Emily tylko skinęła głową, jednocześnie przygotowując się w duchu do kolejnego aktu gry.
Słońce było już wysoko, bijąc na zewnątrz intensywnym ciepłem.
Jednak atmosfera w domu Emily wydawała się zimna i przerażająca, jakby w salonie szalała niewidzialna burza.
Po wyjściu Jamesa — udało mu się wymknąć tylnymi drzwiami z teczką pełną dowodów — Emily usiadła z powrotem na sofie w salonie.
Uspokoiła oddech, próbując uspokoić burzę w piersi, która wciąż nie ucichła.
Wiedziała, że kolejny akt tej farsy rozpocznie się wkrótce.
I nie mogła popełnić najmniejszego błędu.
Zdała sobie teraz sprawę, że jej wrogowie — ludzie najbliżsi jej — posiadali niezwykłe umiejętności aktorskie.
Więc Emily musiała być o wiele lepszą aktorką od nich, żeby wygrać tę bitwę.
Dokładnie o dwunastej w południe usłyszeliśmy otwieranie bramy wejściowej.
Taksówka zatrzymała się przed domem.
Wyszła Catherine.
Kobieta wysiadła, niosąc w prawej ręce pojemniki z lunchem, a w lewej dużą torebkę.
Na jej twarzy malował się szeroki uśmiech, który wydawał się bardzo szczery dla każdego, kto nie wiedział, jak bardzo zgniła była jej dusza.
Emily zimnym wzrokiem obserwowała przybycie teściowej zza zasłony okna.
Zobaczyła, że Catherine na chwilę zatrzymała się na ganku, żeby przywitać się z bezdomnym kotem kaliko, którego Emily często karmiła.
Kot miauczał czule i ocierał się o nogi Catherine.
Ale Catherine po prostu odgoniła kota lekkim kopniakiem, by pozbyć się go z drogi.
Wyraz obrzydzenia przemknął jej przez twarz, po czym znów przybrała słodki wyraz twarzy i chwyciła za klamkę.
Emily natychmiast wróciła na swoją pozycję na sofie, mocno tuląc poduszkę i przybierając apatyczny wyraz twarzy z lekko zagubionym wyrazem twarzy.
Drzwi się otworzyły.
Piskliwy głos Catherine natychmiast wypełnił pomieszczenie.
Przywitała Emily słowami pełnymi czułości, które sprawiły, że Emily zrobiło się niedobrze.
Catherine podeszła, położyła swoje rzeczy na stole i usiadła tuż obok Emily.
Pogłaskała policzek Emily dłońmi, które były szorstkie, ale ciepłe, i zapytała, jak się dzisiaj czuje jej ulubiona synowa.
Emily odpowiedziała słabym głosem, mówiąc, że głowa nadal jest jej ciężka, a świat zdaje się wirować.
Dokładnie tak, jak życzyła sobie tego rodzina jej męża.
Catherine skinęła głową z troską, mówiąc, że to normalne, że Emily tak się czuje, ponieważ jest chora.
Następnie otworzyła pojemniki z lunchem.
Aromat bogatego i pikantnego gulaszu wołowego natychmiast wypełnił pomieszczenie.
To było danie, które Emily uwielbiała.
Wcześniej Emily byłaby zachwycona, gdyby Catherine przyniosła jej tę potrawę, myśląc, że to wyraz uczuć teściowej.
Ale dziś ten aromat pachniał śmiercią.
Emily doskonale wiedziała, że ten lunch był bardzo ważną częścią planu Alexa i jego rodziny.
Walne zgromadzenie akcjonariuszy miało się odbyć tego popołudnia.
Potrzebowali Emily w stanie chaosu, halucynacji lub co najmniej nieprzytomności, aby Alex mógł przejąć kontrolę nad spotkaniem, tłumacząc się problemami psychicznymi żony.
Catherine zręcznie wzięła talerz z kuchni i nałożyła na niego ryż i jeszcze ciepły gulasz.
Sos był gęsty.
Mięso wyglądało na delikatne.
Emily była jednak pewna, że w tym pysznym sosie kryje się dawka zakazanego narkotyku, znacznie większa od tej zawartej we wczorajszej tabletce.
Catherine podała talerz Emily, zachęcając ją, by zjadła i nabrała energii.
Powiedziała, że gotowała to specjalnie od rana tylko dla Emily, aby mogła być spokojniejsza i aby nie słyszała już obcych głosów.
Te słodkie słowa brzmiały jak jad śmiertelnego węża.
Emily spojrzała na talerz z powątpiewaniem.
Musiała znaleźć sposób, żeby pozbyć się jedzenia tak, by nikt jej nie zauważył.
Nie mogła odmówić wprost, bo Catherine z pewnością by ją zmusiła.
Może nawet karmić ją siłą, pod pretekstem troski o nią.
Emily pomyślała szybko.
Potem złapała się za brzuch i skrzywiła się z bólu.
Powiedziała Catherine, że zrobi jej się niedobrze, jeśli będzie musiała jeść w tym dusznym salonie.
Poprosiła o pozwolenie na zjedzenie posiłku na tylnym patio, żeby zaczerpnąć świeżego powietrza i nie zwymiotować.
Catherine przez chwilę się zastanawiała, patrząc na Emily pytającym wzrokiem.
W końcu skinęła głową.
Catherine nawet zaproponowała, że przyniesie zimną wodę z kuchni.
Emily nie zmarnowała tej złotej okazji.
Gdy tylko plecy Catherine zniknęły za ścianą kuchni, Emily pobiegła do szklanych drzwi łączących salon z tylnym patio.
Tam siedział kaliko kot, którego Catherine wcześniej kopnęła, czekając na ochłapy.
Drżącymi rękami, ale szybkimi ruchami, Emily wysypała całą zawartość talerza z gulaszem do miski kota, stojącej w kącie tarasu.
Głodny kot łapczywie pożarł gulasz.
Emily wyczyściła talerz, pozostawiając jedynie niewielką plamę sosu na brzegach, co sprawiało wrażenie, że zjadła go ze smakiem.
Następnie Emily usiadła na wiklinowym fotelu na tarasie, uregulowała oddech i przybrała poważny wyraz twarzy.
Chwilę później przyszła Catherine ze szklanką zimnej wody.
Szeroko się uśmiechnęła, widząc pusty talerz Emily.
Twarz starszej kobiety wyrażała satysfakcję, której nie potrafiła ukryć.
Pochwaliła Emily za to, że zjadła wszystko, co chciała, i powiedziała, że lekarstwo zawarte w gulaszu na pewno wkrótce zadziała i wyleczy Emily.
Emily tylko lekko się uśmiechnęła.
W duchu potwierdziła słowa teściowej.
Lekarstwo zadziała.
Tak.
Ale nie na niej.
Minęło piętnaście minut.
Emily i Catherine nadal siedziały i rozmawiały na tarasie.
Catherine zaczęła wypytywać o sejf w biurze Alexa, próbując wyciągnąć od Emily jakieś informacje.
Czy Emily znała tę kombinację?
Emily udawała, że jest zapominalska i oszołomiona.
Nagle ich rozmowę przerwał przerażający hałas.
Kot kaliko, który zjadł gulasz, nagle wyskoczył wysoko w powietrze, jakby coś go użądliło.
Kot wylądował niefortunnie, po czym zaczął biec bez celu, z impetem uderzając w ścianę, doniczki z kwiatami i nogi krzeseł.
Miauczenie kota przerodziło się w długi, rozdzierający serce krzyk.
Brzmiało to tak, jakby odczuwało ogromny ból.
Albo strach.
Oczy kota były szeroko otwarte i dzikie.
Jego źrenice rozszerzyły się tak bardzo, że niemal zakryły całą gałkę oczną.
Biedne zwierzę kręciło się w kółko, goniąc własny ogon z dużą prędkością.
Następnie upadł, tocząc się i trzęsąc po podłodze tarasu.
Z jego pyska wydobywała się biała piana.
Scena była przerażająca.
Tak szokujące.
Catherine krzyknęła ze strachu i wskoczyła na krzesło.
Jej twarz była poszarzała.
Jej oczy wpatrywały się w umierającego kota.
Ciało Katarzyny zaczęło gwałtownie drżeć.
Nie tylko z szoku.
Ale dlatego, że dokładnie znała przyczynę.
Wiedziała, że straszna reakcja, której doświadczył kot, powinna przytrafić się Emily.
Dawka, którą dodała do gulaszu okazała się zbyt silna nawet dla człowieka.
A co dopiero małe zwierzę.
Strach zaczął wkradać się do serca Catherine.
A co, jeśli Emily zjadłaby to i umarłaby na miejscu?
Ich plan ległby w gruzach.
Mogą zostać oskarżeni o morderstwo.
Emily, która wciąż siedziała spokojnie na krześle, spojrzała na Catherine z udawaną niewinnością na twarzy.
Zapytała zdezorientowanym tonem, dlaczego kot zachowuje się dziwnie, jakby był opętany.
Emily podeszła do kota, który zaczynał słabnąć i tylko lekko drgał, i powiedziała, że być może kot zjadł coś trującego na zewnątrz.
Słowa Emily poruszyły serce Catherine.
Starsza kobieta szybko zeszła z krzesła i odsunęła rękę Emily.
Powiedziała, że kot prawdopodobnie ma wściekliznę i że powinni natychmiast wejść do środka.
W domu Katarzyna zdawała się być niespokojna.
Ciągle spoglądała na zegar ścienny i od czasu do czasu podejrzliwie zerkała na Emily, czekając na reakcję leku, który, jak sądziła, już wniknął do organizmu Emily.
Jednak Emily nadal wydawała się normalna.
Po prostu udaję, że jestem śpiący i słaby.
Nie ma drgawek.
Nie szalej jak kot.
To zdezorientowało Catherine.
Ale nie odważyła się zapytać.
Być może u ludzi ten efekt jest inny — pomyślała, żeby się uspokoić.
Niedługo potem Alex wrócił do domu z Jessicą.
Alex wszedł pewnym krokiem i z wyrazem twarzy, ubrany w drogi garnitur, który kupił za kartę kredytową Emily.
Zapytał matkę wprost wzrokiem.
Catherine skinęła lekko głową, dając znać, że misja związana z lunchem została wykonana.
Alex uśmiechnął się z zadowoleniem, podszedł do Emily, pogłaskał ją po głowie i powiedział, że czas szykować się do pójścia do biura.
Alex powiedział, że Emily musi wziąć udział w tym ważnym spotkaniu jako formalność i że Emily nie powinna się martwić, bo on zajmie się wszystkim, jeśli Emily nie będzie miała ochoty mówić.
Emily posłuchała, nie mówiąc wiele.
Pozwoliła Jessice pomóc jej wybrać ubrania.
Jessica wybrała ubrania w nieco stonowanych kolorach i celowo uczesała włosy w nieładzie, aby Emily wyglądała na jeszcze bardziej zaniedbaną w oczach inwestorów.
Emily spojrzała na swoje odbicie w lustrze, a Jessica obrzuciła ją drwiącym uśmiechem.
W lustrze Emily zobaczyła wzrok wojowniczki gotowej do dobycia miecza.
Pozwoliła, by ubrali ją jak zepsutą lalkę, bo im bardziej zepsuta się wydawała teraz, tym bardziej dramatyczne będzie jej późniejsze odrodzenie.
Kiedy Alex wziął ją za ramię i poszedł do samochodu, Emily zerknęła w stronę tylnego patio.
Biedny kot już się nie ruszał.
Stając się niewinną ofiarą okrucieństwa rodziny swojego męża.
Emily obiecała w głębi serca, że cierpienie kota zostanie dziś w pełni zapłacone.
Podróż do wieżowca biurowego należącego do rodziny Emily wydawała się bardzo długa i pełna napięcia.
W luksusowym samochodzie prowadzonym przez prywatnego szofera panowała ciężka cisza.
Alex usiadł obok Emily, mocno trzymając żonę za rękę, jakby był najbardziej opiekuńczym mężem na świecie.
Jednak Emily czuła chłód dłoni Alexa.
I delikatny pot, który zwilżał rękę mężczyzny.
Alex był zdenerwowany.
Ale też bardzo podekscytowany.
Na przednim siedzeniu siedziała Jessica, która od czasu do czasu zerkała w środkowe lusterko wsteczne, wymieniając znaczące spojrzenia z Alexem.
Katarzyna nie poszła.
Nadal była w szoku po incydencie z kotem i wolała poczekać w domu na wieści o zwycięstwie.
Samochód zatrzymał się przed głównym holu wieżowca w dzielnicy finansowej miasta.
Emily wysiadła z samochodu, celowo powłócząc nogami i opierając się całkowicie na ramieniu Alexa.
Pracownicy i personel ochrony, którzy ich powitali, patrzyli na Emily z mieszanymi uczuciami.
Było współczucie.
A także dyskomfort.
Plotki o stanie zdrowia psychicznego Emily były najwyraźniej dyskretnie rozpowszechniane przez Alexa i jego wspólników na przestrzeni ostatnich kilku tygodni.
Zobaczyli swojego szefa, który kiedyś był elegancki i stanowczy, teraz wyglądającego jak zagubiona osoba z pustym spojrzeniem i lekko potarganym ubraniem.
To jeszcze bardziej utwierdziło wszystkich w przekonaniu, że Emily nie jest już w stanie zarządzać firmą.
Alex zaprowadził Emily do ekskluzywnej windy dla kadry kierowniczej.
W środku wznoszącego się metalowego pudełka Alex szepnął Emily do ucha.
Powiedział jej, żeby zachowała spokój i że nie musi nic mówić na spotkaniu.
Alex poinstruował Emily, żeby po prostu siedziała i kiwała głową, gdy zostanie o to poproszona.
Alex poinformował ją również, że w sali konferencyjnej czeka prywatny lekarz, który może podać jej dodatkowe witaminy w formie zastrzyku, gdyby Emily nagle poczuła zawroty głowy.
Emily doskonale wiedziała, co oznaczają dodatkowe witaminy.
Duża dawka środka uspokajającego, która spowoduje u niej natychmiastową omdlenie, jeśli zacznie zachowywać się niezgodnie ze scenariuszem Alexa.
Drzwi windy otworzyły się na najwyższym piętrze.
Szli wzdłuż grubego, wykładanego dywanem korytarza w kierunku głównej sali konferencyjnej.
Przed podwójnymi, solidnymi, drewnianymi drzwiami stał mężczyzna w białym fartuchu, przedstawiony przez Alexa jako dr Miller.
Mężczyzna niósł torbę z lekami i patrzył na Emily taksującym wzrokiem, niczym rzeźnik oceniający bydło.
Doktor Miller skinął głową w stronę Alexa, dając mu do zrozumienia, że jest już gotowy ze swoim sprzętem.
Emily po prostu spuściła głowę, ukrywając błysk gniewu w oczach.
Drzwi sali konferencyjnej się otworzyły.
Natychmiast powitało ich zimne powietrze z klimatyzacji i aromat drogiej kawy.
Wokół ogromnego owalnego stołu siedziało kilkanaście ważnych osobistości.
Akcjonariusze.
Rada dyrektorów.
Szefowie dywizji.
Ich twarze wyglądały poważnie i napięto.
Gdy weszli Emily i Alex, zapadła cisza.
Wszystkie oczy zwrócone były na Emily.
W oczach było widać zaniepokojenie.
I inne wyrażające pogardę.
Alex, z pełnym przekonaniem, poprowadził Emily na fotel prezesa u szczytu stołu.
Następnie on sam usiadł na krześle po jej prawej stronie, na miejscu, które zazwyczaj zajmuje wiceprezydent.
Doktor Miller siedział na dodatkowym krześle w kącie pokoju, w stanie gotowości.
Alex otworzył spotkanie swoim barytonem, który brzmiał autorytatywnie i pełen empatii.
Na początku podziękował akcjonariuszom za obecność.
Następnie, z lekko smutną miną, zaczął opowiadać o stanie zdrowia Emily.
Alex powiedział, że z ciężkim sercem musi poinformować, że jego żona, pani Emily, w ostatnim czasie cierpi na poważne zaburzenia psychiczne.
Używał skomplikowanych terminów medycznych, snując opowieści o halucynacjach, paranoi i niestabilności emocjonalnej, które mogłyby zagrozić firmie, gdyby kierownictwo pozostało w rękach Emily.
Uczestnicy spotkania zaczęli szeptać.
Niektórzy kiwali głowami, jakby potwierdzając zasłyszane plotki.
Alex kontynuował przemówienie, mówiąc, że aby uchronić firmę przed zniszczeniem spowodowanym nieracjonalnymi decyzjami, on — jako prawny mąż i najbliższy opiekun — zaproponował tymczasowe przejęcie wszystkich uprawnień i praw głosu Emily na mocy prawnego mechanizmu kurateli.
Jessica, która siedziała w rzędzie sekretarki, szybko rozdała kopie fałszywych dokumentów medycznych i projekt pełnomocnictwa, które miało zostać podpisane przez zarząd jako forma zatwierdzenia.
Następnie Alex zwrócił się w stronę Emily, patrząc na nią groźnym wzrokiem, ukrytym pod delikatnym uśmiechem.
Zapytał zebranych, czy ktoś ma coś przeciwko, albo czy chcieliby usłyszeć kilka słów od Emily, choć Alex wątpił, czy ona potrafi mówić składnie.
Jeden ze starszych członków zarządu, lojalny wobec ojca Emily, podniósł rękę.
Poprosił, żeby Emily przemówiła.
Alex wyglądał na nieco napiętego.
Dał znak doktorowi Millerowi stojącemu w kącie, żeby się przygotował.
Alex przyłożył mikrofon do ust Emily i cicho wyszeptał:
„Powiedz, że się zgadzasz, kochanie, albo lekarz natychmiast przepisze ci zastrzyk”.
Wtedy Emily podniosła twarz.
Jej wzrok, który wcześniej był pusty, nagle stał się ostry.
Jasne.
Pełen autorytetu.
Wyprostowała plecy, które cały czas trzymała zgarbione, zrzucając z siebie chorą osobowość, którą odgrywała.
Odepchnęła rękę Alexa trzymającą mikrofon i stanowczo przejęła nad nim kontrolę.
Ta drastyczna zmiana zaskoczyła Alexa i aż podskoczył.
Doktor Miller, który miał właśnie wstać, zamarł pod wpływem przenikliwego spojrzenia Emily.
Emily otworzyła usta.
Jej głos brzmiał mocno.
Solidny.
Bardzo rozsądne.
Nie było w ogóle śladu strachu ani dezorientacji.
Przywitała wszystkich obecnych uprzejmym, ale pełnym godności pozdrowieniem.
„Dzień dobry, panie i panowie. Dziękuję za troskę o moje zdrowie. Chciałabym jednak sprostować fatalny błąd, o którym właśnie poinformował mnie mój mąż”.
Emily na chwilę zamilkła, pozwalając, by napięcie wypełniło cały pokój.
Alex zaczął się pocić.
Jego twarz zbladła.
Próbował przerwać Emily, mówiąc, że ma urojenia.
Ale Emily podniosła rękę.
Gest rozkazu był tak silny, że Alex zamilkł.
„Nie jestem szalona” – kontynuowała Emily, a jej głos rozbrzmiewał w całym pomieszczeniu. „Nie jestem chora. Nie mam halucynacji i jestem w pełni świadoma tego, co dzieje się w tym pokoju. To, co przez cały ten czas postrzegałeś jako objawy choroby psychicznej, jest w rzeczywistości wynikiem systematycznej próby otrucia mnie nielegalnymi środkami psychotropowymi”.
W sali konferencyjnej wybuchło zamieszanie.
Akcjonariusze spojrzeli na siebie zszokowani.
Alex wpadł w panikę, wstał i krzyknął, że Emily ma atak i majaczy.
Rozkazał doktorowi Millerowi natychmiastowe podjęcie działań w celu zabezpieczenia pacjenta.
Doktor Miller zbliżył się do niego ze strzykawką.
Jednak zanim igła mogła dotknąć skóry Emily, drzwi sali konferencyjnej otworzyły się gwałtownie.
James wszedł w towarzystwie dwóch umundurowanych funkcjonariuszy nowojorskiej policji i pana Robertsa, kierownika restauracji.
Emily wstała z krzesła i spojrzała na Alexa, który teraz drżał ze strachu.
„To nie ja potrzebuję lekarza, Alex” – powiedziała Emily, wskazując na twarz męża. „To ty potrzebujesz prawnika”.
„A wy” – Emily wskazała na akcjonariuszy. „Wszyscy musicie zobaczyć, kto jest prawdziwym pasożytem żerującym na tej firmie”.
„James, włącz proszę projektor.”
Duży biały ekran za Emily powoli opadł.
Alex próbował pobiec w kierunku laptopa podłączonego do projektora, aby odłączyć kabel, ale drogę zagrodziła mu policja.
Został przyparty do muru.
Uwięziony w sieci, którą sam utkał.
Emily uśmiechnęła się lekko.
Zimny uśmiech zwycięstwa.
To decydujące spotkanie definitywnie oznaczało koniec.
Nie do upadku Emily.
Ale do końca tej zgniłej szarady jej męża.
Ekran projektora rozświetlił się jasnym światłem, gotowy pokazać prawdę, która miała zniszczyć życie Alexa na zawsze.
Szum nowo włączonego projektora był bardzo głośny.
W grobowej ciszy pokoju jasne, białe światło padło na szeroki ekran, rozciągając się za Emily i tworząc sylwetkę kobiety, która wydawała się stać prosto i nieruchomo.
Alex, którego pozycję blokowali dwaj policjanci, mógł tylko stać sparaliżowany z bladą twarzą.
Chciał krzyczeć, żeby to wszystko powstrzymać, ale język miał zdrętwiały, jakby wielki kamień blokował mu gardło.
Zimny pot wielkości ziaren kukurydzy zaczął występować mu na czole i przesiąkać kołnierzyk jego drogiej koszuli.
Wiedział doskonale, co pojawi się na ekranie.


Yo Make również polubił
Nie zdawałem sobie sprawy, że można to zrobić
Moja mama wprawiła mnie w zakłopotanie przed wszystkimi okrutnym „żartem” na temat mojego istnienia. Wyszedłem stamtąd tego wieczoru z 40 dolarami i plecakiem. Sześć lat później pojawiła się ze łzami w oczach, prosząc o jedną szansę, żeby to naprawić.
Wspinasz się po drabinie, czy schodzisz? Ten wybór ujawnia twoją prawdziwą kotwicę w życiu.
Chleb w 5 Minut. Gdybym Tylko Znał Ten Przepis 20 Lat Temu! 🍞🕒