„Ukryte w mojej kuchni – w książce kucharskiej.”
„FBI znajdzie ich podczas poszukiwań”.
„To mogłoby nam pomóc” – powiedział, pochylając się do przodu. „Pani Whitmore, powiem wprost. Dowody przeciwko pani wyglądają słabo. Pani naszyjnik na miejscu zbrodni. Zeznania pani syna, że wiedziała pani o oszustwie. Pani ucieczka przed agentami federalnymi. Ława przysięgłych może uznać pani winę”.
Zatrzymał się, nie spuszczając ze mnie wzroku.
„Ale ja nie jestem.”
Poczułem, jak gardło mi się zaciska na myśl o tej prostej pewności.
„Wierzę ci. Ale wiara nie wystarczy. Potrzebujemy dowodów”. Stuknął długopisem o notes. „Dorothy wspomniała o urządzeniach podsłuchowych. Jeśli uda nam się udowodnić, że twój dom był podsłuchiwany i że byłeś monitorowany, będzie to potwierdzać teorię, że byłeś celem i manipulowany. Ale potrzebujemy FBI, żeby znaleźć te urządzenia i powiązać je z Vivien lub jej ojcem”.
„Jak to osiągnąć?”
„Współpracujemy wybiórczo. Dajemy im wystarczająco dużo, żeby zakwestionowali swoje założenia na twój temat, ale nie na tyle dużo, żebyś sam się obciążył”. Spojrzał na zegarek. „Wkrótce będą chcieli cię przesłuchać. Będę obecny i powstrzymam wszelkie przesłuchania przekraczające granice. Twoim zadaniem jest mówić prawdę, ale odpowiadać tylko na pytania. Nie udzielaj informacji z własnej woli”.
Agent Dos Santo wszedł z drugim agentem — pięćdziesięcioletnim mężczyzną, który przedstawił się jako agent specjalny Robert Chang, główny śledczy w sprawie Fundacji Riverside.
„Pani Whitmore, zacznijmy od prostego pytania” – powiedział Chang, rozsiadając się na krześle z lekkością kogoś, kto przeprowadził tysiące przesłuchań. „Dlaczego pani uciekła?”
Martin skinął mi głową. Mogłem na to odpowiedzieć.
„Otrzymałam telefon z pogróżkami od synowej, która powiedziała, że mój syn będzie zeznawał przeciwko mnie. Wpadłam w panikę”.
„A dokąd planowałeś pojechać?”
„Nic nie planowałem. Po prostu potrzebowałem czasu do namysłu”.
Chang wyciągnął teczkę.
„Twój syn złożył nam szczegółowe oświadczenie. Twierdzi, że wiedziałeś o działalności Fundacji Riverside od ponad roku. Że zachęciłeś go do zaangażowania się, ponieważ widziałeś w tym okazję do nawiązania kontaktów. Że dobrowolnie pożyczyłeś swój naszyjnik, wiedząc, że pomoże to zalegalizować organizację wśród potencjalnych darczyńców”.
Słowa te uderzają niczym ciosy fizyczne.
Mój własny syn mówi o mnie takie rzeczy.
„To nieprawda” – zdołałem wykrztusić.
„Mówi, że rozmawiałaś z nim o starych dokumentach Dale’a” – kontynuował Chang, uważnie mi się przyglądając – „że wiedziałaś, że twój zmarły mąż ma dowody na istnienie fundacji i chciałaś wykorzystać te informacje, żeby zapewnić Michaelowi pozycję w organizacji”.
„Nie. Znalazłem te dokumenty dopiero dzisiaj. Michael kazał mi ich poszukać podczas rozmowy telefonicznej.”
Wyraz twarzy Changa wskazywał, że mi nie wierzy.
„Dogodny moment. Dzień po aresztowaniu nagle odkrywasz dowody, które mogą cię uniewinnić?”
Martin wtrącił spokojnie: „Moja klientka znalazła te dokumenty podczas przeszukiwania rzeczy zmarłego męża. Koperta była zapieczętowana i datowana siedem lat temu. Łatwo to zweryfikować, jeśli dokumenty istnieją”.
„Jeszcze ich nie znaleźliśmy” – powiedział Chang.
„Są w książce kucharskiej w jej kuchni” – odpowiedział Martin. „FBI może tam zajrzeć”.
Ton Martina był suchy. „Chociaż wyobrażam sobie, że już rozwaliłeś kuchnię na kawałki”.
Chang zignorował komentarz.
„Pani Whitmore, mamy zapisy połączeń telefonicznych pokazujące wiele rozmów między panią a Vivien Hartman w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. Rozmowy trwały od trzydziestu do czterdziestu minut. O czym rozmawialiście?”
Próbowałem sobie przypomnieć.
„Sprawy rodzinne. Plany wakacyjne. Dzwoniła, żeby pogadać – zazwyczaj, kiedy Michael pracował do późna”.
„Czy zadawała pytania o karierę twojego męża? O to, jak długo był dyrektorem szkoły?”
Serce mi się ścisnęło.
Tak, robiła to. Wielokrotnie.
Myślałam, że ona po prostu prowadzi rozmowę, okazuje zainteresowanie historią rodziny.
„Czy pytała o jakieś dokumenty lub pliki, które mógł zachować?”
„Wspomniała kiedyś o planowaniu majątkowym” – powiedziałem. „Powiedziała, żebym uporządkował ważne dokumenty”.
Chang i Dos Santo wymienili spojrzenia.
Chang wyciągnął kolejny dokument — jakiś rodzaj transkryptu.
„To nagranie z podsłuchu autoryzowanego trzy miesiące temu. Vivien Hartman rozmawia z nieznanym mężczyzną, prawdopodobnie jej ojcem, Geraldem Hartmanem”.
Przeczytał z kartki.
„Staruszka niczego nie podejrzewa. Jest całkowicie odizolowana. Żadnych przyjaciół poza sąsiadem, żadnego wsparcia poza Michaelem. Kiedy odzyskamy to, co wziął Dale, będziemy mogli zamknąć tę pętlę na zawsze”.
Słowa te odbiły się echem w sterylnym pomieszczeniu.
Zamknij tę pętlę na stałe.
Co planowali? Zabić mnie, wrobić, sprawić, żebym zniknął?
„Uważamy” – kontynuował Chang – „że Vivien Hartman obrała sobie za cel pańskiego syna, aby uzyskać dostęp do dowodów, które mogłyby obciążyć jej ojca w pierwotnym procederze defraudacji. Szukała dokumentów Dale’a przez pięć lat. Oszustwo w Fundacji Riverside jest niemal drugorzędne. To operacja zarobkowa, która dodatkowo zaciemniła obrazę pierwotnego przestępstwa”.
„Skoro wiesz to wszystko”, powiedział Martin, „to dlaczego mój klient jest aresztowany?”
„Bo nie wiemy, jaką rolę odegrała” – odpowiedział Chang. „Czy współpracowała z Vivien dobrowolnie? Czy była szantażowana? Czy jest kolejną ofiarą? A może była współwinna?”
Chang spojrzał mi prosto w oczy.
„Właśnie to próbujemy ustalić, pani Whitmore. A zeznania pani syna sugerują, że była pani w to zamieszana od samego początku”.
„Mój syn kłamie, żeby chronić swoją żonę”.
„Albo jego żona kłamie” – powiedział Chang beznamiętnym głosem – „a on mówi prawdę”.
Drzwi się otworzyły.
Wszedł kolejny agent i szepnął coś Dos Santo.
Wyraz jej twarzy uległ zmianie — najpierw pojawiło się zaskoczenie, a potem kalkulacja.
„Znaleźliśmy coś w twoim domu” – powiedział Dos Santo. „Ukryte w szafie w twojej sypialni. Skrytka z pięćdziesięcioma tysiącami dolarów w gotówce i paszportem ze zdjęciem, ale innym nazwiskiem – Elizabeth Morris. Zechcesz to wyjaśnić?”
Zrobiło mi się sucho w ustach.
„To nie moje. Nigdy wcześniej tego nie widziałem.”
„Znajdował się w twojej szafie za fałszywym panelem, do którego dostępu wymagało zdjęcie listwy przypodłogowej.”
„A potem ktoś to tam podłożył. Vivien miała dostęp do mojego domu. Mogła…”
„Jak wygodnie, że wszyscy cię wrabiają” – powiedział Chang, a jego głos stał się teraz twardy. „Pani Whitmore, pozwól, że przedstawię ci, co naszym zdaniem się wydarzyło. Ty i Dale odkryliście defraudację Geralda Hartmana lata temu. Zamiast to zgłosić, dostrzegłaś okazję. Zachowałaś dowody jako zabezpieczenie, jako dźwignię. Kiedy Michael związał się z córką Hartmana, dostrzegłaś sposób, by wykorzystać tę przewagę. Fundacja Riverside staje się twoim planem emerytalnym”.
„To szaleństwo.”
„Naprawdę?” Chang nawet nie mrugnął. „Jesteś emerytowaną nauczycielką, żyjącą z zasiłku społecznego. Twój dom wymaga remontu, na który cię nie stać. Emerytura twojego męża była niższa, niż się spodziewano. Pięćdziesiąt tysięcy w ukrytej skrytce sugeruje, że znalazłaś nowe źródło dochodu”.
Martin wstał.
„To przesłuchanie jest zakończone. Rzucasz oskarżenia bez dowodów i ewidentnie próbujesz zastraszyć mojego klienta, żeby zeznał nieprawdę”.
„Mamy dowody” – odpowiedział Chang. „Pieniądze. Fałszywy paszport. Zeznania jej syna. Jej ucieczka z aresztu”.
„Odpowiednio: poszlakowy, podstawiony, wymuszony i spanikowany” – powiedział Martin, zbierając papiery. „Albo formalnie oskarżyć moją klientkę, albo ją zwolnić”.
Chang uśmiechnął się zimno.
„Och, pobieramy od niej opłatę.”
Spojrzał na mnie.
„Mackenzie Whitmore, jesteś oskarżony o spisek mający na celu popełnienie oszustwa, pranie pieniędzy i utrudnianie wymiaru sprawiedliwości. Rozprawa w sprawie kaucji odbędzie się w poniedziałek rano”.
Gdy prowadzili mnie do celi, w moich myślach panowała gorączkowa atmosfera.
Fałszywy paszport. Pieniądze.
Vivien je zasadziła, prawdopodobnie podczas jednej ze swoich wizyt.
Przez pięć lat gromadziła przeciwko mnie dowody, krok po kroku, wiedząc, że jeśli fundacja kiedykolwiek zostanie odkryta, będzie potrzebowała kogoś, kto weźmie na siebie winę.
A Michael — mój syn — jej w tym pomagał.
W celi w końcu pozwoliłem sobie na płacz.
Nie ze strachu czy złości, ale z powodu przytłaczającej zdrady.
Syn, którego wychowałem, chroniłem, dla którego się poświęciłem, wybierał żonę zamiast matki. Wybierał kłamstwa zamiast prawdy.
Strażnik przyniósł mi obiad, którego nie mogłem zjeść.
Kiedy za małym oknem zapadła ciemność, złożyłam sobie obietnicę.
Udowodniłbym swoją niewinność.
Chciałbym ujawnić Vivien i jej ojca.
I dałem Michaelowi do zrozumienia, co zrobił.
Najpierw jednak musiałem przetrwać weekend w areszcie federalnym i dowiedzieć się, komu jeszcze mogę zaufać – bo w tej chwili ta lista była bardzo, bardzo krótka.
Weekend spędzony w areszcie federalnym minął mi w rozbłysku jarzeniówek, stęchłym powietrzu i nieustannym hałasie innych więźniów.
Dzieliłem celę z kobietą o imieniu Rita, która została aresztowana za unikanie płacenia podatków. Była na tyle uprzejma, że nie zadawała pytań, gdy słyszała, jak płaczę w nocy.
W sobotę rano Martin przyszedł do mnie z wiadomością, która jeszcze bardziej pogorszyła moją sytuację.
„Znaleźli urządzenia podsłuchowe” – powiedział cicho, siedząc przy metalowym stole w pokoju dla gości. „Sześć kamer i cztery urządzenia podsłuchowe w całym domu. Zainstalowane przez profesjonalistów. Pewnie stoją tam od miesięcy”.
„To dowodzi, że Vivien mnie obserwowała.”
„To dowód na to, że ktoś cię śledził. Urządzenia zostały wyczyszczone – brak odcisków palców, numerów seryjnych. FBI nie może ich jednoznacznie powiązać z Vivien ani z nikim innym”. Martin miał ponurą minę. „Ale tu pojawia się większy problem. Przeanalizowali nagrania z tych kamer”.
Poczułem ucisk w żołądku.
„Na jednym z klipów widać, jak ty i Dorothy przeglądacie dokumenty Dale’a wczoraj rano w waszej kuchni. Znak czasowy wskazuje na czas sprzed przybycia FBI. Oskarżenie twierdzi, że wiedziałeś o tych dokumentach od samego początku i udawałeś, że je odkryłeś tylko wtedy, gdy potrzebowałeś alibi”.
„Ale to nie jest—”
„Kamery dowodzą, że byłem obserwowany. Dlaczego miałbym badać dowody na oczach kamer, skoro jestem winny?”
„Dobre pytanie” – odparł Martin, nie bez złośliwości. „Niestety, teoria prokuratora jest taka, że nie wiedział pan o kamerach – że był pan niedbały”.
Wyciągnął swój notes.
„Mackenzie, zastanów się dobrze. Czy w ciągu ostatnich kilku miesięcy zauważyłaś coś jeszcze nietypowego? Czy Vivien lub Michael wydawali się szczególnie zainteresowani konkretnymi częściami twojego domu?”
Próbowałem sobie przypomnieć.
„W zeszłym miesiącu Michael pomógł mi przenieść meble do piwnicy. Wydawał się bardzo zainteresowany pudłami z rzeczami Dale’a. Zadawał mnóstwo pytań o to, co w nich jest.”
„Powiedziałeś mu?”
„Powiedziałem, że nie przeszedłem przez większość tego, co się wydarzyło, że było to zbyt bolesne”.
Wspomnienie nabrało teraz złowrogiego wydźwięku.
„Zaoferował mi pomoc w uporządkowaniu wszystkiego. Powiedział, że naprawdę powinnam uporządkować papiery Dale’a, zanim coś im się stanie”.
Martin to zapisał.
„Co powiedziałeś?”
„Powiedziałam mu, że w końcu się tym zajmę. Nie byłam gotowa”. Zrobiłam pauzę, przełykając ślinę. „Wtedy myślałam, że po prostu chce pomóc. Teraz rozumiem, że próbował znaleźć dokumenty dla Vivien”.
Martin stuknął długopisem.
Pytanie brzmi: czy Michael wiedział, czego naprawdę szuka? Czy Vivien też nim manipulowała?
Chciałam wierzyć, że mój syn jest niewinny – kolejna ofiara intrygi Vivien.
Jednak dowody w postaci jego zeznań przeciwko mnie sprawiły, że trudniej było mi to zaakceptować.
„Jest jeszcze coś” – powiedział Martin. „Badałem przeszłość Vivien – jej prawdziwą przeszłość, a nie wizerunek bogatej damy z towarzystwa, który prezentowała. Nie pochodzi ze starej pittsburskiej rodziny. To wszystko było zmyślone. Jej ojciec przeniósł ich tutaj piętnaście lat temu, po tym jak upadł program inwestycyjny w Miami. Zmienił im nazwiska. Stworzył nowe tożsamości. Vivien od najmłodszych lat była uczona, żeby zostać oszustką”.
„Jak poznała Michaela?”
„To właśnie jest najciekawsze. Nie poznała go przypadkiem. Według moich badań, zaczęła uczęszczać na wydarzenia w jego kancelarii prawnej dwa lata przed ich oficjalnym poznaniem. Studiowała go – poznała jego nawyki, ambicje, słabości. Kiedy w końcu podeszła do niego na aukcji charytatywnej, wiedziała już o nim wszystko, łącznie z tym, że jego matka była wdową po dyrektorze szkoły, który pracował pod wodzą Geralda Hartmana”.
Obliczenia zaparły mi dech w piersiach.
„Planowała to co najmniej dwa lata. Pewnie dłużej”.
„Gerald Hartman poszukiwał dowodów Dale’a jeszcze przed śmiercią twojego męża” – kontynuował Martin. „Kiedy przyczyny naturalne nie pozwoliły na uzyskanie dokumentów, potrzebowali nowego podejścia. Vivien była właśnie takim podejściem”.
W drzwiach pojawił się strażnik.
„Czas minął.”
Martin wstał.
Rozprawa w sprawie kaucji odbędzie się w poniedziałek o dziewiątej. Będę argumentować, że nie grozi ci ucieczka, a dowody przeciwko tobie są poszlakowe. Ale Mackenzie… przygotuj się na możliwość odmowy zwolnienia za kaucją. Fałszywy paszport sprawia, że wyglądasz dokładnie na osobę, która uciekłaby z kraju.
Po jego wyjściu odprowadzono mnie z powrotem do celi.
Rita podniosła wzrok znad czasopisma, które czytała.
„Złe wieści?”
„Najgorsze.”
Przyglądała mi się przez chwilę.
„Nie wyglądasz na typową kryminalistkę. Po większości ludzi tutaj widać, że podjęli złe decyzje – wiesz – ale ty…” Wzruszyła ramionami. „Wyglądasz jak czyjaś babcia”.
„Jestem czyjąś babcią”. Słowa wymknęły mi się z ust, zanim zdążyłam je powstrzymać. „A raczej byłabym, gdyby mój syn i jego żona kiedykolwiek…”
Zatrzymałem się.
Michael i Vivien byli małżeństwem od pięciu lat. Nie mieli dzieci. Powiedzieli, że chcą skupić się na karierze.
Zastanawiałem się, czy Vivien kiedykolwiek planowała zostać, gdy już osiągnie to, czego chciała.
„To twój syn się przeciwko tobie zwrócił?” – zapytała łagodnie Rita.
„Myśli, że chroni swoją żonę. Nie rozumie, że ona go wykorzystuje”.
„Mężczyźni potrafią być głupi w ten sposób”. Wróciła do swojego magazynu, po czym dodała, nie podnosząc wzroku: „Moja rada? Przestań próbować go ratować. Skup się na ratowaniu siebie. On dokonał wyboru”.
W niedzielny poranek odwiedził mnie kolejny gość — ten, którego się nie spodziewałem.
Dorothy została wprowadzona do pokoju gościnnego, a jej twarz była ściągnięta ze zmęczenia.
„Jak się trzymasz?” zapytała.
„Tak dobrze, jak można było oczekiwać.”
„Dorothy, nie powinnaś tu być. Jeśli pomyślą, że mi pomagasz…”
„Niech myślą, co chcą. Jesteś moim przyjacielem”. Przesunęła teczkę po stole. „Prowadziłam badania. Mackenzie, jest coś, o czym powinnaś wiedzieć w sprawie Fundacji Riverside – coś, czego FBI jeszcze nie ujawniło”.
Otworzyłem folder.
Wewnątrz znajdowały się wydruki artykułów prasowych, dokumentów finansowych i fotografii.
„Fundacja nie tylko prała pieniądze” – powiedziała cicho Dorothy. „Była ukierunkowana na osoby starsze. Ludzi, którzy przekazali swoje oszczędności emerytalne, myśląc, że pomagają szpitalom dziecięcym. Dwanaście osób straciło wszystko. Trzy popełniły samobójstwo, gdy zdały sobie sprawę, że ich pieniądze zniknęły”.
Groza tego wszystkiego przygniotła mnie niczym ciężar.
„Vivien i jej ojciec to zrobili.”
„Gerald Hartman to zaaranżował. Vivien zwerbowała darczyńców, wykorzystując swój urok i fałszywe referencje, żeby zdobyć ich zaufanie. A Michael…” Dorothy zawahała się.
„A co z Michaelem?”
„Jego kancelaria zapewniła strukturę prawną” – powiedziała Dorothy cicho. „Stworzył firmy-słupki. Założył zagraniczne konta. FBI uważa, że kilku prawników w firmie dokładnie wiedziało, co robi”.
„Nie. Michael by tego nie zrobił.”
„Mackenzie. Jego nazwisko widnieje na dokumentach założycielskich. Złożył dokumenty, które sprawiały, że fundacja wyglądała na legalną. Niezależnie od tego, czy wiedział, że to oszustwo, czy nie, ponosi odpowiedzialność prawną”.
Poczułem się chory.
Mój syn nie był po prostu manipulowany.
Brał aktywny udział w niszczeniu ludzkiego życia — ludzi takich jak ja, starszych i ufnych, którzy myśleli, że czynią dobrze.
„To nie wszystko” – powiedziała Dorothy. „Jedną z ofiar była Evelyn Patterson – matka twojego sąsiada”.
Pani Patterson. Kobieta, która rozmawiała z reporterami przed moim domem.
Jej matka straciła wszystko przez to samo oszustwo, przez które ja teraz znalazłem się w areszcie federalnym.
„Przekazała dwieście tysięcy dolarów” – kontynuowała Dorothy. „Całe oszczędności swojego życia. Kiedy dowiedziała się, że to oszustwo, doznała udaru. Teraz przebywa w domu opieki – nie może mówić ani o siebie zadbać”.
Dorothy powiedziała mi, że pani Patterson obwinia wszystkich związanych z fundacją, łącznie ze mną.
„Zwłaszcza ty. Kiedy wiadomości doniosły o twoim aresztowaniu, rozpowiadała sąsiadom, że to ty byłeś pomysłodawcą, że wykorzystałeś swoją nauczycielską reputację, żeby fundacja wydawała się godna zaufania”.
Niesprawiedliwość płonęła.
Ja też byłem ofiarą, a mimo to obsadzono mnie w roli złoczyńcy.
„Dorothy” – powiedziałam napiętym głosem – „muszę coś dla mnie zrobić. To niebezpieczne i możesz odmówić”.
“Co to jest?”
Znajdź Michaela. Porozmawiaj z nim twarzą w twarz bez Vivien. Spraw, żeby zrozumiał, co się naprawdę dzieje. To mój syn. W głębi duszy musi wiedzieć, że jego matka by tego nie zrobiła.
Wyraz twarzy Doroty wyrażał powątpiewanie.
„Mackenzie. On już zeznawał przeciwko tobie. Skąd wiesz, że posłucha?”
„Bo kazał mi znaleźć dokumenty Dale’a w tej rozmowie telefonicznej, zanim ją przerwano. Próbował mnie ostrzec. Część jego wie, że coś jest nie tak. Jeśli uda ci się do niej dotrzeć…”
„FBI nie pozwoli ci się do niego zbliżyć. To kluczowy świadek”.
„To znajdź inny sposób” – wyszeptałem. „Proszę. On nadal jest moim synem”.
Po odejściu Dorothy resztę niedzieli spędziłem w celi, myśląc o ofiarach – starszych ludziach, którzy zaufali niewłaściwej organizacji, tak jak ja zaufałem niewłaściwej synowej.
Ta paralela była niewygodna.
Po czterdziestu latach nauczania byłam dumna ze swojej spostrzegawczości i umiejętności rozumienia ludzi.
Jednak Vivien całkowicie mnie oszukała.
Poniedziałkowy poranek nadszedł z brutalną skutecznością.
Zawieźli mnie do sądu w kajdankach, z zimnym metalem na nadgarstkach. Błyski fleszy rozbłysły, gdy mnie prowadzono. Widok babci w łańcuchach był świetnym materiałem na materiał telewizyjny.
Sala sądowa była mniejsza, niż się spodziewałem.
Martin siedział przy stole obrony i porządkował dokumenty. Po drugiej stronie przejścia prokurator – Amanda Reeves o bystrym spojrzeniu – wyglądała na pewną siebie i przygotowaną.
Sędzia Patricia Howard weszła i wszyscy wstaliśmy. Miała około sześćdziesięciu lat, siwe włosy i wyraz twarzy sugerujący, że widziała już wszystko, ale nic nie zrobiło na niej wrażenia.
„Stany Zjednoczone kontra Mackenzie Whitmore” – oznajmił urzędnik. „Rozprawa w sprawie kaucji”.
Prokurator Reeves zabrał głos pierwszy, przedstawiając powody, dla których powinienem pozostać w areszcie: ryzyko ucieczki z powodu fałszywego paszportu, powaga popełnionych przestępstw oraz zagrożenie dla społeczności.
Przedstawiła mnie jako wyrachowaną przestępczynię, która przez lata planowała oszustwo, a teraz próbuje zrzucić winę na niewinnych członków swojej rodziny.
„Wysoki Sądzie, oskarżona miała pięćdziesiąt tysięcy dolarów w gotówce i fałszywy dokument tożsamości ukryty w domu. To wskazuje na działanie z premedytacją i zamiar ucieczki. W połączeniu z jej próbą uniknięcia aresztowania w czwartek, uważamy, że stwarza ona poważne ryzyko ucieczki”.
Martin stanął w obronie.
„Wysoki Sądzie, pani Whitmore to sześćdziesięciotrzyletnia emerytowana nauczycielka, głęboko zakorzeniona w tej społeczności. Mieszka w tym samym domu od trzydziestu ośmiu lat. Nie ma żadnej przeszłości kryminalnej. Ten tak zwany lot nie był planowany. Poszła do domu sąsiada w chwili paniki po otrzymaniu telefonów z pogróżkami”.
„Od swojej synowej, którą teraz obwinia o wszystko” – wtrącił Reeves.
„Od osoby zamieszanej w spisek przestępczy wymierzony w rodzinę pani Whitmore” – sprostował Martin. „Sprzęt do monitoringu znaleziony w jej domu dowodzi, że była monitorowana i manipulowana. Fałszywy paszport i pieniądze zostały podłożone, żeby ją wrobić”.
Sędzia Howard spojrzał na mnie.
„Pani Whitmore, czy chce pani przemawiać przed sądem?”
Martin radził mi, żebym milczał, ale coś w oczach sędziego – może błysk ciekawości – kazało mi się odezwać.
„Wysoki Sądzie, uczyłam w szkole podstawowej przez czterdzieści lat. Wiodłam spokojne, uczciwe życie. Pożyczyłam naszyjnik mojej synowej, bo o to poprosiła. Bo chciałam pomóc synowi w karierze. Nie miałam pojęcia o żadnym oszustwie. Dowody, które znaleźli w moim domu, nie należą do mnie. Zostałam wrobiona przez ludzi, którym ufałam”.
Mój głos się załamał.
„Wiem, jak to brzmi. Wiem, że winni zawsze twierdzą, że są niewinni, ale ja mówię prawdę – i jeśli mnie wypuszczą, będę mógł to udowodnić”.
„Jak to udowodnisz?” zapytał sędzia Howard.


Yo Make również polubił
Wyciskanie pryszczy – niebezpieczny nawyk, który może zaszkodzić Twojej skórze!
Czekoladowa rozkosz: miękka bułka, której nie można się oprzeć
4 naturalne sposoby, które naprawdę pomagają spać przez 8 godzin
10 Sekrety i porady, jak mieć zawsze bujną i zdrową bazylię