Martin rzucił mi ostrzegawcze spojrzenie, ale kontynuowałem.
„Mój zmarły mąż udokumentował pierwotne przestępstwa, które doprowadziły do powstania tej fundacji. Znalazłam jego dokumenty. Dowodzą, że Gerald Hartman – ojciec Vivien – prowadził intrygi od ponad piętnastu lat. Jeśli uda mi się uzyskać dostęp do tych dokumentów i pokazać, jak wiążą się z obecnymi zarzutami…”
„Dokumenty są w posiadaniu FBI” – powiedział Reeves lekceważąco. „Jeśli są uniewinniające, przeanalizujemy je odpowiednimi kanałami. Oskarżony nie musi być wolny, żeby to zrobić”.
Sędzia Howard milczała przez dłuższą chwilę, studiując dokumenty przed nią.
W końcu przemówiła.
„Kaucja wynosi pięćset tysięcy dolarów. Gotówka lub kaucja.”
Serce mi się ścisnęło.
Nie miałem pięciuset, a co dopiero pięciuset tysięcy.
„Wasza Wysokość” – spróbował Martin – „moją klientką jest kobieta o ograniczonych środkach”.
„W takim razie pozostanie w areszcie do rozprawy, chyba że ktoś wpłaci za nią kaucję”. Sędzia Howard uderzył młotkiem. „Następna sprawa”.
Gdy mnie wyprowadzali, zobaczyłem Michaela z tyłu sali sądowej.
Nasze oczy spotkały się w przestrzeni. Wyglądał na zmęczonego – starszego niż jego trzydzieści pięć lat.
Przez chwilę wydawało mi się, że dostrzegłam w jego wyrazie twarzy wątpliwość – iskrę chłopaka, który kiedyś mówił mi wszystko, który ufał mi bezgranicznie.
Wtedy obok niego pojawiła się Vivien i szepnęła mu coś do ucha.
Jego wyraz twarzy stwardniał.
Odwrócił wzrok.
Gdy wróciliśmy do aresztu, Martin przemówił do mnie przez kraty.
„Przykro mi, Mackenzie. Postaram się o obniżenie kaucji, ale może to potrwać tygodnie”.
„Nie mam tygodni.”
„Kiedy odbędzie się rozprawa?”
„Prawdopodobnie sześć miesięcy. Może dłużej.”
Sześć miesięcy w areszcie.
Sześć miesięcy — podczas których Vivien i jej ojciec zacierali ślady, niszczyli dowody, przygotowywali ostatnie posunięcia.
„Martin, musisz znaleźć sposób, żeby mnie stamtąd wydostać. Cokolwiek to będzie kosztować.”
„Pracuję nad tym” – powiedział. „Ale Mackenzie… musisz się przygotować na możliwość skazania. Że spędzisz resztę życia w więzieniu za przestępstwa, których nie popełniłaś”.
Zacisnąłem palce na kratach.
„Nie zaakceptuję tego. Nie mogę.”
Po jego wyjściu strażnik przyniósł mi wiadomość – nie od mojego prawnika ani od Dorothy, ale od zwalnianej więźniarki, kobiety, której nigdy wcześniej nie spotkałam.
Podała mi złożoną kartkę papieru.
„Ktoś mi zapłacił, żebym ci to dała” – powiedziała i odeszła.
Rozłożyłem notatkę.
Pismo było nieznane, a treść wiadomości przerażająca.
Mackenzie, zbyt długo byłaś problemem. Dale powinien był milczeć. Powinnaś była pozostać nieświadoma. Teraz będziesz milczeć na zawsze. Wypadek w areszcie łatwo zaaranżować. Jeśli nie chcesz przeżyć, podpiszesz zeznanie, przyznając się do wszystkiego i oczyszczając Vivien i Michaela z wszelkich zarzutów. Masz 48 godzin na decyzję. Potem staniesz się kolejną tragiczną statystyką.
GH
Gerald Hartman dotarł do mnie nawet, gdy byłem w areszcie federalnym.
Mógł mnie wszędzie dopaść.
I dawał mi wybór.
Fałszywe przyznanie się do winy — albo śmierć.
Ręce mi się trzęsły, gdy chowałem notatkę pod materacem.
Ściany mojej celi zdawały się zamykać.
Myślałem, że areszt federalny oznacza bezpieczeństwo.
Myliłem się.
Gdzieś w tym budynku — albo w celach wokół mnie — ktoś obserwował, czekał, gotowy spełnić groźbę Hartmana, jeśli nie zastosuję się do jej woli.
Miałem czterdzieści osiem godzin, żeby wymyślić, jak przetrwać.
Tej nocy nie spałem.
Zamiast tego leżałem w celi i rozmyślałem o każdym szczególe minionych pięciu lat – o każdej interakcji z Vivien, o każdej rozmowie z Michaelem – i uświadomiłem sobie coś bardzo ważnego.
Miałem więcej informacji, niż Gerald Hartman przypuszczał.
Kiedy jesteś nauczycielem przez czterdzieści lat, uczysz się zauważać rzeczy. Drobne niespójności w zachowaniu. Kryją się pod grzeczną rozmową.
Już na początku zauważałem pewne rzeczy u Vivien.
Po prostu nie ufałem swoim instynktom.
Ale prowadziłam zapiski.
Nie dlatego, że podejrzewałem oszustwo, ale dlatego, że tak postępują nauczyciele.
Dokumentujemy wszystko.
O szóstej rano poprosiłem strażnika, żeby skontaktował się z Martinem.
„To pilne” – powiedziałem. „Sprawa życia i śmierci”.
Przybył dwie godziny później, wyglądając na zaniepokojonego.
„Mackenzie, co się stało?”
Przesunąłem po stole groźbę Geralda Hartmana.
„Otrzymałem to wczoraj. Mam czterdzieści osiem godzin na podpisanie fałszywego zeznania, w przeciwnym razie każe mnie zabić w areszcie”.
Twarz Martina zbladła w miarę czytania.
„To bezpośrednie zagrożenie. Musimy to natychmiast pokazać FBI”.
„Nie. Jeszcze nie”. Pochyliłem się do przodu. „Martin, musisz mnie bardzo uważnie słuchać. Myślałem o wszystkim, co się wydarzyło i zdałem sobie sprawę, że mam dowody – dowody, które trzymałem, nawet nie wiedząc, że są ważne”.
„Jakiego rodzaju dowody?”
„Pięć lat temu, kiedy Michael po raz pierwszy przedstawił mnie Vivien, coś było nie tak. Nie potrafiłam tego wytłumaczyć – po prostu nauczycielska intuicja podpowiadała mi, że Vivien nie jest taka, jaka się wydaje. Zaczęłam więc prowadzić dziennik. Nic dramatycznego – tylko notatki z naszych rozmów. Rzeczy, które mówiła lub o które pytała. Daty. Godziny. Omawiane tematy.”
Oczy Martina rozszerzyły się.
„Udokumentowałeś każdą interakcję?”
„Nie każdy, ale większość. Wliczając w to dzień, w którym zapytała o moją biżuterię, te razy, kiedy ona i Michael nas odwiedzali i wydawali się szczególnie zainteresowani piwnicą, pytania o karierę Dale’a w okręgu szkolnym”. Zrobiłem pauzę. „Pamiętnik jest w moim domu, ukryty w miejscu, w którym Vivien nigdy by nie zajrzała – w oprawie mojego albumu ze zdjęciami z nabożeństwa żałobnego Dale’a. Rozciąłem tylną stronę i wsunąłem strony do środka”.
„FBI przeszukało twój dom” – powiedział ostrożnie Martin. „Znaleźliby go”.
„Chyba że rozmontowali album. A po co mieliby to robić? To tylko księga pamiątkowa. Szukali dokumentów finansowych, a nie pamiętnika babci”.
Złapałam go za rękę i mocno ścisnęłam.
„Martinie, ten dziennik dowodzi, że od początku byłem podejrzliwy wobec Vivien. Widać w nim, że zadawała konkretne pytania dotyczące dokumentów Dale’a. Przeczy to zeznaniom Michaela, że dobrowolnie brałem w tym udział”.
Martin już robił notatki.
„Jeśli uda nam się odzyskać ten dziennik – jest tego więcej. Trzy lata temu Vivien poprosiła mnie o pożyczenie komputera, żeby sprawdzić pocztę. Siedziała na nim jakieś dwadzieścia minut. Wtedy nie zwróciłem na to uwagi. Ale później zauważyłem, że moje hasło do poczty zostało zmienione. Założyłem, że je zapomniałem i sam je zresetowałem”.
Poczułem suchość w ustach.
„Teraz zdaję sobie sprawę, że instalowała coś, co miało monitorować moją komunikację”.
„Oprogramowanie szpiegujące?”
„Tak. Ale oto, czego nie wiedziała”. Pochyliłem się. „Kupiłem nowy komputer w zeszłym roku. Stary leży w piwnicy i wciąż działa. Jeśli oprogramowanie szpiegujące nadal na nim jest, czy można to powiązać z Vivien?”
„Możliwe” – powiedział Martin, pisząc szybciej. „Jeśli uda nam się pokazać, kiedy to zostało zainstalowane i powiązać to z jej dostępem”.
„Co jeszcze?” zapytał.
„W zeszłe święta Vivien dała mi w prezencie cyfrową ramkę na zdjęcia. Powiedziała, że wgrała do niej zdjęcia rodzinne. Trzymałem ją w salonie”. Ścisnął mi się żołądek. „Chyba była w niej kamera – jedno z tych urządzeń podsłuchowych, które znalazło FBI. Jeśli uda nam się udowodnić, że mi ją dała, będzie to świadczyć o premedytacji”.
Martin spojrzał w górę.
„Czy masz kartkę, którą ci dała z prezentem? Jakąś dokumentację?”
„Lepiej”. Wymusiłam coś w rodzaju ponurego uśmiechu. „Podziękowałam jej w kartce świątecznej – szczególnie wspominając o ramce na zdjęcia i o tym, jak bardzo była troskliwa. Zachowałam kopię tego, co napisałam. Zawsze to robię, na wypadek gdybym musiała sobie przypomnieć, co komuś dałam lub powiedziałam”.
Stare nawyki nauczycielskie.
Dokumentuj wszystko. Zachowaj kopie. Nigdy nie zakładaj, że ludzie pamiętają rzeczy tak jak ty.
Martin wpatrywał się we mnie.
„Mackenzie… budowałaś sprawę, nawet o tym nie wiedząc.”
„Chroniłam się” – powiedziałam cicho. „Po śmierci Dale’a poczułam się bezbronna – samotna. Zaczęłam dokładniej wszystko dokumentować, żeby poczuć się bezpieczniej. Nigdy nie wyobrażałam sobie, że będę ich tak potrzebować”.
Martin stuknął długopisem w notes.
„Musimy zdobyć ten dziennik, stary komputer i kopie twoich kart. Ale FBI zamknęło twój dom jako miejsce zbrodni. Nie możemy po prostu wejść”.
„Wtedy każemy im szukać” – powiedziałem. „Mówimy im, że przeoczyli dowody uniewinniające. Kiedy znajdą dziennik, będą musieli go rozważyć”.
Martin zawahał się.
„Groźba Geralda Hartmana. Jeśli powiadomimy FBI, wzmocnią twoją ochronę. Ale to również oznacza ujawnienie informacji, które mogłyby go skłonić do szybszego działania”.
„Wiem” – powiedziałem, a mój głos stał się już spokojny. „Ale nie mogę podpisać fałszywego zeznania. Zbyt wiele osób zostało już zranionych tymi kłamstwami”.
Pomyślałam o Evelyn Patterson i innych starszych ofiarach.
„Poza tym” – dodałem – „mam jeszcze jedną kartę do rozegrania. Coś, co wszystko łączy”.
Wzrok Martina stał się ostrzejszy.
“Co to jest?”
„Dale nie tylko dokumentował defraudację Geralda Hartmana” – powiedziałem. „Dokumentował też Vivien. Była zamieszana w intrygi ojca już wtedy – piętnaście lat temu – kiedy miała zaledwie dwadzieścia lat. Dale rozpoznał ją, kiedy Michael przyprowadził ją do nas. Rozpoznał ją ze zdjęć z monitoringu powiązanych ze sprawą oszustwa w Miami. Dlatego powiedział Michaelowi, żeby uważał – żeby z nią nie przesadzał”.
Michael uważał, że jego ojciec jest nadopiekuńczy.
Nie wiedział, że Dale próbował go ostrzec.
„Dale ci to powiedział?” – zapytał Martin.
„Próbował – pod koniec. Był chory, czasami miał problemy z jasnym myśleniem i ciągle gadał o dziewczynie Hartman i o tym, jaka jest niebezpieczna. Myślałem, że jest zagubiony, myli ludzi ze swojej przeszłości”.
Łzy piekły mnie w oczach.
„Nie zdawałam sobie sprawy, że mówi o Vivien. Zginął, próbując chronić Michaela przed nią – i nie rozumiałam tego do tej pory”.
Martin przez chwilę milczał.
„Jeśli Dale rozpoznał Vivien – jeśli to udokumentował – jego list o tym wspomina”.
„Nie bezpośrednio” – powiedziałem – „ale mówi, że wiedział, że Michael był w niebezpieczeństwie ze strony osób powiązanych z pierwotną zbrodnią. Mówił o Vivien. I jeśli dokładniej przeszukamy jego dokumenty, myślę, że znajdziemy dowody na to, że próbował zbadać jej przeszłość przed śmiercią”.
Martin powoli wypuścił powietrze.
„To zmienia wszystko. To znaczy, że Vivien nie zaatakowała Michaela przypadkowo. Wiedziała, że Dale ją rozpoznał. Poślubienie Michaela miało na celu zneutralizowanie zagrożenia, jakie stanowił Dale”.
Poszczególne elementy zaskoczyły ze zdumiewającą wyrazistością.
Śmierć Dale’a.
Lekarz stwierdził zawał serca. Ale miał zaledwie sześćdziesiąt trzy lata – był stosunkowo zdrowy.
A co jeśli—
„Mackenzie” – ostrzegł Martin, czytając mi w twarz – „nie wchodź w to. Bez dowodów to tylko spekulacje”.
Ale nie mogłem powstrzymać tej myśli.
Co by było, gdyby Gerald Hartman zaaranżował śmierć Dale’a?
A co, jeśli mojego męża zamordowano, żeby go uciszyć, a ja przez siedem lat nie zastanawiałam się nad tym?
Głos Martina pozostał stanowczy.
„Skup się na tym, co możemy udowodnić. Pozwól mi porozmawiać z FBI o dzienniku i innych dowodach. W międzyczasie musisz być ostrożny. Nie przyjmuj jedzenia ani napojów od nikogo poza strażnikami, którym ufasz. Nie chodź nigdzie sam. Jeśli Hartman ma kogoś w środku, będzie szukał okazji”.
Po wyjściu Martina poprosiłem o spotkanie z agentem Dos Santo.
Strażnicy wydawali się zaskoczeni, ale załatwili sprawę jeszcze tego samego popołudnia.
Dos Santo przybył patrząc sceptycznie.
„Pani Whitmore, pani prawnik powiedział, że ma pani informacje do przekazania.”
– Tak. Ale najpierw muszę wiedzieć – czy znalazłeś dokumenty Dale’a w mojej kuchni? Te ukryte w książce kucharskiej?
„Znaleźliśmy je. Są analizowane.”
„Czy udało ci się ustalić źródła finansowania Fundacji Riverside? Czy powiązałeś to z defraudacją okręgu szkolnego?”
Wyraz twarzy Dos Santo nieznacznie się zmienił.
„Prowadzimy kilka kierunków śledztwa”.
„Więc wiesz, że za tym wszystkim stoi Gerald Hartman” – powiedziałam spokojnym głosem. „Że prowadzi działalność przestępczą od ponad piętnastu lat. Że mój mąż udokumentował swoje pierwotne przestępstwa i zmarł, zanim zdążył je zgłosić”.
„Znamy historię Geralda Hartmana”.
„Czy zdajesz sobie sprawę, że grozi mi śmiercią w areszcie, jeśli nie podpiszę fałszywego zeznania?” Wyciągnąłem jego notatkę. „Dostarczyła mi to wczoraj inna więźniarka. Ktoś jej zapłacił, żeby mi to przekazała. Co oznacza, że Hartman ma dostęp do tego ośrodka – może się ze mną skontaktować nawet tutaj”.
Dos Santo przeczytała notatkę, zaciskając szczękę.
„Dlaczego nie zgłosiłeś tego od razu?”
„Bo musiałam się zastanowić” – powiedziałam. „Żeby zrozumieć, z czym naprawdę mam do czynienia”.
Pochyliłem się do przodu.
„Agencie Dos Santo, wiem, jak to wygląda. Wiem, że dowody wskazują na moją winę. Ale od pięciu lat prowadzę zapiski – dziennik, w którym zapisuję każdą podejrzaną interakcję z Vivien. Każde dziwne pytanie. Każdą chwilę, która wydawała mi się niewłaściwa. Ten dziennik jest w moim domu, ukryty w albumie ze zdjęciami z nabożeństwa żałobnego Dale’a. Jeśli go znajdziesz, przekonasz się, że od początku byłem wobec niej podejrzliwy. Przekonasz się, że nie chodzi o to, że jestem współwinny. Chodzi o to, że jestem zbyt uprzejmy, by działać pod wpływem instynktu”.
Dos Santo przyglądał mi się.
„Jeśli ten dziennik istnieje, dlaczego nie wspomniałeś o nim wcześniej?”
„Bo nie zdawałam sobie sprawy, że to ma znaczenie” – powiedziałam. „Myślałam, że jestem po prostu zaniepokojoną teściową, spisującą swoje obawy, które sprawiają, że wyglądam na paranoiczkę. Nigdy nie wyobrażałam sobie, że to może stać się dowodem w sprawie karnej”.
Spojrzałem jej w oczy.
„Ale to dowodzi, że mówię prawdę”.
Dos Santo skinął głową raz, energicznie i opanowanie.
„Wyślę agentów, żeby tego poszukali.”
„To nie wszystko” – powiedziałem szybko. „Mój stary komputer w piwnicy może mieć oprogramowanie szpiegujące, które Vivien zainstalowała trzy lata temu. Cyfrowa ramka na zdjęcia, którą dała mi na Boże Narodzenie, prawdopodobnie zawiera jedną z kamer monitorujących, które znalazłeś. A jeśli dokładnie sprawdzisz dokumenty Dale’a,
…znajdziesz dowody na to, że rozpoznał związek Vivien ze zbrodniami popełnionymi w przeszłości przez Geralda Hartmana.”
Dos Santo już robił notatki.
„Skonstruowałeś dość szczegółową kontrnarrację.”
„To nie jest opowieść. To prawda – i mogę udowodnić każde jej słowo”.
Zatrzymałem się, pozwalając, by ciężar tego uczucia osiadł mi w piersi.
„Ale potrzebuję ochrony. Groźba Geralda Hartmana jest realna. Zabijał już wcześniej. Jestem prawie pewna, że zaaranżował śmierć mojego męża. Nie zawaha się mnie zabić, jeśli będzie to oznaczało ochronę jego córki i jego przestępczego imperium”.
„Zapewnię wzmocnione środki bezpieczeństwa”. Ton Dos Santo nieco złagodniał. „I, pani Whitmore… jeśli wszystko, co pani mówi, jest prawdą, powinna była pani wcześniej zaufać swojej intuicji. Powinna była pani powiedzieć komuś, co pani podejrzewała”.
„Wiem. Ale kobiety w moim wieku uczą się nie robić szumu – nie oskarżać ludzi bez dowodów, nie sprawiać wrażenia osoby trudnej czy paranoicznej. Zostałam wychowana tak, żeby być uprzejmą i dawać ludziom kredyt zaufania”.
Mój głos stał się stwardniały.
„Na to właśnie liczą ludzie tacy jak Vivien. Tak właśnie działają – wykorzystują nasze dobre maniery i społeczne uwarunkowania przeciwko nam. Ale ja już nie muszę być grzeczna. Już nie muszę udawać, że nie zauważam tego, co jest nie tak. I dopilnuję, żeby wszyscy dokładnie wiedzieli, kim ona jest”.
Tego wieczoru Dorota przyszła ponownie z wizytą. Wyglądała na wyczerpaną, ale zdeterminowaną.
„Znalazłam go” – powiedziała cicho. „Michael. Mieszkał w hotelu. Vivien jest w innym ośrodku – o zaostrzonym rygorze. Czekałam w holu, aż zejdzie na kolację, a potem do niego podeszłam”.
„Co powiedział?”
„Na początku nic. Próbował mnie ominąć, ale zablokowałem mu drogę i powiedziałem, że wiem, że kłamie – że jego zeznania niszczą jego matkę”.
Głos Dorothy drżał, gdy mówiła dalej.
„McKenzie… załamał się. Zaczął płakać w holu hotelu. Powiedział, że wie, że jesteś niewinny – że nigdy nie wierzył w twój udział. Ale Vivien przekonała go, że jeśli nie będzie zeznawał przeciwko tobie, oboje dostaną najwyższy wyrok. Powiedziała, że jedynym sposobem na uratowanie się jest uczynienie cię mózgiem całej sprawy”.
Moje serce ścisnęło się, było twarde i pełne bólu.
„On wie, że jestem niewinny, a mimo to…”
„On jest przerażony” – powiedziała Dorothy, ściskając moje dłonie przez barierę. „Vivien kontrolowała go tak długo, że nie potrafi już samodzielnie myśleć. Przekonała go, że jesteś wystarczająco silna, by przetrwać w więzieniu. Że chciałabyś, żeby się bronił”.
Dorothy ścisnęła moje dłonie mocniej.
„Ale widziałam to w jego oczach. Dręczy go to, co zrobił. Nie śpi, prawie nie je. Poczucie winy go niszczy.”
„Powiedziałaś mu o dokumentach Dale’a? O prawdziwej tożsamości Vivien?”
„Próbowałam. Powiedział, że wie o jej ojcu – że powiedziała mu, że Gerald popełnił błędy w przeszłości, ale się poprawił. Przedstawiła się jako córka próbująca przezwyciężyć grzechy ojca, a Michael jej wierzy”.
Dorota pokręciła głową z goryczą i niedowierzaniem.
„Jest tak głęboko uwikłany w jej manipulacje, że nie potrafi dostrzec prawdy, nawet gdy jest tuż przed nim”.
„W takim razie musimy go zmusić, żeby to zobaczył. Kiedy FBI znajdzie mój dziennik, kiedy powiążą oprogramowanie szpiegujące z Vivien, kiedy wszystkie dowody się połączą, nie będzie już mógł temu zaprzeczyć”.
A jeśli nadal tak będzie…
Pomyślałam o synu, którego wychowałam – chłopcu, który kiedyś powiedział mi wszystko, który całkowicie mi zaufał.
„W takim razie będę musiała pogodzić się z tym, że go straciłam” – powiedziałam cicho – „że Vivien zabrała mi syna równie mocno, jak zabrała mi naszyjnik i wolność”.
Przełknąłem ból i pozwoliłem, by gniew przekształcił się w coś użytecznego.
„Ale nie pozwolę jej odebrać mi życia. Nie pozwolę jej wygrać”.


Yo Make również polubił
PODCZAS KROJENIA TORTU, MÓJ PANIE MŁODY WBIŁ MI TWARZ W TORT JAKO „ŻART”
Kremowy makaron z kurczakiem – danie pocieszające
Batony karmelowo-czekoladowe
„Musisz jej zapłacić za ślub!” – krzyknęli rodzice w środku kolacji, moja siostra siedziała i śmiała się triumfalnie, a ja po prostu spokojnie odłożyłam pałeczki i powiedziałam: „CAŁA RODZINA MA 24 GODZINY, ABY… SAM ZDECYDOWAĆ O SWOIM LOSIE”.