Synowa pożyczyła ode mnie biżuterię na imprezę. Kilka godzin później zobaczyłam w wiadomościach mój naszyjnik, zamknięty w przezroczystej torebce na dowody. Mój telefon zawibrował z SMS-em od niej: „Nie wierz w to, co mówią”. Kilka minut później pod mój dom podjechały radiowozy… i co najdziwniejsze: nie pytali o nią. Pytali o mnie. – Page 2 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Synowa pożyczyła ode mnie biżuterię na imprezę. Kilka godzin później zobaczyłam w wiadomościach mój naszyjnik, zamknięty w przezroczystej torebce na dowody. Mój telefon zawibrował z SMS-em od niej: „Nie wierz w to, co mówią”. Kilka minut później pod mój dom podjechały radiowozy… i co najdziwniejsze: nie pytali o nią. Pytali o mnie.

Kiedy Michael znów się odezwał, jego głos brzmiał inaczej – był naglący, niemal przestraszony.

„Mamo, posłuchaj uważnie. Są rzeczy, których nie rozumiesz. Rzeczy dotyczące taty.”

Zaparło mi dech w piersiach.

„A co z twoim ojcem?”

„Przechowywał dokumenty – ważne. Musisz je znaleźć, zanim zrobi to ktokolwiek inny. Sprawdź jego…”

Linia się urwała.

Spróbowałem oddzwonić natychmiast. Połączenie od razu trafiło na pocztę głosową. Próbowałem jeszcze trzy razy z tym samym rezultatem.

Rzeczy o tacie. Dokumenty.

O czym mówił Michael?

Dale nie żył od siedmiu lat. Był dyrektorem liceum, człowiekiem, który wieczorami sprawdzał prace, a weekendami trenował drużyny baseballowe Michaela.

Jakie dokumenty mógł posiadać?

Poszedłem do piwnicy, gdzie przechowywane były rzeczy Dale’a.

Pudełka z książkami. Jego kolekcja kart baseballowych. Stare roczniki ze szkół, w których pracował.

Od lat nosiłem się z zamiarem uporządkowania tego wszystkiego, ale jakoś nigdy nie mogłem się do tego zmusić.

Teraz z rozpaczliwą niecierpliwością przekopywałem się przez pudła.

W trzecim pudełku, pod warstwą nagród za osiągnięcia dydaktyczne i oprawionych certyfikatów, znalazłem kopertę manilową, której nigdy wcześniej nie widziałem.

Brak etykiety — tylko pismo Dale’a:

Dla McKenziego, gdyby coś się stało.

Moje ręce drżały, gdy je otwierałem.

W środku znajdowały się kserokopie dokumentów finansowych. Wyciągi bankowe z kont, których nie rozpoznałem. I list napisany starannym pismem Dale’a, datowany na dwa miesiące przed jego śmiercią.

Moja najdroższa McKenzie,

Jeśli to czytasz, coś poszło nie tak.

Chcę, żebyś wiedział, że wszystko co zrobiłem, zrobiłem, aby chronić naszą rodzinę.

Pięć lat temu odkryłem, że kurator okręgu szkolnego defraudował fundusze przeznaczone na programy uczniowskie. Zebrałem dowody, zamierzając go zgłosić, ale zanim zdążyłem, zwrócił się do mnie z propozycją i groźbą. Wiedział o długach Michaela z hazardu ze studiów prawniczych – długach tak dużych, że zrujnowałyby jego karierę jeszcze przed jej rozpoczęciem.

Nadzorca zaproponował, że te długi znikną, jeśli nie powiem nic na temat defraudacji.

Byłem słaby, McKenzie. Wybrałem przyszłość naszego syna, zamiast zrobić to, co słuszne.

Ale zachowałem kopie wszystkiego.

Kurator zasiada obecnie w zarządzie fundacji charytatywnej Riverside. Jeśli to czytasz, być może szykują się do ataku na Michaela, próbując wciągnąć go w swoje intrygi.

Dokumenty znajdujące się w tej kopercie dowodzą, że pierwotne środki finansowe fundacji pochodziły ze skradzionych pieniędzy.

Chroń naszego syna i wybacz mi.

Zawsze twój,
Dale.

Przeczytałem list trzy razy, a każde słowo uderzało coraz bardziej.

Mój mąż — uczciwy i etyczny Dale — był szantażowany.

Utrzymywałem ten sekret przez lata.

A teraz, siedem lat po jego śmierci, ta sama sieć przestępcza uwikłała naszego syna.

Nazwisko nadzorcy widniało w dokumentach.

Gerald Hartman.

Mgliście go pamiętałem z wydarzeń szkolnych — polityka, który chętnie witał się z innymi i przeszedł na emeryturę tuż przed śmiercią Dale’a.

Teraz zasiadał w zarządzie Fundacji Riverside, a mój syn przebywał w areszcie federalnym.

Sfotografowałam każdą stronę telefonem, a oryginały ukryłam w nowym miejscu — w książce kucharskiej na półce w kuchni, jako ostatnie miejsce, w którym ktokolwiek by szukał.

Znów zadzwonił dzwonek do drzwi.

Tym razem przez okno zobaczyłem wspólnika Michaela w kancelarii prawnej, Stevena Caldwella.

Spotkałem go na firmowych eventach. Bystry młody człowiek z ambicjami politycznymi.

„Mackenzie, dzięki Bogu”. Twarz Stevena była poważna, kiedy go wpuściłem. „Przyszedłem, jak tylko usłyszałem o Michaelu. To katastrofa”.

„Wiesz, co się naprawdę dzieje?”

„Część z tego”. Usiadł, pochylając się do przodu. „Fundacja kiedyś była legalna, ale jakieś trzy lata temu przyszli nowi członkowie zarządu i ją skorumpowali. Michael zaangażował się, myśląc, że to dobra okazja do nawiązania kontaktów. Nie miał pojęcia o praniu brudnych pieniędzy”.

„Wydaje się, że FBI w to nie wierzy”.

Steven przeczesał włosy dłonią.

„Właśnie dlatego tu jestem. Kancelaria jest gotowa zapewnić Michaelowi najlepszych obrońców, ale musimy również chronić jej reputację. Jeśli Michael publicznie będzie się bronił przed zarzutami, zaszkodzi to nam wszystkim. Mamy nadzieję, że rozważy ugodę.”

„Chcesz, żeby przyznał się do czegoś, czego nie zrobił”.

„Chcę, żeby przeżył to z minimalnymi stratami. Ugoda oznacza krótszy pobyt w więzieniu, a firma może zdystansować się od skandalu”. Spojrzenie Stevena było wyrachowane. „Jesteśmy gotowi wesprzeć cię finansowo w tym trudnym czasie – pomóc w pokryciu kosztów sądowych i utrzymania – ale potrzebujemy twojej współpracy, żeby przekonać Michaela, że ​​walka jest daremna”.

I tak to się stało.

Łapówka.

Chcieli, żeby Michael milczał, był posłuszny, gotowy wziąć winę na siebie w imię czegoś większego.

„Myślę, że powinieneś wyjść, Steven.”

Jego wyraz twarzy stwardniał.

„Mackenzie, nie bądź głupia. Kariera Michaela i tak jest skończona. Przynajmniej w ten sposób wyjdzie na wolność za pięć lat zamiast dwudziestu, a ty nie stracisz wszystkiego, próbując go bronić”.

„Wynoś się z mojego domu.”

Gdy odszedł, stałem przy oknie i obserwowałem, jak znika jego samochód.

Każdy czegoś ode mnie chciał.

FBI chciało zeznań.

Tajemniczy prawnik chciał uzyskać informacje.

Firma Michaela chciała, żeby go uciszyć.

I nadal nie wiedziałem, kto wysłał te groźby.

Mój telefon zawibrował.

Kolejny nieznany numer, tym razem z załączonym zdjęciem.

Otworzyłem je ze strachem.

Na zdjęciu widać mnie stojącego dziś rano przy kuchennym oknie z kubkiem kawy w ręku. Zdjęcie zostało zrobione gdzieś po drugiej stronie ulicy.

Poniższa wiadomość brzmiała:

Masz coś, co do ciebie nie należy. Zwróć dokumenty Dale’owi albo twój syn zapłaci. Masz 24 godziny.

Krew mi zmroziła krew w żyłach.

Ktoś mnie obserwował cały ranek. Widział, jak schodzę do piwnicy. Wiedział o kopercie.

Ale jak?

Czy byli w moim domu przed przeszukaniem? Czy podłożyli kamery?

Rozejrzałam się po kuchni nowym okiem, szukając czegokolwiek, co nie pasowałoby do reszty.

Czujnik dymu wyglądał na nowszy, niż pamiętałem.

Radiobudzik na blacie — czy zawsze tam był?

Nie mogłem tu zostać.

Potrzebowałem pomocy.

Ale komu mogłem zaufać?

Nie FBI, które uznało, że jestem winny.

Nie prawnicy krążący jak sępy.

Firma Michaela nie jest skłonna go poświęcić.

Ale był ktoś.

Dorothy Sinclair — moja sąsiadka i przyjaciółka od trzydziestu pięciu lat.

Emerytowany pomocnik prawny, który znał system prawny od podszewki.

Jeśli ktokolwiek mógł mi pomóc zrozumieć to, co odkryłam, to była to Dorothy.

Złapałam torebkę i list Dale’a, wpychając dokumenty do środka.

Gdy sięgałem do drzwi wejściowych, mój telefon zadzwonił ponownie.

Tym razem Vivien.

„Mackenzie, nie rozmawiaj z nikim”. Jej głos był ledwie szeptem. „Dotarli do Michaela. Powie im, że wiedziałaś wszystko – że byłaś częścią tego od samego początku. Musisz uciekać”.

„Co?” Ścisnęło mnie w gardle. „Dlaczego miałby tak powiedzieć?”

„Bo grozili, że zamkną mnie w więzieniu na całe życie, jeśli nie będzie współpracował. On mnie chroni, poświęcając cię. Bardzo mi przykro. Nigdy nie chciałam tego zrobić”.

Linia się urwała.

Stałam jak sparaliżowana na korytarzu, a mój umysł kręcił się w kółko.

Mój własny syn miał zamiar twierdzić, że jestem winny.

Po tym wszystkim – po tym, jak odkryłam sekret Dale’a, próbując go chronić –

Na zewnątrz trzasnęły drzwi samochodu.

Przez okno zobaczyłem agentkę Dos Santo i trzech innych agentów FBI, którzy szybko zmierzali w stronę mojego domu. Jeden z nich niósł dokumenty – prawdopodobnie nakaz przeszukania, o którym wspominała.

Miałem kilka sekund na podjęcie decyzji.

Zostać i zostać aresztowanym na podstawie fałszywych zeznań Michaela albo uciekać – co sprawiłoby, że wyglądałbym na jeszcze bardziej winnego.

Spojrzałam na swoją torebkę, ciężką od dokumentów Dale’a.

Dowody mogące świadczyć o korupcji w fundacji pojawiły się wiele lat temu — na długo przed zaangażowaniem się Michaela.

Dowody, które mogłyby uratować mojego syna, gdybym tylko wiedział, jak je wykorzystać.

Zadzwonił dzwonek do drzwi, a po nim rozległo się mocne walenie.

„Pani Whitmore! FBI! Mamy nakaz!”

Podszedłem do tylnych drzwi – tych prowadzących do ogrodu. Za płotem była alejka, a dalej dom Dorothy.

Dałbym radę, gdybym działał szybko.

Ale ucieczka oznaczała konieczność stania się zbiegiem.

Oznaczało to potwierdzenie wszystkich podejrzeń, jakie agent Dos Santo miał na mój temat.

Odgłosy stawały się coraz głośniejsze.

„Pani Whitmore! Otwórz te drzwi, bo wejdziemy!”

Dokonałem wyboru.

Złapałam torebkę i wyszłam tylnymi drzwiami, poruszając się tak szybko, jak pozwalały mi na to moje sześćdziesięciotrzyletnie nogi — w stronę płotu, w stronę domu Dorothy, w stronę tego, co miało nastąpić.

Za mną usłyszałem, jak otwierają się drzwi wejściowe.

Udało mi się przeskoczyć płot z mniejszą gracją, niż się spodziewałam, lądując twardo po stronie Dorothy i prawie skręcając kostkę.

Jej szopa ogrodowa zasłaniała mi widok z domu, dając mi cenne sekundy. Słyszałem za sobą krzyki – głos agenta Dos Santo wołającego moje imię, inni agenci rozchodzili się po mojej posesji.

Tylne drzwi pokoju Dorothy otworzyły się zanim do nich dotarłem.

Stała tam w szlafroku, z szeroko otwartymi z niepokoju oczami.

„Mackenzie, co u licha—?”

„Potrzebuję pomocy. Proszę. FBI jest u mnie w domu.”

Bez wahania wciągnęła mnie do środka i zamknęła za nami drzwi.

„Do kuchni, szybko.”

Kuchnia Dorothy wychodziła na ulicę, z dala od mojej posesji. Zaglądała przez firanki, podczas gdy ja próbowałam złapać oddech, a serce waliło mi jak młotem.

„Pięciu agentów przeszukuje twój dom” – zameldowała. „Dwóch kolejnych przeszukuje podwórko”.

Odwróciła się do mnie, mówiąc cicho.

„Mackenzie, co się stało?”

Opowiedziałem jej wszystko szeptem – o naszyjniku, śledztwie w sprawie oszustwa, aresztowaniu Michaela i Vivien, liście Dale’a.

Dorothy słuchała mnie z uwagą charakterystyczną dla jej lat pracy jako asystentki prawnej, nie zadając żadnych pytań, dopóki nie skończyłem.

„Pokaż mi dokumenty” – powiedziała.

Drżącymi rękami wyciągnęłam je z torebki.

Dorothy przeczytała list Dale’a dwa razy, a następnie przyjrzała się dokumentom finansowym, a z każdą stroną na jej twarzy malowało się coraz większe zaniepokojenie.

„To jest większe, niż ci się wydaje” – powiedziała w końcu. „Te wyciągi bankowe pokazują przelewy z okręgu szkolnego na konta zagraniczne, a następnie z powrotem na to, co stało się kapitałem zalążkowym Fundacji Riverside. Twój mąż udokumentował spisek przestępczy, który działał od ponad dekady”.

„Czy to może pomóc Michaelowi?”

„Może. Ale Mackenzie… twoja ucieczka sprawia, że ​​wyglądasz na winną. Teraz wystawią nakaz aresztowania.”

„Vivien zadzwoniła. Powiedziała, że ​​Michael zezna, że ​​byłem w to zamieszany od samego początku. Że wiedziałem wszystko”.

Twarz Doroty stwardniała.

„Twój własny syn zrobiłby to samo, żeby chronić Vivien”.

„Grozili jej dożywociem, jeśli on nie będzie współpracował”.

„A może ci tak powiedziała”. Dorothy odłożyła dokumenty. „Mackenzie, czy przyszło ci do głowy, że Vivien może tobą manipulować? Że to wszystko może być zaaranżowane?”

Myśl ta przeszła mi przez głowę, ale usłyszenie jej na głos sprawiło, że stała się rzeczywistością.

„Dlaczego miałaby—”

Dorota nie pozwoliła mi dokończyć.

„Pożyczyła twój naszyjnik, wiedząc, że zostanie zarekwirowany. Wysyłała ci te tajemnicze wiadomości, żeby cię zdezorientować. Teraz twierdzi, że Michael cię zdradzi, przez co stracisz zaufanie do własnego syna. A co, jeśli próbuje cię odizolować – wywołać w tobie panikę, która uniemożliwi ci jasne myślenie?”

„Ale Michael do mnie zadzwonił. Kazał mi znaleźć dokumenty Dale’a.”

„Naprawdę?” Dorothy zmrużyła oczy. „Czy ktoś przerwał połączenie, zanim zdążył dokończyć to, co naprawdę chciał powiedzieć?”

Dorota wyciągnęła laptopa.

„Idę trochę poszperać. Ty zostań tutaj – z dala od okien.”

Podczas gdy Dorothy pracowała, ja siedziałem przy jej kuchennym stole, próbując złożyć tę układankę w całość.

Vivien zawsze była czarująca, ale zdystansowana – bardziej interesowała się karierą Michaela niż więzami rodzinnymi. Pochodziła z bogatej rodziny, starej pittsburskiej fortuny, takiej, która otwierała drzwi.

Dlaczego miałaby być zamieszana w oszustwo?

Chyba że pieniądze wcale nie były stare — chyba że jej bogate pochodzenie było tak samo fałszywe jak fundament.

„Mackenzie, spójrz na to.”

Dorothy obróciła ekran laptopa w moją stronę.

Wyciągnęła artykuł prasowy sprzed sześciu lat — sprzed jeszcze zanim Michael poznał Vivien.

Kobieta przesłuchana w sprawie programu inwestycyjnego w Miami.

„To panieńskie nazwisko Vivien” – powiedziała Dorothy. „Vivien Hartman. Była badana pod kątem pomagania ojcu w prowadzeniu piramidy finansowej, która wyłudzała miliony od emerytów. Nie postawiono żadnych zarzutów – za mało dowodów. Ale spójrzcie na nazwisko ojca”.

Podszedłem bliżej.

Gerald Hartman.

„Nie Hartman” – wyszeptałem, a dźwięk zaschł mi w gardle. „Hartman. Dyrektor szkoły”.

„Używał innego nazwiska, ale to on. Jestem tego pewien. Ta sama twarz – tylko starsza na zdjęciach, które widziałem”.

Dorota ponuro skinęła głową.

„Vivien nie jest powiązana tylko z Fundacją Riverside. Jest córką człowieka, który zapoczątkował cały ten przestępczy proceder, i wyszła za mąż za twojego syna, żeby uzyskać dostęp do dokumentów Dale’a”.

Uświadomienie sobie tego faktu uderzyło mnie jak lodowata woda.

„Wiedziała, że ​​Dale ma dowody przeciwko jej ojcu. Dlatego wyszła za mąż za Michaela. Dlatego tak bardzo interesuje się naszą rodziną, naszym domem. Szuka tych dokumentów od pięciu lat”.

„A ty po prostu znalazłeś je pierwszy.”

Mój telefon zawibrował.

Kolejna wiadomość od nieznanego numeru.

Czas ucieka, Mackenzie. Wiemy, gdzie jesteś. Daj nam to, czego chcemy, albo Dorothy też zapłaci.

Pokazałem Dorotce wiadomość.

Jej twarz zbladła, ale głos pozostał spokojny.

„Musimy zadzwonić do FBI.”

„Myślą, że jestem winny. Aresztują mnie.”

„W takim razie potrzebujemy nacisku. Czegoś, co udowodni, że jesteś ofiarą, a nie sprawcą”.

Zastanowiła się przez chwilę.

„Mówiłeś, że Vivien pytała o twoją biżuterię kilka miesięcy temu, twierdząc, że chodzi o planowanie majątku”.

„Tak. Wydawała się bardzo zainteresowana, zwłaszcza tym naszyjnikiem z szafirem.”

„Czy zauważyłeś coś jeszcze nietypowego tego dnia? Czy zrobiła lub powiedziała coś, co wydawało się dziwne?”

Próbowałem sobie przypomnieć.

„Skorzystała z łazienki. Nie było jej może dziesięć minut. Wtedy wydawało mi się to dziwne…”

Poczułem ucisk w żołądku, gdy ta myśl do mnie dotarła.

„Ona coś sadziła.”

„Kamery. Urządzenia podsłuchowe”. Dorothy wstała. „W ten sposób cię obserwowali”.

Spojrzenie Doroty stało się ostrzejsze.

„Musimy ich znaleźć. Jeśli uda nam się udowodnić, że twój dom był pod obserwacją, będzie to potwierdzeniem twojego twierdzenia, że ​​byłeś manipulowany”.

„Ale FBI jest tam teraz” – powiedziałem cienkim głosem. „Co oznacza, że ​​w końcu też znajdą te urządzenia”.

„Ale musimy to wyprzedzić”. Chwyciła telefon. „Dzwonię do mojego byłego szefa, Martina Janga. Teraz jest obrońcą – jednym z najlepszych. Jeśli ktokolwiek potrafi ogarnąć ten bałagan, to właśnie on”.

Kiedy Dorothy dzwoniła, ja patrzyłem przez przednie okno.

Mój dom wciąż był otoczony pojazdami FBI. Sąsiedzi zebrali się na chodniku, obserwując widowisko.

Widziałem, jak pani Patterson z sąsiedniego domu rozmawiała z reporterem.

Mój prywatny koszmar stał się publiczną rozrywką.

Dorota zakończyła rozmowę.

„Martin już jedzie. Powiedział: «Nie rozmawiajcie z nikim, dopóki nie przyjedzie».”

Przełknęła ślinę i dodała: „A Mackenzie… chce, żebyś przygotowała się na ewentualność, że Michael naprawdę współpracuje przeciwko tobie”.

„Dlaczego Martin tak myślał?”

„Bo w przypadkach oszustw członkowie rodziny często zwracają się przeciwko sobie” – powiedziała cicho Dorothy. „Każdy próbuje się ratować. Twój syn może uważać, że nie ma wyboru”.

Zanim zdążyłem odpowiedzieć, zadzwonił dzwonek do drzwi Dorothy.

Oboje zamarliśmy.

„FBI” – zawołał głos. „Wiemy, że pani Whitmore jest w środku. Otoczyliśmy dom”.

Dorotka ścisnęła moją dłoń.

„Pamiętaj. Nic nie mów bez obecności Martina.”

Otworzyła drzwi agentowi Dos Santo i dwóm innym agentom.

Wyraz twarzy Dos Santo wyrażał mieszaninę frustracji i satysfakcji.

„Pani Whitmore, jest pani aresztowana za utrudnianie wymiaru sprawiedliwości i ucieczkę przed agentami federalnymi”. Wyciągnęła kajdanki. „Ma pani prawo zachować milczenie”.

„Powołuje się na to prawo” – przerwała Dorothy – „i chce, żeby jej adwokat był obecny przed jakimkolwiek przesłuchaniem. Martin Jang jest już w drodze”.

Agentka Dos Santo zacisnęła szczękę, ale skinęła głową.

„Dobrze. Ale idzie z nami.”

Gdy prowadzili mnie w stronę swojego pojazdu, zobaczyłem nie tylko obserwujących ich sąsiadów.

Przyjechał wóz transmisyjny, kamery już kręciły.

Jutro moja twarz będzie widoczna na każdej lokalnej stacji telewizyjnej.

Emerytowany nauczyciel aresztowany w związku ze sprawą oszustwa na wiele milionów dolarów.

W budynku federalnym w centrum miasta umieszczono mnie w pokoju przesłuchań.

Szare ściany. Metalowy stół. Lustro weneckie.

Widziałem niezliczoną ilość kryminałów kręconych w takich pomieszczeniach.

Życie tam było inne — bardziej klaustrofobiczne, bardziej realne.

Czekałem czterdzieści minut, zanim przybył Martin Jang.

Był młodszy, niż się spodziewałem, miał około czterdziestki, bystre oczy za okularami w drucianej oprawie. Miał przy sobie skórzaną teczkę, która wyglądała na drogą.

„Pani Whitmore, nazywam się Martin Jang. Dorothy wtajemniczyła mnie w podstawy, ale muszę usłyszeć wszystko od pani. Naprawdę wszystko. Proszę nie pomijać szczegółów, bo uważa pani, że są nieistotne lub krępujące”.

Opowiedziałem mu całą historię jeszcze raz – tym razem uwzględniając moje podejrzenia co do prawdziwej tożsamości i motywów Vivien.

Martin robił notatki w notesie, jego wyraz twarzy był neutralny.

„Dokumenty od twojego męża. Gdzie one teraz są?”

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Przepis na Tych Szybki Ciasteczkowy Tort Babci w Zaledwie 3 Minuty!

Połącz składniki suche: W filiżance zmieszaj mąkę, cukier, kakao, proszek do pieczenia i ewentualnie szczyptę soli. To zapewni równomierne rozprowadzenie ...

Pieczona cukinia i ryż z warzywną mieszanką

Pieczona cukinia: Rozgrzej piekarnik do 200°C (400°F). Ułóż pokrojoną cukinię na blasze do pieczenia, skrop oliwą z oliwek i dopraw ...

Naturalny Napój Energetyczny: Niesamowite Połączenie dla Siły i Wytrzymałości!

🔹 Połączenie cytryny i czosnku dostarcza witaminy i przeciwutleniacze, które pomagają zwalczyć zmęczenie i zwiększyć wydolność.🔹 Miód dostarcza naturalnych węglowodanów, ...

8 skutecznych ćwiczeń, które zapewnią Ci płaski brzuch w 30 dni

– Rozpocznij z łokciami opartymi na podłodze i przedramionach. Trzymaj ramiona pod kątem 90 stopni. – Unieś pośladki, napinając mięśnie ...

Leave a Comment