„Tak” – powiedziała cicho Katherine. „W 1998 roku opracowałam projekt ustawy, który dokładnie definiuje, co stanowi przymus przy podpisywaniu umowy małżeńskiej”.
Stuknęła dokumentem w stół Garrisona.
„Zgodnie z przysięgą, którą moja córka złożyła dziś rano, groziłeś, że pozbędziesz się jej kota i odetniesz jej dostęp do funduszy domu opieki należącego do jej chorej babci, jeśli nie podpisze tego dokumentu wieczorem przed ślubem”.
Sala sądowa wstrzymała oddech.
„To kłamstwo!” krzyknął Keith, a jego twarz zrobiła się purpurowa. „Ona kłamie!”
„Mamy też SMS-y z tamtej nocy” – kontynuowała Katherine, podnosząc głos na tyle, by zagłuszyć jego krzyki. „Odzyskane z serwera w chmurze, który myślałeś, że wyczyściłeś. Dowód rzeczowy C, Wysoki Sądzie”.
Sędzia Henderson przeszedł do dowodu C. Jego brwi poszybowały w górę.
Garrison Ford gorączkowo przeglądał strony. Na jego czole perlił się pot.
„Wysoki Sądzie, my… nie mieliśmy czasu, żeby zapoznać się z tymi dowodami” – wyjąkał Garrison. „To zasadzka”.
„Zasadzka?” Katherine się roześmiała. Nie był to przyjazny dźwięk. „Panie Ford, próbował pan przeforsować wyrok zaoczny przeciwko kobiecie, której nie było widać prawnika, podczas gdy pański klient kpił z niej prosto w twarz. Nie ma pan prawa narzekać na sprawiedliwość”.
Odwróciła się z powrotem do sędziego.
„A teraz porozmawiajmy o finansach.”
Katherine zwróciła się do zebranych jak profesor prawa przed klasą.
„Pan Simmons twierdzi, że jego majątek netto wynosi około ośmiu milionów dolarów – to przyzwoita suma jak na człowieka o jego ograniczonym doświadczeniu”.
Keith wyglądał, jakby miał zemdleć.
„Jednak” – powiedziała Katherine, wyciągając drugi, grubszy segregator – „mój zespół biegłych księgowych – którzy, nawiasem mówiąc, zazwyczaj śledzą skomplikowane przepływy finansowe dla agencji federalnych – spędził ostatnie dwanaście godzin na śledzeniu zawiłej sieci firm-wydmuszek, które pan Simmons założył na Kajmanach i Cyprze”.
Upuściła drugi segregator.
Walić.
„Wygląda na to, Wysoki Sądzie, że pan Simmons od pięciu lat przelewa majątek małżeński do spółki holdingowej o nazwie Apex Ventures. Całkowita ukryta kwota to nie osiem milionów…” Nachyliła się do Keitha, jej twarz znajdowała się zaledwie kilka centymetrów od jego twarzy. „To dwadzieścia cztery miliony. A skoro nie ujawnił tego w swoim oświadczeniu majątkowym, podpisanym dziś rano pod groźbą kary za krzywoprzysięstwo…”
Katherine uśmiechnęła się do sędziego.
„To stanowi oszustwo.
„A być może i przestępstwo”.
Keith opadł z powrotem na krzesło. Spojrzał na Garrisona.
„Zrób coś” – syknął. „Napraw to”.
Garrison spojrzał na dokumenty, a potem na sędziego, który wpatrywał się w Keitha z palącą intensywnością. Potem spojrzał na Katherine Bennett, która spokojnie sprawdzała swoje zadbane paznokcie.
„Potrzebuję przerwy” – wychrypiał Garrison.
„Wniosek odrzucony” – powiedział natychmiast sędzia Henderson. „Chcę usłyszeć więcej o tych zagranicznych kontach. Pani Bennett, proszę kontynuować”.
Katherine wygładziła spódnicę.
„Dziękuję, Wysoki Sądzie. Ale zanim zagłębimy się w sprawę nadużyć finansowych, chciałbym odnieść się do kwestii drwin, jakich doświadczyła moja klientka w związku z rzekomym brakiem prawnika”.
Podeszła z powrotem do Grace i położyła dłoń na ramieniu córki. Po raz pierwszy Grace spojrzała na matkę i uśmiechnęła się – małym, delikatnym, pełnym nadziei uśmiechem.
„Keith” – powiedziała Katherine, a jej głos zniżył się do konwersacyjnego, niemal intymnego tonu – „naśmiewałeś się z mojej córki, bo uważałeś ją za słabą. Zakładałeś, że skoro jest dobra, to jest bezbronna. Wziąłeś jej milczenie za poddanie się”.
Katherine zwróciła się do protokolanta sądowego.
„Niech protokół potwierdzi” – stwierdziła jasno – „że Grace Simmons jest teraz reprezentowana przez Katherine Bennett. I nie jestem tu po to, by negocjować szybką ugodę, panie Ford”.
Spojrzała prosto na Keitha, a w jej oczach zabłysło zimne, twarde światło.
„Jestem tu, żeby zabrać wszystko: dom, samochody, ukryte pieniądze i reputację. Zamierzam rozłożyć twoje życie finansowe na czynniki pierwsze, warstwa po warstwie, aż zostanie ci dokładnie to, z czym próbowałeś zostawić moją córkę”.
Zatrzymała się.
“Nic.”
Katherine wskazała gestem na podium.
„Panie Ford” – powiedziała. „Panie świadek”.
Powietrze w sali sądowej 304 uległo zmianie. Nie było już stęchłe. Było elektryzujące.
Nieliczni widzowie siedzący z tyłu — głównie znudzeni aplikanci sądowi i emeryci — pochylali się teraz do przodu, ich telefony cicho wibrowały, gdy pisali SMS-y do znajomych: W sali sądowej 304 dzieje się coś ważnego .
Sędzia Henderson pocierał skronie.
„Panie Ford” – powiedział – „czy chce pan przeprowadzić przesłuchanie krzyżowe?”
Garrison spojrzał na Keitha, potem na Katherine, a następnie na sędziego.
„Cóż, przypuszczam, że jeszcze nie ma prawdziwego świadka” – przyznał. „Pani Bennett, ma pani głos”.
Katherine skinęła głową.
„Dziękuję, Wasza Wysokość” – powiedziała, prostując się. „Wzywam Keitha Simmonsa na mównicę jako świadka wrogiego.”
Część druga – Spowiedź
Keith zamarł.
Spojrzał na Garrisona.
„Muszę?” – wyszeptał.
„Jesteś powodem, Keith” – mruknął szorstko Garrison, ocierając pot z górnej wargi. „Wstawaj. I na miłość boską, nie kłam. Ona ewidentnie wie wszystko”.
Keith podszedł do miejsca dla świadków. Nogi miał ciężkie, jakby brnął przez mokry cement.
Usiadł, a komornik złożył mu przysięgę. Keith spojrzał na sąd, próbując odzyskać spokój.
To był Keith Simmons. Był odnoszącym sukcesy biznesmenem. Zawierał interesy. Ta starsza kobieta w białym garniturze blefowała. Musiała blefować.
Katherine podeszła do podium. Nie przyniosła żadnych dokumentów. Po prostu oparła dłonie na drewnie i spojrzała na niego.
„Panie Simmons” – zaczęła, a jej głos brzmiał zwodniczo lekko. „Porozmawiajmy o korkach, o których pan wspominał wcześniej – o korkach, które rzekomo opóźniły podróż mojej córki”.
Keith parsknął nerwowo.
„To była figura retoryczna. Ona zawsze się spóźnia. Jest niezorganizowana.”
„Zdezorganizowana?” powtórzyła Katherine. „Czy dlatego zajmowałaś się wszystkimi finansami w małżeństwie? Bo Grace była zbyt zdezorganizowana, żeby rozumieć liczby?”
„Dokładnie” – powiedział Keith, nabierając nieco pewności siebie. „Grace to marzycielka. Maluje. Jest wolontariuszką w schronisku dla zwierząt. Nie rozumie zwrotu z inwestycji ani pozycji kapitałowych. Zrobiłem wszystko, żeby chronić naszą przyszłość”.
„Żeby chronić twoją przyszłość” – powiedziała Katherine, kiwając głową. „Czy dlatego kupiłeś mieszkanie w Miami 14 marca tego roku – to wystawione na Simmons Holdings LLC?”
Keith mrugnął.
„To… to była nieruchomość inwestycyjna w naszym portfelu.”
„Dziwne” – powiedziała Katherine. „Bo według wyciągów z karty kredytowej powiązanych z tą nieruchomością – wyciągów, które próbowałaś zniszczyć, ale twoja asystentka, bardzo zapracowana pani Higgins, zapomniała usunąć z cyfrowego kosza na śmieci – kupiłaś meble do pokoju dziecięcego”.
Grace zamarła na galerii. Zakryła usta dłonią.
„To była aranżacja” – powiedział szybko Keith. „Aranżacja pod kątem wartości odsprzedaży”.
„Aranżacja” – powtórzyła Katherine, podchodząc o krok. „A diamentowa bransoletka tenisowa kupiona u Tiffany’ego na Piątej Alei trzy dni później – to też była aranżacja, czy dla kobiety mieszkającej w apartamencie?”
„Sprzeciw” – wtrącił Garrison, wstając, mimo że wyglądał, jakby bardzo chciał być gdzie indziej. „Sprawa jest istotna, Wysoki Sądzie. Nowy Jork to stan, w którym rozwody bez orzekania o winie są rozstrzygane. Niewierność nie ma wpływu na podział majątku”.
„Tak, gdy fundusze małżeńskie zostały do tego wykorzystane” – orzekł sędzia Henderson, mrużąc oczy na Keitha. „Unieważnione. Proszę odpowiedzieć na pytanie, panie Simmons”.
Keith chwycił się poręczy stanowiska dla świadków.
„Ja… ja nie wiem, o czym ona mówi.”
Katherine się uśmiechnęła.
To był uśmiech drapieżnika, który już poczuł smak krwi.
„Nie?” zapytała spokojnie. „Dobrze. Odejdźmy na chwilę od apartamentu. Wrócimy do Sashy później”.
Keith wzdrygnął się na dźwięk tego imienia.
„Porozmawiajmy o twojej firmie, Apex Ventures” – kontynuowała Katherine. „W oświadczeniu pod przysięgą zeznałeś, że twój dochód w zeszłym roku wyniósł czterysta tysięcy dolarów”.
„Zgadza się” – szybko odparł Keith. „Rynek spadł”.
„Rynek spadł” – powtórzyła Katherine niemal rozbawiona. Odwróciła się w stronę pustej ławy przysięgłych, a potem z powrotem do sędziego. „Wysoki Sądzie, mam tu wyciągi bankowe z First National Bank of Cyprus. Widać na nich przelew bankowy na kwotę dwóch milionów dolarów, który wpłynął na konto kontrolowane przez Apex Ventures dokładnie tego samego dnia, w którym pan Simmons twierdził, że „rynek spadł”.
Podniosła kartkę papieru.
„A oto dowód wypłaty. Panie Simmons, czy może pan powiedzieć sądowi, na co wydał pan te dwa miliony dolarów?”
Keith milczał. Czuł suchość w gardle.
„Pomogę ci” – powiedziała Katherine. „Kupiłeś kryptowalutę – a konkretnie monetę, której nie da się w zasadzie namierzyć – którą przechowywałeś na twardym dysku w trybie cold storage. Dysku, który obecnie znajduje się w skrytce depozytowej w oddziale Grand Central banku Chase, numer skrytki 404”.
Keithowi opadła szczęka.
„Jak… jak ty…”
„Jestem Katherine Bennett” – powiedziała po prostu. „Znalezienie pieniędzy to moja specjalność. A teraz, Keith, problem w tym, że nie zadeklarowałeś tych dwóch milionów. Nie zadeklarowałeś kryptowaluty i na pewno nie podzieliłeś się nią z żoną”.
Pochyliła się, a jej głos zniżył się do szeptu, który wciąż niósł się po cichym pomieszczeniu.
„Naśmiewałeś się z mojej córki, że nie ma prawnika. Zakładałeś, że jest naiwna. Ale jedynym głupim założeniem w tym pokoju, Keith, było myślenie, że możesz ukryć dwa miliony dolarów, zamknąć je w pudełku, a potem paradować z dziewczyną po Miami, podczas gdy moja córka wycinała kupony na zakupy spożywcze”.
„Nie ukradłem!” krzyknął Keith, w końcu pękając pod presją. „To moje pieniądze. Zarobiłem je. Ona po prostu siedziała w domu i malowała małe obrazki. Nic nie wniosła. Czemu miałaby dostać połowę tego, co zbudowałem?”
Na sali sądowej zapadła grobowa cisza.
Sędzia Henderson spojrzał na Keitha z czystą odrazą.
„Panie Simmons” – powiedział powoli sędzia – „czy właśnie przyznał pan oficjalnie, że pieniądze istnieją i że celowo je ukrył, aby uniemożliwić pańskiej żonie otrzymanie należnej jej części?”
Keith spojrzał na sędziego, potem na Garrisona.
Garrison ukrył twarz w dłoniach.
„Ja…” wyjąkał Keith.
„Nie mam więcej pytań do tego świadka” – powiedziała Katherine, odwracając się do niego plecami.
Wróciła do stołu i usiadła obok Grace.
Grace płakała teraz bezgłośnie. Katherine wyciągnęła rękę i chwyciła córkę za rękę, mocno ją ściskając.
„Wszystko w porządku” – szepnęła Katherine. „Już po nim”.
Garrison Ford szczycił się swoją wartością przetrwania.
Od dwudziestu lat żeglował po zdradliwych wodach nowojorskich rozwodów w wyższych sferach. Wiedział, kiedy walczyć, kiedy iść na ugodę, a co najważniejsze, kiedy przeciąć linę, by ratować własną skórę.
Kiedy Keith schodził z miejsca dla świadków, wyglądając jak człowiek, który właśnie stoczył dwanaście rund z bokserem wagi ciężkiej, Garrison był już pogrążony w myślach.
Keith właśnie przyznał się do oszustwa na otwartej rozprawie. Sędzia był wściekły. Po drugiej stronie przejścia siedziała Katherine Bennett, kobieta, która nie tylko miała siłę, by wygrać tę sprawę, ale mogła, gdyby zechciała, złożyć skargę dotyczącą etyki zawodowej, która mogłaby pozbawić Garrisona licencji.
„Garrison” – syknął Keith, opadając na krzesło. „Napraw to. Zrób coś. Złóż sprzeciw wobec dowodów na dysku twardym. Powiedz, że zostały zdobyte nielegalnie”.
Garrison nie spojrzał na swojego klienta. Zaczął cicho pakować teczkę.
„Co robisz?” – zapytał Keith, a w jego głosie słychać było rosnącą panikę.
Garrison wstał i zapiął kurtkę.
„Wasza Wysokość” – powiedział Garrison spokojnym głosem – „w tej chwili z całym szacunkiem muszę złożyć wniosek o wycofanie się z roli obrońcy powoda, pana Simmonsa”.
Oczy Keitha wyszły na wierzch.
„Co? Nie możesz zrezygnować. Zapłaciłem ci pięćdziesiąt tysięcy dolarów zaliczki!”
„Panie Simmons” – powiedział sędzia Henderson, zerkając znad okularów – „jesteśmy w trakcie rozprawy. To jest wysoce nieregularne”.
„Wysoki Sądzie” – kontynuował Garrison, starannie dobierając słowa, aby uniknąć naruszenia przywileju, jednocześnie ratując własną karierę – „pojawił się konflikt etyczny, który uniemożliwia mi dalsze reprezentowanie tego klienta. Jako funkcjonariusz sądowy nie mogę popierać ani usprawiedliwiać zeznań, które moim zdaniem mogą być nieprawdziwe. W oparciu o zeznania złożone przez mojego klienta, dalsze reprezentowanie przeze mnie naruszałoby moje obowiązki zawodowe”.
Tłumaczenie: Skłamał. Został złapany. I ja nie pójdę z nim na dno.
„Uciekasz?” krzyknął Keith. „Nie możesz sobie tak po prostu iść! Płacę ci. Pracujesz dla mnie!”
„Komisarzu!” warknął sędzia Henderson.
Oficer Kowalski poruszał się z zaskakującą szybkością jak na rosłego mężczyznę. Złapał Keitha za plecy jego drogiego garnituru i wcisnął go z powrotem na krzesło.
„Usiądź i uspokój się, albo trafisz do aresztu” – warknął Kowalski.
Keith siedział, ciężko oddychając, z przekrzywionym krawatem. Rozejrzał się po pokoju.
Był sam.
Naprawdę sam.
Sędzia Henderson spojrzał na Garrisona.
„Panie Ford, nie zgadzam się na wycofanie wniosku w tej chwili” – powiedział stanowczo sędzia. „Będzie pan siedział i dopilnował ochrony praw swojego klienta do zakończenia rozprawy. Potem może pan składać dowolne wnioski, ale nie opuści pan tej sali sądowej w tej chwili”.
Garrisonowi posmutniała mina, ale skinął głową.
„Tak, Wasza Wysokość.”
Usiadł, dyskretnie odsuwając krzesło na dobre pół metra od Keitha.
Katherine obserwowała ten widok z chłodnym dystansem. Potem wstała.
„Wysoki Sądzie” – powiedziała – „skoro adwokat pana Simmonsa jest nadal obecny – choć niechętnie – chciałabym wezwać kolejnego świadka. Ten świadek odnosi się bezpośrednio do kwestii charakteru, a konkretnie do wniosku pana Simmonsa o alimenty, który, muszę dodać, miał czelność złożyć przeciwko mojej córce”.
„Wezwij swojego świadka” – powiedział sędzia wyczerpanym głosem.
„Nazywam się Sasha Miller” – powiedziała Katherine.
Keith gwałtownie podniósł głowę.
„Nie” – wyszeptał. „Nie zrobiłaby tego”.
Drzwi z tyłu sali sądowej otworzyły się ponownie.
Weszła młoda kobieta. Była oszałamiająco piękna, ale miała na sobie skromną granatową sukienkę. Wyglądała na przerażoną.
Przeszła obok Keitha, nie patrząc na niego.
Keith wyciągnął rękę.
„Sasza, nie” – błagał.
Odsunęła się od niego, jakby wydzielał ciepło.
Sasza stanął przed sądem i złożył przysięgę.
„Pani Miller” – powiedziała łagodnie Katherine. „Dziękuję za przybycie. Wiem, że to trudne. Czy może pani poinformować sąd o swoim pokrewieństwie z powodem, Keithem Simmonsem?”
Sasha wzięła drżący oddech.
„Ja… byłam jego dziewczyną przez ostatnie dwa lata.”
„ Było ?” zapytała Katherine.
„Tak” – powiedziała Sasza, a jej głos nabrał nieco siły. „Zerwałam z nim dziś rano”.
„Dlaczego rozstała się pani z nim dziś rano, pani Miller?”
Sasha spojrzała na Keitha. Jej oczy były pełne łez, ale i gniewu.
„Bo” – powiedziała drżącym głosem – „bo pani Bennett pokazała mi SMS-y, które Keith wysłał do swojej drugiej dziewczyny w Chicago”.
Sala sądowa wybuchła szmerem. Nawet sędzia wyglądał na zszokowanego.
„Porządek” – powiedział sędzia Henderson, uderzając młotkiem. „Porządek!”
„Pani Miller” – kontynuowała Katherine, niewzruszona hałasem – „czy pan Simmons kiedykolwiek rozmawiał z panią o swojej żonie Grace?”
„Cały czas” – powiedziała Sasza. „Powiedział mi, że jest niestabilna. Powiedział, że jest ciężarem. Powiedział…”
Zatrzymała się, patrząc na Grace ze współczuciem.
„Powiedział, że zamierza ją zniszczyć w sądzie. Chwalił się tym. Powiedział, że zostawi ją z niczym, dla samej zabawy. Powiedział, że to jak wyrzucenie czegoś, czego już nie potrzebuje”.
Grace zakryła twarz dłońmi i cicho szlochała.
„Powiedział mi” – kontynuowała Sasha, podnosząc głos – „że ma prawnika, który jest „zabójcą” w sądzie i że Grace była zbyt naiwna, żeby się bronić. Powiedział, że pozbawi ją dachu nad głową, więc będzie musiała wracać do niego na kolanach, błagając o pomoc. Powiedział, że chce ją „posiadać”.
Katherine pozwoliła słowom zawisnąć w powietrzu.
Byli brzydcy. Byli okrutni.
I to oni byli ostatnim gwoździem do trumny Keitha.
„Dziękuję, pani Miller” – powiedziała cicho Katherine. „Nie mam więcej pytań”.
Zwróciła się do Garrisona.
„Przesłuchanie krzyżowe?”
Garrison spojrzał na Keitha, który wpatrywał się w stół zrezygnowany. Potem spojrzał na sędziego.
„Nie mam pytań, Wasza Wysokość” – powiedział cicho.


Yo Make również polubił
Domowy Chleb Bez Konserwantów: Jak Piec Idealny Bochenek Dwa Razy w Tygodniu
Przerwa między nogami kobiety może zdradzać, że jest ona…
Moje pięty pękają – żaden balsam nie pomaga. Co jeszcze mogę zrobić? Czy powinnam pójść do lekarza?
Nigdy o tym nie słyszałem