„Przynajmniej niech myślą, że przeżyłeś i jesteś tylko w szoku. To da nam czas.
„Dziś wieczorem przeszukamy biuro Prime Solutions. Postaramy się znaleźć oryginalne dokumenty w komputerze dyrektora i na pewno zatrzymamy Kevina.
„Jak tylko w pełni ustalimy jego tożsamość, zatrzymamy go. Pracujemy teraz nad zdjęciami. Trwa identyfikacja”.
Simone podziękowała mu i się rozłączyła.
Przesłała Hayesowi wszystkie potencjalnie przydatne pliki ze swojej poczty i zamknęła laptopa.
„No więc, czekamy?” zapytała Sierra.
„Jesteśmy.”
Reszta dnia ciągnęła się niemiłosiernie powoli.
Simone cały czas podchodziła do okna, patrzyła na ulicę i sprawdzała telefon.
Sierra próbowała odwrócić jej uwagę — robiąc przedstawienie, proponując grę w karty — ale nic nie pomogło.
Napięcie rosło z każdą minutą.
Około godziny 19:00 Kayla zadzwoniła do Simone.
„Simone Lawson, nie uwierzysz, co się tu dzieje”.
“Co to jest?”
Simone udawała zaskoczoną.
„Dlaczego? Nie wiem. Policja przyjechała z nakazem przeszukania. Wszystko wywrócili do góry nogami. Victor Sterling krzyczy. Kevin Barnes zniknął.
„Simone Lawson, wszystko w porządku? Czy to ma związek z pożarem?”
„Nie wiem, Kayla. Właśnie jestem w hotelu, zajmuję się dokumentami i zakwaterowaniem. Nie martw się, oni się tym zajmą”.
Simone rozłączyła się i spojrzała na Sierrę.
„Poszukiwania rozpoczęte. Są szybcy.”
„Myślisz, że coś znajdą?”
„Mam taką nadzieję.”
Pół godziny później zadzwonił Hayes.
„Simone Lawson. Dobre wieści. Zajęliśmy komputer dyrektora i wszystkie dokumenty finansowe z ostatniego roku. Wstępna analiza pokazuje, że za pośrednictwem Państwa firmy przeprowadzono oszukańcze transakcje na łączną kwotę około 500 000 dolarów. Pieniądze te były przekazywane za pośrednictwem kilku firm-słupów, w tym Vector Consulting LLC.
„A Kevin… zidentyfikowaliśmy go. Kevin Barnes, wcześniej skazany za napad z bronią w ręku, zwolniony 3 lata temu i zatrudniony przez Sterlinga jako ochroniarz. Szukamy go teraz. Nie było go w swoim mieszkaniu. Został wpisany na listę osób poszukiwanych”.
„Więc prawdopodobnie uciekł.”
„Albo Sterling dał mu cynk, kiedy przyjechaliśmy. Ale go znajdziemy. To kwestia czasu.
„Musisz nadal uważać. Barnes jest niebezpieczny. Jeśli dowie się, że żyjesz i zeznajesz przeciwko niemu, może spróbować cię dopaść”.
Simone przełknęła ślinę. Dreszcz przebiegł jej po kręgosłupie.
„A Victor Sterling. Czy został aresztowany?”
„Jeszcze nie. Zabraliśmy go na przesłuchanie. Zaprzecza wszystkiemu, twierdzi, że nic nie wie o oszukańczych transakcjach i że podpisał dokumenty bez patrzenia, ufając tobie jako księgowemu. Zwala winę na mnie.
„Klasyczna taktyka, ale mamy dowody, że kłamie. Znaleźliśmy na komputerze Sterlinga korespondencję z dyrektorem Vector Consulting, Garym Thompsonem. Rozmawiali o procederze prania pieniędzy. Jutro przesłuchamy Thompsona.
„Myślę, że szybko się złamie. Tacy ludzie zazwyczaj wydają wszystkich na pierwszą groźbę więzienia. Więc wszystko idzie dobrze”.
“Tak.”
„Bądźcie w kontakcie. Oddzwonię, jak tylko będę miał jakieś wieści”.
Simone rozłączyła się i westchnęła.
Sierra objęła ją ramionami.
„Widzisz? Wszystko się układa. Złapią Kevina. Wsadzą dyrektora za kratki, a ty będziesz mógł żyć w spokoju”.
„Mam taką nadzieję” – odpowiedziała cicho Simone.
Tej nocy źle spała.
Miała koszmary. Kevin z kanistrem benzyny, płomienie ogarniające mieszkanie, jej własne krzyki o pomoc.
Obudziła się zlana zimnym potem, usiadła na sofie i wsłuchiwała się w ciszę panującą w mieszkaniu.
Sierra spała spokojnie. Jej oddech był równomierny.
Simone zazdrościła jej spokoju.
W czwartek rano obudził ją telefon.
Chwyciła telefon i zobaczyła numer Hayesa.
“Cześć.”
„Simone Lawson. Mamy wieści. Thompson został aresztowany wczoraj wieczorem. Przyznał się. Potwierdził, że Sterling zorganizował proceder prania pieniędzy za pośrednictwem firm-słupów. Thompson otrzymał procent za udział w tym procederze.
„Victor Sterling został oficjalnie aresztowany i oskarżony o oszustwo. Wszczęto również postępowanie w sprawie usiłowania zabójstwa, również w twojej sprawie. Sterling zaprzecza udziałowi w podpaleniu, ale wiemy, że wydał rozkaz Kevinowi Barnesowi.
„A gdzie jest Kevin?”
Znaleźliśmy go godzinę temu. Próbował wyjechać z miasta autobusem. Został aresztowany na dworcu autobusowym. Jest teraz na komisariacie i składa zeznania.
„Przyznał się, że Sterling zapłacił mu 10 000 dolarów za spalenie twojego domu. Zatrudnił jeszcze jedną osobę do pomocy – Dwayne’a „ducha” Harrisa, również współpracownika w przestępczym procederze. Harris jest już w areszcie”.
Simone poczuła, że wielki ciężar spadł jej z duszy.
„No i to tyle. Złapali wszystkich głównych podejrzanych.”
„Tak. Śledztwo jest w toku. Gromadzimy dowody i przygotowujemy sprawę. Będzie pan musiał złożyć oficjalne oświadczenie, ale może pan to zrobić w dogodnym dla pana czasie. Niebezpieczeństwo minęło”.
„Dziękuję. Dziękuję bardzo.”
„Nie ma problemu. Uratowałeś się, słuchając tej staruszki.
„A skoro już o niej mowa, chcielibyśmy spisać jej zeznania. Czy możesz nas z nią połączyć?”
Simone zastanowiła się przez chwilę.
„Zazwyczaj co rano siedzi przy stacji MARTA w Decatur. Panna Thelma May Jenkins.”
„Doskonale. Znajdziemy ją. Jeszcze raz dziękujemy za współpracę. Uważajcie na siebie.”
Hayes się rozłączył.
Simone odłożyła telefon i zakryła twarz dłońmi.
Popłynęły łzy — łzy ulgi, wyczerpania i wszystkiego, co przeszła.
Sierra podeszła i ją przytuliła.
„Co się stało? Złe wieści?”
„Nie” – szlochała Simone. „Dobra wiadomość. Złapali ich wszystkich. Koniec”.
Sierra mocno ją trzymała.
„Są tam. To dobrze. Wszystko będzie dobrze.”
Siedzieli tak przez kilka minut, aż Simone się uspokoiła.
Następnie umyła twarz, napiła się wody i usiadła z powrotem na sofie.
„Wiesz, co jest dziwne?” powiedziała, patrząc przez okno. „Pracowałam w tej firmie tylko dwa i pół miesiąca i o mało nie umarłam. Wszystko przez to, że zadałam jedno pytanie – tylko jedno pytanie o brakujące podpisy”.
„Postąpiłeś słusznie” – powiedziała Sierra. „Gdybyś milczał, nadal by cię wykorzystywali, a kiedy intryga wyszłaby na jaw, zwaliliby całą winę na ciebie – powiedziałeś, księgowy, zorganizowałeś to wszystko”.
„Prawdopodobnie masz rację.”
Simone wstała i podeszła do okna.
Na zewnątrz zaczynał się zwyczajny dzień. Ludzie spieszyli się do pracy, samochody stały w korkach, a dzieci gdzieś się bawiły.
Życie toczyło się dalej, bez względu na wszystko.
„Sierra, muszę iść do pani Jenkins i jej podziękować. Gdyby nie ona, nie stałbym tu teraz.”
„Chcesz, żebym poszedł z tobą?”
„Nie. Pójdę sam. To sprawa osobista.”
Sierra skinęła głową ze zrozumieniem.
„Uważaj więc.”
Simone wzięła telefon, ubrała się i wyszła z mieszkania.
Podróż pociągiem do stacji Decatur trwała około 20 minut.
Po drodze zastanawiała się, co powie pannie Jenkins.
Jak podziękować komuś, kto uratował ci życie?
Słowa nie są w stanie tego opisać.
Wychodząc ze stacji MARTA, Simone rozejrzała się po znajomym miejscu – kioskach, stoiskach, tłumach ludzi – i tam, przy ścianie na zniszczonym tekturowym blaszanym podłożu, siedziała pani Thelma Jenkins w tym samym wyblakłym płaszczu i z tym samym blaszanym kubkiem przed sobą.
Simone podeszła i kucnęła obok niej.
„Pani Jenkins.”
Starsza kobieta podniosła wzrok i się uśmiechnęła.
„Ach, kochanie. Widzę, że żyjesz i masz się dobrze, więc wszystko się ułożyło.”
„Tak. Złapali ich wszystkich – dyrektora i strażnika. Dzięki twoim zdjęciom uratowałeś mi życie”.
Panna Jenkins machnęła ręką lekceważąco.
„Och, to nic takiego. Po prostu byłam kobietą, która znalazła się we właściwym miejscu o właściwym czasie. Uratowałaś się, słuchając mnie.
Gdyby to nie ty, wydarzyłoby się coś innego. Taki jest los. Jeśli masz przeżyć, to przeżyjesz. A jeśli masz umrzeć, nie możesz uciec.
„Najważniejsze, że byłeś dla mnie miły. Codziennie rzucałeś mi drobne, witałeś się, traktowałeś mnie jak człowieka, a nie żebraka. Ta życzliwość wróciła do ciebie”.
Simone wyciągnęła kopertę z kieszeni.
W środku znajdowało się 500 dolarów — wszystkie pieniądze, które zostały jej po pożarze.
„Proszę, weź to. To nie zapłata za uratowanie mnie. To po prostu z serca”.
Panna Jenkins spojrzała na kopertę, a potem na Simone.
„Kochanie, ty też potrzebujesz pieniędzy. Twój dom się spalił. Twoje mieszkanie zniknęło.”
„Zdobędę pieniądze z ubezpieczenia. Znajdę nową pracę. Potrzebujesz jej teraz bardziej. Proszę, weź ją. Nie odmawiaj.”
Starsza kobieta powoli wzięła kopertę i schowała ją do kieszeni płaszcza.
„Dziękuję, kochanie. Niech Bóg cię błogosławi. Jesteś dobrym człowiekiem.”
Simone przytuliła ją, czując, jak staruszka drży — krucha, mała, ale o tak silnym duchu.
„Pani Jenkins, gdzie pani mieszka? Może będę mogła jakoś pomóc.”
Stara kobieta westchnęła.
„Nigdzie, kochanie. Śpię tu, tam – na klatkach schodowych, na dworcu autobusowym. Moje dzieci mnie blokują. Wnuki mnie nie znają. Mój zasiłek z ubezpieczenia społecznego jest niewielki. Nie wystarcza na mieszkanie”.
Simone poczuła, jak ściska jej się serce.
„Chciałbyś mieszkać w domu spokojnej starości? Miałbyś dach nad głową, jedzenie i opiekę medyczną”.
Pani Jenkins pokręciła głową.
„Oczywiście, że tak, ale lista oczekujących jest długa, a większość to prywatne kliniki. Nie stać mnie na to”.
„Pomogę” – powiedziała stanowczo Simone. „Obiecuję. Jak tylko trochę uporządkuję swoje życie, zajmę się twoim. Zasługujesz na spokojną starość”.
Starsza kobieta spojrzała na nią z wdzięcznością.
„Jesteś aniołem, kochanie. Prawdziwym aniołem.”
Siedzieli jeszcze chwilę, rozmawiając o błahych sprawach.
Pani Jenkins opowiedziała Simone, jak trafiła na ulicę.
Jej mąż zmarł 10 lat temu. Dzieci przeprowadziły się na drugi koniec kraju i przestały pomagać. Musiała sprzedać mieszkanie, żeby spłacić długi męża.
Simone słuchała, myśląc o tym, jak niesprawiedliwy jest świat. Ta kobieta przeżyła długie życie, wychowała dzieci i wylądowała na ulicy.
„Panno Jenkins, obiecuję, że cię nie opuszczę” – powiedziała Simone, wstając. „Wrócę, kiedy wszystko się ułoży i znajdziemy ci odpowiednie miejsce”.
„Idź, kochanie, i bądź szczęśliwy. Jesteś dobry, a życie odpłaci ci się dobrocią.”
Simone pożegnała się i wróciła na stację MARTA.
Jej serce było ciepłe.
Pomimo wszystkich trudności, żyła.
Złodzieje zostali złapani.
A teraz miała cel: pomóc osobie, która ją uratowała.
Następne dwa tygodnie minęły w mgnieniu oka.
Simone złożyła zeznania detektywowi, spotkała się z prawnikiem i zajęła się składaniem wniosku o odszkodowanie za spalone mieszkanie.
Proces był długi i wyczerpujący.
Firma ubezpieczeniowa zażądała niezliczonej ilości dokumentów, oświadczeń i ocen ekspertów.
Simone kilka razy dziennie jeździła z jednego biura do drugiego, zbierając dokumenty.
Zatrzymała się u Sierry, a jej przyjaciółka nigdy nie narzekała, mimo że ciasnota była wyczuwalna. Mieszkanie z jedną sypialnią dla dwojga to wyzwanie, nawet dla najlepszych przyjaciółek.
Ale Sierra była dzielna – opowiadała dowcipy, gotowała obiad i starała się podtrzymywać Simone na duchu.
W piątek, 2 tygodnie po pożarze, Hayes zadzwonił do Simone.
„Simone Lawson, mam wieści. Śledztwo zakończone. Sprawa trafiła do sądu.
„Victor Sterling jest oskarżony o oszustwo i usiłowanie zabójstwa. Kevin Barnes i Dwayne Harris są oskarżeni o usiłowanie zabójstwa i podpalenie. Gary Thompson zostanie skazany za spisek mający na celu popełnienie oszustwa. Wszyscy oskarżeni przebywają w areszcie i oczekują na proces”.
„Kiedy odbędzie się rozprawa?”
„Najwcześniej za 2 lub 3 miesiące. Wezwą cię do złożenia zeznań, ale to formalność. Dowody są wystarczające. Wszyscy się przyznali.”
„Więc w końcu mogę żyć w spokoju”.
„Tak. Zagrożenie minęło.
„A tak przy okazji, jeszcze jedna nowina. Pamiętacie tę staruszkę, panią Jenkins? Spisaliśmy jej zeznania. Potwierdziła, że widziała podpalaczy i ich sfotografowała. Jej zeznania zostały włączone do sprawy jako ważny dowód.
„To dobra kobieta, panno Jenkins. Szkoda, że mieszka na ulicy”.
„Obiecuję jej pomóc” – powiedziała Simone. „Jak tylko uporządkuję swoje życie, załatwię jej mieszkanie”.
„To godne podziwu. Być może będę mógł pomóc w organizacji. Mam kontakty w rządowej placówce tego typu. Jeśli będziesz czegoś potrzebował, zadzwoń do mnie.”
Simone podziękowała mu i się rozłączyła.
Siedziała na sofie, trzymając telefon i myśląc o przyszłości.
Co teraz?
Znajdź nową pracę, wynajmij mieszkanie.
Ubezpieczenie pokryłoby część strat, ale nie całość.
Musiała zaczynać od zera.
Następnego dnia, w sobotę, Simone otworzyła strony internetowe z ofertami pracy, przeglądała oferty księgowych i wysyłała CV.
Do wieczora wysłała 10 zgłoszeń.
Teraz pozostało jej tylko czekać.
W poniedziałek odebrała telefon od firmy detalicznej Summit Financial Corp.
Zaproponowali jej wywiad.
Simone zgodziła się, zapisując adres i godzinę.
We wtorek poszła na spotkanie.
Biuro Summit mieściło się w nowoczesnym wieżowcu w centrum miasta.
Simone przywitała menedżerka ds. kadr, Olga Johnson — miła kobieta po czterdziestce.
Rozmawiali przez pół godziny, omawiając doświadczenie Simone, jej umiejętności i oczekiwania finansowe.
Olga pytała o jej poprzednie miejsca pracy, a Simone szczerze opowiedziała jej o Prime Solutions, nie wdając się w szczegóły sprawy karnej.
„Rozumiem” – Olga skinęła głową. „Czasami trafia się do złej firmy, ale twoje doświadczenie jest imponujące. 15 lat w księgowości to poważna sprawa.
„Jesteśmy gotowi złożyć Ci ofertę. Pensja wynosi 55 000 dolarów na okresie próbnym. Po 3 miesiącach wzrasta do 65 000 dolarów. Praca od 9 do 18, wolne soboty i niedziele. Czy to Ci odpowiada?”
Simone skinęła głową.
Warunki były akceptowalne, dużo lepsze niż w Prime Solutions.
„Działa. Kiedy mogę zacząć?”
„W przyszły poniedziałek, jeśli się zgadzasz.”
Uścisnęli sobie dłonie i Simone opuściła biuro z uczuciem ulgi.
Pierwszy krok został zrobiony.
Miała pracę.
Teraz musiała rozwiązać problem mieszkaniowy.
Tego wieczoru rozmawiała o tym z Sierrą.


Yo Make również polubił
Lekarz daje 9 wskazówek, jak schudnąć bez stosowania diety
W Wigilię, w naszym przytulnym salonie w stylu środkowo-zachodnim, moja teściowa pochyliła się nad moją 6-letnią córką i syknęła: „Dzieci, które rodzą się z powodu niewierności mamy, nie mogą nazywać mnie babcią”, odsuwając od siebie własnoręcznie wykonany obrazek, nad którym moja córka spędziła wiele dni — ale zanim zdążyłam otworzyć usta, mój 8-letni syn cicho wstał, przeszedł przez pokój i wypowiedział sześć słów, które sprawiły, że każdy dorosły przy tym stole zamarł.
Jak zrobić odżywkę rozmarynową, która przyciemni włosy i zapobiegnie ich wypadaniu
Moi rodzice dali mojej siostrze dom, na który „zasłużyła” – a potem wysłali mi SMS-a z prośbą o spłatę kredytu hipotecznego. Odpowiedziałem: „Zapytaj właściciela”. Dwa dni później zadzwonili ze łzami w oczach. Nie odebrałem.