Po rozwodzie dostałam nową pracę i każdego dnia zostawiałam trochę pieniędzy starszej kobiecie, która ewidentnie miała kłopoty finansowe. Pewnego dnia, kiedy znów się schyliłam, nagle złapała mnie za rękę i powiedziała: „Zrobiłaś dla mnie tak wiele. Nie wracaj dziś do domu. Jutro zatrzymaj się w hotelu, a ja ci coś pokażę”. – Page 4 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Po rozwodzie dostałam nową pracę i każdego dnia zostawiałam trochę pieniędzy starszej kobiecie, która ewidentnie miała kłopoty finansowe. Pewnego dnia, kiedy znów się schyliłam, nagle złapała mnie za rękę i powiedziała: „Zrobiłaś dla mnie tak wiele. Nie wracaj dziś do domu. Jutro zatrzymaj się w hotelu, a ja ci coś pokażę”.

„Hej, może powinniśmy wynająć razem dwupokojowe mieszkanie” – zasugerowała Sierra. „Jestem tu sama, więc taniej byłoby, gdybyśmy podzielili się czynszem”.

Simone zastanowiła się nad tym.

Propozycja była rozsądna.

Wynajęcie mieszkania z jedną sypialnią przez jedną osobę byłoby drogie, a ona i Sierra zdążyły już przyzwyczaić się do wspólnego mieszkania.

„To świetny pomysł. Sprawdźmy.”

Spędzili wieczór przeglądając oferty wynajmu. Znaleźli kilka pasujących ofert, zadzwonili do właścicieli i umówili się na oglądanie mieszkań na weekend.

W sobotę oglądali trzy mieszkania.

Pierwszy był za drogi.

Drugi był w złym stanie.

Ale trzeci był idealny.

Dwupokojowe mieszkanie na drugim piętrze w spokojnej okolicy blisko stacji MARTA.

Meble były proste, ale solidne.

Właścicielka, starsza kobieta o nazwisku Dolores Washington, zażądała kwoty 1750 dolarów miesięcznie plus opłaty za media.

Simone i Sierra wymieniły spojrzenia i zgodziły się.

875 dolarów za sztukę.

Całkowicie do opanowania.

„Kiedy się wprowadzisz?” zapytała pani Washington.

„Jutro, jeśli będziemy mogli” – odpowiedziała Sierra.

„To podpiszmy umowę najmu. Zapłacisz pierwszy miesiąc i kaucję, i możesz się wprowadzać.”

„Dla mnie najważniejsze jest to, żebyście byli porządnymi ludźmi i nie pili.”

„Nie pijemy” – zapewniła ją Simone. „I będziemy tu sprzątać”.

Podpisali umowę najmu, zapłacili pieniądze i odebrali klucze.

Następnego dnia przenieśli swoje rzeczy.

Sierra nie miała wiele.

Simone miała jeszcze mniej.

Wszystko spłonęło w pożarze.

Ale to był początek nowego życia i Simone czuła, że ​​jej dawna pewność siebie wraca z każdym dniem.

W poniedziałek zaczęła nową pracę.

Zespół Summit był przyjazny.

Brenda Gene Holloway, główna księgowa — kobieta po pięćdziesiątce z siwiejącymi włosami i życzliwymi oczami — oprowadziła Simone po biurze, wskazała jej stanowisko pracy i wyjaśniła, na czym polegają jej obowiązki.

Praca była wymagająca, ale jasna i przejrzysta.

Żadnych podejrzanych transakcji. Żadnych fałszywych dokumentów.

Wszystko było legalne i przejrzyste.

Simone całkowicie oddała się pracy — sprawdzaniu rachunków, przygotowywaniu raportów i uzgadnianiu faktur.

Rutyna miała działanie uspokajające.

Przywróciło jej poczucie stabilności.

Jej koledzy byli przyjaźnie nastawieni.

Nikt nie zadawał zbędnych pytań na temat jej poprzedniej pracy.

Po tygodniu Simone poczuła, że ​​się zadomowiła.

Ale myśli o pannie Jenkins nadal zaprzątały jej umysł.

Każdego ranka, mijając stację Decatur, Simone zatrzymywała się, witała staruszkę i dawała jej pieniądze. Nie drobne jak poprzednio, ale jednego dolara lub 200 dolarów.

Pani Jenkins dziękowała jej, pytała, jak się czuje i wyrażała radość z powodu Simone.

„Kochana, tyle już dla mnie zrobiłaś” – powiedziała staruszka. „Nie musisz mi dawać więcej pieniędzy. Żyj własnym życiem”.

„Pani Jenkins, obiecuję, że pomogę pani dostać się do domu spokojnej starości i zamierzam to zrobić. To tylko wymaga czasu”.

Simone zaczęła szukać informacji o domach spokojnej starości w mieście.

Okazało się, że są publiczne i prywatne.

Publiczne były darmowe, ale lista oczekujących była długa. Można było czekać latami.

Prywatne były drogie i kosztowały od 2500 dolarów miesięcznie.

Dla Simone była to znacząca suma, ale nie zamierzała się poddać.

Przypomniała sobie o ofercie Hayesa dotyczącej pomocy w placówce publicznej i zadzwoniła do niego, przypominając mu o obietnicy.

Kilka godzin później oddzwonił do Simone i dał jej numer telefonu do dyrektora domu spokojnej starości na obrzeżach miasta.

Obiekt nazwano Serenity Gardens.

Simone pojechała tam i spotkała się z reżyserką, Angelą Stone — energiczną kobietą.

Dom wyglądał na czysty i dobrze utrzymany.

Pokoje były jasne, a w jadalni unosił się zapach świeżych wypieków.

Starsi mieszkańcy siedzieli w pokoju wspólnym, oglądali telewizję i grali w warcaby.

„Mamy wolne miejsce” – powiedziała Angela. „Pokój jednoosobowy. Możesz przyprowadzić swoją podopieczną na wizytę. Niech zobaczy, jak tam jest”.

Simone wszystko zorganizowała i następnego dnia przywiozła panią Jenkins do Serenity Gardens.

Starsza kobieta nieśmiało weszła do budynku i rozejrzała się dookoła.

Angela oprowadziła ich po piętrach, wskazując pokój przeznaczony dla pani Jenkins.

Było małe, ale przytulne.

Łóżko, komoda, szafka nocna, telewizor i okno z widokiem na ogród.

„Będziesz mieszkać tutaj” – powiedziała Angela. „Posiłki trzy razy dziennie w jadalni. Pielęgniarka na dyżurze przez całą dobę. Lekarz robi obchód co tydzień”.

Pani Jenkins stała pośrodku pokoju, a łzy spływały jej pomarszczonym policzkom.

„Kochanie, to jak sen. Nigdy nie wyobrażałam sobie czegoś takiego.”

Simone objęła ją ramieniem.

„To prawda, panno Jenkins. Zasługuje pani na spokojną starość”.

Starsza kobieta pociągnęła nosem i oparła się o Simone.

„Jesteś aniołem, prawdziwym aniołem Boga. Jak mogę ci się kiedykolwiek odwdzięczyć?”

„Już mi się odwdzięczyłeś. Uratowałeś mi życie. Teraz moja kolej, żeby ci pomóc.”

Wrócili do biura Angeli i wypełnili dokumenty.

Pani Jenkins mogłaby wprowadzić się już dziś.

„Nie mam nic do zaoferowania” – powiedziała staruszka. „Tylko to, co mam na sobie”.

„W porządku” – odpowiedziała Simone. „Kupimy wszystko, czego potrzebujesz – ubrania, buty, kosmetyki. Pójdziemy na zakupy zaraz”.

Resztę dnia spędzili na zakupach.

Simone kupiła pannie Jenkins dwa stroje, ciepły szlafrok, kapcie, szczoteczkę do zębów, mydło, szampon i ręczniki.

Starsza kobieta była zawstydzona i mówiła, że ​​to za dużo, ale Simone jej nie słuchała.

Widziała, jak oczy pani Jenkins błyszczą szczęściem, a to była najlepsza nagroda.

Wieczorem wrócili do Serenity Gardens.

Panna Jenkins wzięła prysznic – pierwszy od wielu miesięcy – i przebrała się w nowe ubranie pod opieką pielęgniarki.

Kiedy Simone weszła do pokoju, żeby się pożegnać, starsza kobieta siedziała na łóżku, czysta, z uczesanymi włosami, ubrana w świeżą szatę i uśmiechnięta.

„Kochanie, czuję się jak w niebie. Nie mogę uwierzyć, że to prawda”.

„To prawda, panno Jenkins. Żyj spokojnie i odzyskaj siły. Przyjadę cię odwiedzić.”

„Jesteś taki miły.

„Wiesz, zawsze wierzyłem, że dobroć powraca. Kiedy zostałem porzucony na ulicy, myślałem, że się myliłem. Ale nie – ty mi udowodniłeś, że miałem rację.

„Życzliwość zawsze wraca, tylko nie od razu.”

Simone pocałowała staruszkę w pomarszczony policzek i wyszła z pokoju.

W drodze do domu rozmyślała o tym, jak dziwnie wszystko się potoczyło.

Dwa miesiące temu była nieszczęśliwą rozwódką, pracującą w podejrzanej firmie i ledwo wiążącą koniec z końcem.

Potem wybuchł pożar.

O mało nie umarła i straciła mieszkanie.

Teraz miała nowe życie i poczucie, że zrobiła coś naprawdę ważnego.

Pomogła osobie, która na to zasługiwała.

W połowie maja otrzymała zawiadomienie od firmy ubezpieczeniowej.

Wypłata została zatwierdzona.

Simone otrzymała 90 tys. dolarów za spalone mieszkanie.

Było to znacznie mniej niż wynosiła wartość rynkowa, ale zawsze coś.

Simone wpłaciła pieniądze i zaczęła planować.

Postanowiła odłożyć część pieniędzy na przyszłość, na wypadek nieprzewidzianych wydatków.

Resztę zamierzała wydać na umeblowanie i wyposażenie mieszkania, które dzieliła z Sierrą.

Trzy tygodnie później Simone wróciła do domu spokojnej starości, aby odwiedzić pannę Jenkins.

Starsza kobieta siedziała przy oknie i patrzyła na ogród.

W ciągu trzech tygodni nastąpiła widoczna zmiana.

Jej twarz była świeższa, a oczy błyszczały.

Przybrała na wadze i wyglądała młodziej.

„Pani Jenkins, przyniosłem pani ciasto i dobrą herbatę.”

Stara kobieta odwróciła się i spojrzała na Simone szeroko otwartymi oczami.

„Kochana, dziękuję. Czekałam na ciebie. Jak się masz?”

„Dostałam wypłatę z ubezpieczenia za mieszkanie. Mam nową pracę. Jesteś nakarmiona, masz ciepło i jesteś bezpieczna. Czego chcieć więcej?”

Pani Jenkins płakała.

Simone przytuliła ją i pogłaskała po siwych włosach.

„Nie płacz. Wszystko jest w porządku. Zasługujesz na to spokojne życie.”

„Kochana, ja… nie wiem, jak ci dziękować. Przywróciłaś mi wiarę w ludzi. Myślałam, że świat jest okrutny, że nikt się nikim nie przejmuje. Ale pokazałaś mi, że to nieprawda”.

„Świat jest różnorodny, panno Jenkins. Są źli ludzie, tacy jak Sterling i Barnes, ale są też dobrzy, jak detektyw Hayes, jak Sierra. Ważne, żeby nie tracić wiary”.

Siedzieli razem jeszcze godzinę, pijąc herbatę z ciastem i rozmawiając o życiu.

Panna Jenkins opowiadała historie o swojej młodości, mężu i dzieciach.

Simone słuchała, czując się poruszona opowieściami.

Stara kobieta przeżyła długie życie pełne radości i smutków.

Ale na końcu swojej podróży odnalazła spokój.

Zanim wyszła, Simone powiedziała: „Pani Jenkins, proszę się o nic nie martwić. Będę przychodzić, tak jak obiecałam”.

„Kochanie, robisz dla mnie za dużo. Masz własne życie, własne plany.”

„Pani Jenkins, uratowała mi pani życie. To się nie zapomina. A poza tym, to dla mnie nic trudnego. Praca jest dobra. Pensja przyzwoita. Stać mnie na to, żeby pomóc komuś, kto na to zasługuje”.

Staruszka znowu zapłakała, ale były to łzy wdzięczności i szczęścia.

W listopadzie Simone odebrała niespodziewany telefon.

To był prawnik Victora Sterlinga.

„Simone Lawson. Nazywam się Michael Yarrow. Reprezentuję interesy Victora Sterlinga. Chciałby się z tobą spotkać.”

Simone była zaskoczona.

„Spotkanie? Dlaczego?”

„Chce przeprosić. Rozumiem, że to dziwna prośba, ale mój klient nalega, aby spotkanie odbyło się w areszcie w obecności strażników. Nie grozi ci żadne niebezpieczeństwo”.

Simone się nad tym zastanowiła.

Część jej chciała odmówić.

Dlaczego miałaby spotkać mężczyznę, który próbował ją zabić?

Ale inna część była ciekawa.

Co on chciał powiedzieć?

„Dobrze. Przyjdę. Kiedy?”

„W tę sobotę o 14:00. Wyślę ci adres i przepustkę dla gości.”

W sobotę Simone pojechała do ośrodka zatrzymań – ponurego budynku na obrzeżach miasta, otoczonego wysokim płotem i drutem kolczastym.

Przeszła przez kontrolę bezpieczeństwa i została zaprowadzona do pokoju odwiedzin, niewielkiego pomieszczenia z dwoma krzesłami po przeciwnych stronach stołu, oddzielonego grubą taflą szkła.

Kilka minut później wprowadzono Sterlinga.

Bardzo się zmienił w ciągu 6 miesięcy.

Schudł, postarzał się, a jego włosy były zupełnie siwe.

Usiadł naprzeciwko Simone i podniósł słuchawkę telefonu.

Tylko dzięki temu możliwa była rozmowa.

„Dzień dobry, Simone Lawson” – powiedział cicho.

„Witaj” – odpowiedziała chłodno Simone.

Dziękuję za przybycie.

„Ja… chciałem przeprosić.

Wiem, że to niczego nie zmienia, ale musiałam to powiedzieć.

„Byłem w błędzie. Zrobiłem straszne rzeczy. Próbowałem cię zabić, żeby ukryć swoją zbrodnię. To niewybaczalne.

„To wielki ciężar dla mojego serca, który nie pozwala mi odpocząć”.

Simone milczała i patrzyła na niego.

„Dlaczego to zrobiłeś?” – zapytała w końcu. „Po co ci był ten układ z fikcyjnymi firmami?”

Sterling spuścił wzrok.

“Dług.

„Miałem ogromne długi.

„Zaciągnąłem pożyczki, żeby założyć firmę, ale upadła. Windykatorzy zaczęli mi grozić.

Wpadłem w panikę i zacząłem szukać sposobów na szybki zarobek.

Thompson zaproponował mi program prania pieniędzy. Przelałem pieniądze do jego firm. Zwrócił mi gotówkę, pobierając prowizję.

„W ten sposób wypłacałem pieniądze z przychodów firmy, spłacałem długi.

„Wykorzystałem cię, bo byłeś nowy i nie znałeś wszystkich szczegółów.

Myślałem, że tego nie zauważysz, ale zauważyłeś.

„Pytałeś o brakujące podpisy i przestraszyłem się, że ujawnisz cały spisek.

„Postanowiłem się ciebie pozbyć.

Zatrudniłem Barnesa.

„To był mój błąd. Ogromny, niewybaczalny błąd.”

„Próbowałeś mnie zabić” – powiedziała stanowczo Simone. „Spalić mnie żywcem. Gdyby nie panna Jenkins, już bym nie żył”.

Wiem. Myślę o tym każdego dnia.

„Nie proszę o wybaczenie. Nie zasługuję na nie.

„Chciałam tylko, żebyś wiedział, że się wstydzę.

„Zdałem sobie sprawę, co zrobiłem.

„Osiem lat więzienia to sprawiedliwa kara, może nawet zbyt niska”.

Simone spojrzała na niego i poczuła, jak jej gniew ustępuje.

Przed nią nie siedział złoczyńca, ale złamany człowiek, który popełnił straszny błąd i teraz za niego płaci.

„Nie mogę ci wybaczyć” – powiedziała. „Ale widzę, że żałujesz. Mam nadzieję, że te lata czegoś cię nauczą”.

„Będą mnie uczyć. Będę odpokutować za swoje winy do końca życia.

„Dziękuję za wysłuchanie.”

Simone odłożyła słuchawkę i opuściła pokój.

Na zewnątrz wzięła głęboki oddech świeżego powietrza.

Spotkanie było trudne, ale konieczne.

Teraz mogła zakończyć tę historię i iść dalej bez goryczy i gniewu.

Grudzień przyniósł pierwszy śnieg.

Miasto zmieniło się, udekorowane girlandami i choinkami.

Simone i Sierra postawiły w mieszkaniu małą choinkę i powiesiły ozdoby.

W Sylwestra Simone wybrała się do Serenity Gardens, aby złożyć pannie Jenkins życzenia świąteczne i wręczyć jej prezent: ciepły koc i pudełko czekoladek.

Starsza kobieta powitała ją w świątecznym nastroju.

Kochana, Szczęśliwego Nowego Roku. Cieszę się, że Cię widzę.

Siedzieli w pokoju, pili herbatę i rozmawiali o swoich planach noworocznych.

Pani Jenkins powiedziała, że ​​dom spokojnej starości przygotowuje koncert świąteczny i że ona będzie śpiewać w chórze.

„Wiesz, kochanie, wspominam ten ostatni rok mojego życia jako najszczęśliwszy” – powiedziała. „Mimo że wcześniej byłam bezdomna, głodna i zmarznięta.

„Ale ty się pojawiłeś i wszystko się zmieniło.

„Pokazałeś mi, że świat nie jest tak okrutny, jak myślałem. Że są dobrzy ludzie, którzy pomagają po prostu z serca”.

„Ty też mi pomogłaś, panno Jenkins. Uratowałaś mi życie, nie oczekując nagrody, tylko dlatego, że byłam dla ciebie dobra.

„Widzisz, jak to działa? Życzliwość powraca.”

Starsza kobieta skinęła głową i uśmiechnęła się.

„Tak, kochanie. To zawsze wraca. Wiedziałem o tym całe życie, ale na starość zwątpiłem, a ty mi o tym przypomniałeś.”

Simone przytuliła ją i siedziały tak, patrząc na padający za oknem śnieg.

Miasto przygotowywało się do święta.

Światła migotały w ciemności, a ludzie spieszyli do domów z prezentami.

Gdzieś w tym wielkim świecie dwie osoby – młoda kobieta i starsza osoba – znalazły rodzinę, której nie miały.

Kilka dni później, tuż po świętach noworocznych, Angela Stone zadzwoniła do Simone.

„Simone, mam wieści. Pamiętasz, jak ci opowiadałem o córce panny Jenkins, Candace? Była u mnie wczoraj”.

„Przyszła? Dlaczego?”

Powiedziała, że ​​zmieniła zdanie. Chce naprawić relacje z matką.

„Przyniosła prezenty, przeprosiła i płakała.

„Panna Jenkins początkowo nie chciała się z nią widzieć, ale potem zgodziła się porozmawiać”.

„Jak poszło?”

„To było trudne. Rozmawiali przez około 2 godziny.

Candace wyjaśniła, że ​​była samolubna, że ​​wstydziła się swojej przeszłości i że zdała sobie sprawę ze swojego błędu.

„Pani Jenkins słuchała i płakała.

„Ostatecznie się pogodzili.

„Candace obiecała odwiedzać ją co miesiąc, a nawet zaproponowała, że ​​odwiezie matkę do domu, ale panna Jenkins odmówiła. Powiedziała, że ​​jest tu szczęśliwa i nie chce wyjeżdżać”.

Simone się uśmiechnęła.

Pani Jenkins miała więc w życiu jeszcze jedno źródło wsparcia.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

O kurczę, nie miałem o tym pojęcia!

Uporczywy tłuszcz na garnkach i patelniach? Napełnij garnek lub patelnię gorącą wodą i włóż kapsułkę do zmywarki. Pozostaw na około ...

Leave a Comment