Na pogrzebie mojego syna moja synowa odziedziczyła nowojorski penthouse, udziały w firmie, a nawet jacht. Dostałam tylko zmiętą kopertę. Wszyscy się śmiali, kiedy ją otworzyłam – w środku był bilet lotniczy w jedną stronę na wiejską Francję. Ale i tak pojechałam. Kiedy przyjechałam, czekał na mnie kierowca z tabliczką z moim imieniem. Powiedział pięć słów, które sprawiły, że serce zabiło mi mocniej. – Page 5 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Na pogrzebie mojego syna moja synowa odziedziczyła nowojorski penthouse, udziały w firmie, a nawet jacht. Dostałam tylko zmiętą kopertę. Wszyscy się śmiali, kiedy ją otworzyłam – w środku był bilet lotniczy w jedną stronę na wiejską Francję. Ale i tak pojechałam. Kiedy przyjechałam, czekał na mnie kierowca z tabliczką z moim imieniem. Powiedział pięć słów, które sprawiły, że serce zabiło mi mocniej.

„Nagrania, na których wyraźnie rozmawiają o planach zabicia Richarda”.

„Dokumentacja finansowa skradzionych środków.”

„Nawet komunikacja z osobą, którą wynajęli do sabotażu jachtu”.

„Naprawdę kogoś zatrudnili?” – zapytałem, przerażony na nowo wyrachowaną naturą ich planu.

Richard ponuro skinął głową.

„Mechanik, który spowodował coś, co wyglądałoby na przypadkową awarię sprzętu, gdybym rzeczywiście wypłynął jachtem tego dnia”.

„FBI przechwyciło go, zanim zdążył dokończyć zadanie i przekonało do współpracy”.

„Więc nigdy nie byłeś w niebezpieczeństwie na wodzie” – uświadomiłem sobie, przewracając naleśniki chyba z większą siłą, niż było to konieczne.

„Nie” – potwierdził Richard.

„Chociaż plan sfingowania mojej śmierci był prawdziwy”.

„Musieliśmy upewnić się, że Amanda i Julian uwierzyli w swój sukces, aby móc zebrać przeciwko nim ostateczne dowody”.

Zacząłem nakładać naleśniki na talerze. Znajomy rytuał stał w sprzeczności z niezwykłą rozmową.

„A teraz?” – zapytałem, stawiając przed nimi talerze.

„Ile czasu minie, zanim będziesz mógł oficjalnie powrócić z martwych?”

„Prawdopodobnie kilka tygodni” – odpowiedział Richard.

„Istnieją względy prawne i protokoły dotyczące spraw ochrony świadków”.

„Musimy mieć pewność, że zarzuty przeciwko Amandzie i Julianowi zostaną w pełni uzasadnione, zanim wyjdę”.

„A tymczasem?”

„W międzyczasie” – powiedział ostrożnie Pierre – „miałem nadzieję, że rozważycie ponowną wizytę w Chateau Bowmont – oboje”.

„Ryszard ma jeszcze wiele do odkrycia ze swojego francuskiego dziedzictwa”.

„A może…”

Zawahał się, po czym kontynuował z celową nonszalancją.

„Być może byłoby to dobre miejsce, abyśmy wszyscy mogli się lepiej poznać.”

„Z dala od komplikacji.”

Zaproszenie zawisło w powietrzu – nie tylko sugestia wizyty, ale otwarcie na coś więcej.

Szansa na odkrycie, co może nadal istnieć między Pierrem i mną po tych wszystkich latach.

Szansa dla Richarda na nawiązanie kontaktu ze światem jego biologicznego ojca – jego historią, jego spuścizną.

„Chciałbym” – powiedział Richard, patrząc to na nas.

„Gdy tylko załatwiono najważniejsze kwestie prawne, winnica stała się czymś niezwykłym”.

„Chciałbym zobaczyć więcej.”

„Zrozum lepiej tę część mojej historii”.

Oboje spojrzeli na mnie i czekali.

Zająłem się resztą ciasta na naleśniki, zyskując czas na zastanowienie.

Myśl o powrocie do Francji i spędzeniu dłuższego czasu z Pierre’em w jego zamku wywołała we mnie mieszankę złożonych uczuć: oczekiwanie, niepokój, iskierkę czegoś, co niebezpiecznie przypominało nadzieję.

„Pomyślę o tym” – powiedziałem w końcu.

„Nie jestem gotowy na zobowiązanie, ale nie jestem też skłonny odmówić wprost”.

„Najpierw musimy jeszcze tak wiele przetworzyć”.

Pierre skinął głową, akceptując moje wahanie bez naciskania.

“Oczywiście.”

„Nie ma pośpiechu, Eleanor.”

„Tylko otwarte zaproszenie – kiedykolwiek zechcesz je przyjąć.”

Kiedy jedliśmy razem śniadanie – ta dziwna, nowa rodzina, która powstała z dziesięcioleci tajemnic i niedawnych rewelacji – przyłapałem się na tym, że dyskretnie przyglądam się obu mężczyznom.

Mój syn, którego wychowywałam i kochałam przez trzydzieści osiem lat.

Jego ojciec, którego kochałam krótko, ale intensywnie w młodości.

Powiązania między nimi stały się teraz oczywiste, gdy już wiedziałem, czego szukać.

Echa genetyczne, które zawsze tam były, aż do teraz nierozpoznane.

Cokolwiek miało nastąpić później — czy była to wizyta we Francji, stopniowe odbudowywanie relacji, czy też drogi, które ostatecznie znów się rozeszły — przynajmniej miało to być oparte na prawdzie, a nie na kłamstwach.

Oszustwo, które rozdzieliło mnie i Pierre’a czterdzieści lat temu, ani nowsze oszustwa zorganizowane przez Amandę i Juliana nie będą już miały wpływu na nasze życie.

Na razie ta świadomość — i cudowna rzeczywistość żywego Richarda siedzącego po drugiej stronie stołu — wystarczały.

Minęły trzy tygodnie w dziwnym zawieszeniu.

Richard oficjalnie pozostał martwy, podczas gdy sprawa przeciwko Amandzie i Julianowi nabierała rozpędu.

Dowody znalezione w niebieskim, lakierowanym pudełku okazały się jeszcze bardziej obciążające, niż oczekiwano.

Nie tylko nagrania ich wyraźnych planów zabicia Richarda, ale także dokumentacja systematycznych defraudacji, sięgająca blisko dwóch lat wstecz.

Agent Donovan na bieżąco informował nas o przebiegu wydarzeń, które rozwijały się zaskakująco szybko, gdy tylko starannie budowana fasada Amandy pękła w trakcie przesłuchania.

W obliczu przytłaczających dowodów przeciwko niej, zwróciła się przeciwko Julianowi, oferując zeznania w zamian za złagodzenie wyroku.

Julian z kolei oskarżył kilku członków zarządu, którzy świadomie współuczestniczyli w oszustwie finansowym.

Skandal z dnia na dzień nabierał rozmachu, trafiając na pierwsze strony gazet finansowych, a w końcu do głównych serwisów informacyjnych.

Przez cały ten czas my trzej pozostaliśmy w domu w Cape, chronieni przed medialną burzą przez agentów federalnych, którzy utrzymywali strefę bezpieczeństwa wokół posiadłości.

To był dziwny czas – częściowo zjednoczenie rodzinne, częściowo ochrona świadków, częściowo rozliczenie emocjonalne.

Poruszając się po naszych skomplikowanych powiązaniach, Pierre i ja nawiązaliśmy ostrożną przyjaźń.

Żadne z nas nie naciskało na więcej, ale oboje byliśmy świadomi nierozwiązanych emocji, które czasami wychodziły na powierzchnię w cichych chwilach.

Wybieraliśmy się na długie spacery po plaży, porównując życie, które wcześniej prowadziliśmy osobno, wypełniając urywane rozmowy fragmentaryczną historią czterdziestu lat, które często wracały do ​​Richarda.

„On ma twoją inteligencję” – zauważył Pierre pewnego popołudnia, gdy oglądaliśmy Richarda podczas rozmowy wideo z prokuratorami federalnymi.

„Jego bystry umysł umożliwiał mu analizowanie skomplikowanych transakcji finansowych z niezwykłą jasnością”.

„I twój kompas moralny.”

„Mógł po prostu rozwieść się z Amandą, kiedy dowiedział się o jej romansie i odejść z nienaruszonym majątkiem”.

Zamiast tego zaryzykował wszystko, żeby sprawiedliwości stało się zadość.

„On ma twoją determinację” – odparłem.

„Kiedy już obierze kurs, nic go nie odstraszy”.

„I twoje oczy.”

„Twoje ręce.”

„Nawet sposób, w jaki gestykulujecie, kiedy tłumaczycie coś skomplikowanego.”

Te chwile wspólnej dumy z naszego syna pozwoliły nam przetrwać dziesięciolecia rozłąki i stworzyć niepewny fundament pod to, co mogło nastąpić.

Richard ze swojej strony zdawał się cieszyć tym nieoczekiwanym czasem spędzonym z obojgiem rodziców.

Podzielił się ze mną historiami ze swojego dzieciństwa, o których prawie zapomniałem.

Zapytałem Pierre’a o historię rodziny we Francji.

I od czasu do czasu aranżowaliśmy sytuacje, w których Pierre i ja zostawaliśmy sami.

Jego intencje odnośnie dobierania partnerek były przejrzyste, ale dziwnie wzruszające.

„Wiesz, co on robi” – powiedziałem Pierre’owi pewnego wieczoru, gdy Richard nagle przypomniał sobie o pilnym telefonie, który musiał wykonać, zostawiając nas samych na tarasie z butelką wina z winnicy Bowmont.

„Oczywiście” – odpowiedział Pierre z lekkim uśmiechem.

„On nie jest subtelny.”

„Czy to Ci przeszkadza?”

Pierre poważnie rozważył pytanie, zamyślony mieszając rubinowy płyn w szklance.

„Że nasz syn pragnie naszego szczęścia?”

“NIE.”

„Czyli ma on może zbyt romantyczne wyobrażenia o rozpalaniu na nowo czterdziestoletniego romansu?”

„Może trochę.”

„Jesteśmy teraz innymi ludźmi” – zgodziłem się.

„Eleanor i Pierre, którzy zakochali się w Paryżu, już nie istnieją”.

„Nie” – przyznał.

„Oni tego nie robią.”

„Ale być może ludzie, którymi się staliśmy, mogliby odnaleźć własną więź, jeśli dano by im szansę”.

„Inne, ale nie mniej znaczące, bo zbudowane na doświadczeniu, a nie młodzieńczej pasji”.

Jego bezpośredniość mnie zaskoczyła, choć nie powinna.

Pierre zawsze odznaczał się orzeźwiającą uczciwością.

Umiejętność mówienia prawdy bez udawania.

„Tego chcesz?” zapytałem równie bezpośrednio.

„Chcę mieć możliwość dowiedzenia się tego” – odpowiedział po prostu.

„Żadnych oczekiwań.”

„Bez presji.”

„Teraz po prostu czas odkryć, kim dla siebie jesteśmy”.

„Poza rodzicami Richarda”.

„Poza naszą wspólną przeszłością”.

Zanim zdążyłem odpowiedzieć, Richard pojawił się ponownie z niezwykle poważnym wyrazem twarzy.

„Agent Donovan właśnie dzwonił.”

„Prokuratorzy zawarli ugodę z Amandą i Julianem”.

„Sprawa jest zasadniczo zamknięta”.

„Co to dla ciebie oznacza?” zapytałem, wyczuwając wagę jego oświadczenia.

„To znaczy” – powiedział, siadając między nami – „że moje zmartwychwstanie jest zaplanowane na przyszły tydzień”.

„Konferencja prasowa, na której wyjaśniono, że moja śmierć została zainscenizowana w ramach federalnej operacji mającej na celu złapanie defraudantów i potencjalnych zabójców”.

„A co potem?” – Pierre delikatnie zachęcił.

Richard wziął głęboki oddech.

„Potem muszę się odbudować.”

„Firma będzie wymagała gruntownej reorganizacji”.

„Zarząd będzie potrzebował nowych członków”.

„Trzeba będzie odbudować zaufanie inwestorów, klientów i pracowników”.

Zatrzymał się na chwilę, po czym kontynuował z jeszcze większym wahaniem.

„Ja również osobiście zastanawiałem się, co będzie dalej”.

„O tym, co najważniejsze, po tym, jak otarłem się o utratę wszystkiego”.

„Do jakich wniosków doszedłeś?”

Zapytałem, widząc zamyślony wyraz jego twarzy, gdy podejmował ważne decyzje.

„Życie jest za krótkie, by marnować okazje i przemilczane prawdy”.

Spojrzał między nami.

„Postanowiłem przyjąć zaproszenie Pierre’a i spędzić trochę czasu w Chateau Bowmont.”

„Nie tylko wizyta.”

„Dłuższy pobyt.”

„Może sześć miesięcy.”

Spojrzałam na niego zaskoczona.

„Sześć miesięcy?”

„A co z firmą?”

„Większością spraw mogę zająć się zdalnie” – powiedział Richard.

„Z okazjonalnymi wyjazdami do Nowego Jorku, jeśli zajdzie taka potrzeba.”

„Szczerze mówiąc, po tym wszystkim, co się wydarzyło, pewien dystans od Thompson Technologies może wyjść mi na dobre — i całej organizacji”.

Wziął nas obie za ręce, tworząc między nami trojgiem fizyczną więź.

„Chciałbym, żebyś do mnie dołączyła, mamo.”

„Przyjechać do Francji”.

„Chcę poświęcić czas na poznanie drugiej połowy mojego dziedzictwa”.

„Aby sprawdzić, czy znajdzie się tam dla ciebie miejsce, w jakiejkolwiek roli, która wydaje ci się odpowiednia”.

Zaproszenie zawisło w powietrzu, przepełnione znaczeniem wykraczającym poza proste słowa.

Nie chodziło tu tylko o podróż do Francji ani o odkrywanie dziedzictwa ojca Richarda.

Chodziło o możliwość zaistnienia czegoś nowego między Pierrem a mną – czegoś spokojnego, bez presji, ale potencjalnie głębokiego.

„Nie musisz podejmować decyzji od razu” – dodał Pierre, widząc moje wahanie.

„Zaproszenie pozostanie otwarte, gdy tylko poczujesz się gotowy”.

Później tej nocy, gdy siedziałem sam w pokoju, coś przyciągnęło mnie do okna, z którego roztaczał się widok na oświetloną księżycem plażę, na której Richard i ja spędziliśmy tyle letnich wieczorów.

Znajomy krajobraz wydawał się teraz inny, przeobrażony przez niedawne odkrycia i powroty.

Wszystko się zmieniło.

Richard był nie tylko moim synem, ale także Pierre’a.

Nosił w sobie dziedzictwo, o którym odmawiałem mu wiedzy przez trzydzieści osiem lat – więź z kulturą i historią rodziny, do których miał prawo się rościć.

A Pierre… Pierre nie był już bolesnym wspomnieniem utraconej miłości, ale żywym, oddychającym człowiekiem, którego życie podążało własną ścieżką równoległą do mojej, tylko po to, by zbiec się ponownie poprzez naszego syna.

Czy po tym wszystkim może jeszcze coś być między nami?

Nie chodzi o ponowne rozbudzenie młodzieńczej namiętności, jak słusznie zauważył Pierre, ale o coś nowego, zbudowanego na tym, kim staliśmy się w ciągu minionych dekad.

Myśl ta była jednocześnie przerażająca i ekscytująca.

Patrząc na fale rozbijające się o brzeg, uświadomiłem sobie, że niezależnie od podjętej decyzji, nieodwracalnie zmieni ona bieg mojego życia.

Pobyt w Nowym Jorku oznaczał powrót do tego, co znane.

Wygodne.

Wyjazd do Francji oznaczał wyprawę w nieznane.

Podejmowanie ryzyka, z którego być może nic nie wyjdzie.

Albo mogło doprowadzić do czegoś, czego nie pozwalałam sobie nawet wyobrazić.

Koperta, od której rozpoczęła się ta podróż — bilet lotniczy do San Michelle, który na pogrzebie wydawał się okrutnym żartem — teraz oznaczał wybór, a nie rozkaz.

Wybór, by zbadać, co może jeszcze istnieć między Pierrem i mną.

Jakie nowe relacje mogą się utworzyć między nami trojgiem, tworząc niezwykłą rodzinę.

Nagle zrozumiałem, że tak naprawdę mogę podjąć tylko jedną decyzję.

Taki, który oddawał hołd nie tylko wspólnej przeszłości, ale i przyszłości, którą wciąż możemy wspólnie tworzyć.

Podjąwszy decyzję, odwróciłem się od okna, aby zacząć pakować się do Francji.

Konferencja prasowa ogłaszająca zmartwychwstanie Richarda była równie surrealistyczna, jak sam pogrzeb.

Błyski aparatów.

Reporterzy krzyczą pytania.

Oficjalna wersja wydarzeń została starannie przedstawiona przez agenta Donovana.

Richard uroczyście stał u jego boku, a ja z zabezpieczonego pokoju obserwowałem, jak mój syn, Pierre, wyjaśniał światu, że jego śmierć została tymczasowo sfingowana, aby być częścią skomplikowanej operacji mającej na celu złapanie tych, którzy spiskowali przeciwko niemu.

Rozpętała się gwałtowna medialna gorączka, ale na szczęście trwała krótko.

Historia zdrady, sfingowanej śmierci i wymierzonej sprawiedliwości była nie do odparcia dla mediów.

Jednak zakazy prawne nakładane na trwające postępowania karne ograniczyły zakres informacji, jakie można było zgłaszać.

W ciągu kilku dni kolejne skandale zepchnęły nas z nagłówków gazet, pozwalając na nieśmiały powrót do czegoś, co przypominało normalne życie.

Dla Richarda normalność oznaczała teraz liczne spotkania z zarządem Thompson Technologies, uspokajanie kluczowych klientów i restrukturyzację kierownictwa firmy.

Dla mnie oznaczało to sfinalizowanie ustaleń dotyczących dłuższej nieobecności: wynajęcie mieszkania, powiadomienie znajomych, przekierowanie poczty.

Dla Pierre’a oznaczało to krótki powrót do Francji, aby przygotować się na nasze przybycie i poinformować swoich pracowników oraz partnerów biznesowych, że zamierza gościć u siebie swojego syna i jego matkę podczas dłuższej wizyty.

„Jesteś tego pewna?” zapytał Richard wieczorem przed naszym wyjazdem, zastając mnie na tarasie domu w Cape, gdzie siedziałam i po raz ostatni oglądałam zachód słońca.

„Sześć miesięcy to zobowiązanie na długi okres”.

„Jestem pewien” – odpowiedziałem, zaskoczony, jak bardzo prawdziwe to było.

„Przez czterdzieści lat zastanawiałem się, co stało się z Pierrem”.

„Przez tydzień wierzyłem, że straciłem cię na zawsze”.

„Kilka miesięcy poświęconych na odkrywanie tego, co może być jeszcze możliwe dla nas wszystkich, wydaje się darem, a nie poświęceniem”.

Usiadł na krześle obok mnie, a jego wyraz twarzy był zamyślony.

„A jeśli nic z tego nie wyjdzie — jeśli ty i Pierre stwierdzicie, że nie ma tam przyszłości — to będę miał okazję dowiedzieć się na pewno, zamiast ciągle zastanawiać się, co by było, gdyby.”

Skinąłem głową.

„Spędziłem czas z synem w pięknym miejscu”.

„Dowiedziałem się o połowie jego dziedzictwa, o którym nigdy nie pozwoliłem mu wiedzieć.”

Richard uśmiechnął się i wyciągnął rękę, żeby ścisnąć moją dłoń.

„Jeśli to ma jakieś znaczenie, myślę, że między tobą a Pierre’em wciąż coś jest.”

„Widzę to, kiedy na siebie patrzycie, nawet jeśli żadne z was nie jest jeszcze gotowe, żeby to przyznać”.

„Zobaczymy” – powiedziałam wymijająco, choć jego słowa wywołały w mojej piersi iskierkę nadziei.

„Mamy teraz czas.”

„Czas, którego nigdy nie myśleliśmy, że będziemy mieć”.

Podróż do Francji była znacznie wygodniejsza niż moja pierwsza, szalona podróż po pogrzebie.

Prywatny odrzutowiec Pierre’a dał mi przestrzeń, w której mogłam odpocząć, pomyśleć i przygotować się na to, co miało mnie spotkać.

Richard spędził większą część lotu pracując na swoim laptopie, zdalnie reorganizując firmę Thompson Technologies.

Podczas gdy ja na przemian czytałem i patrzyłem w bezkresne, błękitne niebo, zachwycając się dziwną ścieżką, która mnie tu zaprowadziła.

Kiedy wylądowaliśmy w Lyonie, Marcel czekał na nas w tym samym czarnym mercedesie, a na jego zniszczonej twarzy pojawił się rzadki uśmiech na widok Richarda i mnie razem.

„Witamy ponownie, Madame Thompson” – powiedział z formalnym ukłonem, który nie potrafił ukryć szczerego zadowolenia.

„Pan Bowmont oczekuje na pańskie przybycie do zamku.”

Tym razem podróż przez francuską wieś była inna.

Krajobraz nie jest już przesłonięty smutkiem i szokiem.

Piękno Alp w pełni widoczne w czystym jesiennym świetle.

Richard pokazał nam punkty orientacyjne, które zauważył podczas poprzedniej wizyty, a jego podekscytowanie rosło w miarę, jak zbliżaliśmy się do San Michelle de Moren.

„Winnica rozciąga się na obszarze prawie trzystu akrów” – powiedział mi, pochylając się do przodu na krześle.

„Niektóre winorośle mają ponad sto lat.”

„Dziadek Pierre’a zaczynał od zaledwie pięćdziesięciu akrów, a każde pokolenie je powiększało.”

„Wina Bowmont od dziesięcioleci zdobywają międzynarodowe nagrody.”

Jego duma z tego nowo odkrytego dziedzictwa była namacalna i poruszyła coś głęboko w moim sercu.

Pomimo moich wysiłków, by dać Richardowi wszystko, ukrywałam przed nim istotną część jego tożsamości — nie ze złośliwości, ale z powodu własnego, nierozwiązanego żalu i niezrozumienia.

Gdy minęliśmy ostatni zakręt, naszym oczom ukazał się zamek Chateau Bowmont, złoty w popołudniowym słońcu, dokładnie taki sam, jak podczas mojego pierwszego przyjazdu.

Tym razem jednak Pierre czekał przy wejściu, jego wysoką sylwetkę można było rozpoznać nawet z daleka.

Samochód ledwo się zatrzymał, a już Richard wyszedł z auta i z łatwością ruszył naprzód, by objąć ojca, co świadczyło o więzi, jaka już się między nimi nawiązała w tym krótkim czasie spędzonym razem.

Szedłem wolniej, chłonąc obraz, który stworzyli.

Tak wyraźnie powiązane.

Czujemy się razem tak komfortowo, pomimo dziesięcioleci rozłąki.

„Eleanor” – powiedział Pierre, gdy podeszłam, a jego uśmiech rozświetlił całą twarz.

Witamy ponownie.

„Dziękujemy za zaproszenie” – odpowiedziałam, nagle nieśmiała w sposób, którego się nie spodziewałam.

„Chodź” – wskazał na masywne dębowe drzwi.

„Wszystko jest przygotowane.”

„Pomyślałem, że może zjemy razem prostą kolację dziś wieczorem, po twojej podróży.”

„Jutro, jeśli będziesz miał ochotę, mogę zacząć oprowadzać cię po winnicy, winiarni, wiosce.”

Wnętrze zamku było równie imponujące, jak je zapamiętałem – wysokie sufity, starożytne kamienne ściany złagodzone eleganckimi meblami, okna, z których roztaczał się zapierający dech w piersiach widok na góry.

Ale teraz, już bez szoku i zamieszania, jakie towarzyszyły mi przy pierwszej wizycie, zauważyłem inne szczegóły.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Pij herbatę goździkową codziennie przez 7 dni i obserwuj efekt

Nieoczekiwany gest piękna Czy Twoja skóra płata Ci figle? Dzięki swoim właściwościom oczyszczającym herbata goździkowa może dać Ci małego zastrzyku ...

Pyszne, zdrowe lody bez cukru: Idealna alternatywa na upalne dni

Lody truskawkowe: Zamiast mieszanki mrożonych owoców, użyj tylko mrożonych truskawek. Te lody będą intensywnie owocowe i naturalnie słodkie. Lody czekoladowe: ...

5 ostrzegawczych sygnałów, że w Twoim organizmie może rozwijać się rak

Przewlekły kaszel bez infekcji Chrypka lub trudności w mówieniu Duszność lub ból w klatce piersiowej Kiedy należy zgłosić się do ...

Gdy tylko znalazłam ten przepis, wiedziałam, że będzie niesamowity. I wow, rzeczywiście taki był! Jest przepyszny!

1. Czy mogę użyć mleka zamiast śmietany? Tak, ale sos będzie rzadszy i mniej kremowy. Lepiej użyć mleka z dodatkiem ...

Leave a Comment