Zdjęcia rodzinne ustawione na stoliku nocnym.
Książki w wielu językach wypełniają wbudowane półki.
Świeże kwiaty w kryształowych wazonach w całym holu wejściowym.
„To jest dom” – powiedział po prostu Pierre, podążając za moim wzrokiem.
„Nie tylko zabytkowa nieruchomość czy siedziba firmy”.
„To tutaj żyły, kochały i wychowywały swoje rodziny pokolenia mieszkańców Bowmont.”
Konsekwencje jego słów zawisły w powietrzu między nami.
Że to może być również dziedzictwo Richarda.
Być może w jakiś jeszcze nieokreślony sposób także i mój.
„To jest piękne” – powiedziałem szczerze.
„Rozumiem, dlaczego tak bardzo starałeś się o jego przywrócenie”.
„Aby zbudować winnicę taką, jaką jest dzisiaj”.
„Pokażę wam wasze pokoje” – zaproponował.
„Przed kolacją musisz odpocząć.”
Przygotował dla mnie apartament, który znajdował się na drugim piętrze zamku, a jego okna wychodziły na winnice ciągnące się aż do odległych gór.
Wszystko zostało starannie zaplanowane.
Świeże kwiaty na toaletce.
Wybór książek przy łóżku.
Dzbanek wody i kosz lokalnych owoców na małym stoliku przy oknie.
„Mam nadzieję, że będzie ci tu wygodnie” – powiedział Pierre od progu.
„Jeśli czegokolwiek potrzebujesz, wystarczy, że poprosisz.”
„To idealne rozwiązanie” – zapewniłam go, podchodząc do okna, by podziwiać spektakularny widok.
„Więcej niż idealnie.”
Zawahał się, po czym dodał cicho:
„Cieszę się, że przyszłaś, Eleanor.”
„Niezależnie od tego, co się wydarzy – lub nie wydarzy – między nami, jestem wdzięczny za ten czas”.
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zniknął, zostawiając mnie samą z tym nowym miejscem.
Ten nowy rozdział mojego życia zaczął się od pogniecionej koperty i biletu lotniczego, którego nigdy nie spodziewałam się użyć.
Później, gdy we trójkę zebraliśmy się na kolację w przytulnym pomieszczeniu, które bardziej przypominało rodzinną jadalnię niż formalne przestrzenie, których się spodziewałam, oglądałam, jak Richard i Pierre rozmawiają o działalności winnicy — o odmianach roczników, wyzwaniach i korzyściach płynących z produkcji wina.
Ich wspólna pasja.
Podobne maniery.
Łatwo nawiązali kontakt w tak krótkim czasie.
To było wszystko, czego im odmawiałam przez dziesięciolecia.
Wszystko, czego sobie nigdy nie wyobrażałem, może okazać się możliwe.
„Za nowe początki” – zaproponował Pierre, gdy wznieśliśmy kieliszki, wypełnione odpowiednio winem Bowmont z roku, w którym urodził się Richard – rocznikiem, który Pierre najwyraźniej zachował specjalnie na taką okazję.
„Za prawdę” – dodał Richard, znacząco przesuwając wzrok między nami.
„Rodzinie” – dokończyłem, a to słowo obejmowało wszystko, co straciliśmy, wszystko, co znaleźliśmy, wszystko, czym moglibyśmy się jeszcze stać.
Gdy stuknęliśmy się kieliszkami, poczułem, że coś we mnie siedzi.
Słuszność.
Poczucie, że po dziesięcioleciach rozbieżności elementy w końcu trafiają na swoje miejsce.
Cokolwiek zrodziło się z tego czasu spędzonego we Francji — czy to przyjaźń, romans, czy po prostu nawiązane porozumienie między trzema osobami połączonymi więzami krwi i okolicznościami — będzie autentyczne w sposób, w jaki nie było to możliwe w przypadku naszych oddzielnych żyć.
Zmięta koperta, która na pogrzebie wydawała się okrutnym żartem, w rzeczywistości zawierała najwspanialszy prezent, jaki można sobie wyobrazić.
Nie tylko bilet lotniczy do Francji, ale droga do prawdy.
Do pojednania.
Do możliwości, które dawno już porzuciłem.
I za to — pomimo całego bólu i oszustw, które to poprzedziły — poczułem się głęboko wdzięczny.
Powiązane posty


Yo Make również polubił
Jak zrobić mąkę samorosnącą
Pokrzywka – sygnał ostrzegawczy, którego nie należy ignorować
Naturalny Poranny Napój na Uśmierzenie Bólu i Poprawę Zdrowia
Jak przygotować idealne pączki – przepis krok po kroku