Myśleli, że jestem tylko ładną buzią, która bez walki odda mi warte 550 milionów dolarów patenty. Ale w chwili, gdy arogancki syn prezesa spróbował ukraść to, co stworzyłem, nie tylko się opierałem, ale niszczyłem wszystko, czego się dotknął. – Page 2 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Myśleli, że jestem tylko ładną buzią, która bez walki odda mi warte 550 milionów dolarów patenty. Ale w chwili, gdy arogancki syn prezesa spróbował ukraść to, co stworzyłem, nie tylko się opierałem, ale niszczyłem wszystko, czego się dotknął.

Wstałem, odsunąłem teczkę w stronę Marcusa i spojrzałem na Harrisona.

„Następnym razem, gdy będziesz czegoś ode mnie chciał, spróbuj zapytać jak dorosły.”

Potem wyszedłem.

Po tym spotkaniu nie wróciłem do domu. Od razu wróciłem do biurka, zamknąłem drzwi i wziąłem się do pracy.

Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem, było usunięcie wszystkich starszych kluczy dostępu powiązanych z Apollo. Każdego tylnego wejścia, każdego współdzielonego tokena uwierzytelniającego, każdego obejścia administracyjnego, które istniały poza moją bezpośrednią kontrolą.

Gdybyś nie miał mojego certyfikatu biometrycznego i osobistego klucza szyfrującego, nie dostałbyś się do środka. Kropka.

Następnie wdrożyłem uwierzytelnianie dwuskładnikowe na każdym krytycznym węźle systemu. Weryfikacja tożsamości w czasie rzeczywistym, rotacja haseł, śledzenie sesji.

Całą infrastrukturę dostępu stworzyłem od podstaw, powiązałem ją bezpośrednio z moimi dziennikami rozwoju i zadbałem o to, aby każda modyfikacja była oznaczona znacznikiem czasu i zarejestrowana.

W piątek wieczorem wciąż siedziałam w biurze – w bluzie z kapturem, z włosami spiętymi do tyłu, z zimnym naparem i batonikami granola ułożonymi na biurku. Nie zarwałam takiej nocy od czasów studiów magisterskich i szczerze mówiąc, uwielbiałam każdą sekundę.

Przepisałem protokoły tworzenia kopii zapasowych, zaszyfrowałem klucze główne za pomocą kaskadowych warstw bezpieczeństwa, usunąłem stare kopie lustrzane, do których Marcus — lub ktokolwiek inny — mógł próbować uzyskać dostęp, odbudowałem system kontroli wersji i powiązałem każdą iterację programu Apollo bezpośrednio z moją oryginalną dokumentacją projektową.

Gdyby chcieli dokonać inżynierii wstecznej mojej pracy, natrafiliby na setki przeszkód. Każda z nich prowadziłaby do mnie.

W niedzielne popołudnie byłem gotowy.

Potem zadzwoniłem do Diane.

„Muszę zgłosić jeszcze pięć patentów.”

„Protokoły adaptacyjnej reakcji, moduły przewidywania zachowań, algorytmy wykrywania zagrożeń i dwa frameworki interfejsu”.

„Ta sama struktura własnościowa?” – zapytała.

„Wszystko pod moim nazwiskiem” – powiedziałem. „Z datownikiem, poświadczone notarialnie, złożone. Żadnych niejasności”.

Nie pytała dlaczego.

Ona już zrozumiała.

W poniedziałkowy poranek przyszłam do domu wyglądając, jakbym spała jak dziecko.

Marcus czekał przy stanowisku z kawą, ze skrzyżowanymi ramionami i zaciśniętymi szczękami.

Uśmiechnąłem się.

„Byłeś zajęty” – powiedział.

„Nie masz pojęcia.”

Poszedł za mną korytarzem i stanął przed moimi drzwiami, zanim zdążyłem odczytać odznakę.

„Myślisz, że to coś zmienia? Nadal jesteśmy właścicielami platformy”.

„Ty jesteś właścicielem nazwy” – powiedziałem spokojnie. „Nie jesteś właścicielem silnika. Nie jesteś właścicielem logiki. I na pewno nie jesteś właścicielem patentów”.

Jego głos stał się cichszy.

„Grasz w niebezpieczną grę.”

Otworzyłem drzwi, wszedłem do środka i odwróciłem się do niego.

„Jedyną grą tutaj jest ta, w której powstrzymam cię przed popełnieniem federalnej kradzieży własności intelektualnej. I uwierz mi, Marcus – już wygrałem”.

Podszedł bliżej, jego głos był niski i ostry.

„Myślisz, że możesz nas po prostu wykluczyć z naszego własnego systemu?”

„To nie twój system” – powiedziałem. „To mój. A jeśli jeszcze raz spróbujesz tego szwindlu, zagrzebię cię w papierach tak głęboko, że będziesz się tłumaczył przed sędzią, zanim twój ojciec zdąży się zorientować, co się stało”.

Przyglądał mi się, próbując zorientować się, czy blefuję.

Nie byłem.

„Nie boję się ciebie” – powiedziałem cicho. „I nigdzie się nie wybieram”.

Nie odpowiedział. Zacisnął tylko szczękę, odwrócił się i odszedł.

Zamknąłem za nim drzwi, usiadłem przy biurku i przygotowałem aktualizację zabezpieczeń dla całej firmy.

Nowe dane logowania dla wszystkich.

Każda droga dojazdowa, która nie przechodziła przeze mnie, przechodziła.

Do południa wszyscy inżynierowie zespołu Apollo dysponowali nowymi protokołami uwierzytelniania.

A Marcus został całkowicie zamknięty.

Właśnie skończyłem aktualizować ostatnią zaporę sieciową, gdy zaproszenie do kalendarza trafiło do mojej skrzynki odbiorczej.

Temat: Pilne posiedzenie zarządu.

Godzina: 14:00

Miejsce: Główna sala konferencyjna.

Uczestnicy: pełne wyżywienie i pomoc prawna.

Oparłem się na krześle i uśmiechnąłem.

Już nawet nie udawali.

Kiedy wszedłem do sali konferencyjnej, była ona pełna — dwunastu członków zarządu, trzech prawników korporacyjnych w garniturach, które kosztowały więcej niż mój czynsz, i Harrison Ellington stojący z przodu, jakby miał zamiar wygłosić kazanie.

Marcus siedział na samym końcu, skrzyżował ramiona i wpatrywał się we mnie.

Nie powiedziałem ani słowa. Po prostu usiadłem, otworzyłem laptopa i czekałem.

Harrison zaczął mówić tym spokojnym, opanowanym tonem, którego prawdopodobnie używał do zastraszania kontrahentów.

Dziękujemy wszystkim za przybycie tak szybko. Jesteśmy tu, aby omówić kwestie związane z platformą Apollo i rozwiązać trwający spór o własność intelektualną.

Nie mrugnąłem.

„Skonsultowaliśmy się z naszym zespołem prawnym” – kontynuował – „i wierzymy, że możemy rozwiązać tę sprawę wewnętrznie, bez wchodzenia w spór sądowy”.

Jeden z prawników przesunął dokument po stole.

Zmieniona umowa wykupu. Premia za długoterminową retencję. Opcje na akcje.

Tym razem większa liczba.

Nie dotykałem tego.

„Po pierwsze” – powiedziałem beznamiętnym głosem – „nie będziemy niczego negocjować bez obecności mojej prawniczki. Zaplanowałeś to spotkanie bez jej powiadomienia, co oznacza, że ​​cokolwiek próbujesz tu wymusić, jest już poza wszelkimi możliwościami”.

Kilku członków zarządu poruszyło się niespokojnie.

Ton Harrisona stał się bardziej surowy.

„To nie jest sala sądowa, Serenity.”

„To dlaczego w tym pokoju jest to legalne?” – zapytałem.

Brak odpowiedzi.

Wstałem i podłączyłem laptopa do projektora.

„Skoro już tu jesteśmy, pozwólcie, że i ja przedstawię kilka rzeczy.”

Ekran się rozświetlił.

Pełny widok: po lewej stronie log serwera pokazujący identyfikator sesji wykonawczej Marcusa. Po prawej zrzut ekranu Nathana Crossa uzyskującego dostęp do moich zastrzeżonych plików – ze znacznikiem czasu, zweryfikowanym adresem IP i bezpośrednio powiązany z siecią domową, z której Marcus korzystał wielokrotnie.

Można było usłyszeć spadającą szpilkę.

„To nie było zwykłe naruszenie bezpieczeństwa” – powiedziałem spokojnie. „Dostałeś się do mojego prywatnego magazynu w chmurze. To przestępstwo federalne na mocy ustawy o oszustwach komputerowych i nadużyciach”.

„Mam każdy log, każdy hash, każdy adres IP, żeby to potwierdzić”.

Harrison wyglądał na wściekłego.

Wyglądało na to, że Marcus chce przewrócić stół.

W końcu przemówił jeden ze starszych członków zarządu.

„Czy to jest zweryfikowane?”

„Każdy wpis” – powiedziałem – „i każdy plik, do którego uzyskano dostęp podczas tego włamania, jest chroniony zarejestrowanymi patentami. Złożyłem już dokumentację mojemu prawnikowi. Postępowanie sądowe jest przygotowane i gotowe, jeśli zajdzie taka potrzeba”.

Powietrze w pomieszczeniu zrobiło się lodowato zimne.

„Oto, co się stanie” – kontynuowałem. „Masz dwie opcje. Pierwsza: udzielasz licencji na moje frameworki na podstawie przejrzystej, uczciwej umowy. Zachowuję prawo własności. Ty otrzymujesz legalny dostęp do systemu”.

„Albo dwa, jeśli wyciągnę każdy fragment chronionego kodu z Apollo, stracisz całą platformę”.

Marcus poderwał się z krzesła.

„Nie masz uprawnień, żeby—”

„Nie kończ tego zdania” – przerwałem – „bo ja absolutnie muszę”.

Harrison próbował to uratować.

„Spokojnie, bądźmy rozsądni. Zainwestowaliśmy miliony w tę premierę”.

„W takim razie może powinieneś był zainwestować w oddanie hołdu osobie, która to zbudowała” – powiedziałem – „zamiast próbować ją okraść”.

Nikt się nie odezwał. Wszyscy tylko patrzyli – niektórzy zszokowani, inni wściekli, jeszcze inni wyraźnie zdając sobie sprawę, że wpadli w pułapkę, której się nie spodziewali.

Odłączyłam laptopa, wsunęłam go do torby i spojrzałam prosto na Marcusa.

„Następnym razem zatrudnij kogoś, kto naprawdę umie kodować.”

Potem wyszłam, stukając obcasami o podłogę, a wszystkie oczy w pokoju śledziły mnie, jakbym właśnie zdetonowała bombę, której nie mogli rozbroić.

Następnego ranka moja odznaka nie działała.

Stanąłem przy wejściu głównym i przeciągnąłem kartę trzy razy.

Czerwone światło.

Błąd.

Brzęczyk.

Zaprzeczony.

Ochroniarz przy biurku nawet na mnie nie spojrzał.

Wyciągnąłem telefon i zostawiłem wiadomość głosową.

Jasne. Bezpośrednie.

Marcus Ellington właśnie cofnął mi dostęp do budynku — dokumentuję to.

Wtorek, 8:17 rano

Obszedłem budynek i dotarłem do wejścia dla służb, użyłem odznaki służbowej, tej, którą miałem aktywną na wypadek awarii systemu.

Zdyskwalifikowany.

O godzinie 10:00 siedziałem już przy biurku, zalogowałem się i sprawdzałem aktywność systemu.

Tak jak się spodziewałem, ktoś próbował wprowadzić nieautoryzowaną aktualizację do środowiska testowego Apollo w ciągu nocy.

Kod był bezużyteczny. Wyglądało na to, że ktoś próbował przepisać moje algorytmy predykcyjne z pamięci i poniósł porażkę w połowie.

Marcus wpadł w panikę.

Czułem to.

Około południa zaczęły napływać wiadomości z innych działów.

„Hej, czy to prawda, że ​​wyjeżdżasz?”

„Słyszałem, że Apollo został przeniesiony.”

„Czy powinniśmy wstrzymać następne rozmieszczenie?”

Rozsiewał plotki, próbując sprawić wrażenie, że już mnie nie ma, żeby ludzie przestali ufać mojemu autorytetowi.

Klasyczny ruch kogoś, kto nigdy nie zdobył szacunku dzięki swoim zasługom.

Nie zareagowałem emocjonalnie.

Stałem się strategiczny.

Tego popołudnia zarezerwowałem największą salę konferencyjną i wysłałem jedną wiadomość do każdego inżyniera z zespołu Apollo.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Ciasteczka maślane

METODA: *Do dużej miski przesiać mąkę i sól, wymieszać i odstawić *W osobnej misce utrzyj masło z cukrem pudrem na ...

Mój ojciec doniósł na mnie o zdradę — wtedy mój oddział SEAL wkroczył do akcji. „Admirale, jesteśmy tutaj”. W tej wciągającej historii zemsty

Podczas mojego ukończenia szkoły w Annapapolis, krzesło z napisem „RODZINA” stało puste. Później mama wysłała mi zdjęcie tego pustego miejsca ...

Woda imbirowa: najzdrowszy napój do spalania tłuszczu z brzucha, szyi, ramion, pleców i ud!

Właściwości przeciwzapalne – Woda imbirowa ma silne właściwości lecznicze i może zapobiegać wystąpieniu zapalenia stawów i reumatyzmu. Silne właściwości hamujące ...

Sekret życia bez bólu: Chiński lekarz ujawnia sekret leczenia bólu!

Medycyna chińska opiera się na holistycznej metodzie leczenia. Oto jak wygląda typowy proces leczenia bólu przy użyciu tradycyjnych chińskich metod: ...

Leave a Comment