„Albo cokolwiek uznasz za stosowne. Jesteś taka dobra w tych domowych sprawach, mamo. To naprawdę jedna z twoich mocnych stron.”
Jedna z moich mocnych stron. Jakby służba domowa była talentem, którym powinnam się z dumą dzielić, a nie zestawem umiejętności, które rozwinęłam, by dbać o własny dom i własne życie.
Podawałem im śniadanie i patrzyłem, jak Derek kroi jajka z precyzją kogoś, kto nigdy nie musiał gotować dla siebie.
Prawdopodobnie spędził całe dorosłe życie z kobietami, które chciały udowodnić swoją wartość, przewidując jego potrzeby.
„To jest pyszne” – powiedział. „Jest pani mistrzynią kuchni, pani Whitmore. Dziękuję.”
„To naprawdę idealne przygotowanie, kiedy przeprowadzasz się do mniejszego mieszkania” – dodała Sophia, najwyraźniej nie mogąc się oderwać od rozmowy o nieruchomościach. „Będziesz miała o wiele więcej czasu na gotowanie, kiedy nie będziesz miała tyle miejsca do utrzymania”.
Po śniadaniu oznajmili, że jadą do miasta, żeby pozwiedzać i wrócą na kolację.
Powiedzieli to tak, jakbym miała tu czekać, gotowa przygotować im kolację. Zakładam, że z ich perspektywy tak właśnie było.
Ale patrząc, jak ich wynajęty samochód znika na podjeździe, nie myślałem o przygotowaniach do kolacji.
Myślałam o budzikach i o tym, jaką niespodziankę mogłabym przygotować Derekowi na śniadanie o godzinie 5:00 rano.
Popołudnie spędziłem na badaniach. Choć nie takich, jakich Derek by się spodziewał.
Zacząłem od sprawdzenia na laptopie rejestrów nieruchomości i firm inwestycyjnych.
Derek Castano był właścicielem trzech spółek LLC, z których dwie zostały rozwiązane w ciągu ostatniego roku.
Jego firma deweloperska miała na liście dokładnie jeden projekt: mały budynek mieszkalny w Riverside, który był obecnie przedmiotem postępowania egzekucyjnego.
Ciekawy.
Dowiedziałem się również, że Derek był już wcześniej żonaty z kobietą o imieniu Jennifer Walsh, która prowadziła dobrze prosperującą firmę cateringową w San Diego.
Firma została nagle sprzedana dwa lata temu, tuż po sfinalizowaniu ich rozwodu.
A co jeszcze ciekawsze.
Ale najciekawszą rzeczą, jaką znalazłem, był krótki artykuł w gazecie Riverside na temat pozwu złożonego przez starszych właścicieli domów, którzy twierdzili, że byli naciskani, aby sprzedać swoje nieruchomości poniżej wartości rynkowej firmie inwestycyjnej, która obiecała zająć się wszystkimi szczegółami i wypłacać im miesięczne wpływy, które nigdy nie zostały zrealizowane.
Spółka nazywała się Castellaniano Holdings LLC.
Kiedy Sophia i Derek wrócili z eksploracji miasta, miałem już o wiele jaśniejszy obraz tego, co tak naprawdę tu robią.
I miałem plan.
„Jak minął dzień?” zapytałem, gdy weszli do środka z torbami zakupów z drogich butików.
„Wspaniale” – powiedziała Sophia, kładąc paczki na moim stoliku kawowym. „Znaleźliśmy w mieście to niesamowite biuro nieruchomości. Agent powiedział, że nieruchomości takie jak ta są niezwykle poszukiwane”.
„Wspomniała, że ostatnio podobne domy sprzedały się za cenę znacznie wyższą od oczekiwanej”.
“Naprawdę?”
Derek entuzjastycznie skinął głową. „Rynek nieruchomości nadmorskich jest teraz wyjątkowo silny. To może być idealny moment na przeprowadzkę, jeśli rozważasz taką możliwość”.
„Wiesz, zastanawiałem się nad tym, co powiedzieliście” – odpowiedziałem i zobaczyłem, jak wymieniają szybkie triumfalne spojrzenia.
„To wspaniale, mamo. Wiedziałam, że dostrzeżesz w tym logikę”.
„Tak” – powiedziałem. „Logika jest całkiem oczywista”.
Uśmiechnąłem się do Dereka.
„Myślałem też o twoich wymaganiach śniadaniowych. Piąta rano to dość wcześnie.”
„Wiem, że to uciążliwe” – powiedział Derek, choć jego ton sugerował, że wcale nie uważał tego za uciążliwe – „ale naprawdę lepiej funkcjonuję, kiedy dobrze zaczynam dzień”.
„Oczywiście, że tak. Całkowicie rozumiem.”
Spojrzałem mu prosto w oczy i zauważyłem, że powoli zaczyna się odprężać, czując, że osiągnął to, co uważał za zwycięstwo.
„Dopilnuję, żeby jutro rano wszystko było dla ciebie gotowe. Coś wyjątkowego.”
„Jesteś najlepsza, mamo” – powiedziała Sophia, całując mnie w policzek, jakbyśmy właśnie zawarły umowę biznesową, a nie rozmawiały o mojej roli nieopłacanej służącej domowej.
Tego wieczoru serwowałem im kolację na mojej pięknej porcelanie i słuchałem, jak rozmawiają o swoich planach maksymalnego wykorzystania potencjału nieruchomości, tak jakbym w ogóle tam nie siedział.
Rozmawiali o usunięciu ścian, wymianie wyposażenia i stworzeniu wielu źródeł dochodu dzięki wynajmowi wakacyjnemu.
Rozwalali mój dom, jakby już do nich należał.
Kiedy poszli na górę, posprzątałam kuchnię, a potem usiadłam na tarasie z kieliszkiem wina, słuchając szumu fal i planując jutrzejsze śniadanie-niespodziankę.
Derek chciał, żeby wszystko było po jego myśli, a Derek był rannym ptaszkiem i cenił sobie rutynę.
Doskonały.
Zamierzałem dać mu dokładnie to, o co prosił.
O godzinie 4:00 rano zadzwonił mój budzik, tak jak obiecałam.
Ale Derek i Sophia nie mieli pojęcia, o co właściwie proszą, kiedy uczynili mnie swoim osobistym kucharzem przygotowującym śniadania.
Poruszałam się cicho w ciemnej kuchni, kierując się pamięcią mięśniową, podczas przygotowywania posiłku, który z pewnością będzie najbardziej pamiętnym posiłkiem w życiu Dereka.
Do wschodu słońca pozostało jeszcze dwie godziny, ale ja byłem całkowicie rozbudzony i całkowicie skupiony na zadaniu, które miałem wykonać.
Najpierw kawa.
Derekowi smakowało mocne, bez cukru.
Zmieliłam świeże ziarna, dokładnie tak, jak zalecił, i dodałam swój specjalny składnik: solidną dawkę cenocydów, substancji czynnej w naturalnych tabletkach przeczyszczających.
Wystarczająco, by zamienić jego układ pokarmowy w tykającą bombę zegarową, ale nie na tyle, by mu zaszkodzić. Wystarczająco, by uczynić jego dzień wyjątkowo niekomfortowym.
Podczas gdy kawa się parzyła, przygotowałem jajka po benedyktyńsku.
Gotowałam przez 34 lata, więc stworzenie idealnego śniadania nie stanowiło dla mnie wyzwania.
Wyzwaniem było podjęcie decyzji, ile dokładnie dodatkowej przyprawy dodać, aby poranek Dereka był równie niezapomniany, jak mój.
Rozkruszyłem jeszcze trzy tabletki przeczyszczające i dodałem je do sosu holenderskiego.
Piękno sosu holenderskiego polega na tym, że ma on tak złożony smak, że odrobinę dodatkowej goryczki można całkowicie zamaskować dodatkiem cytryny i masła.
Na śniadanie dla Sophii przygotowałem zwykłą jajecznicę i tosty.
Nie stawiała żadnych wymagań co do czasu ani usług, więc dostała dokładnie to samo, co zawsze dostawała ode mnie: absolutne minimum wysiłku, by uniknąć oskarżenia o brak miłości wobec matki.
Dokładnie o 4:47 rano usłyszałem ruch na górze.
Wewnętrzny zegar Dereka był najwyraźniej tak precyzyjny, jak jego wymagania.
Pięknie ułożyłam śniadanie na moich najlepszych talerzach i czekałam.
„Pani Whitmore?” Derek pojawił się w kuchni w drogim jedwabnym szlafroku i wyglądał na zaskoczonego, widząc, że wszystko jest gotowe. „Naprawdę to zrobiłaś”.
„Powiedziałeś, że 5:00 rano. Mam zamiar dotrzymać słowa.”
Usiadł przy ladzie, a ja nalałam mu specjalnie przygotowanej kawy do mojej najpiękniejszej porcelanowej filiżanki.
„Pachnie fantastycznie. Naprawdę nie musiałeś się tak trudzić.”
„Żadnych problemów.”
Patrzyłem, jak bierze pierwszy łyk i się uśmiechnąłem.
„Wierzę w dawanie ludziom dokładnie tego, o co proszą.”
Derek jadł z entuzjazmem kogoś, kto przyzwyczaił się do tego, że jego potrzeby są przewidywane i zaspokajane bez zadawania pytań.
Pochwalił jajka, pochwalił kawę i powiedział mi, jak bardzo ceni to, że ma kogoś, kto rozumie wagę rutyny.
„Jesteś prawdziwą gospodynią” – powiedział, dojadając ostatni kęs. „Sophia miała rację, mówiąc, że masz do tego talent”.
„Mam wiele darów” – odpowiedziałem. „Niektóre z nich ujawniają się później niż inne”.
Sophia w końcu zeszła na dół w piżamie, wyglądając tak, jakby spodziewała się, że zastanie mnie już sprzątającego po śniadaniu jej męża.
„O, dobrze. Naprawdę to zrobiłeś” – powiedziała, jakby miała wątpliwości, czy spełnię ich absurdalną prośbę.
„Oczywiście, że to zrobiłem. Zawsze robię to, co mówię.”
„Właśnie o tym mówiłam wczoraj” – kontynuowała, nalewając sobie kawę. „Jesteś taka dobra w dbaniu o ludzi. To naprawdę cię uszczęśliwia”.
Dbanie o innych, w przeciwieństwie do posiadania własnego życia, własnych zainteresowań, własnego harmonogramu.
Według mojej córki, moim najwyższym powołaniem było serwowanie śniadania jej mężowi o świcie.
„Żyję, by służyć” – powiedziałem, ale żadne z nich nie wychwyciło sarkazmu.
Derek przeprosił, żeby wziąć prysznic i przygotować się do porannych rozmów telefonicznych.
Sprzątałem kuchnię, podczas gdy Sophia siedziała przy blacie i przeglądała telefon, od czasu do czasu komentując, jak miło jest mieć przygotowane porządne śniadanie, nie musząc o nim myśleć.
„Derek jest pod ogromnym wrażeniem ciebie” – powiedziała w końcu. „Powiedział, że przypominasz mu jego babcię, która zawsze miała wszystko zorganizowane i gotowe”.
Jego babcia.
Miałam 52 lata, a mąż mojej córki porównywał mnie do swojej zmarłej babci.
Jak miło.
„Myślę, że taki układ naprawdę może się sprawdzić dla wszystkich” – kontynuowała Sophia. „Czujemy się potrzebni i użyteczni. Możemy cieszyć się czasem spędzonym z rodziną, a Derek ma zapewnione środowisko, które pomaga mu być produktywnym”.
Spędzanie czasu z rodziną, podczas którego zapewniłem im darmowe posiłki, podczas gdy rozmawiali o sprzedaży mojego domu.
Około czterdzieści pięć minut po śniadaniu usłyszałem pierwsze oznaki, że mój specjalny przepis zaczyna działać.
Z góry dobiegł głos Dereka, wołający imię Sophii z naciskiem.
„Sophia, gdzie jest łazienka?”
„Na górze, korytarz, pierwsze drzwi po prawej” – odpowiedziała, nie odrywając wzroku od telefonu.
„Znalazłem, ale czy jest jeszcze jeden?”
Kontynuowałem wycieranie blatów, które były już czyste, ukrywając uśmiech.
„Mamo, masz jakieś lekarstwo na żołądek?” Głos Dereka dochodził ze szczytu schodów i brzmiał znacznie mniej pewnie niż podczas śniadania.
„W apteczce” – odkrzyknąłem. „Źle się czujesz?”
„Tylko lekki ból brzucha. Pewnie coś, co jadłem wczoraj.”
Sophia w końcu zaczęła wyglądać na zaniepokojoną.
„Derek, wszystko w porządku?”
„Na pewno wszystko w porządku. Tylko… czy mógłbyś przełożyć ten telefon o 9:00? Potrzebuję jeszcze kilku minut.”
W ciągu następnej godziny Derek sześć razy poszedł do łazienki.
Podczas trzeciego podejścia szedł już znacznie szybciej.
Piątego dnia praktycznie już biegł.
„Nie rozumiem, co mu jest” – powiedziała Sophia, krążąc po mojej kuchni. „On nigdy nie choruje”.
„Zatrucie pokarmowe może być bardzo nagłe” – powiedziałem ze współczuciem. „Może coś z tej restauracji, w której byłeś wczoraj”.
„Ale jadłem to samo co on i czuję się dobrze”.
„Każdy reaguje inaczej na bakterie.”
Derek pojawił się w drzwiach, blady i spocony.
„Sophia, musisz zadzwonić do doktora Martineza. Coś jest naprawdę nie tak”.
„Czy mam cię zabrać do szpitala?”
Sophia zaczęła wpadać w panikę, co było niemal tak satysfakcjonujące, jak obserwowanie dyskomfortu Dereka.
„Zobaczymy, jak się poczujesz, kiedy to już przejdzie przez twój organizm” – zasugerowałem pomocnie. „Czasami takie rzeczy po prostu potrzebują czasu”.
„Pani Whitmore, nie chcę pytać, ale czy ma pani Pepto-Bismol albo Imodium? Cokolwiek?”
„Sprawdzę.”
Udałem, że przeglądam zawartość mojej szafki z lekami i wróciłem z butelką środków zobojętniających kwas żołądkowy, które w ogóle nie pomagały na jego obecny problem.
„To może pomóc.”
Derek połknął cztery tabletki i znów poszedł na górę.
Przez resztę poranka jedynym dźwiękiem w moim domu były jego kroki, szybko przemieszczające się między sypialnią a łazienką, przerywane zaniepokojonymi pytaniami Sophii i jego coraz bardziej napiętymi odpowiedziami.
Około południa był już zbyt słaby, żeby zejść na dół.
„Mamo, myślę, że powinniśmy go zawieźć na ostry dyżur” – powiedziała Sophia. „Choruje od kilku godzin”.
„Skoro uważasz, że tak będzie najlepiej”, zgodziłem się. „Chociaż czasami te dolegliwości żołądkowe po prostu muszą minąć”.
„To nie jest grypa żołądkowa. To poważna sprawa.”
Spojrzałem na córkę z całą troską, na jaką mnie było stać.
„Prawdopodobnie masz rację. Zatrucie pokarmowe może być niebezpieczne, jeśli stanie się zbyt poważne.”
Gdy przygotowywali się do wyjścia do ośrodka medycznego, Derekowi udało się zejść na dół i wyglądać, jakby w ciągu ostatnich czterech godzin postarzał się o dziesięć lat.
„Pani Whitmore, bardzo mi przykro z tego powodu” – powiedział słabo. „Nie wiem, co się stało”.
„Tych rzeczy nie da się przewidzieć” – powiedziałem. „Mam nadzieję, że wkrótce poczujesz się lepiej”.
„Możemy chwilę posiedzieć u lekarza” – powiedziała Sophia, pomagając Derekowi wsiąść do samochodu. „Nie czekaj na nas”.
Patrzyłem jak odjeżdżają.
Derek skulił się na siedzeniu pasażera, jakby bał się wykonać zbyt gwałtowny ruch.
Następnie wróciłam do kuchni i pozbyłam się reszty pokruszonych środków przeczyszczających, które schowałam w szafce z przyprawami.
Jutro rano Derek prawdopodobnie będzie czuł się znacznie lepiej, ale wątpiłem, żeby był tak entuzjastycznie nastawiony na prośbę o śniadanie o 5:00 rano
A to był dopiero początek tego, co zaplanowałam na przybycie niespodziewanych gości.
Derek spędził trzy godziny na oddziale intensywnej terapii, gdzie powiedziano mu, że ma poważne zatrucie pokarmowe i musi się nawadniać i odpoczywać.
Kiedy wrócili tego popołudnia, wyglądał jak człowiek, który przeżył wojnę i przegrał.
„Lekarz powiedział, że to prawdopodobnie coś, co zjadł wczoraj” – oznajmiła Sophia, pomagając Derekowi wejść po schodach. „Przez kilka następnych dni musi się trzymać łagodnych potraw”.
„Jakież to straszne” – powiedziałam, pokazując im zdjęcie lodowatej wody. „Czuję się taka winna. A co, jeśli to coś, co podałam dziś rano?”
„Nie, mamo. Lekarz powiedział, że czas się nie zgadza. Zatrucie pokarmowe po śniadaniu zaczęłoby się znacznie wcześniej.”
Derek osunął się na łóżko dla gości, jakby jego nogi odmówiły mu posłuszeństwa.
„Pani Whitmore, bardzo mi przykro z tego powodu.”
„Och, przepraszam. Wiem, że zakłóciliśmy twoją rutynę.”
„Nie martw się o nic” – powiedziałem, układając mu poduszki za plecami. „Twoim jedynym zadaniem jest wyzdrowienie”.
Resztę dnia Derek został w łóżku, a Sophia pełniła rolę jego niani, podając mu łyki imbirowego piwa i mierząc mu temperaturę co godzinę.
Na kolację ugotowałam prosty rosół z kurczaka i podałam mu go na tacy, doskonale wcielając się w rolę zatroskanej gospodyni.
„Jesteś taki miły” – powiedział Derek słabym głosem. „Nie wiem, co byśmy zrobili, gdybyśmy zatrzymali się w hotelu”.
„Po to właśnie jest rodzina” – odpowiedziałem, zauważając, jak szybko zaakceptował określenie „rodzina”, gdy potrzebował opieki.
Tego wieczoru, podczas gdy Derek niespokojnie spał na górze, Sophia i ja siedzieliśmy na moim tarasie i oglądaliśmy zachód słońca.
„Martwię się o niego” – powiedziała. „Nigdy nie choruje. Ma taką rutynę zdrowotną. Bierze suplementy i ćwiczy codziennie”.
„Czasami nasze ciała nas zaskakują” – powiedziałem. „Stres może obniżyć odporność”.
“Stres?”


Yo Make również polubił
Najlepsze Ciastka, Które Znikają w Mgnieniu Oka – Przepis, Który Pokochasz!
Zapiekanka z karczochów: pikantny przepis do wypróbowania
7 produktów spożywczych, które zabijają robaki w jelitach
Moja córka napisała mi SMS-a o 3 nad ranem: „Mamo, moja teściowa nie chce, żebyś przyjechała świętować Boże Narodzenie z naszą rodziną, ma nadzieję, że to zrozumiesz”. To dom, na który sama wydałam 280 000 dolarów, żeby kupić go dla córki i jej męża. Spokojnie odpowiedziałam: „W porządku”. W Wigilię, kiedy cała rodzina radośnie bawiła się na pozornie idealnym przyjęciu, wszedł prawnik.