Mój syn i jego żona wyjechali w podróż, zostawiając mnie z opieką nad jej matką, która była „w śpiączce” po wypadku. Gdy tylko wyszli, otworzyła oczy i wyszeptała coś, co sprawiło, że zamarłem… – Page 2 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Mój syn i jego żona wyjechali w podróż, zostawiając mnie z opieką nad jej matką, która była „w śpiączce” po wypadku. Gdy tylko wyszli, otworzyła oczy i wyszeptała coś, co sprawiło, że zamarłem…

„I lekarze jej uwierzyli”.

„Dlaczego nie mieliby tego zrobić? Była oddaną córką, wyczerpaną opieką nad ztraumatyzowaną matką”.

„Płakała podczas wizyt u lekarzy, opowiadając o tym, jak bardzo łamało jej się serce, gdy widziała mnie tak zdezorientowaną i wściekłą”.

„Jedną raz nawet zabrała Granta na wizytę, żeby potwierdzić swoje opowieści”.

„Co powiedział Grant?”

Wyraz twarzy Maryanne stwardniał.

„Odegrał swoją rolę perfekcyjnie. Mówił o tym, jak trudne to było dla Emily. Jak bardzo martwił się o jej zdrowie psychiczne z powodu stresu związanego z opieką nade mną”.

„Zasugerował, że być może leki mogłyby pomóc uspokoić moją agresję, aby Emily mogła zapewnić mi lepszą opiekę”.

Celowość ich oszustwa była porażająca.

„Czyli lekarze na początku przepisali środki uspokajające?”

„Tak. Łagodne. Ale Emily ciągle donosiła, że ​​nie działają. Mówiła, że ​​jest ze mną coraz gorzej – jestem bardziej agresywny, bardziej zdezorientowany”.

„Każda wizyta przedstawiała obraz kobiety pogrążającej się coraz bardziej w szaleństwie”.

Maryanne zamilkła i zamknęła oczy, jakby to wspomnienie było bolesne.

„Lekarze zaczęli przepisywać silniejsze leki i wtedy Emily zaczęła sama przygotowywać sobie zastrzyki”.

“Co masz na myśli?”

„Pokazywała lekarzom buteleczki z receptami, dawała im znać, że postępuje zgodnie z instrukcją… ale dodawała też własne mikstury – leki, które jakimś sposobem zdobywała gdzie indziej”.

Głos Maryanne stał się cichszy.

„Myślę, że ma znajomości ze swojej poprzedniej pracy”.

„Poprzednia praca?”

„Pracowała w ośrodku rehabilitacyjnym dla pacjentów w podeszłym wieku. Została zwolniona jakieś pięć lat temu, choć Grant nigdy mi nie powiedział dlaczego”.

„Później dowiedziałem się od wspólnego znajomego, że prowadzono jakieś dochodzenie w sprawie leków podawanych pacjentom, ale niczego nie udowodniono”.

Poszczególne elementy układanki zaczęły się układać, tworząc obraz tak ciemny, że ledwo mogłem go pojąć.

„Ona już to robiła.”

„Myślę, że tak. I myślę, że właśnie tak poznała Granta. Nie w kawiarni, jak wszystkim mówili, ale poprzez jakąś więź związaną z jej pracą z pacjentami w trudnej sytuacji”.

Maryanne niespokojnie poruszyła się na łóżku.

„Grant zawsze był chętny do łatwego zarobku, nawet jako nastolatek. Pamiętasz, jak w liceum wpadł w kłopoty za sprzedaż fałszywych dowodów osobistych?”

Pamiętałem, choć starałem się zapomnieć.

Grant został zawieszony na dwa tygodnie, a ja spędziłam godziny w gabinecie dyrektora szkoły, usprawiedliwiając jego zachowanie.

„Myślałem, że już z tego wyrósł”.

„Z niczego nie wyrósł” – powiedziała Maryanne. „Po prostu nauczył się to lepiej ukrywać”.

Jej głos był przepełniony smutkiem, który wykraczał poza jej własną sytuację.

„Lorine, musisz coś zrozumieć. Dla nich nie chodzi tylko o pieniądze”.

„Oni to lubią – kontrolę, oszustwo, władzę, jaką mają nad kimś bezbronnym”.

“Co masz na myśli?”

„Czasami, gdy myślą, że jestem zupełnie nieprzytomny, i tak ze mną rozmawiają”.

„Emily będzie pochylać się nad moim łóżkiem i szeptać rzeczy o tym, jaki jestem żałosny, że nikt nie będzie za mną tęsknił, kiedy mnie już nie będzie.”

„Grant opowiada o wszystkich rzeczach, które kupią, i podróżach, w które się wybiorą”.

Głos Maryanne lekko drżał.

„Zamienili moje cierpienie w rozrywkę”.

Poczułem narastającą wściekłość w mojej piersi — gorącą i gwałtowną.

„Te potwory.”

„W zeszłym tygodniu, kiedy myśleli, że jestem pod silnym wpływem środków uspokajających, usłyszałem, jak rozmawiają o jakimś harmonogramie”.

„Chcą to załatwić przed świętami, bo już zarezerwowali rejs po Morzu Śródziemnym”.

„Oni płacą za to moimi pieniędzmi i chcą, żeby to się skończyło, żeby mogli się tym cieszyć bez zmartwień”.

Rejs.

Nieformalny charakter tej sytuacji i sposób, w jaki planowali świętować, sprawił, że zrobiło mi się niedobrze.

„15 000 dolarów za miesięczny luksusowy rejs. Już wpłacili zaliczkę.”

Maryanne spojrzała mi prosto w oczy.

„Planują spędzić czas z członkami rodziny, którzy potrzebują czasu, aby otrząsnąć się po tragicznej stracie”.

Ta odwaga była zapierająca dech w piersiach.

„Skąd znasz te wszystkie szczegóły?”

„Bo nie są tak ostrożni, jak im się wydaje. Kiedy myślisz, że ktoś jest nieprzytomny, przestajesz kontrolować, jak głośno mówisz”.

„A gdy jesteś podekscytowany swoimi planami, masz tendencję do dzielenia się szczegółami”.

Maryanne zdobyła się na słaby uśmiech.

„W ciągu ostatnich kilku miesięcy w zasadzie wyznali mi cały swój plan”.

„Jaki dokładnie jest plan?”

Maryanne wzięła głęboki oddech, jakby przygotowywała się na ponowne przeżycie najstraszniejszych momentów.

„Po powrocie z Seattle Emily zacznie dokumentować to, co nazywa niepokojącymi zmianami w moim stanie”.

„Zadzwoni do pani Patterson i może nawet sprowadzi inną pielęgniarkę, żeby zasięgnęła drugiej opinii”.

„Poinformuje mnie, że mam utrudniony oddech, że mam zmienioną cerę i że zauważyła u mnie oznaki niewydolności narządów”.

„Ale wszystko w porządku.”

„Niedługo” – powiedziała Maryanne. „Zwiększy dawki leków, żeby faktycznie wywołać objawy, o których mówi”.

Jej głos był kliniczny, jakby opisywała czyjś los.

„Piękno ich planu polega na tym, że będzie wyglądał całkowicie naturalnie. Kobieta z urazem mózgu, której ciało w końcu poddaje się walce”.

„Ile ich zdaniem to potrwa?”

„Na podstawie tego, co podsłuchałem, planują, że potrwa to około dziesięciu dni. Wystarczająco długo, by wydawało się to naturalne, ale nie tak długo, by stało się uciążliwe”.

Maryanne zrobiła pauzę.

„Chcą, żeby to się skończyło przed Świętem Dziękczynienia”.

Stało się to za mniej niż trzy tygodnie.

„A co potem? Co się stanie, kiedy cię już nie będzie?”

„Odziedziczą wszystko, ponieważ Emily jest moją najbliższą krewną — dom, resztę pieniędzy i moją polisę ubezpieczeniową na życie”.

„Zapoznali się już z prawem spadkowym, aby mieć pewność, że nie będzie żadnych komplikacji”.

Głos Maryanne stał się zimny.

„Wybrali nawet moje miejsce pochówku – najtańsze, jakie mogli znaleźć, oczywiście. Nie ma sensu marnować pieniędzy na kobietę, którą skreślili”.

Trzęsłam się ze złości i przerażenia.

„Musimy ich powstrzymać. Musimy znaleźć sposób, żeby udowodnić, co robią”.

„Myślałam o tym od miesięcy” – powiedziała Maryanne. „Problem w tym, że wszystko, co zrobili, było starannie zaplanowane. Dokumentacja medyczna. Dokumentacja finansowa. Nawet świadkowie, którzy mogą zeznać o moim rzekomym stanie zdrowia”.

„To wszystko potwierdza ich historię”.

„Ale teraz znamy prawdę”.

„Znamy prawdę” – powiedziała Maryanne – „ale udowodnienie jej to zupełnie inna sprawa”.

Spojrzała na mnie z wyrazem desperacji i determinacji.

„Dlatego potrzebuję twojej pomocy, Lorine. Tylko ty widziałaś mnie przytomnego. Tylko ty wiesz, co oni naprawdę robią”.

„Co mam zrobić?”

Maryanne milczała przez chwilę. A kiedy się odezwała, jej głos był mocniejszy niż przez cały dzień.

„Chcę, żebyś pomógł mi zebrać dowody. Prawdziwe dowody. Takie, których nawet najlepsi prawnicy nie potrafią zbagatelizować”.

“Jak?”

„Myślą, że są tacy mądrzy” – powiedziała Maryanne, a w jej oczach pojawił się groźny błysk – „ale popełnili jeden zasadniczy błąd”.

„Ufają ci całkowicie.”

„Grant wierzy, że jego słodka, naiwna matka niczego by nie podejrzewała. Uważa, że ​​jesteś idealnym świadkiem, bo jesteś zbyt niewinny, żeby zobaczyć, co się naprawdę dzieje”.

„Więc z tego korzystamy.”

“Dokładnie.”

„Przez kilka następnych dni, zanim wrócą, potrzebuję twojej pomocy w znalezieniu dowodów na to, co robili – wyciągów bankowych, butelek z lekami, czegokolwiek, co pokaże prawdę o ich przekręcie”.

Maryanne mocno ścisnęła moją dłoń.

„A kiedy wrócą i rozpoczną ostatnią fazę swojego planu, będziemy na nich gotowi”.

„A co, jeśli coś podejrzewają? Co, jeśli zorientują się, że jesteś przytomny?”

Maryanne się uśmiechnęła i po raz pierwszy odkąd zaczął się ten koszmar, dostrzegłem nadzieję w jej spojrzeniu.

„Wtedy damy im występ ich życia”.

„Pozwolimy im myśleć, że wygrywają, aż do momentu, w którym ich zniszczymy”.

Determinacja w jej głosie przyprawiła mnie o dreszcze, ale nie były to już dreszcze strachu.

To były dreszcze oczekiwania.

Po raz pierwszy w życiu zamierzałam stawić czoła ludziom, którzy mną manipulowali i mnie wykorzystywali.

I mieliśmy wygrać.

Następne dwa dni upłynęły na wnikliwym śledztwie.

Maryanne i ja pracowałyśmy razem jak detektywi, gromadząc dowody, zawsze gdy pani Patterson nie miała zaplanowanej wizyty.

Musieliśmy być niesamowicie ostrożni co do czasu.

Podczas wizyt pielęgniarki Maryanne udawała, że ​​jest nieprzytomna, a ja pełniłam rolę zatroskanego opiekuna i zadawałam odpowiednie pytania dotyczące jej stanu.

Pani Patterson była miłą kobietą po pięćdziesiątce, która szczerze troszczyła się o swoich pacjentów.

Patrząc, jak z tak delikatnym profesjonalizmem sprawdzała podstawowe funkcje życiowe Maryanne i poprawiała jej koce, uświadomiłem sobie, jak bardzo Grant i Emily oszukali wszystkich zaangażowanych.

„Jej oddech wydaje się dziś równomierny” – zauważyła pani Patterson podczas piątkowej porannej wizyty, robiąc notatki w swojej karcie. „Jak czuła się w nocy?”

„Bardzo spokojnie” – odpowiedziałem, nienawidząc tego, z jaką łatwością kłamstwa przychodziły mi teraz do głowy. „Nie zauważyłem żadnych zmian”.

Po jej wyjściu Maryanne i ja natychmiast wróciliśmy do pracy.

„Sprawdź szafkę na dokumenty w biurze Granta” – wyszeptała Maryanne. „Najwyższa szuflada, za dokumentami podatkowymi. Tam trzymają fałszywe dokumenty”.

Zrozumiałem, o czym mówiła.

Kopie dokumentów pełnomocnictwa, zaleceń lekarskich i upoważnień bankowych, wszystkie z podpisem Maryanne.

Ale gdy porównałam je z jej prawdziwym podpisem na starych kartkach świątecznych, różnice stały się oczywiste dla każdego, kto wiedział, czego szukać.

„Ćwiczyli” – wyjaśniła Maryanne, kiedy pokazałem jej, co znalazłem. „Miesiące temu przyłapałem Emily na odrysowywaniu mojego podpisu na arkuszach ćwiczeń”.

„Kiedy ją o to zapytałam, powiedziała, że ​​pomaga mi w przygotowywaniu podziękowań za życzenia powrotu do zdrowia”.

„Wierzyłem jej.”

Znaleźliśmy również zapisy sugerujące, że leki były pozyskiwane i stosowane w sposób niezgodny z żadnym uzasadnionym planem opieki.

Dokumenty wysyłkowe były ukryte w pudełku w szafie w ich sypialni.

„Dostarcza je w różne miejsca” – powiedziałem Maryanne, fotografując dowody telefonem. „Skrytki pocztowe, domy sąsiadów, kiedy są poza miastem… a nawet niektóre na twój stary adres w Portland”.

„Ile ona na to wydała?”

Podsumowałem rachunki.

„Ponad 3000 dolarów w ciągu ostatnich czterech miesięcy. Wszystko opłacone przelewami z Twojego konta bankowego.”

Ironia tego wszystkiego była odrażająca.

Używali jej pieniędzy, żeby kupić leki, które miały ją uciszyć.

Jednak najbardziej niepokojące odkrycie nastąpiło, gdy znalazłem dziennik Emily.

„Ona prowadzi pamiętnik” – zapytała Maryanne, kiedy opowiedziałem jej, co znalazłem ukryte za książkami w ich sypialni.

„Nie do końca pamiętnik” – powiedziałem. „Bardziej notatki z planowania”.

Czytając to zrobiło mi się niedobrze.

„Dokumentowała wszystko – czas, dawkowanie, swoje obserwacje”.

Maryanne milczała przez dłuższą chwilę.

„Przeczytaj mi fragment.”

Otworzyłam dziennik na losowej stronie i zaczęłam czytać.

„15 października. Zwiększono dawkę poranną do 4 mililitrów. Pacjent pozostawał nieprzytomny przez 19 godzin. Oddech pozostał stabilny, ale tętno spadło do 58 uderzeń na minutę. Konieczna jest korekta, aby uniknąć podejrzanych odczytów podczas wizyt pielęgniarskich.”

„Ona traktuje mnie jak eksperyment laboratoryjny” – powiedziała Maryanne głosem ledwie słyszalnym szeptem.

Przeszedłem na inną stronę.

„22 października. Pacjent wykazywał oznaki odzyskania świadomości około godziny 16. Wydawał ciche dźwięki podczas zmiany pozycji. Natychmiast podano dodatkową dawkę. Uwaga: może być konieczne zwiększenie standardowej dawki, aby zapobiec odzyskaniu świadomości”.

„Mój Boże” – wyszeptałem.

„Badała, jak skuteczniej utrzymywać człowieka w stanie nieprzytomności”.

„Co jeszcze jest tam napisane?” zapytała Maryanne.

Przejrzałem kolejne strony, a każda kolejna była bardziej przerażająca od poprzedniej.

„28 października. Omówiliśmy harmonogram z G. Uzgodniliśmy rozpoczęcie ostatniej fazy po podróży do Seattle. Będziemy dokumentować pogarszające się warunki od 1 listopada. Szacujemy, że całkowita niewydolność oddechowa może potrwać od 10 do 12 dni. G jest podekscytowany grudniowym rejsem. Zasugerowaliśmy dostosowanie do naszego nieoczekiwanego przypływu gotówki.”

Maryanne zamknęła oczy, ale zdążyłem zauważyć, że w jej oczach pojawiają się łzy.

„Rozmawiają o mojej śmierci, jakby to było spotkanie dotyczące planowania wakacji”.

Ostatni wpis był najgorszy.

„2 listopada. L będzie doskonałym świadkiem ostatnich dni. Jej zeznania o spokojnych ostatnich tygodniach będą kluczowe dla wszelkich dochodzeń ubezpieczeniowych. G mówi, że jego matką zawsze łatwo było manipulować. Nigdy niczego nie podejrzewa. Nie mogę się doczekać, aż to się skończy i ruszymy dalej ze swoim życiem”.

Odłożyłam dziennik, ręce mi się trzęsły.

„Ona nazywa ciebie podmiotem, a mnie L, jakbyśmy w ogóle nie byli ludźmi”.

„Bo dla nich nie jesteśmy” – powiedziała Maryanne. „Jesteśmy tylko przeszkodami do pokonania i narzędziami do wykorzystania”.

Maryanne otworzyła oczy i ku mojemu zaskoczeniu zobaczyłem w nich raczej determinację niż rozpacz.

„Sfotografowałeś to wszystko?”

„Każda strona.”

“Dobry.”

„Teraz musimy odłożyć wszystko dokładnie tam, gdzie je znaleźliśmy. Nie możemy pozwolić, żeby dowiedzieli się, że odkryliśmy ich plany”.

Resztę piątku spędziliśmy na ostrożnym układaniu dowodów, upewniając się, że wszystko zostało ułożone dokładnie tak, jak je zastaliśmy.

Maryanne pokazała mi, jak zachowywać się naturalnie, gdy wrócą Grant i Emily.

„Pamiętaj, opiekujesz się nieprzytomną kobietą od trzech dni. Powinieneś wyglądać na zmęczonego – może trochę przytłoczonego”.

„Zadaj im mnóstwo pytań na temat mojego stanu i na co zwrócić uwagę.”

„Zachowuj się jak zaniepokojona, lekko niespokojna teściowa”.

W sobotni poranek pani Patterson złożyła nam swoją zwykłą wizytę.

Sprawdzając parametry życiowe Maryanne, powiedziała coś, co sprawiło, że zrobiło mi się niedobrze.

„Czy ktoś jeszcze podawał jej dodatkowe leki?” – zapytała, studiując swoją dokumentację medyczną. „Jej tętno wydaje się nieco wolniejsze niż zwykle”.

Zrobiło mi się sucho w ustach.

„Dokładnie to, co jest w harmonogramie, który mi dałeś.”

Pani Patterson lekko zmarszczyła brwi.

„Hm. Cóż, te rzeczy mogą się zmieniać. Zanotuję to jej lekarzowi pierwszego kontaktu.”

Spojrzała na mnie z troską.

„Jak się trzymasz, kochanie? To na pewno nie jest łatwe.”

„Daję sobie radę” – powiedziałam, choć w głębi duszy krzyczałam.

Widziała skutki, nie zdając sobie sprawy z przyczyny.

Po jej wyjściu Maryanne i ja rozmawialiśmy o tym, co mogą oznaczać obserwacje pielęgniarki.

„Podawali mi leki nawet wtedy, gdy ich tu nie było” – uświadomiłem sobie.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Te czerwone żyły rozchodzą się po moich udach. Wizyta u lekarza jeszcze daleka. Co mogę zrobić w międzyczasie?

Pojawiają się, gdy zastawki żylne stają się mniej wydajne. Krew krąży mniej wydajnie, żyła rozszerza się, a te powierzchowne znamiona ...

Jak połączyć cytrynę i kurkumę, aby schudnąć i przyspieszyć trawienie

Kurkuma , korzeń często stosowany jako przyprawa, doskonale wspomaga odchudzanie, ma właściwości antyoksydacyjne, przeciwzapalne i antyseptyczne . Porcja kurkumy dziennie zapewnia nam ...

Leave a Comment