„Musi istnieć jakiś system opóźnionego uwalniania.”
„Sprawdź worek kroplówki” – zasugerowała Maryanne. „Emily zmienia go codziennie przed wizytą pielęgniarki, ale mogła coś do niego dodać, zanim wyszli”.
Przyjrzałem się instalacji i znalazłem ślady manipulacji na linii — coś subtelnego, coś zaprojektowanego tak, aby było ukryte na widoku.
„To wszystko” – powiedziała Maryanne, kiedy to opisałem. „Podawała mi zwiększone dawki dożylnie”.
„Czy powinienem to usunąć?”
„Nie. Jeśli pani Patterson zauważy zmianę przed powrotem Granta i Emily, może to wywołać pytania, na które nie jesteśmy jeszcze gotowi odpowiedzieć”.
Zaczęło nam brakować czasu na przygotowania.
Grant wysłał rano SMS-a, że ich lot jest opóźniony, ale wrócą do domu w niedzielę wieczorem.
Dało nam to mniej niż 36 godzin na sfinalizowanie naszego planu.
„Co dokładnie zrobimy, kiedy wrócą?” – zapytałem.
„Pozwolimy im rozpocząć ostatnią fazę dokładnie zgodnie z planem” – powiedziała Maryanne. „Ale tym razem nagramy wszystko”.
W niedzielne popołudnie zadzwonił mój telefon.
Na ekranie pojawiło się nazwisko Granta i moje serce zaczęło walić.
„Cześć, kochanie” odpowiedziałam, starając się brzmieć normalnie.
„Mamo, zmiana planów. Nasz lot został przyspieszony. Będziemy w domu za jakieś trzy godziny, a nie dziś wieczorem”.
Moja krew zamieniła się w lód.
Nie byliśmy gotowi.
„Och, to wspaniale” – powiedziałam, panując nad głosem. „Wiem, że nie możesz się doczekać, żeby wrócić i sprawdzić, jak się czuje Maryanne. Jak się czuje?”
„To samo. Pani Patterson mówi, że jej parametry życiowe są stabilne. Wydaje się bardzo spokojna.”
Kłamstwa smakowały jak popiół.
“Dobry.”
„Słuchaj, mamo. Chcę cię na coś przygotować. Pielęgniarka wspomniała, że stan Maryanne może wkrótce zacząć się pogarszać. Takie rzeczy się zdarzają przy urazach mózgu. Czasami stan pacjentów wydaje się stabilny przez miesiące, a potem nagle się pogarsza”.
Tak jak przewidziała Maryanne, już przygotowywał grunt.
„O nie… na co mam uważać?”
„Zmiany w jej oddechu, kolorze skóry i tym podobne. Ale nie martw się. Emily będzie wiedziała, co robić, kiedy wrócimy”.
„Oczywiście. Do zobaczenia wkrótce.”
Po rozłączeniu się pobiegłem powiedzieć Maryanne o zmianie planów.
„Trzy godziny” – powiedziała, jej głos był spokojny pomimo okoliczności. „To wystarczająco dużo czasu, żeby rozstawić sprzęt nagraniowy i wszystko przygotować”.
„Sprzęt nagrywający?”
Maryanne się uśmiechnęła.
„Myślałeś, że leżę tu bezradny od miesięcy, nie podejmując żadnych przygotowań?”
„W piwnicy, za podgrzewaczem wody, jest ukryte pudełko. Przynieś je tutaj.”
Kiedy znalazłem pudełko, byłem zdumiony tym, co było w środku.
Niewielkie urządzenie do nagrywania cyfrowego, maleńka kamera i coś, co wyglądało na profesjonalny sprzęt do nadzoru.
„Skąd to wszystko masz?”
„Zamówiłem to online kilka miesięcy temu, kiedy po raz pierwszy zdałem sobie sprawę, co planują. Zajęło mi to tygodnie udawania nieprzytomności podczas dostarczania paczek, ale udało mi się wszystko ukryć, zanim to znaleźli”.
Oczy Maryanne zabłysły zadowoleniem.
„Myślą, że są tacy sprytni, ale ja od miesięcy szykowałem się do ich zniszczenia”.
Kiedy szybko rozstawialiśmy ukrytą kamerę i urządzenia nagrywające, czułem mieszankę strachu i podniecenia.
Za kilka godzin Grant i Emily przekroczą próg domu, przekonani, że właśnie dokonają swojej doskonałej zbrodni.
Zamiast tego wpadli w pułapkę, która miała ich obnażyć takimi, jakimi naprawdę są.
„Jesteście na to gotowi?” zapytała Maryanne, gdy usłyszeliśmy samochód wjeżdżający na podjazd.
Spojrzałem na tę odważną kobietę – osobę, która przetrwała miesiące manipulacji, która była gotowa zaryzykować wszystko, by doprowadzić swoich oprawców przed oblicze sprawiedliwości.
„Jestem gotowy.”
Drzwi wejściowe się otworzyły i usłyszałem głos Emily, która radośnie woła: „Jesteśmy w domu”.
Ostatnia faza miała się wkrótce rozpocząć.
„Lorine, wróciliśmy.”
W głosie Emily słychać było tę samą sztuczną słodycz, którą nauczyłam się rozpoznawać jako znak ostrzegawczy.
Słyszałem ich kroki na korytarzu, turkot kółek walizki po marmurowej podłodze.
Maryanne ścisnęła moją dłoń raz, po czym natychmiast zwiotczała, zamknęła oczy i wróciła do swojego występu.
Ta przemiana była tak całkowita i przekonująca, że przez chwilę prawie uwierzyłem, że ona naprawdę straciła przytomność.
„Jak się czuje?” zapytał Grant, stając w drzwiach.
Na jego twarzy malowało się coś, co wyglądało na szczerą troskę, ale teraz dostrzegłam, że kryło się za tym wyrachowanie.
„Bardzo spokojnie” – powiedziałem, wstając z krzesła obok łóżka Maryanne. „Pani Patterson była tu dziś rano. Powiedziała, że jej parametry życiowe są stabilne, ale wspomniała, że tętno wydaje się jej nieco wolniejsze niż zwykle”.
Mówiąc to, uważnie obserwowałem twarz Emily.
Na jej twarzy pojawił się błysk czegoś — satysfakcji — zanim na jej twarzy pojawił się wyraz zaniepokojenia.
„Ojej” – mruknęła, podchodząc do łóżka Maryanne. „Czasami to może być oznaką zmian w jej stanie”.
„Ojej” – powiedziała, kładąc dłoń na czole Maryanne z teatralną czułością. „Biedna matka. Tak ciężko walczy od tak dawna”.
Grant stanął obok żony i przez chwilę wyglądali jak oddana sobie para, troszcząca się o ukochaną osobę.
Gdybym nie znał prawdy, być może wzruszyłby mnie ich widoczny smutek.
„Pielęgniarka wspomniała, że powinniśmy obserwować wszelkie zmiany” – powiedziałem ostrożnie. „Na co dokładnie powinienem zwrócić uwagę?”
„Cóż” – powiedziała Emily, wciąż głaszcząc Maryanne po głowie z udawaną czułością – „przy urazach mózgu, takich jak u mamy, stan pacjentów może się czasami nagle pogorszyć. Mogą mieć trudności z oddychaniem. Mogą zmienić kolor skóry. To wszystko jest częścią naturalnego rozwoju jej stanu”.
Sposób, w jaki mówiła o naturalnym postępie, wywołał u mnie dreszcze.
Ona już przygotowywała narrację.
„Czy możemy coś zrobić, żeby jej pomóc?” zapytałam, odgrywając rolę zaniepokojonej, ale naiwnej teściowej.
Grant i Emily wymienili spojrzenia, które trwały odrobinę za długo.
„Musimy tylko zadbać o jej komfort” – powiedział Grant. „Upewnić się, że nie odczuwa bólu”.
„Leki pomagają” – dodała Emily. „Będę musiała dostosować jej dawkowanie w zależności od tego, jak reagowała podczas naszej nieobecności”.
Poczułem, jak mój puls przyspiesza.
To było wszystko.
Mieli właśnie rozpocząć ostatnią fazę swojego planu.
„Mam zostać i pomóc? Mogę wziąć wolne w pracy”.
„To bardzo miłe z twojej strony, mamo” – powiedział Grant.
I przez ułamek sekundy prawie uwierzyłem, że ciepło w jego głosie jest prawdziwe.
„Ale już tyle zrobiłeś. Powinieneś wrócić do domu i trochę odpocząć.”
„Właściwie” – przerwała jej Emily, a jej głos stał się ostrzejszy – „może Lorine powinna zostać na noc, żeby mieć pewność, że wszystko pójdzie gładko, gdy wrócimy do naszej normalnej rutyny”.
Grant spojrzał na nią ze zdziwieniem.
To nie było częścią ich pierwotnego planu.
„Emily, myślę, że mama zrobiła już wystarczająco dużo”.
„Nie” – powiedziała Emily. „Nalegam”.
Jej uśmiech nie sięgnął oczu.
„Rodzina powinna być razem w trudnych chwilach”.
Coś w jej głosie sprawiło, że w mojej głowie zabrzmiał alarm.
Nie chodziło o to, że chciałeś mojej pomocy.
Chodziło o kontrolę.
„Oczywiście, zostanę” – powiedziałam, starając się mówić spokojnie. „Cokolwiek zechcesz”.
Przez następne kilka godzin z narastającym przerażeniem obserwowałem, jak wracają do swojej rutyny.
Emily wielokrotnie sprawdzała leki Maryanne, sporządzając szczegółowe notatki na temat dawek i czasu podawania.
Grant spędził trochę czasu przy laptopie, a ja rzuciłem okiem na coś, co wyglądało na strony internetowe biur podróży i wyciągi bankowe.
Podczas kolacji — chińskiego jedzenia na wynos, spożywanego głównie w ciszy — telefon Granta zawibrował, sygnalizując otrzymanie wiadomości tekstowej.
Spojrzał na mnie i uśmiechnął się w sposób, który sprawił, że zrobiło mi się niedobrze.
„Dobre wieści?” zapytała Emily.
„Linia rejsowa potwierdziła nasz awans” – powiedział. „Apartament typu penthouse z prywatnym balkonem”.
Spojrzał na mnie i dodał nonszalancko: „Po świętach bierzemy długi urlop. Jesteśmy bardzo zestresowani stanem Maryanne”.
„Brzmi wspaniale” – zdołałem powiedzieć. „Oboje zasługujecie na przerwę”.
Swobodny sposób, w jaki rozmawiali o swoich świątecznych wakacjach, siedząc zaledwie kilka metrów od osoby, którą próbowali wymazać, zapierał dech w piersiach w swoim okrucieństwie.
Później tego wieczoru, gdy siedzieliśmy w salonie, Emily zaczęła coś, co brzmiało jak wyuczona rozmowa.
„Lorine, chcę, żebyś wiedziała, jak wiele dla nas znaczy twoje zaangażowanie w opiekę nad Mamą” – powiedziała. „To pokazuje, jakim jesteś człowiekiem”.
„Zawsze można było na niej polegać” – dodał Grant, wyciągając rękę i głaszcząc mnie po dłoni. „Nawet kiedy dorastałem, mama zawsze była przy nas, kiedy jej potrzebowaliśmy”.
Ironia jego słów nie umknęła mojej uwadze.
Byłem tam, kiedy mnie potrzebował, aby zapewnić mu osłonę.
„Chcę tylko pomóc” – powiedziałem cicho.
„Pomogłeś bardziej, niż ci się wydaje” – powiedziała Emily.
Jej głos stał się poważniejszy.
„Ale muszę cię przygotować na to, co może się wydarzyć w ciągu najbliższych kilku dni. Lekarze ostrzegają nas, że stan matki może się szybko pogorszyć”.
“Co masz na myśli?”
Grant pochylił się do przodu, jego wyraz twarzy był poważny.
„Czasami pacjenci z urazami mózgu wydają się stabilni przez miesiące, a potem nagle następuje zmiana. Ich układy organizmu zaczynają szwankować jeden po drugim”.
„To rozdziera serce” – dodała Emily, ocierając oczy chusteczką. „Ale to też w pewnym sensie błogosławieństwo. Mama nie będzie już cierpieć”.
Byli tak przekonujący, tak wyćwiczeni.
Gdybym nie usłyszała historii Maryanne, gdybym nie zobaczyła dowodów, uwierzyłabym każdemu jej słowu.
„Czy mogę jakoś pomóc w tym trudnym czasie?” – zapytałem.
„Po prostu bądź tu” – powiedział Grant. „W pobliżu jest rodzina, dzięki czemu łatwiej sobie radzić”.
Emily skinęła głową.
„A jeśli coś się stanie – jeśli Matka zrobi coś nieoczekiwanego – będziemy potrzebować twojej pomocy, żeby zrozumieć, że zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy”.
I tak to się stało.
Prawdziwy powód, dla którego chcieli, żebym został.
Potrzebna była obecność świadka podczas ostatniego aktu.
Około godziny dziesiątej Emily oznajmiła, że nadeszła pora, aby podać Maryanne wieczorne leki.
„To może być dla ciebie dobra lekcja, Lorine” – powiedziała, gdy szłyśmy do pokoju Maryanne – „na wypadek, gdybyś kiedykolwiek znów musiała pomagać przy jej opiece”.
Z przerażeniem i fascynacją obserwowałem, jak Emily przygotowywała zastrzyk.
Podchodziła do tego bardzo swobodnie, rozmawiając o różnych lekach i ich zastosowaniu, podczas gdy sama pobierała płyn z kilku fiolek do strzykawki.
„Ta jest na ból” – wyjaśniła, trzymając jedną fiolkę. „To pomaga na skurcze mięśni, a ta pomaga jej spać spokojnie”.
Uświadomiłem sobie, że środek nasenny był prawdopodobnie środkiem uspokajającym, który utrzyma Maryanne w stanie nieprzytomności przez następne osiemnaście godzin.
Kiedy Emily podawała mi zastrzyk, musiałem się powstrzymywać, żeby jej nie przerwać.
Ale potrzebowaliśmy, żeby ujawnili więcej.
A Maryanne upierała się, że przez jeszcze jedną noc poradzi sobie z tym, co jej zafundują.
„Ile minie czasu, zanim to wejdzie w życie?” – zapytałem.
„Zwykle po piętnastu minutach zaśnie głęboko” – powiedziała Emily, wyrzucając igłę do pojemnika na odpady medyczne. „Obudzi się dopiero jutro późnym rankiem”.
Grant pojawił się w drzwiach.
„Wszystko w porządku?”
„W porządku. Mama powinna teraz wygodnie odpoczywać.”
Emily z udawaną czułością gładziła koc Maryanne.
„Słodkich snów, mamo.”
Kiedy wyszliśmy z pokoju, zrobiło mi się niedobrze, bo wiedziałam, że Maryanne już walczy z narkotykami krążącymi w jej organizmie.
Ale poczułem też podziw dla jej siły.
Wróciwszy do salonu, Grant nalał sobie szkockiej, a Emily zajęła się parzeniem herbaty.
Atmosfera była niemal radosna, choć starali się ją ukryć.
„Jestem wyczerpana” – oznajmiła Emily po wypiciu herbaty. „Chyba pójdę wcześniej spać, Lorine. Pokój gościnny jest już przygotowany”.
„Właściwie” – powiedział Grant, odstawiając kieliszek z większą siłą, niż było to konieczne – „myślę, że najpierw musimy porozmawiać”.
Coś w jego głosie sprawiło, że zarówno Emily, jak i ja spojrzeliśmy na niego ostro.
Patrzył na mnie z wyrazem twarzy, którego nigdy wcześniej u niego nie widziałam — zimnym, wyrachowanym, niemal drapieżnym.
„Grant” – powiedziałem niepewnie.
Podszedł do okna i zaciągnął zasłony, po czym odwrócił się do mnie twarzą.
„Mamo, musisz mi wyjaśnić pewną kwestię dotyczącą tej sytuacji.”
Emily podeszła i stanęła obok niego.
I nagle wyglądali mniej jak pogrążona w żałobie para, a bardziej jak drużyna przygotowująca się do bitwy.
„Jaka sytuacja?” zapytałem, choć serce waliło mi już ze strachu.
„Sytuacja związana ze stanem Maryanne” – powiedział powoli Grant – „i twoja rola w tym, co wydarzy się w ciągu najbliższych kilku dni”.
“Nie rozumiem.”
Grant i Emily wymienili kolejne spojrzenia i tym razem zobaczyłem między nimi coś, co przyprawiło mnie o dreszcze.
„Mamo” – powiedział Grant, a jego głos przybrał ton, który pamiętałam z jego nastoletnich lat, kiedy to kłamstwem chciał wywinąć się z kłopotów – „Maryanne umrze w tym tygodniu, a ty pomożesz nam dopilnować, żeby nikt nie zadał żadnych niewygodnych pytań na ten temat”.
Te słowa zrobiły na mnie duże wrażenie.
Chociaż wiedziałam, że taki był ich plan, usłyszenie Granta mówiącego o tym tak swobodnie, tak rzeczowo, sprawiło, że stało się to rzeczywistością, która mnie przeraziła.
„Grant… o czym ty mówisz?”
„Nie udawaj głupiej, mamo. To ci nie pasuje.”
Jego głos stawał się coraz bardziej surowy, pozbawiony wszelkich pozorów ciepła.
„Jesteś tu od trzech dni. Widziałeś stan Maryanne. Kiedy umrze – a umrze już wkrótce – powiesz wszystkim, że odeszła w spokoju, otoczona rodziną, która ją kochała”.
„Przerażasz mnie” – wyszeptałam, choć wcale nie było to udawane.
Emily zrobiła krok naprzód, a jej słodka maska całkowicie zniknęła.
„Powinnaś się bać, Lorine, bo musisz podjąć decyzję”.
„Możesz być częścią tej rodziny albo problemem, który trzeba rozwiązać”.
„Jaki wybór?”
Grant usiadł naprzeciwko mnie, pochylił się do przodu i oparł łokcie na kolanach.
„Oto, co się stanie, mamo. W ciągu najbliższych kilku dni stan Maryanne się pogorszy. Będzie miała trudności z oddychaniem. Jej tętno stanie się nieregularne”.
„W końcu jej ciało podda się i będziesz tu, żeby być świadkiem tego wszystkiego”.
Emily dodała: „Zobaczycie, jak bardzo będziemy walczyć, żeby ją uratować, jak bardzo będziemy zdruzgotani, gdy ją stracimy. Kiedy przyjadą ratownicy medyczni, kiedy policja będzie zadawać rutynowe pytania, kiedy śledczy będą kontynuować śledztwo – opowiecie im dokładnie, co widzieliście”.
Grant kontynuował: „Kochająca rodzina zrobiła wszystko, co możliwe, dla kobiety z urazem mózgu, która tragicznie przegrała walkę z chorobą”.
Przyglądałem się im.
Te dwie osoby spokojnie tłumaczyły, w jaki sposób planują odebrać komuś życie, a mnie wykorzystać jako przykrywkę.
„A co jeśli tego nie zrobię?” – zapytałem.
Temperatura w pomieszczeniu zdawała się spadać.
„Mamo” – powiedział Grant cicho – „masz 64 lata. Mieszkasz sama. Nie masz zbyt wielu bliskich oprócz mnie”.
„Wypadki zdarzają się starszym ludziom cały czas.”
Groźba była jasna, choć ujęta w łagodne słowa.


Yo Make również polubił
Umieść gąbkę w wężu prysznicowym, a stanie się cud: szkoda, że nie wiedziałem o tym wcześniej!
Nikt nie stał przy mnie na moim ślubie – nawet moja mama. Byłam gotowa wyjść, kiedy mąż podniósł telefon i powiedział: „Dziadek jest tutaj”. Drzwi się otworzyły… i nagle wszyscy wstali…
Pozbądź się szczurów i karaluchów na zawsze dzięki tej metodzie na bazie ryżu
Ta witamina po 50 latach okazuje się cudowna, poprawiając krążenie krwi w nogach i stopach