Mój mąż i ja poszliśmy obejrzeć mieszkanie sprzedawane przez zagranicznego właściciela.
Milczałem i udawałem, że nie rozumiem niemieckiego, ale potem usłyszałem zdanie, które mnie zamarło. Nie mogłem uwierzyć w to, co słyszałem!
Mój mąż nie wiedział, że mówię po niemiecku. Kiedy usłyszałam, co mój mąż o mnie powiedział…
Mój mąż i ja przyjechaliśmy kupić mieszkanie od obcokrajowca. Milczałam, udając, że nie rozumiem ani słowa po niemiecku. A potem usłyszałam jedno zdanie i zamarłam, nie wierząc własnym uszom.
Witamy na kanale Betty Stories. Zanim zaczniemy, napiszcie w komentarzach, skąd oglądacie. Jesteśmy bardzo ciekawi. Życzymy miłego słuchania tej fascynującej historii.
Kesha zamknęła drzwi sypialni i wyciągnęła z kryjówki pod stosem pościeli zniszczony podręcznik. Strony były zapełnione jej starannym pismem, z zakładkami wystającymi z różnych stron. Zapaliła lampkę na biurku, przyciemniając światło, żeby nie było widać spod drzwi, i otworzyła zeszyt ćwiczeń.
W salonie telewizor dudnił. Marcus oglądał kolejny mecz futbolowy i wiedziała, że nie będzie jej przeszkadzał przez następne dwie godziny.
Trwało to już osiem miesięcy. Każdego wieczoru, gdy jej mąż pracował do późna albo był pochłonięty swoimi sprawami, Kesha siadała z podręcznikami.
Na początku to była tylko ciekawość. W internecie pojawiła się reklama darmowych kursów języków obcych online. Potem ją wciągnęła. Lubiła odkrywać coś nowego, czuć pracę swojego mózgu, wyczuwać, jak słowa układają się w zdania i stopniowo zaczynać rozumieć dziwną mowę. To było jak rozwiązywanie łamigłówki, tylko o wiele bardziej ekscytujące.
Ale nic nie powiedziała Marcusowi i nie miała zamiaru tego robić.
Dwa lata temu, gdy zainteresowała się pomysłem zapisania się na zajęcia z florystyki, tak się z niej wyśmiał, że jej pragnienie samo zniknęło.
„Kesha, zdajesz sobie sprawę, że to nic poważnego, prawda?” – powiedział wtedy, nawet nie podnosząc wzroku znad tabletu. „Zmarnujesz pieniądze, pojedziesz na miesiąc i zrezygnujesz, jak zawsze”.
„Niczego nie porzuciłam, jak zawsze” – próbowała zaprotestować. „Po prostu chcę spróbować czegoś nowego”.
„Nowe?” Zaśmiał się. „Co miesiąc masz nowe hobby. Najpierw joga, potem malowanie, a potem jakieś inne bzdury. Lepiej byłoby, gdybyś porządnie zadbał o dom”.
Wówczas milczała, lecz uraza głęboko w niej zakorzeniła się.
A kiedy 6 miesięcy później postanowiła zapisać się na zajęcia jogi, nie pozwolił jej nawet dokończyć. Zaczął od nowa.
„Nie mamy pieniędzy na bzdury. Czy ty w ogóle wiesz, ile kosztują teraz media?”
Od tamtej pory Kesha przestała dzielić się z nim swoimi pragnieniami. Po co miałaby się tym przejmować, skoro i tak nie traktowałby ich poważnie? Czuła się, jakby stała się niewidzialna we własnym domu.
Marcus decydował, dokąd pojadą na wakacje, jakie meble kupić i kiedy zapraszać gości. Gotowała, sprzątała, zgadzała się, a czasami próbowała protestować, ale on się wahał.
„Wiem lepiej. Nie rozumiesz tych rzeczy. Pozwól mi się tym zająć.”
A Kesha cofała się raz po raz, aż przyzwyczaiła się do bycia cieniem we własnym życiu.
Nalała sobie herbaty z termosu, który specjalnie przyniosła do sypialni, żeby nie musieć wychodzić do kuchni i zwracać na siebie uwagi. Ułożyła się wygodnie na łóżku i oddała się ćwiczeniom.
Wymawiała słowa szeptem, sprawdzając wymowę za pomocą aplikacji w telefonie, mając założone słuchawki. Podobało jej się poczucie, że ma jakąś tajemnicę, coś własnego, o czym Marcus nie wie i czego nie kontroluje.
To była jej mała przestrzeń wolności w świecie, w którym wszystko inne już dawno przestało do niej należeć.
Około godziny później z salonu dobiegły krzyki komentatora. Wygląda na to, że ktoś zdobył przyłożenie.
Kesha podniosła głowę i nasłuchiwała. Marcus głośno coś komentował, prawdopodobnie rozmawiał przez telefon z kumplem. Rozpoznała jego podekscytowany głos i śmiech.
Już dawno się tak z nią nie śmiał.
Westchnęła i wróciła do podręcznika, starając się nie myśleć o tym, jak bardzo zmieniło się ich życie.
Kiedy pobrali się 15 lat temu, wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Marcus był uważny i interesował się jej opinią. Razem marzyli o przyszłości, spacerowali wieczorami trzymając się za ręce, snuli plany i śmiali się z drobiazgów. Nazywał ją „słoneczkiem” i mówił, że jest najlepszą rzeczą, jaka mu się kiedykolwiek przytrafiła.
Kesha wierzyła każdemu jego słowu. Cieszyła się, że może być blisko niego, słuchając jego marzeń o karierze, dużym domu i dzieciach, które kiedyś będą mieli.
Ale z biegiem lat coś się zmieniło.
Marcus stał się bardziej stanowczy i pewny siebie. Zaczął dobrze zarabiać i najwyraźniej uznał, że ma teraz prawo do jednostronnego decydowania o ich życiu. Kesha pracowała jako księgowa w małej firmie. Jej pensja była skromna, ledwo wystarczała na zakupy spożywcze i wydatki osobiste.
Marcus nigdy nie przepuścił okazji, by przypomnieć jej, że to on wyżywił rodzinę, płacił ratę kredytu hipotecznego, ratę za samochód i wakacje.
„Gdyby nie ja, gdzie byś był?” – pytał, gdy się kłócili. „W wynajętym studio z trzema współlokatorami, właśnie tam”.
Kesha milczała, bo w głębi duszy bała się, że ma rację. Że bez niego naprawdę sobie nie poradzi. Że jest zbyt słaba, zbyt niezdecydowana, zbyt zwyczajna.
Nie mieli dzieci. Na początku odkładali to na później, ze względu na karierę, kredyt hipoteczny, remont. Potem po prostu nic z tego nie wyszło.
Lekarze wzruszają ramionami. Wszystko wydawało się w porządku u obojga. Ale ciąża nie nastąpiła. Badania, testy, zabiegi – wszystko trwało ponad rok i nic z tego nie wyszło.
Z czasem temat ten stał się bolesny i przestano o nim rozmawiać.
Kesha potajemnie śniła o dziecku, wyobrażając sobie, jak utuli je do snu, będzie czytać bajki i uczyć chodzić. Bała się jednak powiedzieć to na głos, bojąc się, że Marcus znowu powie coś bolesnego, że to jej wina, że nie potrafi zrobić nawet tej jednej rzeczy.
W ostatnich miesiącach między nimi wyrósł mur.
Częściej zostawał w pracy po godzinach, wracał późno do domu, zmęczony i rozdrażniony. Przy kolacji odbierał monosylabami, zagrzebanymi w telefonie.
Kesha próbowała nawiązać rozmowę, pytając o jego dzień, opowiadając coś o pracy, próbując żartować. Kiwał głową, nie słuchając, a po 5 minutach wracał do salonu i telewizora.
W weekendy chodził na ryby z przyjaciółmi albo znikał w garażu.
Kesha próbowała znaleźć sposób, żeby się z nim skontaktować. Gotowała jego ulubione dania, jego firmowe kotlety schabowe w sosie, puree ziemniaczane i chleb kukurydziany. Zaproponowała wspólne wyjście gdzieś, do kina, do parku, po prostu na spacer.
Ale on odmówił.
„Jestem zmęczony, Kesha. Daj mi odpocząć, na litość boską. Nie rozumiesz, jak to jest harować cały tydzień, a potem jeszcze zapewnić sobie program rozrywkowy”.
I wycofała się.
Zmywała naczynia, sprzątała mieszkanie, patrzyła przez okno na przechodniów i zastanawiała się, kiedy wszystko poszło nie tak. W którym momencie stali się obcymi ludźmi mieszkającymi pod jednym dachem?
Czuła, że go traci, albo już straciła. Ale nie chciała się poddać. Nie chciała przyznać, że 15 lat poszło na marne, że miłość się skończyła, że została sama.
Kiedy więc Marcus nagle zaproponował, żeby poszukali większego mieszkania, ich jednopokojowe mieszkanie w starym budynku na obrzeżach od dawna było już ciasne, Kesha była zachwycona.
Może to był przypadek.
Może wspólny projekt, wspólny cel, zbliżyłby ich do siebie, przywróciłby to, co kiedyś było. Nowe mieszkanie, nowe otoczenie, nowy etap w życiu. Może wszystko by się ułożyło.
Zaczęli przeglądać oferty, a raczej Marcus patrzył, a ona usiadła obok niego na sofie i skinęła głową. Pokazał opcje na tablecie, a ona nieśmiało wyraziła swoją opinię, czy podoba jej się układ, czy okna są dobrze usytuowane, czy kuchnia jest wygodna.
Ale rzadko brał to pod uwagę.
„Za daleko od metra”. Machnął ręką. „Ta jest za droga, poza naszym budżetem. To zła dzielnica. Same kłopoty. Czy ty w ogóle rozumiesz te rzeczy?”
Z czasem Kesha przestała się kłócić. Po prostu siedziała w milczeniu, patrząc w ekran i pogrążona w myślach.
Tygodnie poszukiwań zamieniły się w miesiąc.
Chodzili na oględziny w weekendy, początkowo z entuzjazmem, potem coraz bardziej zrezygnowani, i za każdym razem coś było nie tak. Układ był nietrafiony. Sąsiedzi hałasowali. Budynek był za stary. Na dziedzińcu nie było parkingu albo cena była za wysoka.
Marcus był wiecznie niezadowolony, czepiał się szczegółów i kłócił się z pośrednikami w obrocie nieruchomościami.
Kesha była zmęczona tym ciągłym bieganiem, jego nieustanną irytacją, poczuciem bezsensu tego wszystkiego. Czasami wydawało jej się, że celowo doszukuje się wad, żeby nie kupić mieszkania, żeby odwlec moment.
Dlaczego?
Ona nie zrozumiała.
Aż pewnego wieczoru, gdy siedziała z podręcznikami i ćwiczyła kolejne ćwiczenie gramatyczne, Marcus wpadł do sypialni.
Nawet nie zapukał. Po prostu otworzył drzwi.
Kesha drgnęła i ledwo zdołała zatrzasnąć notes, wpychając go pod poduszkę. Jej serce zabiło szybciej.
A co jeśli on to zauważy?
„Kesha, patrz”. Podał jej telefon z ofertą, nie zwracając uwagi na jej zdziwienie. „To jest to. Trzypokojowe mieszkanie o powierzchni 11 000 metrów kwadratowych. Dobra okolica, a cena jest akceptowalna. Sprzedaje je obcokrajowiec. Jakiś Niemiec. Jutro je obejrzymy”.
Kesha złapała oddech.
Wydawało się, że niczego nie zauważył.
Wzięła telefon i przejrzała opis. Mieszkanie wyglądało naprawdę dobrze. Jasne pokoje z wysokimi sufitami, duża kuchnia, dwie łazienki i przeszklony balkon. Zdjęcia były wysokiej jakości, profesjonalne. Widać było, że właściciel dbał o to miejsce.
Widoczne były podłogi z twardego drewna, ściany były świeżo pomalowane, meble były solidne, bez śladów zużycia.
„Piękne” – powiedziała ostrożnie, oglądając zdjęcia. „Dlaczego on sprzedaje?”
„Wraca do ojczyzny. Tu jest napisane”. Marcus odebrał telefon, jakby patrzyła na niego zbyt długo. „Mieszkał tu kilka lat z powodów zawodowych. Umowa się skończyła. Wraca. Już się z nim skontaktowałam. Umówiliśmy się na jutro o 11:00 rano. Pojedziesz?”
„Oczywiście, że pójdę” – odpowiedziała Kesha.
„No to świetnie. Mam nadzieję, że ta opcja się sprawdzi, bo mam już dość biegania co weekend”. Przeciągnął się i ziewnął. „Dobra, idę dokończyć oglądanie meczu. Czemu tu siedzisz?”
„Po prostu trochę czytam przed snem.”
„Uhhuh.” Już odwracał się w stronę drzwi. „Tylko nie siedź za długo. Jutro musimy wcześnie wstać.”
Wyszedł, zamykając za sobą drzwi, a Kesha pozostała siedząc na łóżku, wpatrując się w pustkę.
Niemiec, obcokrajowiec.
Coś w niej zaiskrzyło.
Wyciągnęła notatnik spod poduszki i otworzyła ostatnią stronę, na której zapisała nowe słowa i wyrażenia.
Jej wiedza była już całkiem niezła. Potrafiła czytać proste teksty, rozumiała mowę w filmach bez napisów, a nawet czasami próbowała pisać krótkie notatki dla ćwiczeń.
Instruktor prowadzący jej kurs online pochwalił ją za postępy, mówiąc, że ma dobrą wymowę i wyczucie języka.
A co jeśli?
Myśl ta przyszła jej nagle i wydała się jednocześnie szalona i kusząca.
A co jeśli na spotkaniu ze sprzedawcą nie powiedziałaby, że rozumie język, tylko milczałaby, udając, że nie zna ani słowa?
Marcus z pewnością rozmawiałby z tym Niemcem w jego ojczystym języku.
Jej mąż zawsze chwalił się, że po podróżach służbowych do Europy znacznie podniósł poziom konwersacji. Kilkakrotnie podróżował służbowo do Berlina i Monachium, komunikował się z partnerami, podpisywał umowy, a ona mogła usłyszeć wszystko, o czym rozmawiali, bez filtrów i tłumaczeń, wszystko, czego Marcus mógł nie chcieć jej powiedzieć.
Po co jej to było?
Sama Kesha nie potrafiła w pełni odpowiedzieć na to pytanie.
Coś w jej wnętrzu podpowiadało jej, że to konieczne. Jakiś niejasny niepokój, intuicja, szósty zmysł, nazwij to, jak chcesz.
Może chciała sprawdzić, czy Marcus jest wobec niej szczery. Może po prostu miała dość bycia na uboczu przy podejmowaniu wszelkich decyzji i chciała wreszcie poznać prawdę, a nie filtrowaną przez jego interpretację.
Albo może po prostu chciała przynajmniej raz w życiu wykorzystać swoją tajemną wiedzę, aby poczuć, że nie jest tak prosta i bezradna, jak myślał.
Położyła się spać, ale przez długi czas nie mogła zasnąć.
Marcus chrapał obok niej, rozciągnięty na 3/4 łóżka.
Kesha, jak zwykle, leżał na samym skraju, bojąc się poruszyć, żeby go nie obudzić. Kiedy nie spał wystarczająco długo, stawał się szczególnie drażliwy.
Wpatrywała się w ciemność i myślała o jutrze.
Dziwne podniecenie zmieszane z niepokojem.
Co usłyszy jutro?
Czy była gotowa na to, co mogła usłyszeć?
A co, jeśli okaże się, że to coś strasznego, coś, po czym nie będzie mogła już powrócić do swojego dawnego życia?
Ale moje poprzednie życie i tak jest już nie do zniesienia — pomyślała.
Co może być gorszego niż codzienne poczucie bycia niechcianym, niewidzialnym i bezużytecznym?
Rano wyjechali wcześnie.
Apartament znajdował się po drugiej stronie miasta, w nowej, prestiżowej dzielnicy.
W samochodzie Marcus był skupiony, prowadził w milczeniu i tylko od czasu do czasu rzucał niezadowolone komentarze na temat ruchu drogowego i tego, że nikt wokół nie umie prowadzić.
Kesha patrzyła przez okno na mijane budynki, rozważając w myślach możliwe scenariusze rozmów.
Była przestraszona.
A co jeśli nie zrozumiałaby przemówienia, gdy usłyszałaby je na żywo?
A co jeśli się pomyliła i zdradziła?
A co jeśli to wszystko był głupi pomysł i ona robiła to na darmo?
„Czemu jesteś taka zamyślona?” – zapytał nagle Marcus, zerkając na nią kątem oka na światłach. „Masz kwaśną minę. Mieszkanie już mi się nie podoba”.
„Nie, podoba mi się” – odpowiedziała pospiesznie Kesha. „Po prostu myślę, co jeśli znowu coś nie wypali?”
„Nie stresuj się. To dobra opcja. Sprawdziłem wszystko, dokumenty i historię mieszkania. Wszystko jest czyste”. Zrobił pauzę, a potem dodał: „Nie martw się. W razie czego, wszystko przetłumaczę. Rozumiesz? Z obcokrajowcami trzeba uważać. Mogą próbować nas oszukać. Ci Europejczycy są podstępni. Uważają nas tu za frajerów”.
Kesha milczała, opierając dłonie na kolanach.
Przetłumaczysz, pomyślała z goryczą. Pytanie tylko, co dokładnie przetłumaczysz, a co ukryjesz.
Zaparkowali w pobliżu nowoczesnego wieżowca ze szklaną fasadą.
Hol był czysty, z konsjerżem za ladą, wygodnym domofonem i kamerami monitoringu. Na każdym piętrze w holu stały skórzane sofy, a na ścianach wisiały obrazy. Pachniało drogim odświeżaczem powietrza.
Marcus rozejrzał się dookoła z zadowoleniem i skinął głową.
„Niezłe miejsce. Obiecujące. Cena na pewno wzrośnie. Cały obszar jest zabudowany luksusowymi domami. Opłacalna inwestycja.”
Kesha nie odpowiedziała.


Yo Make również polubił
Kran prysznicowy pełen kamienia. Jak go wyczyścić, żeby wyglądał jak nowy
Większość Ludzi Robi To Źle. Cieszę Się, Że To Zobaczyłem!
Kupuję teraz dwa z nich!
Zapiekanka rolnicza – Przepis na pyszne, codzienne danie, które zawsze smakuje wyśmienicie!