Moi rodzice wynajęli prawnika, żeby ogłosił moje bankructwo na oczach wszystkich. Wszedłem na salę sądową, podczas gdy flesze aparatów błyskały, przygotowując się na publiczne upokorzenie – aż sędzia zadał pytanie, które zamarło w bezruchu z moim ojcem, starło uśmieszek z twarzy mojego brata i sprawiło, że ich prawnik zbladł na miejscu, ujawniając to, co ukrywałem przez osiem lat. – Page 2 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Moi rodzice wynajęli prawnika, żeby ogłosił moje bankructwo na oczach wszystkich. Wszedłem na salę sądową, podczas gdy flesze aparatów błyskały, przygotowując się na publiczne upokorzenie – aż sędzia zadał pytanie, które zamarło w bezruchu z moim ojcem, starło uśmieszek z twarzy mojego brata i sprawiło, że ich prawnik zbladł na miejscu, ujawniając to, co ukrywałem przez osiem lat.

Był to kamień węgielny bezpieczeństwa narodowego.

Wartość kontraktu wyniosła ponad sto milionów dolarów i została rozłożona na pięć lat.

Byliśmy słabsi.

Musieliśmy zmierzyć się z gigantami branży zbrojeniowej, mającymi lobbystów i bogatą historię.

Ale mieliśmy coś, czego oni nie mieli.

Mieliśmy system, który był lżejszy, szybszy i sprawdzony w praktyce, wychwytujący złośliwe oprogramowanie sponsorowane przez państwo, którego rząd panicznie się obawiał.

Proces weryfikacji był wyczerpujący.

Wywrócili moje życie do góry nogami.

Przeprowadzili audyt naszego kodu.

Przeprowadzili wywiady z moimi nauczycielami ze szkoły podstawowej.

Dokładnie przeszukali moje finanse.

Bałam się, że odkryją powiązania z Hawthorne i pomyślą, że stanowię zagrożenie dla bezpieczeństwa ze względu na międzynarodowe interesy mojego ojca.

Ale nie interesowała ich moja rodzina.

Zależało im na moich kompetencjach.

Kiedy wygraliśmy przetarg, nie otworzyłem szampana.

Poszedłem do biura, zamknąłem drzwi i usiadłem na podłodze, opierając się plecami o ścianę.

Zadrżałam.

Otrząsnąłem się fizycznie od zastrzyku adrenaliny.

Zrobiliśmy to.

Zapewniliśmy firmie bezpieczną przyszłość.

Jednak wraz z podpisaniem umowy wprowadzono nowy poziom kontroli.

Rząd ma klauzule na wszystko.

Jedna z najbardziej szczegółowych klauzul dotyczy stabilności finansowej wykonawcy.

Jeżeli wykonawca złoży wniosek o ogłoszenie upadłości — lub zostanie zmuszony do ogłoszenia upadłości — uruchamia to automatyczny proces ponownego rozpatrzenia.

Może to doprowadzić do natychmiastowego zawieszenia umowy.

Logika jest słuszna.

Jeśli nie potrafisz zarządzać swoimi pieniędzmi, nie można ci powierzyć zarządzania tajemnicami państwowymi.

Wiedziałem o tym.

Informacja ta została napisana pogrubioną czcionką na stronie czterdziestej drugiej umowy.

Myślałem, że jestem bezpieczny.

Northbridge był dochodowy.

Mieliśmy miliony w rezerwach gotówkowych.

Nie mieliśmy żadnego długu.

Zbudowałem twierdzę, która mogła wytrzymać każdy cyberatak.

Po prostu nie udało mi się zbudować twierdzy, która wytrzymałaby rodzinny obiad.

Nadal nie wiem dokładnie, jak to się stało.

Być może jakiś daleki kuzyn zobaczył zdjęcie Paige Sterling i rozpoznał podbródek.

Być może firma mojego ojca rozważała inwestycje w tym samym sektorze energetycznym i natknęła się na nasze dokumenty.

Albo może, jak później podejrzewałem, po prostu straciłem czujność.

Zatrudniłem konsultanta ds. zgodności, aby pomógł mi w załatwieniu formalności rządowych.

Była miłą kobietą – pracowitą i rozmowną.

Za późno dowiedziałem się, że jej mąż grał w golfa z moim bratem.

Musiał to być przypadkowy komentarz – wzmianka o ogromnym kontrakcie wygranym przez lokalną firmę, którą kierowała kobieta, która wyglądała dziwnie znajomo.

Niezależnie od tego, jak się to stało, informacja przeniosła się z pola golfowego na stół w restauracji Hawthorne.

Nie widzieli ciężkiej pracy.

Nie widzieli nieprzespanych nocy ani kelnerów wnoszonych po schodach.

Zobaczyli sto milionów dolarów.

Zobaczyli ciasto, którego nikt im nie zaproponował.

A zgodnie z pokrętną logiką rodziny Hawthorne, mój sukces był kradzieżą ich potencjału.

Pewnego wtorkowego wieczoru siedziałem w swoim biurze i przeglądałem harmonogram uruchomienia pierwszej podstacji, gdy zadzwonił mój telefon.

Było to powiadomienie z mojej osobistej aplikacji bankowej.

Mały alert, potem kolejny, a potem e-mail od doręczyciela.

Poczułem zimny dreszcz przebiegający mi po kręgosłupie — to taki pierwotny instynkt, który podpowiada gazeli, że lew jest w wysokiej trawie.

Otworzyłem załącznik.

To była petycja.

Wniosek o ogłoszenie upadłości złożony przez Bryce’a Hawthorne’a.

Wpatrywałem się w ekran, a białe światło paliło moje oczy.

Znaleźli jedyną luźną nić w gobelinie.

Wiedzieli o kontrakcie rządowym.

Wiedzieli, że rozprawa upadłościowa — nawet sfałszowana — zamrozi moje uprawnienia.

Wiedzieli, że aby uratować kontrakt, być może będę zmuszony do ugody, do spłacenia ich długu, do udzielenia im udziału własnego.

Odłożyłem telefon.

Cisza w biurze – które zazwyczaj było moim sanktuarium – nagle zaczęła przypominać ciszę grobowca.

Osiem lat spędziłem na ucieczce, ukrywaniu się i budowaniu, myśląc, że uwolniłem się od ciężaru chciwości mojej rodziny.

Jednak gdy spojrzałem na pieczęć prawną na dokumencie cyfrowym, zdałem sobie sprawę, że niczego nie uniknąłem.

Właśnie utuczyłem się na rzeź.

Podniosłem słuchawkę i wybrałem numer Ruiza.

Nie płakałam.

Nie krzyczałem.

Czas na emocje minął.

„Daniela” – powiedziałem, kiedy odebrała – „znaleźli mnie i idą po towarzystwo”.

Tej nocy nie wróciłem do domu.

Zostałem w biurze, obserwując światła miejskiej sieci, którą przysięgałem chronić, wiedząc, że prawdziwym zagrożeniem nie jest haker ukrywający się w piwnicy w obcym kraju.

To była moja własna krew i ciało, uzbrojona w prawnika i kłamstwo.

Koperta, która dotarła na moje biurko, była gruba, ciężka i opatrzona pieczęcią Sądu Upadłościowego Stanów Zjednoczonych.

Kiedy ją otworzyłem, zauważyłem nie tylko ból, jaki odczuwałem w jej zawartości.

Spłonęły.

Bardziej przypominało to fiolkę kwasu wylaną mi prosto w twarz niż powiadomienie prawne.

Siedziałem tam, moja ręka lekko drżała, czytając słowa, za których napisanie mój brat zapłacił prawnikowi: W sprawie Sydneya Rossa, dłużnika — wniosek o ogłoszenie upadłości przymusowej.

Złożenie tego dokumentu było majstersztykiem w dziedzinie fikcji.

Bryce twierdził, że osiemnaście miesięcy temu pożyczył mi dwa i cztery miliony dolarów.

Twierdził, że Northbridge Shield Works traci pieniądze, że nie dokonaliśmy płatności na rzecz dostawców oraz że gdyby nie natychmiastowa interwencja sądu w celu ochrony wierzycieli, firma upadłaby w ciągu trzydziestu dni.

Ale tekst nie był najgorszą częścią.

Najgorszą częścią było przywiązanie.

Była to fotokopia dokumentu zatytułowanego Umowa w sprawie inwestycji strategicznych.

Wyglądało to oficjalnie.

Miał odpowiednią czcionkę.

Na górze i na dole znajdowała się data.

A tuż obok ekstrawaganckiego zwoju Bryce’a znajdował się mój podpis.

Przesunąłem palcem po skserowanym tuszu.

To było moje imię.

Chodziło o sposób, w jaki wykonałam pętlę litery S i ostry krzyż litery T.

Ale to było złe.

Nacisk był zbyt równomierny.

Brakowało mu tej lekko ząbkowanej krawędzi, którą mam w dłoni od czasu, gdy złamałem nadgarstek na studiach.

To był ślad — falsyfikat wysokiej jakości — prawdopodobnie wzięty ze starej kartki urodzinowej lub notatki z podziękowaniami, którą wysłałem wiele lat temu, a następnie cyfrowo przeniesiony na tę umowę.

Otworzyłem stronę czwartą.

Paragraf 12B zmroził mi krew w żyłach.

„W przypadku niestabilności finansowej lub nieosiągnięcia kwartalnych celów, pożyczkodawca Bryce Hawthorne zastrzega sobie prawo do przejęcia tymczasowej kontroli operacyjnej i powołania tymczasowego zarządu w celu zabezpieczenia inwestycji”.

Nie chcieli mnie tylko zawstydzić.

Chcieli kluczy.

Złapałem płaszcz i teczkę i pojechałem prosto do biura Danieli.

Nawet nie zadzwoniłem wcześniej.

Gdy rzuciłem teczkę na jej szklane biurko, odgłos był podobny do wystrzału z pistoletu.

„Sfałszowali to” – powiedziałem z napięciem w głosie. „To nie mój podpis, a te pieniądze nigdy nie istniały. Sprawdź moje konta bankowe. Sprawdź księgi rachunkowe firmy. Dwa i cztery miliony nigdy nie wpłynęły do ​​Northbridge. To pożyczka-widmo”.

Daniela założyła okulary i zaczęła czytać.

Czytała powoli, a jej wyraz twarzy ciemniał z każdą stroną.

Nie westchnęła.

Nie wyglądała na zaskoczoną.

Wyglądała jak chirurg odkrywający guz większy niż się spodziewano.

Po dziesięciu minutach zamknęła teczkę i zdjęła okulary.

„Oni wiedzą” – powiedziała.

„Wiesz co?”

„Że mam pieniądze?”

„Nie” – powiedziała Daniela, pochylając się do przodu. „Oni znają federalny harmonogram. Spójrz na datę złożenia. Złożyli to wczoraj”.

„Wiesz, co się wydarzy w przyszłym tygodniu?”

Powoli skinąłem głową.

„Departament Energii rozpoczyna dziewięćdziesięciodniowy przegląd weryfikacyjny dla fazy tajnej. To ostatni krok przed pełnym wdrożeniem”.

„Dokładnie” – powiedziała Daniela. „Jeśli w trakcie weryfikacji trwa postępowanie upadłościowe, protokół rządowy działa automatycznie. Wstrzymują umowę. Zamrażają zezwolenie.”

„Nie obchodzi ich, czy oskarżenia są prawdziwe, czy fałszywe. Zależy im na ryzyku. Zbankrutowany wykonawca stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa”.

Zaznaczyła punkt dotyczący kontroli operacyjnej.

„Oni nie chcą cię tylko oczernić, Sydney. Chcą ci zamknąć ręce akurat wtedy, gdy patrzy rząd federalny”.

„Chcą wymusić kryzys. Jeśli kontrakt zostanie wstrzymany, Northbridge przestanie otrzymywać płatności. Jeśli przestaniesz otrzymywać płatności, możesz faktycznie napotkać problemy z płynnością finansową”.

„A kto tam stoi i składa hojną ofertę wykupienia twojego udziału i uratowania dobrego imienia rodziny?”

„Bryce” – szepnąłem.

„Bryce” – potwierdziła. „Chcą ci połamać nogi, a potem naliczyć opłatę za kule”.

Wstałem i podszedłem do okna, patrząc na panoramę Chicago.

Okrucieństwo tego zdarzenia zapierało dech w piersiach.

Byli gotowi sabotować projekt bezpieczeństwa narodowego tylko po to, żeby mnie znowu mieć pod swoją kontrolą.

To było tak niewiarygodnie samolubne, tak typowe dla Hawthorne’a.

„Skąd się dowiedzieli?” – zapytałem, odwracając się do niej. „Wiem, że słyszeli plotki, ale ten wniosek… odnosi się do konkretnych wskaźników płynności. Dotyczy oczekującej należności rządowej. Jak udało im się zbliżyć do tego momentu?”

Wróciłem myślami do ostatnich kilku miesięcy.

Byłem podejrzliwy.

Byłem ostrożny.

Potem przypomniałem sobie o kolacji.

Nie była to kolacja rodzinna, lecz kolacja biznesowa, w której uczestniczyłem trzy miesiące temu z konsultantką ds. zgodności z przepisami o imieniu Linda.

Była to starsza kobieta, znajoma znajomej — osoba, którą poprosiłam o sprawdzenie naszej polityki kadrowej w kontekście ubiegania się o stanowisko federalne.

Nie była złą osobą, albo tak mi się przynajmniej wydawało, ale miała skłonności do karier towarzyskich.

Uwielbiała opowiadać o osobach, które znała.

Przypomniałam sobie, jak przy lampce wina wspominała, że ​​spotkała moją matkę na aukcji charytatywnej.

„Twoja mama to taka cudowna kobieta” – powiedziała. „Miło nam było porozmawiać o tym, jak dobrze sobie radzisz”.

Zamarłem, ale Linda machnęła na mnie ręką.

„Och, nie podałem szczegółów. Kochanie, powiedziałem jej tylko, że złowisz dużą rybę.”

„To była Linda” – powiedziałem, czując falę mdłości. „Konsultantka ds. zgodności. Musiała im dać cynk”.

Daniela skinęła głową.

„Pasuje. Gadatliwa konsultantka, która chce zaskarbić sobie przychylność bogatych Hawthornów. Pewnie rzuciła wystarczająco dużo aluzji, żeby zorientowali się, że siedzisz na żyle złota”.

Ale gdy ponownie spojrzałem na fałszywą umowę, coś zaczęło mnie dręczyć.

Coś około siódmej strony.

„Poczekaj” – powiedziałem.

Przyciągnąłem dokument z powrotem do siebie.

Przeczytałem akapit pod opisem materiałów dodatkowych, w tym praw własności intelektualnej do systemu wykrywania włamań Ghost Protocol, którego wdrożenie w drugiej fazie zaplanowano na 14 listopada w podstacjach w Gary w stanie Indiana.

W pokoju zapadła cisza.

„O co chodzi?” zapytała Daniela.

Moje ręce zrobiły się zimne.

„Linda nie wiedziała o Gary w stanie Indiana” – powiedziałem, a mój głos drżał ze złości – „i na pewno nie znała daty – 14 listopada”.

„Jesteś pewien?”

„Jestem pewien. Miejsce rozmieszczenia w Gary było tajne do trzech dni temu. Odszyfrowaliśmy ten plik wewnętrznie dopiero w poniedziałek”.

„A data – 14 listopada – to cel pośredni. Nie ma jej jeszcze w oficjalnej umowie. Jest tylko na naszym wewnętrznym wykresie Gantta”.

Spojrzałem na Danielę i uświadomiłem sobie to z siłą fizycznego ciosu.

„Linda dała im ogólny pomysł” – powiedziałem. „Ale nie mogła im podać tej daty. Nie ma dostępu do serwera zarządzania projektem”.

„A kto to zrobi?” zapytała Daniela.

„Mój zespół” – powiedziałem. „Moi inżynierowie, moi kierownicy projektów”.

„Masz szczura” – powiedziała Daniela beznamiętnie.

Zapadłem się w fotel.

Szczur.

Ktoś w środku Northbridge.

Ktoś, kogo zatrudniłem.

Ktoś, z kim wypiłem kawę.

Ktoś, kto pomógł mi wnieść serwery po schodach.

Ktoś przekazywał mojemu bratu szczegółowe informacje o naszych działaniach w czasie rzeczywistym.

To miało sens.

Dlatego fałszerstwo było tak skuteczne.

Pomieszali wielkie kłamstwo – pożyczkę – z małymi, sprawdzalnymi prawdami – datą wyjazdu.

Nadało to całemu wynalazkowi poczucie legalności.

Gdyby sędzia zapytał, Bryce mógłby powiedzieć: „Słuchaj, wiem o rozmieszczeniu w Gary. Skąd miałbym to wiedzieć, gdybym nie był inwestorem?”

„Musimy wszystkich zwolnić” – powiedziałem, czując narastającą panikę w gardle. „Muszę oczyścić zespół. Jeśli tego nie zrobię, ujawnią strategię obrony”.

„Nie” – powiedziała ostro Daniela. „Absolutnie nic nie robisz”.

„Co? Oni mnie sprzedają.”

„Jeśli zaczniecie teraz zwalniać ludzi, wystraszycie szczura” – powiedziała Daniela, mrużąc oczy. „A teraz ten szczur jest naszym jedynym łącznikiem ze strategią Bryce’a”.

„Wiemy, że rozmawiają. To oznacza, że ​​możemy kontrolować to, co słyszą”.

Przyciągnęła do siebie nowy notes.

„Będziemy walczyć na dwóch frontach. W sądzie zajmiemy się fałszerstwem. Wezwę biegłych grafologów”.

„Wezwiemy wyciągi bankowe twojego brata, żeby udowodnić, że pieniądze nigdy nie opuściły jego konta. To jest tarcza.”

„A miecz?” zapytałem.

„Miecz jest przeciekiem” – powiedziała. „Musimy udowodnić sędziemu, że to nie tylko rodzinny spór, ale skoordynowana kampania szpiegostwa korporacyjnego”.

„Musimy przyłapać twojego brata na korzystaniu z poufnych informacji, których nie powinien mieć.”

“Jak?”

„Mówiłeś, że 14 listopada to luźna data docelowa” – powiedziała Daniela. „Zmień to”.

Spojrzałem na nią i zrozumiałem.

„Zastawiliśmy pułapkę” – powiedziałem.

„Dokładnie” – odpowiedziała.

„Wrócisz do biura. Będziesz udawać zestresowanego. Będziesz udawać, że łamie ci się presja”.

„Następnie zamierzasz wydać nową, ściśle tajną notatkę wewnętrzną dla swojego zespołu zarządzającego”.

„Co jest napisane w notatce?”

„W artykule napisano, że z powodu ogłoszenia upadłości misja w Gary zostaje odwołana” – powiedziała Daniela, a na jej ustach pojawił się niegroźny uśmiech.

„I że potajemnie przenosisz aktywa do nowego magazynu, powiedzmy, w Milwaukee, w konkretnym dniu. Niech to będzie przyszły piątek”.

„W Milwaukee nie ma takiego ośrodka” – powiedziałem.

„Wiem” – odpowiedziała Daniela. „Ale Bryce nie. Jeśli ta lokalizacja w Milwaukee pojawi się w jego kolejnym pozwie – jeśli spróbuje złożyć wniosek o nakaz sądowy, żeby powstrzymać cię od ukrywania aktywów w Milwaukee – dorwiemy go”.

„Udowodnimy, że jest karmiony kłamstwami na bieżąco”.

Usiadłem wygodnie.

To było ryzykowne.

Wymagało to ode mnie powrotu do biura i spojrzenia w twarze ludzi, którym ufałem, wiedząc, że jeden z nich trzymał nóż za plecami.

Wymagało to ode mnie odgrywania roli ofiary, podczas gdy jedyne, co chciałam zrobić, to krzyczeć.

Ale pomyślałem o twarzy mojego ojca, gdy powiedział mi, że mi się nie uda.

Pomyślałem o uśmieszku Bryce’a w fałszywym kontrakcie.

Myśleli, że grają w szachy z dzieckiem.

Nie zdawali sobie sprawy, że przez ostatnie osiem lat uczyłem się polować na drapieżniki.

„Dobrze” – powiedziałem, wstając. „Napiszę notatkę dziś wieczorem. Sprawię, że będzie wyglądać oficjalnie. Plan awaryjnej relokacji aktywów”.

„Dobrze” – powiedziała Daniela. „I, Sydney – nikomu nie mów. Ani asystentowi, ani współzałożycielowi”.

„Jeśli chcesz wiedzieć, kto cię sprzedał za czek, musisz traktować wszystkich jak wrogów, dopóki nie złapiemy tego, kto połknie przynętę”.

Wyszedłem z jej biura i poczułem chłodne powietrze Chicago.

Moje serce waliło.

Ale to już nie był strach.

To było z ostrości.

Wróciłem do Northbridge.

W biurze panował ożywiony ruch.

Mój zespół tam był — Marcus i Sarah, nowi kierownicy projektu.

Gdy wszedłem, podnieśli wzrok, a ich twarze wyrażały zaniepokojenie.

Widzieli wiadomości.

Wiedzieli, że coś jest nie tak.

„Wszystko w porządku, szefie?” zapytał Marcus, obracając się na krześle.

Spojrzałem na niego. Spojrzałem na Sarę. Spojrzałem na nowego faceta, Jasona, który zarządzał harmonogramami.

Jeden z nich pisał SMS-y do mojego brata.

Jednym z nich było zdradzenie wszystkiego, co zbudowaliśmy.

Zmusiłem się, żeby wyglądać na zaniedbanego.

Opuściłem ramiona.

Przetarłem oczy.

„To źle, chłopaki” – skłamałem, a mój głos załamał się na tyle, żeby brzmieć przekonująco. „Moja rodzina… próbują wszystko zamrozić. Może będziemy musieli przenieść sprzęt, żeby był bezpieczny”.

Widziałem, jak wymieniają spojrzenia.

Obawy lub kalkulacje.

„Wyślę plan jeszcze dziś wieczorem” – powiedziałem. „Zostanie w tym pokoju. Jeśli to się wyda, zginiemy”.

Wszedłem do biura i zamknąłem drzwi.

Usiadłem przy komputerze i otworzyłem pusty dokument.

Wpisałem nagłówek: Strategia relokacji poufnych aktywów — Milwaukee.

Nie pisałem po prostu notatki.

Ładowałem broń i zamierzałem czekać, aż mój brat sam naciśnie spust.

Tydzień poprzedzający rozprawę był dla mnie mieszanką kofeiny, skaleczeń papierem i zimnej, tlącej się wściekłości, którą wykorzystywałam do pracy przez osiemnaście godzin dziennie.

Daniela Ruiz zamieniła swoją salę konferencyjną w salę wojenną.

Długi szklany stół – zazwyczaj używany do robienia wrażenia na klientach korporacyjnych – był przykryty metrową warstwą dokumentacji.

Wyglądało to bardziej jak plany architektoniczne rozbiórki niż jak obrona prawna.

Budowaliśmy to, co Daniela nazywała legalną bombą.

Celem nie było tylko odparcie ciosu.

Chodziło o to, aby podłożyć ładunek wybuchowy tuż pod fundamentami ich budynku i zdetonować go w chwili wejścia na salę sądową.

Daniela zgromadziła zespół biegłych księgowych i niezależnych audytorów, którzy pracowali w systemie zmianowym.

Przeanalizowali pięć lat historii finansowej Northbridge.

Każdy zakup serwera, każde wyjście na kawę, każda opłata za konsultacje zostały uwzględnione.

Mieliśmy zeznania podatkowe, które pokrywały się z naszymi wyciągami bankowymi co do grosza.

Otrzymaliśmy oświadczenia pod przysięgą od naszych inwestorów — dwóch cichych aniołów biznesu z Doliny Krzemowej — którzy byli przerażeni twierdzeniami Bryce’a.

Potwierdzili, że żadne pieniądze Hawthorne’a nigdy nie trafiły na konta firmy.

„To jest tarcza” – powiedziała Daniela, uderzając w gruby segregator z napisem „Audyt 2023”. „To dowód na to, że jesteście wypłacalni. Ale żeby wygrać, musimy udowodnić, że to kłamcy”.

Siedziałem w kącie z laptopem i przeszukiwałem cyfrowy cmentarz mojej relacji z bratem.

Daniela potrzebowała kontekstu.

Potrzebowała dowodu na wrogość, jaka istniała przed złożeniem wniosku o upadłość.

„Znalazłem” – powiedziałem.

Obróciłem laptopa.

Na ekranie wyświetlał się ciąg wiadomości e-mail z października 2022 r. — dokładnie z miesiąca, w którym Bryce twierdził, że przelał mi 2,4 miliona dolarów, żeby uratować moją upadającą firmę.

W tamtym miesiącu opisywał siebie jako zatroskanego brata, który desperacko chciał pomóc.

Jednak e-mail, który znalazłem, opowiadał inną historię.

Temat: Święto Dziękczynienia. Od: Bryce Hawthorne. Data: 12 października 2022 r.

„Sydney. Mama mówi, że znowu rezygnujesz ze świąt, żeby popracować nad swoim małym projektem naukowym. Szczerze mówiąc, to żenujące”.

„Ty jesteś dyrektorem generalnym magazynu, podczas gdy my wszyscy budujemy rodzinną spuściznę”.

„Zrób sobie przysługę. Zamknij firmę zabawkarską, zanim umrzesz z głodu. Nie zamierzam cię ratować, kiedy przyjdzie czas na zapłatę czynszu”.

„Napisał to dwa dni przed datą na rzekomym wekslu” – powiedziałem, wskazując na ekran. „Wyraźnie mówi: »Nie zamierzam cię ratować«. I nazywa firmę zabawką”.

Daniela się uśmiechnęła — jej uśmiech był ostry i drapieżny.

„Doskonale. To trafia do Dowodu B. Niszczy jego narrację o życzliwym inwestorze”.

„Dlaczego człowiek miałby inwestować miliony w firmę, z której aktywnie kpił czterdzieści osiem godzin wcześniej?”

Jednak to nie w mailach znajdował się niezbity dowód.

To było w liczbach.

Ekspert sądowy Danieli – mężczyzna o nazwisku Henderson, który miał na sobie szelki i mówił szeptem – zawołał nas do głównego stołu.

Trzymał pod lupą sfałszowaną umowę o strategicznej inwestycji.

„Przeanalizowałem dane dotyczące przelewu bankowego wymienione w Załączniku A” – powiedział Henderson. „Powód podał numer konta źródłowego i numer rozliczeniowy do przelewu środków”.

„Numer konta odzwierciedla strukturę wewnętrznej księgi Hawthorne Crest, a nie komercyjnego konta bankowego”.

„Ale numer rozliczeniowy jest nieprawidłowy.”

„W jaki sposób nieważny?” zapytała Daniela.

„Ma dziewięć cyfr, ale suma kontrolna jest błędna” – powiedział Henderson. „Nie należy do żadnego banku w systemie Rezerwy Federalnej. To losowy ciąg cyfr”.

„Gdybyś spróbował przelać pięć dolarów z tego numeru, system natychmiast by go odrzucił. A mimo to twierdzili, że udało im się przelać ponad dwa miliony”.

„Zbyt leniwi” – ​​powiedziała Daniela, robiąc notatkę w notesie. „Sfałszowali dokument, ale nie zadali sobie trudu, żeby sprawdzić prawdziwy numer rozliczeniowy. Po prostu wpisali cyfry”.

„Jest jeszcze coś” – powiedział Henderson, a jego głos zniżył się jeszcze bardziej.

„Notarialne poświadczenie.”

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Dżem z Czerwonej Cebuli

1. Na dużej patelni rozgrzej oliwę na średnim ogniu. 2. Dodaj pokrojoną cebulę i smaż przez około 10 minut, aż ...

Dieta odchudzająca na bazie wody cynamonowej Schudnij 5 kilogramów w 7 dni…

3 – Daje uczucie sytości, przez co później czujesz głód. WAŻNE PRZYPOMNIENIE: Nie zapomnij, że oprócz cynamonu możesz również dodać ...

„Сunkt Маnfuсјuѕzк” – ѕzсzоgólnо mіојѕсо mасу w сіоlо сzłаwіоkк

Ruсhlіwаść рrzорłуwu żółсі zаѕtкјо zкburzаnк: żółć ѕtарnіаwа рrzоkѕztкłск ѕіę nкјріоrw w nіtkі, к nкѕtęрnіо w krуѕtкlісznу рікѕоk, którу ѕzуbkа zкmіоnік ...

Leave a Comment