Moi rodzice nigdy mi nie powiedzieli, że babcia podarowała mi luksusową rezydencję na wschodnim wybrzeżu. Potajemnie dali ten dom za milion dolarów mojemu młodszemu bratu, kiedy poszedł na studia. Kiedy właśnie urodziłam i skończyły mi się pieniądze, wyrzucili mnie z domu, nazywając darmozjadem. Błąkałam się po mrozie zera stopni, ściskając noworodka. Wtedy podjechała moja bogata babcia i zapytała o rezydencję. To, co powiedziałam, wpędziło całą moją rodzinę w piekło. – Page 2 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Moi rodzice nigdy mi nie powiedzieli, że babcia podarowała mi luksusową rezydencję na wschodnim wybrzeżu. Potajemnie dali ten dom za milion dolarów mojemu młodszemu bratu, kiedy poszedł na studia. Kiedy właśnie urodziłam i skończyły mi się pieniądze, wyrzucili mnie z domu, nazywając darmozjadem. Błąkałam się po mrozie zera stopni, ściskając noworodka. Wtedy podjechała moja bogata babcia i zapytała o rezydencję. To, co powiedziałam, wpędziło całą moją rodzinę w piekło.

Nagle jasne, białe światła przecięły ciemność. Do krawężnika podjechał elegancki, czarny limuzyna. Tylna szyba opadła.

To była babcia Evelyn.

Rozdział 3: Gniew Matriarchy
„Wsiadajcie” – rozkazała Evelyn. Jej głos był słaby, ale w oczach płonął ogień, który mógłby stopić otaczającą nas śnieżycę.

Wskoczyłem do samochodu. Ogrzewanie było na maksimum. Kierowca Evelyn, rosły mężczyzna o imieniu Arthur, który służył jej od trzydziestu lat, natychmiast podał mi wełniany koc i termos z gorącą herbatą.

Evelyn mnie nie przytuliła. Nie była typem osoby, która lubi się przytulać. Patrzyła na mnie intensywnie, wyrachowanym wzrokiem, kiedy owijałam Mayę i nalewałam herbatę do drżących ust.

„Dlaczego jesteś na ulicy, Elaro?” zapytała.

„Mark wyszedł” – wyszeptałam. „Wziął pieniądze. Rodzice… rodzice nie chcieli mnie wpuścić. Mówili, że będę przeszkadzać Leo”.

Twarz Evelyn pociemniała. „A dlaczego nie jesteś w domu na East Side? W tym, który ci dałam?”

Spojrzałem na nią zdezorientowany. „Jaki dom? Mama mówiła, że ​​go sprzedałeś. Powiedziała, że ​​sprzedałeś swój majątek, żeby opłacić czesne Leo za studia, bo dostał się do tej prywatnej szkoły”.

Cisza w samochodzie była ogłuszająca. Nawet Arthur spojrzał w lusterko wsteczne, szeroko otwierając oczy.

Ścisk laski Evelyn zacisnął się mocniej, aż zbielały jej kostki. W skroni pulsowała żyła.

„Sprzedałeś?” wyszeptała. „Żeby zapłacić za Leo ?”

Wtedy się roześmiała. To był suchy, przerażający dźwięk.

„Nie sprzedałem tego, Elara. Akt własności jest w zarządzie powierniczym. Twoja matka… musiała znaleźć dokumenty. Okłamała cię. Okłamała mnie.”

Evelyn odchyliła się do tyłu i na chwilę zamknęła oczy. Kiedy je otworzyła, babci już nie było. Potentat biznesowy wrócił.

„Gdzie oni teraz są?” zapytała Evelyn.

„W domu” – powiedziałem. „Świętujemy nową posadę Leo jako „wiceprezesa” w firmie taty”.

„Firma taty” – prychnęła Evelyn. „Firma, którą sfinansowałam . Firma, która obecnie działa w budynku, którego jestem właścicielem”.

Stukała laską o podłogę samochodu.

„Artur” – powiedziała.

„Tak, pani Vance?”

„Zabierz nas do East-Side Estate. Musimy sprawdzić, czy są zajęci.”

Przejechaliśmy przez miasto, zostawiając za sobą skromne przedmieścia i kierując się na ogrodzone, obsadzone drzewami ulice zamożnej dzielnicy. Dotarliśmy do potężnej żelaznej bramy.

Za nim stała rezydencja. Oświetlały ją reflektory. Na podjeździe stały samochody – samochody moich rodziców. I nowy samochód sportowy Leo.

Ze środka dochodziła muzyka.

„Nie ma ich w starym domu” – uświadomiłem sobie. „Przenieśli się tutaj”.

„Dzika osada” – syknęła Evelyn. „Złodzieje. Ukradli twój spadek, żeby bawić się w dom ze swoim złotym chłopcem”.

Odwróciła się do mnie. „Elaro, jest ci wystarczająco ciepło?”

„Tak, babciu.”

„Dobrze. Bo za chwilę zrobi się dla nich bardzo zimno.”

Evelyn wyciągnęła telefon. Wybrała numer.

„Tu Evelyn Vance. Numer konta 774-Alpha-Bravo. Tak. Zamrozić wszystkie konta dodatkowe powiązane z moim majątkiem. Natychmiast. Tak, w tym te, których mój syn używa do wypłaty wynagrodzeń. Tak, w tym karty kredytowe wydane mojej synowej. Całkowita blokada. Kod autoryzacji: Ice Queen.”

Rozłączyła się. Wybrała inny numer.

„Ochrona? Tu pani Vance. Jestem na terenie East-Side. Mam sytuację 10-20. Nieupoważnieni lokatorzy. Tak. Wyślijcie ekipę. Czterech ludzi powinno wystarczyć do uprzątnięcia śmieci.”

Spojrzała na mnie. „Gotowa odzyskać swój zamek, moja droga?”

Spojrzałem na rezydencję, w której Leo prawdopodobnie pił szampana opłaconego moimi pieniędzmi. Spojrzałem na Mayę, która spała teraz spokojnie w cieple.

„Tak” – powiedziałem.

Rozdział 4: Wielka eksmisja
Arthur otworzył drzwi samochodu. Wysiadłem, niosąc Mayę. Evelyn szła obok mnie, jej laska rytmicznie stukała o brukowany podjazd.

Nie pukaliśmy. Evelyn użyła swojego głównego kodu do elektronicznego zamka. Pik-pik-pik-klik.

Ciężkie podwójne drzwi otworzyły się.

Hol był wspaniały. Marmurowe podłogi, kryształowy żyrandol, kręte schody. A w centrum tego wszystkiego moja rodzina.

Moja mama trzymała kieliszek wina. Ojciec palił cygaro (popiół spadał na marmurową podłogę). Leo siedział na aksamitnej leżance i śmiał się z czegoś na telefonie.

Zamarli, gdy nas zobaczyli.

„Mamo?” wyjąkał ojciec, a cygaro wypadło mu z ust. „Elaro? Co… co ty tu robisz?”

Twarz mojej mamy zbladła. „Evelyn! My… nie spodziewałyśmy się ciebie! Tylko… rozgrzewałyśmy dom! Dla Leo! Wiesz, przygotowywałyśmy go na moment, kiedy go podpiszesz!”

Evelyn weszła do pokoju. Nie wyglądała już na kruchą. Miała zaledwie trzy metry wzrostu.

„Zejdź z mebli, Leo” – powiedziała. Jej głos nie był głośny, ale odbijał się echem od wysokich sufitów.

Leo poderwał się na równe nogi. „Babciu! Hej! Patrz, Elara tu jest. Powiedziałaś jej? Kazałam jej iść do schroniska, ale chyba poszła za tobą…”

„Cisza!” warknęła Evelyn.

Zwróciła się do moich rodziców.

„Powiedziałeś Elarze, że sprzedałam ten dom” – powiedziała Evelyn. „Powiedziałeś jej, że zapłaciłam za czesne Leo. Skłamałeś jej prosto w twarz, jednocześnie kradnąc jej przyszłość”.

„Mamo” – mój ojciec próbował się uśmiechnąć, obficie się pocąc. „Pomyślaliśmy sobie… Elara jest dziewczyną. Miała wyjść za mąż. Nie potrzebowała takiej posiadłości. Leo jest głową rodziny. Potrzebuje bazy operacyjnej, żeby kontynuować dziedzictwo Vance’ów”.

„Dziedzictwo Vance’a?” – zapytała Evelyn. „Dziedzictwo ciężkiej pracy? Uczciwości? Nic z tego nie macie. Jesteście złodziejami. Ukradliście akt własności z mojego biurka. To przestępstwo”.

Moja matka zrobiła krok naprzód, próbując udawać ofiarę. „Zrobiliśmy to dla rodziny! Elara by to zmarnowała! Spójrzcie na nią! To samotna matka bez męża! Jest nieudacznikiem!”

Evelyn zwróciła się do mnie. „Elaro, powiedz im”.

Zrobiłem krok naprzód. Spojrzałem na ludzi, którzy godzinę temu zamknęli mi drzwi przed nosem.

„Ten dom jest na moje nazwisko” – powiedziałem. „Akt własności został złożony trzy lata temu. Wkroczyłeś na cudzy teren”.

„Nie możecie nas wyrzucić!” krzyknął Leo. „Jestem wiceprezydentem! Mam prawa!”

„Jesteś wiceprezesem firmy, której właśnie zamrożono konta płacowe” – poinformowała go Evelyn. „Sprawdź telefon, Leo”.

Leo wyciągnął telefon. „Co? Moja karta została odrzucona przy zamówieniu pizzy? Tato, co się dzieje?”

Mój ojciec sprawdził telefon. „Moje konta… są zablokowane. Mamo! Co zrobiłaś?”

„Odcięłam ten niepotrzebny balast” – powiedziała Evelyn. „Każdy cent, który ci został, pochodził ode mnie. A teraz go nie ma”.

Właśnie wtedy drzwi wejściowe ponownie się otworzyły. Weszło czterech rosłych mężczyzn w czarnych mundurach taktycznych. Mieli na sobie emblemat prywatnej firmy ochroniarskiej, której właścicielem była Evelyn.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

8 urządzeń, które zużywają prąd nawet po wyłączeniu

Komputery: tryb czuwania, który dużo kosztuje Nawet po wyłączeniu komputera, często pozostaje on w trybie czuwania, gotowy do natychmiastowego ponownego ...

Roladki cynamonowe z ciastem bawełnianym niczym chmurki

Włóż je do blendera i dobrze wymieszaj Dodać mleko, cukier, drożdże i ocet i dokładnie wymieszać. Ocet pomaga drożdżom zareagować, ...

Leave a Comment