Kiedy mój „niemy” wnuczek w końcu otworzył usta, jego pierwszy szept przy moim kuchennym stole zamienił zwykły tydzień opieki nad dziećmi w naszej spokojnej amerykańskiej dzielnicy w najstraszniejsze siedem dni mojego życia – Page 2 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Kiedy mój „niemy” wnuczek w końcu otworzył usta, jego pierwszy szept przy moim kuchennym stole zamienił zwykły tydzień opieki nad dziećmi w naszej spokojnej amerykańskiej dzielnicy w najstraszniejsze siedem dni mojego życia

„To nie wszystko” – dodał.

Sięgnął do teczki i wyjął ręcznie zapisaną kartkę papieru — liniowany papier do zeszytu, o nierównych brzegach w miejscach, gdzie został wyrwany.

Na górze, czystym pismem Nyli, widniały słowa:

Notatki z postępów LM

LM Moje inicjały. Lucinda Morrison.

Poniżej znajdowały się daty obejmujące niemal dwa lata, po których następowały krótkie obserwacje.

15 marca – Pierwsza niewielka dawka. Brak natychmiastowej reakcji. Wydaje się zmęczona, ale obwinia wiek.
2 kwietnia – Nieznaczny wzrost. Pacjentka zgłasza uczucie „zamglenia”, ale nie wykazuje podejrzeń.
10 czerwca – Zauważalny wzrost dezorientacji. Łatwiejsza do przekierowania myśli w rozmowie.
3 września – Pacjentka ma nietypową jasność umysłu, problemy z pamięcią budzą wątpliwości. Zmniejsz dawkę na tydzień, aby uniknąć wizyty u lekarza.

Serce mi się ścisnęło, gdy czytałam, a każdy wers był zapisem mojego upadku. Upadku, który myślałam, że to tylko moje ciało mnie zdradza.

Na dole strony wpisy uległy zmianie.

1 października – Wzrost ciśnienia. Konieczna jest przyspieszona procedura. Przedmiot musi zostać usunięty przed kolejnym przeglądem finansowym.
10 października – Przygotowano mocniejsze pakiety na tydzień rejsowy. Kwoty obliczone dla „stałego rozwiązania” w ciągu 48–72 godzin po regularnym stosowaniu.

Słowa stały się niewyraźne.

„Trwałe rozwiązanie”. „Temat musi zniknąć”.

Nyla nie tylko powoli mnie wykańczała. Krążyła wokół tego właśnie tygodnia – tygodnia, w którym ona i Dean mieli popłynąć w rejs daleko od Ohio – jako idealnego momentu, żebym „naturalnie” odpoczęła w swoim własnym domu.

„Babciu?” Głos Damiana był cichy. „Wszystko w porządku?”

Zmusiłem się, żeby na niego spojrzeć. To niezwykłe dziecko nosiło w sobie taką wiedzę od lat.

„Jestem… tutaj” – powiedziałam, niepewnie wypuszczając powietrze. „I zostaniemy tutaj. Oboje”.

Skinął głową, a na jego twarzy malowała się determinacja.

„W takim razie musimy ją powstrzymać, zanim wróci” – powiedział. „Nie tylko po to, żeby cię nie skrzywdziła, ale żeby nie mogła skrzywdzić nikogo innego”.

„Jak?” zapytałem.

„Musimy udowodnić wszystko” – powiedział. „Nie tylko dokumenty. Potrzebujemy dowodu, że naprawdę potrafię mówić, dowodu, że kłamała na mój temat, i dowodu na temat leku”.

Miał rację.

Dokumenty były przerażające, ale dobry prawnik i tak mógłby spróbować zbagatelizować je jako nieporozumienia lub makabryczne badania. Potrzebowaliśmy czegoś niepodważalnego – czegoś, co jednocześnie pokazywałoby jej plany i mój stan.

W mojej głowie zaczął kształtować się plan.

„W porządku” – powiedziałem. „Będziemy potrzebować pomocy. Ale musimy działać szybko”.

Tego popołudnia, podczas gdy Damian spał – tym razem naprawdę spał, a nie tak ciężko i sennie, jak zbyt często go zasypiał po wizycie u rodziców – wykonałam dwa ważne telefony.

Najpierw zadzwoniłem do mojej prawniczki, Margaret Chen. Zajmowała się moimi dokumentami i planowaniem majątkowym od ponad piętnastu lat.

„Lucindo” – odpowiedziała ciepłym i profesjonalnym głosem. „Jak się masz? Dean wspomniał, że masz problemy z pamięcią. Zapytał, czy powinniśmy porozmawiać o aktualizacji twoich dokumentów”.

Zamknąłem oczy na sekundę. Dean już przygotowywał grunt.

„Właściwie, Margaret, czuję się jaśniej niż od miesięcy” – powiedziałem. „Ale muszę cię o coś ważnego zapytać. Hipotetycznie”.

„No dalej” – powiedziała.

„Gdyby ktoś podawał osobie starszej leki bez jej wiedzy, w sposób, który sprawiałby wrażenie zdezorientowanej lub chorej, jakiego rodzaju dowodów potrzebowałbyś, aby to udowodnić w sądzie?”

Po drugiej stronie zapadła krótka cisza.

„Lucindo” – powiedziała ostrożnie – „czy to się tobie przytrafia?”

„Powiedzmy, że to całkiem możliwe” – odpowiedziałem. „Wolałbym nie wdawać się w szczegóły przez telefon – jeszcze nie. Muszę tylko wiedzieć, jakie dowody są istotne”.

„W porządku” – powiedziała, a jej głos się zaostrzył. „W takim przypadku chcielibyśmy mieć dokumentację medyczną z informacją o lekach, które nigdy nie zostały przepisane. Dokumentację planowania lub zamiaru – papierowy ślad, wiadomości, notatki. A jeśli to w ogóle możliwe, nagranie: wideo jest najlepsze, dźwięk wciąż ma ogromną moc. Nagranie osoby przyznającej się do popełnienia czynu – lub mówiącej o tym w sposób, który jasno pokazuje jej intencje”.

„Czy nagrania audio będą dozwolone?” – zapytałem.

„Mogą być” – powiedziała – „w zależności od prawa stanowego i sposobu ich uzyskania. Ale Lucinda, jeśli jesteś w bezpośrednim niebezpieczeństwie…”

„Na razie jestem bezpieczny” – powiedziałem, co formalnie było prawdą, o ile trzymałem się z dala od herbaty Nyli. „Musisz tylko być gotowy, jeśli wkrótce do ciebie zadzwonię”.

„Masz mój numer” – powiedziała. „I masz moją pełną uwagę”.

Po rozłączeniu się natychmiast zadzwoniłem do gabinetu mojego lekarza.

„Gabinet doktora Reevesa” – zaćwierkała recepcjonistka.

„Tu Lucinda Morrison” – powiedziałem. „Proszę, muszę z nią porozmawiać bezpośrednio. To pilne”.

Kilka minut później odezwał się mój lekarz pierwszego kontaktu.

„Lucindo” – powiedziała. „Myślałam o tobie. Dean dzwonił kilka tygodni temu, martwiąc się o twoją pamięć. Jak się czujesz?”

„Bardziej przypominam siebie niż od dawna” – powiedziałam szczerze. „Właśnie dlatego dzwonię. Czy to możliwe, że to, co uważaliśmy za utratę pamięci związaną z wiekiem, może być w rzeczywistości spowodowane lekami, o których przyjmowaniu nie wiedziałam?”

„Tak” – odpowiedziała natychmiast. „Zdecydowanie. Zwłaszcza u starszych pacjentów niezamierzone interakcje leków mogą powodować objawy przypominające wczesną demencję – dezorientację, zmęczenie, problemy z pamięcią. Czy ostatnio zaczęła pani przyjmować jakieś nowe leki lub suplementy?”

Zacisnęłam dłoń na telefonie.

„Właśnie o to się martwię” – powiedziałem. „Gdybym chciał mieć pewność – gdybym chciał sprawdzić, czy w moim organizmie są narkotyki, których nigdy świadomie nie brałem – co musielibyśmy zrobić?”

„Zrobilibyśmy szczegółowy panel badań krwi i badanie moczu” – powiedziała. „W ten sposób możemy wykryć większość popularnych leków, zwłaszcza jeśli przyjmujesz je regularnie. Czas ma znaczenie. Niektóre substancje szybko opuszczają organizm, inne utrzymują się dłużej”.

Zatrzymała się.

„Lucindo” – dodała łagodnie – „czy jest jakiś powód, dla którego uważasz, że ktoś może podawać ci leki bez twojej zgody?”

„Powodów jest więcej niż jeden” – przyznałem. „Czy możesz się ze mną spotkać jutro rano?”

„Poproszę pielęgniarkę, żeby wpisała cię na początku grafiku” – powiedziała. „A Lucinda? Jeśli to jest to, o czym myślisz, może będziemy musieli wezwać organy ścigania”.

„Krok po kroku” – powiedziałem. „Ale rozumiem”.

Kiedy się rozłączyłam, w domu panowała cisza, zakłócana jedynie szumem lodówki i cichym tykaniem zegara ściennego. Spojrzałam na teczkę z wydrukami i notatkami leżącą na stole, a potem w stronę korytarza, gdzie spał Damian.

Mieliśmy informacje. Mieliśmy mieć dowody medyczne.

Teraz potrzebowaliśmy sposobu, żeby zmusić Nylę do ujawnienia się.

Tego popołudnia kupiłem mały dyktafon cyfrowy w dużym sklepie w mieście. Nikt nie zwraca uwagi na babcię kupującą gadżet „do nagrywania prób chóru”. Sprzedawca nabił kasę, zapakował go i życzył mi miłego dnia.

Wróciwszy do domu, pokazałem to Damianowi.

„Jest malutki” – powiedział, szeroko otwierając oczy. „Można go schować wszędzie”.

„Właśnie o to chodzi” – powiedziałem. „Kiedy twoi rodzice wrócą, dopilnujemy, żeby słuchało”.

Jego wyraz twarzy był napięty z powodu zdenerwowania i podniecenia.

„Musimy poćwiczyć” – dodałem. „Jeśli to ma zadziałać, muszę udawać, że wciąż jestem zdezorientowany i czuję się coraz gorzej. A ty musisz znowu udawać, że nie możesz rozmawiać, kiedy ktoś jest w pobliżu”.

Powoli skinął głową.

„Robię to od ośmiu lat” – powiedział. „Mogę to robić jeszcze trochę”.

Tego wieczoru, po kolacji, usiedliśmy razem przy kuchennym stole, a ja pisałam, podczas gdy Damian mówił.

Opowiedział mi o podsłuchanych rozmowach późną nocą – o tym, jak Nyla narzekała, że ​​opieka nad kimś, „kto nie wyzdrowieje, jest zbyt kosztowna” i jak mówiła, że ​​„będzie lepiej dla wszystkich”, jeśli po prostu pójdę spać i się nie obudzę.

Opowiedział mi, jak Dean na początku próbował się sprzeciwiać – że denerwował się, gdy ona tak mówiła – ale jak zawsze ustępował, gdy ona się złościła.

„Ona nie bije” – powiedział Damian. „Po prostu… sprawia, że ​​żałujesz, że się pokłóciłeś”.

„Co to znaczy?” zapytałem.

Przełknął ślinę.

„Kiedy miałem pięć lat” – powiedział – „byliśmy u lekarza i zapomniałem udawać. Powiedziałem na głos „mamo”. Później powiedziała mi, że jeśli kiedykolwiek znów się odezwę, kiedy nie powinienem, wyśle ​​mnie do specjalnego miejsca, do którego trafiają dzieci takie jak ja. Powiedziała, że ​​nigdy więcej nie zobaczę ciebie ani taty. Że lekarze tam będą mi dawać zastrzyki, po których będę spał bez przerwy, i że nawet gdybym próbował komukolwiek opowiedzieć, co ona zrobiła, nikt by mi nie uwierzył. Powiedziała, że ​​niektóre rodziny kompletnie zapominają o swoich dzieciach, kiedy tam idą”.

Moje serce pękło i płonęło w tym samym czasie.

„Miałaś pięć lat” – szepnęłam.

„Wiem” – powiedział. „Więc nauczyłem się milczeć. Ale obserwowałem wszystko. Nauczyłem się czytać z telewizji i z etykiet, kiedy nikt nie patrzył. Zwracałem uwagę na to, jak dorośli mówią, kiedy myślą, że dzieci nie słuchają”.

Opowiedział mi, jak Nyla korzystała z komputera, zostawiając otwarte strony medyczne, bo myślała, że ​​nie potrafi ich odczytać. Opowiedział mi o historiach wyszukiwania, które widział – tematach takich jak „osoby starsze, przyczyny naturalne”, „trudne do udowodnienia znęcanie się nad osobami starszymi” oraz „dzieci z etykietami rozwojowymi i wiarygodnością świadków”.

„Ona czyta o dzieciakach takich jak ja” – powiedział cicho. „O tym, jak trudno ludziom uwierzyć, kiedy mówią, że coś się stało”.

Kiedy skończyliśmy wszystko zapisywać, strony w notesie były już pełne, a ja miałem wrażenie, że patrzę na mapę koszmaru, w którym żyliśmy.

Tej nocy, gdy układałam Damiana do snu pod kołdrą w kształcie dinozaura, spojrzał na mnie tymi jasnymi, niesamowicie mądrymi oczami.

„Co się ze mną stanie, jak ją powstrzymamy?” – zapytał. „Jeśli pójdzie do więzienia i tata wpadnie w kłopoty… gdzie mam pójść?”

To pytanie dręczyło mnie od chwili, gdy po raz pierwszy ostrzegł mnie przed herbatą.

„Jeszcze nie wiem dokładnie” – przyznałem, bo zasługiwał na prawdę. „Ale obiecuję ci jedno: cokolwiek się stanie, będę walczył ze wszystkich sił, żebyś był bezpieczny. Nigdy więcej nie pozwolę nikomu cię skrzywdzić. I nigdy więcej nie pozwolę, żebyś zmusił się do milczenia”.

Skinął głową i przełknął ślinę.

„Jeszcze dwa dni” – powiedział cicho.

Jeszcze dwa dni i Dean i Nyla wrócą do domu, spodziewając się, że zastaną mnie zsuwającego się ku krawędzi.

Jeszcze dwa dni na przygotowania.

Część trzecia – Wezwanie
Następnego ranka poszedłem do gabinetu doktora Reevesa.

W poczekalni unosił się zapach środków dezynfekujących i kawy. Telewizor w kącie puszczał poranny program, w którym radośni prezenterzy śmiali się z błahych spraw, jakby nie było tam ludzi, których życie miało się wkrótce odmienić.

Kiedy pielęgniarka zawołała moje nazwisko, poszedłem za nią korytarzem do gabinetu zabiegowego. Kilka minut później weszła dr Reeves w białym fartuchu nałożonym na granatową sukienkę, ze stetoskopem zawieszonym na szyi.

„Lucindo” – powiedziała. „Powiedz mi, co się dzieje”.

Zamknąłem za nią drzwi.

„Chyba ktoś dosypywał mi lekarstw do drinków” – powiedziałem. „Od dawna. I chyba w tym tygodniu ilość nagle się zmieniła”.

Jej twarz stała się zupełnie nieruchoma.

„Kto?” zapytała.

„Powiem ci wszystko” – powiedziałem – „ale najpierw potrzebuję dowodu”.

Skinęła głową raz.

„Zaczniemy od badań krwi i moczu” – powiedziała. „Zbadamy wszystkie możliwe substancje pod kątem środków uspokajających, nasennych i wszystkiego innego, czego tam nie powinno być”.

Sama pobrała mi krew, zaciskając szczękę, a potem wysłała mnie korytarzem do laboratorium.

„Przyspieszymy to” – powiedziała, gdy wychodziłam. „Wyniki powinny być jutro. Jeśli zobaczę coś niepokojącego, zadzwonię do ciebie wcześniej. A Lucinda? Jeśli nagle poczujesz się gorzej, będziesz miała zawroty głowy lub duszności, natychmiast zadzwoń pod 911. Nie jedź nigdzie sama”.

„Rozumiem” – powiedziałem.

Kiedy wróciłem do domu, Damian czekał przy oknie niczym mały strażnik.

„Jak poszło?” zapytał, gdy wszedłem.

„Dowiemy się jutro” – powiedziałem. „Ale lekarz traktuje to bardzo poważnie”.

Skinął głową, po czym spojrzał na mały rejestrator cyfrowy stojący na stoliku kawowym.

„Dziś jest druga noc” – powiedział. „Zawsze dzwoni drugiej nocy, kiedy ich nie ma”.

„W takim razie będziemy gotowi” – ​​powiedziałem.

Popołudnie spędziliśmy na ćwiczeniach.

Damian pokazał mi, jak mam się zachowywać, gdy naprawdę jestem pod wpływem herbaty Nyli.

„Trochę bełkoczesz” – powiedział zamyślony. „Czasami powtarzasz się, jakbyś zapomniał, że już coś powiedziałeś. A czasem długo wpatrujesz się w pustkę”.

„Aż tak źle?” – zapytałem, krzywiąc się.

Uśmiechnął się do mnie smutno.

„Musiałem nauczyć się różnicy” – powiedział. „Żebym wiedział, kiedy muszę być blisko, żeby ci pomóc”.

Myśl, że mój ośmioletni wnuk po cichu chronił mnie przed skutkami zatrucia, o którym nawet nie wiedziałam, że mi się przytrafia, niemal mnie zniszczyła.

Schowaliśmy dyktafon na półce w kuchni, schowany za rzędem książek kucharskich. Mała czerwona lampka mrugnęła, sygnalizując, że jest włączony. Jego maleńki mikrofon był wystarczająco mocny, by zarejestrować każde słowo wypowiedziane przy stole.

Kiedy słońce zaczęło zachodzić, a niebo za klonami w moim ogrodzie zrobiło się różowe, moje nerwy były jak z drutu.

Damian i ja zjedliśmy kolację – grillowany ser i zupę pomidorową – a potem usiedliśmy w salonie. Kilka minut przed ósmą zwinął się na dywanie ze swoim pluszowym słoniem i stertą figurek, wpatrując się w telewizor, ale słuchając w korytarzu.

Dokładnie o ósmej zadzwonił telefon.

Rzuciłem Damianowi szybkie spojrzenie. Skinął lekko głową i znieruchomiał.

Podniosłem słuchawkę.

„Halo?” zapytałem, pozwalając, by w moim głosie pobrzmiewała nuta drżenia.

„Lucindo” – głos Nyli płynął przez telefon – gładki, zatroskany, na tyle głośny, by nieść się po mojej skromnej kuchni w Ohio. „Jak się macie z Damianem? Myśleliśmy o was”.

„Och… cześć, kochanie” – odpowiedziałam, pozwalając, by moje słowa nieco się przeciągnęły. „Myślę, że… że wszystko w porządku. Czuję się bardzo zmęczona. Bardziej niż zwykle”.

„O nie” – powiedziała, a pod jej wyrazem troski wyczułem coś jeszcze – niemal melodyjną nutę satysfakcji. „Wypiłeś herbatę, którą ci zostawiłem? To powinno pomóc”.

„Tak” – skłamałem. „Tak, piłem. Smakuje trochę mocniej niż zwykle, ale zawsze wiesz, co jest najlepsze”.

Zapadła krótka cisza.

„Silniejszy?” powtórzyła.

„Mmm” – mruknęłam. „Ale pomaga mi zasnąć”.

Prawie słyszałem, jak kalkuluje.

„Jaki masz apetyt?” zapytała.

„Niezbyt dobrze” – powiedziałam, co tym razem było prawdą. „Czasami mam mdłości. I często tracę poczucie czasu. Dziś rano…” Zawahałam się, po czym dodałam: „Znalazłam pilota do telewizora w lodówce. Nie pamiętam, żebym go tam kładła”.

„W twoim wieku to się zdarza” – powiedziała Nyla tym miękkim, protekcjonalnym tonem, który sprawił, że zacisnęłam zęby. „Szczerze mówiąc, Lucinda, nie ma się czym martwić. Ale myślę, że po powrocie powinniśmy porozmawiać o tym, jak cię zatrudnić do pomocy w domu. Może na pół etatu, na początek”.

Pomocy. Wiedziałem dokładnie, o co jej chodzi – o kogoś, kto zdałby jej i Deanowi relację, kogoś, kto pomógłby mi dostać się do domu opieki, kiedy nadejdzie właściwy czas.

„Jak uważasz za najlepsze” – powiedziałam słabo. „Nie chcę być ciężarem”.

„Nie jesteś ciężarem” – powiedziała szybko, po czym dodała: „Ale chcemy mieć pewność, że jesteś bezpieczny. Czasami profesjonalna opieka to najłagodniejsze rozwiązanie – dla wszystkich”.

Zacisnąłem mocniej dłoń na słuchawce.

„Jak się czuje Damian?” – zapytała. „Czy on w ogóle się źle zachowuje? Czasami dzieci wyczuwają, kiedy dorośli mają problemy. To może im tylko utrudniać życie”.

Spojrzałam na mojego wnuka leżącego na dywanie w salonie. Dla Nyli był obowiązkiem, projektem, rekwizytem. Dla mnie był najodważniejszą osobą, jaką kiedykolwiek znałam.

„Jest bardzo cichy” – powiedziałem. „Szczerze mówiąc, jest bardziej wycofany niż zwykle. Spędza dużo czasu po prostu… obserwując mnie”.

„To chyba najlepsze rozwiązanie” – powiedziała Nyla lekceważąco. „Im mniej bodźców masz do czynienia, tym lepiej. Tylko upewnij się, że nie wchodzi ci w drogę i nie powoduje dodatkowego stresu”.

Zacisnęłam szczękę.

„Lucindo” – ciągnęła – „chcę, żebyś mi coś obiecała. Jeśli poczujesz się gorzej – jeśli będziesz miała zawroty głowy, duszności albo dezorientację – nie próbuj nigdzie jechać. Nie prowadź. Po prostu połóż się i odpocznij, dobrze? Czasami najlepszym rozwiązaniem dla kogoś w twoim wieku jest po prostu pozwolić ciału się zregenerować. Natura wie, co robi”.

Dreszcz, który mnie przeszedł, nie miał nic wspólnego z październikowym powietrzem.

„Oczywiście” – powiedziałem. „Bardzo miło, że się o mnie martwisz”.

„Po to właśnie istnieje rodzina” – odpowiedziała.

Rodzina.

Wymieniliśmy jeszcze kilka pustych zdań – opowieści o rejsie, wzmiankę o jakimś spektaklu, który widzieli na pokładzie, żart o bufetach „zjedz, ile chcesz”. Potem się rozłączyła.

Stałem tam przez chwilę, wciąż trzymając telefon w dłoni, a moje serce waliło.

„Świetnie ci poszło” – powiedział cicho Damian, pojawiając się w drzwiach kuchni.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Lepsze niż środki przeciwbólowe: posmaruj się tym olejem, aby uzyskać natychmiastową ulgę. Dobre dla osób z zapaleniem stawów, rwą kulszową i bólem pleców

Ten olejek eteryczny jest bogaty w właściwości przeciwzapalne i dlatego może być stosowany w leczeniu jednego z głównych objawów zapalenia ...

Przepis na ciasto marchewkowe

Rozgrzej piekarnik do 180°C (górna i dolna grzałka). Wysmaruj tłuszczem i oprósz mąką formę o średnicy około 24 cm (możesz ...

Przestań kupować je w sklepie. 8 domowych lukrów, które możesz zrobić w domu

Składniki: 8 uncji serka śmietankowego, zmiękczonego 1/2 szklanki (1 kostka) niesolonego masła, zmiękczonego 4 szklanki cukru pudru 2 łyżeczki czystego ...

Dlatego niektórym ludziom komary przeszkadzają bardziej niż innym

Ich unikalny skład chemiczny skóry zależy od kilku czynników, w tym: Dziedzictwo genetyczne Stan zdrowia Dieta pH skóry Mikroflora (mikroorganizmy   żyjące ...

Leave a Comment