Każdego ranka dawałem bezdomnej dziewczynie 5 dolarów i kilka minut życzliwości, a tej nocy ona mnie ostrzegła: „Nie idź do domu. Jutro pokażę ci, co znalazłam”. Myślałem, że boi się czegoś małego, dopóki jej ostrzeżenie nie uratowało mi życia. – Page 3 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Każdego ranka dawałem bezdomnej dziewczynie 5 dolarów i kilka minut życzliwości, a tej nocy ona mnie ostrzegła: „Nie idź do domu. Jutro pokażę ci, co znalazłam”. Myślałem, że boi się czegoś małego, dopóki jej ostrzeżenie nie uratowało mi życia.

„Oni naprawdę kogoś zabili” – wyszeptałem.

„Na to wygląda” – powiedział detektyw Chen. „Ofiara doznała poważnego urazu głowy przed pożarem. Ktoś zamordował tę kobietę i umieścił jej ciało w twoim domu, żeby upozorować twoją śmierć w pożarze”.

Poczułem się chory.

Mój plan ucieczki zadziałał, ale zamiast mnie zginęła niewinna kobieta.

„Wiesz kim ona była?”

„Wciąż pracujemy nad identyfikacją” – powiedział detektyw Chen – „ale mamy powody, by sądzić, że była bezdomna. Nie zgłoszono żadnych zaginięć. Żadna z najbliższych rodzin jej nie szuka”.

Maja.

Ta myśl uderzyła mnie jak lodowata woda.

„Czy była młoda – nastolatka – może siedemnastoletnia, z zielonymi oczami?”

Wyraz twarzy detektywa Chena się wyostrzył. „Nie. To była kobieta po pięćdziesiątce. Dlaczego? Czy zna pan kogoś, kto pasuje do tego opisu?”

Ulgę poczułem tak wielką, że prawie się rozpłakałem.

Maya była bezpieczna.

Ale jakaś inna kobieta — inna osoba, której rodzina nie tęskniłaby za nią — została zamordowana, by dostarczyć ciała na potrzeby ich planu.

„Pomaga mi bezdomna nastolatka o imieniu Maya” – powiedziałem. „To ona podsłuchała ich plan i mnie ostrzegła. Bałem się, że oni…”

Nie mogłem dokończyć zdania.

„Musimy natychmiast porozmawiać z Mayą” – powiedział detektyw Chen. „Jej zeznania będą kluczowe dla naszej sprawy”.

„Mogę to załatwić” – powiedziałem. „Ale detektyw Chen… jeśli zabili kogoś jeszcze, żeby umieścić jej ciało w moim domu, to sprawa jest o wiele poważniejsza niż próba zabójstwa”.

„Tak, to prawda. To teraz śledztwo w sprawie zabójstwa z wieloma zarzutami popełnienia przestępstwa – spisku w celu popełnienia morderstwa, podpalenia, oszustwa, kradzieży tożsamości – a teraz jeszcze zarzutu morderstwa”.

Detektyw Chen zamknął teczkę i wstał.

„Pani Matthews, proszę pozostać w areszcie ochronnym do czasu aresztowania pani współpracowników. Jeśli dowiedzą się, że żyjesz, mogą spróbować dokończyć to, co zaczęli”.

„Ile to potrwa?”

„Na podstawie tych dowodów mogę uzyskać nakazy aresztowania w ciągu godziny. Aresztujemy ich w miejscu pracy dziś po południu”.

Myśl o aresztowaniu Toma i Helen w biurze Bradley and Associates na oczach wszystkich naszych współpracowników napełniła mnie satysfakcją, której się nie spodziewałem.

Zaplanowali, że sprawią, że zniknę.

Zamiast tego miały zostać publicznie zniszczone.

„Jest jeszcze jedna sprawa” – powiedziała detektyw Chen, gdy przygotowywaliśmy się do wyjścia z jej biura. „Sfałszowany testament, który złożyła Helen – ma się spotkać z sądem spadkowym jutro rano, aby rozpocząć proces przeniesienia majątku. Działa niesamowicie szybko, żeby uzyskać dostęp do twoich pieniędzy, co oznacza, że ​​będzie w szoku, gdy odkryje, że zmarli zazwyczaj nie pojawiają się, żeby kwestionować własne testamenty”.

Detektyw Chen uśmiechnął się ponuro. „Myślę, że możemy zorganizować pana obecność na tym spotkaniu. Nic tak nie wyraża zaskoczenia, jak widok ofiary morderstwa wchodzącej do sądu”.

Tego popołudnia siedziałem w nieoznakowanym radiowozie zaparkowanym przed kancelarią Bradley and Associates i obserwowałem przez przyciemniane szyby, jak detektyw Chen i trzej inni funkcjonariusze wchodzą do budynku, w którym pracowałem przez osiem lat.

Maya siedziała obok mnie na tylnym siedzeniu i zgodziła się złożyć zeznania na poparcie sprawy.

Nie odzywała się od czasu, gdy dowiedziała się o zamordowanej kobiecie znalezionej w moim domu.

„Donna” – zapytała cicho – „a co, gdyby mnie zabili? Co, gdyby uznali, że łatwiej złapać bezdomną nastolatkę niż jakąś przypadkową kobietę?”

„Ale nie zrobili tego” – powiedziałem. „Byłeś za sprytny. Za ostrożny. Słyszałeś ich plan i ostrzegłeś mnie. A teraz zapłacą za to, co zrobili”.

„To ja mogłem być w tym domu”.

Odwróciłam się, żeby na nią spojrzeć — na tę odważną dziewczynę, która uratowała mi życie tylko dlatego, że przez kilka miesięcy traktowałam ją jak człowieka.

„Ale tak nie było” – powiedziałem. „A po dzisiejszym dniu już nigdy nikogo nie skrzywdzą”.

Przez okna budynku biurowego widziałem zamieszanie na trzecim piętrze, gdzie mieścił się nasz dział księgowości. Inni pracownicy gromadzili się na korytarzu, prawdopodobnie próbując zrozumieć, dlaczego policja aresztuje Toma i Helen w środku dnia pracy.

Dwadzieścia minut później detektyw Chen wyszedł z budynku z Tomem i Helen w kajdankach.

Nawet z drugiej strony ulicy widziałem szok i panikę na ich twarzach, gdy ładowano ich do oddzielnych radiowozów.

Tom cały czas rozglądał się dziko dookoła, jakby spodziewał się, że zobaczę go obserwującego z bliska.

Twarz Helen była lodowata – już rozważała swój następny ruch – nawet gdy odczytano jej prawa.

„Jak się czujesz?” zapytała Maya, patrząc na odjeżdżające radiowozy.

„Szczerze? To brzmi jak sprawiedliwość” – powiedziałem. „Myśleli, że mogą ukraść mi życie, bo jestem tylko księgowym w średnim wieku, bez rodziny, która by się przejmowała tym, co się ze mną dzieje”.

„Ale się mylili” – dodałem. „Mylili się w wielu kwestiach. Nie docenili mojej inteligencji. Nie docenili twojego sprytu. I zdecydowanie nie docenili, ile dowodów zostawią po sobie, gdy staną się chciwi”.

Detektyw Chen wrócił do naszego samochodu i zajął przednie siedzenie.

„Obaj podejrzani są w areszcie” – powiedziała. „Znaleźliśmy dodatkowe dowody w biurku Helen, w tym kopie zapasowe sfałszowanego testamentu i szczegółowe prognozy finansowe dotyczące planu podziału twojego spadku”.

„Co będzie dalej?”

„Jutro rano” – powiedział detektyw Chen – „przyjdź na posiedzenie sądu spadkowego i zobacz, jak prawnik Helen próbuje wyjaśnić, w jaki sposób martwa kobieta weszła na salę sądową”.

Nie mogłem się doczekać, aż zobaczę minę Helen, gdy jej starannie zaplanowany plan przejęcia spadku legnie w gruzach w najbardziej publiczny z możliwych sposobów.

W czwartek rano siedziałam w ostatnim rzędzie w sądzie spadkowym, ubrana w swoje codzienne ubrania i wyglądająca dokładnie jak Donna Matthews, która rzekomo nie żyła.

Maya nalegała, żeby pójść ze mną i zobaczyć, jak to ujęła, najlepszy plan zemsty w historii.

O godzinie 9:30 prawnik Helen, Robert Peterson, wstał, aby zwrócić się do sędziego Williamsa w sprawie majątku Donny Matthews.

„Wysoki Sądzie, jesteśmy tu dzisiaj, aby rozpocząć postępowanie spadkowe w sprawie zmarłego przyjaciela mojego klienta, który zginął tragicznie w pożarze domu na początku tego tygodnia”.

Sędzia Williams spojrzał na swoje dokumenty. „A beneficjent jest obecny?”

„Tak, Wysoki Sądzie. Helen Curtis przedstawiła obszerną dokumentację potwierdzającą jej bliską przyjaźń ze zmarłą, która wskazała pannę Curtis jako swoją jedyną beneficjentkę”.

Wtedy wstałem.

„Przepraszam, Wasza Wysokość, ale wydaje mi się, że zaszła jakaś pomyłka.”

Cała sala sądowa zwróciła się w moją stronę.

Twarz Helen zbladła jak papier.

Jej prawnik upuścił dokumenty, rozrzucając je po podłodze.

„Kim pan jest?” – zapytał sędzia Williams, choć wyraźnie zaczynał rozumieć.

„Jestem Donna Matthews” – powiedziałem. „Rzekomo zmarła osoba, której majątek ci ludzie próbują ukraść”.

Helen zerwała się na równe nogi, a jej głos drżał. „To niemożliwe. Nie żyjesz. Widziałam reportaż. Znaleźli twoje ciało”.

„Znaleźli ciało, Helen” – powiedziałem. „Ale to nie było moje. To była kobieta, którą ty i Tom zamordowaliście, żeby zająć moje miejsce”.

Na sali sądowej wybuchła wrzawa.

Sędzia Williams uderzył młotkiem, aby zaprowadzić porządek, podczas gdy prawnik Helen rozpaczliwie próbował znaleźć sposób, aby wytłumaczyć swojemu klientowi całą sytuację.

„Pani Curtis” – powiedział surowo sędzia Williams – „czy złożyła pani w tym sądzie fałszywy testament?”

Helen straciła panowanie nad sobą. „Wysoki Sądzie, mogę wyjaśnić. Doszło do strasznego nieporozumienia”.

„Jedyne nieporozumienie” – powiedziałem, idąc w stronę przodu sali sądowej – „polega na tym, że Helen myślała, że ​​może popełnić morderstwo i oszustwo, nie dając się złapać”.

W tym momencie detektyw Chen wszedł na salę rozpraw w towarzystwie dwóch umundurowanych funkcjonariuszy.

„Helen Curtis” – powiedział detektyw Chen – „jesteś aresztowana pod zarzutem dodatkowych oszustw i krzywoprzysięstwa w związku ze złożeniem fałszywych dokumentów w tym sądzie”.

Kiedy policjanci po raz drugi w ciągu dwóch dni zakładali Helen kajdanki, spojrzała na mnie z czystą nienawiścią.

„Nie masz pojęcia, co zrobiłaś, Donna” – syknęła. „Nie masz pojęcia, z jakimi siłami zadzierasz”.

„Jakie siły?” – zapytałem. „Masz na myśli siłę dwojga chciwych ludzi, którzy myśleli, że mogą popełnić morderstwo dla pieniędzy?”

Ale słowa Helen utkwiły mi w pamięci, gdy patrzyłem, jak ją odprowadzają.

Sposób, w jaki to powiedziała, sugerował, że Tom i Helen nie pracowali sami.

Po zakończeniu rozprawy detektyw Chen odciągnął mnie na bok na korytarzu.

„Pani Matthews, analizowaliśmy dokumentację finansową Toma Bradleya i odkryliśmy pewne nieprawidłowości, które wykraczają poza pani przypadek”.

„Jakiego rodzaju nieprawidłowości?”

„Wygląda na to, że Tom defraudował pieniądze z firmy księgowej od ponad dwóch lat” – powiedziała. „Ale kwoty, o które chodzi, są znacznie wyższe niż te, które mógł ukraść z kont klientów”.

„O ile większy?”

„Mówimy o prawie dwóch milionach dolarów. Ktoś przekazywał Tomowi poufne informacje o cennych celach, a twoje dziedzictwo było tylko jednym z kilku, o które zabiegał”.

Maya, która słuchała w milczeniu, nagle odezwała się.

„Detektywie Chen… kiedy obserwowałem, jak planują morderstwo Donny, usłyszałem, jak kobieta wspominała coś o szefie, który potrzebuje szybkich rezultatów”.

Wzrok detektywa Chena wyostrzył się. „Szef?”

„Powiedziała, że ​​pracują dla kogoś innego” – kontynuowała Maya. „Wspomniała coś o tym, żeby zadowolić szefa i nie rozczarować go ponownie – jakby wcześniej w czymś ponieśli porażkę”.

W myślach przypomniałem sobie rozmowy z Helen z ostatnich kilku miesięcy. Kilkakrotnie wspominała, że ​​ma kontakty z zamożnymi inwestorami – ludźmi szukającymi dobrych okazji do szybkiego zarobku.

„Detektywie Chen” – powiedziałem – „a co, gdyby Helen i Tom byli częścią większej operacji? Co, gdyby celowali w ludzi z pieniędzmi z odziedziczonych dóbr w imieniu kogoś innego?”

„Właśnie to zaczynamy podejrzewać” – powiedział detektyw Chen. „W ciągu ostatnich osiemnastu miesięcy zidentyfikowaliśmy trzy inne podejrzane zgony, wszystkie dotyczące osób, które niedawno otrzymały pieniądze z tytułu spadku lub odszkodowania z ubezpieczenia”.

Skala tego, z czym się zetknąłem, była o wiele większa, niż myślałem.

Tom i Helen nie byli tylko chciwymi współpracownikami.

Byli częścią zorganizowanego spisku mającego na celu mordowanie ludzi dla pieniędzy.

„Kto jeszcze zginął?” – zapytałem.

Detektyw Chen wyciągnął teczkę.

„Margaret Reeves, lat sześćdziesiąt siedem, zginęła w napadzie na dom, sześć miesięcy po odziedziczeniu 400 000 dolarów po bracie. James Patterson, lat siedemdziesiąt jeden, zginął w wypadku samochodowym dwa tygodnie po otrzymaniu 300 000 dolarów odszkodowania z tytułu śmierci żony. Carol Whitney, lat pięćdziesiąt pięć, zmarła w wyniku przedawkowania narkotyków trzy miesiące po tym, jak jej matka zostawiła jej 250 000 dolarów”.

Maya patrzyła na plik szeroko otwartymi oczami.

„Mordują ludzi dla pieniędzy od ponad roku”.

„Wygląda na to, że tak” – powiedział detektyw Chen. „A na podstawie odzyskanych przez nas dokumentów finansowych, ktoś płacił Tomowi i Helen procent od każdej udanej kradzieży”.

„Jaki procent?”

„Dwadzieścia procent. Co oznacza, że ​​ktoś inny zatrzymywał pozostałe osiemdziesiąt procent pieniędzy, które ukradli ofiarom morderstw”.

Zrobiło mi się niedobrze, gdy pomyślałam, ile osób zginęło dla pieniędzy z spadku, podczas gdy policja badała ich śmierć, uznając ją za przypadkowe przestępstwa lub wypadki.

„Wiesz, kto jest ich szefem?”

Detektyw Chen pokręciła głową. „Jeszcze nie, ale się dowiemy. Tom i Helen są teraz oskarżeni o wielokrotne morderstwo, a jedno z nich będzie musiało zeznawać, żeby uniknąć dożywocia”.

Gdy wyszliśmy z sądu, Maya szła obok mnie w ciszy przez kilka przecznic, zanim w końcu się odezwała.

„Donna… a co, jeśli znowu cię dorwą? Co, jeśli ich szef uzna, że ​​jesteś zbyt niebezpieczna, żeby zostawić cię żywą?”

Zastanawiałem się nad tym samym.

Gdyby Tom i Helen byli częścią większej organizacji przestępczej, moje przetrwanie – i ujawnienie ich działalności – uczyniłoby ze mnie poważne zagrożenie dla osoby zarządzającej tą organizacją.

„W takim razie będziemy musieli być mądrzejsi od nich” – powiedziałem. „Ale Mayo, zrobiłaś już wystarczająco dużo. Uratowałaś mi życie i pomogłaś złapać wielu morderców. Nie musisz się już narażać”.

Maya zatrzymała się i spojrzała na mnie poważnie.

„Donna, ci ludzie zabili niewinną kobietę i podrzucili jej ciało do twojego domu. Zamordowali co najmniej trzy inne osoby, o których wiemy. Nie odpuszczę, dopóki ten, kto za tym stoi, nie trafi do więzienia”.

Patrząc na tę odważną i zdeterminowaną nastolatkę, uświadomiłem sobie, że moje pięciodolarowe poranne datki wystarczyły mi na o wiele więcej, niż tylko śniadanie dla bezdomnego dziecka.

Kupili mi lojalność kogoś, kto rozumiał lepiej niż większość dorosłych, że czasami trzeba stawiać opór ludziom, którzy myślą, że mogą niszczyć innych bez żadnych konsekwencji.

„W porządku” – powiedziałem. „Ale robimy to ostrożnie i mądrze”.

Nie wiedziałam, że naszą rozmowę podsłuchiwał ktoś, kto już postanowił, że zarówno Maya, jak i ja musimy zniknąć na zawsze.

W piątkowy poranek w moim pokoju hotelowym zastał niespodziewanego gościa.

Piłem kawę i czytałem wiadomości na temat aresztowania Toma i Helen, gdy ktoś cicho zapukał do moich drzwi.

Przez wizjer zobaczyłem dobrze ubranego mężczyznę po sześćdziesiątce, trzymającego coś, co wyglądało na dokument prawny. Wyglądał na prawnika, ale coś w jego postawie wydawało się nie tak – zbyt napięta jak na rutynową wizytę u prawnika.

„Kto tam?” zawołałem przez drzwi.

„Pani Matthews. Nazywam się David Morrison. Jestem prawnikiem reprezentującym klientów, którzy muszą omówić sytuację z Tomem Bradleyem i Helen Curtis.”

Zapiąłem kłódkę i otworzyłem drzwi na tyle szeroko, żeby móc go wyraźnie widzieć.

„Jacy klienci?”

Morrison pokazał mi wizytówkę, która potwierdzała, że ​​jest wspólnikiem w Morrison Hayes and Associates, kancelarii prawnej, o której nigdy wcześniej nie słyszałem.

„Osoby, które miały finansowy związek z działalnością pana Bradleya i są zaniepokojone narażeniem prawnym, jakie wywołało jego aresztowanie”.

„Nie rozumiem. Co ma wspólnego defraudacja Toma ze mną?”

„Czy mogę wejść? Tę rozmowę lepiej przeprowadzić w cztery oczy.”

Wszystko w tym wszystkim wydawało się nie tak.

Prawdziwi prawnicy nie pojawiali się w pokojach hotelowych bez zapowiedzi, aby omawiać sprawy karne z ofiarami. Umawiali się na spotkania, współpracowali z innymi prawnikami i przestrzegali właściwych procedur.

„Wolałbym to załatwić za pośrednictwem mojego prawnika” – powiedziałem. „Możesz skontaktować się z detektywem Chenem, jeśli chcesz omówić cokolwiek związanego ze sprawą”.

Wyraz twarzy Morrisona lekko stwardniał.

„Pani Matthews, myślę, że nie rozumie pani powagi swojej sytuacji. Ludzie, których reprezentuję, zainwestowali znaczne środki w pewne operacje, które teraz zagrażają pani przetrwaniu”.

I tak to się stało.

Nie był to prawnik wykonujący rutynową rozmowę prawną.

To było zagrożenie.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Zjedz ten posiłek nr 1, który pomoże naturalnie oczyścić tętnice

Witamina D: Ta witamina jest niezwykle skuteczna w stymulowaniu śródbłonka. Dlatego wiele osób z niedoborem witaminy D ma również wysokie ...

Żywność dla zdrowia, nie dla szkody: wybieraj żywność naturalną zamiast przetworzonej

3. Przyprawy i dodatki: Używając przypraw, upewnij się, że są organiczne lub minimalnie przetworzone, bez dodanych soli lub sztucznych składników ...

Specjalistka od leczenia raka dzieli się swoimi regularnymi obserwacjami u pacjentów przed wystąpieniem choroby

Debata naukowa jest zażarta. Naukowcy, tacy jak profesor Melanie Flint, twierdzą, że stres behawioralny może uszkodzić nasze DNA, zwiększając ryzyko ...

Leave a Comment