Każdego ranka dawałem bezdomnej dziewczynie 5 dolarów i kilka minut życzliwości, a tej nocy ona mnie ostrzegła: „Nie idź do domu. Jutro pokażę ci, co znalazłam”. Myślałem, że boi się czegoś małego, dopóki jej ostrzeżenie nie uratowało mi życia. – Page 2 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Każdego ranka dawałem bezdomnej dziewczynie 5 dolarów i kilka minut życzliwości, a tej nocy ona mnie ostrzegła: „Nie idź do domu. Jutro pokażę ci, co znalazłam”. Myślałem, że boi się czegoś małego, dopóki jej ostrzeżenie nie uratowało mi życia.

O godzinie 15:00 podjąłem decyzję.

Nie zamierzałem wracać dziś do domu — zamierzałem dowiedzieć się, co Tom i Helen sądzili, że zyskają na podpaleniu mojego domu.

Zamiast wychodzić z pracy o zwykłej godzinie 17:00, powiedziałem Helen, że zostaję dłużej, żeby nadrobić zaległości w pracach związanych z rozliczeniem roku.

Wydawała się zadowolona z tej informacji, co tylko potwierdziło moje podejrzenia, że ​​chcą wiedzieć, gdzie dokładnie będę i kiedy.

„Nie pracuj za ciężko” – powiedziała Helen z tym wyćwiczonym uśmiechem. „Upewnij się, że wrócisz do domu o rozsądnej porze i trochę odpoczniesz”.

Ironią losu byłoby to, że Helen zachęcała mnie do wcześniejszego powrotu do domu w noc, kiedy planowali spalić mój dom. Byłoby to zabawne, gdyby nie było tak przerażające.

Po tym, jak Tom i Helen wyszli na cały dzień, zostałem w biurze i wykorzystałem komputer, aby przeprowadzić śledztwo.

To, co znalazłem w aktach klientów firmy, sprawiło, że wszystko, co podsłuchała Maya, nabrało przerażającego sensu.

Trzy miesiące temu odziedziczyłem 280 000 dolarów po mojej praciotce Margaret – kobiecie, której ledwo znałem, ale która najwyraźniej wspominała mnie na tyle ciepło, że zostawiła mi znaczną część swojego majątku.

Pieniądze znajdowały się obecnie na koncie oszczędnościowym, podczas gdy ja zastanawiałem się, co z nimi zrobić.

Wspomniałem o spadku dokładnie trzem osobom: mojej siostrze z Phoenix, mojemu doradcy finansowemu i Helen Curtis.

Opowiedziałam Helen o spadku w chwili podekscytowania po odebraniu telefonu od prawniczki, przysięgając jej, że dochowam tajemnicy, ponieważ nie chciałam, aby całe biuro dowiedziało się o moim niespodziewanym losie.

Helen złożyła mi stosowne gratulacje i przyrzekła zachować mój sekret.

Najwyraźniej Helen podzieliła się moim sekretem z Tomem, ponieważ w jego osobistych plikach na firmowym komputerze znajdował się folder o nazwie D. Matthews Financial Assessment .

Wewnątrz folderu znajdowały się kopie dokumentów, do których nigdy nie udzieliłem nikomu zgody na dostęp: mój raport kredytowy, wyciągi bankowe, moje polisy ubezpieczeniowe i szczegółowe notatki dotyczące mojego spadku.

Ktoś przeprowadził szczegółowe badania mojej sytuacji finansowej.

Najbardziej przerażającym dokumentem w folderze była oś czasu szczegółowo przedstawiająca plan Toma i Helen:

Faza pierwsza: Potwierdzenie stanu finansowego i sytuacji życiowej DM.

Faza druga: eliminacja DM poprzez pożar domu, awarię elektryczną.

Faza trzecia: Dostęp do spadku za pomocą fałszywej dokumentacji testamentowej.

Faza czwarta: Podział następuje w stosunku 60/40 TB/HC.

Na dole osi czasu, napisana ręką Toma, znajdowała się notatka, która sprawiła, że ​​zadrżały mi ręce:

HC potwierdziło, że DM nie ma rodziny w okolicy. Śmierć będzie prawdopodobnie przypadkowa. Nie przewiduje się wszczęcia śledztwa.

Nie planowali spalić mojego domu tylko po to, żeby zdobyć pieniądze z ubezpieczenia.

Planowali mnie zabić, żeby móc ukraść mój spadek.

Ale w jaki sposób spodziewali się uzyskać dostęp do pieniędzy, które znajdowały się na moim osobistym koncie bankowym?

Odpowiedź znajdowała się w innym dokumencie w teczce Toma: sfałszowanym testamencie, w którym cały mój majątek zapisałem Helen Curtis, opisanej jako moja najbliższa przyjaciółka i powierniczka.

Helen od miesięcy pielęgnowała naszą zawodową „przyjaźń” — robiła nam wspólne zdjęcia z imprez biurowych, zachowywała e-maile, w których dziękowałem jej za różne drobne przysługi i tworzyła papierowy ślad, który potwierdzałby jej twierdzenie, że byłyśmy bliskimi przyjaciółkami.

Zgodnie z ich planem, po mojej śmierci w nieumyślnym pożarze domu, Helen miała przedstawić sfałszowany testament i twierdzić, że wskazałem ją jako beneficjentkę, ponieważ nie miałem w okolicy bliskiej rodziny.

Gdyby mój dom został zniszczony, a ja zginąłbym, nie byłoby nikogo, kto mógłby podważyć jej roszczenia.

Stopień premedytacji był porażający.

Od miesięcy planowali moje morderstwo, starannie gromadząc informacje i tworząc dokumentację, która pozwoliłaby im ukraść wszystko, co posiadałem.

Wydrukowałem kopie każdego dokumentu z folderu Toma, a następnie wysłałem kopie e-mailem na moje konto osobiste.

Kiedy tamtej nocy opuściłem biuro, miałem już wystarczająco dużo dowodów, żeby wysłać Toma i Helen do więzienia za spisek mający na celu popełnienie morderstwa.

Ale najpierw musiałem przetrwać noc.

Pojechałam do hotelu po drugiej stronie miasta i zameldowałam się pod nazwiskiem panieńskim. Zapłaciłam gotówką za pokój na trzecim piętrze z widokiem na parking.

Następnie zadzwoniłem do Mai pod numer telefonu, który mi dała na wypadek nagłych wypadków.

„Dowiedziałem się, dlaczego chcą spalić mój dom” – powiedziałem jej. „Nie chodzi tylko o pieniądze z ubezpieczenia. Próbują mnie zabić, żeby ukraść mój spadek”.

„O cholera, Donna” – powiedziała Maya. „O jakiej kwocie mówimy?”

„Prawie 300 000 dolarów”.

Maya milczała przez chwilę. „To zdecydowanie pieniądze z morderstwa. Ludzie zabijali za znacznie mniejsze pieniądze”.

„Mam dowody na cały ich plan. Wydrukowałem wszystko z komputera Toma, ale muszę wymyślić, jak ich powstrzymać, nie dając się przy tym zabić”.

“Gdzie jesteś teraz?”

„Hotel w centrum. Nie będę się dziś zbliżać do domu.”

„Dobrze. A jutro? Nie możesz wiecznie ukrywać się w hotelu.”

Rozmyślałem nad tym pytaniem całe popołudnie.

„Zastawię na nich pułapkę. Jeśli uznają, że ich plan zadziałał, będą musieli przejść do kolejnej fazy i wtedy ich dorwę”.

„Donna” – ostrzegła Maya – „ci ludzie planują morderstwo. Nie powinnaś próbować radzić sobie z tym sama”.

„Nie jestem sam” – powiedziałem, patrząc przez okno hotelu na światła miasta w dole. „Mam ciebie, mam dowody i mam przewagę, bo jestem mądrzejszy od nich obu razem wziętych”.

Następnego ranka wcieliłem swój plan w życie.

Ale najpierw musiałem pozwolić Tomowi i Helen uwierzyć, że udało im się mnie zabić.

O 23:47 siedziałem w pokoju hotelowym i oglądałem, jak na ekranie mojego laptopa odświeża się strona internetowa z lokalnymi wiadomościami.

Gdyby Tom i Helen zrealizowali swój plan, historia wyszłaby na jaw przed północą.

O 12:23 pojawił się nagłówek:

Pożar domu w centrum Cleveland zabił pracownika firmy księgowej

Trzęsły mi się ręce, gdy czytałem artykuł opisujący, jak pożar instalacji elektrycznej strawił mój mały, dwupiętrowy dom w dzielnicy Tremont.

Według rzecznika straży pożarnej pożar rozpoczął się w piwnicznej szafie elektrycznej i szybko rozprzestrzenił się na drewnianą konstrukcję starszego domu.

Ofiarą okazała się 54-letnia Donna Matthews, księgowa w kancelarii Bradley and Associates.

Matthews najwyraźniej spała, gdy wybuchł pożar i została zasypana dymem, zanim zdążyła uciec. Jej ciało znaleziono w sypialni na drugim piętrze.

Ofiara — moje ciało — według strony internetowej The Cleveland Plain Dealer .

Oficjalnie byłem martwy.

Zadzwoniłem pod numer alarmowy Mai.

„Wszystko w porządku?” odpowiedziała po pierwszym sygnale.

„Żyję, ale według wiadomości nie żyję. Oni naprawdę to zrobili, Maya. Spalili mój dom”.

„Czy ktoś ucierpiał?”

„Nie, bo mnie tam nie było. Ale w wiadomościach podają, że znaleźli ciało w domu”.

Maya milczała przez chwilę. „To niemożliwe. Chyba że, Donna… czy oni naprawdę zabili kogoś jeszcze i podrzucili ciało do twojego domu?”

Taka myśl nie przyszła mi wcześniej do głowy, ale wydawała się przerażająco prawdopodobna.

„Nie wiem. Ale jeśli tak, to podpalenie i usiłowanie zabójstwa zmieniło się w morderstwo”.

„Musisz natychmiast zadzwonić na policję.”

„Jeszcze nie. Jeśli teraz się wynurzę, będą wiedzieli, że ich plan się nie powiódł i albo znikną, albo spróbują ponownie. Muszę pozwolić im myśleć, że im się udało, żebym mógł ich złapać na gorącym uczynku przy kolejnej części ich planu”.

„Co będzie dalej?”

„Helen zamierza sporządzić sfałszowany testament, w którym wszystko jej zostanie. Prawdopodobnie poczeka kilka dni, aż wszystko się uspokoi, a potem skontaktuje się z prawnikiem i będzie twierdzić, że wskazałem ją jako beneficjentkę”.

Następnego ranka wymeldowałem się z hotelu i pojechałem do innej części miasta, gdzie zapłaciłem gotówką za tygodniowy pobyt w motelu z opcją dłuższego pobytu.

Potem poszłam kupić przebranie.

Maya zasugerowała, abym zmienił się na tyle, żeby Tom i Helen nie rozpoznali mnie, gdyby zobaczyli mnie na mieście.

Kupiłam więc krótką czarną perukę, okulary w innym stylu i ubrania, które zupełnie różniły się od tych, które zazwyczaj noszę w pracy.

Przekształciłam się z księgowej w średnim wieku w artystkę mieszkankę śródmieścia i poczułam się na tyle pewnie, że tego popołudnia postanowiłam wrócić do Maya’s Corner.

„Wyglądasz zupełnie inaczej” – powiedziała Maya z aprobatą. „Twoja własna matka by cię nie poznała”.

„Dobrze. Teraz potrzebuję twojej pomocy w pilnowaniu Toma i Helen. Chcę wiedzieć wszystko, co zrobią w ciągu najbliższych kilku dni.”

Maya skinęła głową. „Mogę to zrobić”.

„Gdzie będziesz?”

„Śledzenie ich. Robienie zdjęć. Gromadzenie dowodów. I czekanie, aż ruszą z testamentem”.

Tego popołudnia ustawiłem się po drugiej stronie ulicy od firmy Bradley and Associates i obserwowałem, jak Tom i Helen przychodzą do pracy.

Nawet z daleka widziałem, że oboje byli ubrani bardziej formalnie niż zwykle, jakby wybierali się na coś ważnego.

Helen trzymała w ręku skórzaną teczkę, której nigdy wcześniej nie widziałem, a zachowanie Toma wydawało się niezwykle pewne siebie i ożywione.

Wyglądali na ludzi, którzy właśnie rozwiązali poważny problem.

Około godziny 10:00 Helen opuściła budynek biurowy i przeszła trzy przecznice do kancelarii prawnej Peterson and Associates.

Pozostała w środku przez prawie godzinę i wyszła z niego z czymś, co wyglądało na dodatkowe dokumenty w jej portfolio.

Poszedłem za nią do biura, gdzie ona i Tom spędzili resztę poranka w jego prywatnym pokoju konferencyjnym z zamkniętymi drzwiami i zasłoniętymi roletami.

W porze lunchu zadzwoniłem do kancelarii prawnej, którą odwiedziła Helen.

„Peterson and Associates, w czym mogę pomóc?”

„Dzień dobry, dzwonię w sprawie testamentu, który prawdopodobnie został sporządzony dziś rano. Zmarłą była Donna Matthews.”

„O tak. Pani Curtis właśnie tu była w tej sprawie. Taka tragiczna sytuacja. Czy jest pani członkiem rodziny?”

„Tak” – skłamałam. „Jestem jej siostrą, która mieszka poza miastem. Właśnie dowiedziałam się o pożarze”.

„Bardzo mi przykro z powodu Państwa straty. Pani Curtis wyjaśniła, że ​​pani Matthews nie miała najbliższej rodziny, ale wszystko zapisała pani Curtis jako swojej najbliższej przyjaciółce. Testament zostanie złożony do postępowania spadkowego dziś po południu”.

„Czy pani Curtis dostarczyła dowodów na to, że była przyjaciółką mojej siostry?”

„O tak. Miała obszerną dokumentację. Zdjęcia, e-maile, a nawet odręczną notatkę od twojej siostry wyrażającą jej życzenia. Wszystko wydawało się być w porządku.”

Rozłączyłam się, czując mdłości.

Helen bardzo dokładnie przygotowała fałszywą dokumentację i robiła to szybciej, niż się spodziewałem.

Ale popełniła też zasadniczy błąd.

W pośpiechu, by odebrać mi spadek, tworzyła papierowy ślad, który ją zniszczy, gdy tylko powstanę z martwych.

Tego wieczoru Maya spotkała się ze mną w restauracji niedaleko motelu, w którym się zatrzymałem.

„Świętowali” – relacjonowała. „Oboje wyszli wcześniej z pracy i poszli do jakiejś eleganckiej restauracji w centrum. Nie mogłam podejść wystarczająco blisko, żeby usłyszeć, o czym mówią, ale na pewno wznosili toast szampanem”.

„Świętują moją śmierć i zbliżający się niespodziewany zysk”.

„Kiedy zamierzasz skontaktować się z policją?”

Wyciągnąłem teczkę z dowodami, które gromadziłem przez ostatnie dwa dni. „Jutro rano. Ale najpierw muszę się jeszcze w jednym miejscu zatrzymać”.

Maya spojrzała na teczkę. „Co to jest?”

„Wszystko, czego Tom i Helen potrzebują, żeby trafić do więzienia na resztę życia — dokumenty finansowe, kopie ich planu, zdjęcia Helen składającej sfałszowany testament i, co najważniejsze, kawałek papieru, który znalazłeś w zaułku, który dowodzi, że planowali to od samego początku”.

Maya uśmiechnęła się po raz pierwszy od początku tego koszmaru. „Więc faktycznie je mamy”.

„Mamy ich” – powiedziałem. „Ale najlepsze jest to, że myślą, że uniknęli kary. Nie mają pojęcia, że ​​kobieta, którą uważają za zabitą, zaraz wejdzie na komisariat i zniszczy im życie”.

Myślałam o tym, jak Tom nazwał mnie na przyjęciu świątecznym „przypadkiem z miłości”, który krwawił z serca. O udawanej przyjaźni Helen i jej bezceremonialnym okrucieństwie. O tym, jak planowali mnie zamordować we śnie dla pieniędzy.

Jutro rano odkryją, że niedocenienie życzliwości nieznajomych — i inteligencji bezdomnego nastolatka, którego ignorowali — było największym błędem ich życia.

Pięciodolarowe banknoty, które dawałem Mai każdego ranka, właśnie kupiły mi najcenniejszą informację w moim życiu.

Czasami działalność charytatywna sama w sobie jest nagrodą.

W środę rano o 8:15 wszedłem na komisariat policji w Cleveland, ubrany w czarną perukę i niosąc teczkę tak grubą, że koń mógłby się nią udusić.

Sierżant dyżurny spojrzał na mnie ze znużonym wyrazem twarzy kogoś, kto już słyszał każdą szaloną historię, jaką Cleveland miał do zaoferowania.

„Muszę zgłosić spisek mający na celu popełnienie morderstwa” – powiedziałem spokojnie. „Mam na to dokumentację”.

To szybko przykuło jego uwagę.

Dwadzieścia minut później siedziałam naprzeciwko detektyw Sarah Chen, czterdziestoletniej kobiety o bystrym wzroku, która słuchała mojej opowieści, ani razu mi nie przerywając.

Kiedy skończyłem wyjaśniać sytuację, odchyliła się na krześle i uważnie mi się przyglądała.

„Matthews” – powiedziała – „mówisz mi, że sfingowałeś własną śmierć, żeby złapać współpracowników w spisku mającym na celu morderstwo?”

„Niczego nie udawałem” – powiedziałem. „Po prostu nie sprostowałem ich przypuszczenia, że ​​nie żyję”.

Przesunąłem teczkę po biurku. „Wszystko, czego potrzebujesz, jest tam – dokumenty finansowe, kopie ich dokumentów planistycznych, zdjęcia Helen składającej sfałszowany testament i odręczna notatka, którą zostawili w zaułku”.

Detektyw Chen otworzył teczkę i zaczął przeglądać jej zawartość.

Jej wyraz twarzy stawał się coraz poważniejszy, gdy czytała udokumentowany plan Toma i Helen.

„Ta oś czasu” – powiedziała, wskazując na dokument, który znalazłam na komputerze Toma. „Pokazuje działania z premedytacją, sięgające miesięcy wstecz”.

„Planowali to, odkąd powiedziałem Helen o moim spadku. Natychmiast podzieliła się tą informacją z Tomem i zaczęli budować swoją argumentację, że nie mam rodziny, żeby nikt nie kwestionował mojej śmierci”.

„W związku z tym” – powiedział detektyw Chen, podnosząc wzrok znad papierów – „jest coś, co musi pan wiedzieć o pożarze”.

Dreszcz przeszedł mi przez żołądek. „Co z tym?”

„Znaleźliśmy ciało w twoim domu. Kobiety mniej więcej w twoim wieku i o podobnej budowie ciała. Nie żyła co najmniej od dwunastu godzin, zanim wybuchł pożar”.

Pokój zdawał się lekko wirować.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Puszyste rogaliki: idealne na pyszne i pachnące śniadanie!

Instrukcje: Przygotuj ciasto: W dużej misce wymieszaj mąkę z cukrem i solą. Drożdże piwne rozpuścić w ciepłym mleku i odstawić ...

Naturalny środek na pasożyty i infekcje dróg moczowych

Tymianek to roślina bogata w dobroczynne związki, takie jak olejki eteryczne, flawonoidy i garbniki, które nadają jej różnorodne właściwości lecznicze: ...

Leave a Comment