„Panie Chen, za trzy tygodnie ma pan zamiar wziąć udział w tej gali fundacji szpitala, prawda?”
„Tak” – odpowiedziałem. „Bestia charytatywna Fundacji Szpitala Ogólnego w Seattle. To jedna z największych imprez charytatywnych w roku”.
„A Jessica bardzo zaangażowała się w planowanie tego, prawda?”
Skinąłem głową. Zgłosiła się na ochotnika do komitetu planowania, spędziła godziny na rozmowach telefonicznych i spotkaniach.
„Uważamy, że to jej ostateczny cel” – powiedział Wong. „Miejsce publiczne. Mnóstwo ludzi. Mnóstwo okazji do „wypadków”. Bogaci darczyńcy. Prestiż. Świadkowie jej oddania jako twojej żony. Jeśli coś ci się tam stanie, wszyscy będą ją pamiętać jako pogrążoną w żałobie, ciężarną wdowę”.
„Jaki wypadek?” zapytałem, czując suchość w ustach.
„Jeszcze nie wiemy” – powiedziała. „Ale zespół Thomasa monitorował komunikację między Sarah a jej bratem. Badali kilka możliwości – silne reakcje alergiczne, incydenty kardiologiczne, które mogły być wywołane lekami, a nawet sfingowane napaści”.
Poczułem zimno w całym ciele.
„Więc jestem przynętą” – powiedziałem.
„Tylko dzięki tobie ją złapiemy” – odpowiedział Wong. „Panie Chen, obiecuję panu – będziemy mieli funkcjonariuszy wszędzie. Nic panu się nie stanie”.
Trzy tygodnie do gali były najdłuższymi tygodniami w moim życiu.
CZĘŚĆ CZWARTA – GALA
Grałem rolę kochającego męża, mając podsłuch pod szytymi na miarę koszulami. Każda rozmowa z Jessicą była nagrywana. Każdy ruch śledzony. W miarę zbliżania się gali stawała się coraz bardziej czuła. Planowała wystawne kolacje, zaskakiwała mnie drobnymi prezentami, z entuzjazmem opowiadała o tym wydarzeniu.
„To będzie wyjątkowy wieczór” – powiedziała pewnego wieczoru, kładąc dłoń na sztucznym brzuchu. „Twoje pierwsze wielkie publiczne wydarzenie od ślubu. Wszyscy będą nas postrzegać jako rodzinę – ciebie, mnie i dziecko”.
Przyzwyczaiła się do tego kłamstwa tak bardzo, że zastanawiałem się, czy ona sama nie zaczęła w nie wierzyć.
Dwa dni przed galą Jessica pojechała do swojego mieszkania w Tacomie. Zespół obserwacyjny Thomasa śledził ją. Została tam trzy godziny. Kiedy odjechała, Thomas natychmiast do mnie zadzwonił.
„Robert, mamy coś” – powiedział. „Po jej wyjściu wykonaliśmy nakaz przeszukania mieszkania. Znaleźliśmy szczegółowy plan w pokoju Carlosa”.
„Plan czego?” – zapytałem, choć już wiedziałem.
„Na galę” – powiedział Thomas. „Współpracują z kimś z personelu cateringowego – Ritą Alvarez, dziewczyną Carlosa. Plan polega na tym, żeby manipulować twoim napojem, podając ci kombinację leków, które będą niebezpiecznie obciążać twoje serce. Biorąc pod uwagę twoją historię medyczną, wyglądałoby to zupełnie naturalnie. Miałbyś bóle w klatce piersiowej, wezwaliby karetkę, a w drodze do szpitala dostałbyś zawału serca”.
Moje ręce zaczęły się trząść.
„Leki, które planują podać, zniknęłyby z twojego organizmu w ciągu kilku godzin” – kontynuował Thomas. „Biorąc pod uwagę twój wiek i historię raka, wszyscy zakładaliby, że to naturalna przyczyna. Jessica odziedziczyłaby wszystko”.
„Musisz ich aresztować” – powiedziałem.
„Zrobimy to” – powiedział Thomas. „Ale panie Chen, prokuratorzy chcą, żebyśmy złapali ich na gorącym uczynku. Musimy mieć udokumentowaną próbę zabójstwa Jessiki. W przeciwnym razie dobry prawnik mógłby twierdzić, że to wszystko wina Carlosa i Rity, a Jessica nic nie wiedziała”.
„Chcesz, żebym poszedł na tę galę?” zapytałem.
„Z wszechobecnym monitoringiem i podmienionym napojem na nieszkodliwy zamiennik, będziesz całkowicie bezpieczny” – powiedział. „Ale potrzebujemy, żeby Jessica zrealizowała plan. Potrzebujemy jej na wizji, skoordynowanej z Ritą. Potrzebujemy jej reakcji, kiedy nie zemdlejesz. Potrzebujemy, żeby uciekła – to jest świadomość winy”.
Nie spałem w noc przed galą. Jessica rozłożyła mój smoking na łóżku, paplając o tym, jaki będę przystojny i jak bardzo jest dumna, że będzie tam jako pani Chen.
Sala balowa hotelu Grand Pacific w centrum Seattle lśniła światłami i kryształami. Siedmiuset gości w strojach wieczorowych. Trzydziestoosobowa orkiestra. Fontanny z szampanem. Chen Properties przekazało dwieście tysięcy dolarów na rzecz fundacji szpitalnej, a ja miałem wygłosić krótkie przemówienie przed kolacją.
Jessica wyglądała olśniewająco w granatowej sukni ze strategicznie umieszczonymi marszczeniami na sztucznym brzuchu. Trzymała mnie za ramię, gdy wchodziliśmy, uśmiechając się do wszystkich i przyjmując gratulacje z okazji narodzin dziecka.
„Musisz być tak podekscytowany” – mówili ludzie.
„W siódmym niebie” – odpowiadała Jessica, kładąc dłoń na brzuchu w geście obronnym.
Michael był tam z Sarah, oboje stali przy barze, skąd mogli obserwować. Thomas Riley siedział w smokingu przy stoliku w rogu, wtapiając się w tłum darczyńców. Detektyw Wong pracował pod przykrywką jako kelner.
O wpół do ósmej, zgodnie z planem, poszedłem do baru po drinka. Barman – a właściwie tajniak – podał mi szklankę, która wyglądała jak szkocka.
Kątem oka dostrzegłem zbliżającą się Ritę. Miała na sobie uniform cateringowy i niosła tacę z kieliszkami do szampana. Dochodząc do baru, potknęła się na tyle, że uderzyła mnie w ramię. W tej chwili sztucznie wywołanego chaosu sięgnęła po mój kieliszek.
„Bardzo przepraszam” – mruknęła, próbując się uspokoić.
Barman natychmiast wymienił mi drinka na identyczną szklankę z mrożoną herbatą, ciemną i przekonującą. Rita nie zauważyła zamiany.
Zaniosłem drinka z powrotem do naszego stolika. Jessica śledziła mnie wzrokiem przez całą drogę.
„Kochanie, wyglądasz na spiętą” – powiedziała lekko. „Napij się. Musisz się zrelaksować przed przemową”.
Wziąłem łyk. Zwykłej mrożonej herbaty.
Minęło dwadzieścia minut. Trzydzieści. Widziałem, jak Jessica spojrzała na zegarek. Przeprosiła i poszła do damskiej toalety. Detektyw Wong poszedł za nią.
Przez maleńką słuchawkę ukrytą w kołnierzyku usłyszałem głos Jessiki odbijający się echem w kafelkowej toalecie.
„Nie działa. Dlaczego nie działa?” syknęła.
Odpowiedział drugi głos — Rity — niski i przerażony.
„Dałem mu wystarczająco dużo, żeby powalić konia. Powinien już leżeć na ziemi.”
Wtrącił się trzeci głos, męski — Carlos.
„Przerwijmy” – warknął. „Zabierz swoje rzeczy i idź. Skorzystaj z wejścia dla obsługi. Mam samochód, który czeka”.
„Rozumiem” – usłyszałem w słuchawce spokojny głos Wonga. „Wkraczamy. Proszę zachować spokój, panie Chen”.
Patrzyłem, jak Jessica wychodzi z łazienki, blada na twarzy. Szybko wróciła do naszego stolika i chwyciła kopertówkę.
„Kochanie, źle się czuję” – powiedziała. „Chyba potrzebuję trochę powietrza”.
„Pozwól mi pójść z tobą” – powiedziałem.
„Nie” – odpowiedziała zbyt ostro, po czym złagodziła ton. „Nie, to tylko dziecko przyprawia mnie o mdłości. Wyjdę na chwilę. Ty zostań – zaraz będziesz miał przemówienie”.
Pocałowała mnie w policzek i odwróciła się w stronę drzwi sali balowej.
Nie zaszła daleko.
Obserwowałem, jak detektyw Wong i czterech umundurowanych funkcjonariuszy przechwycili ją tuż przed wyjściem. W tym samym momencie inni funkcjonariusze rzucili się na Ritę przy barze i Carlosa w pobliżu korytarza.
Jessica próbowała uciekać. Zrzuciła z siebie obcasy i pobiegła, a proteza brzucha podskakiwała niezgrabnie pod jej szlafrokiem. Zdążyła zrobić trzy kroki, zanim dwóch funkcjonariuszy złapało ją za ramiona.
W sali balowej rozległy się pełne zdumienia szepty.
„Jessico Hartwell, jesteś aresztowana za usiłowanie morderstwa” – powiedział detektyw Wong na tyle głośno, by usłyszeli go siedzący przy najbliższych stolikach.
„Co? Nie, nastąpiła pomyłka!” – krzyknęła Jessica. „Robert, powiedz im!”
Powoli wstałem i podszedłem, kiedy ją zakładali.
„Nie nazywasz się Jessica Hartwell” – powiedziałam cicho. „Nazywam się Sarah Martinez. I wiem wszystko”.
Jej twarz się zmieniła. Przestraszony, zdezorientowany wyraz zniknął, zastąpiony przez coś zimnego i wyrachowanego.
„Nie możesz niczego udowodnić” – powiedziała.
„Możemy udowodnić wszystko” – odpowiedziałem. „Fałszywa tożsamość. Dwóch mężów, którzy zmarli po ślubie z tobą. Pieniądze, które ukradłaś. Udawana ciąża. Leki, które próbowałaś mi podać dziś wieczorem. Mamy nagrania, świadków, dokumentację. Wszystko”.
Wpatrywała się we mnie i po raz pierwszy zobaczyłem ją bez żadnej maski. W tych oczach nie było nic – ani skruchy, ani strachu – tylko czysta, lodowata ocena.
„Miałeś umrzeć” – powiedziała beznamiętnie. „Miałeś wypić tę szkocką i umrzeć, a ja bym się pięknie rozpłakała i odziedziczyła wszystko”.
„Dlaczego?” zapytałem. „Miałeś już miliony od innych. Po co ci było więcej?”
Roześmiała się szorstko i bez radości.
„Bo pieniądze się kończą” – powiedziała. „Bo zasługuję na więcej. Bo tacy mężczyźni jak ty to ułatwiają. Zdesperowani, starsi wdowcy, z większą ilością pieniędzy niż rozumu, spragnieni ładnej, młodej żony. Nie kochałeś mnie. Uwielbiałeś nie być sam”.
Policjanci zaczęli ciągnąć ją w stronę wyjścia. Wciąż mówiła, jej głos wznosił się ponad szmer.
„David był nudny. Thomas był nudny. Ty byłeś najnudniejszy ze wszystkich” – zadrwiła. „To, co musiałam znosić – twoje historie o transakcjach na rynku nieruchomości, twoje żałosne próby romansu. Powinieneś być wdzięczny. Zamierzałam to załatwić szybko”.
Zabrali ją. Carlos i Rita poszli cicho; wiedzieli, że zostali złapani.
Gdy tłum zawrzał od zdziwienia i domysłów, Michael pojawił się u mojego boku.


Yo Make również polubił
Dekadenckie i łatwe ciasto czekoladowo-kokosowe bez pieczenia
Jak usunąć gumę do żucia z ubrań? Nasze 8 wskazówek
7 Niezwykłych Korzyści Zdrowotnych Goździków, Które Musisz Poznać!
Naukowcy zidentyfikowali prawdopodobną przyczynę raka jelita grubego u młodych ludzi