Profesor nie wie, że czarnoskóry student jest cudownym dzieckiem matematyki – ustala „niemożliwe” równanie, żeby go wyśmiać, i żałuje tego
Profesor Harold Whitman wykładał matematykę na Uniwersytecie Crestview przez ponad trzydzieści lat. Był znany na całym kampusie jako błyskotliwy, surowy i – jeśli uważnie wsłuchać się w szepty na korytarzach – nieustępliwy w sposób, który wydawał się… przestarzały.
Dla Whitmana liczby były czyste. Beznamiętne. Logiczne. Wierzył, że matematyka nagradza dyscyplinę, a nie wymówki, a już na pewno nie to, co prywatnie nazywał „obniżonymi oczekiwaniami”.
Ta wiara miała zostać wystawiona na próbę.
Był to pierwszy poniedziałek semestru na kursie „Zaawansowane układy liniowe”, niezwykle trudnym kursie dla zaawansowanych studentów. Tylko najlepsi studenci odważyli się zapisać. Większość była biała, zamożna i pochodziła z elitarnych szkół przygotowawczych. Whitman, jak zawsze, rozejrzał się po sali wykładowej, kategoryzując studentów w myślach w ciągu kilku sekund.
Potem jego wzrok zatrzymał się.
Rząd trzeci. Skrajnie po lewej.
Czarnoskóry student. Wysoki. Znoszony plecak. Bluza z kapturem zamiast marynarki.
Whitman poczuł znajomy ucisk w piersi — nie nienawiść, nie złość, tylko cichy sceptycyzm, do którego nigdy nie przyznał się głośno.
On długo nie wytrzyma , pomyślał Whitman.
Uczeń podniósł rękę.
„Tak?” powiedział Whitman, już zniecierpliwiony.
„Nazywam się Marcus Reed” – powiedział spokojnie student. „Chciałem tylko zapytać, czy w dalszej części kursu będziemy używać metod rozkładu tensorowego, czy wyłącznie faktoryzacji macierzy?”
W pokoju zapadła cisza.
Whitman zamrugał. Rozkład tensorowy nie był nawet wspomniany w sylabusie. Większość studentów studiów podyplomowych miała z nim problem.
„To… wykracza poza zakres tych zajęć” – odpowiedział chłodno Whitman. „Nie musisz się tym przejmować”.
Marcus skinął głową. „Rozumiem.”
Whitman zirytowany odwrócił się z powrotem do tablicy.
Już się popisujesz , pomyślał.
Przez następne kilka tygodni Marcus trzymał głowę nisko. Robił notatki po cichu, nikomu nie przerywał, nigdy nie próbował nikogo zaimponować. Mimo to Whitman zauważył coś niepokojącego.
Marcus nigdy nie miał problemów.
Szybko kończył zadania. Jego odpowiedzi były zwięzłe – niemal eleganckie. Nie efekciarskie, ale bezsprzecznie poprawne.
Mimo wszystko Whitman powtarzał sobie, że to szczęście nowicjusza.
Potem nadszedł pierwszy egzamin śródokresowy.


Yo Make również polubił
Kiedy mój mąż zmarł, zadzwoniłam do rodziców ze łzami w oczach. Westchnęli i powiedzieli: „Jesteśmy zajęci na urodzinach twojej siostry. Porozmawiamy później”. Minęły dni, zanim się pojawili – tym razem z uprzejmym uśmiechem. „Po prostu pomyśleliśmy” – zaczął mój ojciec – „skoro rodzina dzieli się wszystkim… należy nam się 50% spadku”. Moja ośmioletnia córka cicho podeszła, podała im kopertę i zapytała: „Po to przyszliście, prawda?”. Otworzyli ją – a ich ręce zaczęły drżeć.
Ta sałatka ogórkowa jest taka pyszna
Nigdy o tym nie słyszałem
Roślina oczyszczająca, szczególnie przydatna w przypadku problemów skórnych, takich jak zapalenie skóry, świerzbiączka, egzema i łuszczyca. Jest również przydatna w eliminowaniu kwasu moczowego i kamieni nerkowych.