Wszyscy dostali prezenty oprócz mnie. Ivy zaśmiała się: „Och, chyba zgubiliśmy twój!”. Spodziewali się ciszy. Uśmiechnęłam się: „W porządku – to jest to, co sama kupiłam”. Sala zamarła, gdy to zobaczyli… – Page 4 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Wszyscy dostali prezenty oprócz mnie. Ivy zaśmiała się: „Och, chyba zgubiliśmy twój!”. Spodziewali się ciszy. Uśmiechnęłam się: „W porządku – to jest to, co sama kupiłam”. Sala zamarła, gdy to zobaczyli…

Wsunęła go pod kaptur. „Dzięki, Babciu.”

Znieśliśmy moje rzeczy na dół. Ivy stała przy drzwiach wejściowych, trzymając ściereczkę kuchenną, wyglądając na lekko zaskoczoną.

„Naprawdę wyjeżdżasz dzisiaj?” zapytała.

Skinęłam głową. „Tak. Mam teraz swoją własną tradycję w domu. Moi czytelnicy czekają na mój świąteczny post. Nigdy żadnego nie przegapiłam”.

Alvin wszedł z tyłu akurat w porę, żeby to usłyszeć. Niewiele powiedział, tylko sztywno skinął mi głową.

Spojrzałem na nich oboje. „Dziękuję za zaproszenie”.

Ivy otworzyła usta, może po to, żeby coś jeszcze powiedzieć, ale nie czekałem. Jeszcze raz przytuliłem Lacy, wytoczyłem walizkę do samochodu i sam ją załadowałem. Powietrze było rześkie, chłodne na policzkach. Odpaliłem silnik, włączyłem podgrzewanie fotela i odjechałem od krawężnika, nie oglądając się za siebie.

Po jakichś dwudziestu minutach jazdy mój telefon zawibrował. I znowu. I znowu. Wiadomości zaczęły napływać. Od Alvina. Od Ivy. Nawet jedna od Lacy.

Nie otworzyłem żadnej z nich. Zamiast tego włączyłem spokojną playlistę jazzową, pozwoliłem drodze rozciągać się przede mną i pozwoliłem myślom dryfować. Słońce już zaszło nisko, malując niebo bladą pomarańczą. Przez długi czas jechałem w milczeniu. Bez napięcia w piersi. Bez ciężaru w dłoniach. Tylko spokój.

Po powrocie do domu wzięłam ciepły prysznic, przebrałam się w szlafrok i zaparzyłam filiżankę herbaty rumiankowej. Potem usiadłam przy biurku, zapaliłam małą lampkę i otworzyłam laptopa.

Zalogowałem się do edytora bloga, przewinąłem do wersji roboczej, którą napisałem kilka dni wcześniej i dodałem ostatni akapit.

Tytuł brzmiał: „Dar, który dałem sobie sam”.

Kliknąłem „Publikuj”.

W ciągu kilku minut zaczęły napływać komentarze.

Dziękuję za to. Potrzebowałam tego dzisiaj.
To mnie rozpłakało w najlepszym tego słowa znaczeniu.
Czułam się, jakbyś opowiadał moją historię.

Ciągle ich przybywało. Dziesiątki, potem setki.

Delikatnie zamknęłam laptopa, zapaliłam małą świeczkę na stole i usiadłam w cichym blasku salonu. Pomyślałam o wszystkich wersjach siebie, które czekały, aż ktoś je zauważy.

Nie czekała dłużej.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Fantastyczny sernik z 1 kg twarogu gotowy do piekarnika w 5 minut

To takie proste, najpierw wymieszaj wszystkie składniki i włóż je do tortownicy. Następnie pieczemy w temperaturze 180°C, grzanie góra/dół przez ...

Motocyklista zaczepia 81-letniego weterana w barze – nikt nie mógł sobie wyobrazić, co wydarzy się za kilka minut…

Staruszek pochylił się, podniósł czapkę, wytarł rękaw, po czym pochylił się w stronę kelnerki. „Proszę o telefon. Muszę zadzwonić do ...

Lekarz odmówił leczenia czarnoskórej dziewczynki, ponieważ myślał, że jej rodzina nie będzie w stanie zapłacić — ale gdy przyjechał jej ojciec, natychmiast tego pożałował

Westchnął, wpatrując się w unoszącą się i opadającą pierś córki. „Nikt nie powinien musieć walczyć o traktowanie jak człowiek” – ...

Domowy trik na czyszczenie odpływów i rur bez wzywania hydraulika

Instrukcje: Wsyp sodę oczyszczoną: Zacznij od wsypania sody oczyszczonej do odpływu zlewu, upewniając się, że jest dobrze rozprowadzona w rurze ...

Leave a Comment