Nie tworzyłem aplikacji do udostępniania zdjęć ani platformy do sprzedaży mydła rzemieślniczego. Budowałem tarczę dla rzeczy, które ludzie uważali za oczywiste, dopóki nie przestaną działać. Skupiłem się na technologii operacyjnej – OT. To systemy kontrolują świat fizyczny: zawory w stacji uzdatniania wody, wyłączniki w podstacji elektrycznej, systemy HVAC w szpitalnym oddziale izolacyjnym. Ludzie martwią się o kradzież numerów kart kredytowych. Martwiłem się, że haker wyłączy system chłodzenia w reaktorze jądrowym lub przeciąży ciśnienie w gazociągu.
Branża była przerażająco podatna na ataki. Większość tych systemów działała na oprogramowaniu z lat 90., podłączonym do nowoczesnego internetu za pomocą cyfrowego odpowiednika taśmy klejącej i modlitwy.
Mój pierwszy zespół składał się z pięciu osób. Byliśmy zbieraniną outsiderów, którzy nie pasowali do korporacyjnego schematu. Był Marcus, inżynier sieciowy, który został zwolniony z banku za włamanie się do zabezpieczeń, żeby udowodnić swoją rację. Była Sarah, geniusz programowania, która rzuciła studia na MIT, bo się nudziła. Nie mieliśmy działu kadr ani cateringu. Mieliśmy składane stoły kupione na wyprzedaży likwidacyjnej i ekspres do kawy, który traktowaliśmy z nabożną czcią.
Wszystko zrobiliśmy sami. Kiedy kupiliśmy nasz pierwszy stojak z serwerami, nie zatrudnialiśmy firmy przeprowadzkowej. Wynajęliśmy furgonetkę, podjechaliśmy nią do rampy załadunkowej i sami wnieśliśmy sprzęt po dwóch piętrach schodów. Pamiętam, jak pociłem się na koszuli, jak moje mięśnie krzyczały, przerażony, że upuszczę sprzęt za dziesięć tysięcy dolarów, który kupiłem na kredyt. Spojrzałem na Marcusa, który stękał pod ciężarem drugiej strony, i po prostu zaczęliśmy się śmiać. To był śmiech desperatów, dźwięk ludzi, którzy spalili za sobą mosty i nie mają innego wyjścia, jak iść naprzód.
Nasz produkt był prosty w koncepcji, ale jego wdrożenie to koszmar. Stworzyliśmy system wykrywania włamań specjalnie dla protokołów przemysłowych. Musiał być niewidoczny w sieci korporacyjnej. Jeśli skanowanie antywirusowe spowolni Twoją pocztę e-mail na pięć sekund, jest to irytujące. W sieci przemysłowej, jeśli skanowanie spowolni ramię robota na pięć milisekund, może to spowodować katastrofalną awarię. Nasze oprogramowanie musiało działać w ukryciu, monitorując anomalie, bez ingerencji w działanie systemu. Nazwaliśmy to Ghost Protocol.
Pierwszy rok to była istna mgła osiemdziesięciogodzinnych tygodni i nieustannego niepokoju. Jedliśmy zimną pizzę o trzeciej nad ranem, wpatrując się w linijki kodu, które nie chciały się kompilować. Przedstawiliśmy nasze pomysły kierownikom zakładów, którzy patrzyli na nas sceptycznie, zastanawiając się, dlaczego młoda kobieta wygłasza im wykład na temat bezpieczeństwa nadgodzin. Ale byliśmy dobrzy. Byliśmy bardzo dobrzy.
Nasz pierwszy prawdziwy przełom nastąpił w średniej wielkości firmie użyteczności publicznej w Ohio. Padli ofiarą ataku ransomware, który niemal wyłączył im pompy wodne. Byli zdesperowani, a duże firmy ochroniarskie oferowały im sześć miesięcy na wdrożenie. Powiedzieliśmy im, że możemy to zrobić w dwa tygodnie. Zrobiliśmy to w dziesięć dni. Kiedy czek za ten kontrakt został zrealizowany, wpatrywałem się w saldo na ekranie przez dwadzieścia minut. Nie była to fortuna, ale wystarczyła na wypłaty przez trzy miesiące. To był pierwszy raz, kiedy pozwoliłem sobie odetchnąć.
Gdy Northbridge zaczął zyskiwać na popularności, podjąłem przemyślaną decyzję, która później stała się kluczowym elementem układanki. Znałem swoją rodzinę. Wiedziałem, że jeśli nazwisko Sydney Hawthorne zacznie pojawiać się w czasopismach technologicznych, mój ojciec się o tym dowie. Zbada sprawę. A jeśli zobaczy, że mi się udaje, znajdzie sposób, żeby interweniować.
Więc się wymazałem.
Prawnie pozostałam Sydney Ross, zachowując nazwisko z krótkiego, wczesnego małżeństwa, które moi rodzice unieważnili w duchu, choć nie w prawie. Jednak w kontaktach z klientami – w komunikatach prasowych i na panelach branżowych – posługiwałam się pseudonimem zawodowym. Zostałam Paige Sterling. Paige to moje drugie imię. Sterling to nazwa ulicy, przy której wynajmowałam swoje pierwsze mieszkanie.
Zadziałało.
Kiedy Crain’s Chicago Business opublikował artykuł o rosnącej liczbie cyberobrońców w Chicago, przeprowadzono wywiad z Paige Sterling. Opublikowali moje zdjęcie, ale miałem na sobie okulary w grubych oprawkach i patrzyłem w inną stronę niż obiektyw, wpatrzony w monitor. Wyciąłem ten artykuł z magazynu nożyczkami. Chciałem go oprawić. Chciałem wysłać go ojcu i powiedzieć:
„Patrz. Patrz, co zrobił ten hobbysta w kapturze.”
Zamiast tego włożyłam wycinek do koperty manilowej i zamknęłam ją w dolnej szufladzie biurka. Nikomu o tym nie powiedziałam. Nawet mój zespół nie wiedział, dlaczego tak bardzo przejmuję się prywatnością. Po prostu uważali mnie za ekscentryka.
Rozwinęliśmy się. Przenieśliśmy się z magazynu do prawdziwego parku biurowego. Zatrudniłem więcej inżynierów. Zatrudniłem zespół sprzedaży. Ale nigdy nie pozbyłem się tego uczucia zbliżającej się zagłady. Żyłem jak człowiek czekający na odkrycie. Jeździłem pięcioletnim sedanem. Wynająłem skromne mieszkanie. Każdą złotówkę zysku inwestowałem w firmę.
Potem przyszedł kontrakt, który wszystko zmienił.
To było zapytanie ofertowe od konsorcjum federalnych kontrahentów pracujących dla Departamentu Energii. Poszukiwali oni ujednoliconej architektury bezpieczeństwa dla sieci kluczowych podstacji energetycznych na Środkowym Zachodzie. To nie było zwykłe zadanie. To był kamień węgielny bezpieczeństwa narodowego. Wartość kontraktu wynosiła ponad sto milionów dolarów rozłożonych na pięć lat. Byliśmy outsiderami. Rywalizowaliśmy z gigantami zbrojeniowymi z lobbystami i długą tradycją. Ale mieliśmy coś, czego oni nie mieli. Mieliśmy system, który był lżejszy, szybszy i sprawdzony w praktyce, wychwytujący złośliwe oprogramowanie sponsorowane przez państwo, którego rząd panicznie się obawiał.
Proces weryfikacji był wyczerpujący. Wywrócili moje życie do góry nogami. Przeprowadzili audyt naszego kodu. Przeprowadzili wywiady z moimi nauczycielami ze szkoły podstawowej. Dokładnie przeszukali moje finanse. Bałem się, że znajdą powiązania z Hawthorne i uznają mnie za zagrożenie dla bezpieczeństwa z powodu międzynarodowych interesów mojego ojca. Ale nie zależało im na mojej rodzinie. Zależało im na moich kompetencjach.
Kiedy wygraliśmy przetarg, nie otworzyłem szampana. Wszedłem do biura, zamknąłem drzwi i usiadłem na podłodze, opierając się plecami o ścianę. Trzęsłem się. Trzęsłem się fizycznie od przypływu adrenaliny. Udało nam się. Zapewniliśmy firmie przyszłość.
Ale wraz z kontraktem nastąpił nowy poziom kontroli. Rząd ma klauzule na wszystko. Jedna z najbardziej szczegółowych klauzul dotyczy stabilności finansowej wykonawcy. Jeśli wykonawca ogłosi upadłość – lub zostanie zmuszony do jej ogłoszenia – uruchamia to automatyczny proces kontroli. Może to doprowadzić do natychmiastowego zawieszenia kontraktu. Logika jest słuszna: jeśli nie potrafisz zarządzać własnymi pieniędzmi, nie można ci powierzyć zarządzania tajemnicami państwowymi. Wiedziałem o tym. Było to napisane pogrubioną czcionką na stronie czterdziestej drugiej umowy.
Myślałem, że jestem bezpieczny.
Northbridge przynosiło zyski. Mieliśmy miliony w gotówce. Nie mieliśmy żadnego długu. Zbudowałem fortecę, która mogła oprzeć się każdemu atakowi cybernetycznemu. Po prostu nie zbudowałem fortecy, która wytrzymałaby rodzinny obiad.
Nadal nie wiem dokładnie, jak to się stało. Może daleki kuzyn zobaczył zdjęcie Paige Sterling i rozpoznał podbródek. Może firma mojego ojca rozważała inwestycje w tym samym sektorze energetycznym i natknęła się na nasze dokumenty. A może – jak później podejrzewałem – po prostu straciłem czujność. Zatrudniłem konsultantkę ds. zgodności, żeby pomogła mi z papierkową robotą. Była miłą kobietą, sprawną i rozmowną. Za późno dowiedziałem się, że jej mąż grał w golfa z moim bratem.
To musiał być przypadkowy komentarz. Wzmianka o ogromnym kontrakcie zdobytym przez lokalną firmę, kierowaną przez kobietę, która wyglądała dziwnie znajomo. Jakkolwiek się to potoczyło, informacja dotarła z pola golfowego na stół w Hawthorne. Nie widzieli ciężkiej pracy. Nie widzieli nieprzespanych nocy ani kelnerów wnoszonych po schodach. Widzieli sto milionów. Widzieli tort, którego nie zaproponowano im kawałka. A w pokrętnej logice rodziny Hawthorne, mój sukces był kradzieżą ich potencjału.
Pewnego wtorkowego wieczoru siedziałem w biurze, przeglądając harmonogram uruchomienia pierwszej podstacji, gdy zawibrował mój telefon. To było powiadomienie z mojej osobistej aplikacji bankowej. Mały alert, potem kolejny, a potem e-mail od doręczyciela. Poczułem zimny dreszcz na plecach – to taki pierwotny instynkt, który podpowiada gazeli, że lew jest w wysokiej trawie. Otworzyłem załącznik.
To była petycja. Petycja o ogłoszenie upadłości przymusowej złożona przez Bryce’a Hawthorne’a.
Wpatrywałem się w ekran, a białe światło raziło mnie w oczy. Znaleźli jedyną luźną nić w gobelinie. Wiedzieli o kontrakcie rządowym. Wiedzieli, że postępowanie upadłościowe – nawet sfałszowane – zamrozi moje prawo do świadczeń. Wiedzieli, że aby ratować kontrakt, mogę być zmuszony do ugody, do spłacenia im długu, do oddania im kapitału.
Odłożyłem słuchawkę. Cisza w biurze – zazwyczaj moim sanktuarium – nagle wydała mi się niczym cisza grobowa. Osiem lat uciekałem, ukrywałem się i budowałem, myśląc, że uciekłem przed ciężarem chciwości mojej rodziny. Ale patrząc na pieczęć prawną na dokumencie cyfrowym, zdałem sobie sprawę, że nie uciekłem przed niczym. Po prostu utuczyłem się na rzeź.
Podniosłem telefon i wybrałem numer Ruiza. Nie płakałem. Nie krzyczałem. Czas na emocje minął.
„Daniela”
Powiedziałem, kiedy odpowiedziała,
„Znaleźli mnie i przyjdą po towarzystwo”.
Tej nocy nie wróciłem do domu. Zostałem w biurze, obserwując światła miejskiej sieci, którą przysiągłem chronić, wiedząc, że prawdziwym zagrożeniem nie jest haker z piwnicy w obcym kraju. To moja własna krew, uzbrojona w prawnika i kłamstwo.
Koperta, która dotarła na moje biurko, była gruba, ciężka i ostemplowana pieczęcią Sądu Upadłościowego Stanów Zjednoczonych. Kiedy ją rozerwałem, zawartość nie tylko bolała. Ona wręcz paliła. Czułem się mniej jak powiadomienie prawne, a bardziej jak fiolka z kwasem rzucona mi prosto w twarz. Siedziałem tam, z lekko drżącą ręką, czytając słowa, za których napisanie mój brat zapłacił prawnikowi: W sprawie Sydneya Rossa, dłużnika – wniosek o upadłość przymusową.
Złożenie pozwu było majstersztykiem fikcji. Bryce twierdził, że pożyczył mi 2,4 miliona dolarów osiemnaście miesięcy temu. Twierdził, że Northbridge Shield Works traci pieniądze, że nie spłaciliśmy kluczowych płatności wobec dostawców i że bez natychmiastowej interwencji sądu w celu ochrony wierzycieli firma upadłaby w ciągu trzydziestu dni.
Ale tekst nie był najgorszą częścią.
Najgorszą częścią było przywiązanie.
To była kserokopia dokumentu zatytułowanego „Umowa o Strategicznych Inwestycjach”. Wyglądała na oficjalną. Miała odpowiednią czcionkę. Na górze widniała data, a na dole, tuż obok ekstrawaganckiego zwoju Bryce’a, widniał mój podpis.
Przesunęłam palcem po skserowanym tuszu. To było moje imię. To był sposób, w jaki zagięłam S i ostry krzyż T. Ale to było złe. Nacisk był zbyt równomierny. Brakowało mu tej lekko poszarpanej krawędzi, którą moja dłoń ma odkąd złamałam nadgarstek na studiach. To był ślad – wysokiej jakości falsyfikat – prawdopodobnie wzięty ze starej kartki urodzinowej albo podziękowania, które wysłałam lata temu, a następnie cyfrowo przeszczepiony na ten kontrakt.
Przewinąłem książkę na stronę czwartą, do paragrafu 12B, i krew mnie zalała.
W przypadku niestabilności finansowej lub nieosiągnięcia kwartalnych celów, pożyczkodawca, Bryce Hawthorne, zastrzega sobie prawo do przejęcia tymczasowej kontroli operacyjnej i powołania tymczasowego zarządu w celu zabezpieczenia inwestycji.
Nie chcieli mnie tylko zawstydzić. Chcieli kluczy.
Złapałem płaszcz i teczkę, po czym pojechałem prosto do gabinetu Danieli. Nawet nie zadzwoniłem wcześniej. Kiedy rzuciłem teczkę na jej szklane biurko, odgłos był jak wystrzał z pistoletu.
„Oni to sfałszowali”
Powiedziałem napiętym głosem.
„To nie mój podpis, a te pieniądze nigdy nie istniały. Sprawdź moje konta bankowe. Sprawdź księgi rachunkowe firmy. Dwa i cztery miliony nigdy nie wpłynęły do Northbridge. To pożyczka-widmo”.
Daniela założyła okulary i zaczęła czytać. Czytała powoli, a jej twarz ciemniała z każdą stroną. Nie westchnęła. Nie wyglądała na zszokowaną. Wyglądała jak chirurg odkrywający guz większy niż się spodziewano.
Po dziesięciu minutach zamknęła teczkę i zdjęła okulary.
„Oni wiedzą”
powiedziała.
„Wiesz co?”
Zapytałem.
„Że mam pieniądze?”
“NIE,”
Powiedziała Daniela, pochylając się do przodu.
„Oni znają federalny harmonogram. Spójrz na datę złożenia. Złożyli to wczoraj. Wiesz, co będzie w przyszłym tygodniu?”
Powoli skinąłem głową.
„Departament Energii rozpoczyna dziewięćdziesięciodniowy przegląd weryfikacyjny dla fazy tajnej. To ostatni krok przed pełnym wdrożeniem”.
“Dokładnie,”
powiedziała Daniela.
„Jeśli w trakcie weryfikacji trwa postępowanie upadłościowe, protokół rządowy działa automatycznie. Wstrzymują kontrakt. Zamrażają zezwolenie. Nie obchodzi ich, czy oskarżenia są prawdziwe, czy fałszywe. Liczy się dla nich ryzyko. Upadły wykonawca stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa”.
Zaznaczyła punkt dotyczący kontroli operacyjnej.
„Oni nie chcą cię tylko oczernić, Sydney. Chcą ci zamknąć ręce, kiedy rząd federalny patrzy. Chcą wymusić kryzys. Jeśli kontrakt zostanie wstrzymany, Northbridge przestanie otrzymywać wynagrodzenie. Jeśli przestaniesz otrzymywać wynagrodzenie, możesz mieć problemy z płynnością finansową. A kto wtedy będzie stał z hojną ofertą, żeby cię wykupić i uratować dobre imię rodziny?”
„Bryce”
Szepnąłem.
„Bryce”
potwierdziła.
„Chcą połamać ci nogi, a potem każą ci płacić za kule.”
Wstałem i podszedłem do okna, patrząc na panoramę Chicago. Okrucieństwo tego zapierało dech w piersiach. Byli gotowi sabotować projekt bezpieczeństwa narodowego tylko po to, żeby znowu mnie mieć pod kontrolą. To było tak niewiarygodnie samolubne, tak idealnie w stylu Hawthorne’a.
„Jak się o tym dowiedzieli?”
Zapytałem, odwracając się do niej.
„Wiem, że słyszeli plotki, ale ten wniosek… odnosi się do konkretnych wskaźników płynności. Dotyczy oczekującej należności rządowej. Jak udało im się zbliżyć do tego?”
Wróciłam myślami do ostatnich kilku miesięcy. Byłam podejrzliwa. Byłam ostrożna. Potem przypomniałam sobie kolację – nie rodzinną, ale biznesową, na której byłam trzy miesiące temu z Lindą, konsultantką ds. zgodności. Była starszą kobietą, znajomą znajomego, osobą, którą zaprosiłam do pomocy w sprawdzeniu naszych zasad kadrowych przed przetargiem federalnym. Nie była złą osobą – a przynajmniej tak mi się wydawało – ale była karierowiczką. Uwielbiała opowiadać o znajomych. Przypomniałam sobie, jak przy lampce wina wspominała, że spotkała moją matkę na aukcji charytatywnej.
„Twoja matka jest taką cudowną kobietą”
powiedziała.
„Miło nam było porozmawiać o tym, jak dobrze sobie radzisz.”
Zamarłem, ale Linda mnie zbyła.
„Och, nie podałem szczegółów, kochanie. Powiedziałem jej tylko, że złowisz dużą rybę.”
„To była Linda”
Powiedziałem, czując falę mdłości.
„Konsultantka ds. zgodności. Musiała im dać cynk.”
Daniela skinęła głową.
„Pasuje. Gadatliwa konsultantka, która chce zaskarbić sobie przychylność bogatych Hawthornów. Pewnie rzuciła wystarczająco dużo aluzji, żeby zorientowali się, że siedzisz na żyle złota”.
Ale kiedy znów spojrzałem na fałszywą umowę, coś mnie tknęło. Coś o stronie siódmej.
“Czekać,”
Powiedziałem. Przyciągnąłem dokument z powrotem do siebie. Przeczytałem akapit pod opisem materiałów dodatkowych, w tym prawa własności intelektualnej do systemu wykrywania włamań Ghost Protocol, którego wdrożenie w drugiej fazie zaplanowano na 14 listopada w podstacjach w Gary w stanie Indiana. W pomieszczeniu zapadła cisza.
“Co to jest?”
zapytała Daniela.
Moje ręce zrobiły się zimne.
„Linda nie wiedziała o Gary w Indianie”
Powiedziałem.
„I na pewno nie znała daty. 14 listopada”.
„Jesteś pewien?”
„Jestem pewien”
Powiedziałem. Miejsce rozmieszczenia w Gary było tajne do trzech dni temu. Odszyfrowaliśmy ten plik wewnętrznie dopiero w poniedziałek, a data – 14 listopada – jest mało prawdopodobna. Nie ma jej jeszcze w oficjalnej umowie. Jest tylko na naszym wewnętrznym wykresie Gantta.
Spojrzałem na Danielę i uświadomiłem sobie to z siłą fizycznego ciosu.
„Linda dała im ogólny pomysł”
Powiedziałem, a mój głos drżał ze złości.
„Ale nie mogła im podać tej daty. Nie ma dostępu do serwera zarządzania projektem. Więc kto ma?”
Oczy Danieli się zwęziły.
„Masz szczura”
powiedziała beznamiętnie.
Zapadłem się w fotel. Szczur – ktoś z Northbridge. Ktoś, kogo zatrudniłem. Ktoś, z kim piłem kawę. Ktoś, kto pomógł mi wnieść kelnerów po schodach. Ktoś, kto przekazywał mojemu bratu szczegółowe informacje o naszej działalności w czasie rzeczywistym.
To miało sens. Właśnie dlatego fałszerstwo było tak skuteczne. Połączyli wielkie kłamstwo – pożyczkę – z drobnymi, weryfikowalnymi prawdami – datą wdrożenia. To nadało fałszerstwu pozory legalności. Gdyby sędzia zapytał, Bryce mógłby powiedzieć:
„Słuchaj, wiem o wdrożeniu w Gary. Skąd miałbym to wiedzieć, gdybym nie był inwestorem?”
„Musimy zwolnić wszystkich”
Powiedziałem, czując narastającą panikę w gardle.
„Muszę oczyścić zespół. Jeśli tego nie zrobię, ujawnią strategię obrony”.
“NIE,”
Daniela powiedziała ostro.
„Nie robisz absolutnie nic.”
“Co?”
„Oni mnie sprzedają”.
„Jeśli zaczniesz teraz zwalniać ludzi, wystraszysz szczura”
Powiedziała Daniela, mrużąc oczy.
„A teraz ten szczur jest naszym jedynym łącznikiem ze strategią Bryce’a. Wiemy, że rozmawiają. To oznacza, że możemy kontrolować, co słyszą”.
Przyciągnęła do siebie nowy notes.
Będziemy walczyć na dwóch frontach. Sydney, w sądzie zajmiemy się fałszerstwem. Wezwę biegłych grafologów. Wezwiemy do sądu wyciągi bankowe twojego brata, żeby udowodnić, że pieniądze nigdy nie opuściły jego konta. To jest tarcza.
„A miecz?”
Zapytałem.
„Miecz jest przeciekiem”
powiedziała.
„Musimy udowodnić sędziemu, że to nie tylko spór rodzinny, ale skoordynowana kampania szpiegostwa korporacyjnego. Musimy przyłapać twojego brata na korzystaniu z poufnych informacji, których nie powinien mieć”.
“Jak?”
„Mówiłeś, że 14 listopada to luźna data docelowa”
powiedziała Daniela.
„Zmień to.”
Spojrzałem na nią i zrozumiałem.
„Zastawiliśmy pułapkę”
Powiedziałem.
“Dokładnie,”
Daniela odpowiedziała, a na jej ustach pojawił się mały, niebezpieczny uśmiech.
„I oto, co zrobimy. Wrócisz do biura. Będziesz udawać zestresowanego. Będziesz udawać, że łamie cię presja. A potem wydasz nową, ściśle tajną notatkę wewnętrzną dla swojego zespołu zarządzającego”.
„Co jest napisane w notatce?”
„W artykule napisano, że z powodu ogłoszenia upadłości misja w Gary zostaje odwołana”
Daniela powiedziała,
„i że potajemnie przenosisz aktywa do nowego magazynu w – powiedzmy – Milwaukee, w konkretnym dniu. Niech to będzie przyszły piątek”.
„W Milwaukee nie ma takiego obiektu”
Powiedziałem.
“Ja wiem,”
Odpowiedziała Daniela.
„Ale Bryce nie. Jeśli ta lokalizacja w Milwaukee pojawi się w jego kolejnym pozwie, jeśli spróbuje złożyć wniosek o nakaz sądowy, żeby powstrzymać cię od ukrywania aktywów w Milwaukee, dorwiemy go. Udowodnimy, że jest karmiony kłamstwami na bieżąco”.
Usiadłem z powrotem. To było ryzykowne. Wymagało ode mnie powrotu do biura i spojrzenia w twarze ludzi, którym ufałem, wiedząc, że jeden z nich trzyma nóż za plecami. Wymagało ode mnie odgrywania ofiary, podczas gdy jedyne, na co miałem ochotę, to krzyczeć.
Ale pomyślałem o twarzy mojego ojca, kiedy powiedział mi, że mi się nie uda. Pomyślałem o uśmieszku Bryce’a w fałszywym kontrakcie. Myśleli, że grają w szachy z dzieckiem. Nie zdawali sobie sprawy, że przez ostatnie osiem lat uczyłem się polować na drapieżniki.
“Dobra,”
Powiedziałem, wstając.
„Napiszę notatkę dziś wieczorem. Sprawię, że będzie wyglądać oficjalnie. Plan awaryjnej relokacji aktywów”.
“Dobry,”
powiedziała Daniela.
„A Sydney – nie mów nikomu. Ani swojemu asystentowi. Ani współzałożycielowi. Jeśli chcesz wiedzieć, kto cię sprzedał za czek, musisz traktować wszystkich jak wrogów, dopóki nie złapiemy tego, który połknie haczyk”.
Wyszedłem z jej biura i wszedłem w chłodne chicagowskie powietrze. Serce waliło mi jak młotem. Ale to już nie był strach. To była koncentracja.
Wróciłem do Northbridge. W biurze panował ruch. Był tam mój zespół – Marcus, Sarah, nowi kierownicy projektu. Podnieśli wzrok, gdy wszedłem, z zatroskanymi twarzami. Widzieli wiadomości. Wiedzieli, że coś jest nie tak.
„Czy wszystko w porządku, szefie?”
– zapytał Marcus, obracając się na krześle.
Spojrzałem na niego. Spojrzałem na Sarę. Spojrzałem na nowego faceta, Jasona, który zarządzał liniami czasu. Jeden z nich pisał do mojego brata. Jeden z nich zdradzał wszystko, co zbudowaliśmy. Zmusiłem się, żeby wyglądać na obdartego. Opuściłem ramiona. Przetarłem oczy.
„To jest złe, chłopaki”
Skłamałem, a mój głos załamał się na tyle, by brzmieć przekonująco.
„Moja rodzina. Próbują wszystko zamrozić. Być może będziemy musieli przenieść sprzęt, żeby był bezpieczny”.
Widziałem, jak wymieniają spojrzenia. Troska czy kalkulacja?
„Wyślę plan później wieczorem”
Powiedziałem.
„To zostaje w tym pokoju. Jeśli to wyjdzie na jaw, zginiemy.”
Wszedłem do biura i zamknąłem drzwi. Usiadłem przy komputerze i otworzyłem pusty dokument. Wpisałem nagłówek: Strategia relokacji poufnych aktywów – Milwaukee. Nie pisałem po prostu notatki. Ładowałem broń i zamierzałem czekać, aż mój brat sam naciśnie spust.
Minęły dwa dni. Cisza z obozu w Hawthorne była ogłuszająca. Aż nagle, rano przed rozprawą, zadzwoniła Daniela.
„Sprawdź swoją pocztę”


Yo Make również polubił
Zapiekanka z kurczakiem: kremowy i smaczny przepis, który warto wypróbować!
Jak wyhodować różę z sadzonek
Trójka moich dzieci krzyczała, mój mąż zmienił miejsce w trakcie lotu… Ale pilot zmienił wszystko.
UWAGA COVID-19. Globalny alert dla osób zaszczepionych. To się im przydarzy.