Każdy przelew na konta offshore.
I wtedy to zobaczyłem.
Folder oznaczony jako Projekt B.
To nie był projekt budowlany.
B oznaczało Brin.
Otworzyłem teczkę i krew ścięła mi się w żyłach.
To nie był zwykły romans.
Było to defraudacja na dużą skalę.
Daty.
Kwoty.
Wpływy kasowe.
12 stycznia przelew 50 000 USD na rzecz Brin Consulting LLC.
Nazwisko panieńskie Brin.
14 lutego, 12 000 dolarów w Tiffany and Co.
1 marca – miesięczny czynsz za luksusowy apartament w St. Regis wynosi 4500 dolarów.
Przez trzy lata finansował prywatny styl życia Brina pieniędzmi z firmy.
Ale to było jeszcze głębiej.
Widziałem przelewy do fikcyjnej firmy, której nie rozpoznawałem.
Grupa Orion Holdings.
Sygnatariuszem Oriona nie był Marcus.
To był Brin.
A aktywa transferowane do Oriona nie były tylko gotówką.
To były czyny.
Marcus powoli przekazywał tytuły własności naszych najcenniejszych, nieobciążonych nieruchomości spółce należącej do mojej siostry.
Rozwalał Sterling Ridge, szykując się do zostawienia mnie z pustą skorupą, podczas gdy on i Brin zabiorą aktywa.
Poczułem się chory.
Nie chodziło tylko o zastąpienie mnie w roli żony.
To była kradzież na dużą skalę.
Jednak przeglądając dokumenty, na moich ustach pojawił się zimny uśmiech.
Marcus był aktorem, nie architektem.
Nie rozumiał dokumentów, które podpisywał.
Przez swoją arogancję i chciwość Brina popełnili błędy.
Niedbałe błędy.
Podrobili mój podpis na akcie przeniesienia własności.
Mogłem to zobaczyć w plikach PDF.
Niezgrabna kopia cyfrowa mojego podpisu z innego dokumentu.
W umowie operacyjnej Orion Holdings Group Brin podała swój stały adres.
To był mój adres.
Dom, za który zapłaciłem.
Miałem je.
Miałem ich na sumieniu.
Ale nie mogłem jeszcze uderzyć.
Gdybym teraz zwrócił się do władz, Marcus twierdziłby, że był to błąd administracyjny.
Zapłaciłby mi grzywnę i pogrążył mnie w wieloletnich procesach.
Miał pieniądze na drogich prawników.
Miałem 10 dolarów.
Nie musiałam im pozwalać się wyrwać.
Potrzebowałam, żeby czuli się bezpiecznie.
Potrzebowałem, żeby myśleli, że jestem pokonany, zrujnowany i ukrywam się w norze.
Zamknąłem laptopa.
Miałem plany ich zniszczenia.
Teraz pozostało mi już tylko zbudować pułapkę.
Cyfrowe dowody istnienia Projektu B utkwiły mi w pamięci, zmuszając do przypomnienia sobie, w jaki sposób Brin zinfiltrował moje sanktuarium.
Wszystko zaczęło się pięć lat temu.
Sterling Ridge przeżywało rozkwit.
Nie byłem czujny.
Brin właśnie przeszła przez swój trzeci rozwód.
Jej były mąż, porządny mechanik o imieniu Derek, zostawił ją, ponieważ ona nie chciała pracować i wydawała jego pensję na designerskie torebki, na które jej nie było stać.
Pojawiła się w moich drzwiach z dwiema walizkami i pełną łez historią, która mogłaby zapewnić mi Oscara.
„On był agresywny, Simone” – krzyknęła, rzucając mi się w ramiona.
Później dowiedziałem się, że „nadużył” oznaczało, że zablokował jej kartę kredytową.
„Nie mam dokąd pójść. Mama powiedziała, że mi pomożesz.”
Carol zadzwoniła do mnie dziesięć minut później.
„Simone, masz ten wielki dom z tymi wszystkimi pustymi pokojami gościnnymi. Pozwól siostrze zostać na kilka tygodni. Ona po prostu musi dojść do siebie. Rodzina pomaga rodzinie”.
Zgodziłem się.
Zawsze się zgadzałem.
Z jednego tygodnia zrobiło się sześć miesięcy.
Brin spędzała całe dnie przy moim basenie, popijając moje wino i krytykując moich projektantów krajobrazu.
Marcus wydawał się wówczas zirytowany jej obecnością.
„Ona jest darmozjadem, Simone” – poskarżył się. „Traktuje nasz dom jak hotel”.
Broniłem jej.
„Ona się męczy, Marcus. Daj jej czas.”
Potem nadeszła prośba.
„Potrzebuję pracy” – oznajmił Brin pewnego wieczoru przy kolacji. „Nudzi mi się. Chcę dla was pracować”.
Prawie się udławiłem.
„Brin, prowadzimy firmę zajmującą się nieruchomościami komercyjnymi. To duża presja. Jakie masz umiejętności, żeby się tym zająć?”
„Dobrze radzę sobie z ludźmi” – upierała się. „Mogę, nie wiem, zajmować się relacjami z klientami. Mogę organizować imprezy. Mogę rozmawiać z inwestorami. Wy dwoje jesteście tacy poważni. Potrzebujecie kogoś zabawnego”.
„Nie” – powiedziałem.
To był jeden z niewielu razy, kiedy postawiłem na swoim.
Ale Carol interweniowała.
Przyjechała 40 minut, żeby napić się ze mną kawy.
„Simone, to szansa Brin, żeby wykazać się odpowiedzialnością. Jeśli nie dasz jej pracy, będzie się miotać. Chcesz, żeby wiecznie mieszkała na twojej kanapie? Daj jej pensję. Niech się wyprowadzi”.
„Marcus uważa, że to dobry pomysł” – dodała gładko.
Mrugnęłam.
„Marcus? Rozmawiałam z nim?” zapytała Carol. „Uważa, że Brin mógłby pomóc złagodzić wizerunek firmy. Wiesz, potrafisz być trochę natarczywa, kochanie.”
Skonfrontowałem się z Marcusem.
„Chcesz zatrudnić Brina?”
Marcus wzruszył ramionami i poprawił krawat.
„Twoja matka ma rację. Potrzebujemy kogoś, kto zajmie się stroną towarzyską, galami, imprezami charytatywnymi. Nienawidzisz tego. Pozwól jej to robić. Zapłać jej pensję asystentki. Wyrzuć ją z domu. Wszyscy wygrywamy”.
Tak też zrobiłem.
Utworzyłem stanowisko.
Dyrektor wydarzeń specjalnych.
Na początku wydawało się, że działa.
Brin przeprowadził się do mieszkania, które dofinansowałem, i zorganizował firmową imprezę świąteczną.
Było wystawne, przekroczyło budżet, ale odniosło sukces.
Potem zaczęły się subtelne zmiany.
Brin zaczęła przychodzić do biura każdego dnia ubrana nie w strój biznesowy, lecz w obcisłe sukienki, które były wręcz nieodpowiednie.
Spędzała godziny w biurze Marcusa, „omawiając logistykę wydarzenia”.
Przechodziłem obok i słyszałem ich śmiech.
Za każdym razem, gdy wchodziłem do pokoju, zatrzymywali się.
„Co cię tak śmieszy?” – pytałam, czując ukłucie niepokoju.
„To tylko żart o kliencie” – mawiał Brin, uśmiechając się tym przesłodzonym uśmiechem. „Nie zrozumiałabyś tego, Simone. To wewnętrzny żart”.
Zaczęła przychodzić z nami na biznesowe lunche.
Potem zaczęła mnie do nich zastępować.
„Simone, zostań i dokończ kwartalne prognozy” – mawiał Marcus. „Brin i ja zabierzemy deweloperów do stekowni. Wiesz, że nie znosisz pogawędek”.
I nie znosiłem pogawędek.
Uwielbiałam tę pracę.
Więc pozwoliłem im odejść.
Zostałem w biurze, jadłem sałatkę przy biurku, liczyłem i upewniałem się, że nasza marża zysku jest wysoka.
Podczas gdy mój mąż i moja siostra pili martini i śmiali się moim kosztem.
Zauważyłem zmiany u Marcusa.
Zaczął ubierać się młodziej.
Kupił Porsche, którego nie potrzebował.
Zaczął późno wracać do domu, żeby „nawiązać kontakty”.
Kiedy wyraziłem swoje zaniepokojenie, Carol mnie zbyła.
„Jesteś paranoiczką, Simone” – zbeształa ją. „Powinnaś się cieszyć, że Marcus i Brin się dogadują. Większość mężczyzn nienawidzi swoich teściów. To błogosławieństwo. Nie psuj tego swoją zazdrością”.
Sprawiła, że miałem wrażenie, że sobie to wszystko wyobrażam.
Teraz, patrząc na folder Projektu B na moim laptopie, zobaczyłem rzeczywistość.
Kolacje networkingowe były randkami.
Podróże służbowe do Miami były wakacjami.
A opłaty za konsultacje płacone Brinowi były w rzeczywistości jej wynagrodzeniem za bycie jego partnerem.
Wąż nie wpełzł po prostu w trawę.
Otworzyłem drzwi.
Zaprosiłem ją do środka.
I dał jej ciepłe mleko.
A co najgorsze?
Moja matka przytrzymała drzwi otwarte.
Carol to wynegocjowała.
Popchnęła Brin w stronę Marcusa, wiedząc dokładnie, do czego Brin jest zdolny.
Chciała, żeby Brin miał takie życie, jakie ja zbudowałam.
Ponieważ w jej wypaczonym umyśle Brin zasługiwała na królestwo.
A ja byłem tylko budowniczym, przeznaczonym do tego, żeby to wszystko zbudować i odejść.
Uderzyłem dłonią w biurko taniego motelu.
Ból przywrócił mnie do rzeczywistości.
„Dobrze” – szepnąłem do pustego pokoju. „Chcesz zagrać w tę zabawną, nieodpowiedzialną grę? Zobaczmy, ile frajdy będzie, gdy architekt będzie ciągnął ścianę nośną”.
Następne sześć godzin spędziłem w transie księgowości śledczej.
Dostęp duchowy dał mi wszystko, ale musiałem być ostrożny.
Gdybym wprowadził jakieś zmiany — gdybym zmodyfikował jakikolwiek plik — logi systemowe mogłyby powiadomić dyrektora ds. IT, mężczyznę o imieniu Steven, który kiedyś był wobec mnie lojalny, ale teraz niewątpliwie odpowiadał przed Marcusem.
Więc stałem się duchem.
Skopiowałem.
Pobrałem.
Zrobiłem zrzut ekranu.
Prześledziłem przepływ pieniędzy.
Było gorzej niż myślałem.
Sterling Ridge Realty traciło pieniądze, które musiały pokryć koszty swojego utrzymania i transfery do fikcyjnej firmy Brina.
Marcus przestał płacić dostawcom.
Mieliśmy trzy miesiące opóźnienia w płatnościach na rzecz ekip budowlanych budujących nowy wieżowiec w dzielnicy finansowej.
Nie spłaciliśmy odsetek od dwóch dużych pożyczek.
Marcus okradał Petera, żeby zapłacić Brinowi.
Moja firma — dzieło mojego życia — była domkiem z kart.
Gdyby wierzyciele się o tym dowiedzieli, w ciągu 30 dni bylibyśmy niewypłacalni.
Ale potem znalazłem coś, co sprawiło, że usiadłem prosto.
Wymiana e-maili między Marcusem a prywatnym detektywem.
Dochodzenia Pierce’a.
To było dwa lata temu.
Temat: Nadzór.
Cel: S. Dubois.
Marcus: Potrzebuję brudu. Cokolwiek to jest – zdrada, nadużywanie narkotyków, niestabilność psychiczna. Potrzebuję podstaw, żeby uniknąć intercyzy.
Pierce: Panie Sterling, śledziliśmy ją przez sześć miesięcy. Chodzi do pracy. Chodzi do sklepu spożywczego. Chodzi do domu swojej matki. Pracuje do późna. Nie ma tu żadnego brudu. Ta kobieta jest święta.
Marcus: Przyjrzyj się uważniej albo coś wymyśl. Nie stać mnie, żeby dać jej połowę.
Przestałem oddychać.
Dwa lata.
Od dwóch lat planował się mnie pozbyć.
Ale nie mógł znaleźć sposobu, aby dokonać tego bez straty pieniędzy.
A oto nowszy e-mail.
Z datą sprzed tygodnia.
Marcus: Zapomnij o brudzie. Stawiamy na załamanie psychiczne. Jej rodzina będzie zeznawać. Jej matka i siostra są na pokładzie. Będziemy twierdzić, że jest przepracowana, paranoiczna i niezdolna do przewodzenia. Wymusimy wotum nieufności na posiedzeniu zarządu. Kiedy odejdzie, uruchomimy klauzulę wykupu przy najniższej wycenie.
Carol: Mogę zaświadczyć, że ostatnio jest niestabilna, bardzo emocjonalna. Martwię się o nią, Marcus. Musimy zrobić to, co najlepsze dla firmy.
Wpatrywałem się w ekran.
Moja matka.
Moja własna matka.
Spiskowała, aby uznać mnie za osobę niezrównoważoną psychicznie, tak aby jej złote dziecko mogło ukraść mi męża i pieniądze.
Chcesz czegoś nieregularnego?
Zamruczałem.
Pokażę ci nieregularność.
Przyjrzałem się bliżej.
Potrzebowałem dźwigni.
Dowody oszustwa były mocne, ale udowodnienie tego w sądzie zajęłoby trochę czasu.
Potrzebowałem czegoś natychmiastowego.
Coś, co przeraziłoby Marcusa.
Znalazłem to w zeznaniach podatkowych.
W zeszłym roku, aby zabezpieczyć sobie pokaźną pożyczkę od firmy private equity, Marcus zawyżył wskaźniki obłożenia naszych nieruchomości komercyjnych.
Podrabiał umowy dzierżawy.
Posiadał sfałszowane podpisy najemców, którzy nie istnieli.
Nie było to zwykłe oszustwo cywilne.
To było oszustwo bankowe.
Zbrodnia federalna.
A dokumenty pożyczki podpisał dyrektor generalny Marcus Sterling.
Nie było na nich mojego podpisu.
W tym tygodniu byłam poza miastem na pogrzebie mojej ciotki, Brin nie stawił się na pogrzebie, a Marcus powiedział, że zajmie się papierkową robotą.
Podpisał na siebie wyrok śmierci.
I nawet o tym nie wiedział.
Skopiowałem dokumenty pożyczki.
Skopiowałem fałszywe umowy najmu.
Zbudowałem dossier, w którym była bomba atomowa.
Spojrzałem na zegar.
Była godzina 2:00 po południu.
Pracowałem bez przerwy przez 12 godzin.
Umierałem z głodu.
Nie myłam się.
Działała na mnie adrenalina.
Potrzebowałem telefonu na kartę.
Nie mogłem używać komórki.
Prawdopodobnie śledzili to lub wyciągali dokumenty.
Poszedłem do sklepu po drugiej stronie ulicy, żeby kupić tani telefon na kartę za gotówkę.
Wróciwszy do pokoju, usiadłem na łóżku i spojrzałem na nowy telefon.
Do kogo mogę zadzwonić?
Moi przyjaciele?
Większość z nich to pary, z którymi Marcus miał wspólnych znajomych.
Prawdopodobnie stanęliby po stronie czarującego Marcusa.
Albo pozostań neutralny.
Moja rodzina?
Oczywiście, że nie.
Moi pracownicy?
Zbyt ryzykowne.
Potrzebowałem kogoś potężnego.
Ktoś, kto nienawidził Marcusa.
Ktoś mający środki, aby prowadzić wojnę.
Przyszedł mi na myśl pewien człowiek.
Elijah Vance.
Elijah był miliarderem i potentatem na rynku nieruchomości w Atlancie.
Stare pieniądze.
Bezwzględny.
Ale z zasadami.
Trzy lata temu Marcus pokonał Elijaha w walce o nabycie atrakcyjnego gruntu pod zabudowę BeltLine.
Marcus wygrał dzięki przekupieniu radnego miejskiego, aby zmienił przeznaczenie terenu.
Krok, któremu stanowczo się sprzeciwiałem.
Ale co Marcus zrobił za moimi plecami.
Eliasz podejrzewał, że doszło do przestępstwa.
Publicznie nazwał Marcusa wspinaczem w tanim garniturze.
Marcus to wyśmiał.
Ale Eliasz nigdy nie zapomniał.
Gdybym poszedł do Elijaha Vance’a z dowodem oszustwa Marcusa — a konkretnie oszustwa, które kosztowało Elijaha tę umowę — to byłoby to mało prawdopodobne.
Eliasz mógłby się ze mnie śmiać.
Mógłby mnie odprawić z kwitkiem.
Ale był jedyną osobą w Atlancie, która miała wystarczająco dużo władzy, żeby chronić mnie przed prawnikami Marcusa.
Wybrałem numer Vance Enterprises.
Znałem to na pamięć.
Sprawdzałem to wystarczająco wiele razy, gdy byliśmy rywalami.
„Vance Enterprises, Biuro Prezesa” – odpowiedział szorstki głos.
„Muszę natychmiast porozmawiać z panem Vance’em.”
„Pan Vance jest na spotkaniu. Czy mogę zapytać, czego to dotyczy?”
„Powiedz mu, że to Simone Dubois” – powiedziałem. „Powiedz mu, że wiem, jak Marcus Sterling doprowadził do zmiany przeznaczenia przejęcia BeltLine i powiedz mu, że mam e-maile”.
Zapadła cisza.
„Chwileczkę, proszę.”
Trzydzieści sekund później w słuchawce usłyszałem głęboki, chrapliwy głos.
„Pani Dubois, czemu zawdzięczam tę przyjemność? Czy mąż przysłał panią, żeby się napawać?”
„Mój mąż właśnie mnie zwolnił, opróżnił moje konta bankowe i umieścił moją siostrę w moim domu” – powiedziałam spokojnym głosem. „Nie jestem tu po to, żeby się chełpić, panie Vance. Jestem tu, żeby go spalić na popiół i pomyślałam, że może zechce pan to zobaczyć”.
Cisza.
Potem cichy chichot.
„Słucham.”
Zanim spotkałem się z Elijahem Vance’em, musiałem jeszcze wypalić jedną ranę.
Plik, którego unikałem w bazie danych Sterling Ridge.
Fundusz powierniczy Jerome’a.
Jerome był moją słabością.
Moja pięta achillesowa.
Przez całe życie chroniłam go przed narcyzmem Marcusa.
Kiedy Marcus zapomniał o urodzinach Jerome’a, kupiłem prezent i podpisałem się imieniem Marcusa.
Kiedy Marcus opuścił mecze piłkarskie Jerome’a, powiedziałem mu, że tata ciężko pracuje na naszą przyszłość.
Wychowywałam go w przekonaniu, że jego ojciec jest bohaterem, ukrywając fakt, że jego ojciec był zaniedbującym wszystko egoistą.
Teraz zrozumiałem, że to był mój największy błąd.
Chroniłem Jerome’a przed prawdą.
A tym samym pozwoliłem, by Marcus kupił swoją lojalność kłamstwami.
Otworzyłem dokumenty funduszu powierniczego.
Marcus niedawno zmienił warunki.
Pierwotnie wypłata środków miała być dokonywana po ukończeniu 25 roku życia, pod warunkiem ukończenia studiów wyższych.
Nowe warunki, datowane dwa tygodnie temu: natychmiastowy dostęp do wypłaty gotówki w wysokości 200 000 USD, przeniesienie tytułu własności Porsche 911 z 2023 r.
I załączona korespondencja.
Jerome: Tato, mama się wścieknie, jeśli zrezygnuję ze studiów w przyszłym semestrze.
Marcus: Mama już niedługo nie będzie rządzić, Jay. Ona traktuje cię jak dziecko. Ja traktuję cię jak mężczyznę.
Chcesz samochód?
Chcesz gotówki?
Musisz mnie wesprzeć, kiedy nadejdzie czas.
Musisz powiedzieć prawnikowi, że mama zachowuje się dziwnie, że jest niestabilna psychicznie.
Jerome: Cóż, ostatnio jest trochę zestresowana.
Marcus: Dokładnie. Ona traci panowanie nad sobą. Musimy chronić firmę. Jeśli zostaniesz ze mną, w przyszłym roku zostaniesz wiceprezesem ds. przejęć.
Nie potrzeba dyplomu. Możesz uczyć się w praktyce, tak jak ja.
Jerome: Wiceprezes. Naprawdę?
Okej, jestem za.
Co muszę zrobić?
Przeczytałam te słowa i moje serce nie pękło.
Zamieniło się w pył.
Wiceprezes ds. przejęć.
Jerome oblał wstęp do ekonomii.
Weekendy spędzał na graniu w gry wideo i spaniu do południa.
Nie miał kwalifikacji do prowadzenia stoiska z lemoniadą, a co dopiero działu w wielomilionowej firmie.
Marcus przygotowywał go na porażkę.
Podbudowuję jego ego, by wykorzystać go jako pionka przeciwko mnie.
A Jerome – mój słodki chłopiec – sprzedał swoją matkę za Porsche i tytuł, na który nie zasłużył.
Przypomniałem sobie SMS-a, którego mi wysłał wczoraj wieczorem.
Tata powiedział, że obniży mi czesne.
Nie martwił się o czesne.
Martwił się o łatwe pieniądze.
Otworzyłem wyciąg z karty kredytowej Jerome’a.
Ten, za który zapłaciłem.
Sklep z butelkami.
Klub nocny.
Strona z zakładami online.
Miejsce tylko dla dorosłych.


Yo Make również polubił
6 sekretnych witamin, dzięki którym natychmiast będziesz wyglądać młodziej!
Budyń z palonego mleka, PRAWIE oszalałem na punkcie pysznego tego deseru
Moja teściowa „przypadkowo” upuściła tort z okazji ujawnienia płci dziecka, ale jej uśmiech mówił co innego.
Ponieważ w nocy powodują skurcze nóg