WRÓCIŁEM Z PODRÓŻY SŁUŻBOWEJ I KIEDY WSZEDŁEM DO DOMU, CAŁA MOJA RODZINA I MOJA SIOSTRA BYŁY… – Page 3 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

WRÓCIŁEM Z PODRÓŻY SŁUŻBOWEJ I KIEDY WSZEDŁEM DO DOMU, CAŁA MOJA RODZINA I MOJA SIOSTRA BYŁY…

Marcus wzruszył ramionami i poprawił krawat.

„Twoja matka ma rację. Potrzebujemy kogoś, kto zajmie się stroną towarzyską, galami, imprezami charytatywnymi. Nienawidzisz tego. Pozwól jej to robić. Zapłać jej pensję asystentki. Wyrzuć ją z domu. Wszyscy wygrywamy”.

Tak też zrobiłem.

Stworzyłem stanowisko: Dyrektora ds. Wydarzeń Specjalnych.

Na początku wydawało się, że to działa. Brin przeprowadził się do mieszkania, które dofinansowałem i zorganizował firmową imprezę świąteczną. Było wystawnie, przekraczając budżet, ale odniosło sukces.

Potem zaczęły się subtelne zmiany.

Brin zaczęła przychodzić do biura każdego dnia, ubrana nie w strój biznesowy, lecz w obcisłe sukienki, które graniczyły z niestosownością.

Spędzała godziny w biurze Marcusa, omawiając logistykę wydarzenia. Przechodziłem obok i słyszałem ich śmiech. Za każdym razem, gdy wchodziłem do pokoju, przestawali.

„Co cię tak śmieszy?” – pytałam, czując ukłucie niepokoju.

„To tylko żart o kliencie” – mawiał Brin, uśmiechając się tym przesłodzonym uśmiechem. „Nie zrozumiałabyś tego, Simone. To wewnętrzny żart”.

Zaczęła przychodzić do nas na biznesowe lunche. Potem zaczęła mnie w nich zastępować.

„Simone, zostań i dokończ kwartalne prognozy” – mawiał Marcus. „Brin i ja zabierzemy deweloperów do stekowni. Wiesz, że nie znosisz pogawędek”.

I naprawdę nienawidziłam pogawędek. Uwielbiałam tę pracę, więc dałam sobie z nimi spokój. Siedziałam w biurze, jadłam sałatkę przy biurku, liczyłam, dbałam o to, żeby nasze marże zysku były wysokie, podczas gdy mój mąż i siostra pili martini i śmiali się z mojego kosztu.

Zauważyłam zmiany w Marcusie. Zaczął się ubierać młodziej. Kupił Porsche, którego nie potrzebował. Zaczął zostawać po godzinach, żeby „nawiązać kontakty”. Kiedy wyraziłam swoje zaniepokojenie, Carol zamknęła mi usta w nieskończoność.

„Jesteś paranoiczką, Simone” – zbeształa ją. „Powinnaś się cieszyć, że Marcus i Brin się dogadują. Większość mężczyzn nienawidzi swoich teściów. To błogosławieństwo. Nie psuj tego swoją zazdrością. To poniżej twojej godności”.

Zazdrość.

Sprawiła, że ​​poczułam się jak szalona, ​​niepewna siebie harpia.

Teraz, patrząc na folder PROJECT_B na moim laptopie, zobaczyłem rzeczywistość.

Kolacje networkingowe były randkami.

Podróże służbowe do Miami były wakacjami.

A opłaty za konsultacje płacone Brin były w rzeczywistości jej wynagrodzeniem za bycie jego kochanką.

Wąż nie wpełzł po prostu w trawę. Otworzyłem drzwi, zaprosiłem ją do środka i dałem jej ciepłe mleko.

A co najgorsze?

Moja matka przytrzymała drzwi. Carol to wynegocjowała. Popchnęła Brina w stronę Marcusa, doskonale wiedząc, do czego Brin jest zdolny. Chciała, żeby Brin miał takie życie, jakie ja zbudowałem.

Ponieważ w jej wypaczonym umyśle Brin zasługiwała na królestwo, a ja byłem tylko budowniczym, przeznaczonym do jego wzniesienia i odejścia.

Uderzyłem dłonią w tanie biurko motelu. Ból przywrócił mnie do rzeczywistości.

„Dobrze” – szepnąłem do pustego pokoju. „Chcesz zagrać w tę zabawną, nieodpowiedzialną grę? Zobaczmy, ile frajdy będzie, gdy architekt będzie ciągnął ścianę nośną”.

Następne sześć godzin spędziłem w transie księgowości śledczej. Dostęp duchowy dał mi wszystko, ale musiałem być ostrożny. Gdybym wprowadził jakiekolwiek zmiany, gdybym zmodyfikował jakikolwiek plik, logi systemowe mogłyby zaalarmować dyrektora IT – mężczyznę o imieniu Steven, który kiedyś był wobec mnie lojalny, ale teraz niewątpliwie podlegał Marcusowi.

Więc stałem się duchem.

Skopiowałem. Pobrałem. Zrobiłem zrzut ekranu. Prześledziłem przepływ pieniędzy.

Było gorzej niż myślałem.

Sterling Ridge traciło pieniądze, które musiały pokryć koszty utrzymania i przelewów do fikcyjnej firmy Brina. Marcus przestał płacić dostawcom. Mieliśmy trzy miesiące opóźnienia w płatnościach dla ekip budowlanych za nowy wieżowiec w dzielnicy finansowej. Zalegaliśmy z odsetkami od dwóch dużych pożyczek.

Marcus okradał Petera, żeby zapłacić Brinowi.

Moja firma, dzieło mojego życia, była domkiem z kart. Gdyby wierzyciele się dowiedzieli, bylibyśmy niewypłacalni w ciągu 30 dni.

Ale potem znalazłem coś, co sprawiło, że usiadłem prosto.

To była wymiana e-maili między Marcusem a prywatnym detektywem o nazwie Pierce Investigations. Stało się to dwa lata temu.

Temat: Nadzór. Cel: S. Dubois.

Marcus: Potrzebuję brudu. Cokolwiek to jest – zdrada, nadużywanie narkotyków, niestabilność psychiczna. Potrzebuję podstaw do unieważnienia intercyzy.

Pierce: Panie Sterling. Śledziliśmy ją przez sześć miesięcy. Chodzi do pracy. Chodzi do sklepu spożywczego. Chodzi do domu swojej matki. Pracuje do późna. Nie ma tu żadnego brudu. Ta kobieta jest święta.

Marcus: Przyjrzyj się uważniej albo coś wymyśl. Nie stać mnie, żeby dać jej połowę.

Przestałem oddychać.

Dwa lata.

Od dwóch lat planował się mnie pozbyć, ale nie mógł znaleźć sposobu, żeby zrobić to bez straty pieniędzy.

A potem nowszy e-mail, datowany tydzień temu.

Marcus: Zapomnij o brudzie. Stawiamy na załamanie psychiczne. Jej rodzina będzie zeznawać. Jej matka i siostra są na pokładzie. Będziemy twierdzić, że jest przepracowana, paranoiczna i niezdolna do przewodzenia. Wymusimy wotum nieufności na posiedzeniu zarządu. Kiedy odejdzie, uruchomimy klauzulę wykupu przy najniższej wycenie.

Carol: Mogę zaświadczyć, że ostatnio jest niestabilna. Bardzo emocjonalna. Martwię się o nią.

Marcus: Musimy zrobić to, co najlepsze dla firmy.

Wpatrywałam się w ekran, a łzy wściekłości zamazywały mi wzrok. Moja matka, moja własna matka, spiskowała, żeby ogłosić mnie niezrównoważoną psychicznie, żeby jej złote dziecko mogło ukraść mi męża i pieniądze.

„Chcesz niestabilności?” – mruknąłem. „Pokażę ci niestabilność”.

Zagłębiłem się bardziej. Potrzebowałem przewagi. Dowody oszustwa były solidne, ale ich udowodnienie w sądzie zajęłoby trochę czasu. Potrzebowałem czegoś natychmiastowego, czegoś, co przeraziłoby Marcusa.

Znalazłem to w zeznaniach podatkowych.

W zeszłym roku, aby uzyskać ogromną pożyczkę od firmy private equity, Marcus zawyżył wskaźniki obłożenia naszych nieruchomości komercyjnych. Sfałszował umowy najmu. Podrobił fizycznie podpisy najemców, którzy nie istnieli.

Nie było to zwykłe oszustwo cywilne.

To było oszustwo bankowe.

Było to przestępstwo federalne, za które groziła kara więzienia.

A dokumenty pożyczki podpisał dyrektor generalny Marcus Sterling.

Nie było na nich mojego podpisu. W tym tygodniu byłem poza miastem na pogrzebie ciotki – pogrzebie, którego Brin nie zorganizował – a Marcus obiecał, że zajmie się papierkową robotą.

Podpisał na siebie wyrok śmierci, nawet o tym nie wiedząc.

Skopiowałem dokumenty kredytowe. Skopiowałem fałszywe umowy najmu. Stworzyłem dossier, które było bombą atomową.

Spojrzałem na zegarek. Była druga po południu. Pracowałem bez przerwy przez dwanaście godzin. Umierałem z głodu. Nie umyłem się i leciała na mnie adrenalina.

Potrzebowałem telefonu na kartę. Nie mogłem korzystać z komórki. Pewnie go śledzili albo wyciągali dane.

Poszedłem do sklepu po drugiej stronie ulicy, żeby kupić tani telefon na kartę za gotówkę.

Wróciwszy do pokoju, usiadłem na łóżku i spojrzałem na nowy telefon.

Do kogo mogę zadzwonić?

Moi znajomi? Większość to para znajomych Marcusa. Prawdopodobnie stanęliby po stronie czarującego Marcusa albo zachowaliby neutralność.

Moja rodzina? Oczywiście, że nie.

Moi pracownicy? Zbyt ryzykowne.

Potrzebowałem kogoś potężnego, kogoś, kto nienawidziłby Marcusa i kogoś, kto miałby środki, by prowadzić wojnę.

Przyszedł mi na myśl pewien człowiek.

Elijah Vance.

Elijah był miliarderem i potentatem na rynku nieruchomości w Atlancie. Starym majątkiem. Bezwzględnym, ale z zasadami.

Trzy lata temu Marcus pokonał Elijaha w walce o nabycie atrakcyjnej działki w osiedlu Beltline. Marcus wygrał, przekupując radnego miejskiego, aby zmienił przeznaczenie gruntu – posunięciu, któremu stanowczo się sprzeciwiałem, ale które Marcus wykonał za moimi plecami.

Elijah podejrzewał nieczystą grę. Publicznie nazwał Marcusa „wspinaczem w tanim garniturze”. Marcus zbył to śmiechem. Ale Elijah nigdy nie zapomniał.

Gdybym poszedł do Elijaha Vance’a z dowodem oszustwa Marcusa, a konkretnie oszustwa, które kosztowało Elijaha tę umowę, to byłoby mało prawdopodobne. Elijah mógłby mnie po prostu wyśmiać. Mógłby mnie odprawić.

Ale był jedyną osobą w Atlancie, która miała wystarczająco dużo władzy, żeby chronić mnie przed prawnikami Marcusa.

Wykręciłem numer Vance Enterprises. Znałem go na pamięć. Sprawdzałem go już wiele razy, kiedy byliśmy rywalami.

„Vance Enterprises, biuro prezesa” – odpowiedział ostry głos.

„Muszę natychmiast porozmawiać z panem Vance’em.”

„Pan Vance jest na spotkaniu. Czy mogę zapytać, czego to dotyczy?”

„Powiedz mu, że to Simone Dubois” – powiedziałem. „Powiedz mu, że wiem, jak Marcus Sterling doprowadził do zmiany przeznaczenia przejęcia Beltline. I powiedz mu, że mam maile”.

Zapadła cisza.

„Chwileczkę, proszę.”

Trzydzieści sekund później w słuchawce usłyszałem głęboki, chrapliwy głos.

„Pani Dubois. Czemu zawdzięczam tę przyjemność? Czy mąż przysłał panią, żeby się napawać?”

„Mój mąż właśnie mnie zwolnił, opróżnił moje konta bankowe i umieścił swoją kochankę w moim domu” – powiedziałam spokojnym głosem. „Nie jestem tu po to, żeby się chełpić, panie Vance. Jestem tu po to, żeby go spalić na popiół. Pomyślałam, że może zechcesz przynieść pianki”.

Cisza. Potem cichy chichot.

„Słucham.”

Zanim spotkałem się z Elijahem Vance’em, miałem jeszcze jedną ranę do wypalenia. Plik, którego unikałem w bazie danych Sterling Ridge.

Fundusz powierniczy Jerome’a.

Jerome był moim słabym punktem, moją piętą achillesową. Chroniłam go przed narcyzmem Marcusa przez całe życie. Kiedy Marcus zapomniał o urodzinach Jerome’a, kupiłam prezent i podpisałam się imieniem Marcusa. Kiedy Marcus opuścił mecze piłkarskie Jerome’a, powiedziałam Jerome’owi, że tata ciężko pracuje na naszą przyszłość.

Wychowywałam go w przekonaniu, że jego ojciec jest bohaterem, ukrywając fakt, że jego ojciec był zaniedbującym wszystko egoistą.

Teraz zrozumiałem, że to był mój największy błąd.

Chroniłem Jerome’a ​​przed prawdą i w ten sposób pozwoliłem Marcusowi kupić swoją lojalność kłamstwami.

Otworzyłem dokumenty funduszu powierniczego. Marcus niedawno zmienił warunki.

Pierwotnie wypłata środków miała być dokonywana po ukończeniu 25 roku życia, pod warunkiem ukończenia studiów wyższych.

Nowe warunki, datowane dwa tygodnie temu — natychmiastowy dostęp do wypłaty gotówki w wysokości 200 000 dolarów, przeniesienie własności Porsche 911 z 2023 r. i załączona korespondencja.

Jerome: Tato, mama się wścieknie, jeśli zrezygnuję ze studiów w przyszłym semestrze.

Marcus: Mama niedługo przestanie rządzić, Jay. Traktuje cię jak dziecko. Ja traktuję cię jak mężczyznę. Chcesz samochód? Chcesz kasę? Musisz mnie tylko poprzeć, kiedy nadejdzie czas. Musisz powiedzieć prawnikom, że mama dziwnie się zachowuje, że jest niestabilna.

Jerome: Cóż, ostatnio jest trochę zestresowana.

Marcus: Dokładnie. Ona traci panowanie nad sobą. Musimy chronić firmę. Jeśli zostaniesz ze mną, w przyszłym roku mianuję cię wiceprezesem ds. akwizycji. Nie potrzeba dyplomu. Możesz się uczyć w praktyce, tak jak ja.

Jerome: Wiceprezes? Serio? Dobra, jestem w grze. Co mam zrobić?

Przeczytałem te słowa i moje serce nie tylko pękło. Zamieniło się w pył.

Wiceprezes ds. przejęć.

Jerome oblał wstęp do ekonomii. Spędzał weekendy grając w gry wideo i śpiąc do południa. Nie miał kwalifikacji do prowadzenia stoiska z lemoniadą, a co dopiero działu w wielomilionowej firmie.

Marcus przygotowywał go na porażkę, podbudowując jego ego i wykorzystując go jako pionka przeciwko mnie.

A Jerome, mój słodki chłopiec, sprzedał swoją matkę za Porsche i tytuł, na który nie zasłużył.

Przypomniałem sobie SMS-a, którego mi wysłał wczoraj wieczorem.

Tata mówi, że obniży mi czesne.

Nie martwił się o czesne. Martwił się o łatwe pieniądze.

Otworzyłem wyciąg z karty kredytowej Jerome’a, tej, którą zapłaciłem.

Sklep z alkoholem. Klub nocny. Klub hazardowy online. Klub ze striptizem.

Był w spirali upadku. I zamiast być jego rodzicem, Marcus finansował tę spiralę, żeby kupić sobie sojusznika.

Zawahałam się i sięgnęłam po telefon na kartę.

Był moim synem. Ale chłopiec, który siedział na tej sofie i kazał mi zaakceptować rzeczywistość, nie był tym, którego wychowałem. Był dziełem swojego ojca.

Gdybym nadal łagodził jego upadek, straciłbym go na zawsze na rzecz świata Marcusa, korupcji i powierzchowności.

Jedynym sposobem, żeby go uratować, było pozwolić mu się rozbić.

Napisałem SMS-a. Jeszcze go nie wysłałem. Po prostu go napisałem, wpatrując się w kursor.

Jerome,

Widziałem e-maile. Widziałem samochód. Wybrałeś łatwą drogę, ale łatwa droga to pułapka. Kiedy twój ojciec przestanie cię wykorzystywać, porzuci cię, tak jak mnie. Kocham cię na tyle, by pozwolić ci nauczyć się tego na własnej skórze. Powodzenia, panie wiceprezydencie.

Zapisałem szkic.

Wytarłem oczy.

Przeszedłem do systemu płac. Usunąłem Jerome’a ​​z listy płac stażystów, na której pracował przez trzy lata, mimo że nigdy nie był w biurze. Nie mogłem ruszyć funduszu powierniczego. Teraz kontrolował go Marcus.

Ale mogłem dotknąć ubezpieczenia zdrowotnego. Jerome był na mojej polisie – polisie, którą opłacałem osobiście.

Usuń osobę zależną: Jerome Sterling.

Powód: Nie jestem już studentem studiów stacjonarnych.

To było drobiazg. To było drobiazg. Ale po raz pierwszy od 21 lat nie naprawiłem mu czegoś.

Mój telefon zawibrował. To był adres spotkania z Elijahem Vance’em.

Salonik biblioteczny Peachtree Club. Jedna godzina.

Przyjdź sam.

Zamknęłam laptopa, poszłam do łazienki i ochlapałam twarz zimną wodą. Próbowałam poprawić włosy. Mój garnitur był pognieciony, ale go otrzepałam. Nałożyłam warstwę szminki, moją zbroję.

Spojrzałem w lustro. Kobieta, która patrzyła w moją stronę, wyglądała na zmęczoną, owszem. Ale wyglądała też niebezpiecznie. Wyglądała jak matka, która straciła młode i nie miała już nic do stracenia.

„Chcesz niestabilności, Marcus?” – powiedziałem do odbicia. „Pokażę ci trzęsienie ziemi”.

Weszłam do Peachtree Club w tym samym pogniecionym garniturze, w którym uciekłam z domu, niosąc torbę na laptopa, w której znajdowało się wystarczająco dużo dowodów, aby wysłać mojego męża do federalnego zakładu karnego.

Portier spojrzał na mnie sceptycznie. To miejsce pachniało starymi pieniędzmi, starymi urazami i mahoniem – światem, którym rządził Elijah Vance.

Znalazłem go w salonie bibliotecznym, siedzącego w skórzanym fotelu i czytającego „Financial Times”. Miał 65 lat, siwe włosy i oczy jak wypolerowany krzemień.

Nie wstał, gdy podszedłem.

„Pani Dubois” – powiedział Elijah, składając gazetę. „Wygląda pani okropnie”.

„Czuję się okropnie” – przyznałam, zatapiając się w fotelu naprzeciwko niego. „Ale mój mózg pracuje idealnie”.

„Wspomniałeś o umowie Beltline” – Elijah przeszedł do rzeczy. „Mówiłeś, że masz dowód”.

Otworzyłem laptopa. Nie traciłem czasu na uprzejmości. Wyciągnąłem teczkę, którą zebrałem w pokoju motelowym. Odwróciłem ekran w jego stronę.

„Trzy lata temu Marcus pokonał cię w sprawie Beltline. Podejrzewałeś, że przekupił radnego Davisa. Miałeś rację.”

Eliasz pochylił się do przodu i zmrużył oczy.

„Oto przelew” – powiedziałem, wskazując na ekran. „50 000 dolarów dla fikcyjnej firmy o nazwie Davis Management. A oto e-maile między Marcusem a Davisem, dotyczące „przyspieszonej opłaty za zmianę przeznaczenia”. Marcus był niedbały. Użył swojego prywatnego adresu e-mail do pierwszego kontaktu”.

Eliasz przyjrzał się dokumentom. Jego wyraz twarzy się nie zmienił, ale atmosfera wokół niego zdawała się robić coraz zimniejsza.

„Dlaczego mi to teraz pokazujesz?” – zapytał. „Byłeś dyrektorem operacyjnym. Skorzystałeś na tej umowie”.

„Nie wiedziałam” – powiedziałam spokojnym głosem. „Marcus prowadził równoległy zestaw ksiąg rachunkowych. Znalazłam go wczoraj wieczorem, po tym, jak wyrzucił mnie z domu, zamroził moje konta i położył siostrę do mojego łóżka”.

Eliasz spojrzał w górę, a na jego twarzy pojawił się błysk zaskoczenia.

„Jego siostra. A moja mama im kibicuje” – dodałam, gorzko się śmiejąc. „To prawdziwy zjazd rodzinny i tylko ja nie zostałam zaproszona”.

Wziąłem oddech.

„Panie Vance, nie przyszedłem tu po to, żeby plotkować. Przyszedłem tu, żeby zawrzeć umowę. Marcus próbuje mnie zniszczyć. Podrobił mój podpis na fałszywych pożyczkach. Defrauduje fundusze firmy. Zamierza zostawić Sterling Ridge w dymiącym kraterze. Chcesz, żebym je uratował?”

Eliasz uniósł brwi.

„Chcę, żebyś mi pomógł go pochować” – powiedziałem. „W zamian dam ci posiadłość Beltline”.

„Kontynuuj” – powiedział.

„Marcus jest nadmiernie zadłużony. Ma problemy z gotówką. Jest bliski niespłacenia kredytów budowlanych. Jeśli teraz wkroczysz jako inwestor na białym koniu, oferując kredyt pomostowy na ratowanie projektu, on go przyjmie. Jest zdesperowany. A w umowie kredytowej umieszczamy klauzulę gwarancyjną. Jeśli nie spłaci kredytu – a tak się stanie, bo znam realne kwoty – otrzymasz aktywa. A konkretnie, akt własności Beltline”.

Elijah patrzył na mnie przez dłuższą chwilę. Cisza się przedłużała, gęsta i napięta.

Potem na jego twarzy pojawił się powolny uśmiech. Nie był to ciepły uśmiech. To był uśmiech drapieżnika rozpoznającego innego drapieżnika.

„Jesteś mściwy, prawda?” powiedział cicho Eliasz.

„Jestem wydajna” – poprawiłam. „Marcus uważa mnie za porzuconą żonę, która będzie płakać w kącie. Nie zdaje sobie sprawy, że to ja napisałam jego biznesplan”.

Elijah zamknął laptopa i odsunął go ode mnie.

„Lubię cię, Simone. Masz hart ducha. Marcus zawsze wydawał mi się pawiem. Same pióra, a nie lata. A ty? Jesteś jastrzębiem.”

Wyciągnął telefon.

„Dzwonię do mojego radcy prawnego. To najlepszy prawnik procesowy w Atlancie. Będzie cię reprezentował w sprawie rozwodowej pro bono. Potraktuj to jako inwestycję w nasze nowe partnerstwo”.

„Dziękuję” – wyszeptałam, czując ogromną ulgę.

„I Simone” – dodał Elijah, patrząc mu twardo w oczy – „nie zawiedź mnie. Jeśli to zrobimy, zniszczymy go doszczętnie. Bez litości. Nie zabierzemy go z powrotem, kiedy będzie płakał”.

„Nie będzie płakał” – powiedziałam, myśląc o uśmieszku Marcusa, kiedy wziął ode mnie pierścionek. „Będzie krzyczał”.

Eliasz skinął głową.

„Dobrze. A teraz znajdźmy ci pokój w hotelu, w którym nie płaci się za godzinę. Nie da się planować wojny, jeśli się nie wyspałeś”.

Tej nocy spałem w apartamencie w hotelu St. Regis Atlanta, opłaconym przez Vance Enterprises. Wziąłem długą kąpiel, zmywając z siebie motelowy brud. Leżąc między czystą, chłodną pościelą, poczułem głęboką przemianę w moim wnętrzu.

Przez 20 lat byłam tą, która naprawiała. Wygładzałam błędy Marcusa, sprzątałam jego bałagan, sprawiałam, że wyglądał dobrze. Byłam niewidzialnym klejem, który spajał wszystko do kupy.

Teraz miałem być rozpuszczalnikiem.

Zamierzałem zniszczyć wszystko, co uważał, że posiada.

Wziąłem do ręki telefon i wysłałem Elijahowi SMS-a składającego się z jednego słowa.

Gotowy.

Trzy dni później pułapka została zastawiona.

Prawnik Elijaha, przerażająco spokojny mężczyzna o nazwisku Wesley Thorne, przygotował ugodę rozwodową. Był to majstersztyk prawniczej dezinformacji.

Na pierwszy rzut oka wyglądało to na całkowitą kapitulację.

Propozycja:

Marcus zajmuje się domem rodzinnym.

Marcus zachowuje pełne prawa własności do Sterling Ridge.

Simone otrzymuje jednorazową kwotę 500 000 dolarów, co stanowi ułamek tego, co mi się należało.

Simone zrzeka się wszelkich roszczeń o przyszłe alimenty.

Wyglądało na to, że się poddaję. Wyglądało na to, że jestem załamany, desperacko potrzebuję gotówki i po prostu chcę uciec.

Marcus byłby zachwycony. To idealnie zaspokajało jego ego.

Jednak głęboko zakorzeniona w 60-stronicowym dokumencie, w rozdziale 14, podrozdziale C, paragrafie 4, klauzula o pigułce trucizny:

W przypadku, gdy którakolwiek ze stron niniejszej umowy dopuści się nieujawnionej działalności przestępczej, oszustwa lub defraudacji w trakcie trwania małżeństwa lub zostanie skazana za przestępstwo w ciągu 24 miesięcy od daty jej podpisania, niniejsza umowa w całości traci ważność. W takim przypadku cały majątek, w tym 100% akcji spółki i nieruchomości, powróci do strony niewinnej jako odszkodowanie.

Marcus nigdy nie czytał drobnego druku. Płacił prawnikom za to. Ale jego prawnik, Reginald Pierce, był leniwy. Wiedziałem, bo sam płaciłem jego faktury.

Pierce przeglądał umowy, szukał dużych kwot – ugody, alimentów. Nie szukał konkretnej klauzuli o powrocie do poprzedniego stanu rzeczy, ukrytej w ogólnym tekście o odpowiedzialności.

Spotkałam Marcusa i jego prawnika w biurze Pierce’a. Nie miałam makijażu. Miałam na sobie stary sweter. Siedziałam z opuszczoną głową i patrzyłam w podłogę.

Musiałam sprzedać wizerunek pokonanej kobiety.

Marcus wszedł, jakby świat należał do niego. Miał na sobie nowy włoski garnitur i pachniał drogą wodą kolońską, pewnie prezentem od Brina.

„No, patrzcie, kto wyczołgał się ze swojej nory” – zadrwił Marcus, siadając. „Mam nadzieję, że jesteś gotowa do podpisania, Simone. Brin i ja mamy do zamówienia zaproszenia ślubne”.

„Po prostu daj mi czek” – powiedziałem drżącym głosem. „Chcę po prostu odejść, Marcus. Nie mogę już z tobą walczyć”.

Marcus roześmiał się i spojrzał na Pierce’a.

„Widzisz? Mówiłem ci, że się podda. Nie ma na to ochoty”.

Pierce przesunął papiery po stole.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Oczyść swoje tętnice tym prostym sokiem

Jak zrobić ten mocny sok Przygotuj składniki – Obierz czosnek i imbir. Umyj cytrynę i pokrój ją ze skórką, aby ...

Notatka od dostawcy sprawiła, że ​​zainstalowałem kamery bezpieczeństwa wokół mojego domu – będę mu za to wdzięczny na zawsze

Serce waliło mi w piersiach, gdy starałam się zachować spokój dla moich dzieci. „Dlaczego nie umyjecie się, podczas gdy ja ...

Miękkie Ciasteczka Migdałowe

🍲 W misce ubić białka z cukrem na puszystą masę. 🌰 Dodać mąkę migdałową, skórkę z cytryny i ekstrakt migdałowy, ...

Leave a Comment