Weszłam na przyjęcie zaręczynowe mojego brata. Panna młoda pochyliła się z wymuszonym uśmiechem i szepnęła: „Nie powinieneś był przychodzić… zepsujesz zdjęcia”. Nie wiedziała, że ​​jestem właścicielem firmy, w której pracuje ona i jej rodzina – ani że decyzja w sprawie jej kontraktu zostanie podjęta przed ślubem. – Page 2 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Weszłam na przyjęcie zaręczynowe mojego brata. Panna młoda pochyliła się z wymuszonym uśmiechem i szepnęła: „Nie powinieneś był przychodzić… zepsujesz zdjęcia”. Nie wiedziała, że ​​jestem właścicielem firmy, w której pracuje ona i jej rodzina – ani że decyzja w sprawie jej kontraktu zostanie podjęta przed ślubem.

Pokój nr 12 zmienił się w „Wybrzeże Pacyfiku” z meblami inspirowanymi drewnem dryftowym i kolorami w odcieniach oceanu.

Pokój nr 8 został przekształcony w „Mountain Lodge” z odsłoniętymi belkami i kamienną ścianą akcentową.

Pokój nr 15 został przemianowany na „Urban Loft” z elementami industrialnymi i nowoczesną sztuką lokalnych artystów.

Ale prawdziwą innowacją nie były tylko pokoje.

To były doświadczenia.

Nawiązałem współpracę z lokalnymi winiarniami, aby oferować pakiety degustacyjne.

Przygotowywałam weekendowe kolacje w restauracji, podczas których rozwiązywałam zagadki kryminalne — ludzie w kostiumach, światło świec, śmiech i to cudowne uczucie udawania przez kilka godzin, że prawdziwe życie nie istnieje.

Zainstalowałem jacuzzi i palenisko na wieczorne spotkania, gdzie goście mogli otulić się kocami i wpatrywać się w ciemność, jakby ona skrywała odpowiedzi.

Organizowałam nawet weekendowe odosobnienia bez urządzeń elektronicznych, podczas których goście oddawali swoje urządzenia w recepcji, aby wziąć udział w cyfrowym detoksie, ponieważ północno-zachodnie wybrzeże Pacyfiku przyciąga pewien typ wyczerpanych osób — takich, które potrzebują powodu, żeby przestać.

Restauracja stała się moim powodem do dumy i radości.

Zamiast typowego śniadania kontynentalnego, zatrudniłem szefa kuchni specjalizującego się w kuchni regionu Pacyfiku Północno-Zachodniego. Oferowaliśmy obiady z produktów prosto z farmy, niezobowiązujące lunche przy basenie i oczywiście – autorskie koktajle, bo ludzie na wakacjach chcą czegoś, co będzie dla nich prawdziwą przyjemnością.

Moja rodzina nadal myślała, że ​​to jakiś rozszerzony projekt studencki.

Kiedy do nich dzwoniłem, pytali o zajęcia i aplikacje na staże. Unikałem odpowiedzi, pytając o program inżynierski mojego brata Toma, pracę rodziców, o wszystko, co odwracało uwagę od tego, co budowałem.

„Jesteś pewien, że nie bierzesz na siebie za dużo z tym projektem hotelu?” – zapytała mama podczas jednej z naszych cotygodniowych rozmów. „Musisz skupić się na znalezieniu prawdziwej pracy po studiach”.

Prawdziwa praca.

Gdyby tylko wiedziała, że ​​zatrudniam już osiem osób i mam rezerwacje na cały przyszły rok.

Uroczyste otwarcie zaplanowano na weekend poświęcony Dniu Pamięci.

Poświęciłem osiemnaście miesięcy na planowanie, budowanie i przygotowywanie.

Lokalna gazeta przysłała fotografa. Blogerzy podróżniczy już mówili o tej transformacji. Rezerwacje zaczęły napływać z Seattle, Portland, a nawet dalej – ludzie, którzy słyszeli, że jest to miejsce z charakterem, miejsce, które sprawiało wrażenie starannie dobranego, a nie skopiowanego.

Ponowne otwarcie Cascade Inn przerosło moje najśmielsze oczekiwania.

Wyprzedaliśmy wszystkie bilety na weekend poświęcony Dniu Pamięci.

„Ukryty klejnot” – napisał jeden bloger podróżniczy.

„Wreszcie hotel z charakterem” – powiedział ktoś inny.

Pary prosiły o romantyczny motyw domku na rocznice. Podróżni służbowi pokochali miejskie lofty z nowoczesnym miejscem do pracy. Pokoje w stylu Pacific Coast przyciągały gości, którzy chcieli poczuć więź z naturalnym pięknem Oregonu.

A doświadczenia? Stały się naszym znakiem rozpoznawczym.

Bilety na kolację z zagadką kryminalną wyprzedały się na kilka miesięcy naprzód.

Weekendowe detoksy cyfrowe przyciągnęły zestresowanych dyrektorów, którzy wyglądali, jakby zapomnieli, jak się oddycha.

Spotkania przy basenie typu „happy hours” tworzyły ciepłą, towarzyską atmosferę, która sprawiała, że ​​goście wracali nie tylko po łóżko, ale i po emocje.

W ciągu roku zacząłem osiągać stałe zyski i tworzyłem listę oczekujących na popularne weekendy.

A co ważniejsze, dowiadywałem się, czego ludzie naprawdę chcą.

Nie tylko miejsce do spania.

Doświadczenie, którego nie mogliby doświadczyć w hotelach sieciowych, po wyjściu z autostrady.

Wtedy zacząłem szukać nieruchomości numer dwa.

Znalazłem mały, butikowy hotel w regionie winiarskim, prowadzony przez rodzinę od trzydziestu lat. Starsi właściciele byli gotowi przejść na emeryturę, a ich dzieci nie były zainteresowane przejęciem firmy. Dwanaście pokoi. Sala degustacyjna. Widok na winnicę, który pozwolił zrozumieć, dlaczego ludzie romantyzują północno-zachodni Pacyfik.

Ale to utknęło w przeszłości.

Tym razem proces zakupu był bardziej skomplikowany — inwestorzy, kredyty bankowe, większe kwoty — ale sukces Cascade Inn wszystko ułatwił.

Liczby nie kłamią, a moje były mocne.

Przez kolejne dwa lata rozwijałem swoją autorską metodę: znajdowanie nieruchomości z charakterem w świetnych lokalizacjach, wymyślanie na nowo doświadczeń gości, tworzenie czegoś na tyle wyjątkowego, aby ludzie wybierali nas, a nie bezpieczniejsze opcje.

Ten winny zakątek przekształcił się w Vista Vineyard Inn, specjalizujący się w romantycznych wypadach i kameralnych weselach. Dodałam gabinet zabiegów spa, zmodernizowałam salę degustacyjną, dodając małe dania przygotowywane z lokalnych składników, i stworzyłam pakiety wycieczek po winnicach z sąsiednimi winnicami.

Kiedy skończyłem 25 lat, byłem właścicielem trzech nieruchomości i rozglądałem się za czwartą.

Każdy hotel miał swój własny charakter i grupę docelową, ale wszystkie łączyła ta sama filozofia: wyjątkowa obsługa, niepowtarzalne doświadczenia i dbałość o szczegóły, dzięki której goście czuli się wyjątkowo.

Mój apartament w Portland również przynosił dochód, teraz zarządzany przez firmę zarządzającą nieruchomościami, więc mogłem skupić się na ekspansji.

Z zewnątrz pewnie wyglądało to tak, jakby wszystko, czego dotknąłem, zamieniało się w złoto.

Ale pracowałam po szesnaście godzin dziennie i prawie nie miałam życia prywatnego.

Moja rodzina wiedziała, że ​​„dobrze mi idzie”, ale nigdy nie wyjaśniłem jej dokładnie, o co chodzi. Mieszkali trzy godziny drogi ode mnie i byli zajęci swoimi sprawami. Moi rodzice oboje pracowali na pełen etat. Tom kończył studia inżynierskie i zaczynał poważnie wiązać się ze swoją dziewczyną.

A propos dziewczyny Toma, słyszałem jej imię wymieniane podczas rozmów rodzinnych, ale nigdy jej nie spotkałem.

Emily coś tam.

Spotykali się od około roku i z tego co zrozumiałam, ich związek stawał się coraz poważniejszy – co doprowadziło mnie do rozmowy telefonicznej, która wszystko zmieniła.

„Alice, mam do ciebie ogromną prośbę” – powiedział Tom pewnego wtorkowego wieczoru. W jego głosie słychać było nerwowość, jakby już postanowił, że poczuje się winny, niezależnie od tego, co powiem.

Byłem w swoim biurze w Cascade Inn i przeglądałem budżet marketingowy na przyszły kwartał.

„Co się dzieje?” zapytałem, odkładając długopis.

Tom rzadko dzwonił do mnie bezpośrednio. Zazwyczaj komunikował się za pośrednictwem naszych rodziców podczas tych rodzinnych rozmów, podczas których wszyscy mówili o prawdzie, zamiast od razu się w nią zagłębiać.

„Muszę przejść szkolenie do pracy” – powiedział – „i to w Portland. Dwa tygodnie, od poniedziałku. Zastanawiałem się…” Zrobił pauzę i niemal słyszałem, jak zbiera się na odwagę. „Czy mógłbym się u ciebie przenocować?”

Rozejrzałem się po swoim biurze, a potem po posesji, w której spędzałem większość czasu.

Nie mieszkałem w tym mieszkaniu od lat, ale Tom o tym nie wiedział.

A co ważniejsze, zrodził się pomysł.

„Właściwie” – powiedziałem – „mogę zrobić coś więcej. Znam taki naprawdę fajny hotel, który oferuje pakiety na dłuższy pobyt. Może zarezerwuję ci tam apartament? To moja gratka”.

„Alice, nie mogę pozwolić ci płacić za hotel przez dwa tygodnie” – zaprotestował. „To musi być drogie”.

Gdyby tylko wiedział.

„Nie martw się”, powiedziałem. „Mam zniżkę dla firm”. Technicznie rzecz biorąc, to prawda, bo byłem właścicielem tego miejsca. „Poza tym będzie ci wygodniej niż na mojej kanapie”.

„Jesteś pewien?” – zapytał i po raz pierwszy w jego głosie słychać było szczere wzruszenie. „To niesamowicie hojne”.

„To rodzina” – powiedziałem, już włączając system rezerwacji. „Poza tym i tak przez większość tych dwóch tygodni będę podróżował służbowo”.

Technicznie rzecz biorąc, to prawda. Zaplanowałem wycieczki w poszukiwaniu nieruchomości.

Nie powiedziałem Tomowi, że to będzie idealny research. W końcu mógłbym uzyskać szczerą opinię od członka rodziny na temat naszych usług, udogodnień i ogólnego doświadczenia gości – bez jego wiedzy. Jego opinie byłyby obiektywne.

Zarezerwowałem mu nasz najlepszy apartament — ten z aneksem kuchennym, oddzielnym pokojem dziennym i widokiem na ogród.

„Rezerwacja jest w Cascade Inn” – powiedziałem mu. „Oczekują cię w poniedziałek po południu. Pokój 24”.

„To niesamowite, Alice” – powiedział. „Bardzo dziękuję. Obiecuję, że ci się odwdzięczę”.

„Po prostu baw się dobrze” – powiedziałem. „A może pójdziemy na kolację, jak wrócisz do miasta”.

Kiedy się rozłączyliśmy, uświadomiłem sobie coś, co mnie zaskoczyło: Tom miał po raz pierwszy odwiedzić jedną z moich nieruchomości.

Moi rodzice nigdy mnie nie odwiedzili. Zawsze mówili, że są zajęci albo że podróż samochodem jest za długa.

Wydawało mu się, że to wielki moment, chociaż Tom jeszcze o tym nie wiedział.

Następnego ranka poinformowałem o tym moją menedżerkę, Sarę.

„W poniedziałek melduje się u nas gość VIP” – powiedziałem jej. „Tom Parker. To mój przyjaciel. Chcę, żeby wszystko było idealne, ale nie chcę, żeby czuł się traktowany wyjątkowo”.

Sarah skinęła głową. „Standardowa, doskonała obsługa. Niezbyt oczywiste traktowanie VIP-ów”.

„Dokładnie” – powiedziałem. „I chętnie poznam jego opinię, kiedy będzie się wymeldowywał”.

Nie mogłam przewidzieć, że ta prosta przysługa dla mojego brata zapoczątkuje ciąg wydarzeń, które obnażą dynamikę rodziny, o której nigdy bym się nie spodziewała, i doprowadzą do konfrontacji, której unikałam od lat.

Tom zameldował się i po kilku dniach dzwonił do mnie jak dziecko, które odkryło sekretny świat.

„Alice” – powiedział w połowie pierwszego tygodnia – „to miejsce jest niesamowite. Jak w ogóle się o nim dowiedziałaś? Jedzenie jest jak z restauracji, a obsługa traktuje mnie jak jakąś gwiazdę”.

„Dobry personel robi ogromną różnicę” – powiedziałem z uśmiechem, przeglądając notatki, jakie nasz zespół prowadził na temat jego preferencji.

Następnie ton Toma stał się łagodniejszy.

„Jest tu niesamowity szef kuchni” – powiedział – „i szkoli nową asystentkę, która jest niesamowicie utalentowana. Emily cośtam. Pochodzi z naszego rodzinnego miasta”.

Moje uszy się nastawiły.

„Emily?” powtórzyłem od niechcenia.

„Tak” – powiedział Tom ze śmiechem. „Jaki mały ten świat, prawda? Rozmawialiśmy między jej zmianami. Naprawdę pasjonuje się gotowaniem i ma ten swój niesamowity śmiech”.

Jego głos ucichł w sposób, który mówił mi, że już był w połowie zakochany.

Pod koniec dwutygodniowego pobytu Tom był już wyraźnie zakochany w Emily. Ich więź była oczywista dla personelu, a Tom już wspominał o możliwości przedłużenia pobytu, a może nawet przeprowadzki do Portland.

„Myślę, że zostanę tu na stałe” – powiedział podczas kolacji swojego ostatniego wieczoru.

Jedliśmy w restauracji Cascade Inn, a on wciąż nie miał pojęcia, że ​​jestem jej właścicielem. Spojrzał w stronę kuchni, jakby panowała w niej grawitacja.

„Są tu możliwości dla inżynierów” – powiedział, po czym uśmiechnął się nieśmiało. „I… Emily i ja naprawdę się polubiliśmy”.

Obserwowałam ich interakcję podczas kolacji. Emily była czarująca i zabawna, kiedy wyszła mi na spotkanie, i od razu ją polubiłam – choć zauważyłam coś subtelnego, czego jeszcze nie potrafiłam nazwać. Błysk w jej oczach, gdy patrzyła na ubrania Toma, sposób, w jaki jej wzrok się zatrzymał, gdy komplementowała moją torebkę.

Odłożyłem to na bok.

„Wydaje się świetna” – powiedziałem Tomowi. „Po prostu nie spiesz się. Związki na odległość są skomplikowane”.

Sześć miesięcy później Tom zadzwonił do mnie z wiadomościami, które wyczułem z odległości mili.

„Alice” – powiedział, niemal brzęcząc przez telefon – „Oświadczyłem się. Emily się zgodziła”.

„To wspaniale” – powiedziałem i rzeczywiście tak było.

„Myślimy o przyszłej wiośnie” – kontynuował. „Może gdzieś w Portland, bo tam się poznaliśmy. Emily zakochała się w tym mieście”.

„Myślałeś o miejscu spotkania?” – zapytałem, a moje serce zaczęło bić szybciej, bo nagle uświadomiłem sobie, dokąd to wszystko zmierza.

„Właściwie” – powiedział Tom – „mieliśmy nadzieję, że zorganizujemy to w Cascade Inn. To miejsce wiele dla nas znaczy, bo to tam się poznaliśmy. Myślisz, że twój znajomy, który załatwił ci zniżkę korporacyjną, mógłby nam pomóc w ustaleniu ceny?”

Wziąłem głęboki oddech.

To było wszystko.

Idealna okazja, żeby w końcu pokazać rodzinie, co budowałem.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Oczyść ruszt płyty kuchennej dzięki prostemu sposobowi!

Doprowadź wodę do wrzenia. Kiedy roztwór zacznie się gotować, woda osiągnie idealną temperaturę, aby skutecznie rozpuszczać zanieczyszczenia. Uważaj, by nie ...

Przepis na ciasto gruszkowe z ciemną czekoladą

Przygotowanie: Rozgrzej piekarnik Th. 6 (180°C). Obficie posmaruj masłem tortownicę. Posyp spód formy cukrem pudrem. Obierz i pokrój gruszki. Ułóż ...

Niezawodny Sekret na Orchidee! Zrób To Tylko 3 Razy w Miesiącu, a Twoje Kwiaty Będą Kwitnąć Cały Czas!

Nie przesadzaj z dawkowaniem – zbyt częste nawożenie może doprowadzić do zasolenia gleby. Stosuj miksturę tylko wtedy, gdy Twoja orchidea ...

Leave a Comment