„Wciąż pracujesz z sypialni?” Mój brat zadrwił z 65. urodzin taty. „Co za rozczarowanie”. Tata skinął głową, jakby się zgadzał. Milczałem. Potem kierownik restauracji zaprowadził do naszego stolika reportera Forbesa. „Pani Reynolds, czy jest pani gotowa na wywiad w ramach programu „30 przed 30” o swojej firmie zajmującej się sztuczną inteligencją?” Kieliszek szampana wypadł mojemu bratu z ręki… – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

„Wciąż pracujesz z sypialni?” Mój brat zadrwił z 65. urodzin taty. „Co za rozczarowanie”. Tata skinął głową, jakby się zgadzał. Milczałem. Potem kierownik restauracji zaprowadził do naszego stolika reportera Forbesa. „Pani Reynolds, czy jest pani gotowa na wywiad w ramach programu „30 przed 30” o swojej firmie zajmującej się sztuczną inteligencją?” Kieliszek szampana wypadł mojemu bratu z ręki…

65. urodziny taty – brat nazywał mnie „rodzinnym rozczarowaniem”, dopóki nie wszedł Forbes

W restauracji Riverside Estate rezerwację należy składać z trzymiesięcznym wyprzedzeniem i pod warunkiem posiadania referencji.

Okna sięgające od podłogi do sufitu wychodziły na wodę, białe obrusy lśniły w delikatnym oświetleniu, a sommelier znał każdego gościa po imieniu.

Mój ojciec wybrał to miejsce na uroczystość swoich 65. urodzin, twierdząc, że jest to miejsce „godne mężczyzny mojej rangi”.

To był tata w jednym zdaniu.

Wszystko było częścią życiorysu.

Wszystko było odbiciem.

Prywatny pokój wypełniło trzydzieści dwie osoby z rodziny.

Tata siedział na czele stołu w włoskim garniturze, z idealnie ułożonymi srebrnymi włosami, wyglądając dokładnie tak samo, jak odnoszący sukcesy prawnik korporacyjny, którym był przez czterdzieści lat.

Mama siedziała obok niego w perłach i Diorze, jej uśmiech był wyćwiczony i idealny.

Usiadłem na samym końcu, co wydawało mi się miejscem wyznaczonym mi w każdym pokoju, w którym kiedykolwiek byliśmy.

Nie do końca wygnanie.

Właśnie… umieszczone.

Umieściłem w miejscu, w którym nie mogłem zakłócić obrazu.

Umieszczone w miejscu, w którym można mnie zignorować.

„Sześćdziesiąt pięć lat” – oznajmił tata, stojąc z kieliszkiem wina.

„I jestem dumny, że mogę powiedzieć, że otaczają mnie wspaniali ludzie”.

„Moje dzieci, które dały mi powód do dumy”.

„Moje wnuki, które kontynuują nasze dziedzictwo”.

„Tak wygląda sukces.”

Wszyscy bili brawo, dźwięk był uprzejmy i entuzjastyczny, jakby oklaski były wymogiem.

Mój 37-letni brat Derek wstał i uniósł kieliszek.

„Dla Taty, który nauczył nas, że najważniejsze są osiągnięcia”.

„Kto pokazał nam, że dziedzictwo ma znaczenie”.

„Kto udowodnił, że nazwisko Reynolds coś znaczy w tym mieście”.

Więcej braw.

Derek poszedł w ślady ojca i zajął się prawem korporacyjnym.

Został partnerem w wieku 32 lat.

Ożenił się ze swoją dziewczyną ze studiów, która pochodziła z bogatej rodziny.

Był wszystkim, czego mój ojciec oczekiwał od syna, i Derek o tym wiedział.

Nosił tę wiedzę jak wodę kolońską.

Następnie stała moja 34-letnia siostra Amanda.

„Dla Taty, który nigdy nie zadowalał się przeciętnością.”

„Kto zmotywował nas do bycia najlepszą wersją siebie”.

„Kto nas nauczył, że ciężka praca i poświęcenie prowadzą do prawdziwego sukcesu”.

Więcej braw.

Amanda była chirurgiem w Johns Hopkins, opublikowaną badaczką, żoną Patricii, która również była chirurgiem.

Dwoje idealnych dzieci.

Idealny dom.

Idealna postawa.

Wtedy wzrok taty mnie odnalazł.

„Sophia” – powiedział głosem pełnym wymuszonej radości, która ledwie maskowała rozczarowanie.

„Czy chciałbyś coś powiedzieć?”

Poczułem, jak uwaga trzydziestu jeden innych osób się przesunęła, jakby pomieszczenie się przechyliło.

Nie, nie chodzi o ciekawość.

Raczej oczekiwanie przewidywalnego rozczarowania.

„Wszystkiego najlepszego, tato” – powiedziałem po prostu.

„Mam nadzieję, że wieczór będzie cudowny.”

Derek prychnął w kierunku wina.

„Krótko i treściwie.”

„Bardzo stosowne.”

„Derek” – powiedziała mama, ale bez cienia wyrzutu.

Kelnerzy przybyli niczym cicha parada.

Homar gotowany w maśle z kawiorem i mikroliśćmi.

Rodzaj dania, którego cena za sztukę przewyższa tygodniowe zakupy większości ludzi.

Obserwowałem, jak moja rodzina zagłębiała się w szczegóły, pewna swoich założeń na mój temat i pewna swojego osądu.

Nie potrzebowali faktów.

Mieli historię.

Byłem luźną nicią.

„No więc, Sophio” – powiedział mój wujek Richard z drugiej strony stołu.

Był menadżerem funduszu hedgingowego, wiecznie opalony dzięki zimowemu pobytowi w Palm Beach.

„Co ostatnio porabiasz?”

„Nadal pracujesz z domu?”

„Właściwie nadal pracuję w sypialni” – powiedziałem, biorąc kęs homara.

Przy stole na chwilę zapadła cisza.

Wtedy ktoś — wydaje mi się, że mój kuzyn Brian — wybuchnął słabo stłumionym śmiechem.

„Twoja sypialnia” – powtórzył powoli Derek.

„Masz dwadzieścia dziewięć lat i nadal pracujesz w swoim pokoju z dzieciństwa w domu mamy i taty”.

„Nie” – powiedziałem.

„Mam własne miejsce.”

„Dwupokojowe mieszkanie w centrum miasta.”

„Pracuję w drugiej sypialni.”

„Domowe biuro” – powiedziała Amanda tonem, którym można by nazwać chorobę zakaźną.

„Sophia, rozumiesz, że to nie jest prawdziwa kariera, prawda?”

„Praca w domu nie jest tym samym, co wykonywanie prawdziwej pracy.”

„U mnie to działa” – powiedziałem.

„To ci pasuje” – powtórzył Derek, odchylając się na krześle i kręcąc kieliszkiem wina.

„Siostrzyczko, masz dwadzieścia dziewięć lat.”

„Kiedy miałam dwadzieścia dziewięć lat, byłam już brana pod uwagę na stanowisko partnera”.

„Amanda kończyła rezydenturę”.

„Co dokładnie osiągnąłeś?”

Odłożyłam widelec, a sztućce wydały cichy dźwięk, który wydał mi się głośniejszy, niż powinien.

„Zbudowałem coś, z czego jestem dumny” – powiedziałem.

„Strona internetowa” – powiedziała moja kuzynka Jennifer i powiedziała to żartem.

Jennifer pracowała w marketingu i traktowała świat jak kampanię.

„Sophia, wszyscy mamy strony internetowe.”

„To nie czyni nas przedsiębiorcami”.

„Nie powiedziałem, że zbudowałem stronę internetową” – powiedziałem.

„A potem co?” naciskał wujek Richard.

„Co to za tajemnicza praca, którą wykonujesz w swojej sypialni, z której jesteś taki dumny?”

„Doradztwo technologiczne” – powiedziałem.

To nie było kłamstwo.

Prowadziłem obszerne konsultacje technologiczne dla mojej własnej firmy.

„Rozwój i wdrażanie sztucznej inteligencji”.

Oczy Dereka rozbłysły rozbawieniem.

„Rozwój sztucznej inteligencji?”

„Masz na myśli coś takiego jak ChatGPT?”

„Sophia, to są firmy warte miliardy dolarów i zatrudniające setki inżynierów”.

„Nie będziesz rozwijać sztucznej inteligencji w swojej sypialni”.

„Właściwie” – przerwała Amanda, uśmiechając się, jakby chciała pomóc.

„Prawdopodobnie zajmuje się wprowadzaniem danych w jakimś technologicznym startupie”.

„Nazywa to rozwojem sztucznej inteligencji, żeby poczuć się lepiej z tym, że nie ma prawdziwej kariery”.

Tata odchrząknął.

„Sophia, kochanie, nie chcemy cię zawstydzić.”

„Jesteśmy zaniepokojeni”.

„Zrezygnowałeś ze Stanfordu.”

„Opuściłem Stanford” – poprawiłem.

„Jest różnica.”

„Opuściłeś jeden z najlepszych programów informatycznych w kraju” – kontynuował tata.

„Aby zająć się tą… tą technologią”.

„A minęło już siedem lat, a ty pracujesz w swojej sypialni”.

„Mieszkanie w mieszkaniu z dwiema sypialniami.”

„Prowadzenie samochodu w 2015 roku”.

„Noszenie ubrań ze sklepów dyskontowych”.

„Ta sukienka jest z Targetu” – potwierdziłam.

Patricia, żona Amandy, wydała cichy dźwięk.

„Kochanie, nie.”

„To jest czyste i stosowne.”

„To tragiczne” – powiedział Derek beznamiętnie.

„Tato, właśnie o tym rozmawialiśmy w zeszłym tygodniu”.

„Sophia potrzebuje interwencji”.

„Ma prawie trzydzieści lat, żyje jak studentka, udaje, że ma karierę, podczas gdy w rzeczywistości jest bezrobotna”.

„Nie jestem bezrobotny” – powiedziałem.

„A co robisz?” zapytał wprost wujek Richard.

„Roczna pensja”.

„Co czerpiesz z tej swojej sypialni?”

Przy stole zapadła całkowita cisza.

Wszyscy patrzyli na mnie z mieszaniną litości i ciekawości.

„To sprawa osobista” – powiedziałem.

Derek się roześmiał.

„Oczywiście, że tak.”

„Ponieważ odpowiedź jest żenująca”.

„Daj mi zgadnąć – trzydzieści tysięcy”.

„Czterdzieści, jeśli masz szczęście.”

„Derek, wystarczy” – powiedziała mama.

Ale nawet wtedy jej głos nie brzmiał przekonująco.

„Nie, mamo, to nie wystarczy” – powiedział Derek.

„Ktoś musi powiedzieć to, co wszyscy myślimy”.

„Sophia jest rodzinnym rozczarowaniem”.

„Miała wszelkie atuty”.

„Stanford.”

„Koneksje taty”.

„Pieniądze rodzinne”.

„I rzuciła wszystko, żeby bawić się w przedsiębiorcę w swojej sypialni”.

„To żałosne.”

Słowo to zawisło w powietrzu niczym trucizna.

Żałosne.

Amanda próbowała złagodzić cios.

„Nie powiedziałabym, że to żałosne” – stwierdziła.

„Może po prostu źle rozumujesz”.

„Sophia, nie ma wstydu w przyznaniu, że to nie działa”.

„Możesz wrócić do szkoły, skończyć studia i znaleźć prawdziwą pracę”.

„Derek pewnie mógłby ci coś załatwić w swojej firmie.”

„To oczywiście poziom podstawowy, ale to początek.”

„Nie potrzebuję Dereka, żeby załatwił mi pracę” – powiedziałem.

„Oczywiście, że tak” – odpowiedział Derek.

„Bo cokolwiek robisz, nie działa”.

„Masz dwadzieścia dziewięć lat, jesteś spłukany, mieszkasz w tanim mieszkaniu i pracujesz w swojej sypialni”.

„To nie jest sukces, Sophio.”

„To jest porażka.”

Wziąłem łyk wody i pozwoliłem kryształowemu kieliszkowi pozostać na moich ustach dłużej, niż było to konieczne.

Przez okna sięgające od podłogi do sufitu można było podziwiać odbijające się w wodzie światła miasta.

Gdzieś na tym horyzoncie znajdowała się siedziba mojej firmy.

Czterdzieści siedem pięter ze szkła i stali.

Dwunastuset pracowników.

Właśnie w tym momencie budowali systemy, które miały znaleźć zastosowanie w szpitalach, sieciach energetycznych i satelitach.

Przerabiali to, co mogły robić maszyny.

Moja rodzina powiedziała mi, że potrzebuję profilu na LinkedIn.

„Może mamy różne definicje sukcesu” – powiedziałem cicho.

„Nie” – powiedział tata stanowczo.

„Sukces jest obiektywny.”

„To da się zmierzyć”.

„To stabilna kariera, bezpieczeństwo finansowe, szanowana pozycja”.

„Rzeczy, które osiągnęli twój brat i siostra.”

„Rzeczy, z którymi się zmagałeś.”

Wujek Richard pochylił się do przodu.

„Sophia, będę z tobą szczery, bo mi zależy”.

„Marnujesz swój potencjał.”

„Byłeś genialny w liceum.”

„Wszyscy tak mówili.”

„Dostałeś się do Stanfordu, na litość boską.”

„A ty odrzuciłeś to dla fantazji o byciu przedsiębiorcą technologicznym”.

„Ale prawda jest taka, że ​​nie masz zasobów, zespołu ani infrastruktury, żeby zbudować coś realnego”.

„Firmy zajmujące się sztuczną inteligencją — te, które zarabiają prawdziwe pieniądze — dysponują ogromnym finansowaniem, ogromnymi zespołami i latami rozwoju”.

„Masz sypialnię i laptopa.”

„To wszystko, czego potrzebowałem” – powiedziałem.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Najgorsze białko na świecie

W kontekście rosnącego spożycia alternatyw pochodzenia roślinnego, kwestia jakości białka staje się coraz bardziej paląca. Spośród alternatywnych rozwiązań atrakcyjną opcją ...

Są tak dobre, że robię je dwa razy w tygodniu! Najprostszy przepis z cukinią!

Składniki: 4 średnie cukinie 2-3 ząbki czosnku, drobno posiekane 2-3 łyżki oliwy z oliwek Sok z 1 cytryny Skórka starta ...

5 remedies to keep scale insects away from your balcony forever

Koszenile należą do najczęstszych i najtrudniejszych do wyeliminowania owadów. Kiedy atakują nasze rośliny, wydaje się niemożliwe pozbycie się ich, a ...

Internet chwali mężczyznę, który schudł 360 kg

Zaledwie cztery lata temu Cole Prochaska „ważył tyle, co trzech mężczyzn”. Po zamianie diety składającej się z 5000 kalorii dziennie ...

Leave a Comment