Na nagraniu wideo podano znacznik czasu.
15 listopada, godz. 19:45
Patrzyłem, jak Hannah wchodzi do mojego pokoju z tacą z obiadem. Postawiła ją na stoliku nocnym, uśmiechnęła się do mnie i powiedziała coś, czego nie dosłyszałem.
19:47
Hannah wyszła z mojego pokoju. Przez otwarte drzwi widziałem siebie w fotelu z opuszczoną głową – śpiącego.
20:15
Nadal śpię. Telewizor w moim pokoju migocze. Nie ruszałem się.
Następnie Patricia przełączyła kamerę na inny widok.
Łazienka na korytarzu.
20:40
To, co zobaczyłem, sprawiło, że ścisnęło mnie w żołądku.
Hannah stała przed lustrem w łazience. Miała makijaż – cień do powiek, jak się wydawało – i nakładała go sobie na ramię. Ciemnofioletowy, starannie rozcierany, żeby wyglądał jak siniak.
Potem wzięła jej bluzkę – tę drogą jedwabną, którą widziałem ją wcześniej na sobie – i celowo rozdarła ją na ramieniu.
Ćwiczyła wyrażanie emocji przed lustrem.
Płacząca twarz.
Przerażona twarz.
Sprawdziła telefon, spojrzała na coś, po czym wzięła głęboki oddech.
Patricia wstrzymała odtwarzanie filmu.
„Sprawdza lokalizację twojego syna. Jego telefon udostępnia jej lokalizację. Upewnia się, że jest wystarczająco blisko, żeby wjechać na podjazd”.
Kliknęła „Następny raz”.
20:50
Kamera przy drzwiach wejściowych. Samochód Williama wjeżdża na podjazd.
20:51
Kamera na korytarzu. Hannah bierze głęboki oddech i zamyka oczy.
A potem – jakby ktoś włączył przełącznik – łzy zaczęły spływać jej po twarzy.
20:52
Hannah idzie w kierunku drzwi wejściowych, łzy płyną jej po policzkach. Idealny obraz przerażonej kobiety.
Patricia zatrzymała wideo.
Nie mogłam mówić. Nie mogłam oddychać. Po prostu wpatrywałam się w zamrożony obraz twarzy Hannah, mokrej od sztucznych łez.
„Ona to zaplanowała” – wyszeptałem w końcu. „Wszystko?”
„Tak” – powiedziała Patricia. „I to nie wszystko”.
Wyciągnęła wydrukowane dokumenty.
„Wezwałem Hannah do wydania bilingów telefonicznych i laptopa. Dzięki obecności policji udało nam się uzyskać nakaz sądowy w związku z podejrzeniem znęcania się nad osobami starszymi”.
Detektyw Morrison zabrał głos po raz pierwszy.
„Pani Monroe, to, co odkryliśmy… jest druzgocące”.
Patricia rozkładała dokumenty jeden po drugim, tak jak krupier rozkłada karty.
Historia przeglądarki. 10 listopada: Ugody w Sprawach Przemocy wobec Osób Starszych w Oregonie. 11 listopada: Ile można pozwać za znęcanie się nad osobami starszymi w Portland? 12 listopada: wątek na forum prawnym zatytułowany „Ile można dostać za znęcanie się nad osobami starszymi, prosząc o pomoc znajomego?”
Każde słowo było jak nóż.
„Średnia kwota odszkodowania w Oregonie wynosi dwieście pięćdziesiąt tysięcy” – powiedziała Patricia. „W niektórych przypadkach kwota ta sięga nawet pół miliona”.
Wyciągnęła więcej papierów.
„Wiadomości tekstowe z telefonu Hannah do jej najlepszej przyjaciółki, Riley Thompson”.
Patricia przeczytała je na głos.
„5 listopada. Hannah do Riley: Chyba znalazłam wyjście”.
„13 listopada. Hannah do Riley: Jutro wieczorem samolot Williama ląduje o 20:45. Czas ma kluczowe znaczenie”.
„15 listopada, 19:30 Riley do Hannah: Powodzenia. Dasz radę”.
Moje ręce trzęsły się tak bardzo, że musiałem je złożyć.
„To nie wszystko” – powiedział łagodnie detektyw Morrison. „Znaleźliśmy oddzielne konto bankowe otwarte w marcu tego roku wyłącznie na nazwisko Hannah. Przelewała na nie pieniądze od ośmiu miesięcy. Drobne kwoty – dwieście tu, trzysta tam. Kwoty, których twój syn prawdopodobnie by nie zauważył”.
„Ile?” Mój głos był ledwo słyszalny.
„Osiem tysięcy pięćset.”
„Zbierała fundusze na ucieczkę” – powiedziała Patricia. „Pani Monroe, Hannah planowała zostawić pani syna, ale potrzebowała więcej pieniędzy. Dużo więcej. Była pani jej przepustką”.
Wszystko złożyło się w całość z przerażającą jasnością.
Wrobić mnie w napaść. Zmusić Williama, żeby mnie wyrzucił. Złożyć pozew o znęcanie się nad osobą starszą. Pozwać na setki tysięcy. Rozwieść się z Williamem, mając pieniądze w kieszeni.
„Wykorzystała moją traumę” – powiedziałem powoli. „Mój udar. Moje kolano. Wiedziała, że jestem bezbronny. Wiedziała, że nie będę miał jak się obronić”.
„Tak” – powiedziała Patricia – „i prawie jej się to udało”.
„Co się teraz stanie?” zapytała Gina.
Detektyw Morrison wstał. „Teraz ją przesłuchamy. Fałszywy raport policyjny. Złożenie fałszywego wniosku. Znęcanie się nad osobą starszą. Możliwe usiłowanie oszustwa. Zobaczymy, jakie zarzuty postawi prokurator okręgowy”.
„A co z Williamem?” – pytanie zabrzmiało cicho i przerażająco.
„Twój syn nie zostanie oskarżony” – powiedziała łagodnie Patricia. „On też był ofiarą. Uwierzył żonie. Działał na podstawie fałszywych informacji. To nie usprawiedliwia tego, co ci zrobił, ale prawnie nie jest winny znęcania się nad osobą starszą. Hannah jest.”
Zatrzymała się.
„Ale, pani Monroe, muszę pani powiedzieć coś jeszcze. Coś o pani synu.”
Serce mi się ścisnęło. „Co?”
„Przepytywaliśmy twoich sąsiadów. Pani Helen Martinez, która mieszka obok. Ma siedemdziesiąt lat. Mieszka w tej okolicy od piętnastu lat. Na początku nie chciała się dzielić – nie chciała plotkować. Ale kiedy wyjaśniliśmy, że to śledztwo kryminalne, pokazała nam nagranie z kamery przy dzwonku do drzwi”.
Patricia wyświetliła kolejny film.
Czarne Audi podjeżdża pod dom Williama. Wysiada mężczyzna – wysoki, po czterdziestce, dobrze ubrany.
„Rozpoznajesz tego mężczyznę?” zapytała Patricia.
Zmrużyłam oczy i spojrzałam na ekran. „Nie. A powinnam?”
„Nazywa się Derek Lawson. To partner biznesowy twojego syna.”
“Dobra…”
Patricia kliknęła więcej materiału. Znaczniki czasu z różnych dat.
20 września. 28 września. 5 października. 12 października. 19 października. 26 października. 1 listopada.
Wszystkie pokazywały samochód Dereka.
Wszystkie te randki odbyły się w czasie, gdy William podróżował służbowo.
Wszystkie pokazywały, że Derek przyjeżdżał wieczorem i wyjeżdżał przed północą.
„Nie” – wyszeptałem. „Nie. Nie zrobiłaby tego”.
„Przykro mi” – powiedziała Patricia. „Ale mamy więcej dowodów – SMS-y między Hannah a Derekiem. Są intymne”.
Ona mi ich nie pokazała.
Byłem wdzięczny.
„Więc zdradzała Williama” – mój głos brzmiał beznamiętnie – „z jego wspólnikiem biznesowym, planując wrobić mnie i pozwać nas o pieniądze”.
“Tak.”
Pomyślałam o Williamie. O tym, jak wyglądał, kiedy mnie wyrzucił. O pewności w jego oczach, że postępuje słusznie – chroni żonę przed niebezpieczną matką.
Nie miał pojęcia. Nie miał pojęcia, że jego żona zdradza go na wszelkie możliwe sposoby.
„Czy William wie?” – zapytałem. „O Dereku?”
„Jeszcze nie. Będziemy musieli mu powiedzieć, kiedy będziemy go przesłuchiwać. Będzie musiał złożyć zeznania dotyczące nocy 15 listopada”.
Patricia zamknęła laptopa.
„Pani Monroe, budujemy bardzo mocną sprawę. Dowody wideo, historia przeglądania, wiadomości tekstowe, romans, konto bankowe – wszystko to wskazuje na celowe działanie i oszustwo”.
„Kiedy ją aresztujecie?”
„Umawiamy przesłuchanie na 23 listopada. Przyprowadzimy ją z prawnikiem, przedstawimy dowody i zobaczymy, czy będzie chciała złożyć oświadczenie”.
Twarz detektywa Morrisona była surowa.
„Czasami, kiedy ludzie widzą, ile mamy dowodów, przyznają się. To oszczędza wszystkim procesu. A jeśli nie, to ją aresztujemy i pozwolimy prokuratorowi okręgowemu przygotować sprawę do procesu”.
Po ich wyjściu siedziałem w milczeniu. Gina trzymała mnie za rękę.
„Będzie zdruzgotany” – powiedziałem w końcu – „kiedy dowie się o Dereku. O wszystkim”.
„Dobrze” – powiedziała Gina z wściekłością. „Powinien być zdruzgotany. Powinien czuć ten sam ból, który ty czułaś, kiedy cię wyrzucił”.
„Gina, nie.”
„Ashley, kocham cię, ale musisz przestać go chronić. Jest dorosłym mężczyzną. Podjął swoje decyzje. Teraz musi z nimi żyć”.
Miała rację. Wiedziałem, że ma rację.
Ale on nadal był moim synem.
A ja nadal go kochałam.
Boże pomóż mi, wciąż go kochałam.
20 listopada. Pięć dni po tym, jak mój świat się skończył. Pięć dni po tym, jak mój syn wpędził mnie w burzę.
Siedziałem w szpitalnym pokoju i patrzyłem w pustkę, gdy zadzwoniła Patricia Rivera.
„Pani Monroe, muszę się z panią dziś po południu spotkać. Zaszły pewne zmiany.”
W jej głosie słychać było to samo kontrolowane podekscytowanie, co wcześniej — ton kogoś, kto właśnie odkrył coś wielkiego.
Przybyła o drugiej i tym razem znów towarzyszył jej detektyw Morrison.
Ale był tam jeszcze ktoś.
Mężczyzny, którego nie rozpoznałem – może czterdziestodwuletniego – z drogą fryzurą i garniturem szytym na miarę, który krzyczał sukcesem. Ale jego oczy były zaczerwienione, opuchnięte, jakby płakał.
„Pani Monroe” – powiedziała Patricia – „to Derek Lawson. Partner biznesowy Williama”.
Poczułem ucisk w żołądku.
Mężczyzna z nagrania z kamery przy dzwonku. Mężczyzna, który odwiedzał mój dom – dom Williama – podczas gdy mój syn był w podróży służbowej.
Derek unikał mojego wzroku. Stał przy drzwiach, jakby chciał uciec. Trzęsły mu się ręce.
„Pan Lawson zgodził się współpracować w naszym śledztwie” – powiedział detektyw Morrison. „Dostarczył nam bardzo pomocnych informacji”.
„Nie wiedziałem” – wyrzucił nagle Derek. Jego głos się załamał. „Przysięgam na Boga, nie wiedziałem, co ona z tobą planuje – znęcanie się nad osobami starszymi. Nie miałem pojęcia”.
Po prostu patrzyłam na niego.
Ten mężczyzna sypiał z żoną mojego syna.
Patricia wskazała gestem krzesło.
„Panie Lawson, dlaczego nie powie pan pani Monroe tego, co powiedział pan nam?”
Derek usiadł ciężko, jakby nogi odmówiły mu posłuszeństwa. Na chwilę ukrył twarz w dłoniach, a potem spojrzał na mnie. W jego oczach było rozpacz. Błaganie.
„William jest moim najlepszym przyjacielem” – powiedział. „Założyliśmy firmę razem siedem lat temu. Przeszliśmy razem przez wszystko, a ja… zdradziłem go w najgorszy możliwy sposób”.
„Spałeś z jego żoną” – powiedziałem beznamiętnie.
Derek się wzdrygnął. „Tak. Ale ja… powiedziała mi, że są w separacji. Że tylko udają, dopóki się nie wyprowadziłeś. Powiedziała, że William chce rozwodu, ale nie chce cię martwić, kiedy dochodziłeś do siebie po udarze”.
„I ty jej uwierzyłeś.”
„Chciałem jej wierzyć”. Jego głos zniżył się do szeptu. „Byłem w niej zakochany. A raczej myślałem, że jestem. Była… wiedziała dokładnie, co powiedzieć. Dokładnie wiedziała, jak sprawić, żebym poczuł się, jakbym ratował ją z opresji”.
Gina, która siedziała na swoim zwykłym krześle przy oknie, wydała z siebie odgłos obrzydzenia.
Derek kontynuował, wypowiadając słowa coraz szybciej.
„Zaczęło się we wrześniu. William był w Seattle na konferencji technologicznej. Hannah zadzwoniła do mnie, powiedziała, że czuje się samotna i zapytała, czy chciałabym wpaść na kolację. Tylko jako przyjaciółki, powiedziała. Jedliśmy już kolację – we trójkę – ja, ona i William. Więc nie zwróciłam na to uwagi”.
Pocierał twarz.
„Ale tamtej nocy… powiedziała mi, że jest nieszczęśliwa. Że William ciągle pracuje, ciągle podróżuje, że czuje się niewidzialna we własnym małżeństwie. Płakała, a ja… pocieszałam ją. A potem mnie pocałowała”.
„A ty odwzajemniłeś pocałunek” – powiedziałem.
Derek przełknął ślinę. „Tak.”
Słowo było ledwo słyszalne.
„Odwzajemniłem pocałunek. I tak to się zaczęło. Za każdym razem, gdy William podróżował, dzwoniła. Spotykaliśmy się – czasami w domu, czasami w hotelach. Sprawiła, że czułem się wyjątkowy. Jakby mnie wybrała”.
Patricia wyciągnęła telefon i pokazała mi wiadomości tekstowe.
„To od Hannah dla pana Lawsona.”
Przeczytałam je i z każdym kolejnym zdaniem czułam się coraz gorzej.
Nie mogę się doczekać, aż zobaczę cię jutro. William wyjeżdża o 6 rano.
Wczorajsza noc była idealna.
Chciałbym, żebyśmy nie musieli się ukrywać.
Już niedługo nie będziemy musieli się skradać.
Już niedługo będziemy razem naprawdę.
„Powiedziała mi, że poprosi Williama o rozwód” – powiedział Derek. „Powiedziała, że musi po prostu poczekać na odpowiedni moment. Po świętach, powiedziała. Po twoich urodzinach. Zawsze jest powód, żeby czekać”.
„Czy kiedykolwiek wspominała o pieniądzach?” – zapytał detektyw Morrison, chociaż wiedziałem, że znał już odpowiedź.
Derek skinął głową ze smutkiem.
„Właściwie dużo o tym mówiła. O tym, jak przyczyniła się do sukcesu Williama. O tym, że zasłużyła na połowę wszystkiego w rozwodzie. Zbadała prawo rozwodowe w Oregonie, pokazała mi artykuły o podziale majątku. Powiedziała, że po prostu podchodzi do sprawy praktycznie”.
Patricia pochyliła się do przodu.
„Panie Lawson, czy Hannah kiedykolwiek rozmawiała z panem o pani Ashley Monroe?”
Twarz Dereka zbladła.
„Ona… ona dużo na ciebie narzekała. Mówiła, że jesteś krytyczny. Że jej nie akceptujesz. Że sprawiasz, że czuje się niemile widziana we własnym domu”.
Każde słowo było nożem wbitym w moje serce.
„Próbowałem jej powiedzieć, że może jest zbyt wrażliwa” – kontynuował Derek. „Wiem, że William cię uwielbia – ciągle o tobie mówi – ale Hannah strasznie się denerwowała, kiedy cię broniłem. Mówiła, że nie rozumiem. Że jesteś w tym subtelny. Że ukrywasz swoją dezaprobatę pod pozorem uprzejmości”.
„Nigdy…” zacząłem, ale Patricia uniosła rękę.
„Wiemy, pani Monroe. Niech skończy.”
Derek wziął drżący oddech.
„Jakieś dwa miesiące temu – pod koniec września – Hannah zaczęła mówić o… ‘Co by było, gdyby coś ci się stało?’ Nie żeby chciała cię skrzywdzić” – dodał szybko – „ale o czymś w stylu: ‘Co by było, gdybyś znowu dostał udaru? Co by było, gdybyś upadł?’ Mówiła o tym, jak bardzo byłoby to dla Williama trudne. Jak bardzo czułby się winny”.
Krew mi zamarła.
„Zbadała placówki opiekuńcze” – kontynuował Derek. „Pokazała mi broszury domów opieki. Powiedziała, że po prostu przygotowuje się na wypadek, gdybyś potrzebował więcej opieki, niż mogliby zapewnić w domu”.
„Myślałam… Myślałam, że zachowuje się odpowiedzialnie”.
„Kiedy powiedziała ci o ciąży?” zapytała Patricia.
Podniosłam głowę.
Ciąża.
Twarz Dereka się zmarszczyła.
„Dwa miesiące temu. 15 października. Pokazała mi pozytywny test ciążowy. Powiedziała, że dziecko jest moje. Że będziemy rodziną”.
W pokoju panowała cisza, zakłócana jedynie sygnałem dźwiękowym moich monitorów.
„Powiedziała, że musimy jeszcze trochę poczekać” – wyszeptał Derek. „Że musi ostrożnie obchodzić się z Williamem. Że nie chce go skrzywdzić bardziej niż to konieczne. A ja jej wierzyłem. Boże, dopomóż, wierzyłem każdemu jej słowu”.
Głos Patricii był łagodny, ale stanowczy.
„Panie Lawson, kiedy ostatni raz widział pan Hannah?”
„14 listopada. Poprzedniego wieczoru. Zanim to wszystko się wydarzyło. William był w Seattle. Hannah i ja jedliśmy kolację u niej – u Williama” – poprawił się. „Wydawała się zdenerwowana. Rozkojarzona. Zapytałem, co się stało, a ona powiedziała, że po prostu martwi się, czy powie Williamowi prawdę – o nas. O dziecku”.
„Czy tamtego wieczoru w ogóle wspomniała o pani Monroe?” – zapytała Patricia.
Derek powoli skinął głową.
Powiedziała, że zachowywałeś się dziwnie. Agresywnie. Że złapałeś ją za nadgarstek wcześniej tego dnia, kiedy próbowała pomóc ci wejść po schodach. Pokazała mi swoje ramię. Nie było wtedy siniaka, ale powiedziała, że boli. Powiedziałem jej, żeby powiedziała Williamowi, a ona powiedziała, że nie. Nie chciała go denerwować, kiedy był na wycieczce.
Wszystko zaczęło się układać. Podstawy. Przygotowania. Wszystko zmierzało do 15 listopada.
„Panie Lawson” – powiedział detektyw Morrison – „musimy panu coś powiedzieć. Hannah Monroe nie jest w ciąży. Zbadaliśmy ją w szpitalu, kiedy przywieźliśmy ją wczoraj na przesłuchanie. Nie ma ciąży. Nigdy jej nie było”.
Twarz Dereka zbladła. Przez chwilę myślałem, że zemdleje.
„Nie” – wyszeptał. „Nie. Pokazała mi test. Mówiła o imionach. Powiedziała, że je czuje. Czuje dziecko”.
„Test był fałszywy” – powiedziała Patricia bez ogródek. „Można kupić pozytywne testy ciążowe online, albo dostała jeden od ciężarnej koleżanki. Wciąż badamy, jak go zdobyła, ale panie Lawson, nie ma żadnego dziecka. Nigdy go nie było”.
Derek zgiął się wpół, jakby dostał cios w twarz. Wydobył się z niego dźwięk – coś w rodzaju szlochu, coś w rodzaju jęku. To był dźwięk rozpadającego się świata człowieka.
„Kłamała” – powiedział. „W sprawie dziecka. W sprawie rozstania. W sprawie wszystkiego”.
„Tak” – odpowiedziała Patricia.
Derek spojrzał na mnie, a po jego twarzy spływały łzy.
„Bardzo mi przykro, pani Monroe. Bardzo, bardzo mi przykro. Nie wiedziałam, co ona planuje. Przysięgam, że nie wiedziałam, że chce pani zrobić krzywdę. Gdybym wiedziała…”
„Ale nie pytałeś” – powiedziałem cicho. „Nie kwestionowałeś jej historii. Po prostu wierzyłeś w to, w co chciałeś wierzyć”.
Wzdrygnął się, ale skinął głową.
„Masz rację. Byłem samolubny. Pragnąłem jej, więc uwierzyłem w jej kłamstwa. I przez to… William cię wyrzucił. O mało nie umarłeś. Bardzo mi przykro.”
Powinnam była czuć złość. Powinnam była nienawidzić tego człowieka, który zdradził mojego syna, który był częścią sieci kłamstw, która omal mnie nie zabiła.
Ale patrząc na niego – załamanego i płaczącego – poczułam się po prostu zmęczona.
„Nie jesteś tu złoczyńcą” – powiedziałem. „Jesteś kolejną ofiarą. Wykorzystała cię tak samo, jak wykorzystała mnie. Tak samo, jak wykorzystała Williama”.
Derek pokręcił głową.
„To nie usprawiedliwia tego, co zrobiłem. Spałem z żoną mojego najlepszego przyjaciela. Zdradziłem go. To moja wina. Hannah mogła kłamać, ale to ja postanowiłem jej uwierzyć”.
Detektyw Morrison wstał.
„Pan Lawson zgodził się złożyć pełne oświadczenie – SMS-y, e-maile, wszystko. Zgodził się również zeznawać, jeśli sprawa trafi do sądu”.
Derek również wstał, ledwo trzymając się na nogach.
Zrobię wszystko, czego pani będzie potrzebowała. Cokolwiek pomoże postawić ją przed sądem. I, pani Monroe, wiem, że nie ma pani powodu, żeby mi wierzyć, ale szczerze za wszystko przepraszam.
Po jego wyjściu siedziałem w milczeniu. Gina podeszła do mojego łóżka i wzięła mnie za rękę.
„Ten biedny, głupi człowiek” – powiedziała.
„Kochał ją” – powiedziałem. „A przynajmniej tak mu się wydawało”.
„Miłość czyni ludzi głupimi” – powiedziała Gina.
„Miłość też uczyniła Williama głupim” – powiedziała ostro Gina – „sprawiła, że wpędził matkę w burzę”.
Nie miałam na to odpowiedzi.
Później tego popołudnia Patricia wróciła z kolejnymi dokumentami. Rozłożyła je na moim stoliku nocnym jak dowody w procesie.
„William dał nam pozwolenie na przeszukanie laptopa Hannah” – powiedziała. „On… on nie przyjmuje tego dobrze”.
„Jak się czuje?” Pytanie wymknęło mi się z głowy, zanim zdążyłam je powstrzymać.
Wyraz twarzy Patricii złagodniał.
„Jestem zdruzgotany. Właściwie to mieszka z Derekiem. Żaden z nich nie może teraz wytrzymać w tym domu. Prosił mnie, żebym ci powiedział…”
Zatrzymała się.
„Prosił mnie, żebym ci przeprosiła. Wie, że to nie wystarczy, ale chciał, żebyś wiedziała.”
Moje oczy napełniły się łzami, ale mrugnęłam, żeby je powstrzymać.
„Co znalazłeś na laptopie?”
Patricia otworzyła swoje portfolio.
„Dużo. Właściwie więcej, niż się spodziewaliśmy. Hannah nie była tak ostrożna, jak jej się wydawało.”
Pokazała mi zrzuty ekranu z historii przeglądarki internetowej. Wyniki wyszukiwania były druzgocące.
10 listopada: Ugody w sprawie nadużyć wobec osób starszych, Oregon.
10 listopada: jak udowodnić znęcanie się nad osobą starszą.
10 listopada: Prawo Oregonu dotyczące znęcania się nad osobami starszymi.
11 listopada: średnia kwota ugody w sprawie znęcania się nad osobami starszymi.
11 listopada: ile czasu trwa rozpatrywanie pozwu w sprawie znęcania się nad osobami starszymi?
11 listopada: ile można pozwać za znęcanie się nad osobami starszymi w Portland?
12 listopada: wielokrotne wizyty na forach prawnych.
Jeden wątek szczególnie mnie zaniepokoił. Tytuł brzmiał: Ile można dostać za znęcanie się nad osobą starszą, prosząc o pomoc przyjaciela?
Patricia przeczytała mi kilka postów, które Hannah zamieściła pod fałszywym pseudonimem.
Mój znajomy ma starszą mamę mieszkającą z nimi. Mama staje się agresywna, ale znajomy nie może tego udowodnić. Na razie nie ma kamer. Jeśli coś się stanie, o jaką kwotę znajomy może się ubiegać? Znajomy ma problemy zdrowotne – udar, operację kolana. Czy to podniosłoby kwotę odszkodowania, gdyby doszło do przemocy? Jeśli mama zostałaby wyrzucona z domu w złą pogodę i dostałaby hipotermii, czy znajomy mógłby pozwać o usiłowanie zabójstwa, czy po prostu o znęcanie się nad osobą starszą?
Ostatni z nich datowany był na 13 listopada — dwa dni przed wprowadzeniem swojego planu w życie.
„Wszystko dokładnie zbadała” – wyszeptałem. „Każdy szczegół. Dokładnie wiedziała, co robi”.
„Tak” – powiedziała Patricia. „To świadczy o działaniu z premedytacją. To nie zbrodnia w afekcie ani chwilowy zanik rozsądku. Starannie to zaplanowała”.
Było tego więcej.
O wiele więcej.
Wyszukiwarka Google wyszukiwała informacje na temat tego, jak stworzyć sztuczny siniak za pomocą makijażu.
Filmy na YouTube.
Tutorial na usuwanie siniaków w makijażu teatralnym.
Zakupy na Amazonie — charakteryzacja do efektów specjalnych. Teatralne koło siniaków.
Patricia pokazała mi historię zamówień Hannah na Amazonie. Kupiła profesjonalny zestaw do makijażu 1 listopada – dwa tygodnie przed tym, jak użyła go do oprawienia mnie w ramkę.
„Ćwiczyła” – powiedziała Patricia. „Znaleźliśmy zdjęcia w jej telefonie – selfie ze sztucznymi siniakami, które robiła i usuwała w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Doskonaliła technikę”.
Poczułem się chory.
„To nie wszystko” – powiedziała cicho Patricia. „SMS-y do jej przyjaciela Rileya Thompsona. Mamy też nakaz na przeszukanie telefonu Rileya”.
Pokazała mi te wiadomości i były gorsze, niż mogłam sobie wyobrazić.
5 listopada.
Hannah: Myślę, że znalazłam wyjście.
Riley: Z czego, Hannah?
Hannah: Cała ta sytuacja. William, teściowa, wszystko.
Riley: Powiedz mi, Hannah, nie przez SMS-a. Zadzwonię później.
8 listopada.
Hannah: Pamiętasz ten pomysł, o którym ci mówiłam, Riley? Ten ze starszą panią?
Riley: Tak.
Hannah: Naprawdę myślę o tym.
Riley: Jesteś pewien? Wydaje się ryzykowne.
Hannah: Nie, jeśli będę mądra. A jestem mądra.
Riley: A co z Derekiem?
Hannah: A co z nim? Na razie jest przydatny.
13 listopada.
Hannah: Jutro wieczorem. Lot Williama ląduje o 20:45. Czas ma ogromne znaczenie.
Riley: Naprawdę to robisz.
Hannah: Nie mogę się teraz wycofać. Potrzebuję pieniędzy. Muszę się wyrwać z tego małżeństwa.
Riley: A co jeśli to nie zadziała?
Hannah: Uda się. Wszystko zaplanowałam.
15 listopada, godz. 19:30
Riley: Powodzenia. Dasz radę, Hannah.
Hannah: Dzięki. Zaraz zrobię swój występ. Życzcie mi powodzenia.
Riley: Złamać nogę… albo w tym przypadku stłuczyć rękę.
Emoji. Jego zwyczajne okrucieństwo.
Żartowali, że zniszczą mi życie.
„Riley Thompson również zostanie wezwana na przesłuchanie” – powiedział detektyw Morrison. „Może zostać oskarżona o współudział, jeśli uda nam się udowodnić, że znała szczegóły planu”.
Patricia wyciągnęła kolejny dokument.
„Wyciągi bankowe. Hannah otworzyła osobne konto w innym banku w marcu tego roku. Wyciągała pieniądze ze wspólnego konta, które dzieli z Williamem – małe kwoty, dwieście tu, trzysta tam. Kwoty na tyle małe, że William nie zauważyłby ich w ich regularnych wydatkach”.
„Ile wzięła?” zapytałem.
„Osiem tysięcy pięćset w ciągu ośmiu miesięcy. Budowała fundusz na ucieczkę”.
Patricia odchyliła się na krześle.
Oto, co naszym zdaniem się wydarzyło. Hannah była nieszczęśliwa w małżeństwie. Może była nieszczęśliwa przed romansem z Derekiem. A może romans uświadomił jej, że chce odejść. Tak czy inaczej, chciała rozwodu.
„Ale ona też chciała pieniędzy” – powiedziałem.
„Dokładnie” – powiedziała Patricia. „W Oregonie majątek małżeński w przypadku rozwodu dzielony jest po połowie. Firma Williama jest warta około dwóch milionów. Hannah dostałaby połowę – milion – ale te pieniądze są zamrożone w firmie. Likwidacja mogłaby zająć lata, a cały proces byłby kosztowny i skomplikowany”.
Patricia wyciągnęła kolejny dokument.
„Ale ugoda w sprawie znęcania się nad osobami starszymi? To co innego. To płynna gotówka – szybko – i nie trzeba się nią dzielić z Williamem, bo to byłby osobisty pozew Hannah, a nie majątek małżeński”.
Obliczenia były genialne i chłodno logiczne.
„Zbadała średnie stawki” – kontynuowała Patricia. „Od dwustu pięćdziesięciu tysięcy do pięciuset tysięcy”.
„Planowała cię wrobić, wyrzucić z domu, pozwać za znęcanie się nad osobą starszą, odebrać odszkodowanie, a potem rozwieść się z Williamem i i tak zabrać połowę majątku małżeńskiego. Miała wyjść z tego z ponad milionem dolarów”.


Yo Make również polubił
Spędziłam w szpitalu 21 dni, a mój syn potajemnie przepisał mój dom na teściów. Kiedy wróciłam, zablokował drzwi i powiedział: „Ten dom już nie jest twój, mamo. Nie wracaj”. Odpowiedziałam po prostu: „No dalej, ciesz się”. Tydzień później „prezent-niespodzianka”, który przygotowałam, wprawił wszystkich w przerażenie.
8 korzyści i zastosowań tymianku!!!
Mój dyrektor generalny powiedział mi: „Mój syn potrzebuje twojego biura”, więc spokojnie się zgodziłam i na dobre przeszłam na pracę z domu – tydzień później w końcu zrozumiał, że nie wrócę
Rodzina gwiazdy rocka jest zdruzgotana powszechnym objawem, który sprawił, że trafił na pogotowie, gdzie wykonano mu badania w kierunku agresywnego raka.