W noc poślubną schowałam się pod łóżkiem, żeby podrażnić męża. Ale do pokoju weszła inna osoba i włączyła głośnomówiący telefon. To, co usłyszałam w tamtej chwili, zmieniło wszystko, co myślałam, że o NIM wiem. – Page 5 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

W noc poślubną schowałam się pod łóżkiem, żeby podrażnić męża. Ale do pokoju weszła inna osoba i włączyła głośnomówiący telefon. To, co usłyszałam w tamtej chwili, zmieniło wszystko, co myślałam, że o NIM wiem.

Naomi skinęła głową. „Historia wyjdzie na jaw za kilka godzin, z tobą czy bez ciebie. Ktoś ze ślubu będzie rozmawiał z reporterem. Połowa sali pewnie już wysłała zrzuty ekranu”.

Aara skrzywiła się, nagle wyobrażając sobie powiększone teksty na ekranie telefonu nieznajomego, wyrwane z kontekstu i przekształcone w clickbait.

Naomi wyciągnęła kolejny dokument – ​​tym razem znacznie krótszy. Jedna strona, trzy akapity.

„To wspólne oświadczenie, które sporządziliśmy” – powiedziała. „Ujmuje dzisiejszy wieczór w sposób, w jaki był on przedstawiany: bolesne, ale konieczne publiczne naruszenie schematu niewłaściwego postępowania. Wspomina o twojej współpracy, Aara, nie sugerując, że w cokolwiek byłaś zamieszana. Stanowi potwierdzenie, że ty i Alexander jesteście zjednoczeni”.

„Niech zgadnę” – powiedziała Aara. „To również ucieszy twój zespół PR”.

Usta Naomi zadrżały. „Pomogli”.

Aleksander przeglądał je, trzymając w ręku czerwony długopis, skreślając jeden przymiotnik i przepisując inny.

„»Niefortunny spór rodzinny« to kłamstwo” – mruknął, zmieniając to na „długotrwały schemat niewłaściwego postępowania”. „I nie nazywamy tego już »rzekomym«. Dowody są na tyle mocne, że nawet gdyby to wszystko jakoś wyparowało dziś wieczorem, moi rodzice i tak nigdy nie zobaczyliby światła dziennego w świecie biznesu”.

„Aleksandrze” – przestrzegła Naomi – „nadal chcemy unikać zbytniego uprzedzania ławy przysięgłych. „Rzekome” to podstawa…”

„Nie będę już chronił ich reputacji” – powiedział beznamiętnie.

Naomi przyglądała mu się przez chwilę, po czym skinęła głową. „Dobrze. Złagodzimy to w inny sposób. Jesteś ofiarą oszustwa, nie prokurator. To pomaga”.

Kiedy skończył, Aara wzięła od niego kartkę, skanując ją wzrokiem. To nie była poezja, ale była czysta. Szczera, jak na oświadczenie prasowe.

„Czy to dla ciebie w porządku?” zapytał ją.

„Czy mam kontrolę redakcyjną?” – zapytała.

Jego oczy się zacieśniły. „Na wszystkim, co ma twoje nazwisko, tak.”

Sięgnęła po czerwony długopis, skreśliła jedno zdanie – „emocjonalny wieczór” – i przepisała je na „głęboko bolesne rozliczenie”. Następnie dodała cztery słowa do ostatniego akapitu: „z naszym małżeństwem jako fundamentem”.

Naomi uniosła brwi z aprobatą. „To dobrze” – powiedziała. „Bardzo ludzkie. Bardzo stabilne”.

Aara wzruszyła ramionami. „Skoro mamy zamiar przekuć naszą traumę w komunikat prasowy, to równie dobrze możemy napisać, że mówimy poważnie”.

Oboje podpisali. Naomi zrobiła zdjęcia, a następnie przekazała oryginały asystentowi z poleceniem zeskanowania i wysłania do firmy PR zajmującej się kryzysami.

„Odpocznijcie trochę” – powiedziała Naomi, odwracając się do nich. „Zajmiemy się następnymi kilkoma godzinami. Agenci mogą chcieć z wami krótko porozmawiać przed wyjściem, ale pełne odprawy odbędą się jutro – no, technicznie rzecz biorąc, dzisiaj”. Spojrzała na zegarek. „Jest prawie trzecia”.

„Trzy” – powtórzyła słabo Aara. „Jesteśmy małżeństwem od… ile, dziewięciu godzin?”

Alexander zerknął na swój zegarek. „Dziewięć godzin i czterdzieści trzy minuty” – powiedział. „Wydaje się, jakby to była dekada”.

Naomi obrzuciła ich oboje długim, namysłowym spojrzeniem. „Robię to od dawna” – powiedziała. „Rodziny mafijne, krachy technologiczne, skandale polityczne. Ludzie załamują się pod znacznie mniejszym wpływem niż to, co właśnie wy dwoje zrobiliście. To, że wciąż stoicie w tym samym pomieszczeniu, jest… niezwykłe”.

„Czy to twój profesjonalny sposób powiedzenia, że ​​jesteśmy szaleni?” zapytała Aara.

Uśmiech Naomi był delikatny, ale szczery. „To mój zawodowy sposób na powiedzenie, że może ci się udać”.

Ich noc poślubna nie zakończyła się płatkami róż ani szampanem z obsługi pokoju. Zakończyła się w mniejszym apartamencie gościnnym na drugim końcu posiadłości, który nie był częścią publicznego zwiedzania.

Aleksander zamknął za nimi drzwi, oparł o nie czoło i na sekundę zamknął oczy.

Aara stała pośrodku pokoju, nagle olśniewająco świadoma absurdalności wszystkiego: łoża z baldachimem, gustownej niebiesko-białej tapety, delikatnej sukni, delikatnego zapachu kwiatowych perfum w powietrzu. Czuła, że ​​jeśli zrobi błąd, cała scena runie.

„Więc” – powiedziała, bo cisza wydawała się zbyt ciężka. „Czy to ten moment, w którym mówisz mi, że ten pokój też jest twoją sekretną własnością?”

Parsknął zmęczonym śmiechem. „Ten pokój jest mój. I hydraulika. I ta monstrualna altana na zewnątrz. Mówiłem ci: to ja spłaciłem kredyt hipoteczny”.

„Ty jesteś właścicielem moich teściów” – powiedziała, kręcąc głową. „To tak głęboko amerykańskie, że nawet nie wiem, gdzie to umieścić”.

„Zawsze były na sprzedaż” – powiedział cicho. „Po prostu przelicytowałem wszystkich”.

Odwrócił się i spojrzał na nią uważnie. Zmarszczki wokół jego ust złagodniały.

„Pewnie jesteś wyczerpany” – powiedział.

Chciała powiedzieć coś lekkiego. Coś w rodzaju „niedopowiedzenia” albo „myślisz?”. Ale słowa utkwiły jej w pamięci. Poczuła nagle, boleśnie, jak ciężka jest sukienka, jak ciasno wpięte są szpilki we włosy, jak bardzo bolą ją stopy.

„Nie wiem, jak mam się teraz zachowywać” – przyznała. „Panna młoda? Świadek? Ocalała? Przyszła oskarżona w podcaście, w którym zwierza się ze wszystkiego?”

Podszedł bliżej, powoli, jakby zbliżał się do płochliwego zwierzęcia.

„Jesteś moją żoną” – powiedział. „To jedyna etykieta, która mnie dziś obchodzi”.

Słowo wślizgnęło się między jej żebra i utkwiło. Żona.

Myślała o tym słowie w kategoriach abstrakcyjnych. Żona w znaczeniu karty miejsca, jak w szacie z monogramem, jak w nazwie karty kredytowej. Nie wyobrażała sobie żony jako „współarchitektki federalnej operacji prowokacyjnej”.

„Czy… nadal tego chcesz?” – zapytała, a pytanie wyrwało jej się z gardła, zanim zdążyła je powstrzymać. „Po tym wszystkim? Po tym, co się tam wydarzyło? Po tym, jak zamieniłam twój ślub w salę sądową?”

Pokonał ostatni odcinek dystansu między nimi.

„Aara” – powiedział, a sposób, w jaki wypowiedział jej imię, sprawił, że coś głęboko w jej piersi się rozluźniło. „Jeśli już, to bardziej tego pragnę. Wiesz, ile osób w tym pokoju wzięłoby wypłatę i milczało? Ile oddałoby pendrive moim rodzicom i błagało ich o litość?”

„Nie zrobiłam tego dla ciebie” – powiedziała cicho. „Zrobiłam to, bo chcieli mnie wsadzić do klatki”.

„Wiem” – powiedział. „Dlatego ci ufam. Zrobiłaś to dla siebie. Zrobiłaś to, bo tak było słusznie. Zrobiłaś to, wiedząc, że mogę nie być po twojej stronie. To właśnie sprawia, że ​​to jest prawdziwe”.

Łza, na którą nie wyraziła zgody, spłynęła jej po policzku. Otarła ją zirytowana.

„Cholera” – mruknęła. „Użyłam wodoodpornego tuszu do rzęs specjalnie po to, żeby nie rozpłakać się na ceremonii”.

„Nie płakałaś na ceremonii” – powiedział łagodnie. „Poszłaś na wojnę”.

Sięgnął w górę i bardzo ostrożnie wyciągnął spinkę do włosów z jej fryzury, a potem kolejną. Każda z nich cicho stuknęła o stolik nocny, gdy ją odkładał.

„Czy to… symboliczne?” zapytała drżącym głosem, gdy jej włosy powoli się rozluźniły.

„Głównie praktyczne” – powiedział. „Twoja skóra głowy się zbuntuje, jeśli zostawimy to na całą noc. Ale jeśli chcesz symboliki, możemy to też tak nazwać”.

Odpiął ostatnią spinkę, a jej włosy opadły na ramiona w niesfornych falach. Od razu poczuła się bardziej ludzka. Mniej sztuczna.

„Lepiej” – mruknął.

Zdała sobie sprawę, że zdjął marynarkę i spinki do mankietów gdzieś między gabinetem a sypialnią. Jego koszula była teraz podwinięta w rękawach, kołnierzyk poluzowany. Wyglądał mniej jak okładka magazynu, a bardziej jak osoba, którą mogłaby sobie wyobrazić potykającą się o stolik kawowy.

Odsunął się, dając jej przestrzeń.

„Tam jest łazienka” – powiedział, wskazując głową na boczne drzwi. „Tam jest wieszak na twoją sukienkę. Nie spiesz się. Znajdę ci coś, co nie będzie zrobione z siedemnastu warstw tiulu i koszmarów”.

„Masz jakieś zwykłe ubrania?” – zapytała. „Na przykład spodnie dresowe?”

„Mam starą bluzę z kapturem Stanforda i jedną parę wyjątkowo podejrzanie szarych dresów, które mam od dziewiętnastego roku życia” – powiedział poważnie. „Po prostu nie pozwalam fotografom ich oglądać”.

„Teraz wiem, że jesteś człowiekiem” – wyszeptała.

W łazience zdjęła suknię, ostrożnie z odnowionymi szwami. Czuła się, jakby zrzucała skórę zszytą z cudzych oczekiwań.

Spojrzała na swoje odbicie w lustrze – rozmazany makijaż, czerwone oczy i potargane włosy.

„To twarz kobiety, która właśnie zrujnowała dynastię” – powiedziała do swojego odbicia. „Mógłabyś chociaż udawać, że jesteś potężna”.

Jej odbicie nie słuchało. Wyglądała raczej jak kobieta, która chce przespać tydzień.

Kiedy wyszła, otulona miękkim białym szlafrokiem, który znalazła na wieszaku, Aleksander siedział na skraju łóżka w koszulce i tych niesławnych szarych dresach. Postawił na stoliku nocnym butelkę wody i talerz z czymś, co wyglądało na lekko zgnieciony kawałek ciasta.

„Przekupiłem pracownika cateringu” – powiedział. „To może być ostatnie ciasto, jakie zjemy w Seacliffe. Czułem się źle, marnując je”.

Usiadła obok niego i ugryzła. Smakował jak cukier, zmęczenie i coś słodko-gorzkiego, czego nie potrafiła nazwać.

Jedli głównie w milczeniu. W pewnym momencie położył lekko dłoń na jej kolanie, kreśląc kciukiem małe kółka, które nie miały nic wspólnego ze strategią prawną, a wszystko z ugruntowaniem jej w jej własnym ciele.

Kiedy talerz był pusty, a butelka z wodą opróżniona do połowy, odstawił je na bok.

„Mogę wziąć kanapę” – powiedział cicho. „Jeśli będzie ci wygodniej. Nie musimy… to nie musi oznaczać niczego więcej niż wspólne spędzanie wieczoru”.

Myślała o tym. O tym, jak dwa tygodnie temu myśl o dzieleniu z nim łóżka była sensem ich małżeństwa. O tym, jak teraz myśl o tym, że ktokolwiek mógłby ją dotknąć, wydawała się jej czymś nie do zniesienia, a jednocześnie jedyną rzeczą, która powstrzymywała ją przed ulotnieniem się z planety.

„Zostań” – powiedziała. „Po prostu… przytul mnie. Jeśli to w porządku”.

Jego ramiona się rozluźniły. „Jest więcej niż w porządku”.

Wślizgnęli się pod kołdrę w pełni ubrani. Bez rytuału. Bez powolnego rozbierania. Tylko dwoje ludzi leżących w ciemności, oddychających w rytm. Objął ją ramieniem, dłoń rozpostartą ochronnie na jej brzuchu, jego klatka piersiowa tworzyła solidną linię na jej plecach.

Przez sekundę panika przemknęła jej przez oczy – przypomniały jej się dłonie Harrisona wyciągnięte w jej stronę, ryk sali balowej, twarze wszystkich zwrócone w jej stronę, jakby była jednocześnie katem i potępieńcem.

Palce Aleksandra delikatnie się zacisnęły. „Jesteś bezpieczna” – wyszeptał w jej włosy. „Obiecuję ci, Aaro. Cokolwiek się stanie, jesteś bezpieczna”.

Ona mu uwierzyła.

Po raz pierwszy od miesięcy zasnęła.

Wiadomość wybuchła o 6:17 rano

Nie dowiedziała się o tym z powiadomienia ani telefonu. Dowiedziała się, ponieważ gospodyni przydzielona do skrzydła gościnnego – starsza kobieta o imieniu Marta o zmęczonych oczach i życzliwych dłoniach – zapukała do drzwi, niosąc tacę ze śniadaniem i wyglądając, jakby właśnie oglądała giełdę w rozkwicie.

„Bardzo przepraszam” – wyrzuciła z siebie Marta, gdy tylko Aleksander otworzył drzwi. Jego włosy były w nieładzie, a koszulka pognieciona. „Panie Sterling… proszę pana… wiadomości… są ​​furgonetki… anteny satelitarne na podjeździe…”

„W porządku, Marto” – powiedział, a jego głos natychmiast odzyskał spokój. „Spodziewaliśmy się ich”.

„Mogę im kazać odejść” – powiedziała rozpaczliwie. „Twój ojciec zawsze kazał nam dzwonić na policję…”

„Mój ojciec już tu nie wydaje rozkazów” – przerwał mu delikatnie Aleksander. „Nie musisz się w to mieszać. Jeśli ktoś będzie sprawiał ci kłopoty, kieruj go do mojego szefa ochrony i moich prawników. To wszystko”.

Wyglądała, jakby miała się rozpłakać.

„Czy ja… nadal mam pracę?” – wyszeptała. „Pracowałam dla tej rodziny dwadzieścia dwa lata, proszę pana. Jeśli trafią do więzienia…”

„Pracujesz dla mnie” – powiedział stanowczo Aleksander. „Technicznie rzecz biorąc, zawsze pracowałeś. Płacę płaciła EtherDynamics. Po prostu nie wiedziałem, że moi rodzice również wykorzystują was jako szpiegów na pół etatu. Każdy, kto nie brał udziału w tym procederze, zachowuje pracę. I to z lepszą pensją”.

Marta zakryła usta dłonią. „Och” – powiedziała drżącym głosem. „Och, proszę pana”.

„Przynieś w poniedziałek do działu kadr informacje o szkole swoich dzieci” – powiedział. „Porozmawiamy o funduszach na studia”.

Gdy wychodziła, ściskając pustą tacę i mrugając mocno oczami, Aara wpatrywał się w niego.

„Czy masz scenariusz na każdą możliwą interakcję międzyludzką?” – zapytała.

Potarł kark. „Mam sporą praktykę w sprzątaniu bałaganu po rodzicach”.

Śniadanie pozostało w większości nietknięte. Kawa natomiast stała się nie do negocjacji.

Siedzieli na skraju łóżka z kubkami w dłoniach, a w kącie telewizora z wyłączonym dźwiękiem leciał przytłumiony poranny program. Grafika w dolnej jednej trzeciej ekranu krzyczała:

Załamanie się technologiczno-dynastycznej ery na ślubie w Newport,
w tle skandalu Sterlinga

Na ekranie pojawił się niewyraźny film z telefonu komórkowego: Aara przy mikrofonie, Harrison rzuca się do ataku, a ochrona go powstrzymuje. Ktoś dodał podpis do filmu z 10 EMOJI OGNIA.

„Boże” – mruknęła. „Wyglądam, jakbym miała zaraz zwymiotować”.

„Wyglądasz jak Joanna d’Arc” – powiedział Aleksander.

„Spalono ją na stosie” – zauważyła Aara.

„Pracujemy nad lepszym zakończeniem dla ciebie” – powiedział sucho.

Jego telefon wibrował bez przerwy. Jej też, choć w jej telefonie były głównie nieznane numery i kilka gorączkowych wiadomości od byłych współpracowników.

Czy wszystko w porządku? Czy
plotki są prawdą?
Czy to naprawdę ty w CNN?

Jeden z listów jej matki sprawił, że zapiekły ją oczy:

Widzieliśmy coś w telewizji. Zadzwoń, kiedy będziesz mógł. Kochamy cię. Jesteśmy z ciebie dumni.

„Twoi rodzice” – powiedział cicho Aleksander, dostrzegając wyraz jej twarzy. „Powinniśmy byli ich stamtąd wywieźć. Powinienem był bardziej się postarać”.

„Próbowałeś” – powiedziała. „Gdyby byli tu wczoraj wieczorem, moja matka uderzyłaby Harrisona butelką szampana. To mogłoby skomplikować twoją federalną prowokację”.

„Twoja mama brzmi strasznie” – powiedział.

„Ma pięć stóp i trzy cale wzrostu i kiedyś wyciągnęła pijanego dawcę z muzealnej toalety za ucho” – powiedziała Aara. „Polubiłbyś ją”.

„Już to zrobiłem” – mruknął.

Wstał i poruszał ramionami, jakby miał zamiar wejść do sali konferencyjnej.

„Będą chcieli się z tobą zobaczyć” – powiedział. „Twoi rodzice. Twoi koledzy. Prasa, zarząd, agenci federalni – wszyscy. Nie możemy się ukryć, ale możemy kontrolować, kto pierwszy będzie miał do ciebie dostęp”.

„Kto pierwszy?” zapytała.

Zawahał się, po czym powiedział: „Deska”.

Zamrugała. „Masz dziś zebranie zarządu?”

„Ich pilna sesja rozpocznie się za godzinę na wideo” – powiedział. „Jeśli się nie pojawię, połowa z nich pomyśli, że jestem w kajdankach. Chcę, żeby dokładnie wiedzieli, kto jest ich prezesem, a kto przestępcą”.

„I chcesz, żebym tam była” – powiedziała powoli.

„Chcę, żeby moja żona tam była” – powiedział. „Żeby wiedzieli, na czym stoję”.

Wyobraziła sobie, że wchodzi do wirtualnego pokoju pełnego ludzi, których majątek mógłby pozwolić na zakup małych państw, i zostaje przedstawiona jako panna młoda, która zamienia wartość dla akcjonariuszy w dramat sądowy.

„Czy potrzebuję prezentacji PowerPoint?” – zapytała słabo.

Uśmiechnął się. „Myślę, że zrobiłeś już wystarczająco dużo prezentacji jak na tydzień”.

Decyzja zarządu przypominała wejście do bardzo drogiego akwarium.

Ekrany wypełniały ścianę mniejszego gabinetu, w którym Alexander lubił pracować w Seacliffe: dębowe panele, sterta książek, obraz burzliwego pejzażu morskiego nad kominkiem. Alex nalegała, żeby usiadła obok niego, a nie za nim. Nie poza kadrem.

Jedna po drugiej pojawiały się twarze: inwestor venture capital z Menlo Park, były senator, który stał się korporacyjnym szwindlerem, dwóch niezależnych dyrektorów o starych nowojorskich nazwiskach, jedna bystrooka kobieta po pięćdziesiątce, którą Aara rozpoznała jako dyrektora finansowego. Wszyscy wyglądali, jakby zostali obudzeni za wcześnie i przejęci przez cykl informacyjny.

„Aleksandrze” – powiedział przewodniczący, srebrnowłosy mężczyzna o imieniu Pierce – bez żadnych wstępów. „Z pewnością wiesz, jak wybrać miejsce ujawnienia informacji”.

„Dzień dobry, Pierce” – powiedział Alexander beznamiętnie. „To moja żona, Aara. Chyba większość z was widziała, jak radzi sobie lepiej niż połowa prawników, jakich kiedykolwiek spotkałem”.

Na twarzy dyrektora finansowego pojawił się błysk szacunku.

„Pani Sterling” – powiedziała. „Niezły spektakl wczoraj wieczorem”.

„Przepraszam, że nie wygłosiłam przemówienia po kolacji” – powiedziała Aara, zanim zdążyła się powstrzymać.

Fala niechętnego rozbawienia przetoczyła się przez cyfrową siatkę. Lód pękł na tyle, na ile było to możliwe.

Pierce splótł palce. „Dajmy spokój tym uprzejmościom” – powiedział. „Czy to wszystko prawda?”

Aleksander nie patrzył na swoich prawników, którzy siedzieli cicho poza kadrem. Nie zerknął na notatki.

„Tak” – powiedział po prostu. „Każde słowo. I więcej, na co nie mieliśmy czasu, zanim ojciec spróbował zaatakować moją żonę”.

„I wiedziałeś o defraudacji od…?”

„Dwa lata” – powiedział Aleksander.

Szelest. Ktoś zaklął pod nosem po włosku.

„Nie powiedziałeś nam” – rzucił ostro były senator. „Siedziałeś w tym pokoju, kwartał po kwartale i…”

„I ujawnił istotne nieprawidłowości w audytach wewnętrznych, które uznałeś za kwestie administracyjne, bo cena akcji wciąż rosła” – wtrącił Alexander, spokojnie, ale z twardym charakterem. „Chciałem dowodów, a nie podejrzeń. Nie zamierzałem toczyć wojny z własnym zarządem, kierując się przeczuciem”.

„Nie chciałeś też ryzykować, że znajdą sposób, by po cichu odsunąć cię na boczny tor, podczas gdy twoi rodzice konsolidują kontrolę” – powiedział bez ogródek dyrektor finansowy. „Nie udawajmy, że to była jakaś szlachetna, samotna krucjata. Ty też zostałeś osaczony”.

Aleksander pochylił głowę. „Chroniłem siebie i firmę. To jest ze sobą powiązane”.

Pierce przeniósł wzrok na Aarę. „A pani, pani Sterling?” zapytał. „Co właściwie pani chroniła?”

Poczuła, jak Alexander obok niej się napina. Położyła lekko dłoń na jego nadgarstku, dając znak, że wszystko w porządku. Potem spojrzała w oczy Pierce’owi.

„Najpierw ja” – powiedziała. „Słyszałam wystarczająco dużo, żeby wiedzieć, że wykorzystają mnie jako tarczę. Nie nadaję się do dekoracji, a co dopiero jako kozła ofiarnego. Potem zdałam sobie sprawę, że skoro byli gotowi mnie wrzucić pod autobus, to znaczy, że od lat gnębili twoich akcjonariuszy. Więc zrobiłam to, co zawsze. Prześledziłam łańcuch własności. Prześledziłam pochodzenie pieniędzy. A potem powiedziałam o tym jedynej osobie, która miała prawo coś z tym zrobić”.

„I postanowiłeś to ujawnić na własnym ślubie” – powiedział Pierce. „Ciekawy wybór”.

„To był jedyny moment, kiedy wszyscy gracze byli w tym samym pomieszczeniu” – powiedziała. „I jedyny moment, kiedy wiedziałam, że mój mąż też tam będzie”.

„Czy rozumiesz skalę ciosu, jaki wyrządził tej firmie reputację?” – warknął inny dyrektor. „Jesteśmy na pierwszych stronach wszystkich gazet w kraju pod hasłem SKANDAL”.

„Wolałabyś słowo TUSZOWANIE?” – zapytała Aara, zanim zdążyła się powstrzymać. „Bo zazwyczaj to jedyne dwie opcje”.

Dyrektor finansowy faktycznie się roześmiał, a jego śmiech był krótki i ostry.

„Podoba mi się” – powiedziała.

Usta Aleksandra zadrżały.

Pierce westchnął. „Dobrze. Dość teatru” – powiedział. „Alexandrze, zgłosiłeś sprawę władzom?”

„Tak” – powiedział Alexander. „Nasz prawnik współpracuje z SDNY od osiemnastu miesięcy. Pełna współpraca, pełne przekazanie dowodów, pełne odszkodowanie dla firmy jako ofiary”.

„A twoi rodzice?”

„Zostanę oskarżony” – powiedział Alexander. „Wraz z kadrą kierowniczą Blackwood i wszelkimi współwinnymi pracownikami wewnętrznymi. Nikt z nich nie jest obecnie oficerem”.

„Sukcesja?” – zapytał bez ogródek były senator. „Jeśli pójdziesz z nimi na dno, to my…”

„Nigdzie się nie wybieram” – powiedział Alexander. Słowa były proste, ale przekonanie w nich zawarte nie. „Współpracowałem z zewnętrznym prawnikiem specjalnie po to, by zachować swoją rolę w czystości. Każde moje działanie było udokumentowane w ramach kontroli wewnętrznej lub zatwierdzone przez śledczych. Jeśli trafię do więzienia, panowie, to nie za to, co zrobili moi rodzice. Stanie się tak, ponieważ postanowiłem ich publicznie spalić, zamiast grać w cichego golfa na dziewiątym dołku, jak każda inna dynastia, która kiedykolwiek została złapana”.

Pierce przyglądał mu się przez dłuższą chwilę.

„A rola twojej żony?” – zapytał. „Poza… wywołaniem ogniska?”

Aara uniosła brodę. „Jestem kuratorką” – powiedziała. „Restauruję rzeczy. Nie chcę pracy w EtherDynamics. Nie chcę miejsca w zarządzie. Chcę wrócić do świata, w którym największym skandalem w moim życiu jest źle umieszczony obraz”.

Aleksander wyglądał na zaskoczonego. „Nie…”

„Wyszłam za ciebie za mąż” – powiedziała, odwracając głowę w jego stronę. „Nie za twoje towarzystwo. Będę zeznawać. Pomogę to posprzątać. Ale potem odzyskam swoje życie”.

Wyraz twarzy dyrektor finansowej złagodniał. „Zawsze możesz dołączyć do komisji audytu jako konsultant” – powiedziała sucho. „Wyraźnie potrzebujemy kogoś z twoim zmysłem fałszerstwa”.

Aara uśmiechnęła się. „Wystawię ci fakturę, jeśli kiedykolwiek mi się znudzi”.

Pierce westchnął. „Dobrze” – powiedział. „Zbierzemy się formalnie, gdy tylko ukażą się akty oskarżenia. Tymczasem, Alexandrze, masz nasze warunkowe poparcie jako prezes, pod warunkiem, że wszystkie dokumenty, które obiecali nam twoi prawnicy, znajdą się w mojej skrzynce odbiorczej do południa”.

„Zrobią to” – powiedział Aleksander.

„A pani Sterling” – dodał Pierce – „jeśli to cokolwiek znaczy… Przymknąłem oko na więcej skandali, niż jestem w stanie spamiętać. Rzadko się zdarza, żeby prawda wyszła na jaw, zanim rynek ją wymusi. Mogła nam pani oszczędzić lat zgnilizny”.

„Nie zrobiłam tego dla ciebie” – powiedziała.

„Wiem” – powiedział. „Dlatego to zadziałało”.

Rozmowa się zakończyła. Twarze po kolei znikały, a oni sami wpatrywali się w swoje odbicia na ciemnym ekranie.

Aleksander zwrócił się do niej. „Naprawdę nie chcesz roli?” – zapytał.

Wzruszyła ramionami. „Mam pracę”.

„W muzeum, które płaci ci jedną dziesiątą tego, ile jesteś wart” – podkreślił.

„Skąd możesz wiedzieć?” zapytała.

„Bo kupiłem ich listę darczyńców po naszej drugiej randce” – powiedział. „A twoja pensja była w raporcie rocznym”.

Spojrzała na niego. „Dokładnie zbadałeś mojego pracodawcę?”

„Weryfikuję przeszłość ludzi, których zatrudniam do podlewania kwiatów w biurze” – powiedział. „Myślałeś, że nie sprawdzę kobiety, w której się zakochałem?”

„Zakochać się” – powtórzyła powoli. „Czas przeszły?”

Spojrzał jej w oczy. „Czas teraźniejszy ciągły” – powiedział. „Jeśli nadal tego chcesz, po tym wszystkim”.

Otworzyła usta, zamknęła je, a potem pokręciła głową.

„Naprawdę jesteś śmieszny” – mruknęła. „Kto wyznaje uczucia w środku korporacyjnej katastrofy?”

„Wyczucie czasu nigdy nie było moją mocną stroną” – powiedział.

Podeszła bliżej i objęła go w talii.

„Masz szczęście” – powiedziała mu w pierś – „najwyraźniej mam słabość do mężczyzn z fatalnym wyczuciem czasu i doskonałymi planami awaryjnymi”.

Oparł policzek o jej głowę. Przez chwilę oboje po prostu oddychali.

Następne tygodnie były studium kontrastów.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Nie miałem pojęcia, że ​​to możliwe

Wpływ magnezu na sen i poziom stresu Jakość snu i radzenie sobie ze stresem są kluczowymi elementami udanej podróży odchudzającej ...

Podstawowy przepis na Salmorejo (Gazpacho Andaluz)

Krok 2 Dodaj biały ocet winny, sól i grubo posiekany ząbek czosnku i delikatnie zmiksuj składniki blenderem ręcznym. Krok 3 ...

Trzustka umiera! 12 dziwnych objawów raka trzustki

Styl życia i profilaktyka Dobrą wiadomością jest to, że pewne zmiany stylu życia i interwencje medyczne mogą pomóc ograniczyć i ...

Menedżer banku zawstydził starszego mężczyznę – kilka godzin później straciła kontrakt wart 3 miliardy dolarów

„Lokalny bank traci przełomową umowę po złym traktowaniu starszych klientów”. Media szybko podchwyciły historię Henry'ego. Lokalni reporterzy podkreślali jego lata ...

Leave a Comment