„Twój brat na to zasługuje” – powiedział tata. Dali mu dom, gotówkę i firmę. Miesiąc później mama napisała: „Musisz spłacić kredyt hipoteczny”. Odpowiedziałem: „Zapytaj swojego spadkobiercę”. – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

„Twój brat na to zasługuje” – powiedział tata. Dali mu dom, gotówkę i firmę. Miesiąc później mama napisała: „Musisz spłacić kredyt hipoteczny”. Odpowiedziałem: „Zapytaj swojego spadkobiercę”.

Twój brat na to zasługuje.

Tata powiedział to tak, jak mówił wszystko w naszym domu – jakby słowa były prawem, jakby nie było miejsca na dyskusję, jakby historia już została napisana, a moim zadaniem było czytać bez mrugnięcia okiem. Dali mu dom, kasę, firmę.

Miesiąc później mama napisała SMS-a: „Muszę zapłacić kredyt hipoteczny”.

Odpowiedziałem: „Zapytaj swojego spadkobiercę”.

Jestem Megan. Mam trzydzieści dwa lata. W zeszłym miesiącu mój telefon rozświetlił się SMS-em od mamy, który niczym łańcuch po kafelkach wciągnął moją przeszłość z powrotem do teraźniejszości.

„Spłata kredytu hipotecznego jest konieczna.”

Trzy lata temu moi rodzice przekazali swoją wielomilionową firmę budowlaną, dom rodzinny i konta inwestycyjne mojemu młodszemu bratu, Ryanowi, mówiąc, że to wszystko mu się należy. Spędziłem piętnaście lat, pomagając w budowaniu naszej rodzinnej firmy, podczas gdy Ryan imprezował do dwudziestki. Kiedy tata powiedział mi, że nie dostaję nic, powiedział dokładnie: „Twój brat na to zasługuje”.

Teraz tonęli w długach.

Zanim opowiem Ci, co się stało, zostaw komentarz, daj mi znać, skąd oglądasz. Kliknij „Lubię to” i zasubskrybuj, aby dołączyć do mojej drogi do walki o siebie.

Dorastając w naszym rozległym domu w stylu kolonialnym na przedmieściach Bostonu, zawsze czułem się, jakbym żył w cieniu Ryana. Historia naszej rodziny rozpoczęła się od mojego dziadka, Williama Pattersona, który w 1965 roku założył firmę Patterson Construction w swoim garażu. Dzięki samej determinacji i pickupowi rozwinął ją w szanowaną lokalną firmę. Kiedy mój ojciec, Thomas, przejął firmę na początku lat 90., rozwinął ją w regionalną potęgę z kontraktami w całej Nowej Anglii.

Miałam siedem lat, kiedy urodził się Ryan. Pamiętam, jak twarz mojego ojca rozjaśniła się w szpitalnej poczekalni, gdy pielęgniarka oznajmiła: „To chłopiec”. Ta chwila nadała ton kolejnym dwudziestopięcioletnim relacjom w naszej rodzinie.

„Wreszcie Patterson, który będzie kontynuował nazwisko rodzinne” – oznajmił tata, jakbym nie istniał przez poprzednie siedem lat.

Od samego początku różnica w sposobie, w jaki nas traktowano, była subtelna, ale nie do pomylenia. Na piąte urodziny Ryan dostał domek do zabawy, który tata zlecił ekipie z firmy zbudować na naszym podwórku. Na moje dwunaste urodziny w tym samym roku dostałem tort i kartę podarunkową do księgarni.

Kiedy przynosiłem do domu same piątki na świadectwie, mama mówiła: „To miło, kochanie”, zanim skupiła uwagę na trójce Ryana z matematyki i pochwaliła go za poprawę.

Moja matka, Nancy, nie była otwarcie stronnicza, ale sprzyjała faworyzowaniu mojego ojca. Była rozjemczynią, zawsze starając się łagodzić sytuację z wyjątkową uwagą, gdy tata nie patrzył.

„Twój ojciec po prostu wyznaje tradycyjne wartości” – szeptała po szczególnie bolesnych przypadkach faworyzowania. „On nic złego nie ma na myśli”.

Kiedy poszedłem do liceum, miałem już opracowaną strategię: doskonałość.

Jeśli nie udało mi się zdobyć ich sympatii przez życie, być może sukcesy załatwiłyby sprawę. Zapisałem się do każdego klubu biznesowego, zostałem prezesem oddziału Future Business Leaders of America i ukończyłem szkołę z wyróżnieniem. Tymczasem Ryan ledwo utrzymywał średnią ocen dostateczną, spędzając więcej czasu na imprezach niż na zajęciach pozalekcyjnych.

Na drugim roku studiów podsłuchałem rozmowę taty z Ryanem po tym, jak przyłapano go na piciu alkoholu na szkolnej potańcówce.

„Chłopcy będą chłopcami” – powiedział tata ze śmiechem. „Tylko następnym razem nie daj się złapać”.

Trzy miesiące wcześniej zostałem uziemiony na tydzień za spóźnienie się na zajęcia grupy studyjnej, podczas których spóźniłem się piętnaście minut na godzinę policyjną.

Kiedy nadszedł czas decyzji o studiach, celowo wybrałem kierunek zarządzanie biznesem ze szczególnym uwzględnieniem zarządzania w budownictwie – nie dlatego, że była to moja pasja, ale dlatego, że myślałem, że w końcu zdobędę szacunek ojca. Chciałem mu pokazać, że poważnie podchodzę do rodzinnego biznesu.

Ryan z kolei wahał się między trzema różnymi specjalizacjami, zanim zdecydował się na komunikację, bo była łatwa.

Latem przed ostatnim rokiem studiów odbyłem staż w Patterson Construction. Przybyłem wcześnie, zostałem do późna i chłonąłem wszystko, co mogłem, na temat kosztorysowania, zarządzania projektami i relacji z klientami. Tata ledwo zauważał moją obecność, zlecając mi składanie dokumentów, podczas gdy Ryan – który wrócił do domu z drugiego roku studiów – był zapraszany na spotkania z klientami i na place budowy.

„Ryan musi poznać biznes od podszewki” – wyjaśnił tata, kiedy zapytałem, dlaczego mój brat uczestniczy w spotkaniach zarządu, podczas gdy ja porządkuję składzik.

Zupełnie nie dostrzegł ironii tej sytuacji.

Mimo wszystko kochałem naszą rodzinną firmę. Dostrzegałem jej potencjał i szczerze chciałem być częścią jej przyszłości. W każde wakacje i ferie pracowałem na różnych stanowiskach w firmie. Znałem imiona wszystkich pracowników, od działu księgowości po ekipy budowlane. Rozumiałem ich obawy, procesy i pomysły na usprawnienia.

W Boże Narodzenie, na ostatnim roku studiów, przedstawiłem ojcu szczegółowy biznesplan rozszerzenia działalności Patterson Construction o praktyki budownictwa ekologicznego. Spędziłem miesiące na badaniu trendów w branży, ulg podatkowych i potencjalnych nowych klientów. Spojrzał na okładkę, powiedział: „Zobaczymy” i odłożył książkę na bok.

Później tej nocy spędził dwie godziny w gabinecie z Ryanem, ucząc go, jak czytać plany, chociaż Ryan nie wykazywał w tym względzie żadnego zainteresowania ani zdolności.

Mama próbowała mnie potem pocieszyć.

„Twój ojciec po prostu lepiej się dogaduje z Ryanem” – powiedziała, klepiąc mnie po dłoni. „On nie wie, jak nawiązać kontakt z córką pracującą w biznesie”.

Zwróciłem uwagę, że kilka dużych firm budowlanych w naszym regionie jest zarządzanych przez kobiety.

Ona tylko wzruszyła ramionami i zmieniła temat.

Do czasu ukończenia studiów pogodziłam się z tym, że nigdy nie będę faworytką, ale byłam zdeterminowana, by udowodnić swoją wartość wynikami. Wierzyłam, że czyny mówią głośniej niż słowa i że w końcu mój wkład będzie niezaprzeczalny. Patrząc wstecz, dostrzegam naiwność tej nadziei. Żadna doskonałość nie przebije zakorzenionego faworyzowania, zwłaszcza gdy jest ono wzmacniane tradycyjnymi oczekiwaniami dotyczącymi płci.

Mimo wszystko nigdy się nie poddałem. Może to była moja największa siła, a może największa słabość. Nie chciałem porzucić rodziny i biznesu, które kochałem, mimo że wszystko wskazywało na to, że moje miejsce w nich zawsze będzie drugorzędne w stosunku do miejsca mojego brata.

Przez całe studia pracowałam na trzech etatach, żeby pokryć swoje wydatki. W międzyczasie Ryan otrzymywał pełne wsparcie finansowe z banku mamy i taty, wliczając w to luksusowy apartament i nowy samochód co dwa lata. Moi rodzice pokrywali koszty jego czesnego, czynszu, wyżywienia i dawali mu hojne miesięczne kieszonkowe, przewyższające to, co wielu absolwentów zarabia na swoich pierwszych stanowiskach.

Kiedy zapytałem rodziców, dlaczego nie chcą mi pomóc finansowo, tata odpowiedział: „Musisz nauczyć się doceniać ciężką pracę”. Jakby Ryan nie wiedział.

Ukończyłem studia z wyróżnieniem, uzyskując dwa kierunki: administrację biznesową i zarządzanie w budownictwie. Ryanowi ledwo szło, ze średnią ocen 2,3 z komunikacji po pięciu i pół roku.

Podczas kolacji z okazji ukończenia szkoły tata wzniósł toast za Megan, która zawsze robi wszystko zgodnie z zasadami.

Sześć miesięcy później, podczas uroczystości ukończenia szkoły, Ryan otwarcie płakał: „Mojemu synowi, który wniesie nazwisko Patterson do naszej firmy w przyszłości”.

Kiedy oficjalnie dołączyłem do Patterson Construction po ukończeniu studiów, pomimo moich kwalifikacji, zostałem zatrudniony na stanowisku kosztorysanta. Moja pensja początkowa była niższa niż w przypadku osób niedawno zatrudnionych z niższym wykształceniem.

„Musisz zrozumieć każdy aspekt biznesu od podstaw” – wyjaśnił tata.

Trzy tygodnie później Ryan objął nowo utworzone stanowisko wiceprezesa ds. relacji z klientami, do którego należało własne biuro i samochód służbowy.

W pierwszym roku zidentyfikowałem prawie 400 000 dolarów potencjalnych oszczędności dzięki bardziej efektywnym procesom zamawiania materiałów. Stworzyłem arkusz kalkulacyjny śledzący historyczne ceny u różnych dostawców i zidentyfikowałem wzorce, które pozwoliły nam wynegocjować lepsze stawki. Kiedy przedstawiłem moje wnioski na spotkaniu zarządu, tata skinął głową i powiedział: „Ciekawe”, po czym przeszedł do prezentacji Ryana na temat organizacji firmowego turnieju golfowego.

Pomimo ciągłych rozczarowań, nadal się wyróżniałem. Wśród kierowników projektów stałem się znany jako osoba potrafiąca rozwiązywać problemy. Gdy dostawy materiałów się opóźniały, znajdowałem alternatywy. Gdy podwykonawcy się nie pojawiali, miałem gotowych do wezwania zastępców. Budowałem relacje ze wszystkimi, od recepcjonistki po głównego brygadzistę naszych największych projektów.

Jeden konkretny projekt szczególnie utkwił mi w pamięci. Budowaliśmy kompleks gabinetów lekarskich z napiętym terminem i wysokimi karami za opóźnienie. Po dwóch miesiącach budowy nasz kierownik projektu niespodziewanie zrezygnował. Ryan miał go zastąpić, ale był na trzytygodniowych wakacjach w Europie z przyjaciółmi. Tata był w panice, dopóki nie zgłosiłem się na ochotnika, żeby go przejąć.

Pracowałem po czternaście godzin dziennie przez sześć tygodni bez przerwy. Renegocjowałem umowy z podwykonawcami, reorganizowałem harmonogram budowy, aby zoptymalizować czas pracy ekipy, i osobiście nadzorowałem krytyczne etapy projektu. Ukończyliśmy budynek dwa dni przed terminem i poniżej budżetu. Klient był pod tak dużym wrażeniem, że natychmiast zlecił nam kolejną rozbudowę.

Podczas ceremonii ukończenia budowy stałem w tle, podczas gdy tata i Ryan – którzy wrócili w samą porę – przecinali wstęgę. Prezes klienta specjalnie o mnie poprosił, uścisnął mi dłoń i powiedział: „To by się nie wydarzyło bez ciebie”. Tata usłyszał to i przez chwilę wyglądał na zakłopotanego, po czym poklepał Ryana po ramieniu i powiedział: „Ludzie z Patterson wiedzą, jak dotrzymać słowa”.

W międzyczasie mieszkałem skromnie w małym, jednopokojowym mieszkaniu, podczas gdy Ryan, korzystając ze swojego pakietu wynagrodzeń dla kadry kierowniczej, kupił apartament nad wodą. Przynosiłem lunch z domu i jeździłem dziesięcioletnią Hondą, podczas gdy Ryan doliczał koszty lunchów dla klientów i jeździł BMW w leasingu. Budowałem konto oszczędnościowe, podczas gdy Ryan gromadził zadłużenie na kartach kredytowych, które moi rodzice okresowo spłacali.

Firma nadal się rozwijała, głównie dzięki systemom i relacjom z klientami, które rozwinąłem. Stworzyłem nowy dział zajmujący się zrównoważonym budownictwem, który przyciągał prestiżowych klientów dbających o środowisko. Projekty te generowały wyższe marże zysku i budowały naszą reputację jako firmy innowacyjnej. Tata przypisywał sobie zasługi za tę inicjatywę w branżowych publikacjach, mimo że początkowo odrzucił moją propozycję.

Wkład Ryana był mniej namacalny. Był twarzą gal charytatywnych i turniejów golfowych. Oczarowywał małżonków klientów na przyjęciach świątecznych. Był fotogeniczny w materiałach marketingowych firmy. Kiedy zarządzał projektami, zazwyczaj przekraczały one budżet i były opóźnione, co wymagało interwencji innych menedżerów – zazwyczaj mnie – i ich ratowania.

W piątym roku mojej pracy w firmie stanęliśmy w obliczu poważnego kryzysu. Znaczący projekt komercyjny stanął na krawędzi upadku po tym, jak Ryan zatwierdził zmiany w projekcie bez uwzględnienia konsekwencji konstrukcyjnych. Klient groził podjęciem kroków prawnych, a nasza reputacja była zagrożona. Ryan był w tym tygodniu, kiedy to wszystko wyszło na jaw, i to tylko z premedytacją.

Spędziłem dwa tygodnie negocjując z architektami, inżynierami i klientem, aby znaleźć rozwiązanie. Zabezpieczyłem dodatkowe finansowanie, zatrudniłem wyspecjalizowanych podwykonawców i osobiście nadzorowałem prace naprawcze. Projekt został uratowany, choć przy mniejszym zysku.

Kiedy kurz opadł, tata zawołał mnie do swojego gabinetu. Przez chwilę myślałem, że w końcu nadszedł moment rozpoznania.

„Dobrze zrobiłeś, porządkując sytuację” – powiedział. „Ale w przyszłości, zanim podejmiesz tak poważne zobowiązania finansowe, skonsultuj się ze mną. Ryan popełnił błąd, ale się uczy. Musimy go wspierać, gdy dorasta do swojej roli”.

Siedziałem tam oszołomiony i zamilkłem. Dziesięć lat poświęcenia, a wciąż byłem traktowany jak podwładny mojego brata, który nie miał ochoty się pojawić, kiedy robiło się ciężko.

Tej nocy poważnie rozważałem odejście z firmy po raz pierwszy. Ale zainwestowałem w Patterson Construction tak wiele siebie, że odejście było jak przyznanie się do porażki. Poza tym, dokąd miałbym pójść? To była firma rodzinna – i moja. A przynajmniej tak mi się wydawało.

Wieczór, który wszystko zmienił, zaczął się całkiem zwyczajnie. Mama zaprosiła Ryana i mnie na niedzielny obiad, mówiąc, że tata ma ważne ogłoszenie. Założyłem, że chodzi o nowy budynek biurowy, który planowaliśmy, albo o ekspansję na rynek nieruchomości komercyjnych, którą badałem.

Przybyłem piętnaście minut wcześniej, jak zwykle, przynosząc butelkę ulubionej szkockiej taty. Dom, w którym dorastałem, wyglądał tak samo jak zawsze: nienagannie utrzymany, czteropokojowy dom w stylu kolonialnym z dumnie wyeksponowanym szyldem Patterson Construction przy podjeździe. Dwadzieścia pięć lat sukcesów w biznesie pozwoliło moim rodzicom na dobudowanie werandy, basenu i rozległego ogrodu do posiadłości, którą nadal uważałem za swój dom.

Ryan spóźnił się dwadzieścia minut, nie przepraszając. Mama opiekowała się nim, jakby wrócił z wojny, a nie z krótkiej przejażdżki samochodem z mieszkania. Tata promieniał z dumy, gdy Ryan wspomniał, że właśnie wpłacił zaliczkę na łódź.

Nikt nie zapytał o moje ostatnie udane negocjacje w sprawie kontraktu, który miał zapewnić mi pracę w firmie na kolejne trzy lata.

Podczas kolacji tata odchrząknął i uniósł kieliszek.

„Myślałem o przyszłości Patterson Construction” – zaczął. „Nie robię się młodszy i czas zaplanować sukcesję”.

Serce zabiło mi mocniej. To był moment, na który tak długo pracowałem. Po piętnastu latach poświęcenia tata z pewnością docenił mój wkład i zaangażowanie.

„Twoja matka i ja postanowiliśmy, że nadszedł czas, aby wycofać się z codziennej działalności” – kontynuował. „Chcemy podróżować, cieszyć się naszymi złotymi latami i patrzeć, jak firma nadal prosperuje pod nowym kierownictwem”.

Wyprostowałam się, analizując w myślach plan transformacji, nad którym w milczeniu pracowałam przez lata.

„W związku z tym” – powiedział tata, zwracając się do Ryana – „postanowiliśmy przenieść własność Patterson Construction na Ryana, i to ze skutkiem natychmiastowym”.

Pokój zaczął wirować.

Chwyciłem krawędź stołu.

„Dodatkowo” – kontynuował tata, jakby nie zburzył mi właśnie świata – „przeniesiemy również dom i nasze konta inwestycyjne na Ryana. Będzie potrzebował tych aktywów, aby zabezpieczyć przyszły rozwój firmy”.

„A co z Megan?” zapytała cicho mama, co było pierwszym sygnałem, że być może nie była to jednomyślna decyzja.

Tata ledwo na mnie spojrzał.

„Oferujemy Megan hojną odprawę w uznaniu jej lat pracy w firmie. Trzymiesięczną pensję i samochód służbowy”.

“To wszystko.”

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Milczałam, kiedy mąż nazwał mnie przy wszystkich „młodzieńczym błędem” i śmiałam się. Ale kiedy obudził się w mieszkaniu i zobaczył wiadomość na lustrze… Zamarł z szoku!

Nazywam się Emily Carter i przez osiem lat byłam żoną Daniela Cartera , odnoszącego sukcesy pośrednika w obrocie nieruchomościami w ...

Turecka lemoniada: napój, który gasi pragnienie w 100 procentach. Dzielę się pysznym przepisem

Turecka lemoniada to nie tylko orzeźwiający napój, ale część bogatej kultury kulinarnej Turcji, gdzie każdy łyk niesie w sobie wielowiekowe ...

Leave a Comment