Tego ranka pojechałam zatłoczonym autobusem miejskim na rozprawę rozwodową i jeden mały akt życzliwości wobec nieznajomego zmienił wszystko – Page 4 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Tego ranka pojechałam zatłoczonym autobusem miejskim na rozprawę rozwodową i jeden mały akt życzliwości wobec nieznajomego zmienił wszystko

Podobieństwo było niezaprzeczalne.

Krew odpłynęła z twarzy Gabe’a.

„P-Profesorze… Kesler?” wyjąkał.

Starszy mężczyzna uśmiechnął się lekko — zupełnie nie przypominało to ciepłego uśmiechu, którym obdarzył Stellę w autobusie.

„Wygląda na to, że jednak ma pan wzrok, panie Mendoza” – powiedział cicho. „Zaczynałem już myśleć, że zapomniał pan twarzy osoby, której nazwisko widnieje na pańskim czeku”.

Nogi Gabe’a zmiękły. Chwycił się oparcia krzesła, żeby utrzymać się w pozycji pionowej.

Nieznajomy, którego właśnie obraził i próbował wyrzucić z budynku… był założycielem i właścicielem kancelarii prawnej, która napędzała jego karierę.

Stella z zakłopotaniem patrzyła, jak siedzący obok niej mężczyzna – którego przed chwilą wyśmiewano, nazywając nikim – nagle stał się centrum uwagi wszystkich.

„Profesorze, ja… nie wiedziałem, że to pan” – wyjąkał Gabe. „Gdybym wiedział…”

„Gdybyś wiedział, że to ja” – przerwał pan Kesler – „traktowałbyś mnie z przesadnym szacunkiem. Mógłbyś mi nawet zaproponować swoje krzesło”.

Jego wzrok się wyostrzył.

„Ale ponieważ myślałeś, że jestem po prostu zwykłym starszym człowiekiem, wierzyłeś, że masz prawo traktować mnie bez podstawowego szacunku.

„Tak traktujesz klientów, którzy nie wyglądają na bogatych? Tak traktujesz strony przeciwne? Czy takim prawnikiem postanowiłeś zostać w firmie, której drzwi wiszą na moim nazwisku?”

Gabe otworzył usta, ale nie wydobył z siebie niczego sensownego.

Leo, poruszając się szybciej niż Gabe, pochylił głowę głęboko.

„Bardzo przepraszam, profesorze Kesler” – wyrzucił z siebie Leo. „Nie rozpoznałem pana. Proszę wybaczyć wszelki brak szacunku z mojej strony. Ja… Po prostu podążałem za przykładem Gabe’a”.

Pan Kesler nawet na niego nie spojrzał.

Jego uwaga cały czas skupiona była na Gabe’ie.

„Mówiłeś, że twoja żona cię zawstydza, bo jechała autobusem” – powiedział pan Kesler. „Ja też jechałem autobusem dziś rano. Czy to znaczy, że ja też cię zawstydzam?”

„Nie, proszę pana… nie, profesorze!” krzyknął Gabe. Łzy paniki błyszczały w jego oczach. „Nie o to mi chodziło, przysięgam. Po prostu… nie zdawałem sobie sprawy…”

„Nie zdawałeś sobie sprawy, kim jestem” – powiedział spokojnie pan Kesler. „Ale wiedziałeś dokładnie, kim ona jest”.

Skinął głową w stronę Stelli.

„Twoja żona” – powiedział. „Kobieta, która cię wspierała, kiedy nic nie miałeś. Ta, która uratowała nieznajomego w autobusie dziś rano. A ty tak do niej mówiłeś publicznie”.

Gabe padł na kolana.

Tam, na zimnej podłodze sądu.

„Profesorze, proszę” – błagał, chwytając pana Keslera za rękę. „Nie rujnuj mi kariery. Nie donoś na mnie. Wycofam pozew. Anuluję rozwód. Zrobię wszystko. Wrócę do Stelli. Proszę, nie niszcz mnie”.

Stella odwróciła się, czując skurcz żołądka.

Nie błagał z miłości. Błagał ze strachu.

Pan Kesler delikatnie uwolnił rękę.

„Za późno na teatralność, Gabe” – powiedział zimnym głosem. „Nie błagasz, bo żałujesz tego, co zrobiłeś żonie. Błagasz, bo boisz się stracić swój styl życia.

„Zasługuje na wolność. I zasługuje na sprawiedliwość”.

Wyprostował się, prosta kraciasta koszula i stare eleganckie spodnie w niczym nie przyćmiły autorytetu jego postawy.

„Wstawaj” – powiedział. „Zakończymy to przed sędzią, jak należy. Jak dorośli, którzy muszą odpowiedzieć za swoje decyzje”.

Odwrócił się do Stelli i wyciągnął rękę.

„Chodź, Stello” – powiedział łagodnie. „Wejdźmy do środka. Nie bój się. Sprawiedliwość jest dziś po twojej stronie”.

Stella wsunęła swoją drżącą dłoń w jego dłoń.

Razem poszli w kierunku Sali Przesłuchań nr 3.

Za nimi Gabe z trudem podniósł się na nogi i ruszył za nim ciężkim krokiem, a jego serce waliło teraz z zupełnie innego powodu.

Część czwarta – przesłuchanie
Sala rozpraw nr 3 wyglądała jak każda inna sala sądowa, którą Stella widziała w telewizji — tylko mniejsza i bardziej zniszczona.

Wyblakłe białe ściany. Rzędy drewnianych ławek wypolerowanych latami nerwowych rąk. Amerykańska flaga w rogu. Pieczęć stanu Illinois wisząca nad ławą sędziowską.

Gabe zajął miejsce przy stole petenta, a Leo u jego boku. Jego wcześniejsza pewność siebie zniknęła. Jego ramiona były zgarbione. Jego wzrok nerwowo zerkał w stronę drzwi, przez które mieli wejść sędziowie.

Po drugiej stronie przejścia Stella siedziała przy stole pozwanego.

Obok niej siedział Arthur Kesler.

Wyglądał na całkowicie zadomowionego. Siedział wyprostowany, obie ręce oparł na lasce, a oczy miał na chwilę zamknięte, jakby pogrążony w cichej refleksji.

Komornik wystąpił naprzód.

„Wszyscy wstańcie!” – zawołał.

Otworzyły się boczne drzwi i do środka weszło trzech sędziów w czarnych togach, którzy zajęli swoje miejsca na ławie.

Sędzia przewodniczący, mężczyzna w średnim wieku, w grubych okularach i z zaciętą szczęką, rozglądał się po sali w sposób, w jaki zawsze robią to sędziowie — wypatrując kłopotów, zanim się pojawią.

Jego wzrok przesunął się na Gabe’a, na Leo, na Stellę.

Wtedy jego wzrok padł na starca siedzącego obok Stelli.

Zamarł.

Przez chwilę sędzia przewodniczący po prostu patrzył.

Potem jego surowy wyraz twarzy zmienił się w wyraz szoku i… szacunku.

„Profesor Kesler?” wyszeptał, zanim zdążył się powstrzymać.

Dwaj sędziowie pomocniczy po obu stronach odwrócili się, zaskoczeni. Na ich twarzach również pojawiło się zrozumienie.

Arthur Kesler otworzył oczy i uśmiechnął się delikatnie.

„Proszę kontynuować swoje obowiązki, Wasza Wysokość” – powiedział spokojnym i pełnym szacunku tonem. „Nie bierz mnie tu pod uwagę. Po prostu towarzyszę komuś, kto szuka sprawiedliwości”.

Zwrot „nie uważajcie mnie tu za kogoś ważnego” miał dokładnie odwrotny skutek.

Każdy sędzia, każdy prawnik w tym pokoju wiedział, co oznacza jego obecność.

Poziom rozprawy właśnie osiągnął najwyższy poziom.

Sędzia przewodniczący przełknął ślinę i skinął głową.

„To zaszczyt gościć pana tutaj, profesorze” – powiedział formalnie. „Dziękuję za przybycie”.

Wyprostował się na krześle i lekko uderzył młotkiem.

„Ten sąd właśnie rozpoczął sesję”.

Podniósł plik.

„W sprawie Mendoza przeciwko Mendozie ” – przeczytał. „Powód: Pan Gabriel Mendoza. Pozwany: Pani Stella Mendoza”.

Poprawił okulary i spojrzał na Gabe’a.

„Panie Mendoza” – powiedział sędzia – „w swoim pozwie domaga się pan rozwodu z powodu niezgodności charakterów. Domaga się pan również pełnej kontroli nad całym majątkiem małżeńskim, twierdząc, że pańska żona nie wnosiła żadnego wkładu finansowego.

„Czy podtrzymujesz tę petycję?”

W pokoju zapadła taka cisza, że ​​Stella słyszała szum klimatyzatora.

Gardło Gabe’a drgnęło. Spojrzał ukradkiem na pana Keslera.

Starszy mężczyzna nie patrzył na niego, tylko obserwował wydarzenia ze spokojnym, nieprzeniknionym wyrazem twarzy.

Leo szturchnął Gabe’a pod stołem.

„Wycofaj się” – wyszeptał pilnie Leo. „Teraz. Zanim zakończysz nasze kariery”.

„Panie Mendoza?” – zapytał sędzia.

Gabe wziął drżący oddech.

„Nie, Wysoki Sądzie” – powiedział w końcu. Jego głos w niczym nie przypominał pewnego siebie adwokata, którym był w pracy. „Ja… wycofuję swoje roszczenia do majątku małżeńskiego”.

Brwi sędziego uniosły się.

„Czy całkowicie wycofujesz swoje roszczenie?”

„Tak, Wysoki Sądzie” – powiedział Gabe, wpatrując się w stół. „Przyjmuję do wiadomości, że dom i jego zawartość stanowią wspólną własność. Właściwie…” Przełknął ślinę. „Jestem gotów zrzec się prawa do domu i jego zawartości całkowicie na rzecz mojej żony jako formy… odpowiedzialności”.

Leo odetchnął tak głęboko, że było to niemal westchnienie nadziei na przetrwanie.

Oczy Stelli rozszerzyły się. Spojrzała na pana Keslera.

Zachował spokój, lecz w jego oczach można było dostrzec nikły cień aprobaty.

„Niech w protokole znajdzie się odzwierciedlenie” – powiedział ostrożnie sędzia – „że petent, pan Mendoza, wycofuje swoje roszczenie do wszystkich składników majątku małżeńskiego i dobrowolnie oddaje dom wraz z jego zawartością pani Mendozie”.

Zatrzymał się.

„A co do podstaw rozwodu” – kontynuował – „czy nadal twierdzi Pan, że Pani Mendoza nie jest „odpowiednia”, by dzielić z Panem życie, jak Pan pierwotnie stwierdził w swoim pozwie?”

To było pytanie z podtekstem.

Podtrzymywanie swoich wcześniejszych, snobistycznych powodów w obecności Arthura Keslera byłoby zawodowym samobójstwem.

Gabe pokręcił głową.

„Nie, Wysoki Sądzie” – powiedział cicho. „Ten powód jest… nieistotny. To ja nie byłem dobrym mężem. Chcę rozwodu, bo nie jestem już jej godzien”.

Słowa te zrodziły się bardziej ze strachu niż z oświecenia, ale były też, po raz pierwszy, szczere.

Sędzia skinął głową.

„Bardzo dobrze” – powiedział.

Przy stole respondenta pan Kesler lekko podniósł rękę.

„Wasza Wysokość” – powiedział – „czy mogę krótko zwrócić się do sądu jako towarzysz pozwanego?”

„Może Pan, Profesorze” – odpowiedział natychmiast sędzia.

Arthur Kesler nie wstał.

Po prostu tam siedział, a jego głos wypełniał pomieszczenie.

„Prawo istnieje po to, by humanizować ludzi” – zaczął. „Nie po to, by używać go jako broni przeciwko tym, którzy nam zaufali.

„Synu” – powiedział, zwracając się do Gabe’a – „twój dyplom prawniczy i drogi garnitur nic nie znaczą, jeśli wykorzystujesz je do uciskania osoby, która pomogła ci osiągnąć twoje stanowisko.

„Dziś tracisz żonę. Ale przynajmniej uratowałeś cząstkę swojego sumienia, mówiąc jej prawdę.

„Nie powtarzaj tego błędu. Bądź prawnikiem, który broni tego, co słuszne, a nie tego, który broni chciwości”.

Ramiona Gabe’a zadrżały. Ciche łzy spadały na wypolerowane drewno stołu sędziowskiego.

„Dziękuję, Profesorze” – powiedział cicho sędzia.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Świetny trik, aby Twoje patelnie wyglądały jak nowe

Posyp dno patelni sodą oczyszczoną i przykryj ją całkowicie. Następnie wlej odrobinę octu na wierzch. Pozostaw mieszankę na około dwadzieścia ...

Oczyszczanie Wątroby w 3 Dni – Stara Receptura Babci!

📆 Jak Stosować? 🕖 Każdego ranka, na czczo, weź jedną łyżeczkę. 🛑 Stosuj przez 3 dni z rzędu. 🚰 Wypij ...

Pyszny przepis na kurczaka, który idealnie sprawdzi się podczas świątecznego obiadu dla całej rodziny

Te przepisy mogą Ci się również spodobać: Ciasto marzeń ananasowo-kokosowych, nic nie zostanie Kremowe ciasto z trzema czekoladami: przepis na ...

Geranium anginka, czyli pelargonia pachnąca, to roślina o niezwykłych właściwościach leczniczych

Owady wyjątkowo nie lubią zapachu anginki więc działa na nie odstraszająco. Świeże liście i sok Świeże liście anginki pomagają w ...

Leave a Comment