„Zaplanowałeś to? Rozmowa o deserze, Patricia proponująca mi tę pracę?”
„Nic nie planowałem. Powiedziałem Patricii, że idziemy z nią na kolację i wspomniałem, że jesteś cukiernikiem. Reszta to jej szczere zainteresowanie i twój talent, który mówił sam za siebie”.
„Ale wiedziałeś, że ona może mi coś zaoferować.”
„Miałem nadzieję, że dostrzeże to, co ja – że jesteś niesamowicie utalentowany w tym, co robisz i zasługujesz na szansę zaprezentowania tego talentu. Czy to aż tak złe?”
Przyglądałem się jego twarzy w słabym świetle latarni ulicznej.
„Nie potrafię stwierdzić, czy naprawdę chcesz mi pomóc, czy to wszystko jest częścią jakiegoś misternego planu zemsty”.
„Czy nie może być jedno i drugie? Zależy mi na tobie, Elizabeth. To prawda. Ale myślę też, że ludzie, którzy cię zlekceważyli, powinni być zmuszeni do zmierzenia się z twoją wartością. Nie poprzez sabotaż czy okrucieństwo. Po prostu poprzez rzeczywistość. Poprzez to, że muszą uznać twój talent i wartość, ponieważ wpływają one na rzeczy, na których im zależy”.
„To skomplikowane.”
„Najlepsze rzeczy zazwyczaj takie są.”
Wyciągnął rękę i założył mi kosmyk włosów za ucho.
„Jeśli to cokolwiek znaczy, zakochuję się w tobie. To też komplikuje sprawę, ale nie żałuję tego.”
Zaparło mi dech w piersiach.
“Juliański…”
„Nie musisz nic mówić. Chciałem tylko, żebyś wiedział, jakie jest moje stanowisko. A teraz wejdź do środka, zanim zrobię coś impulsywnego, na przykład pocałuję cię do nieprzytomności przed twoim budynkiem”.
Wysiadłem z samochodu i odchyliłem się do tyłu, patrząc przez okno.
„Ja też się w tobie zakochuję, żebyś wiedział.”
Jego uśmiech mógłby rozświetlić całe miasto.
„Dobrze. To ułatwia to, co będzie dalej.”
„Co dalej?”
„Cierpliwości. Zobaczysz.”
W następnym tygodniu asystent Patricii zadzwonił ze szczegółami dotyczącymi wydarzenia firmowego. Miało się ono odbyć w połowie sierpnia, z okazji zakończenia przejścia Bennett Health Solutions na zrównoważone praktyki. Chcieli wykwintnego deseru dla dwustu gości i zaproponowali trzy razy wyższą cenę niż zwykle.
Rozmawiałem o tym z szefem, który był zachwycony perspektywą ujawnienia informacji i pieniędzy. Ustaliliśmy, że będę korzystał z kuchni piekarni poza godzinami pracy, a piekarnia będzie uznana za partnera, a ja będę otrzymywał większość wynagrodzenia.
Julian i ja wpadliśmy w pewien schemat w ciągu następnych kilku tygodni – kolacje, filmy, długie rozmowy ciągnące się do późnej nocy. Łatwo mi się z nim rozmawiało, rozśmieszał mnie i zmuszał do innego myślenia. Fizyczne przyciąganie było niezaprzeczalne, ale zaskoczyło mnie, jak bardzo podobało mi się samo przebywanie w jego towarzystwie.
W tych tygodniach niewiele rozmawialiśmy o Victorii i mojej rodzinie. To było tak, jakbyśmy stworzyli bańkę, w której ten dramat nie istniał, gdzie mogłam po prostu być sobą, bez ciężaru oczekiwań rodziny.
Potem, sześć tygodni po ślubie, zadzwoniła Wiktoria.
„Elizabeth, cześć. Przepraszam, że nie odzywałam się od czasu miesiąca miodowego. Mam mnóstwo problemów z aklimatyzacją w małżeństwie”.
„Nie ma problemu. Jak minęła podróż?”
„Niesamowite. Malediwy były dokładnie takie, jak sobie wymarzyliśmy. Słuchaj, chciałem się zapytać, czy masz czas na lunch w tę sobotę. Mam wrażenie, że nie rozmawialiśmy od wieków i chciałbym nadrobić zaległości.”
Z przyzwyczajenia prawie powiedziałam „nie”, ale potem przypomniały mi się słowa Juliana o widoczności i szacunku.
„Jasne. Mogę iść na lunch. Gdzie masz na myśli?”
Spotkaliśmy się w ekskluzywnej restauracji niedaleko jej nowego domu, w miejscu, w którym Victoria czuła się komfortowo. Wyglądała na opaloną i zrelaksowaną, niczym uosobienie szczęścia nowożeńców. Zamówiliśmy sałatki i rozmawialiśmy o podróży poślubnej, o jej nowym sąsiedztwie i o pracy Gregory’ego.
„Więc” – powiedziała w końcu – „opowiedz mi o Julianie. Wydawaliście się sobie bliscy na ślubie, ale nigdy nie wspominałaś, że z kimś się spotykasz”.
„To stosunkowo nowa sprawa. Poznaliśmy się kilka miesięcy temu przez znajomych z pracy”.
„Wydaje się, że odnosi sukcesy. Koledzy Gregory’ego byli pod wrażeniem. Podobno jego firma realizuje ogromny projekt dla Bennett Health. No i stało się. Prawdziwy powód tego lunchu. Nie siostrzane więzi, ale poszukiwanie informacji o kimś, kto był ważny dla kariery jej męża.
„Julian jest bardzo dobry w tym, co robi” – powiedziałem neutralnie.
„Jestem po prostu zaskoczona, że nigdy wcześniej o nim nie wspomniałaś. Przecież opowiedziałam ci wszystko o Gregorym, kiedy zaczęliśmy się spotykać.”
A czy ona rzeczywiście? Pamiętałem wymuszone rozmowy telefoniczne, w których wspominała o chłopaku, ale podawała niewiele szczegółów. Ale zwracanie na to uwagi tylko wywołałoby konflikt i byłem ciekaw, dokąd zmierza ta rozmowa.
„Staram się zachować swoje życie osobiste w tajemnicy”.
„Cieszę się, że jesteś zadowolony. Słyszałem też, że przygotowujesz desery na sierpniowe wydarzenie Bennett Health. To wspaniale. Gregory wspomniał, że Patricia była pod wrażeniem ciebie”.
„To dobra okazja.”
Wiktoria roztargnionym ruchem mieszała sałatkę.
„Słuchajcie, chciałam przeprosić, jeśli na weselu było dziwnie. Wiem, że rozmieszczenie gości nie było idealne i żałuję, że nie mieliśmy zbyt wiele czasu na rozmowę”.
„Ustawienie miejsc siedzących sprawiło, że siedziałam za filarem, Victoria. To nie było po prostu „nieidealne”. To było upokarzające”.
Miała na tyle przyzwoitości, żeby wyglądać na zakłopotaną.
„To był błąd konsultantki ślubnej. Nie rozumiała dynamiki rodziny i kiedy zobaczyłam, co się dzieje, było już za późno, żeby cokolwiek zmienić bez wywoływania chaosu”.
„Mógłeś wspomnieć o siostrze. Kolegom Gregory’ego. Komuś. Ale tego nie zrobiłeś.”
„To niesprawiedliwe. Oczywiście, że ludzie wiedzą, że mam siostrę”.
„Patricia nie. Była zaskoczona, kiedy Julian o tym wspomniał na ślubie. Powiedziała, że nigdy nie poruszałaś tego tematu na żadnych spotkaniach planistycznych”.
Twarz Victorii poczerwieniała.
„Nie rozmawiam o swoim życiu prywatnym w pracy. To nie znaczy, że cię ukrywam”.
„Ale czyż nie? Kiedy ostatnio mnie gdzieś zaprosiłeś? Kiedy ostatnio dzwoniłeś tylko po to, żeby pogadać? Nie dlatego, że czegoś potrzebowałeś albo miałeś jakieś zobowiązania”.
„Elizabeth, dramatyzujesz. Jesteśmy siostrami. Oczywiście, że mamy związek”.
„Naprawdę? Bo z mojego punktu widzenia łączy nas biologiczna więź i niewiele więcej. Traktujesz mnie jak coś drugorzędnego, kogoś, kogo musisz uwzględnić z obowiązku, ale wolałbyś o tym zapomnieć”.
Wiktoria odłożyła widelec, a jej opanowanie lekko się załamało.
„Naprawdę tak myślisz? Że mi na tobie nie zależy?”
„Myślę, że zależy ci na mnie tak samo, jak na dalekich kuzynach. Bywasz na ważnych wydarzeniach, ale tak naprawdę nie jesteś częścią swojego życia. I szczerze mówiąc, zaakceptowałem to. Drażni mnie to udawanie. Nie zapraszaj mnie na lunch i nie udawaj, że jesteśmy sobie bliscy, skoro oboje wiemy, że tak nie jest”.
„Dobrze. Chcesz szczerości? Będę szczery. Podjąłeś decyzje, które zawstydziły naszą matkę. Wybrałeś ścieżkę kariery, którą nie mogła się chwalić przed znajomymi. Odmówiłeś podporządkowania się oczekiwaniom, z którymi dorastaliśmy. I tak, to stworzyło między nami dystans. Przepraszam, jeśli to Cię zraniło, ale taka jest prawda”.
Jej słowa potwierdziły to, co zawsze podejrzewałem, ale nigdy nie usłyszałem na głos. Nie byłem rozczarowaniem, bo poniosłem porażkę; byłem rozczarowaniem, bo odmówiłem rywalizacji na ich warunkach.
„Dziękuję, że w końcu jesteś szczery” – powiedziałem cicho. „Ale odwzajemnię się szczerością. Nie wstydzę się swoich wyborów. Kocham to, co robię i jestem w tym dobry. Jeśli to nie wystarcza tobie albo mamie, to wasz problem, nie mój. I koniec z przepraszaniem za to, że jestem sobą”.
Wstałem i położyłem na stole tyle gotówki, żeby zapłacić za posiłek.
„Dziękuję za lunch, Victorio. I jeszcze raz gratuluję ci ślubu. Mam nadzieję, że przyniesie ci wszystko, czego oczekujesz.”
Wyszłam, zanim zdążyła odpowiedzieć. Dłonie mi się trzęsły, gdy szłam do samochodu. Rozmowa była brutalna, ale konieczna. Coś we mnie drgnęło, jakaś fundamentalna niechęć do przyjmowania okruchów uczuć od ludzi, którzy uważali mnie za gorszą.
Julian zadzwonił tego wieczoru. Opowiedziałem mu o lunchu, o wyznaniu Victorii, o tym, jak w końcu stanąłem w swojej obronie.
„Jestem z ciebie dumny” – powiedział. „To wymagało odwagi”.
„Czułem się dobrze. Przerażająco, ale dobrze. Jakbym w końcu powiedział to, co trzeba było powiedzieć”.
„Czy jesteś gotowy na kolejny krok?”
„Jaki następny krok?”
„Wydarzenie Bennett Health jest za trzy tygodnie. Chcę, żebyś był tam ze mną jako partner, a nie tylko jako cukiernik. Chcę, żebyś był widoczny, zauważony i niemożliwy do zignorowania. Jesteś na to gotowy?”
Myślałam o twarzy Victorii podczas naszego lunchu, o lekceważących komentarzach mojej matki na ślubie, o wszystkich latach, gdy byłam traktowana jak ktoś gorszy.
„Tak. Jestem gotowy.”


Yo Make również polubił
Ciasto „Bajka”: przepis z dzieciństwa, który zachwyca prostotą i smakiem
Korzyści z naparu goździkowego
Kiedy się ożeniłem, nie wspominałem o firmie o wartości 25,6 mln dolarów, którą odziedziczyłem po dziadku. Dziękuję…
Mogłabym jeść codziennie, focaccię z serkiem śmietankowym