Lesha objął mnie od tyłu. „Twój ruch?” zapytał.
„Zawsze” – powiedziałem.
Zgasiliśmy światło. Kawałki zasnęły w swoich kwadratach. Dom oddychał. Magnes z flagą na lodówce przytrzymał listę na jutro. Sprawiedliwość zrobiła to, co potrafi najlepiej, kiedy przestajesz ją gonić jak za nagłówkiem i zaczynasz budować jak dom: została.
A rano, gdy wróciło światło, ogrzało brzozę, rozjaśniło białe pola i sprawiło, że czarne lśniły jak nowe klawisze fortepianu. Ustawiłem pionki, potem skoczki, potem gońce i przesunąłem palcem po polu, gdzie wkrótce miała wejść wieża. Na zewnątrz toczyła się żywa atmosfera sąsiedztwa – psy, biegacze, szum wczesnego autobusu – a w środku na stole czekał plan lekcji: mały diagram, prosta pułapka, notatka, która miała mi przypominać, żebym się śmiał, gdy sztuczka zadziała, i żeby pokazać drugiemu dzieciakowi, jak jej uniknąć następnym razem.
Bo o to właśnie chodzi, prawda? O to, żeby dobrze wygrywać, dobrze przegrywać i grać z ludźmi, którzy uczą się być ludźmi w tym samym czasie, co ty.
Postawiłem królową. Skinąłem głową w stronę rycerza na półce. Nalałem kawy. Usłyszałem stukot butów mojego pierwszego ucznia na ścieżce, lekki jak bicie serca.
„Dzień dobry, trenerze” – zawołała.
„Dzień dobry” – powiedziałem i otworzyłem drzwi do naszego życia.


Yo Make również polubił
Przepis na włoskie cannoncini z kremem cytrynowym
W wieku 90 lat wygląda znacznie młodziej dzięki wskazówkom z bananów i pomidorów
Lodówka posiada mały przycisk, dzięki któremu możesz zaoszczędzić na rachunkach za energię
Ciasto z czekoladkami