„Ellen, potrzebuję pomocy. Pomocy prawnej. I to natychmiast”.
Zapadła cisza.
Potem jej głos się zmienił — stał się ostrzejszy, bardziej skupiony.
Teraz to była Ellen-prawniczka, a nie Ellen-przyjaciółka.
„Opowiedz mi wszystko.”
Tak też zrobiłem.
Stojąc w kuchni Mosesa z telefonem przy uchu, opowiedziałem jej o szeptach, zamkniętym pokoju, nocnych gościach i nielegalnym wynajmie.
Opowiedziałem jej o tym, jak Moses widział Zoe z mężczyzną w kawiarni i o słowach, które podsłuchał.
A potem opowiedziałem jej o szopie. O pudełku. O dokumentach, pieniądzach i planie.
Kiedy doszedłem do części o doktorze Landro i środku uspokajającym, o uzyskaniu mojego podpisu w stanie wywołanego splątania, dało się usłyszeć gwałtowny wdech Ellen.
„Samantho, to jest… Jezu Chryste. To spisek mający na celu popełnienie oszustwa. To zaplanowane znęcanie się nad osobami starszymi. To fałszowanie dokumentów i próba porwania.
„Mając dowody, które masz, możemy ich powstrzymać, ale musisz działać szybko”.
„Wizyta u lekarza jest za dwa tygodnie” – powiedziałem, a mój głos stał się już spokojniejszy. „Właśnie wtedy planują to zrobić”.
„Co oznacza, że wszystko przyspieszą. Posłuchaj mnie uważnie.
„Po pierwsze, nie wracaj jeszcze do tego domu. Zostań tam, gdzie jesteś. Jesteś bezpieczny u Mojżesza”.
“Tak.”
“Dobry.
„Jutro, w niedzielę, proszę przyjść do mojego biura. Wezwę notariusza. Ufam Henry’emu Castellano. Natychmiast sporządzimy dokumenty prawne, aby zabezpieczyć pański majątek. Czy może pan być o 10:00 rano?”
„Będę tam.”
Po drugie, w poniedziałek złożymy formalną skargę na policję i do prokuratora okręgowego. Przygotuję całą dokumentację jeszcze dziś wieczorem.
“Trzeci…”
Zatrzymała się.
„Po trzecie, zastawimy na nich pułapkę.”
„Pułapka?”
„Myślą, że nic nie wiesz. Myślą, że wciąż jesteś w Bostonie, ufny i naiwny. To twoja przewaga. Wykorzystamy ją.”
Następnego ranka Moses odwiózł mnie do biura Ellen w centrum Manhattanu.
Mieściło się w skromnym budynku niedaleko sądu, w miejscu, które służyło ludziom pracującym, a nie korporacjom.
W poczekalni znajdowały się zniszczone skórzane fotele i stare czasopisma.
Jednak w samym gabinecie Ellen znajdowały się książki prawnicze i oprawione certyfikaty, które świadczyły o jej wiedzy specjalistycznej.
Przytuliła mnie, kiedy wszedłem, był to prawdziwy uścisk, taki, jaki znają przyjaciółki znające się od trzech dekad.
„Naprawimy to, Sam” – wyszeptała. „Obiecuję ci”.
Henry Castellano przybył 10 minut później.
Był to krępy mężczyzna po pięćdziesiątce, o łagodnych oczach i siwiejących włosach.
Mocno uścisnął mi dłoń.
„Pani Mitchell, bardzo mi przykro z powodu tego, przez co pani przechodzi, ale chcę, żeby pani wiedziała, że kiedy skończymy dzisiaj, pani syn nie będzie mógł nawet tknąć choćby jednego zapachu pani majątku bez natychmiastowych zarzutów karnych”.
Przez następne 3 godziny podpisywałem dokumenty.
Tyle dokumentów.
Ellen cierpliwie tłumaczyła mi każdy z nich, upewniając się, że dokładnie rozumiem, co podpisuję.
„To odwołalne pełnomocnictwo, które wyraźnie wskazuje mnie jako Twojego pełnomocnika i wyraźnie odwołuje wszelkie pełnomocnictwa, które mogą istnieć obecnie lub w przyszłości w imieniu Jadena. To uniemożliwia mu prawnie działanie w Twoim imieniu.
“Podpisać.”
„To jest oświadczenie o zdolności umysłowej. Jutro spotka się Pan z dr Sarah Chen, psychologiem sądowym, którego znam i któremu ufam. Przeprowadzi Pan ocenę i wystawi profesjonalne zaświadczenie o stanie zdrowia psychicznego. Ten dokument zostanie złożony w sądzie.
“podpisać.”
„To nowy testament. Zastępuje on wszystkie poprzednie wersje. Wyraźnie wyklucza Jadena z dziedziczenia z powodu oszukańczych działań przeciwko tobie. I wskazuje twoją siostrę jako głównego beneficjenta. Jest zapis dla twojej wnuczki – fundusz powierniczy, którego Jaden nie może wykorzystać”.
Na tym się zatrzymałem.
„Jest wnuczka, o której nie wspomniałem.”
„Twoja siostra mi powiedziała, że Jaden ma 13-letnią córkę z poprzedniego związku. Pomyślała, że będziesz chciał ją chronić, nawet jeśli odcinasz się od Jadena.
“Lilia.”
Spotkałem ją tylko dwa razy.
Jaden trzymał ją ode mnie z dala od większości spraw po tym, jak jego była żona zawarła z nią umowę o opiekę nad nią.
Ale ona była niewinna w tym wszystkim.
Dziecko.
„Tak” – usiadłem. Powiedziałem: „Chroń Lily”.
“Podpisać.”
„A ten ostatni to nakaz ochrony, który zostanie złożony u sędziego jutro. Prawnie uniemożliwia on Jadenowi i Zoe dostęp do twojego majątku, twoich kont finansowych ani podejmowanie jakichkolwiek decyzji dotyczących twojej opieki lub aktywów.
“Podpisać.”
Każdy podpis był jak odzyskiwanie cząstki siebie, jak budowanie muru między mną a ich planami.
Kiedy skończyliśmy, Henry zebrał wszystkie dokumenty do skórzanej teczki.
„Zostaną one złożone w poniedziałek rano. Do południa wasze aktywa będą prawnie chronione”.
„A teraz” – powiedziała Ellen, pochylając się do przodu i opierając łokcie na biurku – „porozmawiajmy o pułapce.
„Musisz iść do domu.”
„Wrócić do domu?”
„Nie dzisiaj. Jutro wieczorem, w poniedziałek. Musisz wrócić, jakby nic się nie stało. Jakbyś naprawdę był w Bostonie cały tydzień”.
Poczułem ucisk w żołądku.
„Wróć tam. Zachowuj się normalnie. Wiem, że to trudne, ale Samantho, jeśli będą podejrzewać, że cokolwiek wiesz, zmienią plany. Mogą przyspieszyć. Mogą wpaść w desperację i zrobić coś nieprzewidywalnego.
„W tej chwili myślą, że wygrywają. Musimy ich w tym utwierdzać”.
Mojżesz, który siedział cicho w kącie, odezwał się.
„A co z nielegalnym wynajmem? Czy możemy to wykorzystać?”
Ellen skinęła głową.
„Skontaktowałem się już z miejskim zarządem budownictwa mieszkaniowego. Inspektor Carlos Rodriguez przeprowadzi niezapowiedzianą wizytę w domu Samanthy. Powiedziałem mu o tym w środę lub czwartek w tym tygodniu”.
„Dlaczego nie wcześniej?” – zapytałem.
„Ponieważ potrzebujemy czasu, żebyś wrócił do normy. Wracasz do domu w poniedziałek wieczorem. We wtorek i środę zachowujesz się całkowicie naturalnie.
„No i w czwartek wieczorem, wtedy zazwyczaj mają najwięcej gości, prawda, Mojżeszu? Od czwartku do soboty?”
Mojżesz potwierdził.
„To są te wielkie noce.”
„Doskonale. Inspektor przybędzie w czwartek wieczorem około 21:00, kiedy dom będzie pełen płacących gości. Żywy dowód ich nielegalnej działalności.
„Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, firma zostanie zamknięta, na jej barkach zostaną nałożone wysokie grzywny, a my będziemy mieli dodatkowe dowody w sprawie karnej, które wesprą twoją sprawę”.
„I doktor Landro” – zapytałem – „psychiatra, który jest gotów podać mi leki”.
Uśmiech Ellen był zimny.
„Przeszukiwałem go cały ranek. Dr Marcus Landro ma bardzo ciekawą historię. Dwukrotnie był badany przez stanową komisję lekarską za zawieszenie prawa jazdy bez peleryny.
„Dzięki twoim dowodom, tej odręcznej notatce Zoe o środku uspokajającym, możemy wszcząć formalne dochodzenie, które rzeczywiście przyniesie efekty.
„Straci licencję lekarską i zostanie oskarżony o spisek mający na celu popełnienie oszustwa”.
„Więc nie tylko powstrzymamy Jadena i Zoey” – powiedział powoli Moses. „Rozmontujemy całą sieć”.
„Dokładnie. Skorumpowany lekarz, nielegalny biznes, wszystko. Zbudowali domek z kart, a my go zburzymy.
„Ale” – Ellen spojrzała na mnie poważnie – „Samantho, żeby to zadziałało, musisz być aktorką. Przez następne kilka dni musisz być ufną matką, która niczego nie podejrzewa.
„Czy możesz to zrobić?”
Pomyślałem o Jadenie i Zoe siedzących przy stole w jadalni i liczących nielegalne pieniądze.
Myślałem o tej notatce w szopie, planującej wprowadzić mnie w zakłopotanie.
Przypomniała mi się broszura domu opieki pełna radosnych kłamstw.
„Mogę to zrobić” – powiedziałem.
Mojżesz odwiózł mnie na róg mojej ulicy o godzinie 7:00 wieczorem w poniedziałek.
Słońce już zaszło, a październikowe powietrze było na tyle zimne, że widziałem swój oddech.
„Jesteś tego pewna?” zapytał, kładąc rękę na moim ramieniu.
„Jestem pewien. Dziękuję ci, Mojżeszu, za wszystko.”
„Będę obserwować z okna. Jeśli coś będzie nie tak, jeśli zrobią coś, co cię przestraszy, zadzwoń do mnie natychmiast. Nieważne, czy będzie 3:00 nad ranem”.
Wysiadłam z samochodu z walizką i samotnie przeszłam ostatni blok do domu.
Każdy krok wydawał się surrealistyczny – wracałem do własnego domu jak obcy, uzbrojony w wiedzę, o której istnieniu nie wiedzieli, odgrywałem rolę w dramacie, który mógł zadecydować o reszcie mojego życia.
Zadzwoniłem dzwonkiem do drzwi.
Kroki w środku.
Drzwi się otworzyły.
Jaden stał tam, a na jego twarzy malowało się szczere zaskoczenie.
„Mamo, nie spodziewaliśmy się ciebie przed jutrem.”
Uśmiechnęłam się ciepłym, lekko zmęczonym uśmiechem kobiety wracającej z podróży.
„Postanowiłem wrócić dzień wcześniej. Tęskniłem za domem. Tęskniłem za własnym łóżkiem.”
Zoe pojawiła się za nim i przez ułamek sekundy widziałem, jak coś przemknęło przez jej twarz.
Kłopot.
Obliczenie.
Ale potem jej profesjonalny uśmiech znów się pojawił.
„Samantho, witaj w domu. Jak było w Bostonie? Teraz czas na Anne”.
„Wspaniale” – skłamałem, wchodząc do własnego holu jak gość. „Okropnie mnie rozpieszczała, ale wiesz, nie ma to jak w domu”.
Przynieśli moją walizkę do mojego pokoju.
Zoe zrobiła herbatę.
Siedzieliśmy w salonie – moim salonie, z wybranymi przeze mnie meblami i zdjęciami Davida i mnie na ścianach – i zapytali mnie o moją podróż.
Przygotowałem się na to.
Wczoraj Anne i ja spędziliśmy godzinę na rozmowie telefonicznej, tworząc fikcyjną historię.
Opowiedziałem im o restauracjach, które rzekomo odwiedziliśmy, o spacerach po Boston Common, o rozmowach, które odbyliśmy.
Jaden i Zoe słuchali, kiwali głowami i uśmiechali się, a w ich oczach to widziałam.
Ulga.
Ulgę, że wróciłem bez podejrzeń.
Ulga, że ich sekret nadal jest bezpieczny.
„Dom wygląda wspaniale” – powiedziałem, rozglądając się. „Tak dobrze o niego zadbałeś”.
Zoe odpowiedziała szybko. Zbyt szybko.
„Oczywiście, wszystko posprzątaliśmy, podlaliśmy. Ogród utrzymał wszystko tak, jak lubisz.”
Posprzątałeś to, pomyślałem, żeby zatrzeć ślady po kilkunastu obcych ludziach, którzy tu spali, gdy mnie nie było.
„Nawet pachnie inaczej” – dodałem nonszalancko. „Jak nowe środki czystości”.
Mikrowyraz paniki w oczach Zoe zniknął w mgnieniu oka.
„O tak, zrobiliśmy gruntowne sprzątanie. Chcieliśmy, żeby wszystko było idealne na twój powrót.”
Kłamca.
Sprzątałeś, żeby ukryć swoje zbrodnie.
Popijałam herbatę i rozmawiałam o drobnostkach – o pogodzie, pracy Jadena i zbliżającym się lunchu Zoe z przyjaciółką.
Przez cały czas moje serce waliło, ale twarz pozostała spokojna, miła i niczego niepodejrzewająca.
Byłam lepszą aktorką niż myślałam.
We wtorek rano po raz pierwszy od tygodnia obudziłam się we własnym łóżku.
Znajomy sufit.
Poranne światło wpadające przez moje zasłony.
Dźwięki mojego domu budzącego się wokół mnie.
Ale nic już nie było takie samo.
Spojrzałem na wszystko nowymi oczami.
Teraz oczy kogoś, kto znał prawdę.
Zrobiłem kawę w kuchni.
Garnek na prezent ślubny Davida nadal działa po 40 latach.
Jaden zszedł na śniadanie, ubrany już do pracy w swój grafitowy garnitur.
„Dzień dobry, mamo. Śpij dobrze.”
„Jak dziecko” – skłamałem. „Dobrze być w domu”.
Pocałował mnie w czubek głowy, jakby od niechcenia, chwycił tosty, pobiegł do swojego samochodu, odgrywając rolę zapracowanego profesjonalisty, pięknego syna.
Po jego wyjściu Zoe i ja zjedliśmy razem śniadanie.
Przeglądała telefon, prawdopodobnie zarządzając nielegalnym kalendarzem wynajmu i potwierdzając rezerwacje.
„Jakieś plany na dziś?” – zapytałem niewinnie.
„Och, tylko załatwianie sprawunków, zakupy spożywcze, czyszczenie chemiczne, to co zwykle.”
Uśmiechnęła się do mnie.
„Musisz być zmęczony podróżą. Może dziś odpoczniesz? Ja dam sobie radę ze wszystkim.”
„To miłe z twojej strony, kochanie. Chyba dam sobie spokój.”
Spędziłem dzień w domu, na nowo zapoznając się z przestrzenią, w której się znalazłem.
Siedziałam w ulubionym fotelu Davida w salonie i czytałam.
Zajmowałem się ogrodem, wyrywałem kilka chwastów i usuwałem przekwitłe róże.
Robiłem normalne rzeczy.
Wygodne rzeczy.
Przez cały czas byłem bardzo świadomy ruchów Zoe.
Poszła na zakupy spożywcze i wróciła z torbami pełnymi jedzenia.
Ale zauważyłem, że wykonała też kilka telefonów, mówiła cicho, zawsze odchodziła, gdy się do niej zbliżałem — prawdopodobnie zajmowała się swoimi sprawami, potwierdzała gości na czwartkowy wieczór.
Tego wieczoru po kolacji wcześnie wróciłem do swojego pokoju.
„Wciąż jestem trochę zmęczony po podróży” – powiedziałem im. „Chyba poczytam i pójdę wcześniej spać”.
„Oczywiście, mamo. Śpij dobrze.”
Ale nie spałem.
Leżałem w łóżku i słuchałem.
Około godziny 11:00 usłyszałem ich głosy dochodzące z ich sypialni.
Wstałem cicho, podszedłem do drzwi i uchyliłem je lekko.
Ich drzwi również były lekko uchylone.
Ich głosy niosły się po cichym domu.
„Myślisz, że ona coś podejrzewa?”
W głosie Jadena słychać było napięcie i niepokój.
“NIE.”
Głos Zoe był pewny i lekceważący.
„Ona niczego nie podejrzewa. Jest taka sama jak zawsze: ufna. Naiwna.”
„Plan jest nadal w toku. I doktor Landro, wszystko jest potwierdzone. Wizyta jest w piątek przyszłego tygodnia. Powiemy jej, że to rutynowe badanie. Zanim zda sobie sprawę, co podpisała, będzie za późno. Będziemy mieli pełną kontrolę”.
Zacisnąłem dłonie w pięści, wbijając paznokcie w dłonie.
„A co potem?”
zapytał Jaden.
„Potem oddamy ją do Golden Hope. Będziemy ją odwiedzać raz w miesiącu, żeby dbać o pozory”.
„I ten dom.”
W głosie Zoe słychać było satysfakcję.
„Ten dom staje się całkowicie nasz.”
Cicho zamknąłem drzwi i wróciłem do łóżka.
Słyszałem już wystarczająco dużo.
Ellen miała rację.
Myśleli, że wygrywają.
Nie mieli pojęcia, że pułapka wokół nich się zamyka.
Środa minęła w sztucznej normalności.
Zrobiłem śniadanie.
Przeczytałem gazetę.
Zadzwoniłem do Anne i rozmawialiśmy o niczym ważnym, wiedząc, że Jaden i Zoe mogą słuchać.
Po południu Zoe wyszła.
Przez okno widziałem odjeżdżający jej samochód.
Mój telefon zawibrował.
Wiadomość od Ellen.
Inspektor potwierdzony na jutro o 21:00. Policja będzie w pogotowiu dwie przecznice stąd. Proszę zostać w pokoju, kiedy przyjedzie.
Moje tętno przyspieszyło.
Jutro.
Jutro wieczorem wszystko się zmieni.
Kolejny tekst Mojżesza.
Będę obserwować. Nie jesteś sam.
Tego wieczoru Zoe pokazała mi broszurę podczas kolacji.
„Samantho, znalazłam ośrodek zdrowia, który oferuje bezpłatne badania profilaktyczne dla osób powyżej 60. roku życia. Może zabierzemy cię w przyszły piątek? To całkowicie za darmo. Mają program dla seniorów”.
Bezpłatny.
Zamierzali zapłacić doktorowi Lzandro 5000 dolarów za bezpłatne badanie.
Udawałem zainteresowanie.
„Badanie kontrolne? Cóż, to nie byłby zły pomysł. Dawno nie byłam u lekarza”.
Twarz Zoe rozjaśniła się ulgą.
„Doskonale. Już się umówiłem na 10:00. Zawiozę cię.”
„To bardzo miło z twojej strony, kochanie.”
Nie miała pojęcia, że już widziałam w tym pudełku dokumenty dotyczące wizyty.
Nie miałem pojęcia, że znam każdy szczegół jej planu.
Tej nocy prawie nie spałem.
Jutro będzie czwartek.
Jutro wieczorem miał przyjść inspektor.
Jutro wieczorem upadnie pierwszy klocek domina.
Czwartkowy poranek był elektryzujący.
Samo powietrze zdawało się być przepełnione oczekiwaniem.
Wykonałem swoją rutynę.
Kawa.
Śniadanie.
Rozmowa.
Jaden wyszedł do pracy o 8:30.
Zoe włączyła wyższy bieg.
Spędziła cały dzień na przygotowywaniu domu: gruntownym sprzątaniu każdego pokoju, zmianie pościeli, układaniu świeżych kwiatów — tych drogich.
W całym salonie i jadalni zauważyłam lilie i róże w wazonach.
Przygotowywała się do swojej najważniejszej nocy.
Maksymalna liczba osób.
Maksymalny zysk.
Około godziny 4 nad ranem poszła do sklepu i wróciła z torbami przekąsek i napojów.
Urządzając w ten sposób pensjonat, stworzyła atmosferę gościnności dla nielegalnych gości.
Jaden wrócił do domu wcześniej, bo o 5:30, zamiast o zwykłej godzinie 7.
Pomógł Zoe w ostatnich przygotowaniach, sprawdzeniu pokoi, ustawieniu mebli i dopilnowaniu, żeby wszystko było idealne.
Nie mieli pojęcia, że śledzę każdy ich ruch.
Nie mieliśmy pojęcia, że w ciągu kilku godzin wszystko, co zbudowaliśmy, runie.
O 6:30 byłem w swoim pokoju, gdy usłyszałem dzwonek do drzwi.
Podszedłem do okna.
Stąd miałem częściowy widok na główne wejście.
Podjechał samochód.
Wysiadły cztery osoby, w tym dwie młode pary z plecakami.
Wyglądali na Europejczyków i rozmawiali ze sobą w języku, który brzmiał jak niemiecki.
Zoe powitała ich w drzwiach z profesjonalnym uśmiechem.
Widziałem transakcję: szybko przeliczono gotówkę i schowano ją do kieszeni.
Potem byli już w środku.
7:00.
Trzy kobiety w średnim wieku przyjechały taksówką, śmiały się i były ubrane na wieczorne wyjście.
7:30.
Starsze małżeństwo z drogim bagażem.
8:00.
Dwóch mężczyzn niezależnie, ale w odstępie kilku minut, obaj niosący teczki.
Podróżujący w interesach.
Liczyłem w milczeniu.
11 osób.
11 obcych osób w moim domu.
Mój telefon pokazywał 8:45.
15 minut.
Dokładnie o godzinie 9:00 ktoś głośno i stanowczo zapukał do drzwi.
Byłem w swoim pokoju, ale mogłem wszystko słyszeć.
Dom miał dobrą akustykę, z czego David zawsze był dumny.
„Kto tam?”
Głos Jadena, lekko zirytowany przerwą.
„Miejski Inspektor Mieszkaniowy. Proszę otworzyć drzwi.”
Pauza.
Ciężka, ciężka pauza.
Potem dźwięk otwieranych drzwi.
„Inspektorze, czy jest jakiś problem?”
Jaden próbował mówić spokojnie, ale mu się to nie udało.
„Otrzymaliśmy skargę dotyczącą nielegalnego zakwaterowania pod tym adresem. Muszę dokonać inspekcji nieruchomości.”
Głos inspektora był profesjonalny i elastyczny.
„Musi być jakaś pomyłka.”
Głos Zoe był teraz wyższy niż zwykle.
„To prywatna rezydencja. Nie prowadzimy żadnej działalności gospodarczej.”
„W takim razie nie będzie pan miał nic przeciwko, jeśli to potwierdzę. Mam nakaz inspekcji podpisany przez sędziego Martineza. Jeśli odmówi pan wstępu, wrócę z policją i nakazem przeszukania”.
Kolejna pauza.
Wyobraziłem sobie Jadena i Zoe patrzących na siebie, uwięzionych.
„Oczywiście, inspektorze. Proszę wejść.”
Usłyszałem czyjeś kroki.
Wiele kroków.
Inspektor nie przyjechał sam.
„Ile osób mieszka tu na stałe?”
Zapytał inspektor.
„Trzy. Moja matka, moja żona i ja.”
Głos Jadena zaczął się trząść.
„A ci ludzie?”
Pauza.
Inspektor musi przyglądać się gościom w salonie.
„Oni… oni są przyjaciółmi.”
„Odwiedzili mnie przyjaciele” – próbowała improwizować Zoe.
Słyszałem inspektora poruszającego się po domu.
Drzwi się otwierają.
Zadawane są pytania.
Potem usłyszałem, jak rozmawiał z jednym z gości.
Głos niósł się po schodach.
„Czy jest pan przyjacielem rodziny?”


Yo Make również polubił
Na przyjęciu zaręczynowym mojej siostry, mój tata uśmiechnął się do jej superbogatych przyszłych teściów i powiedział: „Emma prowadzi dostawę jedzenia”, a wszyscy w sali wybuchnęli śmiechem z mojej prostej sukienki, jakby to był żart. Potem drzwi sali balowej się otworzyły i wjechała ekipa ochroniarzy w czarnych garniturach. Wysoko postawiony urzędnik minął wszystkich, zatrzymał się przede mną i wyszeptał: „Agencie Cooper…”
Zaskakujący Przepis na Zucchini z Szynką i Serem! Odkryj Sekret, Który Oczaruje Twoje Podniebienie!
„Nie będzie cię na Święcie Dziękczynienia – mąż twojej siostry twierdzi, że zepsułabyś atmosferę”. Nie sprzeciwiłam się. Po prostu spojrzałam przez okno w biurze na panoramę Bostonu i odpowiedziałam: „Oczywiście, mamo. Cokolwiek, żeby wszyscy czuli się komfortowo”.
Makaronowa sałatka z 5 składników z brokułem