Dziś stałem przed koniecznością podjęcia decyzji, która może zniszczyć ich życie.
To mnie przestraszyło.
Ale jednocześnie dało mi to dziwne poczucie wolności.
Po raz pierwszy od lat nie działałem pod wpływem strachu przed utratą ostatnich okruchów rodzinnego ciepła, ale z poczucia sprawiedliwości i godności.
Telefon zawibrował.
Wiadomość od Cassandry.
Babciu, wszystko w porządku? Mama mówi, że mieszkasz w hotelu. To prawda? Martwię się.
Uśmiechnąłem się, wzruszony troską wnuczki, i odpowiedziałem:
Nic mi nie jest, kochanie. Mieszkam u Winifred. Pamiętasz ją? Tę panią z kotem i ciasteczkami z rodzynkami. Nie martw się o mnie.
Odpowiedź nadeszła po minucie.
Czy mogę wpaść do ciebie po szkole? Mama nie może wiedzieć.
Zawahałem się.
Z jednej strony bardzo chciałam zobaczyć moją wnuczkę.
Z drugiej strony nie chciałem stawiać jej w sytuacji, w której musiałaby okłamywać rodziców.
„Pozwól mi najpierw porozmawiać z twoją mamą” – napisałem. „Nie chcę, żebyś miał przeze mnie kłopoty”.
„Mama mi nie pozwala” – odpowiedziała natychmiast. „Powiedziała, że powiedziałeś kilka niemiłych rzeczy o tacie i że teraz nie powinniśmy się z tobą zadawać”.
Westchnąłem.
Oczywiście, Lydia próbowała nastawić dzieci przeciwko mnie.
To było przewidywalne, ale i tak bolało.
Spotkajmy się jutro po szkole w Green Tea Cafe, napisałem po namyśle. 16:00. Tylko proszę, nie kłam rodzicom. Powiedz, że idziesz do kolegi, żeby zrobić jakiś projekt, czy coś.
Dobrze, odpowiedziała Cassandra. Dziękuję, babciu. Tęsknię za tobą.
Te dwa proste słowa – tęsknię za tobą – sprawiły, że moje oczy napełniły się łzami.
Pomimo pozornego dystansu i buntowniczej postawy, Cassandra nadal była tą samą małą dziewczynką, która wskakiwała mi na kolana i prosiła, żebym opowiedział jej jakąś historię.
A teraz za mną tęskni, zaledwie dzień po tym, jak wyjechałem.
Tego wieczoru siedzieliśmy z Winifred w jej biurze, otoczeni papierami.
Na biurku leżały kopie dokumentów, które sporządziłem dwa lata temu: oryginalne raporty z badań klinicznych z danymi na temat skutków ubocznych i ocenzurowane wersje, które Fergus wysłał do firmy farmaceutycznej.
„To wystarczy, żeby zainteresować komisję lekarską” – powiedziała Winifred, studiując dokumenty. „Ale do poważnego śledztwa potrzeba czegoś więcej. Czy masz dostęp do nowszych danych?”
Pokręciłem głową.
„Tylko to, co akurat widzę lub słyszę. Przez ostatnie sześć miesięcy Fergus był bardzo ostrożny – zamykał biuro na klucz i nigdy nie zostawiał dokumentów na widoku”.
„To wstyd”.
Winifred postukała palcami w stół.
„Ale to powinno wystarczyć na początek. Jutro zadzwonię do Jeremy’ego – przewodniczącego rady medycznej – i poproszę o spotkanie. A potem skontaktuję się z Heleną z Chronicle. Uwielbia najnowsze doniesienia”.
„Jesteś pewien, że to dobry pomysł, żeby w to wciągnąć prasę?” – zapytałem niepewnie.
„To może zaszkodzić dzieciom”.
Winifred westchnęła.
„Barrel. Kochanie, jesteś zbyt miła. Ale pomyśl. Jeśli twój szwagier naprawdę fałszuje dane o skutkach ubocznych leku, który ma trafić na rynek, mówimy o zdrowiu, a nawet życiu ludzi. To nie jest spór rodzinny. To poważne naruszenie.”
Wiedziałem, że ma rację.
Milczenie w tym przypadku uczyniło mnie wspólnikiem.
Ale myśl o tym, że mogłabym stać się przyczyną publicznego skandalu, który dotknąłby moje wnuki, była dla mnie niemal fizycznie bolesna.
„Najpierw spróbujmy oficjalnej drogi” – zasugerowałem. „Z komisją lekarską, może firmą farmaceutyczną. Jeśli to nie zadziała, pójdziemy do prasy”.
Winifred skinęła głową, choć było jasne, że wolałaby bardziej agresywne podejście.
„Dobrze, ale nie zapominaj: Fergus nie będzie siedział bezczynnie. Kiedy zda sobie sprawę, że naprawdę chcesz ujawnić prawdę, zacznie się bronić, a obrona bywa bardzo skomplikowana”.
Przypomniałem sobie zimne spojrzenie Fergusa, gdy postawił moją walizkę na chodniku. Jego słowa, że powinienem pomyśleć o Lydii i dzieciach, jego niemal groźny ton.
„Rozumiem ryzyko” – powiedziałem cicho. „Ale nie mogłem dłużej milczeć. Nie po tym, jak sami zerwali nasz związek”.
Winifred uśmiechnęła się i ścisnęła moją dłoń.
„Jestem z ciebie dumny, Barl. Zawsze wiedziałem, że pod tą miękką skorupą kryje się rdzeń ze stali”.
Poświęciliśmy kolejną godzinę na omówienie szczegółów planu.
Potem Winifred poszła zadzwonić do syna, a ja zostałem w biurze, przeglądając dokumenty i przypominając sobie wszystko, co widziałem i słyszałem przez ostatnie 3 lata.
Skutki uboczne, które ukrywał Fergus, były poważne – od problemów z wątrobą po objawy neurologiczne.
U około 20% pacjentów przyjmujących ART 43 wystąpiły takie powikłania.
Jednak raporty przesłane do firmy farmaceutycznej obniżyły tę liczbę do 3%.
Błąd statystyczny, jak powiedział kiedyś Fergus w rozmowie telefonicznej ze swoim kolegą.
Przypomniałem sobie, jak pierwszy raz natknąłem się na te dokumenty, szukając zgubionej spinki do mankietu Fergusa w jego biurze. Oskarżył mnie o niewłaściwe wyprasowanie koszuli, a spinka odpadła.
Pudełko z dokumentami spadło z półki i wśród porozrzucanych kartek zobaczyłem dwa niemal identyczne raporty z różnymi danymi.
Na początku myślałem, że to błąd.
Literówka.
Potem usłyszałem rozmowę telefoniczną Fergusona, w której otwarcie mówił o poprawieniu danych.
Następnie odbyła się rozmowa z Lydią, podczas której kobieta nalegała, aby uważał na dokumenty.
Przez trzy lata milczałam, przekonując samą siebie, że za mało wiem o medycynie, aby wyciągać wnioski, że może istnieje jakieś logiczne wytłumaczenie i że dla dobra dzieci najlepiej nie ingerować.
Ale teraz, gdy Lydia sama zniszczyła nasze rodzinne więzi, nie miałem powodu, by milczeć.
Fergus musiał odpowiedzieć za swoje czyny.
A Lydia musiała odpowiedzieć za swój współudział.
Zebrałam dokumenty i umieściłam je w folderze, który Winifred zaproponowała mi trzymać w swoim sejfie.
Następnie wyszłam na werandę, gdzie moja przyjaciółka paliła papierosy — nawyk, do którego wracała w chwilach stresu, mimo że obiecywała, że rzuci palenie.
„Przepraszam” – uśmiechnęła się winnie, zauważając moje spojrzenie. „Stare nawyki trudno wyplenić”.
„Tak samo jak stare sekrety” – odpowiedziałem, siadając obok niej.
Siedzieliśmy w milczeniu, wpatrując się w wieczorny ogród.
Październikowe powietrze było chłodne, ale jeszcze nie zimne.
Gdzieś w oddali szczekał pies.
Spokojny obrazek, zupełnie niepasujący do burzy, która miała rozpętać się w naszej małej społeczności.
„Jesteś pewna, że chcesz to zrobić?” – zapytała nagle Winifred. „Nie jest za późno, żeby o wszystkim zapomnieć, zacząć nowe życie tutaj, ze mną – bez skandalu i rozgłosu”.
Zastanawiałem się.
Część mnie naprawdę tego pragnęła: cichego, spokojnego życia z zaufanym przyjacielem, z dala od rodzinnych dramatów i dylematów etycznych.
Ale druga część mnie wiedziała, że nigdy nie zaznam spokoju, jeśli będę milczała.
„Muszę to zrobić” – powiedziałem stanowczo. „Nie z zemsty, ale dlatego, że tak trzeba”.
Winifred skinęła głową, zgasiła papierosa i wzięła mnie za rękę.
„W takim razie zrobimy to razem. Jutro zadzwonię do Jeremy’ego i umówię się na spotkanie, a potem, cokolwiek się stanie, to się stanie”.
Siedziałam w kuchni Winifred, popijałam poranną kawę i patrzyłam na ogród przez duże okno.
Oscar, kot mojego przyjaciela, siedział na pobliskim krześle i leniwie mył pyszczek.
Spokojny, domowy widok, zupełnie niepasujący do huraganu, który wywołałem wczoraj po południu.
Po długim namyśle zdecydowałem się działać szybko i zdecydowanie.
Winifred i ja zadzwoniliśmy do jej długoletniego przyjaciela Jeremy’ego Hammonda, przewodniczącego miejskiej rady medycznej i zorganizowaliśmy pilne spotkanie.
Hammond — siwowłosy mężczyzna o bystrym oku i reputacji człowieka, który nie łamie zasad etyki lekarskiej — dokładnie przyjrzał się przedstawionym przeze mnie dokumentom.
„Pani Sang Wayne” – powiedział, zdejmując okulary i pocierając grzbiet nosa – „jeśli to wszystko prawda, to bardzo poważna sprawa. Manipulowanie wynikami badań klinicznych to poważne przestępstwo”.
„Rozumiem” – odpowiedziałem, starając się zachować spokój. „Właśnie dlatego do ciebie przyszedłem”.
„Czy zdajesz sobie sprawę, że to zrujnuje karierę twojego zięcia i może mieć wpływ na całą twoją rodzinę?”
Skinęłam głową, czując całym sobą ciężar decyzji.
„Ale jeśli go teraz nie powstrzymamy, ludzie będą cierpieć. Ukrywane przez niego skutki uboczne mogą mieć trwałe konsekwencje dla zdrowia”.
Hammond przyglądał mi się przez dłuższą chwilę, jakby oceniał moją determinację.
Następnie skinął głową.
„Natychmiast wszczęłam dochodzenie. Proszę być przygotowanym do złożenia formalnych zeznań”.
Potem wszystko zaczęło wirować z niewiarygodną prędkością.
Rada lekarska skontaktowała się z firmą farmaceutyczną, dla której pracował Fergus.
Jednocześnie Winifred skontaktowała się z redaktorem lokalnej gazety – nie w celu publikacji, ale po to, by dziennikarze byli gotowi, gdy skandal wybuchnie.
I tak oto dzisiaj, zaledwie 24 godziny po tym, jak opuściłam dom mojej córki, wszystkie lokalne kanały informacyjne huczały od tej sensacyjnej wiadomości.
Znany lekarz sfałszował wyniki badań klinicznych.
Doktor Abbott jest pod obserwacją.
Klinika zamknięta do czasu zakończenia dochodzenia.
W internetowej wersji lokalnej gazety zobaczyłem znajomą twarz mojego zięcia — jego zdjęcie z zeszłorocznej zbiórki funduszy. Wyglądał na wzorowego obywatela i szanowanego pracownika służby zdrowia.
„Chyba się zaczęło” – powiedziała Winifred, wchodząc do kuchni z notesem w ręku. „Fergus został właśnie zabrany z kliniki przez funkcjonariuszy. Świadkowie twierdzą, że krzyczał o spisku i oszczerstwach”.
Poczułem dziwną pustkę w środku – nie radość czy zadowolenie, ale raczej zmęczenie i lekkie mdłości.
„Postąpiłaś słusznie, Barl.”
Winifred położyła mi rękę na ramieniu.
„Narażał ludzkie życie dla pieniędzy i prestiżu”.
Skinęłam głową, nie ufając swojemu głosowi.
W głębi duszy wiedziałem, że postąpiłem słusznie.
Fergus musiał odpowiedzieć za swoje czyny.
Ale emocjonalnie nie mogłem przestać myśleć o Lydii i moich wnukach — o tym, jak to wpłynie na ich życie.
Zadzwonił telefon, przerywając moje rozmyślania.
Numer Lydii.
Zawahałem się, wpatrując się w ekran.
„Nie musisz odpowiadać” – powiedziała Winifred.
“NIE.”
Pokręciłem głową.
„Muszę jej słuchać.”
Nacisnąłem przycisk odbierania połączenia i usłyszałem nierówny oddech mojej córki.
„Jak mogłeś?”
W jej głosie słychać było zarówno złość, jak i rozpacz.
„Jak mogłeś nam to zrobić?”
„Lydia” – próbowałam mówić spokojnie – „twój mąż sfałszował wyniki testów. Mogło dojść do obrażeń”.
„Nic nie rozumiesz!” – krzyknęła. „Zniszczyłeś naszą rodzinę, naszą reputację, nasze życie, i po co? Żeby się na nas zemścić za to, że cię prosiliśmy o wyprowadzkę”.
„Nie mszczę się” – powiedziałam stanowczo. „Gdyby to była drobnostka, nigdy bym…”
„Drobne rzeczy.”
Lydia przerwała.
„Nazywasz to błahostką? Fergus został zabrany na oczach naszych dzieci. Policja przeszukuje nasz dom. Moje dzieci były przesłuchiwane. Mamo.”
Zamknąłem oczy, wyobrażając sobie przerażone twarze G i Cassandry.
Ta myśl była bolesna.
„Przykro mi, że w to zamieszane są dzieci” – powiedziałem szczerze. „Ale ty i Fergus powinniście byli zdawać sobie sprawę z ryzyka, jakie niesie ze sobą to, co robicie”.
„Nic nie zrobiłam” – krzyknęła ponownie Lydia. „Po prostu wspierałam męża. To normalne”.
„Wiedziałaś, Lydio” – zaprotestowałem cicho. „Słyszałem wasze rozmowy. Pomagałaś mu ukrywać prawdę”.
Po drugiej stronie linii zapadła głęboka cisza.
„Oskarżają mnie o współudział” – powiedziała w końcu Lydia, a jej głos nagle przycichł i zamarł. „Zostałam zwolniona. Żadnej odprawy. Mogę stracić prawo do pracy w branży medycznej. Czy zdajesz sobie sprawę, co zrobiłaś, Lydia?”
Próbowałem znaleźć odpowiednie słowa.
„Wiem, że to dla ciebie trudne, ale pomyśl o pacjentach, którzy mogliby ucierpieć. Jakie byłyby konsekwencje, gdyby lek trafił na rynek z fałszywymi raportami bezpieczeństwa”.
„Nie ośmielaj się mnie pouczać.”
Głos mojej córki znów stał się szorstki.
„Zdradziłeś swoją rodzinę, własną córkę. To niewybaczalne”.
„A ty wyrzuciłeś matkę z domu” – powiedziałem cicho. „Chyba jesteśmy kwita”.
Lydia gwałtownie wypuściła powietrze, jakbym ją uderzył.
„Wiesz co? Nie jesteś już moją matką ani babcią moich dzieci. Zapomnij o nas na zawsze”.
Z tymi słowami się rozłączyła.
Powoli odłożyłam telefon na stół, czując dziwne odrętwienie.
Gdzieś głęboko w środku miałem nadzieję, że Lydia okaże skruchę, że zrozumie powagę tego, co zrobiła ona i Fergus.
Ale ona widziała w tym tylko zdradę z mojej strony.
Nie zdawała sobie sprawy ze swojego poczucia winy.
„Jest w szoku” – powiedziała cicho Winifred, stawiając przede mną świeżą filiżankę kawy. „Daj jej czas, żeby zrozumiała, co się stało”.
Pokręciłem głową.
„Nie, Winnie. Ona mi nigdy nie wybaczy i nie jestem pewien, czy ja potrafię wybaczyć jej.”
Wtedy zadzwonił telefon Winifred.
Podniosła słuchawkę, posłuchała osoby, która rozmawiała przez telefon, i zwróciła się do mnie.
„Tu Elena z Chronicle. Chce cię przesłuchać jako informatora”.
“NIE.”
Zdecydowanie pokręciłem głową.
„Żadnych wywiadów. Zrobiłem, co musiałem, ale nie chcę rozgłosu”.
Winifred przekazała mi moją odmowę i się rozłączyła.
„Rozumiem” – powiedziała – „ale wiedz, że dla wielu ludzi jesteś teraz bohaterem. Nie każdy ma siłę, żeby zrobić to, co ty”.
Uśmiechnąłem się gorzko.
„Bohater? Wątpię, żeby Gar i Cassandra tak myśleli.”
Jakby w odpowiedzi na moje słowa, telefon zadzwonił ponownie.
Tym razem liczba nie była znana.
Odpowiedziałem ostrożnie.
“Babcia.”
Głos Cassandry był stłumiony, jakby szeptała.
„To ty?”
„Tak, kochanie.”
Poczułem, jak ściska mi się serce.
„Czy wszystko w porządku?”
„Nie wiem” – odpowiedziała szczerze. „Wszystko tu jest dziwne. Tatę zabrała policja. Mama płacze i krzyczy. G zamknął się w swoim pokoju i nie chce wyjść”.
„Bardzo mi przykro, że przez to przechodzisz” – powiedziałam, ledwo powstrzymując łzy. „To nie twoja wina i twojego brata”.
„To prawda?” – zapytała nagle Cassandra. „Co mówią o tacie? Że sfałszował jakieś raporty medyczne?”
Zawahałem się, nie wiedząc, co odpowiedzieć 16-letniej dziewczynie na takie pytanie.
„Tak” – powiedziałem w końcu. „Miałem dowód i przedstawiłem go komisji lekarskiej”.
„Dlatego nas zostawiłaś?” – usłyszałam w jej głosie konsternację. „Z powodu pracy taty?”
„Nie, kochanie. Wyszedłem, bo twoja mama mnie o to poprosiła. Pamiętasz tamtą kolację?”
„Tak” – odpowiedziała cicho Cassandra. „Krzyczała na ciebie, ale myślałam… myślałam, że się pogodzicie”.
„Czasami dorośli nie potrafią się pogodzić” – powiedziałam cicho. „Ale to nie znaczy, że przestałam kochać ciebie i G.”
Po drugiej stronie linii zapadła cisza.
A potem Cassandra mówiła jeszcze ciszej.
„Mama mówi, że zdradziłeś naszą rodzinę, że zawsze nienawidziłeś taty i chciałeś go skrzywdzić.”
Westchnąłem.
Oczywiście, Lydia próbowała nastawić dzieci przeciwko mnie.
„Nigdy nie chciałem skrzywdzić twojego ojca” – powiedziałem stanowczo. „Ale to, co robił, było złe i niebezpieczne. Czasami trzeba podejmować trudne decyzje, żeby postąpić właściwie”.
„Muszę iść” – wyszeptała nagle Cassandra. „Mama idzie. Zadzwonię później, jeśli będę mogła”.
Połączenie się zakończyło, pozostawiając mnie z ciężkim sercem i wieloma niewypowiedzianymi słowami.
Dzień mijał, a wieści stawały się coraz bardziej dramatyczne.
Klinika Fergus została tymczasowo zamknięta, a wszyscy pacjenci zostali skierowani do innych placówek medycznych.
Firma farmaceutyczna wydała komunikat prasowy, w którym zaprzeczyła jakimkolwiek powiązaniom z nieuczciwym naukowcem i obiecała pełną współpracę w dochodzeniu.
Późnym popołudniem lokalne stacje telewizyjne relacjonowały w nagłówkach skandal medyczny tego roku.
W wiadomościach pokazano klinikę w Fergus z zamkniętymi drzwiami, komentarze zszokowanych współpracowników, a nawet krótki wywiad z pacjentem, który brał udział w badaniach i teraz groził pozwem.
„Mówią, że pierwsi pacjenci już pozywają” – powiedziała Winifred, zmieniając kanał. „A to dopiero początek”.
Skinąłem głową w milczeniu, patrząc, jak reputacja, którą Fergus budował latami, rozpada się w pył.
Jego twarz na ekranie wyglądała na wychudzoną i postarzałą, gdy policja wyprowadzała go z sądu po rozprawie.
„Dziwne” – powiedziałem, patrząc na ekran. „Znam tego człowieka od 16 lat, mieszkałem z nim pod jednym dachem przez 5 lat i nadal nie mogę powiedzieć, że naprawdę go znałem”.
„Ludzie są dobrzy w ukrywaniu swojej prawdziwej natury” – powiedziała filozoficznie Winifred – „zwłaszcza przed otoczeniem”.
Wieczorem zadzwonił G.
W przeciwieństwie do swojej siostry nie szeptał i nie ukrywał się.
Mówił wprost i ostro, z twardością nietypową dla 13-letniego chłopca.
„Dlaczego nie powiedziałeś mi prawdy?” – zapytał bez powitania. „Kiedy pisałem do ciebie wczoraj, mogłeś mnie ostrzec”.
„Przed czym cię ostrzegano, G?” – zapytałem ostrożnie.
„Że zamierzasz donieść na tatę policji.”
W jego głosie słychać było urazę.
„W szkole wyglądałem jak kompletny idiota. Wszyscy już wiedzieli, a ja nie.”
Moje serce bolało.
Nie zastanawiałam się nad tym, jak ta wiadomość wpłynie na dzieci w szkole, jak szybko plotki rozniosą się w małym miasteczku.
„Przepraszam, G” – powiedziałem szczerze. „Nie chciałem, żebyś dowiedział się w ten sposób”.
„Chłopaki mówią, że tata jest przestępcą” – jego głos drżał. „Że pójdzie do więzienia. Czy to prawda?”
Nie wiedziałem co powiedzieć.
Nie chciałem kłamać, ale prawda wydawała się zbyt okrutna dla 13-letniego chłopca.
„Twój tata popełnił błąd” – powiedziałem ostrożnie. „Duży błąd. I teraz będzie musiał wziąć odpowiedzialność za swoje czyny. Ale bez względu na to, co się stanie, nadal jest twoim ojcem i cię kocha”.
„Gdyby mnie kochał” – powiedział G z goryczą – „nie robiłby rzeczy, za które mógłby trafić do więzienia”.
To zdanie – wypowiedziane głosem dziecka – uderzyło mnie swoją niedziecięcą mądrością.
G zrozumiał więcej, niż mi się wydawało.
„Dorośli też popełniają błędy, kochanie” – powiedziałam cicho. „Czasami bardzo poważne.”
„Jak się czuje mama?” – zapytał nagle. „Czy ona też popełniła błąd?”
Zawahałem się.
Nie chciałam nastawiać wnuka przeciwko matce.
Ale nie mogłem kłamać.
„Twoja mama wiedziała, co tata robi” – powiedziałem w końcu. „I pomogła mu to ukryć. Ale jestem pewien, że kocha ciebie i Cassandrę ponad wszystko”.
„To dlaczego ona cały czas krzyczy?”
W jego głosie słychać było łzy.
„Dlaczego mówi o tobie takie okropne rzeczy? Dlaczego kazała ci odejść?”
„Ona się boi, G” – odpowiedziałem cicho. „Kiedy ludzie się boją, często mówią i robią rzeczy, których żałują”.
„Mama mówi, że zdradziłeś rodzinę” – powiedział po chwili. „Że zawsze nienawidziłeś taty i chciałeś nas zniszczyć”.
Te same słowa powiedziała Cassandra.
Lydia wyraźnie próbowała wmówić dzieciom pewną wersję wydarzeń.
„To nieprawda” – powiedziałem stanowczo. „Nigdy nie chciałem zniszczyć waszej rodziny. Kochałem was wszystkich, łącznie z ojcem. Ale czasami trzeba wybierać między rodziną a tym, co słuszne”.
„I wybrałeś słusznie?” zapytał G z niedziecięcą powagą.
„Tak” – odpowiedziałem cicho. „Mam nadzieję, że kiedyś to zrozumiesz”.
Długo siedziałem nieruchomo po rozmowie z G, wpatrując się w okno i ciemniejące niebo.
Winifred taktownie zostawiła mnie w spokoju, zdając sobie sprawę, że potrzebuję czasu, aby oswoić się z tym, co się stało.
Późnym wieczorem, gdy siedzieliśmy w salonie i popijaliśmy ziołową herbatę, zadzwonił telefon domowy Winifred.
Odebrała, wysłuchała osoby dzwoniącej, rzuciła mi zaniepokojone spojrzenie i powiedziała: „Oczywiście, że jest tutaj, ale Lydia, myślę, że to nie jest odpowiedni moment”.
Wyciągnąłem rękę w stronę słuchawki.
Winifred niechętnie mi ją podała.


Yo Make również polubił
Jak zrobić frittatę jajeczną z serem i zieloną cebulką
Jak uprawiać kaktusy w domu (przewodnik krok po kroku)
Podczas obchodów 80. urodzin mój ojciec ogłosił, że przekaże moim braciom 39 milionów dolarów i cały swój majątek. Co do mnie, powiedział: „Nie jesteś jeszcze godzien żadnych świadczeń”. Cicho wyszedłem, gdy prawnik zawołał mnie z powrotem i wręczył mi zapieczętowaną kopertę z moim imieniem i nazwiskiem, z podpisem mojej matki, która zmarła trzydzieści lat wcześniej, co sprawiło, że w całym pomieszczeniu zapadła cisza.
Pastel ziemniaczany: pyszna przekąska i bardzo praktyczna w przygotowaniu