Przejeżdżałem obok biura mojego syna i postanowiłem się zatrzymać i przywitać. Zobaczyłem samochód mojej synowej na stanowisku kierowniczym – miała być na Karaibach. Przechodząc obok sali konferencyjnej, usłyszałem fragment rozmowy. To, co usłyszałem, sprawiło, że ścisnęło mnie za gardło. – Page 2 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Przejeżdżałem obok biura mojego syna i postanowiłem się zatrzymać i przywitać. Zobaczyłem samochód mojej synowej na stanowisku kierowniczym – miała być na Karaibach. Przechodząc obok sali konferencyjnej, usłyszałem fragment rozmowy. To, co usłyszałem, sprawiło, że ścisnęło mnie za gardło.

Wstała i podeszła do mojego biurka, gdzie zostawiłam dokumenty od Bernarda. „To po prostu zdrowy rozsądek. Każdy mężczyzna w twoim wieku powinien mieć aktualne pełnomocnictwa. Richard mówi…” Powstrzymała się. „Bernard mówi, że to odpowiedzialne planowanie”.

Patrzyłem, jak jej palce przesuwają się po krawędziach papierów. Nie pytała o pozwolenie, żeby je obejrzeć.

„Kawy?” – zaproponowałem.

„Byłoby cudownie.”

W kuchni nie spieszyłem się. Kiedy wróciłem, stała przy oknie, a dokumenty ułożyły się na moim biurku. Stylowo, ale inaczej. Czytała je.

„Powinnam iść” – powiedziała, biorąc kubek, ale nie pijąc. „Ale Gerald, jesteśmy rodziną. Kochamy cię. Wszystko, co robimy, ma cię chronić”.

Po jej wyjściu zamknąłem drzwi i przeszedłem się po wszystkich pokojach. Sypialnia – czy ta szuflada była wcześniej zamknięta? Gabinet – czy te akta były w takiej kolejności? Gabinet – czy ta ramka ze zdjęciem zawsze stała pod takim kątem?

Niczego nie brakowało. Nic nie było ewidentnie naruszone. Ale wszystko wydawało się naruszone.

Opowieści dziadka: Rodzinna kolacja w wielkim stylu

Niedzielny obiad. Catherine zapoczątkowała tę tradycję 40 lat temu. Pieczeń wołowa, puree ziemniaczane. Bułki jej matki. Po jej śmierci podtrzymywałem to. Teraz, kiedy nakrywałem do stołu jej piękną porcelaną, rytuał wydawał się pułapką.

Derek przybył pierwszy, sam.

„Cassandra jest z wnukami” – wyjaśnił, nie patrząc mi w oczy.

Lauren przyjechała z mężem, Stevenem Crawfordem. Od ich ślubu pięć lat temu nosiła jego nazwisko, ale dziś wieczorem wciąż czuła się jak moja mała córeczka. Przytuliła mnie, trzymając może sekundę dłużej niż zwykle.

„Wyglądasz na zmęczonego, tato.”

Przy kolacji rozmawiali o niczym. Lauren pochwaliła pieczeń. Derek wspomniał o pogodzie. Wszystko było niezwykle przyjemne.

Na koniec, przy kawie, Dererick odchrząknął.

„Tato, musimy coś omówić.”

Lauren wzięła mnie za rękę. „Kochamy cię. Wszystko, co zaraz powiemy, pochodzi z miłości”.

„Martwimy się o ciebie” – kontynuował Derek. „Mieszkasz sam w tym wielkim domu i zarządzasz firmą. To dla każdego duże wyzwanie, zwłaszcza po stracie mamy”.

„Nie jestem zdezorientowany” – powiedziałem.

„Tato, w zeszłym miesiącu wypisałeś czek na niewłaściwą kwotę. Nie mogłeś sobie przypomnieć, gdzie położyłeś kluczyki do samochodu. Kiedy przyniosłem ci te papiery do podpisu, podpisałeś je bez czytania.”

Pułapka była piękna w swojej konstrukcji. Każda normalna chwila została skatalogowana i zamieniona w broń.

„Ufam ci” – powiedziałem ostrożnie. „Jesteś moim synem”.

Derek wyciągnął teczkę, te same dokumenty co Bernard.

„Skonsultowaliśmy się z Bernardem. Aktualizacje Twojego trustu, ustalenia dotyczące pełnomocnictwa. Proste kroki, aby zapewnić prawidłowe zarządzanie wszystkim.”

„Mam pytania odnośnie tych dokumentów.”

Moje dzieci wymieniły spojrzenia.

„Jakie pytania?” zapytał Dererick.

„Pełnomocnictwo wydaje się bardzo szerokie. Dałoby ci kontrolę nad wszystkim. Moim majątkiem, moimi decyzjami medycznymi, miejscem zamieszkania”.

„To standard” – powiedziała szybko Lauren. „Steven i ja mamy takie same ustalenia z jego rodzicami. To po prostu oznacza, że ​​jeśli coś się stanie, możemy działać w twoim imieniu”.

„Jeśli coś się wydarzy” – powiedziałem – „albo kiedy zdecydujesz, że coś powinno się wydarzyć”.

Przy stole zapadła cisza.

„Tato”. Głos Derericka był ostry. „Właśnie takie paranoiczne myślenie nas niepokoi”.

„Czy chęć zrozumienia dokumentów prawnych przed ich podpisaniem jest paranoją?”

„To paranoja myśleć, że twoje własne dzieci spiskują przeciwko tobie”. Jego frustracja sięgała zenitu. „Co ty sobie wyobrażasz?”

„Próbuję cię okraść.”

Przez całą tę rozmowę Lauren milczała. Czegoś w jej oczach nie potrafiłem odczytać.

„Chciałabym porozmawiać z Bernardem, zanim cokolwiek podpiszę” – powiedziałam spokojnie.

„Oczywiście” – powiedziała Lauren, rzucając Dererickowi ostrzegawcze spojrzenie. „Oczywiście, że powinieneś porozmawiać z Bernardem”.

Derek gwałtownie wstał. „Próbujemy ci pomóc, tato. Mam nadzieję, że zrozumiesz to, zanim będzie za późno”.

Po ich wyjściu stałam przy zlewie i zmywałam naczynia. Porcelana Catherine śliskała mi się w namydlonych dłoniach.

Zadzwonił mój telefon.

„Sam?”

„Panie Anderson, muszę panu coś powiedzieć. Złożyli wniosek o ustanowienie kuratora awaryjnego dziś po południu”.

Talerz, który trzymałem, wyślizgnął się i roztrzaskał o zlew. Nie stłukł się.

„Rozprawa odbędzie się we wtorek, 3 grudnia, o godzinie 9 rano” – kontynuował Sam.

Spojrzałem na kalendarz na ścianie – pismo Catherine wciąż oznaczało spotkania jej klubu ogrodniczego.

Wtorek, 3 grudnia. Czerwone kółka zdawały się pulsować.

„Za 3 tygodnie od jutra.”

opowieści dziadka: przygotowanie do walki

Trzy tygodnie. Dwadzieścia jeden dni, żeby udowodnić, że nie tracę rozumu.

W poniedziałek rano zrobiłam pierwszy krok. Gabinet dr Susan Caldwell znajdował się po drugiej stronie miasta, celowo wybrany. Sam miał rację. Gdybym skorzystała z usług mojego stałego lekarza, Derek mógłby próbować wpłynąć na wynik badania. Dr Caldwell nie miała żadnych powiązań z moją rodziną. Nie było powodu, żeby komuś robić przysługi.

Była młodsza, niż się spodziewałem, miała bystre spojrzenie i była bezpośrednia.

„Panie Anderson, nie jestem tu po to, żeby wystawić panu ocenę pozytywną. Przeprowadzę dokładną ocenę. Jeśli stwierdzę upośledzenie funkcji poznawczych, uczciwie to udokumentuję”.

“Rozumiem.”

Przez trzy godziny przeprowadzała ze mną testy pamięci, rozpoznawanie wzorców i ćwiczenia z rozwiązywania problemów. Kazała mi przypominać sobie listy słów, rysować tarcze zegara, wyjaśniać przysłowia, liczyć od stu do siedmiu.

„Panie Anderson, mogę panu od razu powiedzieć, że funkcje poznawcze są w porządku. Pana pamięć jest doskonała. Funkcje wykonawcze są prawidłowe. Nie wykazuje pan oznak demencji ani istotnych zaburzeń.”

Poczułem ulgę.

“Dziękuję.”

Kontynuowała jednak: „Powinna pani wiedzieć, że ocena funkcji poznawczych może być subiektywna. Jeśli pani dzieci znalazły lekarza, który zezna, że ​​ma pani upośledzenie, sędzia będzie miał sprzeczne opinie biegłych”.

We wtorek spotkałem się ze Stanleyem Reedem w jego biurze w centrum miasta. Był metodyczny, należał do księgowych, którzy potrafią dostrzegać schematy w chaosie.

„Panie Anderson, pańska rodzina systematycznie rabuje pańską firmę od co najmniej 10 miesięcy”.

Rozłożył arkusze kalkulacyjne, oznaczył je kolorami i opatrzył notatkami.

„Łączne przeniesienie aktywów do spółki LLC: 85 milionów dolarów. Pierwotna firma posiada obecnie około 5 milionów dolarów w starzejącym się sprzęcie, co stanowi równowartość 3 milionów dolarów długu”.

Liczby pokazały, że to prawda, czego nie udało się udowodnić w dokumentach.

„Czy możemy udowodnić, że nie autoryzowałem przelewów?”

„To skomplikowane. Podpisałeś kilka dokumentów. Przez cały rok mamy twój podpis na różnych formularzach. Pytanie brzmi, czy rozumiałeś, co podpisujesz, czy może zakopali przelewy w rutynowych papierach”. Zrobił pauzę. „System prawny zakłada, że ​​dorośli czytają to, co podpisują”.

W środę spotkałem się z Karen Mitchell – prawniczką specjalizującą się w prawie osób starszych. Sam powiedziała, że ​​widziała już wcześniej podobne sprawy.

„Panie Anderson, złożyli wniosek o ustanowienie kurateli, co oznacza, że ​​twierdzą, że jest pan w bezpośrednim niebezpieczeństwie. Jutro odbędzie się rozprawa w trybie kontradyktoryjnym. Przedstawią dowody spadku. My przedstawimy dowody kompetencji i oszustwa”. Spojrzała na mnie uważnie. „Będzie nieprzyjemnie. Będzie pan walczył z własnymi dziećmi na otwartej rozprawie”.

“Ja wiem.”

W czwartek Sam i ja przenieśliśmy ważne dokumenty do skrytki depozytowej w First Republic Bank, po drugiej stronie miasta, naprzeciwko mojego stałego banku.

„Mogą mieć dostęp do twoich zwykłych kont” – wyjaśnił Sam. „To twoja polisa ubezpieczeniowa”.

Drugi tydzień minął szybciej. Sam zagłębił się w sprzedaż nieruchomości Robinsów.

„54 miliony dolarów, panie Anderson. Sprzedane Portland Development Group trzy miesiące temu. Pieniądze trafiły bezpośrednio do spółki LLC, a nie do Prairie Valley Enterprises.”

W piątek drugiego tygodnia zadzwoniła Lauren.

„Tato, możemy się spotkać? Tylko ty i ja. Bez Dereka, bez prawników.”

Spotkaliśmy się w kawiarni niedaleko jej biura. Wyglądała na zdenerwowaną i zdeterminowaną. Coś w jej oczach przypominało mi Catherine.

„Tato” – powiedziała, mieszając nietkniętą kawę latte – „muszę ci coś obiecać”.

“Co to jest?”

Spojrzała w górę i przez moment zobaczyłem w niej siłę mojej żony.

„Bez względu na to, co zobaczysz lub usłyszysz w nadchodzących dniach, pamiętaj, że mama kochała cię bardziej niż cokolwiek innego na tym świecie”.

„Lauren, co?”

„To wszystko, co mogę teraz powiedzieć.”

Nagle wstała, pochyliła się i pocałowała mnie w czoło, tak jak robiła to, gdy była mała.

Kocham cię, tato, bardziej niż myślisz.

Zanim zdążyłem zapytać, co ma na myśli, Lauren już odchodziła. Przez okno kawiarni widziałem, jak zatrzymuje się na chodniku, wyciąga telefon i dzwoni. Odwróciła się raz i coś w jej wyrazie twarzy sprawiło, że zaparło mi dech w piersiach.

Wiedziała coś. Ale co?

opowieści dziadka: Rozpoczyna się proces

Wtorek, 3 grudnia, godzina 8:45 rano. Sąd hrabstwa Lynn wyraźnie rysował się na tle zimowego nieba, a jego wapienna fasada obiecywała sprawiedliwość lub osąd. Nie byłem pewien, co to takiego.

Karen Mitchell spotkała mnie na schodach.

“Gotowy?”

Skinąłem głową, choć nie byłem pewien, czy to prawda.

Rozprawa w sprawie kurateli odbywała się w małej sali sądowej na trzecim piętrze – wytarta wykładzina, jarzeniówki. Derek i Bernard Phillips już siedzieli. Cassandra siedziała za nimi w szarym garniturze. Odwrócili się, gdy wszedłem. Szok na twarzy Bernarda był autentyczny. Nie spodziewał się, że pojawię się z prawnikiem.

Wszyscy wstają. Przewodniczy Szanowna Sędzia Helen Rodriguez.

Sędzią była kobieta po pięćdziesiątce o bystrym spojrzeniu. Przejrzała dokumenty i podniosła wzrok.

„To jest wniosek o ustanowienie kurateli w trybie doraźnym złożony przez Dereka Andersona w sprawie jego ojca, Geralda Andersona”. Zrobiła pauzę. „Widzę, że pan Anderson jest obecny i reprezentowany. Panie… panie Phillips, nie spodziewał się pan tego”.

Bernard wstał. „Wysoki Sądzie, biorąc pod uwagę jego udokumentowane problemy poznawcze, nie spodziewaliśmy się, że będzie w stanie podjąć interwencję prawną. A jednak jest tutaj, najwyraźniej całkiem zdolny”.

Sędzia Rodriguez spojrzał na mnie.

„Panie Anderson, czy rozumie pan, dlaczego tu jest?”

Wstałem. „Tak, Wysoki Sądzie. Moje dzieci uważają, że nie potrafię zarządzać swoimi sprawami. Stanowczo temu zaprzeczam”.

„Dobrze. Panie Phillips, proszę przedstawić swoją sprawę.”

Bernard podszedł z wyćwiczoną pewnością siebie. „Wysoki Sądzie, Gerald Anderson to niezwykły człowiek, który zbudował odnoszący sukcesy biznes. Jednak od śmierci jego żony 18 miesięcy temu jego dzieci obserwują niepokojące pogorszenie jego zdolności poznawczych”.

Przedstawił swój harmonogram: błąd w czeku, pominięte spotkania, zamieszanie w sprawach biznesowych, oświadczenie dr Petersona.

„Najbardziej niepokojące są niedawne paranoiczne oskarżenia pana Andersona. Twierdzi, że jego własne dzieci spiskują przeciwko niemu. To klasyczne objawy paranoi związanej z demencją”.

Spojrzenie sędziego Rodrigueza się zwęziło.

„Czy dysponujesz opinią eksperta?”

„Dr Peterson złożył pisemne oświadczenie”.

„Panie Phillips, proszę wezwać pierwszego świadka.”

Derek zeznawał. Nie chciał na mnie spojrzeć.

„Proszę podać rodzaj pokrewieństwa z Geraldem Andersonem.”

„To mój ojciec. Jestem prezesem Prairie Valley Enterprises.”

„Jakie zauważyłeś obawy?”

Derek się poruszył. „Tata ostatnio jest zagubiony. Zapominalski. Wypisał czek na niewłaściwą kwotę. Zapomina, gdzie odkłada rzeczy. Kiedy przynoszę mu dokumenty, podpisuje je, nie czytając ich.”

„A ciebie to niepokoi?”

„Tak. Obawiam się, że ktoś może go wykorzystać.”

Ironia była tak gęsta, że ​​aż czułem jej smak.

Karen stanęła na przesłuchanie krzyżowe. „Panie Anderson, czy nie jest możliwe, że pański ojciec panu ufa i zakłada, że ​​działa pan w jego najlepszym interesie?”

Dererick zacisnął szczękę. „Chyba tak.”

„A błąd w książeczce czekowej – czy to nie jest coś, co każdy może zrobić?”

„Chyba tak, ale…”

„Nie mam więcej pytań.”

Karen zadzwoniła do doktora Caldwella za pomocą wideokonferencji.

„Badałem pana Andersona w zeszłym tygodniu. Wykazuje on doskonałe funkcje poznawcze. Jego pamięć jest nienaruszona. Nie znalazłem żadnych oznak demencji ani upośledzenia.”

Następnie zeznawał Stanley Reed, a na ekranie wyświetlano arkusze kalkulacyjne.

„Wysoki Sądzie, w ciągu ostatnich 10 miesięcy aktywa o wartości około 85 milionów dolarów zostały przeniesione na spółkę LLC, której członkami są skarżący. W przelewach tych wykorzystano pieczęć firmową zakupioną na rachunkach spółki – pieczęć, której pan Anderson twierdzi, że nigdy nie zamawiał”.

Sędzia Rodriguez pochylił się do przodu.

„Panie Phillips, czy wiedział pan o tych przelewach?”

Pewność siebie Bernarda zgasła. „Zająłem się papierkową robotą, tak, na prośbę pana Andersona”.

„Bez jego wiedzy” – wtrąciła Karen. „Wysoki Sądzie, czy mogę wezwać pana Andersona na zeznania?”

Zająłem stanowisko, trzymając ręce pewnie. Karen opowiedziała mi o moim doświadczeniu, 40 latach prowadzenia firmy.

„Panie Anderson, czy wyraził pan zgodę na przeniesienie własności majątku Robinsów?”

„Nie, nie zrobiłem tego.”

„Czy wyraziłeś zgodę na sprzedaż tej nieruchomości za 54 miliony dolarów?”

„Absolutnie nie. Nie miałem o tym pojęcia aż do 3 tygodni temu.”

„Czy kiedykolwiek udzieliłeś swojemu synowi pełnomocnictwa?”

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Szybkie Placki z Serkiem Śmietankowym – Idealne na Każdy Dzień

W misce wymieszaj mąkę, proszek do pieczenia oraz sól. Dodaj serek śmietankowy, jajko, oliwę i wodę. Wszystko dokładnie wymieszaj, aż ...

Nauczyłem się tego od mojego japońskiego przyjaciela i od tamtej pory robimy te same przepisy!

Instrukcje: W dużej misce ubij żółtka, mleko i ekstrakt waniliowy, aż dobrze się połączą. Przesiej mąkę i proszek do pieczenia ...

W wieku 73 lat dzięki temu zabiegowi zregenerowałem stłuszczoną wątrobę, pozbyłem się bólu stawów i zapalenia stawów, poprawiłem stan płuc i odzyskałem energię

Wątroba: często zaniedbywany organ witalny Kiedy wątroba jest nasycona toksynami i tłuszczami, nie może prawidłowo wykonywać swojej funkcji filtrującej. Rezultat? ...

Leave a Comment