Próbowali nazwać mnie spłukaną na sali sądowej w Salt Lake City – aż sędzia przerwał w połowie zdania i spojrzał prosto na moją siostrę – Page 2 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Próbowali nazwać mnie spłukaną na sali sądowej w Salt Lake City – aż sędzia przerwał w połowie zdania i spojrzał prosto na moją siostrę

Potem cisza.

Potem zobaczyłem demo na regionalnej konferencji technologicznej — interfejs, który wyglądał jak mój, system, który poruszał się jak mój, tylko pod nową nazwą firmy.

Stał na scenie i opisywał „swój przełom”, mając w ustach moje pomysły.

Powietrze opuściło moje ciało.

Wróciłem do domu, usiadłem na podłodze w mieszkaniu i wpatrywałem się w ścianę.

Nie dlatego, że nie wiedziałem, co robić.

Ponieważ dokładnie wiedziałem, co zrobić, i wiedziałem, że będzie to wymagało poświęcenia wszystkiego, co mi zostało.

Rdzeń odbudowałem z pamięci.

Uczyniłem go silniejszym.

Dodałem warstwy uczenia maszynowego, aby dokładniej prognozować odpływ.

Przetestowałem modele na podstawie raportów historycznych.

Przez miesiące byłem sam z pracą.

Bywały noce, że nie rozmawiałem z drugim człowiekiem.

Czasami dostrzegałem swoje odbicie w ciemnym oknie i ledwo rozpoznawałem kobietę o zapadniętych oczach, która patrzyła na mnie.

Ale nie zatrzymałem się.

Ponieważ nie zajmowałem się wyłącznie tworzeniem oprogramowania.

Budowałem dowód.

Druga porażka nadeszła, gdy w końcu pomyślałem, że znalazłem drogę do celu.

Zatrudniłem pracownika na część etatu.

Złożyłem propozycję pilotażową do biura regionalnego — czujniki rozmieszczone na obszarze testowym w pobliżu Alty będą przesyłać dane w czasie rzeczywistym do mojej platformy, co umożliwi lepsze prognozowanie i alokację zasobów.

W czasie zimowych burz jeździłem kanionami, żeby instalować prototypy.

Palce mi zdrętwiały z zimna, gdy kalibrowałem sprzęt, dostosowując go do wskazań oficjalnych stacji meteorologicznych.

Każdą pozostałą złotówkę przeznaczyłem na testy terenowe.

Potem przyszedł oficjalny list.

Pochwalili koncepcję.

Powiedzieli, że to obiecujące.

A oni powiedzieli, że nie jest gotowe.

Za mało danych z badań na miejscu.

Brak niezależnej weryfikacji obejmującej wiele sezonów.

Zbyt wczesny etap.

Wykonawca odszedł, aby podjąć stałą pracę.

Inwestorzy, którzy byli zainteresowani, nagle „zatrzymali się”.

Saldo mojego konta spadło poniżej tysiąca dolarów.

Po raz pierwszy siedziałem w tym malutkim mieszkaniu i wpatrywałem się w ostateczne zawiadomienia, jakby były wyrokiem.

I przez krótką, okropną chwilę usłyszałem w głowie głos mojego ojca.

Gdy zawiedzie.

I tak się stanie.

Prawie wróciłem.

Prawie przełknąłem dumę i poprosiłem o ratunek.

Potem moja matka wysłała doroczne zaproszenie na Święto Dziękczynienia.

„Tradycja” – napisała, jakby tradycja była miłością.

Poszedłem.

Powiedziałem sobie, że będzie neutralnie.

Powiedziałem sobie, że mogę zjeść jeden posiłek bez krwawienia.

Stół był piękny — obrus, polerowane srebra, świece, zapach indyka i drogiego wina.

Wszyscy nosili świąteczne uśmiechy niczym zbroję.

Rozmowa kręciła się swobodnie, aż do momentu, gdy Grace zwróciła się do mnie z tą pewną siebie pewnością siebie, której nauczyła się już na początku.

„No więc” – powiedziała, przechylając szklankę – „jak idzie praca nad naszym małym projektem technologicznym?”

Mój ojciec zaśmiał się cicho.

„Większość start-upów upada w ciągu pierwszych kilku lat” – powiedział.

Słowa wybrzmiały dokładnie tak, jak zamierzano.

Rozejrzałem się wokół stołu.

Brak obrony.

Żadnego dyskomfortu.

Tylko uprzejme twarze czekające, aż się skurczę.

Coś cicho we mnie pękło.

Dokończyłem posiłek w milczeniu.

Podziękowałem im.

I wyszedłem przed deserem.

Jadąc z powrotem kanionem, podjęłam tak jasną decyzję, że poczułam ulgę.

Koniec wizyt.

Brak dalszych aktualizacji.

Nie muszę już próbować zdobyć miejsca przy stole, przy którym ktoś chce mnie tylko przeszkolić.

Od tamtej nocy Summit Guard stał się moją rodziną.

Moja praca stała się moim świadectwem.

Punkt zwrotny nie był dramatyczny.

Był to niewielki kontrakt z Wydziałem Zasobów Dzikiej Przyrody stanu Utah, mający na celu monitorowanie zmian siedlisk wzdłuż korytarza rzeki Provo.

Nie było w nim reflektora.

Miało ono skromny budżet i mnóstwo wymagań.

I dostałem coś, czego nie miałem od lat.

Szansa.

Zatrudniłem swojego pierwszego pełnoetatowego programistę.

Wynajęliśmy skromne biuro w centrum miasta — dwa pokoje, używane meble, ekspres do kawy, który działał przez połowę czasu.

Udoskonaliliśmy platformę.

Zintegrowaliśmy modelowanie wysokości LiDAR.

Nawiązaliśmy współpracę z lokalnymi uniwersytetami w celu walidacji.

Sporządziliśmy przejrzyste, rzetelne i przydatne raporty.

Wieść się rozeszła.

Pilot w pobliżu Moabu.

Potem ten w pobliżu St. George.

Alerty w czasie rzeczywistym dotyczące erozji szlaku.

Jakość wody ulega zmianie po wzmożonym odpływie.

Przeprowadzanie satelitarnych kontroli w celu wykrycia nielegalnych przejazdów poza drogami publicznymi.

Nie twierdziliśmy, że możemy wszystko naprawić.

Właśnie dostarczyliśmy to, co obiecaliśmy.

Przychody wzrosły.

Osiem pracowników.

Potem piętnaście.

Potem trzydzieści.

A w trakcie tego rozwoju poznałam Christophera.

Nie rzucał się w oczy.

Nie był głośny.

Zadawał przemyślane pytania i słuchał, jakby naprawdę tego chciał.

Spotkaliśmy się na lokalnym warsztacie, na którym agencje i dostawcy dyskutowali na temat lepszych praktyk monitorowania.

Stałem przy tablicy i wyjaśniałem nasz system grupie sceptycznych menedżerów.

Większość osób skinęła głową i poszła dalej.

Christopher został.

„Nie sprzedajesz marzenia” – powiedział, kiedy skończyłem. „Sprzedajesz narzędzie”.

Zamrugałem zaskoczony, jak celnie to wylądowało.

Uśmiechnął się.

„Dlatego to zadziała.”

Christopher stał się moim oparciem.

Nie próbował mnie ratować.

Nie próbował mną manipulować.

Po prostu pojawiał się – raz po raz – aż przestałam czekać na jego odejście.

Pobraliśmy się w ciszy w Park City.

Brak długiej listy gości.

Brak stron towarzyskich.

Po prostu mała ceremonia w gronie bliskich przyjaciół i współpracowników, którzy widzieli noce, kiedy pracowaliśmy do późna, i poranki, kiedy mimo wszystko wstawaliśmy.

Zacząłem korzystać z usług Irwina zawodowo.

Nie ukrywać.

Oddzielić.

Zbudować życie, które nie będzie niczym cień oczekiwań mojej rodziny.

Kiedy lokalne czasopisma techniczne opisały Summit Guard, nazwali mnie Whitney Irwin.

Nikt nie powiązał tego z Larssonami.

I przez lata o to właśnie chodziło.

Przełom, który zmienił wszystko, nastąpił po nieustannych poprawkach i prezentacjach na warsztatach federalnych.

Wygraliśmy wieloletni kontrakt na wdrożenie naszego systemu monitorowania w strefach zasobów górskich na terenie całego kraju — rozszerzając go poza stan Utah na Kolorado, Idaho, Kalifornię i dalej.

Nie chodziło tylko o pieniądze.

To była legalność.

To był znak, że praca ma znaczenie.

Następnie pojawiło się zainteresowanie mediów.

Regionalne czasopisma biznesowe.

Następnie punkty sprzedaży krajowej.

Nagrody.

Panele.

Zaproszenia na konferencję.

Wartość spółki Summit Guard wzrosła nie z powodu szumu medialnego, ale dlatego, że mieliśmy dowody — dane, potwierdzenia, wyniki.

Występowałam na scenie pod nazwiskiem Whitney Irwin i mówiłam o równowadze między ochroną środowiska a dostępem do niego.

Nie wspomniałem o moich rodzicach.

Nie wspomniałem o mojej siostrze.

Nie wspomniałem, że kiedyś ludzie, którzy powinni byli mnie najbardziej podziwiać, byli tymi, którzy spodziewali się mojej porażki.

Potem, po drugiej stronie miasta, w domu moich rodziców, podczas rozmowy przy kolacji, pojawiło się nazwisko Irwin.

Mój ojciec narzekał, że nowe wymagania dotyczące monitorowania „spowalniają rozwój”.

Grace słuchała.

Później, będąc sama w swoim pokoju, przeszukiwała bazy danych umów — robiła to zawsze, żeby być na bieżąco.

Ogłoszenie o przyznaniu nagrody pojawiło się natychmiast.

Technologie Straży Szczytu.

Dyrektor generalny: Whitney Irwin.

Zajęło jej to kilka minut.

A kiedy już to zrobiła, szok nie przerodził się w dumę.

To przerodziło się w zagrożenie.

Ponieważ w świecie Grace sukces jest zasobem ograniczonym.

Gdybym to miał, byłaby przekonana, że ​​coś straciła.

Na początku próbowała to zignorować.

„Umowy federalne są kruche” – powiedziała mojej matce.

„Przesadzili” – powiedziała mojemu ojcu.

„Tymczasowo” – odpowiedziała, wzruszając ramionami.

Ale partnerzy zaczęli zadawać pytania.

Zapytali, czy Larsson Enterprises planuje wdrożyć podobne narzędzia monitorujące.

Zapytali, czy mają dostawcę.

Zapytali, czy nie zostają w tyle.

I nagle Grace, która zawsze była postrzegana jako przyszłość, poczuła, że ​​grunt pod jej stopami się zmienia.

Potrzebowała sposobu na cofnięcie historii.

Aby znów mnie pomniejszyć.

Grace zaproponowała plan, który miał budzić obawy.

Przypomniała im o starym pomyśle „wsparcia rodziny” – pieniądzach, które kiedyś przechodziły przez jej konta, gdy była na studiach, pieniądzach, o których moi rodzice mówili jako o „potencjalnym zabezpieczeniu”, gdybym kiedykolwiek oprzytomniała.

Nigdy nie był używany.

Nigdy nie było to formalne.

Nigdy nie było moje.

Ale Grace zasugerowała, że ​​mogliby to inaczej ująć.

Jako zaliczka w wysokości dwóch milionów dolarów.

Jako obowiązek.

Jako powód, aby zmusić sąd do interwencji i „ochrony rodziny”.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Placki ziemniaczane z serem Całkowity czas: 8 minut

Instrukcje Przygotuj ziemniaki: Obierz i pokrój ziemniaki. Gotuj je we wrzącej wodzie do miękkości, a następnie odcedź. Rozgnieć ziemniaki: Rozgnieć ugotowane ziemniaki ...

Fugi w płytkach łazienkowych są brudne: Oto 5 skutecznych wskazówek dotyczących czyszczenia. Wystarczy delikatnie wyszorować, a płytki będą błyszczeć jak nowe.

3. Składniki nadtlenku wodoru i płynu do mycia naczyń: Nadtlenek wodoru i kilka kropli płynu do mycia naczyń. Metoda: – ...

Co według nauki oznacza, że ​​ktoś może zostać porażony prądem w wyniku dotknięcia kogoś?

Czy jest to bezpieczne dla zdrowia? Dobra wiadomość jest taka, że ​​w zdecydowanej sytuacji te miniwstrząsy są niszczone. Możesz być ...

Niedźwiedzie tworzą bezprecedensową blokadę przy wejściu do Yellowstone – Naukowcy obawiają się, że wiedzą coś, czego my nie wiemy Wideo

„A co jeśli z jakiegoś powodu będą chcieli nas powstrzymać?” „szepnął strażnik parku Doug McAllister, szeroko otwierając oczy, patrząc na ...

Leave a Comment