Podczas pogrzebu mojego syna moja synowa odziedziczyła nowojorski penthouse, udziały w firmie, a nawet jacht. – Page 2 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Podczas pogrzebu mojego syna moja synowa odziedziczyła nowojorski penthouse, udziały w firmie, a nawet jacht.

Żadne z nas się nie odezwało.

Cóż można powiedzieć po 42 latach milczenia?

Jakie słowa mogłyby pokonać przepaść dzielącą nas od siebie przez całe życie?

O skrywanych sekretach i ukrytych prawdach.

„Eleanor” – przemówił w końcu, a moje imię w jego ustach wciąż brzmiało z tą samą francuską intonacją, która kiedyś przyspieszała bicie mojego młodego serca.

„Pierre.”

Mój głos brzmiał dziwnie nawet w moich uszach, cienki i zdyszany.

„Żyjesz.”

Cień przemknął przez jego twarz.

„Tak, choć przez wiele lat wierzyłem, że tak nie będzie.”

Zanim zdążyłem odpowiedzieć na to zaskakujące stwierdzenie, ogarnęła mnie fala wyczerpania i szoku.

Świat niepokojąco się przechylił, ciemność zaczęła wkradać się na granice mojego pola widzenia.

Ostatnią rzeczą, jaką pamiętam, jest Pierre rzucający się naprzód, jego ramiona, mimo lat, wciąż silne, łapiący mnie, zanim zdążyłam upaść.

Kiedy się obudziłem, leżałem na sofie w pomieszczeniu, które wyglądało na gabinet.

Wzdłuż ścian ciągną się regały z książkami, przy oknie stoi masywne biurko, w kamiennym kominku trzaska ogień.

Pomimo łagodnej wiosennej pogody, okryto mnie kocem, a ktoś zdjął mi buty.

„Nie śpisz” – dobiegł nas głos Pierre’a.

Siedział w skórzanym fotelu i patrzył na mnie z intensywnością, która sprawiała, że ​​chciałam się schować i jednocześnie podejść bliżej.

„Marcel poszedł przygotować dla ciebie pokój. Pomyślałem, że może najpierw porozmawiamy.”

Powoli usiadłem, a w głowie kłębiło mi się od pytań.

„Richard” – zacząłem, nie mogąc poruszyć żadnego innego tematu, dopóki nie wiedziałem. „Naprawdę? Naprawdę?”

„Twój syn” – powiedział łagodnie Pierre – „odnalazł mnie 6 miesięcy temu. Podczas rutynowego badania odkrył pewne anomalie medyczne, które skłoniły go do zakwestionowania swojego ojcostwa. Dzięki jednej z tych usług badania DNA i pomocy doświadczonych prywatnych detektywów, odkrył genetyczne powiązanie ze mną”.

„A więc to prawda” – wyszeptałem, a potwierdzenie tego, co już wcześniej podejrzewałem, uderzyło mnie z zaskakującą siłą. „Richard był twoim synem”.

Pierre skinął głową, nie odrywając ode mnie wzroku.

„Biologicznie tak, ale pod każdym innym względem, który naprawdę ma znaczenie”.

Wychowywałeś go i wahał się.

„Twój mąż Thomas zmarł 5 lat temu” – powiedziałam automatycznie. „Nigdy się nie dowiedział. Nigdy mu nie powiedziałam, że Richard nie jest jego”.

„Richard to wyjaśnił.”

Pierre Rose podszedł do kredensu, gdzie nalał do dwóch szklanek bursztynowego płynu.

„Powiedział, że Thomas Thompson był dla niego dobrym ojcem”.

„Tak” – potwierdziłem, przyjmując szklankę podaną przez Pierre’a.

Koniak przyjemnie się palił, gdy wziąłem mały łyk.

„Kochał Richarda jak własnego syna. Pobraliśmy się szybko po moim powrocie z Paryża, a Richard urodził się 7 miesięcy później. Wszyscy zakładali, że urodził się przedwcześnie, ale ty wiedziałeś.”

W głosie Pierre’a nie było oskarżenia, tylko głęboki smutek.

„Wiedziałeś, że jest mój, a jednak nigdy nie próbowałeś mnie odnaleźć.”

Ta niesprawiedliwość podziałała na mnie jak policzek.

„Znaleźć cię? Myślałam, że nie żyjesz, Pierre. Po wypadku twoja współlokatorka powiedziała mi, że zmarłeś w szpitalu. Miałam 20 lat, byłam w ciąży i byłam sama w obcym kraju. Co miałam zrobić?”

Pierre znieruchomiał.

„Jaki wypadek, Eleanor?”

Prawdziwe zakłopotanie w jego głosie sprawiło, że przeszedł mnie dreszcz.

„Wypadek motocyklowy. Dwa dni przed moim wyjazdem z Paryża miałeś się ze mną spotkać w kawiarni niedaleko Sorbonu, ale się nie pojawiłeś. Poszedłem do twojego mieszkania, a twoja współlokatorka Jean coś mi powiedziała, że ​​miałeś straszny wypadek i zginąłeś w wyniku odniesionych obrażeń.”

„Nie było żadnego wypadku” – powiedział powoli Pierre, a jego twarz pociemniała. „Byłem w kawiarni dokładnie o umówionej porze. Nie przyszedłeś. Czekałem godzinami. Kiedy poszedłem do twojego pensjonatu, powiedziano mi, że wymeldowałeś się rano i wyjechałeś do Ameryki bez słowa”.

Spojrzeliśmy na siebie przez 40 lat nieporozumień, aż prawda zaczęła świtać z przerażającą jasnością.

„Jeanluke.”

Pierre wypowiedział to imię jak przekleństwo.

„Był w tobie zakochany, choć ty tego nie zauważyłaś. Kiedy pojechałam w ten weekend do Marsylii, żeby odwiedzić moją umierającą babcię, musiał to zrobić”.

Pokręcił głową, jakby wciąż nie mógł uwierzyć, że taka zdrada jest możliwa.

„Powiedział ci, że nie żyję i że cię porzuciłem” – dokończyłem, a wszystko zaczęło się układać.

„Ale dlaczego miałby to zrobić?”

„Chyba chciał ukarać nas oboje” – powiedział ponuro Pierre. „Pragnął ciebie, ale ty wybrałaś mnie. Zamiast się na to zgodzić, zadbał o to, żeby żadne z nas nie mogło mieć drugiego”.

Ogrom tego wszystkiego był niemal nie do pojęcia.

Kłamstwo zazdrosnego młodego człowieka zmieniło bieg życia trzech osób: mojej, Pierre’a i, co najtragiczniejsze, Richardsa, który dorastał, nigdy nie poznając swojego prawdziwego ojca.

„Wszystkie te lata” – wyszeptałam ze łzami w oczach. „Wszystkie te lata stracone przez kłamstwo”.

Pierre usiadł obok mnie na sofie, blisko, ale nie dotykając mnie.

„Kiedy Richard mnie znalazł, początkowo mu nie uwierzyłam. Wydawało się to niemożliwe. Ale potem pokazał mi twoje zdjęcie i miałam wrażenie, jakbym zobaczyła ducha. Wyglądałaś tak bardzo jak Eleanor, którą pamiętałam, tylko elegancko dojrzała”.

Uśmiechnął się lekko.

„A Richard miał oczy mojej matki i brodę mojego ojca. Kiedy go zobaczyłam, wiedziałam, że mówi prawdę”.

„Dlaczego mi nie powiedział, że cię znalazł?” – zapytałam, czując ból wciąż żywy pośród tylu innych emocji. „Dlaczego trzymałem to w tajemnicy?”

Wyraz twarzy Pierre’a stał się zaniepokojony.

„Początkowo chciał, ale potem odkrył coś, co zmieniło jego plany. Coś związanego z jego żoną”.

„Amanda” – powiedziałem, czując gorzki posmak tego imienia w ustach.

„Tak. Zatrudnił detektywów, żeby potwierdzili jego pochodzenie, ale odkryli coś zupełnie innego. Dowody na romans Amandy z jego partnerem biznesowym, Julianem. Co gorsza, odkryli nieprawidłowości finansowe sugerujące, że oboje defraudowali środki z Thompson Technologies, planując ostatecznie zmusić Richarda do odejścia z własnej firmy”.

Julian, mężczyzna, który siedział obok Amandy podczas czytania testamentu, kładąc rękę na jej kolanie w ten swój władczy sposób.

Poszczególne elementy zaczęły układać się we wzór, którego nie chciałem rozpoznawać.

„Śmierć Richarda” – powiedziałem głuchym głosem. „Wypadek na łodzi. Nie wierzysz, że to w ogóle był wypadek, prawda?”

Milczenie Pierre’a było wystarczającą odpowiedzią.

Milczenie Pierre’a potwierdziło moje najgorsze obawy, zalewając mnie falami przerażenia.

Śmierć Richarda, którą próbowałam zaakceptować jako tragiczny wypadek, mogła być czymś o wiele bardziej złowrogim.

„Policja powiedziała, że ​​wypadł za burtę” – zdołałem wydusić z siebie, ledwie słyszalnym szeptem. „Że pił”.

„Richard nigdy nie pił podczas żeglowania” – powiedział Pierre, powtarzając moje myśli z pogrzebu. „Nigdy. Dbał o bezpieczeństwo na wodzie. To była jedna z pierwszych rzeczy, jakie mi o sobie powiedział”.

Moje ręce zaczęły się tak bardzo trząść, że Pierre ostrożnie odebrał mi kieliszek z koniakiem, zanim zdążył się wylać.

„Czy sugerujesz, że Amanda… że mogła?”

„Nie wiem” – przyznał Pierre z poważną miną. „Ale Richard się bał. Kiedy ostatni raz z nim rozmawiałem, trzy dni przed śmiercią, powiedział mi, że zbiera dowody przeciwko Amandzie i Julianowi, że odkrył przelewy firmowych funduszy na zagraniczne konta. Że planuje się z nimi skonfrontować, gdy tylko wszystko udokumentuje. A potem umarł”.

Słowa zawisły w powietrzu między nami, ciężkie od znaczeń.

„A potem umarł” – potwierdził Pierre – „samotnie na wodzie, czego Richard, jak mi powiedział, nigdy nie robił. Zawsze zabierał ze sobą członka załogi albo przyjaciela dla bezpieczeństwa”.

Przycisnęłam dłonie do twarzy, próbując nie dać się ponieść emocjom, bo ta nowa rzeczywistość groziła, że ​​mnie całkowicie zniszczy.

Mój syn, mój genialny, dobroduszny syn, mógł zostać zamordowany przez własną żonę dla pieniędzy.

Ta sama żona, która teraz kontrolowała cały jego majątek.

Ta sama żona, która naśmiewała się ze mnie na jego pogrzebie.

Ta sama żona, która już kilka godzin po tym, jak pochowaliśmy Richarda, otwarcie afiszowała się ze swoim związkiem z Julianem.

„Dlaczego nie poszedł na policję?” – zapytałam, opuszczając ręce, żeby spojrzeć na Pierre’a. „Skoro miał dowody defraudacji…”

„Najpierw chciał niezbitego dowodu”.

A Pierre zawahał się.

„Myślę, że było mu wstyd, że został tak doszczętnie oszukany przez kobietę, którą uważał za kochającą”.

To przynajmniej miało bolesny sens.

Richard zawsze był skryty, jeśli chodzi o swoje emocje i nie lubił okazywać słabości.

Była to cecha, którą odziedziczył po swoim ojcu, swoim prawdziwym ojcu, siedzącym teraz przede mną z tym samym ostrożnym wyrazem twarzy, który tak często widywałem na twarzy mojego syna.

„Bilet” – powiedziałem nagle, przypominając sobie kopertę, która mnie tu przywiozła. „Testament Richarda. On to zaplanował, prawda? Wiedział, że coś mu się może stać”.

Pierre skinął głową i podniósł się, by wyjąć teczkę z biurka.

„Richard przyszedł do mnie 4 miesiące temu, krótko po odkryciu zdrady Amandy. Zmienił testament, pozostawiając jej wszystko na widoku: penthouse, jacht, akcje, o których wszyscy wiedzieli”.

Otworzył teczkę i wyjął kilka dokumentów.

„Ale był bardziej ostrożny z pieniędzmi, niż ktokolwiek przypuszczał. Większość jego majątku była ukryta w inwestycjach, nieruchomościach i kontach, o których Amanda i Julian nic nie wiedzieli”.

Podał mi dokumenty, które od razu rozpoznałem jako dokumenty prawne.

Gdy się im przyjrzałem, zaparło mi dech w piersiach.

Przedstawili drugi, prawidłowo sporządzony i notarialnie udokumentowany testament, który przeczył wszystkiemu, co odczytano w apartamencie.

W rezultacie większość majątku Richarda, oszałamiająca suma, która przyćmiła nawet znaczne aktywa odziedziczone przez Amandę, została przekazana funduszowi powierniczemu, którym wspólnie administrowaliśmy ja i Pierre.

„Stworzył pułapkę” – wyszeptałem, a w miarę czytania dalej nabierałem coraz większego zrozumienia. „Pozwolił im myśleć, że mają wszystko, podczas gdy w rzeczywistości… w rzeczywistości zabezpieczał swoje prawdziwe dziedzictwo poza ich zasięgiem”.

Pierre skończył.

„Richard był genialny, Elellanor. Wiedział, że jeśli Amanda podejrzewa, że ​​jest coś więcej, nigdy nie przestanie tego szukać. Stworzył więc widowisko: publiczne czytanie, twoje pozorne wydziedziczenie, tajemniczy bilet, który wszyscy widzieli, jak odbierasz”.

„Żeby zmylić ją z tropu” – powiedziałem, a elementy układanki wskoczyły na swoje miejsce. „Żeby uwierzyła, że ​​wygrała, podczas gdy tak naprawdę… podczas gdy tak naprawdę wprawia w ruch jego prawdziwy plan”.

Wyraz twarzy Pierre’a złagodniał z powodu dumy i smutku.

Bilet lotniczy był kluczem. Gdybyś go użył, gdybyś przyszedł do mnie, aktywowałby drugi testament. Gdybyś odmówił, wszystko rzeczywiście trafiłoby do Amandy.

Przypomniały mi się zagadkowe słowa Palmera o przyszłych korzyściach, które stracą na znaczeniu, jeśli odmówię wykorzystania biletu.

To był pewnego rodzaju test.

Czy zaufałabym Richardowi ten ostatni raz, nawet jeśli wydawałoby się, że mnie zdradził?

„Ale po co ta tajemnica? Czemu po prostu nie opowiesz mi o sobie, o drugim testamencie?”

„Richard powiedział, że jesteś okropnym kłamcą” – powiedział Pierre, a w kącikach jego ust pojawił się delikatny uśmiech. „Obawiał się, że jeśli poznasz prawdę, Amanda dostrzeże ją w twoich oczach, zorientuje się, że coś poszło nie tak. Chciał, żeby absolutnie uwierzyła w swoje zwycięstwo”.

Myśl o moim synu, który to wszystko planował, chroniąc mnie nawet w obliczu niewyobrażalnej zdrady i dbając o to, by jego prawdziwe dziedzictwo pozostało bezpieczne, wywołała u mnie nowe łzy.

„Jest jeszcze coś” – powiedział delikatnie Pierre, wyciągając kolejny dokument z teczki. „Richard zostawił to dla ciebie. Prosił, żebym ci to przekazał, jak tylko przyjedziesz”.

Drżącymi palcami odebrałam zaklejoną kopertę i od razu rozpoznałam pismo Richarda.

Zerwawszy pieczęć, rozłożyłam kilka stron zapisanych charakterystycznym pismem mojego syna.

Moja najdroższa mamo, jeśli to czytasz, to znaczy, że wydarzyły się dwie rzeczy.

Odszedłem, a ty zaufałeś mi po raz ostatni, spełniając moją niezwykłą, ostatnią prośbę.

Przepraszam za publiczną farsę podczas czytania testamentu.

Musiałem przekonać Amandę, żeby uwierzyła, że ​​wygrała całkowicie.

Potrzebowałem, aby jej pewność siebie i arogancja rozkwitły w pełni, bez podejrzeń, że cokolwiek jest poza jej zasięgiem.

Odnalazłem Pierre’a, mojego prawdziwego ojca, dzięki jednej z tych usług testowania DNA, których nigdy nie chcesz wypróbować.

Wiem, kim są moi ludzie, Richardzie.

Nie potrzebuję, żeby korporacja mi to mówiła.

Okazuje się, że miałeś rację, zachowując ostrożność, ponieważ to, co odkryłem, zaprowadziło mnie na ścieżkę, której nigdy bym nie przewidział.

Na początku byłem zły, że zataiłeś przede mną prawdę.

Ten gniew sprawił, że poszukałem Pierre’a, nie mówiąc ci o tym.

Ale gdy go odnalazłam i zobaczyłam na jego twarzy te same rysy, które widzę każdego dnia w lustrze, mój gniew rozpłynął się w zrozumieniu.

Opowiedział mi o Paryżu, o waszym burzliwym romansie, o okrutnym oszustwie, które was rozdzieliło.

Żadne z was nie było niczemu winne.

Planowałem was zgromadzić, żeby uleczyć tę ranę sięgającą dziesięcioleci.

Ale potem odkryłem, co robili Amanda i Julian.

Fundusze firmy, które wyprowadzali, plany, które mieli zamiar mnie wyrzucić.

I nagle poczułem, że muszę być ostrożniejszy.

Musiałem chronić to, co zbudowałem, nie tylko dla siebie, ale i dla ciebie, dla Pierre’a, dla dziedzictwa, które powinno być nasze od zawsze.

Jeśli umrę, zanim uda mi się rozwiązać tę sytuację prawnie, to musicie założyć najgorsze.

Nie ufaj nikomu oprócz Pierre’a i Marcela.

Wiedzą, co robić dalej.

Dowody przeciwko Amandzie i Julianowi są przechowywane w niebieskim lakierowanym pudełku, które dałeś mi na 16. urodziny.

Ukryłem to tam, gdzie tylko ty byś zajrzał.

Pamiętasz nasze poszukiwanie skarbów, gdy byłem mały?

Miejsce, w którym X zawsze oznaczał punkt.

Kocham Cię Mamo.

Przykro mi z powodu bólu, jaki Ci to sprawia.

Ale wiedz, że odnajdując Pierre’a, odnalazłam cząstkę siebie, o której istnieniu nie wiedziałam.

Mam nadzieję, że z czasem i Ty znajdziesz takie samo uzdrowienie jak ja.

Cała moja miłość,

Richard.

Opuściłem list.

Obraz zamazał mi się z powodu łez.

„Wiedział” – wyszeptałem. „Wiedział, że coś mu się może stać”.

Pierre niepewnie wyciągnął rękę i wziął moją dłoń w swoją.

Jego skóra była ciepła, a dotyk boleśnie znajomy, mimo że od naszego ostatniego kontaktu do teraz upłynęły dziesiątki lat.

„Richard starał się chronić wszystkich, których kochał” – powiedział cicho. „Mówił o tobie z takim podziwem, Elellanar, z taką miłością. Chciał, żebyśmy mieli szansę się poznać na nowo. Niekoniecznie po to, by na nowo rozpalić to, co utracone, ale by uleczyć rany zadane przez to dawne kłamstwo”.

Spojrzałem na nasze złączone dłonie, a potem na twarz Pierre’a.

W jego rysach twarzy dostrzegłam cienie Richarda, kształt jego oczu, kąt jego szczęki, sposób, w jaki marszczył brwi w wyrazie skupienia.

Mój syn odnalazł swojego ojca, znał go zaledwie sześć miesięcy, ale mimo to udało mu się stworzyć na tyle silną więź, że mógł powierzyć mu ten skomplikowany plan.

„To niebieskie lakierowane pudełko” – powiedziałam, ocierając łzy wolną ręką. „Wiem dokładnie, gdzie by je ukrył”.

„Gdzie?” zapytał Pierre.

„X oznacza to miejsce” – odpowiedziałem.

Pomimo smutku na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech.

„Ławka ogrodowa w domu na Cape Cod pod kratownicą w kształcie litery X, gdzie uczyłam go rozpoznawać konstelacje. To było nasze szczególne miejsce, miejsce, w którym kończyły się wszystkie poszukiwania skarbów, gdy był dzieckiem”.

Wyraz twarzy Pierre’a się wyostrzył.

„Musimy dotrzeć do tego pudełka, zanim zrobi to Amanda. Jeśli zawiera dowody, które Richard zebrał przeciwko niej”.

„Ona już ma dom-pelerynę.”

Zdałem sobie z tego sprawę i ogarnęło mnie przygnębienie.

To było częścią tego, co odziedziczyła.

Może je znaleźć w każdej chwili, jeśli zacznie grzebać w rzeczach Richarda.

„W takim razie musimy działać szybko” – powiedział Pierre, wstając i delikatnie stawiając mnie na nogi. „Marcel może przygotować odrzutowiec w ciągu godziny”.

„Odrzutowiec?”

Powtórzyłem, na chwilę tracąc orientację.

„Drugi odrzutowiec Richarda” – wyjaśnił Pierre z lekkim uśmiechem. „Ten, o którym Amanda nie wie. Jeden z wielu aktywów, które przed nią ukrywał, w tym, warto dodać, znaczny udział w tej winnicy, która teraz należy do ciebie i mnie”.

To objawienie uderzyło mnie na nowo: głębia planów Richarda, rozmiar jego prawdziwego bogactwa, sposób, w jaki starannie dbał o sprawiedliwość, nawet zza grobu.

„Wracamy do Ameryki?” zapytałem, wciąż próbując to wszystko przetworzyć.

„Zdobędziemy te dowody” – potwierdził Pierre, a jego twarz stwardniała z determinacją. „A potem, Ellaner, dopilnujemy, żeby osoby odpowiedzialne za śmierć naszego syna poniosły konsekwencje swoich czynów”.

„Nasz syn”

Te słowa wywołały u mnie dreszcze.

Smutek, uznanie i coś w rodzaju możliwości, wszystko przeplata się ze sobą.

Cokolwiek miałoby się wydarzyć, nie zamierzałam stawić temu czoła sama.

To samo okrutne kłamstwo, które rozdzieliło nas dziesiątki lat temu, nieświadomie ponownie nas połączyło za sprawą czynów syna, o których żadne z nas nie wiedziało.

Gdy wyszliśmy z gabinetu, ostatnie promienie zachodzącego słońca oświetliły zamek złotym światłem, rzucając nasze cienie na długą, kamienną podłogę.

W przyszłości czekała go niepewność, być może niebezpieczeństwo i bolesne zadanie wymierzenia sprawiedliwości Richardowi.

Ale w tamtej chwili, gdy Pierre nadal trzymał moją dłoń, poczułem coś, czego nie spodziewałem się znaleźć w tym odległym zakątku Francji: cel i być może kiedyś spokój.

Prywatny odrzutowiec Bowmont zupełnie nie przypominał żadnego samolotu, którym wcześniej leciałem.

Wszystko wykończone miękką skórą i lśniącym drewnem, z zaledwie ośmioma luksusowymi siedzeniami i małą, ale elegancką kabiną sypialną z tyłu.

Gdy przygotowywaliśmy się do startu, ze zdumieniem przyglądałam się tej nowej, dziwnej rzeczywistości, w której mój syn potajemnie dopuszczał się takich ekstrawagancji, w której Pierre Bumont stał się jednym z najbogatszych francuskich spekulantów, a ja, zwykła Elellanar Thompson, nauczycielka angielskiego w liceum, która została wdową, zostałam nagle wciągnięta w świat prywatnych odrzutowców i międzynarodowych intryg.

„Lot do Bostonu potrwa około 7 godzin” – wyjaśnił Pierre, gdy Marcel, który okazał się nie tylko kierowcą, ale również zaufaną prawą ręką Pierre’a od ponad 30 lat, przygotowywał się do odlotu.

„Powinniśmy przybyć wcześnie rano, o czasie lokalnym, a potem…”

„A potem jedziemy na Cape Cod tak szybko, jak to możliwe.”

Wyraz twarzy Pierre’a był ponury.

„Mam nadzieję, że Amanda nadal jest w Nowym Jorku i jest zbyt zajęta cieszeniem się nowo zdobytym bogactwem, by odwiedzić letni dom”.

Skinąłem głową, a moje myśli pędziły naprzód.

„Skrzynka jest ukryta w schowku pod ławką ogrodową. Zbudowaliśmy ją razem z Richardem, gdy miał 12 lat – sekretne miejsce na jego skarby. Nikt inny o niej nie wie”.

„Miejmy nadzieję, że tak pozostanie jeszcze przez kilka godzin” – mruknął Pierre, gdy samolot zaczął kołować.

Gdy wznosiliśmy się ku ciemniejącemu niebu, przyglądałam się profilowi ​​Pierre’a, zauważając zmiany, jakie czas przyniósł młodemu mężczyźnie, którego kiedyś tak namiętnie kochałam.

Lata obeszły się z nim łaskawie: srebrne nitki przeplatały się przez jego niegdyś czarne włosy, a zmarszczki w kącikach oczu i ust świadczyły zarówno o śmiechu, jak i o starości.

Nadal był przystojny, w ten charakterystyczny francuski sposób, który mnie urzekł, gdy byłam 20-letnią Amerykanką za granicą.

„Gapisz się” – zauważył, nie odwracając się, a w jego głosie słychać było nutę rozbawienia.

„Przepraszam” – powiedziałam, zawstydzona, że ​​zostałam przyłapana. „To wszystko jest po prostu surrealistyczne”.

Teraz się odwrócił, jego ciemne oczy spotkały się z moimi.

„Rzeczywiście, gdyby ktoś powiedział mi wczoraj, że polecę do Ameryki z Elellanar McKenzie…”

„Thompson” – poprawiłam automatycznie.

“Oczywiście.”

Cień przemknął po jego twarzy.

Thompson.

Ojciec Richarda.

Mężczyzna, który go wychował.

Niezręczność tej rzeczywistości uspokoiła nas.

Thomas był dobrym człowiekiem, życzliwym mężem i kochającym ojcem dla Richarda.

Od początku wiedział, że to nie jest jego dziecko, ale nigdy nie zwrócił mi na to uwagi, nawet podczas naszych najgorszych kłótni.

Kochał Richarda jak własnego syna, był dumny z każdego osiągnięcia, wspierał go w każdej walce.

„Thomas był nauczycielem nauk ścisłych w liceum” – powiedziałam, czując nagłą potrzebę uznania mężczyzny, który był moim partnerem przez ponad 30 lat. „Kochał Richarda całym sercem. Ani razu nie dał mu odczuć, że jest chciany. Całkowicie kochany”.

Pierre skinął głową, a jego wyraz twarzy złagodniał.

„Richard wypowiadał się o nim bardzo dobrze. Mówił, że był cierpliwy, motywujący, że nigdy nie forsował się za bardzo, ale zawsze wierzył, że Richard może osiągnąć wszystko, co sobie postanowi”.

„To był Thomas” – zgodziłam się, czując, jak gardło ściska mi się od nieoczekiwanego wzruszenia. „To był dobry człowiek”.

„A ty?” zapytał cicho Pierre. „Byłaś z nim szczęśliwa, Ellanar?”

Pytanie zaskoczyło mnie swoją bezpośredniością.

I…

„Mieliśmy udane małżeństwo” – powiedziałem w końcu. „Wygodne, miłe. Byliśmy partnerami, przyjaciółmi”.

Zawahałem się, ale uznałem, że po 40 latach jestem mu winien uczciwość.

„Nie byliśmy dla siebie tym, czym ty i ja byliśmy. Ale niewielu ludzi doświadczyło takiej pasji, a pasja nie zawsze buduje stabilne życie”.

„Nie” – zgodził się Pierre z nutą smutku w uśmiechu. „Nieprawda. Chociaż spróbowałbym, gdybym wiedział, że nosisz moje dziecko”.

Ciężar tego, co mogło zawisnąć między nami.

Wspólne życie.

Wychowywanie Richarda w gronie rodzinnym.

Być może inne dzieci.

Zupełnie inna droga niż te, którymi szliśmy osobno.

„A ty?” – zapytałem, zwracając się do niego. „Czy kiedykolwiek się ożeniłeś?”

“NIE.”

Pierre spojrzał na ciemniejące chmury pod nami.

„Oczywiście, były związki, niektóre trwały po kilka lat, ale małżeństwo nigdy nie wydawało się udane”.

Zatrzymał się na chwilę, po czym dodał tak cicho, że prawie nie usłyszałem.

„Oni nigdy nie byli tobą.”

Zanim zdążyłem odpowiedzieć na to zaskakujące wyznanie, z kokpitu wyszedł Marcel.

„Mamy bezpieczne połączenie od pana Palmera” – oznajmił, podając Pierre’owi telefon satelitarny. „Mówi, że to pilne”.

Pierre wziął telefon i przełączył go na tryb głośnomówiący, żebym mógł słyszeć.

„Jeffrey, jesteśmy na bezpiecznym połączeniu. Elellanor jest ze mną.”

“Dzięki Bogu.”

Głos Palmera był wyraźnie słyszalny pomimo odległości.

„Musisz przyspieszyć swoje plany. Amanda i Julian byli dziś w biurze, próbując uzyskać dostęp do prywatnego serwera Richarda. Kiedy im się to nie udało, zdenerwowali się. Słyszałem, jak wspominali o Cape House, mówiąc, że najpierw muszą sprawdzić oczywiste miejsca”.

Krew mi zamarła.

„Oni czegoś szukają”.

„Podejrzewają, że Richard miał dowody przeciwko nim”.

„Wygląda na to, że tak” – potwierdził Palmer. „I już polecieli na Cape Cod. Przylecieli helikopterem jakieś 3 godziny temu”.

Pierre i ja wymieniliśmy zaniepokojone spojrzenia.

„Mamy jeszcze co najmniej 6 godzin do Bostonu” – powiedział, szybko licząc. „Plus jeszcze dwie godziny do Przylądka, nawet jadąc z maksymalną prędkością”.

„Tam nas wyprzedzą” – uświadomiłem sobie, czując, jak ogarnia mnie rozpacz. „Znajdą skrzynkę”.

„Może nie” – powiedział Pierre, a jego myśli wyraźnie pędziły. „Jeffrey, możesz kogoś wysłać do domu? Stwórz jakieś opóźnienie”.

„Wysłałem już dozorcę z poleceniem zgłoszenia wycieku wody. Zamknijcie dopływ wody. To powinno dać wam kilka godzin na wezwanie hydraulika, ale niewiele więcej.”

„Musi wystarczyć” – zdecydował Pierre. „Zadzwonimy po wylądowaniu”.

Po zakończeniu rozmowy Pierre polecił Marcelowi poprosić o pozwolenie na zwiększenie prędkości.

Kwestie paliwa nie mają tu znaczenia.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Absolutnie nie pływaj w tych 4 godzinach

3. Weź kąpiel późno i od razu idź spać Zaleca się, aby nie pływać po godzinie 22:00. Ponieważ jeśli w ...

Domowy deser, który nigdy mi się nie znudzi

Krok 1: Przygotowanie kremu waniliowego Laskę wanilii przekrój na pół i wyłóż nasiona. Mleko zagotuj z wanilią (zarówno nasiona, jak ...

Leave a Comment