„Chce przeprosić. Nie o wybaczenie – rozumie, że nie może o to prosić – ale o własne uzdrowienie i o to, co może ci to przynieść w postaci zamknięcia.
Zastanawiałem się nad tym przez dłuższą chwilę.
„Jak wygląda jej terapia?”
Zdiagnozowano u niej narcystyczne zaburzenie osobowości i tendencje antyspołeczne. Praca jest powolna, ale poczyniła postępy w zrozumieniu, jak jej działania wpłynęły na innych. Pracuje również nad szczegółowym opisem tego, co przydarzyło się twojej matce, wypełniając luki, które mogą pomóc w twoim procesie zdrowienia.
„Muszę się nad tym zastanowić.”
„Oczywiście. Nie ma presji. Ale chciałem, żebyś wiedział, że istnieje taka możliwość, jeśli kiedykolwiek poczujesz się gotowy”.
Tego wieczoru zadzwoniłem do Sary i opowiedziałem jej o spotkaniu.
Długo milczała, zanim odpowiedziała.
„Chcesz ją zobaczyć?”
„Szczerze mówiąc, nie wiem. Część mnie pragnie odpowiedzi na pytania, o których istnieniu nawet nie wiedziałam. Ale inna część mnie uważa, że poszłam naprzód i nie muszę się cofać”.
„Co mówi twój terapeuta?”
Od ponad roku chodziłam na wizyty do dr Elizabeth Martinez, zmagając się ze złożoną traumą związaną ze stratą matki i odkrywając prawdę o jej śmierci.
„Mówi, że to całkowicie mój wybór, ale powinnam zastanowić się, jakie korzyści mogę dzięki temu osiągnąć”.
„A co to ma być?”
„Myślę… Myślę, że chcę zrozumieć, dlaczego to zrobiła. Nie po to, żeby jej wybaczyć, ale żeby upewnić się, że potrafię rozpoznać oznaki, jeśli kiedykolwiek spotkam kogoś takiego jak ona”.
Trzy tygodnie później siedziałem naprzeciwko Victorii w sterylnej sali konferencyjnej w więzieniu. W ciągu dwóch lat od skazania drastycznie się postarzała. Jej idealnie ułożone włosy były teraz siwe i związane w prosty kucyk. Jej markowe ubrania zastąpiono pomarańczowym kombinezonem.
Ale co najważniejsze, uśmieszek, który nawiedzał moje wspomnienia, zniknął.
„Emma” – powiedziała cicho. „Dziękuję, że przyszłaś”.
„Jestem tu, ponieważ potrzebuję odpowiedzi, a nie dlatego, że ci wybaczyłem”.
„Rozumiem. Nie oczekuję przebaczenia. Nie zasługuję na nie.”
Przez następną godzinę Victoria opowiadała mi o ostatnich miesiącach życia mojej matki rzeczy, których wcześniej nie znałam. Opisała systematyczny sposób, w jaki zastępowała leki mojej matki, staranne obliczanie dawek, mające symulować postępujące załamanie psychiczne. Wyjaśniła, jak monitorowała zachowanie mojej matki, dostosowując swoje podejście do reakcji ojca.
„Dlaczego?” – zapytałem w końcu. „Dlaczego po prostu nie miałeś romansu? Dlaczego nie rozwodziłeś się i nie żeniłeś ponownie? Dlaczego musiałeś ją zabić?”
Wiktoria milczała przez dłuższą chwilę.
„Bo nie mogłam znieść myśli o dzieleniu się nim. Nawet po rozwodzie, byłaby macochą Sary. Miałaby święta, urodziny, zakończenia studiów. Byłaby w jego życiu na zawsze”.
„Więc uznałeś, że zasłużyła na śmierć”.
„Postanowiłem, że zasługuję na to, by mieć to, czego chcę, bez żadnych kompromisów”.
Głos Victorii był płaski. Rzeczowy.
„Wiem, jak to teraz brzmi. Wiem, że to potworne, ale wtedy wydawało się to logiczne”.
„A ja? Kim ja dla ciebie byłem?”
„Byłeś problemem, z którym trzeba było sobie poradzić. Za każdym razem, gdy Robert na ciebie patrzył, widział Margaret. Za każdym razem, gdy coś ci się udało, przypominał sobie, jak dumna by była. Potrzebowałem, żebyś był mniej obecny.”
Słowa uderzyły mnie jak ciosy, ale się ich spodziewałem. W pewnym sensie usłyszenie ich na głos było niemal ulgą. Potwierdziło to, co podejrzewałem.
Nienawiść Victorii do mnie nigdy nie była sprawą osobistą.
Byłem po prostu przeszkodą w jej wyobrażeniach o idealnym życiu.
„Czy teraz rozumiesz, co mi odebrałeś?” – zapytałem.
„Zabrałem ci matkę. Zabrałem miłość twojego ojca. Zabrałem twoje poczucie bezpieczeństwa i przynależności. Zabrałem ci 17 lat życia, które powinno być wypełnione miłością i wsparciem”.
Głos Victorii lekko się załamał.
„Zabrałem ci wszystko, co miało dla ciebie znaczenie i zrobiłem to świadomie”.
„Tak” – powiedziałem. „Zrobiłeś to.”
„Nie mogę nic z tego odpłacić. Nie mogę cofnąć tego, co zrobiłem. Ale chcę, żebyś wiedział, że teraz rozumiem. Rozumiem, że to, co zrobiłem, było złe i rozumiem, że osoba, którą byłem – ona była potworem”.
Przyglądałem się jej twarzy, szukając śladów manipulacji czy użalania się nad sobą. Ale jej skrucha wydawała się szczera, złamana w sposób sugerujący prawdziwe zrozumienie swoich zbrodni.
„Jest jeszcze coś” – kontynuowała Victoria. „Pracowałam nad szczegółowym opisem wszystkiego, co zrobiłam, wszystkiego, co zaplanowałam, każdej manipulacji, której użyłam. Dr Morrison uważa, że może to być pomocne dla organów ścigania i innych ofiar podobnych przestępstw”.
„Chcesz pomóc innym ofiarom?”
„Chcę zrobić coś – cokolwiek – co mogłoby zapobiec temu, co ja zrobiłem, i zapobiec temu, by spotkało to kogoś innego. To nie jest odkupienie. Wiem, że nie mogę zostać odkupiony, ale to zawsze coś”.
Tego dnia opuściłem więzienie z dziwnym poczuciem zamknięcia. Przeprosiny Victorii nie uleczyły moich ran, ale odpowiedziały na pytania, które nosiłem w sobie przez lata.
Co ważniejsze, pokazało mi, jak daleko zaszłam. Przerażona, niekochana dziewczyna, która siedziała w kancelarii tego prawnika trzy lata temu, nie byłaby w stanie stawić czoła zabójcy swojej matki z takim opanowaniem.
Studia medyczne nadal stanowiły dla mnie wyzwanie i inspirację. Na trzecim roku rozpocząłem staż kliniczny, po raz pierwszy pracując bezpośrednio z pacjentami. Moim pierwszym zadaniem była praca na oddziale ratunkowym, gdzie na własne oczy zobaczyłem, jak trauma wpływa na ludzkie życie.
Pewnej nocy przyszła kobieta z obrażeniami, które natychmiast wzbudziły podejrzenia. Twierdziła, że spadła ze schodów, ale jej siniaki mówiły co innego. Kiedy opatrywałem jej rany, załamała się i przyznała, że mąż bił ją od lat.
„Nie wiem, jak stąd wyjść” – wyszeptała. „Nie mam dokąd pójść i boję się, co on mi zrobi, jeśli spróbuję”.
Wziąłem ją za rękę i opowiedziałem jej o Fundacji Sarah Chen, o zasobach dostępnych dla kobiet w jej sytuacji. Dałem jej bezpośredni numer telefonu do infolinii Sarah i upewniłem się, że wie, jakie ma możliwości.
Dwa tygodnie później Sarah zadzwoniła do mnie i podzieliła się ze mną aktualnościami.
„Kobieta z oddziału ratunkowego – Maria – jest objęta naszym programem bezpiecznego domu. Odeszła od męża i otrzymuje potrzebną pomoc. Prosiła mnie specjalnie, żebym ci podziękował”.
„Po prostu zrobiłem to, co zrobiłby każdy”.
„Nie, Emmo. Zrobiłaś to, co robi ktoś, kto rozumie traumę. Dałaś jej nadzieję i praktyczną pomoc. To nie jest coś, co każdy może zrobić”.
Pod koniec studiów medycznych wiedziałem, że chcę specjalizować się w psychiatrii – a konkretnie w pracy z osobami, które przeżyły traumę. Moje własne doświadczenia dały mi wgląd w to, jak głęboko trauma może wpłynąć na czyjeś życie. Ale pokazały mi również, że uzdrowienie jest możliwe przy odpowiednim wsparciu.
W noc poprzedzającą ukończenie studiów medycznych siedziałem w swoim mieszkaniu, analizując wszystko, co wydarzyło się od tamtego dnia w kancelarii prawniczej. Moje życie uległo całkowitej przemianie – nie tylko dzięki spadkowi, ale także prawdzie, którą ujawnił, i wyborom, jakie podjąłem w odpowiedzi na niego.
Wyciągnąłem ostatni list, który zostawił mi dziadek, list, który pan Henderson dał mi na 25. urodziny z poleceniem, żebym nie otwierał go, dopóki nie skończę studiów medycznych. Koperta była gruba i wyczułem w środku coś małego i twardego, razem z listem.
Moja najdroższa Emmo – zaczynał się list. – Jeśli to czytasz, to osiągnęłaś coś, o czym zawsze wiedziałam, że jesteś zdolna. Zostałaś lekarką, ale co ważniejsze, stałaś się uzdrowicielką. Małe pudełeczko w tej kopercie zawiera pierścień twojej babci – matki twojej matki, która zmarła, gdy twoja matka była młoda. Była pielęgniarką podczas wojny i zawsze powtarzała, że największym darem, jaki można dać, jest dar uzdrawiania. Wiem, że byłaby dumna z kobiety, którą się stałaś.
Otworzyłam małe aksamitne pudełeczko i znalazłam prosty złoty pierścionek z małym rubinem. Był piękny w swojej prostocie i wsunęłam go na palec. Pasował idealnie.
Muszę ci powiedzieć jeszcze jedną rzecz – ciągnął list. – Twoja matka prowadziła dziennik przez całe małżeństwo z twoim ojcem. Podejrzewała, co robi Victoria, i wszystko dokumentowała. Mam go w posiadaniu od jej śmierci, czekając na odpowiedni moment, by się nim z tobą podzielić. Pan Henderson ma polecenie, żeby ci go przekazać, kiedy skończysz 26 lat, ale chciałem, żebyś wiedziała, że istnieje. Twoja matka była silniejsza i bardziej świadoma, niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Planowała odejść od twojego ojca i zabrać cię ze sobą. Victoria ją zabiła, zanim zdążyła uciec.
Te słowa podziałały na mnie jak fizyczny cios.
Moja matka wiedziała.
Planowała uratować nas oboje.
Poczucie winy, które nosiłem w sobie przez lata – poczucie, że w jakiś sposób powinienem ją uratować – zaczęło ustępować.
Wykorzystuj tę wiedzę mądrze – kończył list. Dziennik twojej matki zawiera dowody, które mogą pomóc w skazaniu Victorii za morderstwo z premedytacją, a nie za nieumyślne spowodowanie śmierci. Decyzja, co z nim zrobić, należy do ciebie, ale wiedz, że niezależnie od twojej decyzji, jesteś kochana. Jesteś tego warta i jesteś dokładnie taka, jaką miałaś być.
Z całą moją miłością,
Dziadku Harold
Siedziałem w oszołomionym milczeniu, przetwarzając tę nową informację. Moja matka planowała naszą ucieczkę. Wiedziała, że jest w niebezpieczeństwie i próbowała mnie chronić.
Następnego ranka ukończyłam studia medyczne z najwyższym wyróżnieniem. Sarah była obecna, wiwatując głośniej niż ktokolwiek inny na widowni. Kiedy szłam przez scenę, by odebrać dyplom, czułam obecność mojej matki silniejszą niż kiedykolwiek wcześniej. Chciała, żebym miała szanse, żebym zdobyła wykształcenie, żebym była silna, i tym wszystkim się stałam.
Po ceremonii pan Henderson podszedł do mnie z kolejną kopertą.
„Ostatnie instrukcje twojego dziadka” – powiedział z uśmiechem. „Był bardzo precyzyjny co do terminu”.
W środku znajdował się akt własności małego budynku w centrum miasta i list wyjaśniający, że mój dziadek kupił go specjalnie dla mnie, abym mógł prowadzić tam praktykę lekarską.
„Budynek był idealny”, wystarczająco duży, by pomieścić kilka gabinetów z poczekalnią, a nawet miejsce na sesje terapii grupowej. „Kupił go pięć lat temu” – wyjaśnił pan Henderson. „Powiedział, że wiedział, że będziecie chcieli pomagać ludziom, których nie stać na tradycyjną opiekę medyczną”.
Sześć miesięcy później otworzyłam klinikę Emma Mitchell Free Clinic, specjalizującą się w terapii traumy i opiece psychiatrycznej dla pacjentów o niskich dochodach. Sarah pomogła mi zaprojektować przestrzeń, dbając o to, by była ciepła i przyjazna, a nie sztywna i zimna. Ściany pomalowano na stonowane kolory, a w całym pomieszczeniu znajdowały się rośliny i dzieła sztuki.
W dniu otwarcia miałam 12 zapisanych pacjentów. Pod koniec pierwszego miesiąca lista oczekujących liczyła ponad 50 osób. Potrzeby były ogromne, ale i inspirujące. Każdego dnia widziałam ludzi, którzy walczyli o wyleczenie z traumy, tak jak ja walczyłam przez całe życie.
Pewnego popołudnia, około rok po otwarciu kliniki, odwiedził mnie niespodziewany gość. Detektyw Martinez, funkcjonariusz, który pracował nad sprawą Victorii, zapukał do drzwi mojego gabinetu.
„Doktorze Chen” – powiedział – „mam nadzieję, że nie ma pan nic przeciwko wtargnięciu. Mam wieści w sprawie Victorii”.
„Jakie wieści?”
„Korespondowała z kilkoma innymi więźniami skazanymi za podobne przestępstwa. Pojawia się pewien schemat sugerujący, że mogła być częścią większej siatki osób, które obierały sobie za cel owdowiałych mężczyzn z dziećmi”.
Poczułem ucisk w żołądku.


Yo Make również polubił
Sześć lat temu moja siostra ukradła mi narzeczonego-milionera — mężczyznę, za którego miałam wyjść za mąż — a teraz, na pogrzebie naszej matki, weszła z nim, błyskając swoim diamentowym pierścionkiem i szyderczo powiedziała: „Biedactwo, wciąż sama w wieku 38 lat; mam mężczyznę, pieniądze i rezydencję”, więc uśmiechnęłam się i powiedziałam: „Poznałaś już mojego męża?”. Kiedy go zawołałam, jej twarz zbladła — bo tak naprawdę mój mąż był…
Piankowiec z galaretką
Uwolnij się od bólu pięty w sposób naturalny dzięki tym 9 pomysłom
Jej mąż i syn odmawiają wykonywania prac domowych, matka podejmuje radykalną decyzję