„Zaobserwowałeś?” powtórzyłem.
Nawet nie drgnął.
„Otrzymaliśmy dokumentację” – powiedział.
Dokumentacja.
Zdjęcie.
Wideo.
Pracownik z telefonem.
„Czy twierdzisz, że kupiłem to portfolio, żeby zorganizować kolację rocznicową dla moich rodziców?” – zapytałem.
Nie odpowiedział bezpośrednio.
„Zarzucamy, że na podejmowanie decyzji miały wpływ interesy osobiste” – powiedział.
Spojrzałam na niego.
„A jakie jest twoje rozwiązanie?” zapytałem.
Jego uśmiech powrócił.
„Chcielibyśmy renegocjować warunki” – powiedział. „A konkretnie, włączyć Grand Meridian jako element przejęcia”.
I tak to się stało.
Chcieli, aby nieruchomość została wycofana.
Chcieli mieć przewagę.
Chcieli zrobić w umowie dziurę na tyle dużą, żeby mogli w nią wcisnąć zęby.
Oparłem się.
„Nie” – powiedziałem.
Mężczyzna mrugnął.
„Pani Carter” – powiedział, a jego ton stał się bardziej stanowczy – „możemy opóźnić zamknięcie”.
„Sprawa zamknięta” – powiedziałem. „Podpisałem. Twój sprzedawca też. Możesz wnieść sprzeciw, ale bez sądu nie da się nic zrobić”.
Spojrzał mi w oczy.
„Możemy to utrudnić” – powiedział.
Skinąłem głową.
„Możesz”, zgodziłem się. „A ja mogę to zrobić kosztownie”.
Jego oczy się zwęziły.
„Myślę, że nie rozumiesz” – powiedział.
Uśmiechnąłem się.
„Rozumiem doskonale” – powiedziałem. „Myślisz, że znalazłeś moment, który możesz przekuć w słabość. Myślisz, że jestem sentymentalny. Myślisz, że spanikuję, by chronić wizerunek mojej rodziny. Mylisz się”.
Szczęka mężczyzny się zacisnęła.
„Zorganizowałem kolację dla moich rodziców” – powiedziałem. „Zrobiłem to, bo chciałem, żeby mieli coś pięknego. Nie miało to wpływu na przejęcie. Na przejęcie wpłynęły liczby, pozycja rynkowa i fakt, że potrafię zarządzać tymi nieruchomościami lepiej niż Latitude”.
Zatrzymałem się.
„A jeśli spróbujesz zniweczyć tę umowę, nie będziesz mnie karał” – kontynuowałem. „Ukarasz tysiące pracowników, którzy jutro obudzą się niepewni, czy ich świadczenia są nienaruszone”.
Twarz mężczyzny stwardniała.
„Jesteś emocjonalny” – powiedział lekceważąco.
„Nie” – powiedziałem. „Jestem gotowy do działania”.
Pochyliłem się do przodu.
„Oto, co się stanie” – powiedziałem. „Wycofasz swój sprzeciw do końca dnia. Albo publicznie ujawnię, że Briarstone próbował wykorzystać prywatną kolację rodzinną do renegocjacji podpisanego przejęcia. Dopilnuję, aby każdy partner, każdy pożyczkodawca, każdy dziennikarz zajmujący się tą branżą dokładnie wiedział, jak działacie”.
Cisza.
Spojrzał na mnie.
„Czy to groźba?” zapytał.
„To prognoza” – powiedziałem.
Zakończyłem rozmowę.
Moje ręce były pewne.


Yo Make również polubił
Teść wyciął mnie ze zdjęć rodzinnych na pierwsze urodziny naszej córki. „Tylko prawdziwa rodzina” – powiedział. Żona mnie nie broniła. Wyszedłem z imprezy przed czasem. Zanim potrzebowali mojego podpisu na refinansowaniu kredytu hipotecznego, składałem już pozew o rozwód.
Dziś dowiedziałem się czegoś nowego
VICKS VAPORUB Hack na usuwanie szkodników: Komary i muchy Pająki Gryzonie Karaluchy i meszki
Nasza wścibska sąsiadka kazała odholować nasze samochody z naszego podjazdu – zapłaciła za to wysoką cenę