Po tym, jak kochanka mojego męża zaszła w ciążę z bliźniakami, rodzina męża dała mi 2 miliardy dolarów na rozwód. Podpisałam bez wahania i wyjechałam za granicę. PODCZAS PLANOWANIA ŚLUBU, NADSZEDŁY WYNIKI BADAŃ I – Page 4 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Po tym, jak kochanka mojego męża zaszła w ciążę z bliźniakami, rodzina męża dała mi 2 miliardy dolarów na rozwód. Podpisałam bez wahania i wyjechałam za granicę. PODCZAS PLANOWANIA ŚLUBU, NADSZEDŁY WYNIKI BADAŃ I

„Sophie, to moje dziecko.”

Głos Ethana drżał.

„Mam prawo wiedzieć”.

„Prawo?” – zapytałem. „Kiedy podpisałeś te papiery rozwodowe, własnoręcznie zrzekłeś się tego prawa”.

„Nie porzuciłem swojego dziecka” – niemal krzyknął. „Porzuciłem cię, ale moje dziecko to moja krew”.

Poczułem ostry ból w klatce piersiowej. Starałem się mówić spokojnie.

„Czego chcesz?”

Ethan przez chwilę milczał, po czym powiedział:

„Moi rodzice chcą się z tobą spotkać. Chcą porozmawiać.”

Wybuchnąłem ponurym śmiechem.

„Rozmawiaj albo zabierz moje dziecko”.

„Sophie” – westchnął. „Nie zakładaj najgorszego. Moi rodzice po prostu chcą docenić swojego wnuka”.

„Podziękuj swojemu wnukowi”.

Ścisnąłem telefon.

„A ja? Czego ode mnie oczekują? Urodzenia dziecka i oddania go?”

Ethan nie odpowiedział. Ta cisza była najjaśniejszą odpowiedzią ze wszystkich. Słuchaj uważnie, powiedziałem powoli, słowo po słowie. To dziecko jest moim dzieckiem. To ja je noszę. To ja je wychowam. Nikt nie ma prawa mi go odebrać.

„Sophie, nie bądź taka drastyczna” – powiedział Ethan. „Jesteś sama w obcym kraju. Jak sobie poradzisz z wychowaniem dziecka? Moja rodzina ma środki. Dziecko będzie miało lepsze życie”.

Usłyszałem to i poczułem chłód, który wniknął do moich kości.

„Więc przyznajesz, że w twoich oczach nie jestem kompetentną matką?” – zapytałam, a mój głos drżał ze złości.

„Nie to powiedziałem” – odpowiedział szybko. „Po prostu myślę o przyszłości dziecka”.

„Myślisz o dziecku czy o swojej rodzinie?” – przerwałem.

Ethan milczał przez długi czas, po czym powiedział cicho:

„Sophie, proszę, nie utrudniaj mi tego. Moi rodzice tak łatwo się nie poddadzą”.

Zamknęłam oczy, łzy płynęły mi strumieniami, ale mój głos pozostał stanowczy. Słuchaj uważnie.

„Nie wrócę i nie oddam mojego dziecka. Jeśli zechcą pozwać, będę walczyć do końca”.

„Sophie!” – zawołał.

„Jestem zmęczony” – powiedziałem. „Nie dzwoń do mnie więcej”.

Rozłączyłam się, cała drżąc. Nigdy nie myślałam, że będę musiała się z nimi tak skonfrontować, ale kładąc rękę na brzuchu, wiedziałam, że nie mogę się wycofać. Tej nocy nie spałam. Szukałam w internecie przepisów, praw samotnej matki. Szukałam prawników. Nie chciałam walczyć pod wpływem emocji. Musiałam przygotować się rozsądnie. Moje dziecko potrzebowało matki z jasnym umysłem, a nie spanikowanej. Następnego ranka wzięłam dzień wolny w pracy. Poszłam spotkać się z prawniczką, którą poleciła Anne. Była to kobieta po czterdziestce, o przenikliwym spojrzeniu i spokojnym głosie. Po wysłuchaniu mojej historii skinęła głową. Prawnie jesteś rozwiedziona i w ciąży w obcym kraju. Prawo do opieki nad dzieckiem przysługuje ci z urzędu. Rodzina ojca może wywierać presję, ale nie będzie im łatwo odebrać ci dziecka.

„Ale oni są bardzo bogaci” – powiedziałem cicho.

Uśmiechnęła się.

„Bycie bogatym nie oznacza, że ​​mogą robić, co chcą. Ważne, żebyś zachował spokój i nie dawał im żadnej przewagi”.

Wyszedłem z kancelarii prawniczej czując się nieco swobodniej. Nie dlatego, że byłem pewien wygranej, ale dlatego, że wiedziałem, że nie jestem sam ani z pustymi rękami. Po południu Anne zadzwoniła ponownie, a jej głos był jeszcze bardziej napięty.

„Twoja teściowa powiedziała, że ​​przyleci do ciebie w tym tygodniu.”

Wziąłem głęboki oddech.

„Dobrze, spotkam się z nią.”

„Jesteś pewien?”

„Jestem pewien” – powiedziałem. „Ucieczka niczego nie rozwiązuje”.

Tej nocy siedziałam w mieszkaniu, mentalnie przygotowując się do spotkania. Wiedziałam, że teściowa nie przyjedzie z wizytą towarzyską. Przyjedzie, żeby się pokłócić. A ja, po raz pierwszy w życiu, nie zamierzałam pochylić głowy. Spojrzałam na siebie w lustrze, na mój wydatny brzuch. Położyłam na nim rękę i wyszeptałam:

„Moje kochanie, nadchodzące dni będą trudne, ale mamusia obiecuje, że nie pozwoli, żeby ktokolwiek cię zabrał, bez względu na wszystko”.

Na zewnątrz wiatr wył, a okna lekko trzeszczały. Nie czułam się już tak słaba jak wcześniej. Może i nie miałam rodziny mojego byłego męża. Może i nie miałam męża u boku, ale miałam syna. I to było dla mnie wszystkim.

Rankiem, kiedy moja teściowa przyjechała do Londynu, niebo było szare, jakby zwiastowało nieprzyjemne spotkanie. Obudziłam się bardzo wcześnie, choć prawie nie spałam. W lustrze widziałam cienie pod oczami, ale mój wzrok nie był już pusty. Założyłam prostą, ciążową sukienkę w neutralnym kolorze i nałożyłam lekki makijaż. Nie chciałam wyglądać na słabą, ale nie musiałam też wyglądać na buntowniczą. Byłam po prostu matką chroniącą swoje dziecko. Około dziewiątej Anne zadzwoniła, żeby powiedzieć, że właśnie widziała moją teściową. Towarzyszył jej brat Arthura, mój były wujek. Słysząc to, ścisnęło mi się serce. Jego obecność oznaczała, że ​​nie przyjdzie na prywatną rozmowę, ale była przygotowana na formalną konfrontację, żeby mnie zastraszyć. Długo stałam przy oknie. Kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi, instynktownie położyłam rękę na brzuchu. Dziecko kopnęło mnie lekko, jakby przypominając mi o swojej obecności. Wzięłam głęboki oddech i poszłam otworzyć drzwi. Moja teściowa stała przede mną, wyglądając tak samo jak zawsze, z włosami spiętymi w idealny kok, w ciemnym płaszczu, z surowym i zimnym wyrazem twarzy. Obok niej mój wujek mierzył mnie wzrokiem od stóp do głów.

Cześć, Eleanor.

„Witaj, wujku” – powiedziałem, grzecznie skłaniając głowę.

Teściowa spojrzała na mnie, jej wzrok zatrzymał się na moim brzuchu. Nie odpowiedziała od razu, po prostu weszła i usiadła na sofie. Wujek skinął formalnie głową. Podałem im wodę, postawiłem przed nimi szklanki i usiadłem naprzeciwko. Powietrze było tak ciężkie, że słyszałem bicie własnego serca.

„Jesteś bardzo sprytna” – to było pierwsze, co powiedziała moja teściowa, jej głos był neutralny. „Zachodzisz w ciążę i tak dobrze to ukrywasz”.

Zachowałam spokój. Nie miałam zamiaru niczego ukrywać. Po prostu w tym momencie nie byłam już twoją synową. Uśmiechnęła się gorzko. Rozwiedziona czy nie, dziecko, które nosisz, to krew naszej rodziny. Myślisz, że masz prawo go ukrywać? Zacisnęłam dłonie, ale mówiłam dalej powoli.

„Eleanor, to ja jestem w ciąży. To ja urodzę. Mam prawo decydować, kiedy mówić”.

„Prawa?” – podniosła głos moja teściowa. „Na jakiej podstawie mówisz o prawach? Czy wiesz, jakie nazwisko będzie nosiło to dziecko?”

Spojrzałem jej prosto w oczy.

„On poniesie moje.”

Mój wujek zmarszczył brwi.

„Sophie, mów z szacunkiem. Byłaś synową naszej rodziny. Nie zapominaj o tym”.

„Nigdy nie zapomniałem” – odpowiedziałem. „Ale nie zapomniałem też, jak mnie traktowano”.

Teściowa uderzyła pięścią w stół.

„Nie wracaj do starych historii. Nie jestem tu po to, żeby się kłócić. Jestem tu, żeby wszystko wyjaśnić. To dziecko musi zaakceptować nasza rodzina”.

„A jak to możliwe?” – zapytałem.

„Po urodzeniu możesz go przez jakiś czas wychowywać, ale w dłuższej perspektywie będzie musiał wrócić do rodziny ojca. Mamy środki, pełną rodzinę, ojca. Co myślisz, że możesz mu dać?”

Poczułem gulę w gardle, ale i tak odpowiedziałem.

„Mogę dać mu matczyną miłość i spokój”.

„Pokój?” – prychnęła. „Czy dziecko bez ojca u boku może zaznać spokoju?”

Zwróciłem się do mojego wuja.

„Wujku, co o tym myślisz?”

Westchnął.

„Powiem szczerze, Sophie. Jesteś młoda. Jesteś za granicą. Samotne wychowywanie dziecka będzie bardzo trudne. Rodzina ojca nie chce ci go odebrać. Chcą dla niego jak najlepiej”.

„Najlepsze dla niego czy dla reputacji twojej rodziny?” – zapytałem, a mój głos już nie drżał.

Atmosfera stała się napięta. Teściowa spojrzała na mnie wzrokiem ostrym jak nóż.

„Bardzo się zmieniłeś.”

„Tak, musiałem się przebrać” – odpowiedziałem. „Gdybym tego nie zrobił, nie byłoby mnie tu dzisiaj”.

Przez chwilę milczała, po czym powiedziała:

„Ethan też idzie.”

Byłem zaskoczony.

„Po co on przychodzi?”

„On jest ojcem dziecka. Ma do tego prawo” – powiedziała stanowczo.

„Nie” – pokręciłem głową. „Ma prawo odwiedzać syna, ale nie ma prawa decydować za mnie”.

„Jesteś zbyt uparta, Sophie” – powiedziała moja teściowa, ściszając głos. „Wiesz, że jeśli nasza rodzina zacznie się tym zajmować na poważnie, nie zaznasz spokoju”.

Spojrzałem na nią.

„Wiem, ale się nie boję”.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Usuń płytkę nazębną naturalnie w 5 minut, bez wizyty u dentysty

Jeśli chcesz kontynuować, kliknij przycisk pod reklamą ⤵️ ...

Podczas uroczystości mojej siostry moja mama zasugerowała, aby moja ciężarna żona jadła gdzie indziej, aby…

Z biegiem tygodni, które zamieniły się w miesiące, rozpoczęło się nieśmiałe pojednanie. Moja matka wyciągnęła rękę, tym razem z tonem ...

Chleb orzechowy

Wymieszaj sól : Dodaj sól i kontynuuj mieszanie, aż uzyskasz lepkie ciasto. Przykryj folią spożywczą i odstaw na 30 minut ...

Leave a Comment