Po śmierci męża postanowiłam otworzyć jego stary sejf – a w środku było 500 000 dolarów w gotówce i plik dokumentów. Ale kiedy zobaczyłam trzecią rzecz, ogarnął mnie zimny, narastający strach… jak to możliwe? – Page 2 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Po śmierci męża postanowiłam otworzyć jego stary sejf – a w środku było 500 000 dolarów w gotówce i plik dokumentów. Ale kiedy zobaczyłam trzecią rzecz, ogarnął mnie zimny, narastający strach… jak to możliwe?

Wewnątrz zamknąłem drzwi na klucz i oparłem się o nie.

Sto tysięcy dolarów.

Piąta część tego, co było w sejfie.

Ale czy gdybym zapłacił, na tym by się skończyło?

Dźwięk samochodu na podjeździe sprawił, że podskoczyłem.

Dawid już wrócił.

Próbowałem nadać wyraz mojej twarzy.

Wszedł przez drzwi z torbą na zakupy.

„Mam ładowarkę” – powiedział. „I wziąłem ciasteczka”.

Zatrzymał się.

„Mamo… wyglądasz blado.”

„Nic mi nie jest. Jestem tylko zmęczony.”

Ale zauważył pocztę w mojej ręce.

„Coś ważnego?”

„Tylko rachunki.”

Położyłam stos na stole w przedpokoju, upewniając się, że zwykła biała koperta pozostała ukryta w mojej kieszeni.

Dawid podniósł stos i zaczął go przeglądać.

Zatrzymał się na wyciągu z karty kredytowej.

„To wizytówka taty” – powiedział. „Są tu opłaty z zeszłego miesiąca – po śmierci taty”.

Krew mi zmroziła krew w żyłach.

“Co?”

„Patrz. 15 sierpnia – stacja benzynowa w New Haven. Tata zmarł 1 sierpnia”.

Ktoś miał kartę kredytową Harolda.

Czy zarzuty te zostały postawione przed jego śmiercią?

„To musi być oszustwo” – powiedziałem. „Ktoś pewnie ukradł numer jego karty. Powinienem zadzwonić do firmy obsługującej kartę kredytową”.

„Nie” – powiedział David. „Daj mi najpierw przejrzeć papiery Harolda. Mamo, jeśli ktoś używa karty taty, zajmę się tym. Proszę.”

Znów to spojrzenie.

Ten, który powiedział, że wie, że coś ukrywam.

Przez resztę dnia David trzymał się blisko.

Zbyt blisko.

Pomógł mi posortować papiery. Zrobił lunch. Zadawał tacie szczegółowe pytania o pracę i jego nawyki w miesiącach poprzedzających śmierć.

„Czy wydawał się o coś martwić?” – zapytał David tego wieczoru.

„Dlaczego pytasz?”

„Próbuję po prostu zrozumieć, skąd wzięły się te pieniądze”.

Nie zamierzał tego tak zostawić.

Tej nocy, po tym jak David poszedł spać, siedziałam w kuchni z rozłożoną na stole notatką z prośbą o szantaż.

Piątek — już za dwa dni.

Jak mam zdobyć pieniądze, żeby David tego nie zauważył?

Usłyszałem kroki na schodach i szybko schowałem notatkę z powrotem do kieszeni.

Ale Dawid po prostu pił wodę.

Przez kuchenne drzwi widziałem, jak zatrzymał się przy stole w przedpokoju i znów spojrzał na stos poczty.

Podniósł coś i czytał to w słabym świetle.

Następnie spojrzał w stronę kuchni.

Spojrzał prosto na mnie.

„Mamo” – powiedział powoli. „Skąd wzięła się ta koperta?”

Moje serce się zatrzymało.

Zwykła biała koperta.

Bez zastanowienia położyłbym ją na stole razem z inną korespondencją.

„Jaka koperta?” – wydusiłem.

Wszedł do kuchni, trzymając go w górze.

„Ta jest z twoim imieniem. Nie ma znaczka ani stempla pocztowego. Ktoś doręczył ją osobiście.”

Nie mogłem mówić.

„Co w tym było?” – zapytał David. Jego głos był cichy, ale w jego głosie kryła się stal. „I nie kłam”.

W ciszy tykał kuchenny zegar.

David stał tam, trzymając kopertę i czekając na moją odpowiedź.

Widziałem w jego twarzy wyraz Harolda — jego dawny wyraz twarzy, gdy rozwiązywał jakiś problem i był zdeterminowany, by znaleźć rozwiązanie.

„Nic takiego” – powiedziałem w końcu. „To tylko notatka od kogoś z banku w sprawie kont Harolda”.

„Banki używają papieru firmowego” – powiedział David. „Wysyłają przesyłki z opłaconym znaczkiem”.

Obracał kopertę w rękach.

„To było dostarczone osobiście. Ktoś przyszedł do naszego domu i wrzucił to do skrzynki pocztowej. Kto to był?”

“Nie wiem.”

„Co było w notatce?”

„David, proszę. Jest późno. Czy możemy o tym porozmawiać jutro?”

“NIE.”

Wysunął krzesło i usiadł naprzeciwko mnie.

„Mamo, nie wyjdę z tej kuchni, dopóki mi nie powiesz, co się dzieje. Pieniądze w sejfie. Karta kredytowa obciążona po śmierci taty. A teraz to.”

Pochylił się do przodu.

„W co był zamieszany tata?”

Spojrzałem na twarz mojego syna i wiedziałem, że go tracę.

Każde kłamstwo, każda wymówka odsuwały go jeszcze bardziej.

Ale prawda zniszczyłaby go całkowicie.

„Twój ojciec miał jakieś interesy” – powiedziałem ostrożnie. „Trochę długów. Ja się tym zajmuję”.

„Jakiego rodzaju długi wymagają ukrycia pół miliona dolarów w gotówce w sejfie?”

„Nie mogę teraz wszystkiego wyjaśnić”.

„Nie mogę czy nie chcę?” – głos Davida się podniósł. „Mam prawo wiedzieć. On też był moim ojcem. I cokolwiek to jest, ma to na mnie wpływ”.

Przełknął ślinę.

„A co, jeśli ci ludzie mnie zaatakują? Zaatakują Jennifer?”

Taka możliwość nie przyszła mi do głowy.

A ta myśl sprawiła, że ​​zrobiło mi się niedobrze.

Czy pójdą za Davidem? Wykorzystają go, żeby mnie dopaść.

„Nikt cię nie będzie ścigał” – powiedziałem, mając nadzieję, że to prawda.

„Skąd wiesz?”

Pochylił się do przodu.

„Mamo, jesteś wyraźnie przerażona. Widzę to. Nie spałaś. Podskakujesz za każdym razem, gdy przejeżdża samochód.”

Jego głos stał się cichszy.

„Co było w tej notatce?”

Zamknąłem oczy.

Może mogłabym mu powiedzieć część prawdy — na tyle, by go zadowolić, ale nie ujawniając wszystkiego.

„Ktoś, komu twój ojciec był winien pieniądze” – powiedziałem cicho. „Chcą zapłaty”.

“Ile?”

„100 000 dolarów”.

Oczy Dawida rozszerzyły się.

„Jezu. Kiedy?”

“Piątek.”

„To już za dwa dni.”

Przeczesał włosy dłonią.

„Dobra. Dobra. Użyjemy pieniędzy z sejfu. Zapłacimy im. I po sprawie, prawda?”

„Nie wiem, czy to się skończy”.

“Co masz na myśli?”

„To nie są ludzie, którzy biorą jedną ratę i znikają, David. Oni będą wracać. Wyssą z nas całą krew.”

Spojrzał na mnie.

„Z jakimi ludźmi? Z kim tata miał do czynienia?”

„Nie mogę ci tego powiedzieć.”

„Nie mogę czy nie chcę?”

Wstał i zaczął chodzić.

„Mam czterdzieści siedem lat. Nie jestem dzieckiem, które trzeba chronić. Cokolwiek tata zrobił, w jakich tarapatach się znalazł, dam sobie z tym radę”.

Ale nie mógł.

Jak mógł sobie poradzić ze świadomością, że jego ojciec zajmuje się praniem brudnych pieniędzy?

Że jego rodzice kogoś zabili?

„Po prostu daj mi pieniądze” – powiedziałem. „Pozwól mi załatwić to po swojemu”.

“NIE.”

Słowo zawisło w powietrzu między nami.

„Co masz na myśli mówiąc nie?”

„No wiesz, nie pozwolę ci oddać 100 000 dolarów jakimś przestępcom bez poznania całej historii”. David zacisnął szczękę. „I na pewno nie pozwolę ci radzić sobie z tym samemu. Razem to rozgryziemy”.

„Dawid—”

„Albo od razu zadzwonię na policję.”

Moje serce się zatrzymało.

„Nie możesz.”

„Dlaczego nie? Jeśli tata był zamieszany w coś nielegalnego, jeśli ktoś ci grozi, policja powinna o tym wiedzieć”.

„Żadnej policji” – powiedziałem stanowczo. „Absolutnie nie”.

“Dlaczego?”

Odwrócił się do mnie i spojrzał mi ostro.

„Czego się tak boisz, że znajdą?”

Wszystko.

Bałem się, że znajdą wszystko.

„Ci ludzie nie poprzestaną na jednej płatności” – powiedziałem. „A jeśli wezwiemy policję, mogą nas zaatakować inaczej – z większą brutalnością”.

To dało mu do myślenia.

„Czy jesteśmy w niebezpieczeństwie?”

„Nie wiem. Dlatego muszę podejść do tego ostrożnie”.

Dawid wyciągnął telefon.

„Dzwonię do Jennifer. Ma znajomego prawnika. Może on może…”

Sięgnęłam przez stół i złapałam go za nadgarstek.

„Żadnych prawników. Żadnej policji. Nikt inny nie może się o tym dowiedzieć”.

Spojrzał na moją dłoń spoczywającą na jego nadgarstku, a potem z powrotem na moją twarz.

„W takim razie zostaję i pomogę, a ty opowiesz mi wszystko. A przynajmniej tyle, żebym zrozumiał, z czym mamy do czynienia”.

Uwolnił nadgarstek.

„David, takie są moje warunki, mamo. Albo pozwolisz mi pomóc, albo wykonam kilka telefonów.”

To było ultimatum.

Mój własny syn mi groził.

Ale jaki miałem wybór?

Gdybym odmówił, poszedłby na policję albo zacząłby sam szukać i znalazłby coś, co i tak doprowadziłoby go do prawdy.

„Dobrze” – powiedziałem cicho. „Ale nie dziś wieczorem. Potrzebuję czasu, żeby pomyśleć, jak to wytłumaczyć. Jutro rano. Z samego rana”.

Położył kopertę na stole.

„Mamo, koniec z kłamstwami.”

Wyszedł z kuchni, jego kroki były ciężkie na schodach.

Usłyszałem, jak zamykają się drzwi jego sypialni.

Podniosłem kopertę i zacząłem obracać ją w dłoniach, tak jak zrobił to David.

Ktoś stanął na końcu mojego podjazdu i położył to tutaj.

Ktoś, kto wiedział, gdzie mieszkam.

Ktoś, kto wiedział, że Harold nie żyje.

Ktoś, kto dokładnie wiedział, jaką dźwignię wykorzystać.

Jutro będę musiała powiedzieć Davidowi coś.

Ale co?

Ile prawdy mogłem mu dać, nie niszcząc wszystkiego?

I w jaki sposób miałem przekazać te pieniądze osobie, która mnie szantażowała, tak aby mój syn się o tym nie dowiedział?

Następnego ranka znalazłem drugą notatkę.

Utknął pod wycieraczką mojej szyby w samochodzie.

Te same drukowanymi literami.

Te same wycinki z magazynów.

Dzisiaj w południe, Riverside Park. Północna ławka przy fontannie. Weź pieniądze. Przyjdź sam.

Ręce mi się trzęsły, gdy wyciągałem go z szyby.

Rozejrzałem się po podjeździe i ulicy.

Była dopiero siódma rano.

Czy ktoś przyszedł w nocy lub tuż przed świtem?

Obserwowali dom.

Obserwuje mnie.

Dawid nadal spał na górze.

Miałam pięć godzin, żeby zdobyć pieniądze i wymyślić, jak wyjść, żeby mnie nie śledził – bo on i tak by za mną poszedł.

Po wczorajszym wieczorze wiedziałam, że nie spuści mnie z oczu.

Wróciłem do środka i udałem się prosto do gabinetu Harolda.

Teraz pod palcami czułem znajomą kombinację do sejfu.

Pieniądze nadal tam były, stosy setek sztuk związane gumkami.

Wziąłem pięć stosów banknotów – po 100 000 dolarów – i włożyłem je do płóciennej torby na zakupy, którą wziąłem ze szafy w przedpokoju.

„Wybierasz się gdzieś?”

Obróciłem się.

Dawid stał w drzwiach w piżamie i skrzyżował ramiona.

„Po prostu organizuję pewne rzeczy” – powiedziałem.

„Z torbą zakupów pełną gotówki.”

Wszedł do gabinetu.

„Dostałeś kolejną notatkę, prawda? Kiedy? Gdzie?”

Nie było sensu kłamać.

„Dziś rano na moim samochodzie” – powiedziałem. „Chcą pieniędzy w południe”.

“Gdzie?”

„Park nadrzeczny”.

„Idę z tobą.”

„W notatce było napisane: Przyjdź sam”.

„Nie obchodzi mnie, co było w tej notatce”. Głos Davida był stanowczy. „Nie spotkasz się z jakimś przestępcą sam na sam ze 100 000 dolarów. Co, jeśli cię skrzywdzą? Co, jeśli wezmą pieniądze i…”

„I co?” Starałem się brzmieć spokojniej, niż się czułem. „Zabić mnie w biały dzień w parku publicznym?”

„Oni chcą pieniędzy, David. To wszystko.”

„Nie wiesz tego.”

Miał rację.

Nie wiedziałem.

Ale wiedziałam, że jeśli David pójdzie ze mną i zobaczy, kto mnie szantażuje, będzie miał więcej pytań.

Pytania, na które nie potrafiłem odpowiedzieć.

„Proszę” – powiedziałem. „Pozwól mi się tym zająć. Jeśli tam będziesz, mogą się nie pojawić… albo się wkurzą. Niebezpieczne”.

Dawid się zawahał.

Widziałem, jak kalkuluje ryzyko, starając się zdecydować, co jest bezpieczniejsze.

„Zaparkuję niedaleko” – powiedział w końcu. „Wystarczająco blisko, żeby widzieć ławkę. Jeśli coś będzie nie tak, wjadę”.

Nie było to idealne rozwiązanie, ale lepsze to niż mieć go tuż obok siebie.

“Dobra.”

O 11:30 pojechaliśmy do Riverside Park w napiętej ciszy.

David zaparkował samochód przy południowym wejściu, skąd miał częściowy widok na fontannę.

Wziąłem płócienną torbę i zacząłem iść.

W środę w parku panował tłok — chodziły matki z wózkami, osoby uprawiające jogging, a także kilkoro nastolatków wagarujących.

Normalni ludzie żyjący normalnym życiem.

Zastanawiałem się, czy któryś z nich kiedykolwiek pochował ciało.

Gdyby któryś z nich był szantażowany przez duchy z przeszłości.

Północna ławka była pusta.

Usiadłem, trzymając torbę między stopami, i czekałem.

Dokładnie o godzinie południa usiadł obok mnie pewien mężczyzna.

Miał około sześćdziesięciu lat, siwe włosy i drogi płaszcz.

Coś w nim wydawało mi się znajomego, ale nie potrafiłem tego umiejscowić.

Nie spojrzał na mnie.

Spojrzał prosto przed siebie, na fontannę.

„Margaret Flynn” – powiedział.

Jego głos był gładki i wykształcony.

„Minęło sporo czasu.”

„Kim jesteś?”

„Nie pamiętasz mnie. Jestem zraniony.”

Odwrócił się, żeby na mnie spojrzeć.

I nagle sobie przypomniałem.

Młodszy, ciemniejsze włosy, ale te same zimne oczy.

Wiktor Pines.

Nazwa z dokumentów Harolda.

„Pracowałem z twoim mężem” – powiedział. „Cóż, pracowałem to delikatne określenie”.

„Nie wiem, o czym mówisz” – powiedziałem.

„Proszę”. Victor skinął głową w stronę torby. „To już za nami”.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Jak Szybko Odświeżyć Dywan: Prosta Sztuczka, Która Zdziwi Cię Efektem!

Wskazówki dotyczące serwowania i przechowywania: Częstotliwość czyszczenia: Soda oczyszczona to naturalny i bezpieczny sposób czyszczenia dywanów, który można stosować regularnie ...

Test Poznaj Siebie: Sposób, w jaki trzymasz telefon, ujawnia ukryte cechy Twojej osobowości

Jeśli trzymasz telefon obiema rękami, ale używasz jednego kciuka do przewijania lub pisania, Twoje cechy osobowości ujawniają, że jesteś intuicyjny, ...

Robię sobie to co wieczór i nie przytyłam ani grama. To jedyne ciasto, które mogę jeść po kolacji. Ma tylko 90 kalorii!

Składniki 2 szklanki (około 500 g) jogurtu greckiego 3 średnie jajka ½ szklanki (około 60 g) skrobi kukurydzianej Słodzik (erytrytol, ...

Niesamowicie pyszny wypiek z kaszy manny – delikatne ciasteczka, które rozpływają się w ustach

Skórka z cytryny Sól – szczypta Kasza manna – 450 g Proszek do pieczenia – 10 g Cukier puder do ...

Leave a Comment