Wskazała na niego, jakby nadal była w tej restauracji i nadal sprawowała władzę.
„Dobra” – warknęła. „Zatrzymaj swoje pieniądze. Ale nie spodziewaj się już, że zostaniesz gdziekolwiek zaproszony”.
Marcus poczuł, że coś w jego piersi się rozluźnia – jakby jakiś węzeł, który tkwił tam tak długo, że przestał go zauważać.
„Rachel” – powiedział spokojnie – „już mnie nie zapraszałaś. Tylko mnie przydzielałaś”.
Twarz Rachel jednocześnie napięła się i zbladła. Przez chwilę wyglądała, jakby miała powiedzieć coś, czego nie da się cofnąć.
Po czym odwróciła się i wyszła, a jej obcasy stukały jak znaki interpunkcyjne.
Tego wieczoru Marcus opowiedział Emmie wszystko, podczas gdy dzieci kolorowały przy kuchennym stole.
Emma słuchała, nie przerywając, po czym wyciągnęła rękę i ścisnęła jego dłoń.
„Jestem z ciebie dumna” – powiedziała.
Marcus westchnął. „Znowu zrobi ze mnie złoczyńcę”.
Oczy Emmy ani drgnęły.
„Pozwól jej” – powiedziała. „Łotry nie śpią tak spokojnie”.
Marcus się uśmiechnął, ale nie trwało to długo, bo jego telefon znów zawibrował i tym razem to był tata.
Przez chwilę wpatrywał się w ekran, zanim odpowiedział.
„Hej” powiedział Marcus.
Głos taty brzmiał starzej niż w Boże Narodzenie. Ciszej.
„Synu” – powiedział i zapadła cisza, jakby starannie dobierał słowa. „Rachel do mnie dzwoniła”.
Marcus nic nie powiedział.
Tata westchnął. „Mówi, że odmówiłeś pomocy. Mówi, że… chowasz urazę”.
Marcus odchylił się na krześle, wpatrując się w ciemne kuchenne okno.
„Czy powiedziała ci, co robiła na twojej urodzinowej kolacji?” zapytał cicho.
Więcej ciszy, niż Marcus chciał.
Wtedy tata powiedział coś, co sprawiło, że Marcusowi ścisnęło się gardło.
„Nie zrobiła tego” – przyznał tata. „Ale… pamiętam wystarczająco dużo”.
Marcus zamknął oczy.
Tata odchrząknął. „Nie dzwonię, żeby cię naciskać” – powiedział, a Marcus słyszał, ile wysiłku kosztowało go to powiedzenie. „Dzwonię, bo chcę zrozumieć… czego od nas potrzebujesz. Ode mnie”.
Marcus otworzył oczy i spojrzał na Emmę, która skinęła głową, jakby dawała mu pozwolenie na bycie szczerym.
Wziął powolny oddech.
„Potrzebuję szacunku” – powiedział Marcus. „Nie dlatego, że mam pieniądze. Bo jestem twoim synem”.
Głos taty lekko się załamał.
„Staram się” – powiedział. „Naprawdę się staram”.
Marcus przełknął ślinę. „Więc nie pozwól jej zrzucić na mnie winy”.
Tata milczał. Potem powiedział: „Nie zrobię tego”.
I właśnie wtedy, gdy Marcus myślał, że rozmowa dobiega końca, tata dodał coś jakby na marginesie, jakby od lat nie dawał sobie spokoju.
„Powinienem był cię lepiej chronić przed tym… przed poczuciem niewidzialności” – powiedział tata. „Twoja matka by mnie rozszarpała, gdyby zobaczyła, jak to robię”.
Marcus wpatrywał się w podłogę i mrugał raz mocno.
„Tak” – powiedział Marcus. „Zrobiłaby to”.
Tata drżąco wciągnął powietrze.
„Wpadnę jutro do sklepu” – powiedział. „Nie po to, żeby rozmawiać o interesach. Po prostu… żeby go zobaczyć. Żeby cię zobaczyć”.
Serce Marcusa zabiło cicho i boleśnie.
„Dobrze” – powiedział. „Wpadnij.”
Rozłączył się, spojrzał na Emmę i po raz pierwszy od dłuższego czasu nie czuł się już jak dzieciak czekający na ocenę.
Poczuł się, jakby był mężczyzną stojącym na straży swojego życia.
Wtedy jego telefon znów zawibrował — kolejna wiadomość, tym razem od nieznanego numeru.
Marcus spojrzał na to i zrobiło mu się niedobrze.
Ponieważ to nie była Rachel.
To był Craig.
A wiadomość składała się tylko z jednego zdania.
„Słyszałem, że nam nie pomożesz. Dobrze. W takim razie chyba nie będziesz miał nic przeciwko, jeśli opowiemy wszystkim, co wiemy o twoim biznesie.”


Yo Make również polubił
Skrzydełka kurczaka: jak je zrumienić w kilku krokach!
Większość z nas tego nie zauważa. 10 najlepszych trików z użyciem wazeliny
Co oznacza noszenie zegarka na prawej ręce?
Jeszcze nigdy nie jadłam tak pysznej cukinii! Cukinia z hiszpańskim czosnkiem. Świeże przepisy