Wątpliwości zostały zasiane i Jessica również to dostrzegła.
Po kolacji wróciłem do swojego pokoju z dyktafonem, który dał mi Frank. Schowałem go za ramą obrazu, żeby mógł nagrać każdą rozmowę w pobliżu moich drzwi.
Jeśli Jessica planowała eskalację konfliktu, potrzebowałem dowodów.
Około północy usłyszałem kroki w korytarzu. Klamka w drzwiach obracała się powoli, ale prosty zamek, który zamontowałem miesiące temu, trzymał.
Słyszałem jak Jessica szorstko szepnęła Bradowi, żeby z samego rana dorobił klucz.
„Po co ci wchodzić do jego pokoju w nocy?” Głos Brada był niepewny.
„Żeby go sprawdzić, oczywiście. A co, jeśli upadnie? A co, jeśli będzie potrzebował pomocy?”
„Wydaje mi się, że wszystko z nim w porządku.”
„Właśnie wtedy pacjenci z demencją są najbardziej niebezpieczni – kiedy wydają się być zdrowi. Zaufaj mi, Brad. Wszystko, co robię, robię dla jego dobra”.
Leżałem w ciemnościach, myśląc o ojcu Franka – samotnym i zdezorientowanym w jakimś ośrodku, podczas gdy jego majątek był rabowany.
To nie byłoby ja.
Jutro miałem spotkać się z Haroldem i rozpocząć prawny kontratak.
Miałem dowody z teczki Margaret, Frank był świadkiem, a teraz dowód na to, że Jessica próbowała mnie uwięzić.
Incydent ze ślusarzem był przełomowym odkryciem. Jessice nie chodziło tylko o moje pieniądze.
Chciała mieć całkowitą kontrolę.
Zamki, które kazała mi zamontować, uczyniłyby ze mnie więźnia, zależnego od niej we wszystkim – niezdolnego do wezwania pomocy lub ucieczki.
Ta myśl wywołała u mnie dreszcze.
Ale ona niedoceniła Franka, tak samo jak niedoceniła mnie.
Na świecie byli jeszcze dobrzy ludzie, którzy potrafili rozpoznać zło i nie bali się działać.
Zasnęłam, ściskając w dłoniach klucze, które dał mi Frank – symbole mojej wolności i determinacji.
Jessica być może wyłączyłaby mój telewizor i zajęłaby mój salon, ale nie zamknęłaby mnie w klatce jak zwierzęcia.
Wojna o mój dom i wolność przybierała na sile, ale nie walczyłem już sam.
Jutro, z pomocą Harolda, zacznę odwrócić sytuację i rozprawić się z drapieżnikiem, który wtargnął do mojego życia.
Badania Margaret pokazały mi przeszłość Jessiki.
Teraz nadszedł czas, aby upewnić się, że nie będzie miała żadnej przyszłości – przynajmniej takiej, która wiązałaby się z niszczeniem kolejnych rodzin.
Następnego ranka nadeszła nadmorska mgła, która idealnie wpisywała się w mój nastrój, gdy przygotowywałam się do spotkania z Haroldem. Spokojnie wykonywałam swoje codzienne czynności, zauważając, że Jessica pojawiła się w kuchni wcześniej niż zwykle – najwyraźniej przygotowując śniadanie, ale wyraźnie obserwując moje ruchy.
„Dzień dobry, tato” – zaćwierkała z fałszywą wesołością. „Zrobiłam twoje ulubione: jajecznicę i grzanki z pszenicy”.
„Wolę żytnie” – poprawiłam, biorąc talerz i robiąc sobie w myślach notatkę, żeby dokładniej sprawdzać jedzenie. Po wczorajszym incydencie z owocami morza nie mogłam być zbyt ostrożna.
„O, głupia ze mnie. Następnym razem będę pamiętać.”
Jej uśmiech ani na chwilę nie zgasł, ale jej oczy śledziły każdy mój ruch niczym jastrząb studiujący ofiarę. Zmusiłem się do kilku kęsów dla pozoru.
„Mam dziś kilka spraw do załatwienia. Bank, apteka – zwykłe przystanki.”
„Chcesz, żeby Brad cię zawiózł? Mgła jest dość gęsta.”
„Jeżdżę we mgle od pięćdziesięciu lat. Myślę, że dam radę.”
Jej szczęka zacisnęła się niemal niezauważalnie.
„Oczywiście. Tylko uważaj.”
Dwadzieścia minut później wjechałem na parking Coastal Community Bank, gdzie prowadziłem interesy przez trzy dekady.
Ale nie byłem tu tylko po to, żeby załatwić zwykłe sprawy bankowe.
Wczorajsze wydarzenia wywołały alarm, który wymagał natychmiastowego zbadania sprawy.
Patricia Grace, kierowniczka banku, zaczynała jako kasjerka, kiedy Margaret i ja po raz pierwszy otworzyliśmy nasze konta. Teraz, mając nieco ponad pięćdziesiąt lat, zarządzała oddziałem z połączeniem ciepła i przenikliwej inteligencji, co czyniło ją nieocenioną dla wieloletnich klientów, takich jak ja.
„Liam” – powitała mnie, gdy wszedłem do jej gabinetu. „Miałam nadzieję, że wejdziesz. Proszę usiąść i zamknąć drzwi”.
Poważny ton sprawił, że ścisnęło mnie w żołądku.
„To nie brzmi dobrze.”
Patricia podeszła do biurka i wyciągnęła grubą teczkę.
„Nieprawda. Chciałem do ciebie zadzwonić, ale przepisy o ochronie prywatności są surowe. Skoro jednak tu jesteś, jest kilka rzeczy, o których musisz wiedzieć”.
Rozłożyła kilka dokumentów na biurku.
„Dwa tygodnie temu przyszła kobieta podająca się za Jessicę Thompson z dokumentami dotyczącymi pełnomocnictwa. Chciała się dopisać do wszystkich twoich kont i zmienić adres do korespondencji w sprawie wyciągów.”
Krew mi zamarła.
„Nigdy nie udzieliłem jej pełnomocnictwa”.
Podejrzewałem to. Dokumenty wyglądały podejrzanie. Pieczęć notarialna była rozmazana, a coś w jej zachowaniu wzbudziło we mnie niepokój. Powiedziałem jej, że potrzebuję dodatkowej weryfikacji przed wprowadzeniem jakichkolwiek zmian.
„Dzięki Bogu za twoją pilność.”
Wyraz twarzy Patricii pociemniał.
„Ale to nie wszystko. Miała ze sobą Brada, który ma legalny dostęp do waszego wspólnego konta”. Przesunęła kolejną stronę do przodu. „Systematycznie je opróżniają”.
Pokazała mi historię transakcji.
Wiele wypłat, każda tuż poniżej progu 10 000 USD — łącznie 47 000 USD w ciągu ostatnich dwóch miesięcy.
„Każdy z nich został zainicjowany przez Brada” – powiedziała Patricia – „ale ten wzór wyraźnie wskazuje na wpływ Jessiki”.
„To nie wszystko” – kontynuowała Patricia. „W zeszłym tygodniu ktoś dzwonił, podając się za przedstawiciela kancelarii twojego adwokata, pytając o stan twoich kont i posiadane nieruchomości. Mieli wystarczająco dużo danych osobowych, żeby wydawać się wiarygodnymi. Ale kiedy oddzwoniłam bezpośrednio do kancelarii twojego adwokata, nic o tym nie wiedzieli”.
Jessica szukała informacji.
Patricia wyciągnęła kolejny dokument.
„A potem wczoraj kurierem to przyszło”. Stuknęła w kartkę. „Zawiadomienie o zastawie od firmy Sunset Equity Holdings, w którym twierdziła, że jest pan im winien 75 000 dolarów za świadczone usługi – z domem jako zabezpieczeniem”.
Podpis na rzekomej umowie był moim przyzwoitym falsyfikatem, ale byłem w stanie dostrzec różnice.
„To oszustwo” – stwierdziłem stanowczo.
„Oczywiście. Zgłosiłem to już naszemu działowi prawnemu, ale Liam… jeśli są na tyle odważni, żeby to zrobić, co jeszcze planują?”
Myślałem o śluzach, skorupiakach i zasadzce na rodzinne spotkanie.
Pełna kontrola finansowa i fizyczna.
„Patricio, muszę natychmiast chronić to, co pozostało z moich aktywów”.
Oparła się o krzesło, a na jej twarzy pojawił się wyraz determinacji.
„Kiedy Margaret była chora, kazała mi coś obiecać. Powiedziała, że jeśli coś jej się stanie, mam się tobą zaopiekować. Już wtedy martwiła się o dziewczynę Brada”.
Wspomnienie o dalekowzroczności Margaret mocno mnie poruszyło. Ona wiedziała. Próbowała mnie ostrzec, ale byłem zbyt pogrążony w żalu, żeby to zauważyć.
„Nie obwiniaj się” – powiedziała Patricia. „Ci ludzie to profesjonaliści”.
Jej palce poruszały się po klawiaturze.
Oto, co zrobimy. Po pierwsze, zamrozimy wspólne konto. Brad będzie musiał osobiście omówić wszelkie kwestie, co pozwoli nam uzyskać dokumentację. Po drugie, przeniosę pozostałe środki na nowe konta, do których tylko ty będziesz mieć dostęp.
„Czy możesz to zrobić?”
„Jako kierownik oddziału, który obserwuje podejrzenie nadużyć finansowych wobec osób starszych – absolutnie. Prawo jest po naszej stronie”.
Wyciągnęła formularze.
„Dodajemy również dodatkowe protokoły bezpieczeństwa. Każda transakcja powyżej 500 dolarów będzie wymagała osobistego stawiennictwa z dowodem tożsamości ze zdjęciem. Autoryzacja telefoniczna jest niedozwolona. Pełnomocnictwo nie jest akceptowane bez potwierdzenia sądowego”.
Przez następną godzinę restrukturyzowaliśmy cały mój profil finansowy. Patricia ujawniła, że mój majątek jest znacznie większy, niż nawet ja przypuszczałem.
Łącznie z kontami emerytalnymi, inwestycjami i nieruchomościami mój majątek wynosił około 2,3 miliona dolarów.
Nic dziwnego, że Jessica wzięła mnie na celownik.
„A teraz wróćmy do nagrania z monitoringu, o którym wspominałaś” – powiedziałem, przypominając sobie jej wcześniejszy komentarz.
Patricia uśmiechnęła się ponuro i obróciła monitor w moją stronę.
„To jest z zeszłego wtorku, kiedy Jessica przyszła sama.”
Na nagraniu widać Jessicę siedzącą w holu banku, pochyloną nad papierami. Podczas gdy patrzyłem, jak ćwiczyła podpisywanie się moim imieniem i nazwiskiem na czymś, co wyglądało na dowody wpłaty, porównując każdą próbę do czegoś, co trzymała w ręku – prawdopodobnie kopii mojego prawdziwego podpisu.
„Siedziała tam przez czterdzieści pięć minut” – zauważyła Patricia. „Mój główny kasjer zauważył to i uznał to za wystarczająco dziwne, żeby zapisać nagranie”.
„Czy mogę dostać kopię?”
„Już nagrane na DVD”. Podała mi płytę z zapisami wszystkich podejrzanych transakcji i fałszywych dokumentów.
„Liam, rozmawiałeś z organami ścigania?”
„Po tym wszystkim spotkam się z moim prawnikiem. On będzie wiedział, jakie jest najlepsze podejście”.
Patricia wstała, obeszła biurko i delikatnie położyła mi dłoń na ramieniu.
„Twoja Margaret była jedną z najwspanialszych kobiet, jakie znałem. Byłaby dumna z tego, jak sobie z tym radzisz”.
„Nie radzę sobie z tym wystarczająco szybko” – powiedziałem. „Sytuacja się nasila”.
„Wtedy też eskalujemy”. Podała mi wizytówkę. „To detektyw Sandra Coleman z Wydziału ds. Przemocy wobec Osób Starszych. Specjalizuje się w przestępstwach finansowych wobec seniorów. Powiedz jej, że to ja cię poleciłem”.
Gdy przygotowywałem się do wyjścia, Patricia dodała jeszcze jedną istotną informację.
„Liam, mieliśmy w zeszłym roku klienta – wdowca po siedemdziesiątce. Jego nowa synowa robiła podobne numery. Zanim rodzina interweniowała, stracił dom i większość oszczędności. Zmarł w państwowym ośrodku dla bezdomnych sześć miesięcy później”.
„Co się stało z synową?”
„Zniknęła, zanim można było postawić jej zarzuty. Rodzina wynajęła prywatnego detektywa, który odkrył, że robiła to samo w Nevadzie i Arizonie pod różnymi nazwiskami”.
Schemat był wyraźny. Jessica była seryjną drapieżczynią, przemieszczającą się z jednego stanu do drugiego, z jednej rodziny do drugiej, zostawiającą za sobą zniszczenie.
Ale popełniła błąd atakując mnie.
Nie byłem zwykłym wdowcem.
Byłem księgowym śledczym i przez czterdzieści lat zajmowałem się śledzeniem przestępstw finansowych.
„Patricio” – dodałem – „sprawdź, czy nie założono żadnych kont dla Sunset Equity Holdings albo podobnych firm. Jessica musi gdzieś trzymać skradzione pieniądze”.
W jej oczach pojawiło się zrozumienie.
„Przeprowadzę dokładne poszukiwania. Jeśli korzysta z naszego banku w jakiejkolwiek części swojego procederu, znajdę to”.
Wyszedłem z banku z zamkniętą teczką zawierającą dowody, które przyprawiłyby każdego prokuratora o ślinotok. Mgła się podniosła i przez chmury przebijało się słabe słońce. To był znak.
Mój telefon zawibrował, gdy dostałem SMS-a od Marka.
Tato, pilnie. Znalazłem coś ważnego. Czy możesz się z nami spotkać po wizycie u prawnika?
Potem jeszcze jedna wiadomość od Carol.
Rozmawiałem z kolegami o doktorze Whitfieldzie. Nikt o nim nie słyszał. Fałsz.
Wszystko zaczęło się układać.
Sieć kłamstw Jessiki była rozległa, ale każdy nić, którą pociągnąłem, ujawniał coraz więcej prawdy. Liczyła na izolację, dezorientację i dysfunkcje rodzinne, które miały uchronić jej intrygę.
Zamiast tego obudziła sieć obrońców, którzy kochali Margaret i nie pozwolili, aby jej poświęcenie poszło na marne.
Na chwilę usiadłem w samochodzie, patrząc na bank, w którym Margaret i ja planowaliśmy naszą przyszłość, oszczędzaliśmy na edukację naszych dzieci, świętowaliśmy spłatę kredytu hipotecznego.
Nie chodziło tylko o pieniądze.
Chodziło o honor. Sprawiedliwość. O ochronę wszystkiego, co razem zbudowaliśmy.
Następnie udaliśmy się do biura Harolda, potem Marka i detektywa Colemana.
Pod koniec dnia Jessica dowiedziała się, że obranie za cel Liama Thompsona było najgorszym błędem w jej przestępczej karierze.
Jessica chciała moich pieniędzy i mojego domu.
Dostałaby coś zupełnie innego — sprawiedliwość wymierzoną na zimno, precyzyjnie, dokładnie tak, jak lubił to księgowy śledczy.
Wyjechałem z parkingu z nowym celem.
Mężczyzna w garniturze, który ostatecznie pojawił się w naszych drzwiach, nie był ofiarą, jakiej spodziewała się Jessica.
On byłby jej zgubą – pojawiłby się z kajdankami zamiast z książeczką czekową.
Pułapka została zastawiona.
Teraz musiałem tylko zachować cierpliwość i pozwolić, by chciwość Jessiki zaprowadziła ją prosto w to miejsce.
Kancelaria prawnicza Harolda Brennana mieściła się na najwyższym piętrze odrestaurowanego wiktoriańskiego budynku w centrum miasta, z widokiem na port, który Margaret zawsze uwielbiała. Przez lata niezliczoną ilość razy wchodziłem po tych schodach w związku z rutynowymi sprawami prawnymi, ale dziś czułem się inaczej.
Dziś byłem tu na wojnie.
Harold osobiście powitał mnie w drzwiach. Jego srebrne włosy i pomarszczona twarz zdradzały siedemdziesiąt cztery lata, ale wzrok miał bystry jak zawsze. Znaliśmy się od czasów, gdy nasze dzieci grały razem w Little League, a on z empatią i precyzją zarządzał majątkiem Margaret.
„Liam, wejdź. Z twojej wiadomości wnioskuję, że to poważna sprawa”.
„Więcej niż myślisz.”
Położyłem teczkę na jego biurku.
„Harold, potrzebuję najlepszego prywatnego detektywa, jakiego znasz. Kogoś, kto specjalizuje się w oszustwach, a zwłaszcza w sprawach znęcania się nad osobami starszymi”.
Wyraz twarzy Harolda pociemniał, gdy mu wszystko wyjaśniłem: ukryty folder Margaret, spotkanie rodzinne, incydent ze ślusarzem i bankowe rewelacje Patricii.
Robił notatki swoim precyzyjnym pismem, od czasu do czasu zadając pytania wyjaśniające. Kiedy skończyłem, odchylił się w swoim skórzanym fotelu.
„Boże, Liam. To wyrafinowana działalność przestępcza. Masz szczęście, że udało ci się ją złapać”.
„Szczęście… albo Margaret opiekowała się mną nawet po śmierci. A może jedno i drugie.”
Podniósł słuchawkę.
„Śledczy, którego szukasz, to Mike Donovan. Emerytowany agent FBI. Specjalizuje się w przestępstwach finansowych. Teraz jest wybiórczy w sprawach, ale to go zainteresuje”.
W ciągu godziny Mike Donovan usiadł naprzeciwko nas, krępy mężczyzna po sześćdziesiątce, z tą cichą intensywnością, która sugerowała, że nic mu nie umknie. Jego doświadczenie było imponujące – dwadzieścia pięć lat w FBI, z czego ostatnie dziesięć kierował ich zespołem do spraw oszustw wobec osób starszych.
„Pokaż mi, co masz” – powiedział po prostu.
Przez następne dwie godziny przeglądaliśmy każdy dokument, każdy incydent, każdą czerwoną flagę.
Mike zrobił zdjęcia badań Margaret, przestudiował dokumentację bankową i dwukrotnie obejrzał nagrania z monitoringu Patricii. Jego mina stawała się coraz bardziej ponura.
„Twoja żona miała rację” – powiedział w końcu. „Jessica nie jest zwykłą naciągaczką. To znęcanie się nad osobami starszymi na poziomie profesjonalnym. Schematy, eskalacja, fałszowanie dokumentów – wszystko wskazuje na kogoś, kto już to robił”.
„Czy możesz to udowodnić?”
„Daj mi trzy dni.”
Wyciągnął tablet i zaczął robić notatki.
„Będę potrzebował podpisanych zezwoleń na weryfikację przeszłości, analizę finansową i tak dalej. Chcę też zainstalować w twoim domu kilka kamer, jeśli się z tym zgadzasz – legalne, tylko w pomieszczeniach wspólnych”.
„Zrobię, co trzeba.”
Mike przyglądał mi się uważnie.
„Panie Thompson, to, co prawdopodobnie odkryję, nie będzie przyjemne. Ci ludzie… oni nie tylko kradną pieniądze. Niszczą rodziny, łamią morale, a czasem robią coś gorszego. Czy jest pan na to przygotowany?”
Pomyślałam o nagłym pogorszeniu stanu Margaret, o jej zagubieniu, które nie pasowało do diagnozy, o chęci Jessiki, by pomóc jej w doborze leków.
„Jestem przygotowany.”
Trzy dni później zadzwonił Mike.
„Musimy się spotkać. Nie u ciebie w domu ani w biurze Harolda. Za dużo spojrzeń. Znasz Pier 47.”
Opuszczony pomost rybacki był dziwnym wyborem, ale zaufałem jego osądowi. Znalazłem go na końcu, obserwującego fale rozbijające się o gnijące słupy.
Jego twarz była ponura.
„Jest gorzej niż myśleliśmy” – zaczął bez wstępu.
„Jessica Carlyle — znana również jako Jessica Henderson, Jessica Morrison i pod dwoma innymi pseudonimami — prowadzi ten przekręt od dwunastu lat w pięciu stanach”.
Podał mi grubą teczkę.
„Cztery potwierdzone ofiary, wszyscy starsi mężczyźni z majątkiem przekraczającym milion dolarów. Dwóch zmarło w ciągu roku od jej pojawienia się w ich życiu – jeden z powodu przedawkowania leków, które uznano za przypadkowe, drugi w wyniku upadku ze schodów. Pozostali dwaj stracili wszystko, ale przeżyli, choć jeden z nich przebywa w państwowym szpitalu z zaawansowaną demencją, która według jego rodziny rozwinęła się podejrzanie szybko”.
Ręce mi drżały, gdy przeglądałem zdjęcia ofiar – mężczyzn pod koniec lat sześćdziesiątych lub na początku siedemdziesiątych. Wszyscy wdowcy. Wszyscy z dorosłymi dziećmi, którymi Jessica manipulowała lub którymi dzieliła.
„To nie wszystko” – kontynuował Mike. „Nie pracuje sama. Jej partnerem jest jej brat, Nathan Carlyle. Został pozbawiony prawa wykonywania zawodu w Nevadzie za kradzież funduszu powierniczego, ale teraz pracuje jako konsultant. To on tworzy fałszywe firmy, przetwarza skradzione fundusze i zajmuje się dokumentacją prawną”.
„Gdzie on jest?”
„Sacramento. Żyję pod nazwiskiem Nathan Carpenter i prowadzę firmę konsultingową.”
Wtedy Mike zamilkł i zacisnął szczękę.
„A Liam… kontaktował się z twoim synem. Kilka spotkań w ciągu ostatniego miesiąca”.


Yo Make również polubił
Onkolog ogłosił, że napój ten zabija komórki rakowe i pomaga w leczeniu zapalenia błony śluzowej żołądka, cukrzycy i chorób wątroby…
Na zatłoczonym przyjęciu bożonarodzeniowym zmęczona kelnerka użyła języka migowego, żeby życzyć mi „Wesołych Świąt” tak swobodnie, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie. Nie miała pojęcia, że jest jedyną osobą w tym pomieszczeniu, która może mi to powiedzieć. Około północy rozeszły się szepty, że nie jestem zwykłym gościem… i ta drobna chwila zmieniła moje dalsze plany.
Eksperci ostrzegają przed niebezpieczeństwami związanymi z „płucami popcornu”, powołując się na dowody, że uszkodzeń płuc wywołanych wapowaniem nie da się cofnąć
10 oznak, że żyjesz z zatkanymi tętnicami