„Zamknij się” – warknęła Delaney. „Myślisz, że możesz nami manipulować, kobieto? Wybrałaś do tego złe miasto”.
Zaczął się formować niewielki tłum – klienci, pracownicy stacji, kierowcy, którzy podjechali po benzynę i postanowili zostać na darmowym pokazie. Niektórzy szeptali, inni się śmiali. Nikt nie wszedł do środka.
Trening Naomi nakazywał jej deeskalację, ale instynkt podpowiadał jej, że ci mężczyźni nie szukają odpowiedzi. Już zdecydowali, kim jest, a co gorsza, czym nie jest.
Naomi spróbowała ponownie, jej głos był niski i spokojny. „Proszę skontaktować się ze swoim przełożonym. Popełnia pan poważny błąd”.
Ale Cooper już miał kajdanki w dłoni. „Odwróć się. Ręce za plecami”.
Naomi się nie poruszyła. Stała twardo na swoim miejscu. Nie z buntu, ale dlatego, że coś w niej pękło – coś ciężkiego. „Jestem generałem w armii Stanów Zjednoczonych” – powiedziała ostrym głosem. „Przetrzymujecie mnie bezprawnie”.
Cooper roześmiał się – naprawdę się roześmiał – na tyle głośno, że ludzie słyszeli jego śmiech, odbijający się echem od pomp. „Tak. A ja jestem prezydentem. A teraz się odwróć”.
Zanim Naomi zdążyła cokolwiek powiedzieć, Delaney chwyciła ją brutalnie za ramię. Cooper zacisnął drugi nadgarstek za plecami. Kajdanki zacisnęły się na tyle mocno, że wbiły się w skórę. Naomi zacisnęła szczęki, tłumiąc falę upokorzenia, która gwałtownie wzbierała w niej z gorąca.
Gdzieś za nią telefon z zabezpieczeniem – wciąż podłączony do Pentagonu – z brzękiem upadł na ziemię. Głos po drugiej stronie, słysząc chaos, zaczął krzyczeć jej imię. Ale funkcjonariusze tego nie zauważyli. A może nie obchodziło ich to.
Cooper popchnął Naomi w bok wynajętego samochodu z taką siłą, że drzwi zadrżały. Wśród małego tłumu rozległy się westchnienia.
„Mam ją” – powiedziała Delaney, jakby właśnie złowiła zdobycz.
Naomi, ciężko dysząc, wpatrywała się prosto w zatłuszczoną szybę sklepu Kelly’s Fuel and Food, a jej odbicie roztrzaskało się na kawałki od brudu i kurzu. W tej chwili nie była generałem. Nie była nawet dla nich człowiekiem. Była tylko kimś, kim można było pomiatać, bo tak wypadało. Ale w Pentagonie już rozbrzmiewały alarmy i zniknięcie Naomi nie pozostanie długo niezauważone.
W Pentagonie połączenie zabezpieczone zmieniło się z dziwnego w alarmujące w niecałe sześćdziesiąt sekund. Komandor porucznik Bryce Hanley, siedząc za ścianą monitorów w Waszyngtonie, wpatrywał się w migającą linię z napisem Jen Ellsworth. Bezpieczne. Dźwięk był chaotyczny – szum tła, odgłosy szurania, głosy wykrzykujące słowa, których nie mógł do końca zrozumieć. Potem nic, tylko szum.
Bryce nachylił się bliżej mikrofonu. „Generale Ellsworth, tu Dowództwo Operacyjne. Słyszysz mnie? Generale Ellsworth, proszę odpowiedzieć”.
Brak odpowiedzi. Spojrzał na swojego przełożonego, pułkownika Danę Sharpa, który już szedł przez salę.


Yo Make również polubił
Sałatka Warstwowa z Prażoną Cebulką – Idealna Na Każdą Okazję!
Przepis na ciasto specjalne dla Bonne Année
Mój tata powiedział: „PRZERWIJ LECZENIE – NIE ZGADZAMY SIĘ NA OPERACJĘ”. Podpisał deklarację DNR, aby przejąć kontrolę nad moim 15-milionowym spadkiem
Nigdy nie zachowuj tych 4 rodzinnych pamiątek po śmierci bliskiej osoby. Mogą przywołać coś więcej niż tylko wspomnienia!