Sędzia zaplanował ogłoszenie wyroku na dwa tygodnie później.
Rozprawa o wydaniu wyroku odbyła się w chłodny styczniowy poranek. Wróciłem do sądu z moją grupą wsparcia: Lindą, Betty, Tomem, Patricią, a teraz z kilkoma innymi osobami z mojego kościoła i społeczności, które śledziły sprawę.
Davida i Jessicę przyprowadzono w pomarańczowych kombinezonach, skutych kajdankami. Wyglądali na wyczerpanych i przybitych. Drogie garnitury i pewność siebie zniknęły.
To byli już przestępcy. Nic więcej.
Przewodniczyła sędzia Patricia Hawthorne. Miała ponad sześćdziesiąt lat, była surowa i słynęła z surowego wydawania wyroków. Przejrzała akta sprawy, a następnie spojrzała na oskarżonych.
„David Harrison. Jessica Harrison. Zostałeś uznany winnym spisku mającego na celu popełnienie morderstwa, usiłowania zabójstwa i namawiania do zabójstwa. Zanim ogłoszę wyrok, czy któryś z was chciałby zwrócić się do sądu?”
Adwokat Davida szepnął mu coś do ucha. Pokręcił głową.
Jessica wstała.
„Wysoki Sądzie, chcę tylko powiedzieć, że nie chcieliśmy, żeby sprawy zaszły tak daleko. Popełniliśmy błędy. Byliśmy zdesperowani finansowo. Czuliśmy się uwięzieni i podjęliśmy straszne decyzje. Ale nie jesteśmy potworami. Jesteśmy rodzicami. Mamy dwie małe córki, które nas potrzebują. Proszę, okażcie im litość dla ich dobra”.
Była to wykalkulowana i całkowicie pusta prośba.
Nie okazali mi litości. Byli gotowi mnie otruć, kazać zamordować, traumatyzować własne dzieci, czyniąc z nich sieroty po uwięzionych rodzicach.
Wyraz twarzy sędziego Hawthorne’a się nie zmienił.
„Pani Harrison, ma pani prawo zwracać się do sądu jako ofiara. Czy chciałaby pani złożyć oświadczenie?”
Wstałem.
Przygotowałem przemówienie, ale teraz, patrząc na Davida i Jessicę, mówiłem prosto z serca.
„Wysoki Sądzie, ci ludzie próbowali mnie zabić dla pieniędzy. Nie popełnili błędu ani nie działali impulsywnie. Planowali to miesiącami. Byli metodyczni, ostrożni i wyrachowani. Otruli mnie. Wynajęli płatnego zabójcę. Wielokrotnie włamywali się do mojego domu. A kiedy odkryłem, co robią, grozili mi, próbowali mną manipulować, wykorzystywali moje wnuczki jako broń przeciwko mnie.
„Dawid jest moim synem. Urodziłam go, wychowałam, kochałam bezwarunkowo przez czterdzieści dwa lata, a on był gotów odebrać mi życie za dom i trochę pieniędzy. Takie zło nie zasługuje na litość. Takie zło zasługuje na pełną sprawiedliwość”.
Usiadłem.
Na sali sądowej zapadła cisza.
Głos zabrał sędzia Hawthorne.
„Przewodniczyłem wielu sprawom w ciągu trzydziestu lat mojej praktyki, ale ta jest szczególnie niepokojąca. Pan, panie Harrison, obrał sobie za cel własną matkę – kobietę, która nie stanowiła dla pana żadnego zagrożenia, która pana kochała i ufała panu. Wykorzystał pan to zaufanie, usiłując popełnić morderstwo w najzimniejszy, najbardziej zaplanowany sposób, jaki tylko był możliwy”.
Zwróciła się do Jessiki.
„A pani, pani Harrison, była pani równie współwinna. Zachęcała pani do tego planu, brała w nim udział i nie okazała pani skruchy, nawet gdy skonfrontowano ją z dowodami popełnionych przestępstw. Prawo określa wytyczne dotyczące wymierzania kar, ale ten sąd ma swobodę decyzji. Biorąc pod uwagę powagę tych przestępstw, bezbronność ofiary, całkowity brak skruchy oskarżonych oraz potrzebę odstraszenia innych od podobnych zachowań, orzekam maksymalną karę dozwoloną przez prawo”.
Spojrzała prosto na Davida.
„David Harrison, zostajesz skazany na dwadzieścia pięć lat więzienia stanowego za spisek w celu popełnienia zabójstwa, piętnaście lat za usiłowanie zabójstwa i dziesięć lat za nakłanianie do zabójstwa. Wyroki będą wykonywane kolejno. Łącznie pięćdziesiąt lat.”
Twarz Dawida się skrzywiła.
Pięćdziesiąt lat.
Miał czterdzieści dwa lata. Gdyby dożył, miałby dziewięćdziesiąt dwa lata, kiedy wyszedłby na wolność.
„Jessica Harrison” – kontynuował sędzia – „zostajesz skazana na dwadzieścia lat więzienia za spisek w celu popełnienia zabójstwa, dwanaście lat za usiłowanie zabójstwa i osiem lat za namawianie do zabójstwa, do odbycia w trybie ciągłym. Łącznie czterdzieści lat”.
Jessica zawyła.
„Nie, nie, proszę, moje dzieci…”
„Powinieneś był pomyśleć o swoich dzieciach, zanim próbowałeś zamordować ich babcię” – powiedział chłodno sędzia Hawthorne. „Rozprawa odroczona”.
Komornicy ich wyprowadzili. Jessica szlochała. David był w szoku.
Siedziałem tam, czując się odrętwiały.
To był koniec.
Naprawdę koniec.
Przed budynkiem sądu otoczyła mnie grupa reporterów. Linda i Tom pomogli mi przecisnąć się przez tłum.
„Pani Harrison, co sądzi Pani o tym wyroku?”
„Czy planujesz wybaczyć swojemu synowi?”
„Co się dzieje z twoimi wnuczkami?”
Zatrzymałem się i stanąłem twarzą w twarz z kamerami.
„Sprawiedliwości stało się zadość. Mój syn i jego żona zapłacą za swoje zbrodnie. Jeśli chodzi o moje wnuczki, domagam się pełnej opieki nad nimi. Zasługują na to, by wychowywał je ktoś, kto je naprawdę kocha, a nie przestępcy”.
Tydzień później sąd rodzinny przyznał mi doraźną opiekę nad Emmą i Sophie. Ich rodzice mieli zostać pozbawieni praw rodzicielskich. Rodzice Jessiki byli w podeszłym wieku i nie mogli się nimi opiekować. Byłem jedyną realną opcją.
Gdy odebrałam je z domu tymczasowego, w którym zostały tymczasowo umieszczone, od razu wbiegły mi w ramiona.
„Babciu, tęskniliśmy za tobą!”
Mocno je trzymałam i płakałam.
„Ja też za wami tęskniłam, moje kochane. Wracacie teraz ze mną do domu. Na zawsze.”
Nie do końca rozumieli, co zrobili ich rodzice. Wiedzieli tylko, że mamy i taty już nie ma, a babcia jest.
Z czasem im to wytłumaczę, stosownie do wieku. Ale na razie potrzebowali tylko miłości, stabilizacji i bezpieczeństwa.
David i Jessica stracili wszystko – wolność, dzieci, przyszłość.
I odniosłem całkowite, całkowite zwycięstwo, bez żadnych kompromisów.
Minęło sześć miesięcy. Wiosna nadeszła do Riverside, a wraz z nią nowe początki.
Emma i Sophie rozkwitały. Miały teraz swoje własne pokoje w moim domu, świeżo pomalowane i wyposażone w nowe meble. Emma radziła sobie dobrze w drugiej klasie. Sophie poszła do przedszkola. Zaczęliśmy terapię rodzinną, żeby pomóc im to wszystko przetrawić. I chociaż miały trudne dni, były odporne.
Dzieci są bardziej odporne, niż nam się wydaje.
Mieliśmy nowe nawyki. Budziłam ich do szkoły, robiłam śniadanie – zazwyczaj naleśniki albo owsiankę. Szliśmy razem na przystanek autobusowy. Po szkole odrabiali lekcje przy kuchennym stole, a ja przygotowywałam obiad. Wieczory spędzaliśmy na czytaniu, grach planszowych albo oglądaniu filmów wtulonych w kanapę.
Weekendy spędzaliśmy w parku, w bibliotece, odwiedzając Lindę lub zapraszając przyjaciół.
Moja społeczność nas przyjęła. Betty i Tom stali się dla dziewczynek kimś w rodzaju zastępczych dziadków. Patricia założyła im konta edukacyjne z części pieniędzy z mojego majątku. Moja grupa kościelna organizowała spotkania towarzyskie i opiekę nad dziećmi.
Otaczała nas miłość i wsparcie.
Zaczęłam też wolontariat w schronisku dla ofiar przemocy domowej, dzieląc się swoją historią z innymi kobietami, które padły ofiarą przemocy ze strony członków rodziny. To było dla mnie terapeutyczne, a im pomocne. Jeśli mój koszmar mógł pomóc komuś innemu uciec od jego koszmaru, to miało to dla mnie znaczenie.
Finansowo byłem bardziej bezpieczny niż kiedykolwiek. Dzięki odpowiedniemu sporządzeniu testamentu i spłaceniu domu, mogłem zaspokoić potrzeby Emmy i Sophie, a jednocześnie zapewnić sobie wystarczająco dużo na emeryturę. Założyłem nawet fundusz na ich studia z pieniędzy, których David nigdy nie zobaczy.
Pewnego wieczoru pod koniec maja byliśmy na podwórku. Sadziłem pomidory, a dziewczynki goniły motyle. Słońce zachodziło, malując niebo na pomarańczowo i różowo.
Emma podbiegła do mnie trzymając mniszka lekarskiego.
„Babciu, pomyśl życzenie.”
Zamknąłem oczy i dmuchnąłem, rozrzucając nasiona na wietrze.


Yo Make również polubił
Poleciałam zobaczyć syna – i zastałam synową samą na oddziale intensywnej terapii, walczącą o życie, podczas gdy on jechał z innymi kobietami samochodem, który mu dałam. Jednym telefonem zgłosiłam kradzież samochodu. Dwa dni później, kiedy go wypuścili, padł przede mną na kolana – po tym, jak zdał sobie sprawę z tego, co zrobiłam…
Jak Usunąć Spalony Olej z Piekarnika Bez Wysiłku: Prosty Sposób na Czystość w 10 Minut!
Budyń Bananowy Foster
Początki kawy sięgają Etiopii, gdzie była uprawiana w XV wieku