Jej głos był stłumiony.
„Jesteś Głównym Lekarzem.”
“Tak.”
Gestem wskazałem krzesło naprzeciwko mojego biurka.
„Proszę usiąść, doktorze Burke. Mamy wiele do omówienia.”
Ona się nie ruszyła.
Jej twarz zbladła.
„Emma, nie miałam pojęcia, że… osoba zajmująca się papierkową robotą to właśnie ta osoba, z którą będę przeprowadzać rozmowę kwalifikacyjną”.
Siedziałem i skrzyżowałem ręce na biurku.
„Tak” – powiedziałem. „Domyśliłem się.”
Uderzenie.
„Czy możemy zacząć?”
„Muszę…” Jej wzrok powędrował w stronę drzwi. „Czy mogę prosić o chwilę?”
„Możesz mieć kilka chwil, jeśli potrzebujesz” – powiedziałem spokojnie. „Ale powinieneś wiedzieć, że ta rozmowa jest nagrywana w celu zapewnienia jakości, zgodnie z dokumentacją, którą podpisałeś. Nagrywanie rozpoczęło się, gdy wszedłeś do tego pokoju”.
Z jej twarzy całkowicie odpłynęła krew.
„Proszę usiąść, doktorze Burke.”
Ona usiadła.
Jej ręce się trzęsły.
Otworzyłem jej plik.
„Zacznijmy od twoich kwalifikacji” – powiedziałem głosem na tyle łagodnym, że brzmiał miłosiernie, gdybyś nie wiedział, z czego się składają. „Bardzo imponujące CV. Johns Hopkins. Też tam studiowałem. Jak ci się podobał ten program?”
„Było… znakomicie” – zdołała wykrztusić ledwie słyszalnym szeptem.
„Rezydentura w Szpitalu Dziecięcym w Filadelfii. Program na najwyższym poziomie. Pracowałeś z dr. Morrisonem?”
“Tak.”
„On i ja służyliśmy razem w zespole zadaniowym dwa lata temu” – powiedziałem, przewracając stronę. „Doskonały chirurg. Zadzwonię do niego w ramach weryfikacji referencji. Lubię osobiście rozmawiać ze wszystkimi kandydatami”.
Palce Alexandrii zacisnęły się na torebce.
„Jestem pewien, że będzie miał wiele wspaniałych rzeczy do powiedzenia” – dodałem.
Potem nie czekałem, aż zacznie oddychać.
„Porozmawiajmy o twoich wynikach operacji” – kontynuowałem. „Przejrzałem twoje zapisy z Children’s Medical Center. Trzysta czterdzieści siedem zabiegów w ciągu pięciu lat. Wskaźnik powikłań 2,1%.
Pozwoliłem, aby liczba zawisła w powietrzu między nami.
„To nieco powyżej średniej krajowej wynoszącej 1,8% w chirurgii dziecięcej” – powiedziałem. „Czy możesz mi przedstawić swoje inicjatywy na rzecz poprawy jakości, aby temu zaradzić?”
Spojrzała na mnie.
„Ja… wskaźnik powikłań jest w akceptowalnym zakresie.”
„To, co tu robimy, nie jest akceptowalne, doktorze Burke.”
Nie podnosiłem głosu. Nie było takiej potrzeby.
„W Pacific Regional wskaźnik powikłań chirurgicznych wynosi 0,9% we wszystkich oddziałach. Od ordynatora chirurgii dziecięcej oczekuje się nie tylko osiągnięcia, ale wręcz przekroczenia krajowych standardów”.
Zrobiłem notatkę w jej aktach.
„Jakie strategie wdrożyłbyś, aby poprawić swoje wyniki?” zapytała, a jej głos stał się mocniejszy, zabarwiony nutą pilności.
„O czym?” – zapytałem.
Przełknęła ślinę.
„O tym, czy nadajesz się na to stanowisko” – powiedziałem, jakbyśmy rozmawiali o pogodzie. „Bo po to jest ta rozmowa kwalifikacyjna”.
Spojrzałem jeszcze raz na liczby.
„To stanowisko z roczną pensją 420 000 dolarów, budżetem badawczym w wysokości 150 000 dolarów i możliwością zbudowania programu od podstaw. To stanowisko, które definiuje karierę”.
Spojrzałem w górę.
„Więc tak, porozmawiajmy o tym, czy jesteś odpowiednią osobą.”
Wzdrygnęła się.
Przewróciłem stronę.
„W eseju aplikacyjnym wspominasz o swojej pasji do medycyny akademickiej. Opowiedz mi o swoim programie badawczym”.
„Skupiam się na technikach małoinwazyjnych” – szybko wyjaśniła.
„Tak” – powiedziałem. „Widziałem twoje publikacje. Dwa artykuły w ciągu ostatnich trzech lat, oba w czasopismach średniej rangi”.
Patrzyłem na jej twarz, gdy mówiłem, patrzyłem, jak stara się zachować spokój.
„Od kierownika oddziału chirurgii dziecięcej w Pacific Regional oczekiwano by publikowania w prestiżowych czasopismach – JAMA Surgery, The New England Journal of Medicine, Annals of Surgery. Oczekiwano by od nich pozyskiwania konkurencyjnych grantów. Oczekiwano by od nich mentoringu rezydentów i stypendystów”.
Pauza.
„Czy ma Pan doświadczenie w rozwijaniu programów stypendialnych?”
„Ograniczone” – przyznała.
„Ograniczone” – powtórzyłem, zapisując to.
„To stanowisko wymaga osoby, która potrafi od razu ruszyć z miejsca. Kogoś, kto potrafi zbudować nie tylko oddział chirurgiczny, ale i wydział akademicki – kogoś, kto ma wizję, umiejętności przywódcze i reputację pozwalającą przyciągać najlepsze talenty”.
Zamknąłem jej teczkę.
„Powiedz mi, dlaczego uważasz, że jesteś tą osobą.”
Jej szczęka się zacisnęła.
Widziałem, że próbuje wybrać między gniewem a paniką.
„Mam pięć lat doskonałego doświadczenia klinicznego.”
„Doświadczenie kliniczne powyżej przeciętnej” – poprawiłem cicho. „Pańskie wyniki są dobre, doktorze Burke. Nie doskonałe. Dobre”.
Spojrzałem jej w oczy.
„A ten szpital nie zadowala się byle czym”.
Wzięła głęboki oddech.
„Pracuję w szpitalu powiatowym” – powiedziała, a w jej głosie słychać było ciepło. „Zasoby są tam ograniczone w porównaniu z takim miejscem”.
„Doktor Okonquo przyjechał z Mayo Clinic” – powiedziałem.
„Dr Chin przyjechał ze Stanford.”
„Obaj publikowali w czołowych czasopismach. Obaj opracowali innowacyjne techniki chirurgiczne. Obaj byli mentorami dziesiątek rezydentów. Obaj mają wskaźnik powikłań poniżej 1%.
Oparłem się.
„Rywalizujesz z najlepszymi.”
Potem zadałem pytanie, które spowodowało zmianę jej postawy.
„Doktorze Burke, proszę mi powiedzieć, dlaczego miałbym wybrać pana, a nie ich.”
Nagle wstała.
„Wiesz co?” warknęła. „Nie sądzę, żeby to był uczciwy wywiad. Najwyraźniej masz jakieś osobiste…”
„Proszę usiąść, doktorze Burke.”
Mój głos nie był głośny.
Nie było takiej potrzeby.
To był głos, który uwolnił niekompetentnych lekarzy. Głos, który zrestrukturyzował całe oddziały. Głos, za który administratorzy szpitali w całym kraju płacili 15 000 dolarów dziennie.
Ona usiadła.
„Powiedzmy sobie jasno” – powiedziałem. „Moje życie osobiste i obowiązki zawodowe są całkowicie od siebie oddzielone”.
Nie mrugnąłem.
„Oceniamy Cię wyłącznie na podstawie Twoich kwalifikacji, doświadczenia i umiejętności kierowania oddziałem chirurgii dziecięcej. Jeśli uważasz, że proces rekrutacji jest niesprawiedliwy, możesz wycofać swoją aplikację”.
„Nie chcę się wycofywać”.
„Następnie odpowiedz na pytanie.”
Drżący oddech.
„Jestem dobrą chirurgiem” – powiedziała. „Dbam o swoich pacjentów. Chcę zbudować coś znaczącego”.
„Podobnie jak pozostali kandydaci”.
Ponownie otworzyłem jej teczkę.
„Porozmawiajmy o przywództwie. Czy kiedykolwiek zarządzałeś zespołem większym niż dwóch rezydentów?”
“NIE.”
„Czy kiedykolwiek odpowiadałeś za budżet departamentu?”
„Miałem wpływ na zakup sprzętu”.
„Czy kiedykolwiek rekrutowałeś lekarzy z konkurencyjnych placówek?”
“NIE.”
„Czy kiedykolwiek negocjował Pan z ubezpieczycielami lepsze stawki zwrotu kosztów skomplikowanych procedur?”
„Zwykle nie jest to obowiązek chirurga”.
„To tutaj” – powiedziałem.
„Kierownik chirurgii dziecięcej będzie ponosił pełną odpowiedzialność za wynik finansowy swojego oddziału. Będzie musiał zarządzać nim jak firmą, zachowując jednocześnie najwyższe standardy kliniczne”.
Spojrzałem na nią prosto.
„Doktorze Burke, jest pan porządnym chirurgiem, który ubiega się o stanowisko kierownicze wymagające doskonałości”.
Jej twarz pokryła się rumieńcem.
„Twoje umiejętności kliniczne są zadowalające” – kontynuowałem – „ale twoje doświadczenie w kierowaniu jest znikome. Twoje portfolio badawcze jest skromne. Twoje wyniki są zaledwie akceptowalne i nie wykazałeś żadnych dowodów na to, że rozumiesz, co jest potrzebne do zbudowania i prowadzenia oddziału w elitarnym ośrodku medycznym”.
Jej głos się załamał.
„To przez Marcusa.”
„To nie ma nic wspólnego z Marcusem” – powiedziałem zimny jak stal. „Chodzi o to, czy nadajesz się na to stanowisko”.
Wstałem.
„Na podstawie tego wywiadu nie jestem przekonany, że tak jest.”
„Karzesz mnie z powodu swojej rodziny.”
„Oceniam cię według tych samych kryteriów, których używam w przypadku każdego kandydata” – powiedziałem.
Podszedłem do drzwi i je otworzyłem.
Rebecca czekała na korytarzu.
„Rebecco, proszę wyprowadź doktora Burke’a. Nasz wywiad dobiegł końca”.
Aleksandria się nie poruszyła.
Jej oczy się zaszkliły.
„Proszę” – powiedziała drżącym głosem. „Potrzebuję tej pracy. Możliwość pracy w Pacific Regional… jest niesamowita. Wiem, że źle wypadłam w Święto Dziękczynienia. Ale jestem dobrą lekarką. Naprawdę. Ciężko pracuję. Po prostu… po prostu potrzebuję szansy, żeby się wykazać”.
„W takim szpitalu potrzebni są lekarze, którzy mają już doświadczenie” – powiedziałem.
„Nie mamy czasu, żeby dać ludziom szansę na nadrobienie zaległości”.
Potem wypowiedziałem zdanie, które to zakończyło.
„Nie możesz mnie prosić, żebym obniżył standardy w imię ochrony czyjejś dumy”.
Rebecca zrobiła krok naprzód.
„Doktorze Burke” – powiedziała łagodnie – „proszę tędy”.
Alexandria spojrzała na mnie po raz ostatni. Wściekłość i strach mieszały się w niej.
„Marcus się o tym dowie”.
„Jestem pewien, że tak” – powiedziałem. „Do widzenia, doktorze Burke”.
Wyszła, a Rebecca poprowadziła ją w stronę wind.
Usłyszałem coraz wyższy głos Alexandrii w korytarzu.
„To stronniczość. Nie może tego zrobić ze względu na osobiste…”
Zamknąłem drzwi.
Gdy wróciłem do biurka i otworzyłem pocztę, moje ręce były zupełnie pewne.
Szybko napisałem do komisji rekrutacyjnej zarządu.
Temat: Kierownik Oddziału Chirurgii Dziecięcej – Ostateczna Rekomendacja (26 grudnia)
Po przeprowadzeniu ostatecznych rozmów kwalifikacyjnych ze wszystkimi trzema kandydatami, rekomenduję złożenie oferty dr Patricii Okonquo. Jej kwalifikacje, doświadczenie w kierownictwie i portfolio badawcze czynią ją najsilniejszą kandydatką. Dr Chin jest doskonałym drugim wyborem, jeśli dr Okonquo odmówi. Dr Burke nie spełnia naszych kryteriów na to stanowisko. Nie rekomenduję składania oferty.
Załączam szczegółowe notatki z wywiadu i matryce oceny. Będę dostępny, aby omówić tę rekomendację na jutrzejszym posiedzeniu zarządu.
Z poważaniem,
Emma Thornton, lekarz medycyny
, Główny Lekarz
Kliknąłem „Wyślij”.
Mój telefon zadzwonił o 17:47
Marek.
Pozwoliłem, aby odezwała się poczta głosowa.
Zadzwonił ponownie o 18:02
Ponownie o 18:15
O godzinie 18:23 pojawiło się powiadomienie o poczcie głosowej.
Włączyłem głośnik.
„Emma, co ty, do cholery, zrobiłaś?” – wybuchnął Marcus ochrypłym z oburzenia głosem. „Alexandria wróciła do domu zapłakana. Mówi, że sabotowałaś jej rozmowę kwalifikacyjną z powodu jakiejś rodzinnej urazy. To szaleństwo. Nie można tak łączyć rodziny z pracą. Oddzwoń natychmiast”.
Usunąłem pocztę głosową.
O 19:14 zadzwoniła mama.
„Emmo, kochanie” – powiedziała błagalnie. „Alexandria jest bardzo zdenerwowana. Mówi, że byłaś wrogo nastawiona podczas jej rozmowy kwalifikacyjnej. Wiem, że źle zaczęliście, ale to narzeczona Marcusa. Czy nie mogłabyś jej pomóc w znalezieniu pracy dla rodziny?”
Zakończyłem rozmowę bez odbierania.
O 20:02 zadzwonił tata.
Odpowiedziałem.
„Emma” – powiedział głosem ostrym i rozkazującym – „właśnie usłyszałem, co się stało. Musisz to naprawić”.
„Cześć, tato” – powiedziałem. „Jak minęła Wigilia?”
„Nie bądź słodka” – warknął. „Alexandria powiedziała, że byłaś dla niej okropna na rozmowie kwalifikacyjnej – zadając niemożliwe pytania, przez co czuła się niekompetentna”.
„Zadałem jej standardowe pytania podczas rozmowy kwalifikacyjnej na stanowisko kierownika działu” – powiedziałem.
„Ona jest wykwalifikowanym chirurgiem.”
„To odpowiednio wykwalifikowana chirurg z minimalnym doświadczeniem kierowniczym, powikłaniami ponadprzeciętnymi i skromnym portfolio badawczym” – powiedziałem, starając się zachować spokój. „Nie nadaje się na to stanowisko”.
„Odrzucasz ją, bo spotyka się z Marcusem.”
„Odrzucam ją, bo nie spełnia naszych standardów, a to jest moje zadanie jako Głównego Lekarza”.
Cisza.
Wtedy tata ostrożnie powiedział: „Główny Lekarz… to twój tytuł?”
„Już od trzech lat.”
„Myślałem, że mówiłeś, że jesteś w administracji.”
„Ja” – odpowiedziałem. „Kieruję całą działalnością kliniczną szpitala z 847 łóżkami. Nadzoruję 2847 pracowników. Podejmuję decyzje o zatrudnianiu i zwalnianiu na każdym stanowisku klinicznym, w tym na stanowiskach kierowników oddziałów”.
Kolejna cisza.
„Alexandria Burke ubiegała się o stanowisko w moim szpitalu” – kontynuowałem. „Przeprowadziłem z nią rozmowę kwalifikacyjną. Nie ma kwalifikacji. Koniec historii”.
„Emma, nie możesz tego zrobić” – powiedział tata podniesionym głosem. „Ona będzie częścią rodziny”.
„W takim razie powinna była bardziej uważać, żeby nie uważać stanowisk administracyjnych za «tylko papierkową robotę», a ludzi takich jak ja za nieprawdziwych lekarzy” – powiedziałem.
Zatrzymałem się, pozwalając ciszy się wyostrzyć.
„W jakim stopniu jej proces rekrutacji, twoim zdaniem, skupiał się na jej kwalifikacjach?” – zapytałem – „a w jakim stopniu zakładała, że może polegać na koneksjach, o których istnieniu nawet nie wiedziała?”
„To niesprawiedliwe.”
„Niesprawiedliwe jest oczekiwanie, że będę musiał pójść na kompromis w kwestii standardów zawodowych, żeby twoja przyszła synowa czuła się lepiej” – powiedziałem. „Mam dwie inne kandydatki, które są naprawdę znakomite. Zatrudniam jedną z nich”.
„Twoja matka i ja jesteśmy bardzo rozczarowani.”
„Jestem pewien, że tak” – powiedziałem. „Całe życie byłeś mną rozczarowany. To niczego nie zmienia”.
Wstałem i podszedłem do okna, z którego roztaczał się widok na miasto. Rozproszone światła wyglądały jak mapa życia innych ludzi.
„Tato, muszę iść” – powiedziałem. „Jutro rano mam zebranie zarządu”.
„Emma—”
„Dobranoc” powiedziałem.
Zakończyłem rozmowę.
Rozmowy telefoniczne trwały przez cały wieczór.
Marcus zostawił jeszcze trzy wiadomości głosowe, każda bardziej gniewna od poprzedniej.
Mama wysłała serię SMS-ów, których treść wahała się od błagalnej – Proszę o ponowne rozważenie decyzji dla jedności rodziny – do oskarżycielskiej – To okrutne i małostkowe.
O 21:47 zadzwonił numer, którego nie rozpoznałem.
Odpowiedziałem.
„Doktor Thornton.”
Głos kobiety drżał ze złości.
„Tu Alexandria Burke. Nie możesz tego zrobić. Złożę skargę”.
„Z kim?” zapytałem spokojnie.
„Rada dyrektorów”.
„Podlegam im bezpośrednio” – powiedziałem. „Ufają moim rekomendacjom rekrutacyjnym”.
„Rada ds. licencjonowania usług medycznych”.
„Przeprowadziłem profesjonalną rozmowę kwalifikacyjną i podjąłem decyzję o zatrudnieniu na podstawie kwalifikacji.”
„Zasoby ludzkie”.


Yo Make również polubił
Weszłam na przyjęcie zaręczynowe mojego brata. Panna młoda pochyliła się z wymuszonym uśmiechem i szepnęła: „Nie powinieneś był przychodzić… zepsujesz zdjęcia”. Nie wiedziała, że jestem właścicielem firmy, w której pracuje ona i jej rodzina – ani że decyzja w sprawie jej kontraktu zostanie podjęta przed ślubem.
Moja córka zaplanowała wystawną kolację z okazji awansu – po czym ostrzegła mnie, żebym nie schodziła na dół, mówiąc, że ją zawstydzę i że zastąpi mnie jej teściowa. Uśmiechnęłam się tylko. Kiedy wszyscy w końcu zajęli swoje miejsca, weszłam… i to, co się stało, zmieniło wszystko.
W Wigilię niespodziewanie pojawiłam się i zobaczyłam moją córkę drżącą z zimna na zewnątrz. A w środku rodzina mojego męża radośnie śmiała się przy kominku, pijąc szampana. Przytuliłam córkę, weszłam prosto do środka i wypowiedziałam sześć słów – w domu zapadła cisza, rozpoczynając noc odzyskiwania sprawiedliwości, której nigdy nie zapomną.
Te 5 grup ludzi nie powinno jeść arbuza