„Nadal wynajmujesz?” – zapytała moja synowa, kiedy jeszcze wynajmowałam. Kupiłam więc willę tylko dla siebie. – Page 2 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

„Nadal wynajmujesz?” – zapytała moja synowa, kiedy jeszcze wynajmowałam. Kupiłam więc willę tylko dla siebie.

Po zakończeniu rozmowy poszłam do sypialni i otworzyłam szafę, którą ignorowałam przez miesiące.

Za moimi codziennymi ubraniami wisiała garderoba kobiety, którą kiedyś byłam.

designerskie garnitury z czasów mojej pracy, eleganckie suknie z balów charytatywnych, biżuteria, którą Arthur dawał mi z okazji rocznic i urodzin.

Wyciągnęłam czarny kostium Chanel, który kupiłam kilka lat temu i przymierzyłam go przed lustrem.

Nadal pasuje idealnie.

Jak mawiała moja babcia, ukrywałeś swoje światło pod muszlą.

A po co?

Aby chronić uczucia ludzi, którzy ewidentnie nie przejmują się moimi uczuciami.

To był koniec.

Popołudnie spędziłem w biurze Catherine, podpisując dokumenty, które miały zapewnić, że moje pieniądze trafią do ludzi, którzy naprawdę je docenią.

W drodze do domu zatrzymałem się w salonie fryzjerskim, w którym poprzedniego dnia robiłem sobie fryzurę.

Pani Quantero, stylistka Jenna, powitała mnie ze zdziwieniem.

„Wróciłeś tak szybko?”

„Chcę coś zmienić” – powiedziałem jej. „Coś więcej. Siebie”.

Dwie godziny później wyszłam z salonu z włosami ściętymi w stylowego boba, który odejmował mi kilka lat.

Poczułam się lżejsza, bardziej przypominałam kobietę, którą byłam wcześniej.

Smutek i samotność przekonały mnie do tego, żebym stał się mniejszy.

Tego wieczoru siedziałem w salonie z kieliszkiem wina.

Nie ta tania butelka, którą kupowałem, ale taka, która pochodzi z kolekcji, którą zaczęliśmy wspólnie z Arthurem.

Podniosłem kieliszek za jego pamięć.

„Miałeś rację, mój drogi” – powiedziałem do jego zdjęcia na kominku. „Zasługuję na coś lepszego”.

Mój telefon zawibrował, gdy przyszła wiadomość od Edwarda.

Mamo, Britney naprawdę chce wszystko naprawić. Możesz wpaść na obiad w niedzielę? Ona gotuje twoją ulubioną pieczeń wołową.

Długo patrzyłem na wiadomość, zanim odpowiedziałem.

Będę tam.

Ale nie będę tą wdzięczną, pomniejszoną kobietą, jaką się spodziewali.

Wybrałabym siebie, prawdziwą Clarę, tę z zasobami, opcjami i absolutnie niczym do stracenia.

Chcieli igrać z moim życiem.

Cienki.

Ale wkrótce okazało się, że wybrali złego przeciwnika.

Gdy tego wieczoru szykowałam się do snu, dostrzegłam swoje odbicie w lustrze w łazience.

Kobieta, która się odwróciła, była kimś, kogo nie widziałem od lat.

Pewni siebie, zdeterminowani, gotowi na wszystko, co miało nadejść.

Jutro zacznę szukać domu, takiego, który będzie odzwierciedlał kobietę, jaką naprawdę jestem, a nie fasadę, którą podtrzymywałam przed ludźmi, którzy nigdy na to nie zasługiwali.

Britney myślała, że ​​umrę biedny i samotny.

Nie miała pojęcia o sile kobiety, która w końcu przestała się przejmować tym, co myślą inni ludzie.

Poszukiwania domu rozpoczęły się w poniedziałkowy poranek.

Spędziłem weekend, przeglądając nieruchomości w internecie, ale nic nie przygotowało mnie na to, co mogłem kupić za swoje pieniądze.

Pani Quantero, moja agentka nieruchomości, Linda Harris, powiedziała, gdy podjechaliśmy pod trzecią nieruchomość tego dnia: „Myślę, że ta się wam spodoba”.

Nie myliła się.

Rezydencja w stylu kolonialnym stoi na działce o powierzchni 2 akrów, wśród stuletnich dębów i starannie utrzymanych ogrodów. Ma sześć sypialni, cztery łazienki, bibliotekę z wbudowanymi półkami od podłogi do sufitu oraz kuchnię, która nadaje się na magazyn.

Cena wywoławcza wynosiła 780 000 dolarów, co dla większości stanowiło fortunę, ale dla mnie było całkowicie możliwe do udźwignięcia.

„Pięknie” – mruknęłam, przesuwając palcami po marmurowych blatach w kuchni.

Przez okno mogłem zobaczyć ogród, który wiosną wyglądałby spektakularnie, a za nim niewielki staw z drewnianym mostkiem.

„Poprzednimi właścicielami było starsze małżeństwo, które dbało o to z nienaganną dbałością” – wyjaśniła Linda. „Przeprowadzili się na Florydę w zeszłym miesiącu. Wszystkie główne systemy zostały zmodernizowane. A ta biblioteka, jak rozumiem, jest pani zapalonym czytelnikiem”.

Skinęłam głową, wyobrażając sobie siebie w tym pokoju ze skórzanymi fotelami i kominkiem, otoczoną książkami, a nie ciszą mojego małego mieszkania.

Właśnie tego Artur by dla mnie chciał.

To było życie na jakie zasługiwałem.

„Wezmę to” – powiedziałem.

Linda mrugnęła.

„Nie chcesz zobaczyć piętra albo omówić oferty? Pewnie moglibyśmy negocjować.”

„Cena pełna” – przerwałem. „Sprzedaż gotówkowa. Jak szybko możemy sfinalizować transakcję?”

Jej zaskoczenie było niemal komiczne.

„No cóż, z ofertą gotówkową, prawdopodobnie w ciągu dwóch tygodni. Jesteś pewien?”

“Całkowicie.”

W środę formalności były już w toku.

W piątek podpisałem ostatnie dokumenty i odebrałem klucze do mojego nowego domu.

Nigdy w życiu nie czułam się tak potężna.

Przeprowadzka była prosta.

Zatrudniłam profesjonalistów, którzy zajęli się wszystkim, a ja nadzorowałam wszystko z mojej nowej biblioteki, wyposażonej już w kilka pozycji zamówionych online.

Zachowałem tylko to, co naprawdę ważne.

Zdjęcia Arthura, moje książki i kilka mebli o wartości sentymentalnej.

Wszystko inne zostało przekazane lub sprzedane.

Zaczekałam, aż całkowicie się uspokoję, zanim zadzwoniłam do Edwarda.

Minęły 3 tygodnie od jego urodzinowej kolacji, a ja nie rozmawiałam z nim od czasu, gdy zgodziłam się na niedzielny obiad – zaproszenie, którego nigdy nie miałam zamiaru przyjąć.

„Mamo, gdzie byłaś? Spodziewaliśmy się ciebie na kolacji, a potem po prostu zniknęłaś. Britney bardzo się martwiła.”

Usiadłem w nowym skórzanym fotelu i spojrzałem na ogród, w którym robotnicy sadzili wiosenne cebulki.

„Byłem zajęty przeprowadzką.”

„Przeprowadzasz się? Co masz na myśli mówiąc „przeprowadzasz się”? Dokąd?”

„Kupiłem dom, Edwardzie. Prawdziwy dom.”

Cisza po drugiej stronie trwała tak długo, że pomyślałem, iż połączenie zostało przerwane.

W końcu przemówił, a jego głos był napięty i niejasny.

„Kupiłeś dom? Jak? To znaczy, jaki dom?”

„Piękny dom kolonialny przy Willow Creek Lane. Sześć sypialni, piękne ogrody. Jestem z niego bardzo zadowolona.”

„Willow Creek Lane”. Jego głos lekko się załamał. „Mamo, domy tam kosztują więcej, niż myślałem”.

„Chyba więcej, niż myślałeś, że mnie stać.”

Kolejna długa pauza.

„Nie rozumiem. Skąd wziąłeś te pieniądze?”

Wtedy mógłbym to wyjaśnić.

Mogłam mu opowiedzieć o inwestycjach, o starannym planowaniu Arthura, o ubezpieczeniu na życie i nieruchomościach na wynajem.

Zamiast tego powiedziałem po prostu: „Twój ojciec był bardzo mądrym człowiekiem, jeśli chodzi o pieniądze”.

„Ale mówiłaś” – powiedział – „mam na myśli, że się męczyłaś. Małe mieszkanie, ograniczony budżet”.

„Wybrałam proste życie, Edwardzie. To różnica.”

W tle słyszałem stłumione głosy.

Brittany pyta, co się dzieje.

Potem głos Edwarda stał się bardziej formalny, bardziej chłodny.

„No to wspaniale, mamo. Naprawdę? Powinniśmy przyjść i zobaczyć. Powinnaś w ten weekend, w sobotę po południu. Dobrze.”

Po rozłączeniu się poszłam przejść się po moim pięknym nowym domu, wyobrażając sobie rozmowę, która niewątpliwie toczyła się między Edwardem i Brittany.

Znałem ich związek na tyle dobrze, że mogłem przewidzieć, jak się rozwinie.

W sobotę nadeszła idealna jesienna pogoda.

Cały ranek układałam świeże kwiaty w holu oraz przygotowywałam kawę i ciastka.

Choć podejrzewałem, że ta wizyta nie będzie miała charakteru towarzyskiego na długo.

BMW Edwarda wjechało na mój podjazd dokładnie o godzinie 14:00.

Przez kilka minut obserwowałem ich z okna, jak siedzą w samochodzie.

Brittany ożywiła rozmowę, podczas gdy Edward trzymał zaciśnięte dłonie na kierownicy.

W końcu się pojawili.

Brittany ubrała się tak, aby zrobić wrażenie, w markowy kremowy kostium, który – jak rozpoznałem – zakładała, aby zrobić dobre wrażenie na bogatych sąsiadach.

Nosiła wyraz twarzy, który rezerwowała dla osób, które uważała za ważne.

Jasny, wyrachowany uśmiech i oczy, które nie przeoczyły żadnego szczegółu.

Otworzyłem drzwi zanim zdążyli zadzwonić.

„Edward. Brittany. Witaj.”

„Mamo”. Edward mnie przytulił, ale czułam napięcie w jego ramionach. „To jest niesamowite. To niesamowite”.

Brittney przeszła obok niego, jej wzrok już lustrował wszystko, co było widoczne z wejścia.

„Klara, co za niespodzianka. To całkiem sporo.”

„Dziękuję. Czy chciałby Pan oprowadzić mnie po okolicy?”

Następnie przez 30 minut niemal nie skrywano oceny.

Britney podziwiała każdy pokój wprawnym okiem osoby oceniającej nieruchomość, a nie odwiedzającej rodzinę.

Zwróciła uwagę na metraż, jakość wykończenia i widok z każdego okna.

Edward szedł w milczeniu, a z każdym mijanym pokojem na jego twarzy malowało się coraz więcej niepokoju.

Gdy dotarliśmy do apartamentu głównego, przestronnego pokoju z kącikiem wypoczynkowym i drzwiami francuskimi prowadzącymi na prywatny balkon, Britney w końcu usunęła fasadę.

„To jest ogromne” – powiedziała, głaszcząc jedwabne zasłony. „Naprawdę? Zdecydowanie za duże dla jednej osoby”.

„Podoba mi się ta przestrzeń” – odpowiedziałem spokojnie.

„Oczywiście, ale realistycznie” – zwróciła się do mnie z tym swoim ostrym uśmiechem. „W twoim wieku naprawdę bezpiecznie jest się kręcić w takim domu? Tyle schodów, te wszystkie koszty utrzymania, ta samotność”.

Edward poruszył się niespokojnie.

„Brittany, po prostu jestem praktyczny. Kochanie, twoja mama ma prawie 70 lat. Co jeśli upadnie? Co jeśli coś się stanie? Kto by się dowiedział?”

Zaprowadziłem ich z powrotem do salonu, gdzie na antycznym stole, który odziedziczyłem po babci, ustawiłem kawę i ciastka.

Gdy siedzieliśmy, Britney kontynuowała swój atak, maskując go troską.

„Sam podatek od nieruchomości musi być oszałamiający” – skomentowała, wybierając bułeczkę. „Do tego koszty ogrzewania, ubezpieczenia, pielęgnacji ogrodu. To wydaje się ogromnym obciążeniem dla kogoś o stałych dochodach”.

„Radzę sobie całkiem nieźle” – powiedziałem, nalewając kawę ze srebrnego serwisu, który był prezentem ślubnym od rodziców Arthura.

Brittany wymieniła spojrzenia z Edwardem, po czym kontynuowała.

„No cóż, to oczywiście wspaniale, ale myśleliśmy, prawda, kochanie, o naszej przyszłości? Chcemy założyć rodzinę, a z nowym stanowiskiem Edwarda w firmie, nasze obecne miejsce robi się trochę ciasne”.

Wziąłem łyk kawy i czekałem.

„Britney ma na myśli” – wtrącił Edward, starając się zachować spokój – „że ten dom byłby idealny dla rosnącej rodziny. Tyle wolnych sypialni, duży ogród, w którym dzieci mogłyby się bawić”.

„Byłoby idealnie” – zgodziła się Britney, a jej oczy błyszczały z ekscytacji. „I miałabyś towarzystwo. Nie byłabyś już sama. Mogłybyśmy się tobą zaopiekować, pomóc w utrzymaniu i pokryciu wydatków”.

Jego śmiałość zaparła mi dech w piersiach.

Tak naprawdę sugerowali, że kupiłem ten dom dla nich.

Że całe moje planowanie, lata dyscypliny finansowej, moja niezależność, wszystko to działo się dla ich dobra.

Poza tym, dodała Britney, stając się bardziej ożywiona, byłoby to o wiele lepsze dla dzieci. Ta okolica, te szkoły, to dokładnie to, czego chcemy dla naszej rodziny.

Edward pochylił się do przodu i przez chwilę widziałem błysk chłopca, którego wychowałem.

„Co o tym myślisz, mamo? Czy nie byłoby miło mieć całą rodzinę blisko? Słychać śmiech dzieci w tych pokojach”.

Siedzieli tam oboje, czekając na moją odpowiedź, pewni, że dostrzegę mądrość w ich sugestii i że będę wdzięczny za ich hojną ofertę uwolnienia mnie od ciężaru mojego pięknego domu.

Bardzo ostrożnie odstawiłem filiżankę z kawą i po kolei im się przyglądałem.

„To ciekawa propozycja” – powiedziałem w końcu.

Uśmiech Britney stał się szerszy.

Wiedziałam, że zrozumiesz. To po prostu ma sens. Możemy dogadać wszystkie szczegóły. Może mogłabyś zatrzymać apartament główny, a my korzystalibyśmy z pozostałych pokoi. Dzieciaki byłyby zachwycone, gdyby babcia była tutaj.

„Britney już szkicuje pomysły na pokój dziecięcy” – dodał Edward. „Ten słoneczny pokój na drugim piętrze byłby idealny”.

Pokiwałem głową z namysłem.

„Na pewno dużo o tym myślałeś.”

„Chcemy po prostu tego, co najlepsze dla wszystkich” – powiedziała Britney głosem ociekającym fałszywą słodyczą. „Tak robią rodziny. Dbamy o siebie nawzajem”.

Rodzina.

To słowo, którym posługiwali się przez lata, by mną manipulować, kazać mi akceptować mniej, oczekiwać mniej, zadowalać się okruchami uczucia, podczas gdy ja w zamian oddawałam wszystko.

Wtedy się uśmiechnąłem.

Prawdziwy uśmiech.

pierwszy prawdziwy, jaki pokazałem im od lat.

„Masz absolutną rację, Britney. Rodziny powinny dbać o siebie nawzajem.”

Wstałam, wygładziłam spódnicę i podeszłam do okna z widokiem na ogród.

Za mną słyszałam, jak szeptali podekscytowani, już planując swój nowy dom.

„Muszę tylko zadzwonić” – powiedziałem, odwracając się do nich. „Czy wybaczycie mi na chwilę?”

Idąc w stronę gabinetu, usłyszałem pełen uniesienia szept Britney do Edwarda.

„Mówiłem ci, że się przekona. Będzie idealnie.”

Doskonały?

Tak, pomyślałem podnosząc słuchawkę.

Dokładnie tak miało być.

Zamknąłem za sobą drzwi gabinetu i oparłem się o nie na chwilę, nasłuchując stłumionych odgłosów podniecenia dochodzących z salonu.

Głos Britney wyraźnie niósł się po ścianach, gdy opisywała Edwardowi swoją wizję naszego nowego domu.

Nasz dom, jakby już się do niego wprowadziła, jakby już uznała go za swój.

Moje ręce były zaskakująco pewne, gdy wybierałem numer Catherine.

„Biuro Catherine Pierce. Mówi Nielli.”

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Staromodne ciasto wojenne

½ łyżeczki gałki muszkatołowej ½ łyżeczki mielonych goździków Szczypta soli Opcjonalnie: garść rodzynek lub orzechów włoskich Sposób przyrządzenia: W rondelku ...

Boże, tak bardzo się pomyliłem!

Dlaczego te wskaźniki żywieniowe są ważne Poniższe elementy odżywcze odgrywają kluczową rolę w utrzymaniu długoterminowego zdrowia: Kalorie: Spożywanie większej ilości ...

Potajemnie uzbierałem 14 200 dolarów na naszą wakacyjną podróż, planując zaskoczyć wszystkich

Zrezygnowałem z rezerwacji wycieczek. Ośrodek wysłał potwierdzenie. Bez mojej zapłaty rezerwacje zostały obniżone do standardowego pokoju. Dodatki zniknęły. Rejs o ...

Leave a Comment