Na mnie.
„Dlaczego?” – zapytałem, a zdrada głęboko mnie zabolała. „Byłeś jego przyjacielem. Jego prawą ręką”.
„I zawsze w jego cieniu” – odpowiedział gorzko Jacob. „Trzydzieści lat pracowałem u boku Christophera Wrighta, pomagając mu odnieść sukces. Patrzyłem, jak zbiera pochwały, chwałę, miliardy. A potem, kiedy chińscy inwestorzy zwrócili się do mnie z ofertą, dostrzegłem swoją szansę, by w końcu dostać to, na co zasługiwałem”.
„Kradzież tajemnic firmowych” – powiedziałem, teraz rozumiejąc.
Jakub skinął głową.
„Skonfrontował mnie. Groził, że wszystko ujawni. Powiedział, że jest mną rozczarowany”. Ostatnie słowa niemal wypluł. „Trzydzieści lat lojalności, a on potrafił mówić tylko o swoim cennym kodeksie moralnym”.
„Więc go zabiłeś .”
To nie było pytanie.
„To były interesy” – powiedział chłodno Jacob. „Nic osobistego. Po prostu tak”.
Podniósł broń, a ja przygotowałem się.
Zanim jednak zdążył strzelić, za nami rozległ się ogłuszający huk eksplozji.
Fałszywi ochroniarze podłożyli ładunki, aby wyważyć zamknięte drzwi na drugim końcu tunelu.
W chwili zamieszania Caleb złapał mnie za ramię i szarpnął na bok, przez drzwi, do strefy konserwacji metra.
Za nami rozległy się odgłosy strzałów, gdy biegliśmy przez ciasną przestrzeń.
„Są za nami” – dyszał Caleb, gdy biegliśmy. „A ludzie Jakuba są przed nami. Jesteśmy otoczeni”.
Wyszliśmy na peron metra, zaskakując garstkę porannych pasażerów czekających na pociągi. Normalność tego widoku – ludzie z kubkami kawy i gazetami, nieświadomi rozgrywającej się sytuacji życia lub śmierci – była szokująca.
„Tędy” – Caleb pociągnął mnie w stronę schodów wyjściowych.
„Nie” – powiedziałem, cofając się. „Będą obserwować wszystkie wyjścia”.
Zbliżał się pociąg, a jego dudnienie stawało się coraz głośniejsze.
Podjęłam błyskawiczną decyzję i pociągnęłam Caleba w stronę krawędzi peronu.
„Kiedy zwolni, wskakujemy” – powiedziałem. „To nasza jedyna szansa”.
Pociąg wjechał na stację, a hamulce zgrzytnęły, gdy zwalniał.
Dostrzegłem Jacoba i jego ludzi wchodzących na peron z jednego końca, a fałszywych ochroniarzy z drugiego.
Jeszcze nas nie widzieli w porannym tłumie.
„Teraz” – wyszeptałem.
Wsiedliśmy do pociągu tuż przed zamknięciem drzwi.
Znaleźliśmy miejsca na samym końcu wagonu, starając się wyglądać jak najmniej rażąco, mimo mojej krwawiącej ręki i naszego niechlujnego wyglądu.
„Potrzebujemy planu” – powiedział cicho Caleb. „Będą mieli ludzi na każdej stacji”.
Skinęłam głową, a moje myśli krążyły w kółko.
„Potrzebujemy dowodów. Bez nich to tylko nasze słowo przeciwko słowu Jacoba. A on ma zasoby. Znajomości.”
„Mam pewne dowody” – przyznał Caleb. „E-maile. Zapisy transakcji zagranicznych. Udało mi się je skopiować. Ale są ukryte w naszym domu – ironicznie rzecz biorąc – w sejfie za portretem twojego ojca”.
Spojrzałam na niego.
„Przez cały ten czas—”
„Zbierałem dowody” – powiedział, próbując zbudować wystarczająco mocną sprawę, żeby nie mogli uniknąć sprawiedliwości. „Potrzebowałem tylko trochę więcej czasu”.
Pociąg zwolnił, zbliżając się do następnej stacji.
Z napięciem obserwowałem drzwi.
„Nie spodziewają się, że tak szybko stąd wyjdziemy” – powiedziałem. „Chodźmy”.
Szybko wyszliśmy, trzymając głowy nisko i kierując się w stronę ulicy.
Na zewnątrz miasto było już w pełni rozbudzone, na ulicach pełno było porannych dojeżdżających do pracy.
„Potrzebujemy samochodu” – powiedziałem, rozglądając się dookoła.
Caleb wskazał na taksówkę, która wysadzała pasażera w pobliżu. Pospieszyliśmy w jej kierunku, wślizgując się na tylne siedzenie, zanim kierowca zdążył zaprotestować.
„Athan Maple” – powiedział Caleb, podając adres kilka przecznic od naszego domu. „I dorzucę stówkę, jeśli dowieziesz nas tam w dziesięć minut”.
Kiedy taksówka włączyła się do ruchu, w końcu miałem chwilę, żeby to wszystko przemyśleć.
„Jacob” – powiedziałem cicho. „Przez cały ten czas… ufałem mu całkowicie”.
„Odegrał tę rolę idealnie” – powiedział Caleb, a jego głos był łagodniejszy niż słyszałem od lat. „Był przyjacielem twojego ojca przez dekady. Nikt go nie podejrzewał oprócz ciebie”.
Wyraz twarzy Caleba wyrażał ból.
„Podejrzewałem wszystkich po śmierci twojego ojca. Dlatego odsunąłem cię od firmy. Dlaczego ja…”
„Dlaczego podważyłeś moją pewność siebie” – dokończyłam za niego. „Sprawiłeś, że zwątpiłam w siebie. W swoje umiejętności”.
Nie mógł spojrzeć mi w oczy.
„To było złe. Teraz to wiem. Myślałem, że cię chronię, ale kontrolowałem cię, tak jak powiedziałeś. Tak bardzo skupiłem się na odkrywaniu prawdy, że straciłem z oczu to, co najważniejsze. Nas.”
Taksówka zatrzymała się kilka przecznic od naszego domu. Caleb zapłacił kierowcy, a my kontynuowaliśmy podróż pieszo, okrężną drogą, żeby uniknąć zauważenia.
W naszej okolicy było cicho, większość mieszkańców poszła już do pracy.
Ostrożnie podeszliśmy do domu od tyłu.
„Zaczekaj tu” – szepnął Caleb, gdy dotarliśmy do ogrodu z tyłu domu. „Daj mi najpierw sprawdzić”.
Podszedł bliżej, żeby zajrzeć przez okno w kuchni, po czym gestem dał mi znak, żebym poszedł za nim.
„Wygląda na to, że jest czysto.”
Weszliśmy przez tylne drzwi i bezszelestnie przeszliśmy przez dom do mojego gabinetu, gdzie wisiał portret mojego ojca.
Caleb ostrożnie zdjął go ze ściany, odsłaniając mały sejf ścienny.
„Znasz tę kombinację?” – zapytałem.
Skinął głową.
„Dziś są twoje urodziny.”
Sejf otworzył się z kliknięciem, a Caleb sięgnął do środka i wyciągnął mały, zewnętrzny dysk twardy.
„Wszystko jest tutaj” – powiedział. „Zapisy transakcji. E-maile. Spotkania Jacoba z chińskimi inwestorami. Wystarczająco dużo, żeby udowodnić, że sprzedawał tajemnice firmy i że miał motyw, żeby zabić twojego ojca”.
Wziąłem dysk i obracałem go w dłoniach.
„Musimy to przekazać władzom. Komuś, komu możemy zaufać”.
„Znam kogoś” – powiedział Caleb. „Agentkę FBI specjalizującą się w szpiegostwie korporacyjnym. Od lat gromadziła dowody przeciwko tym chińskim inwestorom”.
Dźwięk samochodu zatrzymującego się przed budynkiem sprawił, że oboje zamarliśmy.
„Tylne drzwi” – szepnął Caleb pilnie.
Pospiesznie przebiegliśmy przez dom, ale zanim dotarliśmy do kuchni, tylne drzwi otworzyły się z hukiem.
Jeden z fałszywych ochroniarzy z parkingu stał tam, uniesiony w górę.
„Nie ruszaj się” – rozkazał.
Caleb stanął przede mną w geście obronnym.
„James, prawda? Pomyśl, co robisz. To już jest priorytet. Szpiegostwo korporacyjne to jedno, ale czy jesteś gotów zabić wszystkich dla Jacoba?”
James zawahał się nieznacznie.
„Teraz jest za późno, żeby się wycofać”.


Yo Make również polubił
Mój ojciec podarł mój list z Harvardu. „Dziewczyny nie potrzebują dyplomów, potrzebują męża”. Nie płakałam. Zadzwoniłam do niego. Następnego dnia wycofał się z testamentu i przekazał mi zarządzanie rodziną. „Synowie muszą uczyć się szacunku”. Mężczyzna, który kiedyś twierdził, że edukacja jest bezużyteczna, nagle spakował walizki, nie mając dokąd pójść.
Wiosenna Sałatka z Jajkiem i Rzodkiewką: Prosta, Świeża i Pyszna
Zaskakujący trik na czyszczenie toalet folią aluminiową, o którym chciałbyś wiedzieć wcześniej
Ukryte sztuczki na smartfony, o których prawdopodobnie nie wiedziałeś