„Mamo, właśnie wyszedłem ze spotkania z menedżerami” – powiedział. „To szaleństwo. Czy zdajesz sobie sprawę, co zbudowałaś?”
„Mam pewne pojęcie” – powiedziałem skromnie, choć byłem dumny z piętnastu lat starannego planowania finansów.
„Henderson Investment Properties nie jest właścicielem tylko nieruchomości, o których opowiadałaś Gordonowi. Są tam biurowce, powierzchnie handlowe, projekty deweloperskie. Mamo, ta firma jest warta prawie 4 miliony dolarów”.
„4,22 miliona dolarów według wyceny z zeszłego piątku” – poprawiłem – „choć kwota ta powinna znacznie wzrosnąć po zakończeniu rozbudowy centrum medycznego”.
„Nie mogę uwierzyć, że siedzisz w tym domu, przyrządzając zapiekanki na kościelne przyjęcia, a jednocześnie potajemnie zarządzasz imperium nieruchomości”.
„Nie zarządzałem imperium, kochanie. Budowałem twoją przyszłość. To robi różnicę”.
Ósmy telefon zadzwonił, gdy Tyler i ja jeszcze rozmawialiśmy. Rozpoznałem numer Gordona Walsha na swoim identyfikatorze dzwoniącego.
„Tyler, muszę odebrać ten telefon” – powiedziałem. „Może wpadniesz na lunch i omówimy twoje nowe obowiązki w firmie”.
Odpowiedziałem na telefon Gordona z, jak mi się wydawało, odpowiednią uprzejmością.
„Dzień dobry, Gordon. W czym mogę pomóc?”
Jego głos był napięty, jakby nie spał całą noc. „Musimy porozmawiać. Możesz się ze mną spotkać dziś rano w moim biurze?”
„Przepraszam, ale mam zaplanowany bardzo napięty dzień” – powiedziałam szczerze. Między reporterami dzwoniącymi z prośbą o wywiady a szkoleniem biznesowym Tylera, mój grafik był całkowicie wypełniony.
„Chodzi o inwestycję Riverside” – powiedział Gordon z naciskiem. „Są rzeczy, których nie rozumiecie, jeśli chodzi o prawne konsekwencje waszych przejęć, takie jak… jak nieukończone jeszcze badania oddziaływania na środowisko, jak ograniczenia w planowaniu przestrzennym, które mogą opóźnić projekt o lata, jak zobowiązania finansowe, które właśnie odziedziczyliście, kupując te nieruchomości”.
Wypiłem łyk kawy i czekałem, co będzie kontynuował.
„Margaret, próbuję ci pomóc. Te inwestycje nie są tak bezpieczne, jak ci się wydaje. Wiąże się z nimi ryzyko, które może cię kosztować wszystko.”
„Jak miło z twojej strony, że martwisz się o moje bezpieczeństwo finansowe” – powiedziałem. „Tak samo jak martwiłeś się o to, czy poradzę sobie z posiadaniem własnego domu, kiedy zasugerowałeś mi przeprowadzkę do domu seniora”.
„To… to nie o to chodzi.”
„Czyż nie, Gordon? Miesiącami traktowałeś mnie jak zagubioną staruszkę, która potrzebowała wskazówek i ochrony twojej rodziny. Teraz, kiedy odkryłeś, że znam się na biznesie lepiej, niż ci się wydawało, nagle zacząłeś martwić się o moją sytuację finansową”.
Cisza trwała na tyle długo, że mogłem wziąć kolejny łyk kawy.
„Czego chcesz, Margaret?” – zapytał w końcu Gordon, a w jego głosie zabrzmiała rezygnacja.
„Chcę, żebyś przestał traktować ludzi jak osoby bezwartościowe, opierając się na swoich założeniach dotyczących ich kont bankowych” – powiedziałem. „Chcę, żeby twoja żona dwa razy się zastanowiła, zanim nazwie kogoś pomyłką w sukience na ślubie syna. I chcę, żeby Jessica zrozumiała, że okrucieństwo ma swoje konsekwencje”.
„A jeśli my… jeśli rodzina przeprosi… jeśli spróbujemy naprawić relacje z Tylerem…”
„Gordon” – powiedziałem łagodnie – „Tyler odwołał wczoraj ślub, bo w końcu zobaczył, kim naprawdę jest twoja rodzina, kiedy myślisz, że nikt ważny cię nie widzi. Przeprosiny nie zmienią tej rzeczywistości”.
„No i co teraz się stanie?”
Spojrzałem przez okno kuchenne na skromny dom i zadbany ogród, który skrywał jedną z najskuteczniejszych strategii inwestycyjnych w historii Cedar Falls.
„Teraz uczysz się konkurować z Henderson Investment Properties na lokalnym rynku nieruchomości komercyjnych” – powiedziałem. „Słyszałem, że konkurencja jest dobra dla biznesu”.
„Margaret, proszę. Możemy coś wypracować. Jakiś układ partnerski. Nasze rodziny nie muszą być wrogami”.
„Nie jesteśmy wrogami, Gordonie. Wrogowie wymagaliby ode mnie uznania twojej rodziny za wystarczająco ważną, by aktywnie się sprzeciwiać. Jesteśmy po prostu konkurentami”.
Słyszałem, jak wziął drżący oddech.
„Projekt Riverside” – powiedział. „Wykup centrum medycznego. Można by na tym zarobić miliony”.
„Tak, mógłbym. Tyler tak, bo jest partnerem zarządzającym. A mój udział w tych projektach będzie wart tyle, ile Henderson Investment Properties zdecyduje się zaoferować podczas negocjacji skonsolidowanej sprzedaży centrum medycznego. Oczywiście po stawkach rynkowych. Chociaż stawki rynkowe mogą się znacznie różnić w zależności od motywacji sprzedających.”
Konsekwencje zawisły w powietrzu między nami niczym miecz zawieszony na nici.
„Jak bardzo muszę być zmotywowany?” – zapytał cicho Gordon.
Wtedy zdałem sobie sprawę, że on nadal nie rozumiał, co się właściwie wydarzyło.
Myślał, że chodzi o pieniądze – o negocjacje biznesowe i marże zysku. Myślał, że zbudowałem imperium nieruchomości, żeby konkurować z jego bogactwem.
„Gordon” – powiedziałem – „nigdy nie chodziło o twoje pieniądze. Chodziło o szacunek. Twoja rodzina miesiącami wmawiała Tylerowi, że powinien być wdzięczny za twoją akceptację. Jakby nie był wystarczająco dobry dla twojej córki. Jakbym nie nadawał się do twojego kręgu towarzyskiego”.
„Ale my… powitaliśmy Tylera w rodzinie.”
„Zaoferowałeś mu pracę prowizyjną, która uczyniłaby go zależnym finansowo od twojej nieustającej dobrej woli. Planowałeś kontrolować jego przyszłość, kontrolując jego dochody”.
„To nie jest—”
„Tak, to prawda.”
„A kiedy odkryłaś, że matka Tylera nie była biedną wdową, za jaką ją uważałaś, twoim pierwszym odruchem było grożenie mi konsekwencjami prawnymi i próba manipulowania mną za pomocą ostrzeżeń o ryzyku finansowym”.
Dopiłem kawę i odstawiłem filiżankę z cichym brzękiem.
„Różnica między nami, Gordonie, polega na tym, że ja spędziłem piętnaście lat na budowaniu majątku, by stworzyć możliwości dla mojego syna. Ty przez lata wykorzystywałeś swój majątek, by kontrolować innych ludzi”.
„Margaret, zaczekaj…”
„Tyler odbiera dziś po południu swój nowy samochód służbowy” – kontynuowałem. „Henderson Investment Properties zapewnia swojemu partnerowi zarządzającemu odpowiedni transport na spotkania biznesowe. Wydaje mi się, że wybrał coś niemieckiego i drogiego”.
Słyszałem, jak Gordon ciężko oddychał po drugiej stronie słuchawki.
„A, i Gordon. Patricia może zacząć szukać nowego miejsca na swój charytatywny lunch w przyszłym miesiącu. Umowa najmu Country Clubu jest do przedłużenia, a Henderson Investment Properties właśnie kupiło działkę, na której stoi ich budynek”.
Rozłączyłam się zanim zdążył odpowiedzieć, czując się bardziej usatysfakcjonowana, niż czułam się od miesięcy.
Trzecia faza Projektu Edukacyjnego przebiegała dokładnie zgodnie z planem.
Trzy miesiące później siedziałem w sali konferencyjnej Henderson Investment Properties i obserwowałem, jak Tyler prowadzi spotkanie biznesowe z pewnością siebie, jaka płynie ze świadomości, że jest się właścicielem budynku, w którym się siedzi.
Biura były skromne, ale profesjonalne. Nalegałem na gust, a nie na ostentację, ponieważ rodzina Walshów nauczyła mnie, jaka jest różnica między posiadaniem władzy a potrzebą jej afiszowania.
„Rozbudowa centrum medycznego wyprzedza harmonogram” – wyjaśniał Tyler naszym partnerom deweloperskim. „Powinniśmy być gotowi na ostateczną konsolidację nieruchomości wczesną wiosną, co daje nam około sześć miesięcy wyprzedzenia w stosunku do pierwotnego harmonogramu”.
Nasz główny wykonawca skinął głową z aprobatą. „Podejście Grupy Henderson do zarządzania projektem jest imponujące. Jednolita własność wszystkich nieruchomości wyeliminowała większość problemów koordynacyjnych, z którymi zazwyczaj borykamy się w przypadku wielu interesariuszy”.
Uśmiechnąłem się z mojego miejsca na końcu sali konferencyjnej. Grupa Henderson – pomysł Tylera na markę naszych różnych holdingów – rozrosła się nawet ponad moje początkowe przewidywania. To, co zaczęło się jako moja zemsta na protekcjonalności rodziny Walshów, przerodziło się w legalne imperium biznesowe, które transformowało rozwój komercyjny w naszym regionie.
„Pani Henderson” – kontynuował wykonawca – „Pani początkowa wizja skoordynowanego rozwoju zaoszczędziła nam około osiemnastu miesięcy negocjacji i opóźnień w uzyskiwaniu pozwoleń. Sam wzrost efektywności zwiększył rentowność projektu o około trzydzieści procent”.
„Dziękuję” – powiedziałem – „chociaż Tyler zasługuje na uznanie za wdrożenie. Ja jestem tylko inwestorem założycielskim”.
Co było prawdą, choć nie oddawało w pełni satysfakcji, jaką odczuwałem, obserwując, jak mój syn wyrasta na przedsiębiorcę, który może dwukrotnie kupować i sprzedawać imperium Gordona Walsha.
Po zakończeniu spotkania i wyjściu naszych partnerów, Tyler i ja siedzieliśmy w jego biurze, przeglądając kwartalne raporty finansowe, które wykazały, że wartość Henderson Investment Properties wynosi obecnie około 7,8 miliona dolarów i wciąż rośnie.
„Mamo” – powiedział Tyler – „wciąż nie mogę uwierzyć, że zaplanowałaś to wszystko, pozwalając jednocześnie wszystkim myśleć, że jesteś po prostu skromną wdową, która gotuje zapiekanki”.
„Zapiekanki były prawdziwe” – zauważyłem. „Tak naprawdę lubię gotować na uroczystości kościelne”.
„Ale reszta – piętnaście lat planowania inwestycji, strategia biznesowa, moment upadku rodziny Walsh. Ty to wszystko zaaranżowałeś?”
„Nie wszystko. Okrucieństwo Jessiki było w całości jej własnym wkładem w tę sytuację”.
Tyler odchylił się w swoim fotelu dyrektorskim – o wiele ładniejszym meblu niż wszystko, co Gordon Walsh miał w swoim małym biurze po drugiej stronie miasta.
„A propos Jessiki” – powiedział – „słyszałem, że ona i jej matka przeprowadziły się do domu siostry Patricii w Des Moines. Najwyraźniej sytuacja finansowa rodziny Walshów była bardziej niepewna, niż ktokolwiek przypuszczał”.
Wydałem z siebie współczujące dźwięki, choć nie byłem szczególnie zaskoczony. Kiedy Henderson Investment Properties wykupił udziały Gordona w różnych projektach, zapłaciliśmy uczciwą cenę rynkową. Jednak uczciwa cena rynkowa dla zmotywowanego sprzedawcy, zagrożonego bankructwem, była znacznie niższa niż ta, którą Gordon prawdopodobnie miał nadzieję otrzymać.
„A Gordon nadal prowadzi salony samochodowe” – kontynuował Tyler – „ale słyszałem, że musiał sprzedać posiadłość. Teraz wynajmują coś znacznie mniejszego”.
Tyler zrobił pauzę.
„Czy kiedykolwiek czułeś się źle z powodu tego, jak potoczyły się ich losy?”
Zastanowiłem się nad tym pytaniem poważnie.
Czy czułem się źle z tym, że rodzina Walshów straciła swój status społeczny, bezpieczeństwo finansowe i poczucie wyższości nad innymi ludźmi?
„Żałuję, że traktowali ludzi z okrucieństwem i protekcjonalnością” – powiedziałem. „Konsekwencje finansowe były ich własnymi wyborami. Po prostu dałem im szansę konkurowania na rynku, gdzie ich założenia dotyczące możliwości innych ludzi okazały się błędne”.
„Mamo, mogę cię o coś zapytać?”
“Oczywiście.”
„Dlaczego nigdy nie wyszłaś ponownie za mąż? Z twoją inteligencją, finansami, umiejętnością zbudowania tego wszystkiego – mogłaś mieć takie życie, jakie tylko chciałaś”.
Pytanie zaskoczyło mnie, bo dotyczyło czegoś, o czym rzadko pozwalałem sobie myśleć.
„Tyler” – powiedziałem – „miałem życie, jakiego pragnąłem. Miałem ciebie. Miałem sensowną pracę. Miałem bezpieczeństwo finansowe i swobodę podejmowania własnych decyzji. Nie każdy potrzebuje partnera, żeby czuć się spełnionym”.
„Ale czy nie czułeś się samotny?”


Yo Make również polubił
Oto wszystko, co musisz wiedzieć o zdrowiu swoich stawów (i jak naturalnie je poprawić)
Problem stale płynącej wody w toalecie został rozwiązany raz na zawsze: prosta metoda od doświadczonego hydraulika
„Pracownicy jedzą w kuchni” – powiedziała narzeczona prezesa, zabierając mi talerz na weselu. Uśmiechnęłam się i wyszłam. Prezes pobiegł za mną: „Dokąd idziesz?”. Wskazałam na salę: „Masz 15 minut, żeby się oddalić”.
Tradycyjna i naturalna dieta osoby starszej bez chorób przewlekłych